Czy też się boicie, że będzie same do końca życia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 297 ]

196 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-10 20:07:35)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

wiem,ale jednak to gdzieś w głowie siedzi...,że czas leci

No,zobaczymy...

Zobacz podobne tematy :

197

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

wiem,ale jednak to gdzieś w głowie siedzi...,że czas leci

No,zobaczymy...

No pewnie, spokojnie, jeszcze wszystko sie co dobre może wydarzyć

198

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Oby... wink

199

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Oby... wink

smile
"Wystarczy" kogos znaleźć, kto będzie miał tamie samo podejście.

200 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-10 20:15:53)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tylko to znalezienie, nie takie proste, ostatnimi laty

201

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Tylko to znalezienie nie takie proste ostatnimi laty dla mnie

To wiem, nie jesteś sama jak widzisz na forum. Dużo osób kogoś szuka.

202

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Wydaje mi się ze w dzisiejszych czasach coraz więcej osób jest samotnych.

203

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Albo może to bardziej widać. Mi się wydaje, że to jak z tragediami na świecie - one zawsze były tylko niepokazywane a nagle zaczęli i wydaje się tego więcej... Teraz osoby samotne mają jednak możliwości lepsze socjalizowania się i nie ukrywają swojego statusu ani preferencji, więc... chyba nie więcej ale może się mylę.

204

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mergi Twój optymizm jest jak najbardziej uzasadniony. Masz spore szanse na zmiany w swoim życiu, na zrealizowanie się jako matka.sporo moich znajomych 1 dziecko urodziła w wieku 35-37 lat.
U mnie wszystko pozamiatane w tej kwestii. I taki brak nadziei jest najgorszy. ...wiesz ze juz nic się w tej kwestii nie zmieni ,a  z drugiej strony nie możesz się z tym pogodzić. I nic nie jest w stanie zrekompensować tego braku...

205

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Twój wybór :*

206

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Ninqaa napisał/a:

Wydaje mi się ze w dzisiejszych czasach coraz więcej osób jest samotnych.

Widać to chyba jeszcze bardziej w dużych miastach.  ale  w społeczeństwie  sporo się zmienia -  wydaje  mi się że dzisiaj już nikogo  nie dziwią 30-40 letnie single.

innym tematem  i chyba poważniejszym są ludzie samotni, ale starsi...

207

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Chomikowa napisał/a:

Twój wybór :*

nie zawsze jest to wybór

208

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:
Chomikowa napisał/a:

Twój wybór :*

nie zawsze jest to wybór

Chodziło mi o sposób myślenia.

209

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

To nie takie proste. Jeśli ktoś miał słaby instynkt macierzyński to sobie dość szybko poradzi z tym . Niestety jeśli ktoś ma ten instynkt silny to zawsze na dnie serca będzie rana ....i nic tego  nie zmieni ,bo to nie jest kwestia sposobu.myślenia. to jest potrzeba pragnienie serca.umysł ma tu niewiele do powiedzenia. Ale żeby to zrozumieć to trzeba mieć naprawdę siły instynkt nie na zasadzie chce dziecka bo tak wypada, bo inni mają.  Wtedy to faktycznie zmiana sposobu myślenia może pomóc.

210

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Rozumiem o co Ci chodzi.

211

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Mergi Twój optymizm jest jak najbardziej uzasadniony. Masz spore szanse na zmiany w swoim życiu, na zrealizowanie się jako matka.sporo moich znajomych 1 dziecko urodziła w wieku 35-37 lat.
U mnie wszystko pozamiatane w tej kwestii. I taki brak nadziei jest najgorszy. ...wiesz ze juz nic się w tej kwestii nie zmieni ,a  z drugiej strony nie możesz się z tym pogodzić. I nic nie jest w stanie zrekompensować tego braku...

Jak nie dziecko,  to może będziesz mieć partnera, spójrz na to z innej strony. NIe dołuj się, bo się jeszcze bardziej podołujesz.

212

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Rossanka na tym polu tez same porażki.
Niestety im jestem starsza tym mniej kochliwa, mniej facetów mi się podoba pod każdym względem.  A i doswiadczam tego ,ze i ja dla wielu facetów nie jestem już atrakcyjna chociażby z racji wieku. Ale o tym już pisałam.

