Jestem katoliczką, ale nie mogę zrozumieć dlaczego Kościół tak bardzo nalega na utrzymywanie dziewictwa az do ślubu. A co wy o tym myślicie ?
No ja jestem wciąż dziewicą, a ślub za parę miesięcy dopiero, no i zdecydowałam się na to wcale nie z przyczyn jakiś tam ortodoksyjnych poglądów religijnych tylko to było takie moje osobiste postanowienie, chciałam stanąc na slubnym kobiercu czysta, ot tak po prostu...No myslę,ze doktryna Kościoła propaguje zachowanie dziewictwa aż do slubu bo to ma związek z czystościa Marii, no i poza tym Kościołowi nie wypada pozostawać obojętnym wobec takiej kwestii i tolerować stosunki przedmałżeńskie.
Ja osobiście uważam , ze to bardzo piękny dar z siebie dwójki kochających się ludzi. Jest to dar prawdziwej miłości złożony na ołtarzu swojego egoizmu i popędów.
A, i jeszcze jedno? Jaki dar z siebie? A to siebie nie można ofiarować przed ślubem?
A ja mysle ze to bardzo fajne, sama pomysl ! Dar, bo rezygnujesz z tego co spawia ci przyjemnosc i ofiarujesz swoja niecierpliwosc, pozadanie itd. w ofierze milosci ...to taka proba, jezeli ja przetrwacie to oznacza ze jestescie dla siebie wlasnie, z nawet jak zdarzy sie kiedys w zyciu cos nie tak - pzreciez roznie moze byc - to on / ona bedzie na ciebie zawsze czekac
w wielu kulturach czystość była zalecana aż do formalnego sfinalizowania związku. nie jest to tylko ewenement kościoła katolickiego.
To prawda, w przypadku gdy okazywało sie,że panna nie dotrzymała obietnic zachowania czystości była karana lub nawet zabijana....jak nie daj Boże zaszła w ciążę...dla nas nie jest to jakimś ważnym elementem, choć niektóre dziweczyny podejmują taką świadomą decyzję... Piękne postanowienie!!!
Jednak jeżeli chodzi o mnie ... my czkamy do ślubu - jest bardzo trudno czasem ,ale obojgu nam na tym bardzo zależy. Mamy głeboka wiare w to ze taka próba "przedmałżeńska" umocni nasz związek i wzmocni nasza milosc ... która ma byc w końcu na cale życie
Ale rozumiem tez inne podejścia do tematu , to proste nie każdego po prostu stać na takie wyrzeczenia ...
Jednak jeżeli chodzi o mnie ... my czkamy do ślubu - jest bardzo trudno czasem ,ale obojgu nam na tym bardzo zależy. Mamy głeboka wiare w to ze taka próba "przedmałżeńska" umocni nasz związek i wzmocni nasza milosc ... która ma byc w końcu na cale życie
Ale rozumiem tez inne podejścia do tematu , to proste nie każdego po prostu stać na takie wyrzeczenia ...
Droga kammi, może przeczytaj sobie jeszcze raz mojego ostatniego posta, bo coś czuję, że ta wypowiedź skierowana jest do mnie. Znajdziesz tam chyba wystarczająco dużo informacji odnośnie tego, co nazywasz "nie stać kogoś na takie wyrzeczenia".
A swoją drogą - czy czujesz się lepsza od innych, bo ciebie "stać na to"?
to już była niesmaczna zaczepka. jednych 'stać' a innych 'nie stać'. jak to inaczej nazwać żeby nikogo nie obrazić? wstrzymanie się od namiętności jest wyrzeczeniem a na wyrzeczenia nie każdego stać, proste.
Ja nikogo nie zaczepiam, a na wyrzeczenia mnie stać.
Ja jestem za zachowaniem dziewictwa do ślubu.
I to nie jest wymysł Kościoła Katolickiego ani żadnego innego, ale sam Bóg to nakazał.
13 2009-02-15 20:06:22 Ostatnio edytowany przez CookieBitch (2009-02-15 20:10:35)
Jan Paweł II wyraźnie podkreślał, że przeciwieństwem czystości nie jest współżycie, lecz ?nie-czystość?, a więc ?nie-właściwe podejście do dziedziny seksualnej?.
...czystość człowieka dzisiejszego ?jest to czystość ?człowieka pożądliwości? ? natchnionego jednak Słowem Ewangelii i otwartego ?na życie wedle Ducha??.
Ostatecznie więc to czystość sprawia, że seks jest radosny; ?czym innym bowiem jest zaspokojenie namiętności, a czym innym radość, jaką człowiek znajduje w tym, że pełniej posiada siebie, a w ten sposób także pełniej może stawać się [we współżyciu] prawdziwym darem dla drugiego człowieka.
fragmenty: ?Znak? nr 618, listopad 2006: Czy Pan Bóg lubi żonatych?
Ja mimo wszystko uważam, że to zły pomysł. Uwirzcie, ludzie naprawdę mogą nie być dopasowani seksualnie - nie z każdym wychodzi. Na początku zazwyczaj jest wariactwo i namiętność, potem bywa różnie... i wcale miłość i wzajemne zrozumienie tu nie pomogą. Czystość aż do ślubu ma jedynie tę dobrą stronę, że ewentualnie nie wiemy, że może być inaczej, lepiej. Ale potem niestety często pojawiają się zdrady.
My zmężem pomimo, że przed ślubem wcześniej ze sobą sypialiśmy, dwa lata przed samym ślubem postanowiliśmy zachować czystość, czego szczerze dzisiaj żałuję.
A ja mysle ze dobrze jest poznac sie w kazdej sferze przed slubem.Bo co sie bedzie jezeli para sie nie dopasuje w sferze seksu i wyjdzie to po slubie? Byly juz takie przypadki,i malzenstwa sie rozpadly.Nie widze nic zlego w pojsciu do lozka przed slubem,o ile jest to z milosci ![]()
16 2010-08-30 22:27:55 Ostatnio edytowany przez november (2010-08-30 22:29:31)
to już była niesmaczna zaczepka. jednych 'stać' a innych 'nie stać'. jak to inaczej nazwać żeby nikogo nie obrazić? wstrzymanie się od namiętności jest wyrzeczeniem a na wyrzeczenia nie każdego stać, proste.
Bardzo prosto nazwać. Jedni to robią, inni nie. Ot, co. Bo "stać" to może być właśnie na jakieś wielkie czyny i poświęcenie. Stąd jeśli kobiety "nie stać" na utrzymanie dziewictwa, to źle o niej świadczy.
Jak dla mnie to jest kwestia każdego z osobna. Nie prawdą jest, że bóg to nakazał, bo w pismach nie ma o tym mowy. Dopiero sama nadana przez kler doktryna to zmienia. Oczywiście ukryć nie można, że pogląd pochodzi ze średniowiecza - w sensie dosłownym, bez aluzji. Przede wszystkim przecież chodzi głównie o to, by ludzie nie uświęceni przez kapłana nie poczynali dzieci - bękartów. Spójrzmy na to z właściwej strony. Do takich zwykle prozaicznych działań po prostu zawsze dorabiało się ideologię. I niestety tak jest w przypadku wielu innych działań kościoła. To się nie zmieniło, tak, jak wiara w te frazesy.
