Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

131

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Bez przesady.

Dla ubogiego kogoś to ponad jego możliwości, dla kogoś kto pracuje i dobrze sobie radzi, to jak zapłacić za bilet do kina. Wszystko zalezy od tego na co kogo stać.


I tyle.

Będą tu dziesiątki stron o tym, że facet nie powinien utrzymywać kobiety..  Napisane przez biednych faciów których nawet na piwo w knajpie z kobietą nie stać.

Normalny facet nawet nie podejmuje tego tematu, bo po prostu nie musi.

Dobrze wiesz manipulantko, że nie o koszt jednej kolacji chodzi, bo to pierdoła na którą stać każdego.

Natomiast ten post i poprzednie w tym wątku (jak ten piękny fragment, w którym piszesz że twoją wartość określa majątek jaki zgromadziłaś) jest piękną puentą zarówno dla zobrazowania spierdolenia moralno-umysłowego kasty lekarskiej w obecnych czasach (którego akurat byłem świadomy na długo przed zobaczeniem pierwszych twoich tutejszych wypocin; znacznie lepiej mnie uświadomiła postać ciotki, która w tym roku zeszła) jak i tego, że dwie traumy ukształtowały cię w osobę którą jesteś dzisiaj: okres bidula i okres pobytu z ojcem twojej córki. Przez te dwa czynniki jesteś dziś nieodwracalnie spierdolona i nie tylko ja to dostrzegam. Co więcej, te dwa wydarzenia do dziś zostawiają ślad niemal w każdym twoim poście.

Oj, odezwał się zyciowy  przegryw którego nawet na zapłacenie córce wakacji nie stać big_smile

Czasem lepiej nie mieć rodziny niż mieć ją taką, jaką sobą reprezentujesz. Jesteś NIKIM, życiowym przegrywem, który żeby w ogóle mieć kontakt z kobietą musi się udzielać na kobiecym forum, bo inaczej żadna nawet najgorsza, nawet by cie nie obsikała ciepłym moczem. Spróbuj sobie wyobrazić w tym swoim maleńkim móżdzku, że spełniona kobieta nie mająca problemów finansowych, będąca w satysfakcjonującym związku, szuka atencji na męskim forum żeby tylko dokopać facetom? Widzisz czym jesteś? Czy dalej trzeba ci uświadamiać, jakim zerem jesteś dla mnie i dla kobiet, które cię przeskoczyły o lata świetlne. Tych kobiet nienawidzisz najbardziej, i to jest mega podbudowujące dla mnie i dla nich big_smile

Oczywiście i właśnie dlatego tak się odpaliłaś lol
Wziąłbym teraz popcorn, ale boję się, że mógłbym się zakrztusić ze śmiechu.
Zastanawiam się jedynie nad zrobieniem screena żeby było się z czego pośmiać przy innej okazji (bo coś mi mówi, że jak wytrzeźwiejesz, to możesz odczuwać pokusę wyedytowania tego). Ale niech tam: w razie czego ponownie cię tak samo celnie ukłuję w dupsko, to się równie malowniczo rozjazgoczesz wink

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Dobrze wiesz manipulantko, że nie o koszt jednej kolacji chodzi, bo to pierdoła na którą stać każdego.

Natomiast ten post i poprzednie w tym wątku (jak ten piękny fragment, w którym piszesz że twoją wartość określa majątek jaki zgromadziłaś) jest piękną puentą zarówno dla zobrazowania spierdolenia moralno-umysłowego kasty lekarskiej w obecnych czasach (którego akurat byłem świadomy na długo przed zobaczeniem pierwszych twoich tutejszych wypocin; znacznie lepiej mnie uświadomiła postać ciotki, która w tym roku zeszła) jak i tego, że dwie traumy ukształtowały cię w osobę którą jesteś dzisiaj: okres bidula i okres pobytu z ojcem twojej córki. Przez te dwa czynniki jesteś dziś nieodwracalnie spierdolona i nie tylko ja to dostrzegam. Co więcej, te dwa wydarzenia do dziś zostawiają ślad niemal w każdym twoim poście.