213

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Rossanka na tym polu tez same porażki.
Niestety im jestem starsza tym mniej kochliwa, mniej facetów mi się podoba pod każdym względem.  A i doswiadczam tego ,ze i ja dla wielu facetów nie jestem już atrakcyjna chociażby z racji wieku. Ale o tym już pisałam.

Ale nie wszystko stracone. Zakochać się można w wieku 20 jak i 50 lat. Tu akurat limitu nie ma.
A że mniej facetów Ci się podoba - to dobrze, dziwne by było, jakby Ci sie każdy podobał. A czy nie jesteś atrakcyjna? Pewnie dla niektórych tak a dla niektórych nie.
Ale tak możemy teoretyzowac, teoria sobie a życie sobie jak już zauważyłam.

214

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Rossanka niestety faceci patrząc na kobietę również pod tym względem czy założą z nią pelna rodzinę z dzieckiem. Tak jak my kobiety mamy instynkt macierzyński tak mężczyźni mają  instynkt ojcowski. A dla nich czas jest bardziej laskawy  i taki facet dajmy na to 40-45 ma jeszcze spore szanse na rodzinę wiec dla niego kobieta 40 plus nie jest atrakcyjna.niestety doświadczam tego wielokrotnie.
I zazwyczaj tak jest ze jak ja mi się ktoś spodoba to niestety ja mu niekoniecznie i niestety dużą rolę odgrywa to że nie jestem już kandydatka na żonę i matkę. ...

215

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Jak się zakocha tonie będzie analizował . wink

216

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Rossanka niestety faceci patrząc na kobietę również pod tym względem czy założą z nią pelna rodzinę z dzieckiem. Tak jak my kobiety mamy instynkt macierzyński tak mężczyźni mają  instynkt ojcowski. A dla nich czas jest bardziej laskawy  i taki facet dajmy na to 40-45 ma jeszcze spore szanse na rodzinę wiec dla niego kobieta 40 plus nie jest atrakcyjna.niestety doświadczam tego wielokrotnie. .

Tak wiem, ale po pierwsze może jeszcze zdążysz, a po drugie, myślę, że jak się zakocha  to może aż tak mu ta niemożność posiadania dzieci będzie przeszkadzać.
A po trzecie - a może on nie będzie mógł mieć dzieci - pomyślałaś o tym, bo to się zdarza. I co , zostawiłabyś go wtedy?
Bo  ja tak sobie myślałam,że chyba nie.

217

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Gdybym nigdy w życiu nie poczuła choć raz jak to jest kochać i być kochaną to zapewne w pewnym momencie (np. po 30-35 roku życia) troszkę zrobiło by mi się smutno (choć nie sądzę żebym się z tego konkretnego powodu załamała), ale że to już przeżyłam, to czuje się raczej usatysfakcjonowana, i nie zależy mi zbytnio czy będę z kimś w późniejszym wieku czy nie.

218

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Milka,wszystko się może jeszcze wydarzyć.
Wiem,że to proste pisać i radzić komuś, rozumiem też Twoje odczucia/obawy/strach.
Każdą  osobę te myśli nachodzą.

219

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:
mergi napisał/a:

Milka,wszystko się może jeszcze wydarzyć.
.

Teoretycznie tak. Kwestia poziomu prawdopodobieństwa.
Wydaje mi się, że to trochę pułapka myślenia, w którą wiele osób wpada powodowanych nadzieją.
Niestety, wiele może się zdarzyć, ale z całą pewnością nie wszystko.

Tak, ale posiadanie nadziei czyni życie znośniejszym. Choć rzeczywiście realistom jest trudniej...

220

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:
Aga30 napisał/a:

Tak, ale posiadanie nadziei czyni życie znośniejszym.

Oczywiście, że tak. W zasadzie chyba taka rola nadziei jest.

No, z tym że Ty jej nie masz wink

221

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ale filozofujecie smile

Tutaj nie ma tak na prawdę wiele do myślenia. Wystarczy się pogodzić ze stanem osamotnienia i go polubić. Mnie jest osobiście łatwiej bo nie mam porównania, tj. całe życie byłem sam, żadnych znajomych, przyjaciół ani też związków. Myślę, że można polubić ten stan - zwłaszcza po odpowiedniej dawce whisky.

