Czy też się boicie, że będzie same do końca życia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 297 ]

131

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Remi napisał/a:
bi_ania napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy boi się być samemu.  Bo to tak naprawdę jest straszne. I nie sądzę by szło się nie bać, no chyba że jest się samotnikiem lub indywidualistą.

Nie demonizowałabym. Spokojne życie w pojedynkę nie musi być wcale straszne i wcale mi się takim nie jawi.
Straszny to jest zespół zamknięcia. Śmierć dziecka. Bezdomność.

A byłaś kiedyś sama?
Bycie samemu doprowadza ludzi do alkoholizmu, depresji, lęków, pesymizmu, a nawet samobójstw. Zapytaj ludzi naprawdę samotnych co jest gorsze - samotność czy choroba, to powiedzą, że samotność...

Ja tam całe życie jestem sam, bez przyjaciół i rodziny, bez powodzenia w miłości i jakoś żyję i mam się dobrze.
Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę że nie każdy będzie szczęśliwy na tym świecie i przyjąć tą wiadomość i się z nią pogodzić, mi to pomogło i myślę że innym też by pomogła ta wewnętrzna zmiana gdyby tylko chcieli ją przeprowadzić w sobie a nie żyjąc ciągle z nadziejami i marzeniami, trzeba być czasem realistą.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Remi napisał/a:
bi_ania napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy boi się być samemu.  Bo to tak naprawdę jest straszne. I nie sądzę by szło się nie bać, no chyba że jest się samotnikiem lub indywidualistą.

Nie demonizowałabym. Spokojne życie w pojedynkę nie musi być wcale straszne i wcale mi się takim nie jawi.
Straszny to jest zespół zamknięcia. Śmierć dziecka. Bezdomność.

A byłaś kiedyś sama?
Bycie samemu doprowadza ludzi do alkoholizmu, depresji, lęków, pesymizmu, a nawet samobójstw. Zapytaj ludzi naprawdę samotnych co jest gorsze - samotność czy choroba, to powiedzą, że samotność...

Tu nie nie zgodzę.  Choroba jest gorsza od samotności.

133

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Tom94 napisał/a:

Ja tam całe życie jestem sam, bez przyjaciół i rodziny, bez powodzenia w miłości i jakoś żyję i mam się dobrze.
Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę że nie każdy będzie szczęśliwy na tym świecie i przyjąć tą wiadomość i się z nią pogodzić, mi to pomogło i myślę że innym też by pomogła ta wewnętrzna zmiana gdyby tylko chcieli ją przeprowadzić w sobie a nie żyjąc ciągle z nadziejami i marzeniami, trzeba być czasem realistą.

Tom - to, że jeśli godzisz się ze swoim losem i nie chcesz od życia wszystkiego, to nie znaczy, że tak musi być. Wierz mi, że są ludzie, którzy kochają życie i chcą czerpać z niego wszystko co ono daje. Nadzieje i marzenia dają nam siłę do walki o to, czego się pragnie. Inaczej pozostaje wegetacja... zwana czasem realizmem.

134

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rossanka napisał/a:
Remi napisał/a:
bi_ania napisał/a:

Nie demonizowałabym. Spokojne życie w pojedynkę nie musi być wcale straszne i wcale mi się takim nie jawi.
Straszny to jest zespół zamknięcia. Śmierć dziecka. Bezdomność.

A byłaś kiedyś sama?
Bycie samemu doprowadza ludzi do alkoholizmu, depresji, lęków, pesymizmu, a nawet samobójstw. Zapytaj ludzi naprawdę samotnych co jest gorsze - samotność czy choroba, to powiedzą, że samotność...

Tu nie nie zgodzę.  Choroba jest gorsza od samotności.

Matka Teresa z Kalkuty --- Największą choroba naszych czasów nie jest trąd czy gruźlica, lecz raczej doświadczenie tego, że jest się nie chcianym, porzuconym, zdradzonym przez wszystkich. Największym złem jest brak miłości...

135

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Mergi masz chyba wyłączona te opcje pisania do Ciebie na e-maila .