Jestem katoliczką, ale nie mogę zrozumieć dlaczego Kościół tak bardzo nalega na utrzymywanie dziewictwa az do ślubu. A co wy o tym myślicie ?
kochana pocztyaj bilbie a zrozumiesz
jako katoliczka naprawde praktykujaca powinna s nei miec zadnychw atpliwosci dlaczego... bo to nie Kosciol a Biblia to okresla
Ja nie mam tego problemu bo nie ejstem katoliczka:P-)
18 2010-08-31 01:20:25 Ostatnio edytowany przez mtmtc (2010-08-31 11:35:12)
Problem jest wielowarstwowy. Ludzie mają braki emocjonalne, i sex jest pozornie prostą metodą na zaspokojenie tych braków. Ślub i co za tym idzie wesele, zwłaszcza w tradycji katolickiej to raczej droga przez mękę a nie romantyczne wydarzenie (no może jak się ma kasy jak lodu i wszyscy dookoła chcą pomagać to jest bardziej romantycznie). Małżeństwo nie wydaje się budzić szczególnie pozytywnych uczuć (głównie straszy obowiązkami i utratą wolności) Można odnieść wrażenie, że jak dziewczyna jest w pewnym wieku i ciągle jest dziewicą to coś z nią nie tak (taki społeczny nacisk, ciężko się wyłamać).Niektóre środowiska dochodzą do wniosku, że i tak wszyscy współżyją więc trzeba ich nauczyć jak stosować środki antykoncepcyjne i uprawiać ?bezpieczny sex?. Może dobrze było by wspomnieć, że wstrzemięźliwość ma swoje zalety? Dziwny wydaje mi się argument, że para która się kocha może do siebie nie pasować seksualnie (może to wywoła salwę śmiechu, w końcu jest to rzekomo udowodniony dogmat, a ja myślę, że upraszczanie problemu)
Statystyki wskazują, że ten pierwszy raz zwłaszcza dla kobiet przyniósł rozczarowanie. Znajomy przeprowadzał ankiety, na pytanie co wolisz dobry sex czy szacunek ze strony swojej żony, 100% odpowiedzi padło na szacunek.
Czasami sex zwłaszcza na początku związku zastępuje relacje. Zamiast pogadać ze sobą zwłaszcza szczerze (co jest trudniejsze) to się bajeruje a potem sprawdza czy dobrze bajerowało.
Jeśli chodzi o to jak to jest w Biblii, to jedna kobieta dla jednego faceta (i odwrotnie bo facet jest też dla kobiety) no i dozgonna miłość. Jak któraś ze stron zakończy swój żywot to można zacząć od nowa. Ślub wyglądał mniej więcej tak, że ?wziął ją do namiotu swego?. No i jeszcze sprawa musiała się oprzeć o przynajmniej dwóch świadków.
Jak komuś wydaje się to takie nudne, niech eksperymentuje, ja nie polecam. Jeśli myślisz o kimś poważnie to skąd masz pewność, że on też tak myśli. Zwykle to kobieta więcej traci na współżyciu przed małżeństwem.
Moim zdaniem, sex przynosi najwięcej satysfakcji jeśli się skupiasz na tym żeby drugiemu dobrze zrobić.
Myślę, że to jest zbyt delikatna sprawa żeby przeżywać to z osobą nieodpowiedzialną.
19 2010-08-31 09:16:25 Ostatnio edytowany przez november (2010-08-31 09:55:00)
Z jednej strony mówisz mtmtc , że to problem wielowarstwowy, a z drugiej oceniasz, że niezatrzymywanie dziewictwa do ślubu oznacza braki emocjonalne... Już nie pierwszy raz na tym forum odnoszę wrażenie, że dla Ciebie świat jest jedynie czarno - biały. Twoja percepcja jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Dlaczego sądzisz, że ludzie, którzy uprawiają seks przed ślubem to osoby, które chcą cokolwiek zastępować seksem? Ty nie mówisz niestety o normalnych związkach, tylko o takich, w których czegoś brak. A takie są bez względu na to, czy ludzie przed seksem się powstrzymują, czy się na niego decydują. Twoim zdaniem przedmałżeński seks uprawiają jedynie nieodpowiedzialni bajeranci, z emocjonalnymi brakami. Gratuluję podejścia.
No i paradoksalnie w ten sposób, gloryfikujesz seks. A mnie wydaje się, że jeśli kawałek skóry kobiety ma być "darem" dla małżonka, to coś tu nie tak. Bo mi się zawsze zdawało, że to na emocjach opiera się związek. Seks, jest ważnym dodatkiem.
A co do samego ślubu - nie znam pary, która by mówiła o drodze przez mękę. Wiadomo, że organizacja imprezy wiąże się z wieloma sprawami, które to przecież wynikają z chęci zawarcia małżeństwa. Mówisz o ślubie, jak o katordze, jak o czymś tak strasznym, ale jednak wielcy najodważniejsi się decydują na ten krok. Właśnie z takim patosem...
Kluczem jest tu zrozumienie, że wszystko zależy od postrzegania świata. Ci, którzy nie uprawiają seksu sami wiedzą najlepiej dlaczego tego nie robią. Dla innych nie jest to coś niemożliwego, tylko oni z kolei stawiają pytanie: w jakim celu?
20 2010-08-31 10:42:40 Ostatnio edytowany przez mtmtc (2010-08-31 11:44:06)
Z jednej strony mówisz mtmtc , że to problem wielowarstwowy, a z drugiej oceniasz, że niezatrzymywanie dziewictwa do ślubu oznacza braki emocjonalne... Już nie pierwszy raz na tym forum odnoszę wrażenie, że dla Ciebie świat jest jedynie czarno - biały. Twoja percepcja jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Dlaczego sądzisz, że ludzie, którzy uprawiają seks przed ślubem to osoby, które chcą cokolwiek zastępować seksem? Ty nie mówisz niestety o normalnych związkach, tylko o takich, w których czegoś brak. A takie są bez względu na to, czy ludzie przed seksem się powstrzymują, czy się na niego decydują. Twoim zdaniem przedmałżeński seks uprawiają jedynie nieodpowiedzialni bajeranci, z emocjonalnymi brakami. Gratuluję podejścia.
No i paradoksalnie w ten sposób, gloryfikujesz seks. A mnie wydaje się, że jeśli kawałek skóry kobiety ma być "darem" dla małżonka, to coś tu nie tak. Bo mi się zawsze zdawało, że to na emocjach opiera się związek. Seks, jest ważnym dodatkiem.A co do samego ślubu - nie znam pary, która by mówiła o drodze przez mękę. Wiadomo, że organizacja imprezy wiąże się z wieloma sprawami, które to przecież wynikają z chęci zawarcia małżeństwa. Mówisz o ślubie, jak o katordze, jak o czymś tak strasznym, ale jednak wielcy najodważniejsi się decydują na ten krok. Właśnie z takim patosem...
Kluczem jest tu zrozumienie, że wszystko zależy od postrzegania świata. Ci, którzy nie uprawiają seksu sami wiedzą najlepiej dlaczego tego nie robią. Dla innych nie jest to coś niemożliwego, tylko oni z kolei stawiają pytanie: w jakim celu?
A ja nie pierwszy raz mam wrażenie, że mnie źle oceniasz. Może już wiesz wszystko na mój temat i próbujesz dopasować niektóre moje wypowiedzi do tych wyobrażeń.
Z ostatnich moich wypowiedzi na temat krzyży wiszących w klasie mogłaś zauważyć, że dla mnie świat nie jest czarno-biały.