222

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Wiecie jak to dzisiaj zauważyła lody tongue, nie palę, nie piję, na kobiety nie wydaję, to mogę sobie pozwolić na męskie przyjemności (rower, naprawa roweru, auto, jazda gdzie oczy poniosą). wink big_smile Także dla rozluźnienia atmosfery i moja odpowiedź na pytanie tematu brzmi:

http://img.besty.pl/upload/file/695362.jpg

big_smile big_smile big_smile

223

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ja nieodmiennie od dłuższego czasu zżymam się na to powszechne biadolenie, jaka to samotność jest zła.
Pewnie, czasem boli. Czasem bardzo. Ale związek też czasem bardzo boli. Życie generalnie czasem bardzo boli. Trzeba wziąć ból na klatę i wierzyć, że przeminie jak wszystko. A chwile radości, czy w związku, czy bez, "trzeba rwać jak świeże wiśnie".
Tylko niech mi nikt nie mówi, że szczęście to wyłącznie w związku.

224

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Spędziłam wczorajszy wieczór z pewnym znajomym małżeństwem. Zawsze ich podziwiałam za wzajemny szacunek i za długi staż małżeński (już 27 lat).
Wczoraj on miał chyba jakiś zły dzień. Dogadywał, upominał, ona zbywała go jakimiś ironicznymi ripostami. W końcu zwróciła się do mnie: no i zobacz, Piegowata, jak to jest z tymi chłopami.
Kurczę, w takich chwilach cieszę się, że nie muszę znosić niczyich much w nosie, bo niestety nie jestem ani łagodna, ani cierpliwa. Na jej miejscu pewnie bym huknęła.

225

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Nikt mi nie  wmowi ze samotność jest fajna.każdy człowiek jest inny.są ludzie którzy świetnie czują się w swoim towarzystwie i to im do szczęścia wystarczy.a negatywne doświadczenia ze związków powodują że utwierdzają się w tym ze samemu jest im.lepiej.
Ale ile ludzi tyle doświadczeń.
Jednemu  pomaga wolontariat, pies a drugiemu to nie wystarczy.

226

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Milka mi chodzi raczej oto, że wszystko ma swoje plusy i minusy. wink

227

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

y
Jednemu  pomaga wolontariat, pies a drugiemu to nie wystarczy.

Próbowałaś chociaż ?? Wątpię smile

228

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Kaja próbowałam.  Byłam wolontariuszka w domu dziecka i świetlicy środowiskowej i nie myśl że  jestem jakimś samolubem i nikomu nie pomagam. Tydzień urlopu "poświęciłam "dzieciom z rodziny.opiekowałam się nimi gdy ich mama  szła do pracy.

229

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

To wielka frajda dawać coś od siebie niczego w zamian nie oczekując, prawda ? Nie przynosiło Ci to żadnej satysfakcji ? Nie pytam o wielkie emocje, o poczucie samotności tylko chociażby zwykłe zadowolenie..?

230 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-08-18 20:17:43)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mnie smiesza osoby ktorzy maja za soba az kilka zwiazkow a narzekaja na to ze sa sami, a jak juz ktos pisze ze jest sam dopiero od dwoch lat, i sie zali to juz nie wiem czy to potraktowac jako zart czy cos. Czlowiek rodzi sie sam jako kompletna jednostka, a bycie w parze jest czyms wtornym, wiec niemoznosc wytrzymania samemu nawet 2-lat zakrawa na jakies uzaleznienie od zwiazkow samych w sobie.
Co innego ludzie ktorzy maja np. juz 35 lat, a nigdy im nikt nawet nie powiedzial raz w zyciu ze ich kocha - tych rozumiem, bo mysle ze mi tez byloby troche przykro w takiej sytuacji, no, ale to zupelnie inna sprawa.

231

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Kaja zadowolenie daje mi wiele rzeczy.ale nie zmienia to faktu ze czuje ogromną samotność, ze ciężko znaleźć towarzystwo na spacer czy wakacyjny wyjazd bo znajomi robią to że swoimi rodzinami, ze wracam do pustego mieszkania zasypiam sama budzę się sama. Ze dzwonie do znajomej z propozycją spotkania przy kawie a ona nie ma czasu bo rodzina... i takie sytuacje powtarzają się często. ..
Lilly jestem sama znacznie dłużej niż 2 lata i nie  mam już 20 a nawet 30 kilku lat.
Poza tym nie rozumiem jak.mogą smieszyc  Cię uczucia innych ludzi.
Poza tym człowiek rodzi się sam ale jest istotą społeczną.