Poprawiłam.
Powinno być ok.

136

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Remi napisał/a:
Tom94 napisał/a:

Ja tam całe życie jestem sam, bez przyjaciół i rodziny, bez powodzenia w miłości i jakoś żyję i mam się dobrze.
Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę że nie każdy będzie szczęśliwy na tym świecie i przyjąć tą wiadomość i się z nią pogodzić, mi to pomogło i myślę że innym też by pomogła ta wewnętrzna zmiana gdyby tylko chcieli ją przeprowadzić w sobie a nie żyjąc ciągle z nadziejami i marzeniami, trzeba być czasem realistą.

Tom - to, że jeśli godzisz się ze swoim losem i nie chcesz od życia wszystkiego, to nie znaczy, że tak musi być. Wierz mi, że są ludzie, którzy kochają życie i chcą czerpać z niego wszystko co ono daje. Nadzieje i marzenia dają nam siłę do walki o to, czego się pragnie. Inaczej pozostaje wegetacja... zwana czasem realizmem.

Sugerujesz że wystarczy tylko iż będę chciał i będę dążyć do danego celu to go osiągnę?
Niestety ale to tak nie idzie i się dosyć brutalnie o tym przekonałem i pewnie nie tylko ja zresztą, owszem warto mieć marzenia ale przy tym trzeba wiedzieć co dla nas jest osiągalne a co nie bo idąc tym tokiem rozumowania to jak będę chciał zostać zawodowym piłkarzem klasy A to nim zostanę jak tylko będę chcieć, nic bardziej mylnego.
Znam swoje ograniczenia i wiem że nie mam talentu i pewnego poziomu nie przeskoczę, tak samo jest w miłości, co z tego że ja chce jak nie mam tego czegoś?
W świecie już jest tak że liczy się równowaga, ktoś musi być szczęśliwy a ktoś inny nie, jednym słowem life is brutal.

137

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Remi napisał/a:
bi_ania napisał/a:
Remi napisał/a:

Każdy boi się być samemu.  Bo to tak naprawdę jest straszne. I nie sądzę by szło się nie bać, no chyba że jest się samotnikiem lub indywidualistą.

Nie demonizowałabym. Spokojne życie w pojedynkę nie musi być wcale straszne i wcale mi się takim nie jawi.
Straszny to jest zespół zamknięcia. Śmierć dziecka. Bezdomność.

A byłaś kiedyś sama?
Bycie samemu doprowadza ludzi do alkoholizmu, depresji, lęków, pesymizmu, a nawet samobójstw. Zapytaj ludzi naprawdę samotnych co jest gorsze - samotność czy choroba, to powiedzą, że samotność...

Trzeba znaleźć klucz, drzwi do świata ludzi.

138

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

]

Remi napisał/a:

A byłaś kiedyś sama?
Zapytaj ludzi naprawdę samotnych co jest gorsze - samotność czy choroba, to powiedzą, że samotność...


Spytaj o to samo chorych, to się zdziwisz sad

Chyba, ze masz na myśli kombinację chory + samotny, wtedy jest naprawdę nieciekawie.
Aby zdrowie było, a reszta się jakoś ułoży.

139

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Zdrowie jest najważniejsze!
Kto mówi inaczej nie wie co to ciężka choroba!

140

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Zdrowie jest najważniejsze!
Kto mówi inaczej nie wie co to ciężka choroba!

Przecież mówię.

141

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ross,mój post nie był do Ciebie skierowany,a do osoby ,która pisała ,że samotność jest najgorsza. wink

142

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Ross,mój post nie był do Ciebie skierowany,a do osoby ,która pisała ,że samotność jest najgorsza. wink

Wiem.
Czyżbyś byla nie zadowolona, że go skomentowałam ?:)

Naprawdę, uważam, że choroba jest gorsza od bycie samemu.

143

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Oczywiście,że jest gorsza.
Ludzie nie doceniają tego,że są zdrowi.
A to błąd,wielki błąd.