Moją wypowiedzią na temat utraty dziewictwa nie próbowałem napisać o wszystkich warstwach ani wyczerpać tematu.
Jak pewnie zauważyłaś nie dzieliłem sex na małżeński i pozamałżeński. Miałem na myśli, że zwłaszcza na początku relacji galop do łóżka jest oznaką, że coś tu z tymi osobami jest nie tak (i tu braki emocjonalne w większości przypadków decydują o takich zachowaniach) Uważam, że każdy człowiek ma braki emocjonalne (mamy większą potrzebę akceptacji, czułości, przeżywania przyjemności i miłości niż świat może nam te potrzeby zaspokoić) tylko różnie sobie z tym radzimy.
Musisz mi wytłumaczyć o co Ci chodzi w wypowiedzi, że gloryfikuję sex? ?Kawałek skóry darem?, gdzie To przeczytałaś? Sex jest dla mnie czymś wyjątkowym i wymaga odpowiednich warunków oraz oprawy, żeby nie stał się dla nas przykrym przeżyciem.
Odnośnie ślubu to już mi się nie chce komentować.
Ogólnie staram się nie obrazić taką niską oceną mojej osoby, chociaż to nie jest dla mnie łatwe. Może bardziej taktowne byłoby zapytanie czy ja rzeczywiście to miałem na myśli.
Kiedy pisałem było późno i trochę byłem zmęczony, przyznaję, że mogłem rozszerzyć niektóre wątki albo napisać jaśniej ale bez przesady. Czasami mam wrażenie, że na forum zbyt łatwo się ocenia ludzi na podstawie krótkich wypowiedzi.
21 2010-08-31 12:38:39 Ostatnio edytowany przez november (2010-08-31 12:44:37)
Ja Ciebie w żaden sposób nie oceniam i nie śledzę także Twoich postów by mieć większy czy mniejszy obraz Twojej osoby. Czytam posty na wątkach, w których się spotykamy, a Ty sugerujesz mi, że wyciągam wnioski bo mam przeświadczenie, że Cię znam.
A w temacie, są ludzie, którzy zaczynają od seksu i im się układa. Jak dla mnie nie ma jednej metody na rozpoczynanie związku. W poście nie odnoszę się tylko do Twoich wypowiedzi - w końcu jest to także kontynuacja wątku i innych wpisów. Jak dla mnie po prostu traktowanie abstynencji przedmałżeńskiej jako "czystości" (co już nadaje tu pejoratywny ton) lub daru, a tak właśnie tłumaczy to wiele osób na forum, właśnie sprawia, że seks może być najważniejszą rzeczą, jaką dadzą sobie świeżo upieczeni małżonkowie. I to właśnie miałam na myśli mówiąc o gloryfikowaniu seksu.
Źle zrozumiałam część Twojego posta. Po prostu braki emocjonalne odebrałabym bardziej jako rodzaj pewnej dysfunkcji, i po prostu czymś innym są dla mnie braki w zaspokojeniu potrzeb emocjonalnych. Stąd wynikała moja logika.
I nie pomyślałam nawet, że to co powiedziałam, może Cię obrażać. Nie miałam tego na celu.
Dziewictwo aż do ślubu dawało mężczyźnie w dawnych czasach pewność, że dziecko narodzone z jego żony jest jego dzieckiem. Nie czarujmy się- dawniej w małżeństwie chodziło przede wszystkim o wydanie na świat potomstwa, które będzie dziedziczyć majątek, tytuły lub ewentualnie pracować w polu (tutaj każda para rok się przyda, ale po co ,,dodatkowa i nieswoja gęba do wykarmienia" brzydko mówiąc).
Małżeństwa wśród Izraelitów były aranżowane, dziewczęta bardzo wcześnie wychodziły za mąż- często za nieznanych sobie i dużo starszych mężczyzn. 15-latki lub młodsze dziewczęta do czasu wyjścia za mąż pomagały matce w domu i nie miały czasu myśleć o zakochiwaniu się ani tym bardziej o seksie. Kobieta miała byś skromna, pracowita, czysta i oddana mężowi. Wmawiano jej, że tylko głos mężczyzny jest ważny i prawdziwy a ona musi się dostosować i że tak i tylko tak jest właściwie.
Czasy się zmieniły. Kobiety są już równoprawnymi obywatelkami, pracują zawodowo, robią kariery, często zajmują stanowiska wyższe niż mężczyźni. Nie wychodzą już za mąż z przymusu ale z własnej woli i w czasie, kiedy same chcą. Życie jest krótkie i mija bardzo szybko. Rozpadają się nawet najlepsze związki- dlaczego więc zachowywać dziewictwo do ślubu, jeśli potem okaże się, że mąż nie jest tym jedynym...?
Osobiście nigdy nie obiecywałam sobie, że będę dziewicą aż do ślubu. Nie było dla mnie czymś naturalnym, że mam walczyć z namiętnością do kogoś, kogo naprawdę kocham, że mam rezygnować z czegoś tak pięknego jak seks, który jest dopełnieniem miłości. Obiecywałam sobie jedynie, że zrobię to w wieku, kiedy będę w stanie wychować ewentualne dziecko i z kimś, co do którego będę pewna, że kocha mnie tak samo jak ja jego.
Ja i mój partner przeżyliśmy nasz pierwszy raz (zarówno mój jak i jego) po trzech tygodniach znajomości. Może to szybko, ale pewne wydarzenia w ciągu tych trzech tygodni utwierdziły nas w przekonaniu, że łączy nas prawdziwe uczucie. Miałam wtedy 19 lat, mój mężczyzna 20. Niedługo będziemy obchodzić 2. rocznicę naszego związku.
Układa nam się wspaniale i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Nie traktujemy seksu jako sposobu na ,,rozładowanie napięcia" ale jako coś, co ubogaca i dopełnia nasz związek. W seksie stajemy przed sobą takimi, jakimi jesteśmy naprawdę. Nie ma miejsca na kłamstwo i obłudę. Seks jest piękny, o ile potrafi się z niego umiejętnie korzystać.
Zamierzamy pobrać się za 6 lat, w 8. rocznicę naszego związku. Nie twierdzę, że jako nie-dziewica nie będę mu miała nic do ofiarowania. Oddam mu całą siebie, swoje plany i marzenia aż do końca naszych dni. Czy nasze prezenty z nas samych i życia, jakie mamy będą gorsze tylko dlatego, że współżyliśmy przed ślubem...?
November ja sugerowałem, że wrzuciłaś mnie do jakiejś ?szufladki? .
Tak też myślałem, że nie chciałaś mnie obrazić, ale zwróciłem uwagę, że to robisz. Może po prostu wyobraź sobie jak byś się czuła, gdyby ktoś Cię ocenił na podstawie tego, że jeśli bronisz współżycia przed małżeństwem, to jesteś ?łatwą kobietą?. Sugerowałaś, że czuje się lepszy od innych, że ostatecznie sex jest dla mnie ważniejszą sprawą niż relacja ,a żonę traktuję przedmiotowo i mam jednostronne, nie przemyślane poglądy na większość spraw. Dlatego mnie ?ruszyło?.
Zwracasz uwagę, że słowo ?stać? ma sugerować, że ktoś się czuje lepszy. A może Ty czujesz się lepsza, kiedy piszesz ?wiara w te frazesy??
