Hej, Pietruszka ale ja nie sądzę abyś miała problemy ze zrozumieniem splątania kwantowego...
To nie sprawa inteligencji tylko osobowości... I obie do tego przewrotne jesteście* ![]()
* obie - wiadomo kto ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Hej, Pietruszka ale ja nie sądzę abyś miała problemy ze zrozumieniem splątania kwantowego...
To nie sprawa inteligencji tylko osobowości... I obie do tego przewrotne jesteście* ![]()
* obie - wiadomo kto ![]()
Wydaje się trudny , bo łatwiej jest narzekać.
Taka natura ludzi, u nas.
Nikt nie jest optymistą 24h.
A złe chwile nachodzą każdego.
I tu nie chodzi o to,że ich nie ma ,tylko żeby szybko zniknęły. Ot! ![]()
Nie Mergi... nie tak pojmuję optymizm... tu nie chodzi o pojawianie się złych chwil i ich znikanie... Wg mnie definiuje to sposób podejścia do nich - nie tylko złych chwil ale w ogóle chwil w życiu. Więc jeśli spotkało Ciebie coś złego to sposób poradzenia sobie z problemem bardziej świadczy o sile psychiki lub charakteru (coś typu co Ciebie nie zabije to Ciebie wzmocni). Jednak sposób podejścia do problemów w życiu i radzenie sobie z pewną 'codziennością' to raczej dla mnie optymizm - nawet w złych chwilach (coś typu wyciągam naukę z porażek i wiem NAPRAWDĘ czego chcę w życiu i to powoduje, że jestem spójny w swoich myślach i postawie, czyli nie walczę na siłę optymizmem, on jest)
Więc TAK - jeśli jesteś optymistą to 24 godz na dobę
Ot! ![]()
Stan splątany – rodzaj skorelowanego stanu kwantowego dwóch lub więcej cząstek lub innych układów kwantowych. Ma on niemożliwą w fizyce klasycznej cechę polegającą na tym, że stan całego układu jest lepiej określony niż stan jego części.
Dalej uzależnione od interpretacji. Stan całego układu można spokojnie określić. Nawet jeśli jedna część ma ochotę płakać, to pozostałe części będą się śmiać
Od nas samych zależy, jak sobie układ ustawimy. Nie potrzeba do tego żadnego informatyka ![]()
Źle trafiłeś. Generalnie nie cierpię fizyki. Ale kwanty i kwarki akurat spoko - od "Szóstej klepki" Małgorzaty Musierowicz...
Optymista też ma "chwile załamania".
Może nie codziennie,ale ma.
Sęk w tym ,jak sobie z tym poradzi.
Optymista pozwoli myślom "przepłynąć" nie skupiając się na nich.
Pesymista zatrzyma się i się skupi.
Róźnica w podejściu do "złych chwil".(mam tu na myśli neg.myśli).
Ot! ![]()
Edit:nigdy nie rozumiałam fizyki.
A M.Musierowicz przeczytałam wszystko. ![]()
Stan splątany – rodzaj skorelowanego stanu kwantowego dwóch lub więcej cząstek lub innych układów kwantowych. Ma on niemożliwą w fizyce klasycznej cechę polegającą na tym, że stan całego układu jest lepiej określony niż stan jego części.
Dalej uzależnione od interpretacji. Stan całego układu można spokojnie określić. Nawet jeśli jedna część ma ochotę płakać, to pozostałe części będą się śmiać
![]()
Od nas samych zależy, jak sobie układ ustawimy. Nie potrzeba do tego żadnego informatykaŹle trafiłeś. Generalnie nie cierpię fizyki. Ale kwanty i kwarki akurat spoko - od "Szóstej klepki" Małgorzaty Musierowicz...
I charakteryzuje się tym, że się części do siebie 'nastawiają' odwrotnie, jak typowo kobiety
I co NAJCIEKAWSZE: łamią ograniczenie prędkości do prędkości światła
Ale jak chcecie sobie poryczeć to nie trzeba informatyka
A z czym źle trafiłem? - napisałem, że nie będziesz miała z tym problemu!
Więc? Co tam do główki przewrotnej przyszło? ![]()
Optymista też ma "chwile załamania".
Może nie codziennie,ale ma.