144

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Oczywiście,że jest gorsza.
Ludzie nie doceniają tego,że są zdrowi.
A to błąd,wielki błąd.

Tak to prawda, obyśmy więc, jak mówię, zdrowi byli. To jest najważniejsze.

145

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Oczywiście ze choroba,niepelnosprawność  jest gorsza od samotność. Ale  niestety choroby nie omijają ludzi samotnych.a taki zestaw jest chyba czymś najgorszym co może spotkać człowieka.

146

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Oczywiście ze choroba,niepelnosprawność  jest gorsza od samotność. Ale  niestety choroby nie omijają ludzi samotnych.a taki zestaw jest chyba czymś najgorszym co może spotkać człowieka.

Choroby dopadają też tych niesamotnych.
Tylko jakbym miała mieć wybór być zdrową, ale samą niż ciężko chorą , ale naprawdę ciężko chorą i cierpiącą ale z kimś, to wolę być zdrowa.

147

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ja też, bo będąc ciężko chorym i tak nie można się cieszyć relacją.... Zwłaszcza, gdy jest się zależnym od kogoś i ciężko się żyje z poczuciem bycia ciężarem dla bliskiej osoby, nawet, jeśli ona zapewnia, że absolutnie tak nie jest.

148

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
Chomikowa napisał/a:

Ja też, bo będąc ciężko chorym i tak nie można się cieszyć relacją.... Zwłaszcza, gdy jest się zależnym od kogoś i ciężko się żyje z poczuciem bycia ciężarem dla bliskiej osoby, nawet, jeśli ona zapewnia, że absolutnie tak nie jest.

Racja. I na dodatek dobijało by mnie to, że martwię bliską osobę i sprawiam jej kłopot. Nie chciałabym tego dla nikogo.

149

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tak .też bym wybrala zdrowie. Ale chodzi mi o to ze samotni również chorują nie rzadziej niż co w związkach. I wtedy taka  totalna samotność w chorobie jest czymś strasznym.

150

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Jeszcze  może być gorzej. Jak Ci mąż umrze. Wtedy samotnośc jest sto razy gorsza, niż po prostu jesteś sama, bo jesteś sama.
To jest jeden z plusów bycia samej, nigdy nie będziesz wdową. Ja bym chyba psychicznie tego nie przeżyła ;(

151

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Hmm ale taka wdowa ma dzieci wnuki. W moim otoczeniu jest kilka  wdow. Było im ciężko i pewnie nadal jest ale widać ze ciesza  się dziećmi wnukami odwiedzają się nawzajem .świat tez nie spędzają samotnie.a taka samotna osoba bez rodziny nie ma tego wszystkiego. Mam znajomą która ciągle narzeka ze musi od czasu do czasu odwiedzić swoją ciotkę stara pannę trochę jej pomóc gdy ta jest chora .nie jest tym zachwycona ale robi to że względu na swoją matkę  ( bo to jej siostra ) żeby ją trochę odciążyć.

152

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Hmm ale taka wdowa ma dzieci wnuki. W moim otoczeniu jest kilka  wdow. Było im ciężko i pewnie nadal jest ale widać ze ciesza  się dziećmi wnukami odwiedzają się nawzajem .świat tez nie spędzają samotnie.a taka samotna osoba bez rodziny nie ma tego wszystkiego. Mam znajomą która ciągle narzeka ze musi od czasu do czasu odwiedzić swoją ciotkę stara pannę trochę jej pomóc gdy ta jest chora .nie jest tym zachwycona ale robi to że względu na swoją matkę  ( bo to jej siostra ) żeby ją trochę odciążyć.

Niektórzy tak jak tą ciotkę traktują swoich rodziców, więc nie trzerba daleko szukać.
Czy dzieci i wnuki daja pociechę? Nie wiem.
Wiem tylko, że w pewnym momencie dzieci mają swoje życie, swoich partnerów i dzieci. I kontakt z rodzicem się rozluźnia.
I co po tych dzieciach, jak partner umiera. dzieci to dzieci, mają swoje sprawy. Ale jakaś pociecha może to być. Zależy, czego kto oczekuje.