Małżeństwo nie jest wymysłem średniowiecza ani Kościoła Katolickiego. Kiedy czytam wypowiedz z takim poglądem to mi się wydaje, że ktoś widzi świat na czarno i biało.
Ja nie odniosłem wrażenia, że ktoś na forum ma taki pogląd jakoby sex był najważniejszą rzeczą w małżeństwie. Myślę, że chodzi o wyjątkowość, która zachodzi pomiędzy ludźmi. Pomijając nawet sprawy wiary, wtedy następuje silniejsza więź emocjonalna. Moim zdaniem i chyba nie tylko moim nie powinno dochodzić do rozstania po takim fakcie. Jeśli są udane związki, które zaczęły się od seksu to dobrze, że są udane. Jednak myślę, że najpierw powinna być relacja, potem deklaracja wspólnego życia a potem cała reszta, w przeciwnym wypadku to jest loteria (może wylosuje się chorobę weneryczną albo dziecko bez ojca).
Zdrowy rozsądek podpowiada, że lepiej trzymać się prostych zasad niż ryzykować. Zasady nie gwarantują, że się nie sparzymy, ale zmniejsza się ryzyko zranień.
Jeśli chodzi o ślub to mamy taką tradycję w naszym kraju, że kiedy młodzi decydują się na ślub to nie koniecznie z własnej woli muszą długo czekać. To może być droga przez mękę, zwłaszcza kiedy ?ciągnie misia do miodu?.
Temat zasugerowany przez autora wątku jednoznaczna wiąże dziwictwo z Kościołe, co nieco sprawa upraszcza, ale może przy tym odniesieniu warto pozostać.
Moim zdaniem Kościół, a w szczególności osoby go reprezentujące, zbyt dużą wagę przywiązuje do seksu. Ciągle mówi się o czystości, dziewictwie, celibacie, a zapomina o wielu dużo bardziej istotnych rzeczach i problemach w życiu człowieka. To przede wszystkim powoduje tą gloryfikację seksu, o której pisała november. Temat zbyt długi by go rozwijać.
wydaje mi się, że seks odgrywa dosyć ważną rolę w związku. nie piszcie proszę, z małżeństwo to przede wszytskim miłość, zaufanie, dzielenie trosk, przyjaźń itp. bo ja to wszystko rozumiem i w pełni się z tym zgadzam. jednak miłość fizyczna jest dopełnieniem tego wszystkiego.
i teraz tak: co jeśli małżonkowie są świetnymi kumplami, zgarną parą, a nie są dobrani pod względem seksualnym? frustracja? poczucie niemocy? złość? uwierzcie, że seksu, który ma dawać satysfakcję obojgu partnerom, naprawdę trzeba się nauczyć. raczej niewielu jest takich szczęściarzy, którzy już za pierwszym (a nawet 20) razem osiągają orgazmy i są zadowoleni.
noc poślubna kojarzy się raczej z czymś niesamowitym, z czymś na co się czekało i co chce się zapamiętać na całe życie. gorzej jeśli zamiast miłosnych uniesień jest kicha.
ja bym się nie odważyła czekać. nie potrafiłabym zabrać sobie i partnerowi takiej przyjemności, bo nasz ślub jeszcze daleko.
podziwiam tych, którzy wytrwali. mam nadzieję, ze obejdzie się bez rozczarowań i będziecie usatysfakcjonowani ![]()
wydaje mi się, że seks odgrywa dosyć ważną rolę w związku. nie piszcie proszę, z małżeństwo to przede wszytskim miłość, zaufanie, dzielenie trosk, przyjaźń itp. bo ja to wszystko rozumiem i w pełni się z tym zgadzam. jednak miłość fizyczna jest dopełnieniem tego wszystkiego.
i teraz tak: co jeśli małżonkowie są świetnymi kumplami, zgarną parą, a nie są dobrani pod względem seksualnym? frustracja? poczucie niemocy? złość? uwierzcie, że seksu, który ma dawać satysfakcję obojgu partnerom, naprawdę trzeba się nauczyć. raczej niewielu jest takich szczęściarzy, którzy już za pierwszym (a nawet 20) razem osiągają orgazmy i są zadowoleni.
noc poślubna kojarzy się raczej z czymś niesamowitym, z czymś na co się czekało i co chce się zapamiętać na całe życie. gorzej jeśli zamiast miłosnych uniesień jest kicha.
ja bym się nie odważyła czekać. nie potrafiłabym zabrać sobie i partnerowi takiej przyjemności, bo nasz ślub jeszcze daleko.
podziwiam tych, którzy wytrwali. mam nadzieję, ze obejdzie się bez rozczarowań i będziecie usatysfakcjonowani
Co to znaczy nie dobranie pod względem seksualnym? Docierać się i uczyć przecież można będąc w małżeństwie. Noc poślubna jest czymś niesamowitym i właśnie dlatego warto czekać na nią. A jak może być niesamowitą i spełnić swą rolę, jeśli już wcześniej uprawiałaś sex? Wtedy traci swój sens.
Znawca84 - uważasz, że obiad ugotowany w piątek traci sens, bo jadło się obiad we wtorek?
Z kimś innym się jadło. ![]()
Obiadu do seksu bym nie porównywał, choćby dlatego, że po zjedzeniu obiadu nie zajdzie się w ciążę. ![]()
Znawca84 - po bezpiecznym seksie też prawie na pewno się nie zajdzie. Albo po analnym.
Masz jeszcze inne powody nieporównywania?
I odpowiem na Twoje pytanie. Chciałeś wiedzieć, jak możliwe jest niedopasowanie seksualne. Cóż, skoro osoby po seksie uznają, że ten seks im się nie podoba, to dlaczego mają się zmuszać i dostosowywać? ![]()
Niektórzy ludzie patrzą przez pryzmat seksu. Są dwie podstawowe kategorie ludzi. Pierwsza to ludzie, dla których ważna jest przyjemność, druga to ludzie, dla których liczy się czystość. O ile przyjemność daje się zdefiniować, czystość na religijnym gruncie jeszcze też, o tyle czystość bez religii raczej się nie daje utrzymać.
Ważniejsze jednak co innego - obie te kategorie ludzi są naprawdę bliskie, to tylko spojrzenie na człowieka przez pryzmat seksu. Wszędzie seks. Wyobraź sobie, niektórzy ludzie zwyczajnie się nie szanują wzajemnie tylko dlatego, że inaczej patrzą na seks. Wyobrażasz to sobie? ![]()
30 2011-11-01 20:15:05 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-11-01 20:19:46)
Docierać się i uczyć przecież można będąc w małżeństwie. Noc poślubna jest czymś niesamowitym i właśnie dlatego warto czekać na nią. A jak może być niesamowitą i spełnić swą rolę, jeśli już wcześniej uprawiałaś sex? Wtedy traci swój sens.
Z nas dwojga - tylko ja mam wiedzę na ten temat
Skąd w Tobie ta chęć ferowania wyroków na podstawie... braku doświadczenia w temacie?
A tak w ogóle - z takiego właśnie nastawienia bierze się większość frustracji seksualnych.
Czy to przez Twoje doświadczenia i postawę życiową masz nick "Niekochana"?
Ja oczywiście nie mogę mieć doświadczeń seksualnych, bo jeszcze nie mam żony.
Znawca84 - prawdopodobnie więcej pychy by wystarczyło, żeby miała nick "znawczyni".