Sęk w tym ,jak sobie z tym poradzi.
Optymista pozwoli myślom "przepłynąć" nie skupiając się na nich.
Pesymista zatrzyma się i się skupi.
Róźnica w podejściu do "złych chwil".(mam tu na myśli neg.myśli).
Ot!Edit:nigdy nie rozumiałam fizyki.
A M.Musierowicz przeczytałam wszystko.
Optymista nic nie 'da przepłynąć'
Optymista nie ominie tematu i nie da sobie myślom 'popłynąć'
Nie ma chwil 'załamania', to nie jest takie podejście 'w ślepo' tylko on dopuszcza złe myśli. On bardziej koncentruje się na innych aspektach i równoważy sobie rozumienie rzeczywistości w też lepszą stronę. Z drugiej strony optymistą nie zawsze można być i nie zawsze można się tego nauczyć. Wiemy dobrze, że osoba realnie znajdująca się w złej sytuacji nie będzie optymistą bo nie ma czym zrównoważyć złego położenia. Tu też trzeba mieć opcje a nie tylko ich nie zauważać.
I pesymista i optymista się zatrzymają i się skupią - przynajmniej powinni
Ot! ![]()
PS. nie chodzi mi o zrozumienie a o zdolność do rozumienia ![]()
No się kłócą... niemiłosiernie... ale Pietruszka, 3 raz musisz mi rację przyznać, bo Mergi będzie do upadłego ![]()
Tak,optymista pozwoli ZŁYM myślom "przepłynąć", a skupi się na tych pozytywnych.Ot,zdania nie zmienię! ![]()
![]()
Nie tak... Jest myślenie o złej sytuacji. Może być dobre myślenie? Chyba nie... sytuacja jest zła. Realnie - to się zdarza optymistom również! Pesymista, to racja, zgeneralizuje ją i nie będzie szukał zbytnio alternatyw. Jednak i u optymisty będą złe myśli. Nie łudźmy się. Jeśli da im przepłynąć to nie jest optymistą tylko osobą omijającą problemy, które pewnie życiowo się zwielokrotnią wtedy
A tego nie chcemy, co? Więc optymista przyjmie do wiadomości, ze jest źle i że nie przekuje na jest dobrze. Jednak stwierdzi, że poważnie 'oberwał ale np. że z tej sytuacji wyniósł korzyść bo się czegoś nauczył albo, że jest to niewielki ubytek w jego życiu (tylko realnie) albo, że mogło być gorzej albo że będzie lepiej a on zapomni itp. Jednak zmaga się ze złą chwilą i co go charakteryzuje to nie to JAK poradzi sobie z nią bo pesymista może poradzić sobie lepiej a to co ta chwila spowoduje w jego obecnym nastawieniu do życia i co ona zostawi w jego świadomości... Nie 'lekkość' podejścia do tematu tu gra rolę a 'docenianie' swoich wartości gdy są one współmierne do problemów lub niewspółmiernie lepsze. Ot! ![]()
...ale ja nie napisałam,że optymista nie ma złych myśli!
Właśnie ma, tylko się na nich nie skupia.
ok są,niech przepłyną przez moją głowę i SZYBKO odpłyną.
On Szuka dobrych stron i rozwiązań,nawet w trudnej syt.szuka...SZaNSY.Pesymista szuka wymówki i zatapia się w swoim bólu i smutku...Ot! ![]()
Zła sytuacja i reakcje ludzi w tym pesymistów i optymistów ![]()
Król podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- jest spoko
Król dalej podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- cicho coś wspominają o wyższych podatkach
Król dalej podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- burzą się otwarcie
Król dalej podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- dochodzi o strać w wojskiem, biedują
Król dalej podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- ludzie chodzą przygnębieni, jest im już wszystko jedno
Król dalej podwyższa podatki i pyta się ministra skarbu, jak ludzie reagują, odpowiedź:
- Królu coś niesamowitego, wszyscy chodzą i się śmieją, jeden wielki brecht!
Król: no to znaczy, że teraz dopiero przesadziliśmy więc zmniejszamy i to są maksymalne podatki!