153

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Myślę że każdy dojrzały człowiek wie ze innego rodzaju wsparcia oczekuje się od partnera a czegoś innego od dzieci.jeśli ktoś oczekuje ze dorosle dzieci będą przy nim non stop na każde zawołanie to fakt moga czuć rozgoryczenie.
Ale mimo wszystko uważam ze lepiej mieć rodzinę dzieci wnuki niż ich nie mieć nie wiem może wynika to z tego ze obracam się  w takim srodowisku gdzie jednak te dorosłe dzieci odwiedzają rodziców przyjeżdżają na święta bądź zapraszają do siebie rodziców dziadkowie mają kontakt z wnukami.
Kto mnie odwiedzić na starość? ?

154

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Myślę że każdy dojrzały człowiek wie ze innego rodzaju wsparcia oczekuje się od partnera a czegoś innego od dzieci.jeśli ktoś oczekuje ze dorosle dzieci będą przy nim non stop na każde zawołanie to fakt moga czuć rozgoryczenie.
Ale mimo wszystko uważam ze lepiej mieć rodzinę dzieci wnuki niż ich nie mieć nie wiem może wynika to z tego ze obracam się  w takim srodowisku gdzie jednak te dorosłe dzieci odwiedzają rodziców przyjeżdżają na święta bądź zapraszają do siebie rodziców dziadkowie mają kontakt z wnukami.
Kto mnie odwiedzić na starość? ?

Inna staruszka mieszkająca sama smile
Tez czasem o tym myśle, ale staram się zaraz myśleć: kurka, jakoś się musi ułożyć, nie ma co wybiegac aż tak w przyszłośc:)

155

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

O ile znajdzie się taka staruszka.
Bo teraz nie jestem staruszka a czesto  trudno znaleźć kogoś  na wspólny spacer czy wyjazd bo wszyscy zajęci zabiegani wokół rodziny ,dzieci. To pewnie na starość będą wolec towarzystwo swoich wnuków niż jakiejś tam samotnej staruszki.
Tez nie myślę o tym non stop ale coraz częściej nachodzą mnie takie myśli.

156

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Trzeba zrobić sieć kontaktów i będziemy się na starość odwiedzać smile

157

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ania o ile dobrze kojarzę Ty masz dziecko. Doczekasz się wnuków i nie będziesz już taka chętna ani dyspozycyjna  na spotkania ze staruszkami bez rodziny ;-)

158

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mnie to się wydaje, że zawsze jest na tym świecie jakaś liczba ludzi w podobnej sytuacji do naszej, czy może raczej takich, którzy będą mieli podobną potrzebę. Oczywiście na wsi czy w małej miejscowości będzie trudniej o towarzystwo, ale w dużym mieście dość łatwo poszukać sobie koleżanek, które aktualnie są singielkami. Po 40 - mogą być po rozwodzie z już odchowanymi dziećmi, ale jeszcze bez wnuków, więc ze sporą ilością wolnego czasu i chętne do spędzania go w towarzystwie. Dalej po 40 bez dzieci - tutaj nić porozumienia, która może nawet pozwolić na bliższą relację. Na emeryturze: panie które być może mają dzieci czy nawet wnuki, ale na emigracji, więc rzadko je widują. Panie których dzieci zasiedlają działy o samotności, więc nie mają jeszcze wnuków. I oczywiście cała rzesza panów, których też można spotkać w różnym wieku i w różnych grupach zainteresowań.
Zresztą piszę to z własnego doświadczenia i obserwacji ludzi wokół mnie w innych przedziałach wiekowych.

159

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tylko niestety nie wszyscy mieszkają w dużych miastach. Mieszkam w małej miescinie i naprawdę ciężko znaleźć kogoś do towarzystwa. I musi być to osoba raczej w podobnej sytuacji bo nie mam ochoty przez 3 h słuchać opowieści koleżanki o jej dzieciach;-)

160

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

No to fakt, biorę to pod uwagę, że w małej miejscowości jest zasadniczo o wszytko trudniej, pomijając chyba tylko święty spokój;) Co kto woli.