232

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ja też z tych głodnych i jakoś nie płaczę... tongue

Milka, człowiek rodzi się sam i umiera też... tak to szło. wink

233 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2017-08-18 20:50:54)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

jestem sama znacznie dłużej niż 2 lata i nie  mam już 20 a nawet 30 kilku lat.

Rozumiem, nie mialam na mysli Ciebie, skoro jestes sama znacznie dluzej.


milka76 napisał/a:

Poza tym nie rozumiem jak.mogą smieszyc  Cię uczucia innych ludzi.

Moze masz racje, ze nie powinno mnie to smieszyc (bo im smutno naprawde), ale dla mnie sytuacja osoby ktora rozpacza bo dopiero od 2 lat jest sama (a ma na koncie az kilka zwiazkow) przypomina sytuacje dziecka ktore dostaje dwa porzadne posilki dziennie, a pomimo tego placze ze nie dostaje dodatkowo np. lodow tak jak niektorzy.

milka76 napisał/a:

Poza tym człowiek rodzi się sam ale jest istotą społeczną.

Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja Milko bo nie doczytalam, ale jesli nie masz ani jednej przyjaciolki, ani mamy, czy kogos, to faktycznie Ci wspolczuje. Mi chodzilo tylko o tych ktorzy sa bardzo krotko 'sami' w znaczeniu - bez partnera (np. 2 lata) i wpadaja w rozpacz.

234

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Milka a jak będziesz sama, to co?
Czasem tak bywa, albo z jakiegoś powodu, albo bez powodu ot tak?
Może nie na miejscu, ale chorzy na raka tez pytaja się siebie, dlaczego ja, dlaczego mnie się to przytrafiło - nie ma odpowiedzi, po prostu od tak.
Jeden kogoś spotka, drugi nie . Czy dobrze być samemu - tak ciągle to nie, jesśli nie jesteś typem wybitnego samotnika, - ale ju z jak jesteś -po prostu jesteś.
Potraktuj to jak stan obecny. A moze się kiedyś zmieni, tego nie wiesz.

235

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:

A to jest trudny dylemat. I z całą pewnością każdy rozsądnie myślący człowiek jest go świadomy. Ale ogromnie trudno sobie z tym poradzić. Moim zdaniem - co stwierdzam po długim czasie roztrząsania tego - konieczne jest wyzbycie się nadziei na zmianę na lepsze, bo dopóki ona jest, dopóty trwa cierpienie związane z odczuwaniem tego braku. A znów to jest chyba jeszcze trudniejsze...

Nie do końca. Chodzi mi o wyzbycie się nadziei - bo to taka rezygnacja - a siedzenie i myślenie, ze na pewno będę sama do konca życia - w niczym nie pomoże.
Bardziej chodzi o taką otwartość, czy zgodę, że może być i tak i tak. Pewno, że lepiej z kimś, ale jak nie wyjdzie, to w sumie, na logikę biorąc, nie może to przysłonić reszty życia.
Lepiej mieć ileś procent dobrego, niż orzez pryzmat braku partnera, mieć sto procent nie udanego życia, bo szkoda na to czasu.

236

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:
rossanka napisał/a:
rampampam napisał/a:

A to jest trudny dylemat. I z całą pewnością każdy rozsądnie myślący człowiek jest go świadomy. Ale ogromnie trudno sobie z tym poradzić. Moim zdaniem - co stwierdzam po długim czasie roztrząsania tego - konieczne jest wyzbycie się nadziei na zmianę na lepsze, bo dopóki ona jest, dopóty trwa cierpienie związane z odczuwaniem tego braku. A znów to jest chyba jeszcze trudniejsze...

Nie do końca. Chodzi mi o wyzbycie się nadziei - bo to taka rezygnacja - a siedzenie i myślenie, ze na pewno będę sama do konca życia - w niczym nie pomoże.
Bardziej chodzi o taką otwartość, czy zgodę, że może być i tak i tak. Pewno, że lepiej z kimś, ale jak nie wyjdzie, to w sumie, na logikę biorąc, nie może to przysłonić reszty życia.
Lepiej mieć ileś procent dobrego, niż orzez pryzmat braku partnera, mieć sto procent nie udanego życia, bo szkoda na to czasu.

To jest wszystko piękna prawda, ale teoretyczna. Pozostaje bardzo istotne pytanie: JAK? Jakim sposobem spowodować, żeby naprawdę tak myśleć, a nie sobie wmawiać? Bo bez autentycznego przekonania nic z tego nie będzie...