Mógłbyś się jednak odnosić raczej do strony merytorycznej, czy podobne niskie zagrania są koniecznością?
Czy to przez Twoje doświadczenia i postawę życiową masz nick "Niekochana"?
Ja oczywiście nie mogę mieć doświadczeń seksualnych, bo jeszcze nie mam żony.
Mam taki nick, bo miałam, przepraszam jeszcze mam męża, który równie nie szanuje kobiet, jak Ty.
Oparłam się pokusie napisania z małej litery
Nie dość, że niekochana, to jeszcze nadalkulturalna72 jestem. ![]()
Żal mi ludzi, którzy na podstawie dziewictwa lub jego braku wartościują innych. Dla mnie nie ma to znaczenia.
Ludzie, to troll. Olać.
Znawca84 napisał/a:Czy to przez Twoje doświadczenia i postawę życiową masz nick "Niekochana"?
Ja oczywiście nie mogę mieć doświadczeń seksualnych, bo jeszcze nie mam żony.
Mam taki nick, bo miałam, przepraszam jeszcze mam męża, który równie nie szanuje kobiet, jak Ty.
Oparłam się pokusie napisania z małej literyNie dość, że niekochana, to jeszcze nadalkulturalna72 jestem.
Żal mi ludzi, którzy na podstawie dziewictwa lub jego braku wartościują innych. Dla mnie nie ma to znaczenia.
Ja bardzo szanuję kobiety, skąd Ci do głowy przyszło, że mogłoby być inaczej?
polsza napisał/a:wydaje mi się, że seks odgrywa dosyć ważną rolę w związku. nie piszcie proszę, z małżeństwo to przede wszytskim miłość, zaufanie, dzielenie trosk, przyjaźń itp. bo ja to wszystko rozumiem i w pełni się z tym zgadzam. jednak miłość fizyczna jest dopełnieniem tego wszystkiego.
i teraz tak: co jeśli małżonkowie są świetnymi kumplami, zgarną parą, a nie są dobrani pod względem seksualnym? frustracja? poczucie niemocy? złość? uwierzcie, że seksu, który ma dawać satysfakcję obojgu partnerom, naprawdę trzeba się nauczyć. raczej niewielu jest takich szczęściarzy, którzy już za pierwszym (a nawet 20) razem osiągają orgazmy i są zadowoleni.
noc poślubna kojarzy się raczej z czymś niesamowitym, z czymś na co się czekało i co chce się zapamiętać na całe życie. gorzej jeśli zamiast miłosnych uniesień jest kicha.
ja bym się nie odważyła czekać. nie potrafiłabym zabrać sobie i partnerowi takiej przyjemności, bo nasz ślub jeszcze daleko.
podziwiam tych, którzy wytrwali. mam nadzieję, ze obejdzie się bez rozczarowań i będziecie usatysfakcjonowaniCo to znaczy nie dobranie pod względem seksualnym? Docierać się i uczyć przecież można będąc w małżeństwie. Noc poślubna jest czymś niesamowitym i właśnie dlatego warto czekać na nią. A jak może być niesamowitą i spełnić swą rolę, jeśli już wcześniej uprawiałaś sex? Wtedy traci swój sens.
No dobrze, a co jeśli np. Ciebie najbardziej podnieca seks analny, a Twoją żonę to brzydzi? Co wtedy? Co jeśli okaże się, że ona się np. nawet w rytm poruszać nie potrafi albo leży jak kłoda i czeka aż skończysz? I jej to pasuje, a Ty wolisz inaczej? Wtedy właśnie jesteście niedopasowani seksualnie, bo macie różne preferencje i różne wizje seksu. I skąd wiesz, że noc poślubna jest taka niesamowita, skoro nigdy jej nie doświadczyłeś? Nie chcę się czepiać, ale nie masz zbytnio kompetencji, by wypowiadać się w tym temacie. Powiem Ci jedno: dla kobiety pierwszy raz zazwyczaj nie jest przyjemny, bo boli. Więc na super fajerwerki nie licz. Zresztą jeśli uważasz, że ślub gwarantuje Ci pełen miłości i wierności związek, to grubo się mylisz.
37 2011-11-01 21:00:40 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-11-01 21:01:29)
niekochana72 napisał/a:Znawca84 napisał/a:Czy to przez Twoje doświadczenia i postawę życiową masz nick "Niekochana"?
Ja oczywiście nie mogę mieć doświadczeń seksualnych, bo jeszcze nie mam żony.
Mam taki nick, bo miałam, przepraszam jeszcze mam męża, który równie nie szanuje kobiet, jak Ty.
Oparłam się pokusie napisania z małej literyNie dość, że niekochana, to jeszcze nadalkulturalna72 jestem.
Żal mi ludzi, którzy na podstawie dziewictwa lub jego braku wartościują innych. Dla mnie nie ma to znaczenia.
Ja bardzo szanuję kobiety, skąd Ci do głowy przyszło, że mogłoby być inaczej?
Na podstawie tego, co napisałeś centralnie do mnie.
Jestem kobietą ![]()
Znawca84 - napisałeś "Jestem facetem i powiem Wam, że prawdziwy mężczyzna nie będzie traktował "łatwej" kobiety poważnie. Niezależnie od tego, czy jesteście wierzące, czy nie najlepiej dla Was będzie jeśli poczekacie z seksem do ślubu." w temacie "Dziewczyny szanujcie się!"
Innymi słowy związałeś szacunek do kogoś z jego życiem seksualnym. I idąc dalej - wyraziłeś brak szacunku dla ogromnej części forumowiczów. ![]()
Nie powiem, by to było ładne.
Homoseksualiści też Twoim zdaniem powinni czekać do ślubu?
No dobrze, a co jeśli np. Ciebie najbardziej podnieca seks analny, a Twoją żonę to brzydzi? Co wtedy? Co jeśli okaże się, że ona się np. nawet w rytm poruszać nie potrafi albo leży jak kłoda i czeka aż skończysz? I jej to pasuje, a Ty wolisz inaczej? Wtedy właśnie jesteście niedopasowani seksualnie, bo macie różne preferencje i różne wizje seksu. I skąd wiesz, że noc poślubna jest taka niesamowita, skoro nigdy jej nie doświadczyłeś? Nie chcę się czepiać, ale nie masz zbytnio kompetencji, by wypowiadać się w tym temacie. Powiem Ci jedno: dla kobiety pierwszy raz zazwyczaj nie jest przyjemny, bo boli. Więc na super fajerwerki nie licz. Zresztą jeśli uważasz, że ślub gwarantuje Ci pełen miłości i wierności związek, to grubo się mylisz.
Myślę, że jak ktoś czeka z seksem do ślubu to nie jest miłośnikiem seksu analnego, czy naparzania pejczem itp. ![]()
Wiem, że noc poślubna nie musi być super seksem, ale nie o to tu chodzi, a o pierwszy raz. Docierać można się później.
Nic nie gwarantuje dozgonnej miłości i wierności, ale niektóre poszlaki dają większą nadzieję, że tak będzie.
Znawca84 napisał/a:niekochana72 napisał/a:Mam taki nick, bo miałam, przepraszam jeszcze mam męża, który równie nie szanuje kobiet, jak Ty.
Oparłam się pokusie napisania z małej literyNie dość, że niekochana, to jeszcze nadalkulturalna72 jestem.