Natomiast jak chodzi o to, czego masz ochotę słuchać, a czego nie to... Będzie Ci ciężko o towarzystwo z takim podejściem.
Wiesz, moje koleżanki mają przeróżne wady oprócz zalet. I to trzeba wziąć na klatę. Tak samo jak ktoś bierze moje wady na klatę, żeby spędzić ze mną miło (w ostatecznym rozrachunku) czas.
Jak masz znajomą z dzieckiem, to naturalnie, że będzie o nim dużo mówiła. Jak ma nowego faceta, to będzie o nim mówiła. Jak ma kłopoty z mężem, to też będzie o nich mówiła. Chyba na tym polega przyjaźń, że dzielisz się tym dobrym i złym z drugą osobą? Czy jak to Twoim zdaniem jest?

161

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

O ile znajdzie się taka staruszka.
Bo teraz nie jestem staruszka a czesto  trudno znaleźć kogoś  na wspólny spacer czy wyjazd bo wszyscy zajęci zabiegani wokół rodziny ,dzieci. To pewnie na starość będą wolec towarzystwo swoich wnuków niż jakiejś tam samotnej staruszki.
Tez nie myślę o tym non stop ale coraz częściej nachodzą mnie takie myśli.

Tylko pytanie,,czy wnuki będą wolały towarzystwo swoich babć czy spotkanie z rówieśnikami.  Wiesz jak jest.
A jakas samotna staruszka na pewno się znajdzie smile

Co do tych tematów,  z którymi spotykasz się jak rozmawiasz z dzieciatymi koleżankami,  to już zależy od człowieka.
Jeśli wasze spotkanie polega bez przerwy na opowiadaniu co u jej dzieci i męża,  to może ppluznij taka znajomość.
Jeśli zaś tematy są wyważone,  to wiadomo, trochę o dzieciach, o mężu. Może o pracy, o wycieczkach,  o zakupach o filmach-co tam kogo interesuje. Wiadomo,  jak ktoś ma dzieci to i opowieści o dzieciach też się pojawią. To już zależy od człowieka.
Właśnie dlatego dobre jest forum, możesz porozmawiać o czym chcesz i z kim chcesz.

162

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Tak każdy ma wady i zalety. I jestem w stanie dużo zaakceptować. Ale uważam że znajomość powinna być w miarę symetryczna  na jakichs wspolnych zasadach a nie np przez całe spotkanie znajoma nawija o swojej córce a ja w przeciągu 2-3 h nie mam szansy powiedzieć nic.to nie rozmowa to monolog. Mnie taka znajomość nie interesuje. Włączę sobie w domu tv czy radio i na to samo wyjdzie;-)

163

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Tak każdy ma wady i zalety. I jestem w stanie dużo zaakceptować. Ale uważam że znajomość powinna być w miarę symetryczna  na jakichs wspolnych zasadach a nie np przez całe spotkanie znajoma nawija o swojej córce a ja w przeciągu 2-3 h nie mam szansy powiedzieć nic.to nie rozmowa to monolog. Mnie taka znajomość nie interesuje. Włączę sobie w domu tv czy radio i na to samo wyjdzie;-)

To samo napisałam.  Jak nie ma równowagi,  to lepiej odpuścić znajomość.  Nie może być tak , że całe spotkanie kręci się wokół jednej osoby, jej dzieci, pracy,  męża,  albo wokół szukania partnera wink
Ja robię tak, że jak się źle czuje w towarzystwie jakiejś osoby, albo kolejnym już spotkaniu czuje się wyczerpana z sił,  to rezygnuje z dalszych kontaktów albo bardzo je ograniczam.

164

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ja tez nie ciagne takiej znajomości w nieskończoność .

165

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mergi wyslalam Ci wiadomość skąd jestem.

166

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Milka, Ty się uśmiechasz smile)))) Piszesz to samo co wcześniej , ale brzmi zupełnie inaczej. Serio !

167

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
milka76 napisał/a:

Mergi wyslalam Ci wiadomość skąd jestem.