Tego to ja Ci nie powiem.
Może takie myślenie przyjdzie z czasem, człowiek się rozwija, ma jakies tam swoje myśli, zmienia się, dostrzega nowe rzeczy. Może pewnego dnia, takie myślenie nastąpi.
A może i nie nastąpi - widzisz, jak z tym związkiem, może będzie, a może nie będzie, kto to wie.
To nie sa łatwe sprawy - to jest mam na myśli zmianę myślenia i nastawienia.

237

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

\
Możliwe, że tu nie ma jednej odpowiedzi jak to zrobić
O to własnie chodzi.

238

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tylko problem polega na tym ze niezależnie  od tego co ja tam sobie myślę o mojej przyszłości tzn. czy żyje nadzieją czy juz jej nie mam ja realnie doswiadczam tej samotności niemalże na każdym kroku w swoim życiu, w wielu sytuacjach mniej lub bardziej banalnych .np. brak towarzystwa na spacer na kawę lody do kina. Owszem mogę to robić sama ale są przecież takie chwile ze człowiek chciałby to robić z kimś. Raz tak a raz inaczej.. To samo kwestia wyjazdow wakacyjnych. Ktoś napisze są biura podróży itp. Tak ale to że nie chce wakacji spędzić samotnie nie oznacza ze mam ochotę na tego typu wyjazd .do szczęścia brakuje mi towarzystwa jednej zaufanej osoby.

239

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Tylko problem polega na tym ze niezależnie  od tego co ja tam sobie myślę o mojej przyszłości tzn. czy żyje nadzieją czy juz jej nie mam ja realnie doswiadczam tej samotności niemalże na każdym kroku w swoim życiu, w wielu sytuacjach mniej lub bardziej banalnych .np. brak towarzystwa na spacer na kawę lody do kina. Owszem mogę to robić sama ale są przecież takie chwile ze człowiek chciałby to robić z kimś. Raz tak a raz inaczej.. To samo kwestia wyjazdow wakacyjnych. Ktoś napisze są biura podróży itp. Tak ale to że nie chce wakacji spędzić samotnie nie oznacza ze mam ochotę na tego typu wyjazd .do szczęścia brakuje mi towarzystwa jednej zaufanej osoby.

Tyle doczytałam. Ale w tej chwili nie masz takiej osoby, może w przyszłości, a może nie (chociaz dlaczego nie), to trzeba sobie radzic samemu póki co.
O,  na forum dużo ludzi pisze, jak nie partner, to noże jakas forumowa znajomośc? Możesz się z kims spotkać poza forum, bo pisałaś, ze mieszkasz w małym mieście gdzie trudno Ci  o znajomości.

240

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:

To jest wszystko piękna prawda, ale teoretyczna. Pozostaje bardzo istotne pytanie: JAK? Jakim sposobem spowodować, żeby naprawdę tak myśleć, a nie sobie wmawiać? Bo bez autentycznego przekonania nic z tego nie będzie...

Wmawiać sobie.
Tak długo,aż zaczniesz w te słowa  wierzyć.

241 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-08-21 11:04:05)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rampampam napisał/a:

Bo bez autentycznego przekonania nic z tego nie będzie...


Otóż to. Trzeba popracować nad przekonaniami. Przysięgam, że się da.

Powtarzam się, niektórych może irytuję, ale jeśli będę czekać, aż dopiero jakaś bratnia dusza mnie uszczęśliwi, przejdę przez życie skwaszona i nieszczęśliwa.
Jeśli ucieszę się, że zobaczyłam pierwszego tej wiosny motyla, przywołam uśmiech na swoją twarz. Wtedy łatwiej mi go posłać dalej. Ktoś zawsze odpowie, a mnie to na nowo pozytywnie nakręci. Tak to działa. Szwungszajba smile (kto czytał "Idę sierpniową" Musierowicz?).
Moim sposobem na bolączki istnienia jest kochać życie, nawet totalne pierdoły.
Pierdoły zdaniem niektórych, bo ja uważam, że głównie z tych pierdół składa się życie. Wielkie sprawy dzieją się dość rzadko, a drobne szczęścia mam codziennie.
Nie mam faceta,bo też borykam się z różnymi barierami w sobie, ale samotna się nie czuję. Mam siebie, Boga, paru dobrych ludzi w pobliżu. Mam dwoje oczu i uszu, "dwie ręce mam, dwie nogi mam, w chlebaku chleb, do chleba ser, do picia deszcz" smile