Oj, odezwał się zyciowy  przegryw którego nawet na zapłacenie córce wakacji nie stać big_smile

Czasem lepiej nie mieć rodziny niż mieć ją taką, jaką sobą reprezentujesz. Jesteś NIKIM, życiowym przegrywem, który żeby w ogóle mieć kontakt z kobietą musi się udzielać na kobiecym forum, bo inaczej żadna nawet najgorsza, nawet by cie nie obsikała ciepłym moczem. Spróbuj sobie wyobrazić w tym swoim maleńkim móżdzku, że spełniona kobieta nie mająca problemów finansowych, będąca w satysfakcjonującym związku, szuka atencji na męskim forum żeby tylko dokopać facetom? Widzisz czym jesteś? Czy dalej trzeba ci uświadamiać, jakim zerem jesteś dla mnie i dla kobiet, które cię przeskoczyły o lata świetlne. Tych kobiet nienawidzisz najbardziej, i to jest mega podbudowujące dla mnie i dla nich big_smile

Oczywiście i właśnie dlatego tak się odpaliłaś lol
Wziąłbym teraz popcorn, ale boję się, że mógłbym się zakrztusić ze śmiechu.
Zastanawiam się jedynie nad zrobieniem screena żeby było się z czego pośmiać przy innej okazji (bo coś mi mówi, że jak wytrzeźwiejesz, to możesz odczuwać pokusę wyedytowania tego). Ale niech tam: w razie czego ponownie cię tak samo celnie ukłuję w dupsko, to się równie malowniczo rozjazgoczesz wink

Człowieku, nie dodawaj sobie. Napisałam co myślę o tobie i wystarczy. Nie jestem Malutkim żeby z tobą toczyć boje. Jesteś dla mnie NIKIM i tak zostanie. Nie wlewaj sobie, że będę z tobą gdziekolwiek dalej dyskutować.

Pa!

133

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Salomonka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Oj, odezwał się zyciowy  przegryw którego nawet na zapłacenie córce wakacji nie stać big_smile

Czasem lepiej nie mieć rodziny niż mieć ją taką, jaką sobą reprezentujesz. Jesteś NIKIM, życiowym przegrywem, który żeby w ogóle mieć kontakt z kobietą musi się udzielać na kobiecym forum, bo inaczej żadna nawet najgorsza, nawet by cie nie obsikała ciepłym moczem. Spróbuj sobie wyobrazić w tym swoim maleńkim móżdzku, że spełniona kobieta nie mająca problemów finansowych, będąca w satysfakcjonującym związku, szuka atencji na męskim forum żeby tylko dokopać facetom? Widzisz czym jesteś? Czy dalej trzeba ci uświadamiać, jakim zerem jesteś dla mnie i dla kobiet, które cię przeskoczyły o lata świetlne. Tych kobiet nienawidzisz najbardziej, i to jest mega podbudowujące dla mnie i dla nich big_smile

Oczywiście i właśnie dlatego tak się odpaliłaś lol
Wziąłbym teraz popcorn, ale boję się, że mógłbym się zakrztusić ze śmiechu.
Zastanawiam się jedynie nad zrobieniem screena żeby było się z czego pośmiać przy innej okazji (bo coś mi mówi, że jak wytrzeźwiejesz, to możesz odczuwać pokusę wyedytowania tego). Ale niech tam: w razie czego ponownie cię tak samo celnie ukłuję w dupsko, to się równie malowniczo rozjazgoczesz wink

Człowieku, nie dodawaj sobie. Napisałam co myślę o tobie i wystarczy. Nie jestem Malutkim żeby z tobą toczyć boje. Jesteś dla mnie NIKIM i tak zostanie. Nie wlewaj sobie, że będę z tobą gdziekolwiek dalej dyskutować.

Pa!