Żal mi ludzi, którzy na podstawie dziewictwa lub jego braku wartościują innych. Dla mnie nie ma to znaczenia.
Ja bardzo szanuję kobiety, skąd Ci do głowy przyszło, że mogłoby być inaczej?
Na podstawie tego, co napisałeś centralnie do mnie.
Jestem kobietą
Po prostu zapytałem, bo Ty zdaje się, zarzucałaś mi brak doświadczeń, a sama masz te doświadczenia nie najlepsze, więc chyba logiczne, że Twój światopogląd niekoniecznie doprowadził Cię do szczęścia. Oczywiście złotej recepty na szczeście nie ma, ale któraś może być bliższa ideału.
Znawca84 - napisałeś "Jestem facetem i powiem Wam, że prawdziwy mężczyzna nie będzie traktował "łatwej" kobiety poważnie. Niezależnie od tego, czy jesteście wierzące, czy nie najlepiej dla Was będzie jeśli poczekacie z seksem do ślubu." w temacie "Dziewczyny szanujcie się!"
Innymi słowy związałeś szacunek do kogoś z jego życiem seksualnym. I idąc dalej - wyraziłeś brak szacunku dla ogromnej części forumowiczów.Nie powiem, by to było ładne.
Homoseksualiści też Twoim zdaniem powinni czekać do ślubu?
Jeśli ktoś uważa się za łątwą kobietę, to niekoniecznie musi się z tym czuć źle. Przecież sam wybrał taką drogę.
Homosiami ja się nie zajmuję, bo oni są poza pewnymi ramami społecznymi.
Nie pisz posta pod postem, użyj opcji edytuj. Proszę zapoznaj się z regulaminem forum.
Moderatorka-apoteoza
Znawca84 - jeśli ktoś inaczej patrzy na seks niż Ty, wciąż może czuć się źle przez nazywanie "łatwa/łatwy" i brak szacunku. Prawda? Co innego wybór drogi, a co innego czyjeś oceny. Twoje na tym forum dość dziwnie koncentrują się wokół seksu. Czy coś jeszcze ma znaczenie?
Nie pisze się jednego postu pod drugim, należy edytować posty i umieszczać w nich odpowiedzi.
Poza jakimi ramami społecznymi są Twoim zdaniem homoseksualiści??
Jestem katoliczką, ale nie mogę zrozumieć dlaczego Kościół tak bardzo nalega na utrzymywanie dziewictwa az do ślubu. A co wy o tym myślicie ?
a nalegaja?
kiedys też myślałam że dziewictwo do slubu ale kiedy posmakowałam tego miodu to szybko zmieniłam zdanie i o dziewictwie i o slubie
Jolka22 napisał/a:Jestem katoliczką, ale nie mogę zrozumieć dlaczego Kościół tak bardzo nalega na utrzymywanie dziewictwa az do ślubu. A co wy o tym myślicie ?
a nalegaja?
kiedys też myślałam że dziewictwo do slubu ale kiedy posmakowałam tego miodu to szybko zmieniłam zdanie i o dziewictwie i o slubie
Prawda? Ze ślubem powinno się czekać przynajmniej do seksu, a może jeszcze dłużej.
Koliber napisał/a:Jolka22 napisał/a:Jestem katoliczką, ale nie mogę zrozumieć dlaczego Kościół tak bardzo nalega na utrzymywanie dziewictwa az do ślubu. A co wy o tym myślicie ?
a nalegaja?
kiedys też myślałam że dziewictwo do slubu ale kiedy posmakowałam tego miodu to szybko zmieniłam zdanie i o dziewictwie i o slubiePrawda? Ze ślubem powinno się czekać przynajmniej do seksu, a może jeszcze dłużej.
Lepiej dłużej....
Można też wykazać się rozsądkiem (jak radzi znawca) i w ogóle zrezygnować
Ze ślubu, oczywiście ![]()
niekochana72 - właśnie!
Gada się o jakiejś CZYSTOŚCI. Czystość to mycie się. Natomiast jest sprawą dyskusyjną, na jakich zachowaniach CIAŁA polega czystość DUSZY. ![]()
Ja proponuję od dziś CZYSTYMI nazywać ludzi, którzy nie są związani urzędowym czy kościelnym ślubem. Oczywiście wierność czy wyłączność wedle woli, jak się ze sobą sami umówią, niczego nie będę potępiać. Ale po co dobry seks brudzić ślubem?
47 2011-11-01 23:09:34 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-11-01 23:20:14)
Nie jestem ani ortodoksyjną katoliczką , ani ateistą jestem gdzieś po środku , ale według mnie utrzymanie dziewictwa do ślubu jest wymyślone przez facetów wielu kulturach po to aby facet z którym ona pójdzie do łóżka miał pewność, że nie jest już zapłodniona kobieta przez innego mężczyznę, i że dzieci które się pojawią są jego w 100% Wiecie dziewczyny my jako matki jesteśmy z reguły pewne z kim mamy dzieci ,oni czasem nie więc z stąd ich wymysł w wielu kulturach alby kobieta była dziewicą.Nie mówię tylko o Kościele Katolickim ,ale w większości kultur tak jest ,że kobieta ma być czysta do ślubu .Nie naśmiewam się z dziewictwa bo to uważam za osobisty wybór każdej kobiety i ma do tego prawo .Mi chodzi o to jakie motywy za tym idą w wielu kulturach facet jako ten co nie nosi ciąży nie musi się jej tak bardzo obawiać stąd przyzwolenie wielu kulturach na wyszalenie się facetowi przed ślubem natomiast kobieta musi być czysta bo dzieci które będą w ze związku mają być tego faceta.Facet nie chce być "kukułką"w europie jest to już trochę obalone bo jest antykoncepcja natomiast na dalekim wschodzie mało która kobieta stosuje anty koncepcje jako metody planowania rodziny.Stąd tam najbardziej się tego przestrzega , nie mówię o chinach bo tam antykoncepcją nazywana jest aborcja ale to osobny temat.
Jak dla mnie to czy kobieta w dniu ślubu jest dziewicą czy nie nie ma znaczenia jak ludzie się kochają to ze sobą będą, a posiadanie dziewictwa to jej osobisty wybór .
Nie jestem ani ortodoksyjną katoliczką , ani ateistą jestem gdzieś po środku , ale według mnie utrzymanie dziewictwa do ślubu jest wymyślone przez facetów wielu kulturach po to aby facet z którym ona pójdzie do łóżka miał pewność, że nie jest już zapłodniona kobieta przez innego mężczyznę, i że dzieci które się pojawią są jego w 100% Wiecie dziewczyny my jako matki jesteśmy z reguły pewne z kim mamy dzieci ,oni czasem nie więc z stąd ich wymysł w wielu kulturach alby kobieta była dziewicą.Nie mówię tylko o Kościele Katolickim ,ale w większości kultur tak jest ,że kobieta ma być czysta do ślubu .Nie naśmiewam się z dziewictwa bo to uważam za osobisty wybór każdej kobiety i ma do tego prawo .Mi chodzi o to jakie motywy za tym idą w wielu kulturach facet jako ten co nie nosi ciąży nie musi się jej tak bardzo obawiać stąd przyzwolenie wielu kulturach na wyszalenie się facetowi przed ślubem natomiast kobieta musi być czysta bo dzieci które będą w ze związku mają być tego faceta.Facet nie chce być "kukułką"w europie jest to już trochę obalone bo jest antykoncepcja natomiast na dalekim wschodzie mało która kobieta stosuje anty koncepcje jako metody planowania rodziny.Stąd tam najbardziej się tego przestrzega , nie mówię o chinach bo tam antykoncepcją nazywana jest aborcja ale to osobny temat.