Inny eksperyment woli, co przypomina mi mocno ludzi (sorry za nutkę cynizmu):
Naukowcy zmniejszyli małpom racje bananów, małpy pokazały niezadowolenie, rzucały jedzeniem itp na razie pasywnie, po kolejnym zmniejszeniu racji bananów małpy były agresywne, i kolejne zmniejszenie racji. A małpy? Zaczęły strajkować i niewiele jeść lub w ogóle. To ponowne zmniejszenie i ... no niewiarygodne ale małpy zrozumiały, ze nic nie poradzą i przyjęły aktualny poziom zaprowiantowania jako normalny, bez kłótni i bez szemrania... Niezły mechanizm na podstawy tzw 'zamordyzmu' prawda?
Nie mamy wpływu na PROBLEM,ale na podejście do niego już TAK.
...ale ja nie napisałam,że optymista nie ma złych myśli!
Właśnie ma, tylko się na nich nie skupia.
ok są,niech przepłyną przez moją głowę i SZYBKO odpłyną.
On Szuka dobrych stron i rozwiązań,nawet w trudnej syt.szuka...SZaNSY.Pesymista szuka wymówki i zatapia się w swoim bólu i smutku...Ot!
Nie, optymista naprawdę nie odczepia od siebie złych myśli. Nie muzą szybko przepływać. To co robi to nie wraca do nich a więc, jak pisałem - on sobie je poukłada na przyszłość aby ważyły jednak jak najmniej. One nie odpłyną szybko, Mergi, gdyż złe myśli wiążą się z bólem który będzie trwał w czasie rekonwalescencji, więc złe myśli będą w tym czasie, nic tam nie odpłynie szybko. Co więcej - ten czas leczenia i dostęp do tych złych myśli wzmocni je mocno. I co? Optymista stanie się pesymistą... Pociągające i często tak jest. Nawet jak wiadomo, jak sobie poradzić ze złą sytuacją to ból i spowodowane tym cierpienia może zmienić człowieka. Pewnie, że optymista szuka szansy. A jeśli nie znajduje...? Też zostaje pesymistą?
Nie nie zawsze.
Optymista to całość, to jego życie, przemyślenia a nie podejście do złych kwestii. To postawa typu ile zapłacę za dany problem i czy mnie stać i kiedy odbuduję swój potencjał. Pesymista twierdzi, że nie stać go na złe momenty i że on nie ma już wartości więc jest cały czas pod kreską.
Podsumowując, jeśli traktujesz jakieś wartości w życiu jako coś znaczące to możesz sporządzić z nich budżet. Jeśli jesteś 'nad kreską' to pewnie jesteś optymistą a jeśli 'pod kreską' to pesymistą lub realistą skłaniającym się do pesymizmu. Czysty realizm jest też możliwy ale najtrudniejszy bo bazuje na pewnych obiektywizmach. A ocena jest zwykle subiektywna co przeczy temu realizmowi. Ot! ![]()
Nie mamy wpływu na PROBLEM,ale na podejście do niego już TAK.
Uzupełnię: JEŚLI nie mamy wpływu na problem to ZWYKLE mamy wpływ na podejście do niego ![]()
Złe myśli wiążą się z bólem,ok.
...ale Często to NAWYK i posypywanie ran solą.
Trzeba to przerwać i szukać dobrego (czyt.pozytywnego,optymistycznego) leku zamiast trwać w tym błędnym kole.
Ot! ![]()
Posypywanie ran solą to postawa pesymistyczna i... optymistyczna także - tu mylimy proces powrotu do złych wspomnień i typowe rogrzebywanie ran. No coś Ty? Przeżyłem traumatyczne zdarzenie i jako optymista mam zapomnieć, nie wracać do tego nie rozdrapywać ran? Tak ma działać optymista? Hej, zgwałcili mi żonę a ja optymistycznie coś pozytywnego będę w tym szukał? Hmm... Czy raczej podejdzie do sytuacji, że związek będzie mocniejszy i się nie rozpadnie (i to nie jest nic dobrego bo jakby to było dobre to należy tylko bliższym żony gwałcić). On przeliczy swoje wartości w życiu i zobaczy, że sobie poradzą bo byli realnie na tyle szczęśliwi i zaimpregnowani, że się uda (oczywiście nie wie tego)... Pesymista po prostu stwierdzi, ze jest to tragedia z którą nie można już dialogować, nie prowadzi rejestru sukcesów, lepszych chwil lub szans. Ot! ![]()
Moj ojciec zawsze twierdzil, ze jesli czlowiek sie nastawi, ze zawsze bedzie do bani, to bedzie do bani- i mowil o mechanizmie samospelniajacego sie proroctwa. Im jestem starsza, tym czesciej widze, ze sie to sprawdza. Dlatego wole myslec pozytywnie.