No dalej widzę, że odpał trwa big_smile
Ja nie muszę sobie wlewać, ale po tobie widać że wlałaś sobie więcej niż łepetyna była w stanie wytrzymać. Oj, będzie jutro kac. Milutko smile

134 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-12-30 23:47:29)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Nowe_otwarcie napisał/a:

Muqin, tytułem sprostowania: pisałem, że najsympatyczniej się z Tobą (z tej grupki) pisze, a nie że nie dostrzegam w Tobie egoizmu itd. Może bardziej pozytywny odbiór niż w przypadku Smutnej, ale bez idealizowania. Nie jest to może aż w stopniu (wybacz mało eleganckie ujęcie) "może chuj, ale swój!", ale jednak bardziej pozytywnie niż w przypadku niektórych, budzących we mnie zdecydoanie negatywne odczucia.

A na mój temat możesz pisać co Ci myśl na klawiaturę przyniesie; nie sądzę by było to gorsze od tego co już niektórzy napisali wink

Egoizm to jest takie fajne coś, co absolutnie każdy każdemu może wytknąć i co gorsza przynajmniej spróbować udowodnić osiągając zwykle  luby efekt poirytowania albo i wkurzenia drugiej strony, zatem z egoizmem jako takim dla mnie zabawa słaba. Chcesz we mnie widzieć egoistkę to zobaczysz i jest to doskonale niezależne od tego, czy faktycznie nią jestem czy jednak się nie za bardzo łapię akurat na egoizm definicyjnie.  smile
Natomiast w jakimś stopniu każdy jest egocentrykiem, przynajmniej taki mniej więcej normalny. Ja oczywiście też jestem.
Mogę pisać co mi na myśl itd na Twój temat? Na Twój temat to potrzeby nie odczuwam, jeśli już to ewentualnie mogę sobie rozmawiać z Tobą. Albo i nie.

Nowe_otwarcie napisał/a:

Może inaczej podejdziesz do tego po przeczytaniu posta, który napisałem chyba w tym samym czasie co Ty swój. Co do oczekiwań: niczego nie oczekuję od mojej córki za to co robię. Lata temu mój ojciec mi powiedział, że to co on mi daje i pomaga ja w przyszłości oddam w formie pomocy moim dzieciom. I tak jest. Ona pokieruje swoim życiem jak będzie chciała, ja jej jedynie pomogę na tyle by była gotowa do tego samodzielnego rejsu.

Szczerze mówiąc nie do końca łapię, do czego miałabym inaczej podejść? Ja sobie refleksje bardziej ogólne posnułam, takie o sobie - podoba mi się to, co napisałeś o oczekiwaniach względem dzieci, tu jesteśmy ewidentnie podobni. Ale że po raz pierwszy chyba z Tobą na forum rozmawiam jakoś dłużej wybacz, mało o Tobie wiem, a godzin na czytanie archiwaliów na pewno nie poświęcę. Zdajesz się mieć jakąś mocno skomplikowaną historię życia w tle, ale to tyle, co wiem.

Nowe_otwarcie napisał/a:

To, że granice się pojawiły, to dobrze. Tak samo chora była sytuacja całkowicie wykluczająca np. rozwody czy aborcje w takich krajach jak Irlandia czy Malta. Ale jest różnica między świadomością konieczności istnienia granic, a ustawieniem ich niemal na poziomie bruku! Wybacz wulgaryzm, ale NIE do kurwy nędzy! Granica ustawiona na poziomie "niewiele trzeba żeby rodzina się rozpadła" to nie zmienione realia, tylko chora sytuacja. CHORA! Z tym trzeba walczyć, a nie mówić: "Phi, takie czasy".

No patrz, jak się ładnie zgadzamy co do tych granic, co się pojawiły, że dobrze się stało. Dalej zaś jesteśmy najwyraźniej różni, bo ja jestem względem zjawisk społecznych takich o dużej skali zdecydowanie obserwatorem, albowiem na nie wpływu nie mam. Walczyć to ja mogę ewentualnie z czymś, co zmienić w jakimś stopniu mogę. Osobą publiczną nie jestem zatem obserwuję, na "trzeba walczyć"mnie to raczej nie da się namówić.


Nowe_otwarcie napisał/a:

Poczytaj jeszcze raz moje wcześniejsze posty: to nie idealizowanie. Dostrzegam co było lepsze, dostrzegam co było gorsze i boleję nad tym, że odwrócono o 180 stopni nie tylko to co działało źle, ale i to co działało dobrze.