Odpowiedziałam.
Dzieli nas 1,5 h.
Może kiedyś spotkamy się na kawie? wink

168

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Chyba trochę więcej bi ja do Poznania mam 1h.Ale to i tak nie tak dużo żebyśmy nie mogły się spotkać w jakiś weekend np.  w Poznaniu.:-)

169

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Dobry pomysł...
Trzeba o tym pomyśleć.... wink
Kiedy..gdzie...itd.

170

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

A takie drobne pytanko dorzucę... bo piszecie o zdrowiu i o utracie partnera... A kiedy zdrowie fałszuje lub zdarza się ciężki wypadek? I wtedy trzeba pomóc partnerowi a jednak ktoś nie daje rady? Pomimo, że jesteś ok, nie marudzisz ale... dalej jesteś ciężarem? sad I np. po 8 mcach choroby zostajesz sam? No nie, aby było pozytywniej przyjmijmy, że środki do życia są... Jak by tu sobie odbudować zaufanie w związek? Jakikolwiek... czy już jesteś na tyle skrzywionym, że lepiej być samemu i nie fundować komuś 'dziwnego związku'?

171 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-09 23:21:15)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

A takie drobne pytanko dorzucę... bo piszecie o zdrowiu i o utracie partnera... A kiedy zdrowie fałszuje lub zdarza się ciężki wypadek? I wtedy trzeba pomóc partnerowi a jednak ktoś nie daje rady? Pomimo, że jesteś ok, nie marudzisz ale... dalej jesteś ciężarem? sad I np. po 8 mcach choroby zostajesz sam? No nie, aby było pozytywniej przyjmijmy, że środki do życia są... Jak by tu sobie odbudować zaufanie w związek? Jakikolwiek... czy już jesteś na tyle skrzywionym, że lepiej być samemu i nie fundować komuś 'dziwnego związku'?

Znam kogoś, kto w podobnej sytuacji sam prosił o rozstanie. Ale druga strona nie zrezygnowała smile
Ale rozumiem - bo ja rzadko Cię rozumiem big_smile - że pytanie dotyczy tej pierwszej strony, którą druga zostawia, bo nie daje rady?
Bo generalnie pytania nie rozumiem... skoro się było już w związku, to skąd by to "skrzywienie" miało być?

172

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
santapietruszka napisał/a:
rh72 napisał/a:

A takie drobne pytanko dorzucę... bo piszecie o zdrowiu i o utracie partnera... A kiedy zdrowie fałszuje lub zdarza się ciężki wypadek? I wtedy trzeba pomóc partnerowi a jednak ktoś nie daje rady? Pomimo, że jesteś ok, nie marudzisz ale... dalej jesteś ciężarem? sad I np. po 8 mcach choroby zostajesz sam? No nie, aby było pozytywniej przyjmijmy, że środki do życia są... Jak by tu sobie odbudować zaufanie w związek? Jakikolwiek... czy już jesteś na tyle skrzywionym, że lepiej być samemu i nie fundować komuś 'dziwnego związku'?

Znam kogoś, kto w podobnej sytuacji sam prosił o rozstanie. Ale druga strona nie zrezygnowała smile
Ale rozumiem - bo ja rzadko Cię rozumiem big_smile - że pytanie dotyczy tej pierwszej strony, którą druga zostawia, bo nie daje rady?
Bo generalnie pytania nie rozumiem... skoro się było już w związku, to skąd by to "skrzywienie" miało być?

Nieświęta... dotyczy tej zostawionej... big_smile Ty mnie nie rozumiesz? sad A chodzi o to, że takie coś dać może popalić i zrobić z kogoś jeża albo... nie musi... ja Was podziwiam, kobiety. Powiem szczerze, że ogrom optymizmu pomimo pesymizmu smile jak Wy sobie z tym radzicie? To to prawidłowe pytanie...

173

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

Nieświęta... dotyczy tej zostawionej... big_smile Ty mnie nie rozumiesz? sad A chodzi o to, że takie coś dać może popalić i zrobić z kogoś jeża albo... nie musi... ja Was podziwiam, kobiety. Powiem szczerze, że ogrom optymizmu pomimo pesymizmu smile jak Wy sobie z tym radzicie? To to prawidłowe pytanie...