242 Ostatnio edytowany przez olive-olive (2017-08-21 17:53:02)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

hej wszystkim smile Jestem singielką z 3 z przodu. Nigdy mi relacje z mężczyznami nie wychodziły hehe... Brak pewności siebie i poczucia bezpieczeństwa, które wyniosłam z dzieciństwa, myślę, że są główną tego przyczyną. Kiedyś miałam takie myślenie, ja to chyba będę sama i rzeczywiście się tego bałam. Do czasu kiedy zaakceptowałam ten stan bycia samemu. No właśnie samemu, ale nie samotnemu. Jestem po rozstaniu któryś tam miesiąc (przestałam liczyć wink ), ale wcale nie czuję się samotna. Nauczyłam się dostrzegać małe rzeczy ( pierdoły, o których pisze Piegowata smile ) i samej się sobą zajmować. Choć nie mogę powiedzieć, że nie mam chwil słabości i smutku. Ostatnio złapałam się na obserwowaniu par. Miałam wrażenie, że w okół mnie są same pary big_smile Myślę czasami o tym jakby to życie mogło wyglądać, tak  samemu sobie. Oczywiście nie poddałam się i dalej mam nadzieję, że będę kiedyś żoną i może matką. Jednak biorę pod uwagę ewentualność pozostania singlem. Świat mi się od tego nie zawali smile Martwi mnie tylko to : oby było zdrowie i dobra praca.

243

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Niestety życie nie jest aż tak radosne.
Wiem na pewno, że więcej osób chętniej będzie chciało poznać uśmiechniętą kobitkę, która oddycha pełną piersią, niż marudzącego ponuraka.

244

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Zgadzam się.

245

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Prawda też jest taka, że jak się nic nie robi, aby być uśmiechniętym to będzie się człowiekiem smutnym. Trzeba to zrozumieć.

246

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Piegowata'76 napisał/a:
rampampam napisał/a:

Bo bez autentycznego przekonania nic z tego nie będzie...


Otóż to. Trzeba popracować nad przekonaniami. Przysięgam, że się da.

Powtarzam się, niektórych może irytuję, ale jeśli będę czekać, aż dopiero jakaś bratnia dusza mnie uszczęśliwi, przejdę przez życie skwaszona i nieszczęśliwa.
Jeśli ucieszę się, że zobaczyłam pierwszego tej wiosny motyla, przywołam uśmiech na swoją twarz. Wtedy łatwiej mi go posłać dalej. Ktoś zawsze odpowie, a mnie to na nowo pozytywnie nakręci. Tak to działa. Szwungszajba smile (kto czytał "Idę sierpniową" Musierowicz?).
Moim sposobem na bolączki istnienia jest kochać życie, nawet totalne pierdoły.
Pierdoły zdaniem niektórych, bo ja uważam, że głównie z tych pierdół składa się życie. Wielkie sprawy dzieją się dość rzadko, a drobne szczęścia mam codziennie.
Nie mam faceta,bo też borykam się z różnymi barierami w sobie, ale samotna się nie czuję. Mam siebie, Boga, paru dobrych ludzi w pobliżu. Mam dwoje oczu i uszu, "dwie ręce mam, dwie nogi mam, w chlebaku chleb, do chleba ser, do picia deszcz" smile

Widze, ze forumowicze zaczynaja Stachure za mna cytowac :-))))). Slodkie, dziekuje :-). Popieram Cie, Piegowata. Trzeba sie cieszyc zyciem, a nie bez sensu zastanawiac, co bedzie. Co bedzie, to bedzie. Kiedys myslalam o pojsciu do wrozki tu, w IRL i spytalam na irlandzkim forum, co mysla o danej wrozce z Cobh, to ktos mi odpowiedzial, ze zamiast isc do wrozki, to powinnam wziac zycie w swoje rece. Poskrobalam sie w glowe i tak zrobilam.

W ogole, gdy widze nazwe uzytkownika: ZawszeWinna, to juz dla mnie sygnal, ze ktos potrzebuje pomocy psychologicznej, zmiany nastawienia w zyciu, albo jednego i drugiego.

Ile Ty masz lat, ZawszeWinna? Kto Ci wpoil, ze jestes zawsze winna czemukolwiek? Czy sie tak sama nakrecilas? Jestes w stanie to sama odkrecic, kobieto, jesli tylko bedziesz chciala.