I mam nadzieję, że nie dożyję czasów, w których będę musiał idealizować czasy dziś przez nas określone jako obecne.

Idealizowanie przeszłości to taka nasza, ludzka przypadłość, jak świat długi i szeroki i od tysiącleci, mój test nie był osobisty do Ciebie. Mamy tą silną skłonność jako ludzie, zapewne jest to nawet jakoś psychologicznie opisane oraz uzasadnione mniej czy bardziej naukowo. 
Nie sądzę, żeby nastąpił zwrot akurat o 180 stopni, ale zamęt to jest. I co smutne, zrobiła się paskudna wojenka między kobietami a mężczyznami, wyjątkowo bezsensowna. Ale że osobiście jej nie rozpętałam ani w niej nie uczestniczę, cóż - obserwują z pewnym smutkiem ale i ze świadomością, ze nowe, jakiekolwiek by nie było, zwykle rodzi się w bólach.
Ty dzisiejszych czasów raczej  idealizował nie będziesz, to zwykle zabawa dla następnych pokoleń, choć świat jakby przyśpieszył zatem...kto wie . smile

135

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Wracając do wcześniejszego wątku, to akurat muszę zdecydowanie stanąć w obronie wieki. Akurat Jej wypowiedzi zdecydowanie plasują się na wyższym poziomie, niż niektórych "szczególnych" bohaterów wielu wiodących wątków. Wypowiedzi rzeczowe, konkretne a zarazem kulturalne i taktowne, w porównaniu z resztą, gdzie zbyt często dominuje wylewający się sarkazm, złośliwość bądź notoryczne kłucie słownymi szpilkami. Rozumiem, że czasami warto urozmaicać swoje wypowiedzi, lecz coraz częściej te grancie dobrego smaku bywają przekraczane. Wieka nie ucieka się zbyt często do takich tekstów, więc Jej posty czyta się dużo przyjemniej.
Posty pełne złośliwości czy jadu nie rokują najlepiej.

136

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
bagienni_k napisał/a:

Wracając do wcześniejszego wątku, to akurat muszę zdecydowanie stanąć w obronie wieki. Akurat Jej wypowiedzi zdecydowanie plasują się na wyższym poziomie, niż niektórych "szczególnych" bohaterów wielu wiodących wątków. Wypowiedzi rzeczowe, konkretne a zarazem kulturalne i taktowne, w porównaniu z resztą, gdzie zbyt często dominuje wylewający się sarkazm, złośliwość bądź notoryczne kłucie słownymi szpilkami. Rozumiem, że czasami warto urozmaicać swoje wypowiedzi, lecz coraz częściej te grancie dobrego smaku bywają przekraczane. Wieka nie ucieka się zbyt często do takich tekstów, więc Jej posty czyta się dużo przyjemniej.
Posty pełne złośliwości czy jadu nie rokują najlepiej.

Bagiennik, czy Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem? Zarzut skierowany w stronę wieki był merytoryczny i nie dotyczył poziomu jej postów czy kultury,  ale nastawienia do  jednej, konkretnej kwestii. O żadnych innych zarzutach nie pisałem, zresztą treść mojego posta będącego wymianą zdań bezpośrednio z nią chyba nie zostawia wątpliwości jakiej KONKRETNEJ kwestii dotyczył?

137

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Jakoś nie mam z tym problemu, co zresztą zawarłem bezpośrednio w słowie, dotyczącym jej postów, cyt. : " rzeczowe". smile