Moj ojciec zawsze twierdzil, ze jesli czlowiek sie nastawi, ze zawsze bedzie do bani, to bedzie do bani- i mowil o mechanizmie samospelniajacego sie proroctwa. Im jestem starsza, tym czesciej widze, ze sie to sprawdza. Dlatego wole myslec pozytywnie.
Dokladnie to samo powtarzala moja babcia. Jesli myslisz o sobie negatywnie i nastawisz sie na to ze nic sie nie uda to sie nie uda na pewno.
Ja wierze w to ze swoim nastawieniem mozna "przyciagnac" do siebie dobre lub zle,pecha lub szczescie.
Optymista "oplaca sie" byc bo jest latwiej zyc
Moj ojciec zawsze twierdzil, ze jesli czlowiek sie nastawi, ze zawsze bedzie do bani, to bedzie do bani- i mowil o mechanizmie samospelniajacego sie proroctwa. Im jestem starsza, tym czesciej widze, ze sie to sprawdza. Dlatego wole myslec pozytywnie.
Samospełniająca się przepowiednia? Bardzo często działa... tylko bym wziął pod uwagę, że działa zwykle w jakiś kwestiach na które mamy wpływ, bo wtedy możemy w jakiś sposób decydować o wyniku... zażyczyć sobie trafienie w totka trudno
Więc jak się nastawi człowiek, że coś będzie do bani to albo tak zostanie odebrany albo tak się 'podłoży' aby było bo już ma wymówkę. Co śmieszne ja sobie redefiniowałem ten mechanizm. U mnie jest tak śmiesznie, jakby los sobie ze mną igrał chociaż może tu chodzi o świadome nastawienie i stąd różnica. Nastawiam się pozytywnie - porażka częsta, nastawiam się negatywnie - no zwykle tam, gdzie mam jakieś szanse a jestem niepewny wyniku to bingo! Jest super.
Więc sobie przewrotności funduję chociaż do złego nastawienia muszę się zmuszać...
Myślenie pozytywne = pewna postawa wynikła z optymizmu ![]()
Czemu w ogóle bać się samotnosci ? Samotność to stan neutralny. Bycie z kimś ma plusy ale ma i minusy. Nie ma milych chwil z kims ale i nie ma tych złych. Mozna rozbudowac mocno swiat wewnetrzny, pasji, rozwijania siebie. Nawet na bezludnej wyspie mozna wspaniale żyć. Nie można się uzależnić od innych.
Jak dla mnie na samotność narzekaja Ci ktorzy nie zbudowali dobrej relacji z samym sobą. Jak sie trafi ktoś do zwiazku i założenia rodziny to super ale moim zdaniem każdy domyślnie powinien być gotów na samotność. To stan domyślny a nie nic strasznego. Życie samo w sobie jest wspaniałe.
Posypywanie ran solą to postawa pesymistyczna i... optymistyczna także -
Posypywanie ran solą to postawa pesymistyczna!
Przeżyłem traumatyczne zdarzenie i jako optymista mam zapomnieć, nie wracać do tego nie rozdrapywać ran? Tak ma działać optymista?
Nie wymagaj niemożliwego.
Zapomnieć nie da się.
....ale nie rozdrapywać ran już jest wykonalne.
Hej, zgwałcili mi żonę a ja optymistycznie coś pozytywnego będę w tym szukał? Hmm... Czy raczej podejdzie do sytuacji, że związek będzie mocniejszy i się nie rozpadnie (i to nie jest nic dobrego bo jakby to było dobre to należy tylko bliższym żony gwałcić).
Rh,ja Cię uduszę!
Nadinterpretujesz ! ![]()
Ty myślisz,że w takich syt. poradziłabym komuś z uśmiechem na twarzy, aby doszukiwał się pozytywów w swojej tragedii?