Reakcja na rozstanie zapewne niewiele się różni od reakcji osoby zdrowej, którą ktoś porzuca... może mieć jedynie cięższy przebieg...
Zostawiona strona może oswoić jeża na różne sposoby... Nie ma szans poznać kogoś (bo to może być taka choroba np.). Ma szanse poznać, ale nie ma chętnych (bo to może być taka choroba...). Ma szanse poznać, ale nie ma ochoty... Godzi się z samotnością lub nie.
Może też wejść w jakikolwiek związek na zasadzie "będzie mi miał kto wodę podać" - i tu też mamy parę możliwości potem...
I może jak najbardziej poznać kogoś, z kim stworzy kolejny fantastyczny związek...
Może też np. po powrocie do zdrowia wrócić do poprzedniej drugiej strony, skoro ich przeszkoda w życiu razem ustała. Możemy tak bez końca smile

Kumam, że nawiązujesz do słów "lepiej być samemu niż ciężko chorować". Ale w tej sytuacji to te słowa nie bardzo mają zastosowanie smile

Chyba że źle kumam?

174

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Eeeee.... prościej chciałem... smile Jak taki graal zrozumienia samego siebie odszukać i jakiegoś feniksa dobrego myślenia złapać...? Sam myślę, że się nie da prosto na to odpowiedzieć i za duży offtopic. Już nie przeszkadzam. Sorki smile

175

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

A takie drobne pytanko dorzucę... bo piszecie o zdrowiu i o utracie partnera... A kiedy zdrowie fałszuje lub zdarza się ciężki wypadek? I wtedy trzeba pomóc partnerowi a jednak ktoś nie daje rady? Pomimo, że jesteś ok, nie marudzisz ale... dalej jesteś ciężarem? sad I np. po 8 mcach choroby zostajesz sam? No nie, aby było pozytywniej przyjmijmy, że środki do życia są... Jak by tu sobie odbudować zaufanie w związek? Jakikolwiek... czy już jesteś na tyle skrzywionym, że lepiej być samemu i nie fundować komuś 'dziwnego związku'?


A partner nie daje rady,bo....?
Chodzi o opiekę nad taką osobą24 h ?

176

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:
rh72 napisał/a:

A takie drobne pytanko dorzucę... bo piszecie o zdrowiu i o utracie partnera... A kiedy zdrowie fałszuje lub zdarza się ciężki wypadek? I wtedy trzeba pomóc partnerowi a jednak ktoś nie daje rady? Pomimo, że jesteś ok, nie marudzisz ale... dalej jesteś ciężarem? sad I np. po 8 mcach choroby zostajesz sam? No nie, aby było pozytywniej przyjmijmy, że środki do życia są... Jak by tu sobie odbudować zaufanie w związek? Jakikolwiek... czy już jesteś na tyle skrzywionym, że lepiej być samemu i nie fundować komuś 'dziwnego związku'?


A partner nie daje rady,bo....?
Chodzi o opiekę nad taką osobą24 h ?

Mergi, czasami taki wypadek jest po prostu katalizatorem większych zmian lub, jak wolisz, zapalnikiem smile Bum... i taka dobra cisza smile

PS. umówiłyście się w Poznaniu...? Raz w życiu byłem w Poznaniu i kojarzę to miasto jako takie bardziej industrialne ale byłem dzieckiem i tyle pewnie się tam zmieniło...

177

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Przykre to co piszesz...
Ja jestem staroświecka chyba,bo wierzę naiwnie,że miłość powinna być "NA DOBRE I NA ZŁE'.