Nie mam zamiaru nikogo glaskac, gdy jeczy: oj, taka jestem biedna, nikogo nie znajde.... Ogarnij sie, kobieto. Zajmij sie jakims hobby, przestan myslec, czy kogos znajdziesz,czy nie, rozwijaj sie, a reszta sie sama ulozy. Co ma byc, to bedzie. Wez zycie w swoje rece, kobieto, i ciesz sie kazdym jego momentem.

Wiesz, ZawszeWinna, jest taki cytat hinduskiego noblisty, Rabindranatha Tagore:

Every child comes with the message that God is not yet discouraged of man.

    "Każde dziecko jest dowodem, że Bóg nie znudził się człowiekiem, że nie uprzykrzyli Mu się jeszcze ludzie."

I pomysl sobie, ze Ty tez jestes jednym z tych dzieci, ( w koncu nikt sie nie rodzi dorosly......), to Ci sie moze troche optyka zmieni na bardziej pozytywna......


A tu pare dalszych  cytatow ku motywacji:

"Slabi szukaj wymowek, silni szukaja okazji".

Człowiek ma w życiu albo wymówki, albo wyniki – Jack Canfield i Mark Victor Hansen

"Jeśli naprawdę chcesz coś zrobić, znajdziesz sposób. Jeśli nie, znajdziesz wymówki." Jim Rohn

„Ten, kto jest dobry w szukaniu wymówek, rzadko jest dobry w czymkolwiek innym.”
– Benjamin Franklin

247

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Nie ma co się bać. Trzeba patrzeć przed siebie i żyć pełnią życia. Wiem, o czym mówię.

248

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tak. Myślę, że całe życie będę sam. Nawet dobrze rokujące relacje zawsze się rozpadały. Kiedy wyciągnąłem wnioski ze swoich błędów, relacje rozpadały się z przyczyn, które nie były moją winą.
To smutne, ale również myślę, że nie jest mi pisane stworzenie pełnowymiarowej relacji. Po prostu, zawsze coś lub ktoś stoi na przeszkodzie.

249

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
remedy01 napisał/a:

Tak. Myślę, że całe życie będę sam. .

Jeśli ta myślisz, toi tak będzie.

W życiu nic nie jest pewne,NIC....

250

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mergi... Coś jest! tongue

251

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

2 rzeczy tylko ... wink

252

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
remedy01 napisał/a:

Tak. Myślę, że całe życie będę sam. Nawet dobrze rokujące relacje zawsze się rozpadały. Kiedy wyciągnąłem wnioski ze swoich błędów, relacje rozpadały się z przyczyn, które nie były moją winą.
To smutne, ale również myślę, że nie jest mi pisane stworzenie pełnowymiarowej relacji. Po prostu, zawsze coś lub ktoś stoi na przeszkodzie.


Straszny pesymista  z ciebie.
Jeśli przy każdej nowej znajomości z góry będziesz zakładał, że relacja nie przetrwa to z pewnością tak będzie.

253

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Dlaczego ludziom tak łatwo przychodzi PESYMIZM?
Dlaczego optymizmem się tak nie "nakręcają"?

254

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Bo optymizm jest trudny? smile

255

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

2 rzeczy tylko ... wink

Znajdę więcej... big_smile Poszukam i znajdę... smile

256 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-03 00:14:00)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

Bo optymizm jest trudny? smile

Nie jest. Trzeba zachcieć. Ale nie w każdym momencie się chce być optymistą, taka prawda smile

257

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Pietruszka... nie kłoć się big_smile Trudniejszy, ok? tongue I realnie a nie optymistycznie gadaj wink

258

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

Bo optymizm jest trudny? smile

Nie jest.
Tylko ludzie (większość)  lubią narzekać.

259

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

No nie powinienem odpowiedzi definiować w postaci pytania. smile Dla większości ludzi jest lub wydaje się być trudny... Druga się kłóci tongue Się naumiały optymizmu i teraz, że nie jest trudny... Aby tak twierdzić trzeba go spróbować i umieć utrzymać. Kujonki... lol

260 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-03 01:19:10)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

Się naumiały optymizmu i teraz, że nie jest trudny...

No. Naumiałyśmy się. Więc nie może być trudny big_smile

Ale fakt, że narzekać jest łatwiej. Każdy sam wybiera smile

Posty [ 196 do 260 z 297 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024