Jak dla mnie to czy kobieta w dniu ślubu jest dziewicą czy nie nie ma znaczenia jak ludzie się kochają to ze sobą będą, a posiadanie dziewictwa to jej osobisty wybór .
Masz rację, co do tych kultur, ale ja bym dodała jeszcze samą naturę mężczyzny, dla którego jest ważne często, żeby był tym pierwszym. Dla nas kobiet to jest może nie zrozumiałe, bo często nawet wolimy, żeby mężczyzna miał jako takie doświadczenie (ja wolę), ale mężczyźni podświadomie traktują kobietę jak zdobycz i dla wielu wciąż ma jakieś znaczenie, że nie było przed nim innego. Dla mnie zachowanie dziewictwa do ślubu ma znaczenie wyłącznie religijne i absolutnie nie dorabiam do tego innej ideologii jak np. twierdzą niektórzy, że kobieta, która decyduje się na seks przed ślubem nie szanuje siebie samej. W przypadku, gdy się ma stałego partnera, z którym planuje się wspólne życie nie ma o tym mowy. Taki seks ma dokładnie takie samo znaczenie jak seks po ślubie (więziotwórczy) dla osób niewierzących (dla wierzących w Boże Przykazania seks po ślubie powinien mieć inną wartość niż ten przed).
Natomiast ktoś kto oczekuje, że jego pierwszy seks w noc poślubną z tak samo niedoświadczonym partnerem będzie wspaniały najprawdopodobniej bardzo się rozczaruje niestety. Mężczyzna musi się dopiero nauczyć jak dać przyjemność partnerce i jak nie skończyć w dwie minuty, a kobieta musi się nauczyć zaufania i otwartości do partnera a także jak czerpać przyjemność (pomijam, że za pierwszym razem to raczej bardziej boli niż daje przyjemność) nie mówiąc już o tym, że czasem musi się uczyć latami jak osiągnąć orgazm. Najlepiej po prostu nie oczekiwać zbyt wiele po tym pierwszym razie i potraktować to jako wstęp do długiej drogi (czasem frustrującej) wchodzenia w świat seksualnej rozkoszy
. Kiedyś jednak częściej zdarzało się, że małżonkowie byli debiutantami i zapewne część z nich z czasem znajdowała w tym przyjemność, pomimo tego, że seks traktowano jako coś brudnego a kobiecy orgazm już w ogóle był napiętnowany
.
Co do niedopasowania to bym nie demonizowała. Jeśli dwoje ludzi się dość dobrze zna i mają podobne poglądy to raczej mało prawdopodobne, że ona będzie pruderyjna a on będzie miłośnikiem ostrego seksu. Czasem się pewnie zdarzy, że np. on będzie uznawał tylko jedną pozycję, a ona będzie potrzebowała innej stymulacji, ale będzie wstydziła się mu powiedzieć. Czyż jednak nie bywa też tak wśród par bardziej doświadczonych?
No ja jestem wciąż dziewicą, a ślub za parę miesięcy dopiero, no i zdecydowałam się na to wcale nie z przyczyn jakiś tam ortodoksyjnych poglądów religijnych tylko to było takie moje osobiste postanowienie, chciałam stanąc na slubnym kobiercu czysta, ot tak po prostu...No myslę,ze doktryna Kościoła propaguje zachowanie dziewictwa aż do slubu bo to ma związek z czystościa Marii, no i poza tym Kościołowi nie wypada pozostawać obojętnym wobec takiej kwestii i tolerować stosunki przedmałżeńskie.
super miło się czyta a jeszcze milej fakt świadomości że są jeszcze kobiety, które myślą w ten sposób i są wytrwałe w swoich postanowieniach- brawo!
Trzymanie dziewictwa do ślubu jest super piękne i romantyczne, aczkolwiek w dzisiejszych czasach... rzadko spotykane, ja nie jestem dziewicą choć miałam taki plan dopiero po ślubie żeby mieć pewność że robię to z odpowiednim człowiekiem z którym zostane do końca życia.
No ale los chciał tak że zakochałam się po uszy w nieodpowiednim facecie, ja miałam niecałe 18 on 26... pracował w Londynie, ja uczyłam się w Polsce jeszcze i tak za nim tęskniłam i za jego namową typu "kochamy się to czemu nie..." "jeśli mnie kochasz i chcesz że mną być do końca to dlaczego masz wątpliwości żeby to zrobić..." . Zawsze byłam odpowiedzialna za swoje czyny, zawsze patrzałam trzeźwo na wszystko ale zakochałam się i zrobiłam to z miłości raz, potem 2 i 3. Zrobiłam to głównie dla niego, żeby udowodnić mu moja miłość... Teraz wiem że to był błąd, okazało się że mnie zdradzał... okazało się że jest seksoholikiem, a ja głupia myślałam że zależy mu na bliskości ze mną bo mnie kocha. Zerwałam z nim, świat mi się zawalił, po roku poznałam mojego ukochanego, już za późno na trzymanie czystości więc już mi tak nie zależało a byłam go pewna i jestem jak nikogo innego że mnie nie wykorzysta tak jak poprzedni, ja dla niego jestem pierwszą i ostatnio kobietą z którą uprawia seks, tak mówi. I mimo że rozgrzeszenia nie dostaliśmy u spowiedzi to nie żałujemy tego że cieszymy się bliskością przed ślubem bo oboje jesteśmy pewni że będziemy do końca życia i nie żałujemy sobie miłości:) Choć gdybym była dziewicą to pewnie byśmy dotrzymali czystości do ślubu-no ale mój błąd:)
A ja jakos nie umiem poklonow bic temu trzymaniu dziewictwa do slubu. Owszem, decyzja jak decyzja i kazdy ma prawo wiesc zycie wedlug swoich upodoban. Ale wole pogadac z kobieta ktora ma juz ten etap za soba i wie co lubi. Czekac na wlasciwego faceta? Oddac sie w calosci? Jakos to do mnie nie przemawia. To takie wynoszenie blony pod niebiosa i przypisywanie jej "magicznych" wlasciwosci.
Jak się ma chęć pobzykać i kondydat okaże się tym, z którym to bzykanie rozkuje to.....krew nie woda,majtki nie pokrzywy. Jak kogoś "przypili" to dlaczego ma się umartwiać ??? Może jutro umrze i nie posmakuje.....każdy niech postępuje według siebie.Kosciół.....to już inna para kaloszy......brudnych i śmierdzących...pfeee!
brawa na stojąco :mominka1
a to w prezencie
http://www.youtube.com/watch?v=0KrmxavLIRM
jest jeszcze nadzieja w ludziach!
co prawda katoliczką nie jestem i nie muszę rozumieć czemu katolicy takowe decyzje podejmują ze względu na religię, ale nie wiem jaki to ma sens na tle moralności. w sumie jak ktoś poznaje swoją miłość pół roku przed ślubem to żadna sztuka czekać z seksem do tego momentu. ale przedstawię inną sytuację na własnym przykładzie. swojego życiowego partnera poznałam jak miałam 15 lat. ślub planuję wziąć może za 5, może za 7 lat (teraz mam 20). seks jest wspaniałym dopełnieniem naszej miłości, nie ma nic piękniejszego niż moment kiedy nie możemy być już bliżej. nie ma żadnych pobudek, które skłoniłyby mnie do odmówienia sobie tej przyjemności. seksu trzeba się nauczyć, według mnie by zaczynać życie z nim w wieku 27 to o wiele za późno.
barbieri - całkiem słusznie zauważasz, że wielu nakazów "moralnych" nie da się utrzymać bez wsparcia religii. Religijni chcą, by ich zasady były ogólnymi zasadami, ale nie są. zupełnie nie są.