Tak,w Poznaniu.
Możesz wpaść,zapraszamy:D
Czasami bywam,że względu na...dostęp do sztuki. wink

Bardziej podoba mi się WROCŁAW-Ostrów Tumski.Można się przenieść w czasie wink

178 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-08-10 19:16:25)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Jej! Zależy jak do tego podejdziesz... Tak, powinno być ale jeśli jest lepiej niż wcześniej to... i dobrego nie szkoda.
I Wrocław daleko i Poznań daleko z okolic W-wy i... to przecież skrajne końce Polski. Samolot masz? Chyba, że potrafisz się teleportować...:)

179 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-10 19:17:46)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Daleko to jest ode mnie w Bieszczady tongue

Powinno,powinno,ale w sumie nie zawsze jest tak jak POWINNO BYĆ.
A szkoda...

rh72 napisał/a:

ja Was podziwiam, kobiety. Powiem szczerze, że ogrom optymizmu pomimo pesymizmu smile jak Wy sobie z tym radzicie? To to prawidłowe pytanie...

Z optymizmem łatwiej się żyje.
Może to naiwne,głupie,ale ja tam jeszcze wierzę(naiwnie?),że się jeszcze wszystko zmieni.

180

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Z optymizmem łatwiej się żyje.
Może to naiwne,głupie,ale ja tam jeszcze wierzę(naiwnie?),że się jeszcze wszystko zmieni.

To wiem, zdrowym i bogatym być też łatwiej żyć i się nie zapytam nawet jak być... bogatym tongue A jeśli wierzysz, że coś się zmieni to chyba jakiś deficyt...

181

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

...gdyby nie deficyt nie udzielałabym się w tym temacie wink

182

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Mergi , napisałaś 'wszystko' a to może być dużo więcej niż tylko w tym temacie smile

183

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

dla mnie to jest 'WSZYSTKO"

184

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Ale to z drugiej strony też pozytywne, że do szczęścia brakuje pozbycia się tylko samotności... smile

185

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

reszta nie ma znaczenia
instynkt mi się włączył....a to jest jeszcze gorsze

186

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Jejku... jaki instynkt? Wow! Bardzo jesteś stanowcza w myśleniu...

187

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

reszta nie ma znaczenia
instynkt mi się włączył....a to jest jeszcze gorsze

Instynkt?
A Mergi ile ma lat, bo mi umknęło?

188 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-10 19:49:13)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

macierzyński oczywiście wink

lat....30+

189

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

OKI, rozumiem smile

190

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

macierzyński oczywiście wink

lat....30+

Wiem jaki instynkt wink
Ale bliżej 30 czy 40?
Bo różnica czy 31 czy 39, to i to po 30stce wink

191 Ostatnio edytowany przez mergi (2017-08-10 19:53:12)

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
rh72 napisał/a:

Wow! Bardzo jesteś stanowcza w myśleniu...

To chyba dobrze ?;)

W połowie,nie mam jeszcze 35 lat wink

Kobieta chcąca mieć dziecko i zdająca sobie sprawę,z tego,że jej zegar tyka....to chodząca bomba lol

192

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:
rh72 napisał/a:

Wow! Bardzo jesteś stanowcza w myśleniu...

To chyba dobrze ?;)

W połowie,nie mam jeszcze 35 lat wink

Kobieta chcąca mieć dziecko i zdająca sobie sprawę,z tego,że jej zegar tyka....to chodząca bomba lol

Rozumiem, też to miałam jakoś tak chwilę po30stce.
Jakiś taki rozsądek wtedy mi sie włączył, że trzeba działać, bo potem może być za późno.
Myślę, że to całkiem normalne w Twoim przypadku. I jeszcze masz trochę czasu, więc może sie uda smile

193

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

Kobieta chcąca mieć dziecko i zdająca sobie sprawę,z tego,że jej zegar tyka....to chodząca bomba lol

Bombowe kobiety? smile

194

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

tykająca bomba  lol

ross,no właśnie....trochę...

195

Odp: Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?
mergi napisał/a:

tykająca bomba  lol

ross,no właśnie....trochę...

Nie mówilam, że trochę w znaczeniu - niewiele, tylko trochę - masz jeszcze czas. Mniej niż taka 22 latka, ale czas masz spokojnie.

Posty [ 131 do 195 z 297 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Czy też się boicie, że będzie same do końca życia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024