NIE! To nie jest optymizm,a...cynizm!
Trzeba wiedzieć gdzie jest granica i wykazać odrobinę empatii.
CO w takiej sytuacji może być pozytywnego?
Postawa...drugiej osoby.To,że jest obok,to że powie"Poradzimy sobie z tym razem".
Tylko tyle,albo aż tyle.
Trzeba dać sobie czas ,aby ból przeżyć,ale nie dać mu się stłamsić,rozumiesz?
Możesz nawet krzyczeć,płakać,wrzeszczeć..ale grunt abyś poruszał się DO PRZODU, jakkolwiek,nawet na kolanach możesz iść,pełzać możesz
,aby do PRZODU.
Optymizm to nie uśmiech na twarzy 24h,a podejście do problemu.
I to ono definiuje kim jesteśmy,pesymistą czy optymistą.
Ot! ![]()
I jeszcze jedno : czemu tak ważne tak ma być by założyć rodzinę i przekazać geny ? Przecież nasze dzieci wymieszają się z genami innych a ich dzieci jeszcze bardziej. Już za kilka pokoleń nie ma śladu po naszej obecności i naszych genach. Są rozproszone. Jak zaledwie brak oczka w duże siatce. Relacja i Miłość też moze dać duzo dobrego ale i złego. Widze to bardzo symetrycznie. Tak więc naprawdę luz czy zostanie sie samotnym do końca czy z kimś.
I jeszcze jedno : czemu tak ważne tak ma być by założyć rodzinę i przekazać geny ?
U kobiety działa instynkt.
I na pewnym etapie życia jest to sprawa priorytetowa .
Jak jest i czy tak jest i u mężczyzn,nie wiem.
Mergi... duś, duś... wiesz, że chętnie się oddam
Ale znowu nie zgadzam się. Piszą Ci tutaj ludzie, że można być optymistą ale nie od razu tak do przodu.
Posypywanie ran solą oznacza po prostu rozpamiętywanie - nie zawsze da się zapominać i nie wracać do przeszłości, nic w tym pesymistycznego...
A na koniec widzę, ze się ze mną zgodziłaś
Ot!
Podziękował ![]()
Niebawem będą roboty towarzyszące ludziom na starość więc gdy dzisiejsi 30 latkowie beda sie starzec to nie bedzie problemu samotności. Więc tym bardziej luz.
U mnie jest tak śmiesznie, jakby los sobie ze mną igrał chociaż może tu chodzi o świadome nastawienie i stąd różnica. Nastawiam się pozytywnie - porażka częsta, nastawiam się negatywnie - no zwykle tam, gdzie mam jakieś szanse a jestem niepewny wyniku to bingo! Jest super.
Więc sobie przewrotności funduję chociaż do złego nastawienia muszę się zmuszać...
Myślenie pozytywne = pewna postawa wynikła z optymizmu
..bo za 'bardzo chcesz",myślisz o tym 24 h (?) i to powoduje strach przed porażką.
I wtedy nie wychodzi .
Najlepsza postawa to "zapakować marzenie w balonik"i puścić.
Nie skupiać się na nim24h."Puszczenie balonika" jest najtrudniejsze.
Trzeba przygotować się na porażkę,opracować plan B i wtedy strachu nie ma,bo mamy wyjście awaryjne.
Mergi... duś, duś... wiesz, że chętnie się oddam
Ale znowu nie zgadzam się. Piszą Ci tutaj ludzie, że można być optymistą ale nie od razu tak do przodu.
Posypywanie ran solą oznacza po prostu rozpamiętywanie - nie zawsze da się zapominać i nie wracać do przeszłości, nic w tym pesymistycznego...
A na koniec widzę, ze się ze mną zgodziłaś
Ot!
Podziękował
Nie wytrzymam!
No uduszę!
Weź przeczytaj jeszcze raz mój post.
Czy ja gdzieś napisałam OD RAZU?
Napisałam przecież,że bólowi trzeba dać czas na żałobę.
I napisałam,ze zapomnieć się nie da,to niemożliwe.
Oszaleję!