Seks przed ślubem jest indywidualną sprawą każdego. Religia ma takie zasady i koniec. Jest zapisane to i kościół musi przestrzegać. To dla każdego powinno być jasne. Jednakże sami księża przyznają po cichu, że seks przed ślubem istnieje, wiedzą o tym i większość generalnie nie krytykuje. Wyspowiadasz się, dostaniesz pokutę i po krzyku. Kościół tworzą ludzie.
Dla mnie jak ktoś chce utrzymać brak seksu przed małżeństwem to w porządku, a kto nie chce, to nie. To coś jak z piątkiem postnym.
Proboszcz sam pości, ale pracownikom przy budowie kaplicy pozwala - twierdzi, że człowiek się napracuje fizycznie to energii potrzebuje i post takich nie dotyczy. Każdy jest człowiekiem.
jeśli post oznacza jedzenie jednego skromnego posiłku to ok, energii nie dostarczy, ale raczej bezmięsnego posiłku to nie dotyczy, szczególnie, że kościół rybę nie bierze za mięso. to taka dygresja.
Dla mnie to oczywiste. Współżycie wiąże się ściśle z dzieckiem, a dziecko potrzebuje obojga rodziców.
Więc seks powinien być zdecydowanie po ślubie.
Po za tym, skoro wszystko tak można robić przed ślubem, to jaki on miałby sens? :> :> :>
Dla mnie to oczywiste. Współżycie wiąże się ściśle z dzieckiem, a dziecko potrzebuje obojga rodziców.
Więc seks powinien być zdecydowanie po ślubie.
Po za tym, skoro wszystko tak można robić przed ślubem, to jaki on miałby sens? :> :> :>
Ślub to ukoronowanie. To uświęcenie miłości, to prośba do Boga by było jak najlepiej. O seks bóg nie pyta. Bóg pyta o uczucia. Seks to niekoniecznie dziecko, są gumki. Wtedy dziecka nie ma. Bo plemniki zostają w gumce. Taka prawda.![]()
a ja bym nawet skłoniła się do tego dziewictwa az do ślubu gdyby tu wypowiedziała sie osoba która faktycznie tego doświadczyła...
malgoska78 napisał/a:Dla mnie to oczywiste. Współżycie wiąże się ściśle z dzieckiem, a dziecko potrzebuje obojga rodziców.
Więc seks powinien być zdecydowanie po ślubie.
Po za tym, skoro wszystko tak można robić przed ślubem, to jaki on miałby sens? :> :> :>Ślub to ukoronowanie. To uświęcenie miłości, to prośba do Boga by było jak najlepiej. O seks bóg nie pyta. Bóg pyta o uczucia. Seks to niekoniecznie dziecko, są gumki. Wtedy dziecka nie ma. Bo plemniki zostają w gumce. Taka prawda.
Po pierwsze to gumki nie dają 100% gwarancji, a po drugie kościół nie akceptuje środków antykoncepcyjnych.
Kościół TYLKO swoim własnym zdaniem jest jedyną drogą do Boga.
Zico napisał/a:malgoska78 napisał/a:Dla mnie to oczywiste. Współżycie wiąże się ściśle z dzieckiem, a dziecko potrzebuje obojga rodziców.
Więc seks powinien być zdecydowanie po ślubie.
Po za tym, skoro wszystko tak można robić przed ślubem, to jaki on miałby sens? :> :> :>Ślub to ukoronowanie. To uświęcenie miłości, to prośba do Boga by było jak najlepiej. O seks bóg nie pyta. Bóg pyta o uczucia. Seks to niekoniecznie dziecko, są gumki. Wtedy dziecka nie ma. Bo plemniki zostają w gumce. Taka prawda.
Po pierwsze to gumki nie dają 100% gwarancji, a po drugie kościół nie akceptuje środków antykoncepcyjnych.
kościół nie akceptuje, owszem. Ale nie wiadomo jak sprawa ma się z bogiem (o ile istnieje).
Co do trzymania dziewictwa do ślubu - bywa też, przyszłym małżonkom katolickim tak się spieszy do łóżka, że podejmują pochopną decyzję o ślubie, bo pożądanie biora za miłość. A dziewictwo chcą zachować, bo tak kościół każe. I potem są problemy, bo się nie dogadują, pojawi się dziecko (zapewne dość szybko, bo antykoncepcja to grzech) i całą "miłość" diabli wezmą:/
Witajcie ![]()
Za bardzo nie powinnam się tu udzielać, bo sama niestety nie dochowałam dziewictwa do ślubu...
Jednak gdybyśmy wszyscy byli mądrzejsi nasz Świat wyglądał by dużo lepiej ![]()
Dzieci miałyby dwóch rodziców.
Nie było by tak dużo nieletnich matek i w konsekwencji nie byłoby tak dużo przypadków porzucania dzieci w śmietnikach;
Nie byłoby tylu chorób wenerycznych (Aids, Hiv);
Nie byłoby tyle rozwodów, bo człowiek nie rozwodziłby się z powodu nudy w łóżku i chęci przeżycia jeszcze w życiu czegoś "ekscytującego".
Tak naprawdę to, że uprawia się teraz sex z kimkolwiek doprowadza do wielu przykrości i trudności życiowych. Doprowadza to do większych perwersji seksualnych. Bo zaczyna nam czegoś w seksie brakować i szukamy ciągle czegoś "nowego", ekscytującego z czasem nawet perwersyjnego...
Nie ukrywam, że mam za co dziękować Bogu. Bo mam dobrą rodzinę, dziecko TYLKO z małżeńskiego pożycia i jestem zdrowa...
65 2011-12-15 14:49:52 Ostatnio edytowany przez heathcliff (2011-12-15 14:50:48)
elutka86 - ta ilość rozwodów to jest strasznie nieuczciwie przedstawiany temat. Ty na przykład przedstawiasz rozwód jako jakąś tragedię, a dla wielu kobiet rozwód to wspaniała ucieczka od nieodpowiedniego człowieka. Rozwód po to właśnie jest, by związek polegał na WOLI, a nie na regulaminie i nakazach. Jestem z kimś bo chcę, a nie dlatego, że raz w młodości przysięgałem, że będę do końca życia, więc teraz dla trwałości tej przysięgi męczmy się we dwoje i módlmy o koniec świata.
Jeśli zaś argumentować będziesz, że ludzie powinni się znać i wiedzieć na co się decydują, mogę wprost odpowiedzieć, że gdyby się znali, to i seks przedmałżeński nie stanowiłby problemu.
Pozostanę na stanowisku, jakie wymyśliłem w ramach szybkiej riposty dla świadków Jehowy. Aby ograniczyć ilość rozwodów wystarczy bardzo ograniczyć ilość ślubów. Nie seksu. ![]()