Ty to specjalnie robisz? ![]()
I jeszcze jedno : czemu tak ważne tak ma być by założyć rodzinę i przekazać geny ? Przecież nasze dzieci wymieszają się z genami innych a ich dzieci jeszcze bardziej. Już za kilka pokoleń nie ma śladu po naszej obecności i naszych genach. Są rozproszone. Jak zaledwie brak oczka w duże siatce. Relacja i Miłość też moze dać duzo dobrego ale i złego. Widze to bardzo symetrycznie. Tak więc naprawdę luz czy zostanie sie samotnym do końca czy z kimś.
Ale to nie Ty chcesz się rozmnażać ale właśnie ogólnie 'geny'... nie tylko Twoje, ogólnie populacja, która działa poprzez elementy jakimi są poszczególni ludzie. Nie chodzi o konkretne Twoje geny, stąd aż takiego napięcia nie ma przy braku potomstwa w danym pojedynczym przypadku... Luz... Jednak biologicznie czy psychicznie większość ludzi chce dzieci i szczególnej relacji przynajmniej w tym czasie ich wychowywania... większa szansa na sukces. ![]()
Mergi... duś, duś... wiesz, że chętnie się oddam
Nie,nie wiem. ![]()
Ale dziękuję za poinformowanie mnie o tym ![]()
Ty to specjalnie robisz?
Ja? Biedny ja
posądzany o niecne intencje
Za balonik to bym ucałował, bo się spodobało porównanie
Za wyjście awaryjne dał w tyłek... mieszasz, bardzo mieszasz
I... przy okazji się ze mną zgadzasz, czego jeszcze nie zauważasz - już tylko jeszcze próbujesz pazurki pokazać, że jednak Twoja racja lepsza ![]()
mergi napisał/a:Ty to specjalnie robisz?
Ja? Biedny ja
posądzany o niecne intencje
Za balonik to bym ucałował, bo się spodobało porównanie
Za wyjście awaryjne dał w tyłek... mieszasz, bardzo mieszasz
![]()
![]()
I... przy okazji się ze mną zgadzasz, czego jeszcze nie zauważasz - już tylko jeszcze próbujesz pazurki pokazać, że jednak Twoja racja lepsza
Nie! To Ty się ze mną zgadzasz nawet o tym nie wiedząc.Tylko Twoje MĘSKIE EGO nie pozwala tego przyznać nawet przed sobą samym .Dlaczego? A no dlatego,że kobiecie rację byś musiał przyznać, a to takie niemęskie jest ![]()
To poczytaj, kto się z kim zgodził ![]()
![]()
"Każde dziecko jest dowodem, że Bóg nie znudził się człowiekiem, że nie uprzykrzyli Mu się jeszcze ludzie."
Jak to miło spotkać kogoś, komu Tagore jest nieobcy! ![]()
dzisiaj właśnie tak myślę że zostanę do końca życia sama i strasznie się tych myśli boję , wiem że napiszecie że będzie dobrze, że mam wychodzić spotykac się z ludzmi, znajomymi robię to że mam rozwijać swoje zainteresowania- robię to ale jakoś strasznie dołuje mnie dzisiaj myśl że mogę zostać sama i starsznie się tego boję a dzień zapowiadał się taki piękny...................... cóż nie chwal dnia przed zachodem słońca
To samo tak o sobie myślę tylko, że jestem chłopakiem i w dodatku mam problemy nawet umówić się z kimś , poznać kogoś na jakąś glupią kawę, przez to tylko lęk przed odrzuceniem bardziej mi sie pogłębia
Ja też myślę że będę sam chociaż bardzo bym tego nie chciał mam prawię 40 lat i od zawsze byłem sam miałem kiedyś znajomych ale to minęło
Chciałbym poznać jakąś miłą fajną kobietę z którą spędził bym życie ale pewnie tak się nie stanie ![]()
Widzę swoją przyszłość,5 związków które nie wyszły... teraz romans z którego nic nie wyjdzie. Daje mi to namiastkę związku, później może jeszcze jakieś "związki". 40 będę pewnie wrednym chu... może sprawię sobie psa i tak to będzie wyglądało. Mimo że potrzebuje uczucia, więzi... ale brak większych ambicji, brak chęci posiadania dzieci, to zawsze przekreślało każdy związek.
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024