Zatem nie widzę jakoś tego, co Ty widzisz w jej wypowiedziach. Nie dostrzegam w nich specjalnej stronniczości czy też doradzania za każdym razem drastycznego rozwiązania. Może się mylę, ale zdaje mi się, że sobie wiele rzeczy dopowiadasz. Akurat wieka udzielając się tutaj, wykazuje się w miarę zbilansowanym podejściem merytorycznym, jak już się chcesz uprzeć, do wielu kwestii, poruszanych w danych tematach. W przeciwieństwie do niektórych użytkowniczek, nie jest tak bardzo stronnicza, jak się wydaje.
Poza tym.. może się komuś nie podobać treść czy przekaz, zawarty w danej wypowiedzi, ale już forma tej wypowiedzi odgrywa kluczową rolę. Dlatego też zwróciłem na to uwagę. Jeśli sprawa dotyczy tego samego wątku, to z większą przyjemnością, uwagą i zrozumieniem przeczytam taką wypowiedź Wieki, zawierającą może i twardy przekaz, ale przekazany w miarę wyważony oraz kulturalny sposób, niż post naszpikowany do przesady sarkazmem i złośliwością, z dodatkiem wylewającego się jadu i zwykłego chamstwa. Jest to akurat domeną kilku tutejszych użytkowników płci obojga, których osobiście staram się unikać, gdyż niczego z tych wypowiedzi nie czepię, poza tym, że wzbudzają we mnie jedynie politowanie.

Teraz taka mała prywata..
Jeśli miałbym Ci coś od siebie doradzić, to nie odpalaj się tak często w taki sposób, bo karmisz tylko tym jeszcze bardziej tych użytkowników, którym się naraziłeś - nawet jeśli wygadują o Tobie same bzdury, to po co się tak nakręcać i za każdym razem wybuchać ze zdwojoną siłą? Widać wszędzie, jak tylko ktoś Ci podpadnie, to się zaraz gotujesz. Nie lepiej zwyczajnie to olać i przemilczeć? Tak Cię nakręcają te wieczne przepychanki z niektórymi osobami?

Tyle by było tej prywaty smile

138

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
bagienni_k napisał/a:

Jakoś nie mam z tym problemu, co zresztą zawarłem bezpośrednio w słowie, dotyczącym jej postów, cyt. : " rzeczowe". smile

Zatem nie widzę jakoś tego, co Ty widzisz w jej wypowiedziach. Nie dostrzegam w nich specjalnej stronniczości czy też doradzania za każdym razem drastycznego rozwiązania. Może się mylę, ale zdaje mi się, że sobie wiele rzeczy dopowiadasz. Akurat wieka udzielając się tutaj, wykazuje się w miarę zbilansowanym podejściem merytorycznym, jak już się chcesz uprzeć, do wielu kwestii, poruszanych w danych tematach. W przeciwieństwie do niektórych użytkowniczek, nie jest tak bardzo stronnicza, jak się wydaje.
Poza tym.. może się komuś nie podobać treść czy przekaz, zawarty w danej wypowiedzi, ale już forma tej wypowiedzi odgrywa kluczową rolę. Dlatego też zwróciłem na to uwagę. Jeśli sprawa dotyczy tego samego wątku, to z większą przyjemnością, uwagą i zrozumieniem przeczytam taką wypowiedź Wieki, zawierającą może i twardy przekaz, ale przekazany w miarę wyważony oraz kulturalny sposób, niż post naszpikowany do przesady sarkazmem i złośliwością, z dodatkiem wylewającego się jadu i zwykłego chamstwa. Jest to akurat domeną kilku tutejszych użytkowników płci obojga, których osobiście staram się unikać, gdyż niczego z tych wypowiedzi nie czepię, poza tym, że wzbudzają we mnie jedynie politowanie.

A ja widziałem jak najbardziej, w wielu wątkach. W wielu wypadkach widziałem u niej bardzo szybki przekaz w duchu "nie pasujecie do siebie" czy co tam innego, ale z konkluzją/wskazaniem "rozstańcie się"; natomiast chyba nigdy nie widziałem żeby napisała komuś "walcz o ten związek, nie poddawaj się, warto dla tego związku nawet coś poświęcić". Dalej tego nie rozumiesz?
Stoję na stanowisku (i go nie zmienię), że jak ktoś już zdecydował się na ślub, to nie robi łachy i ma wręcz psi obowiązek robić wszystko co w jego mocy żeby to małżeństwo przetrwało (i dotyczy to obu stron); jak do tego nie dorósł, to niech się nie hajta, proste!
Jeśli ktoś, będąc już żonaty (lub zamężna) używa w kontekście swojego małżeństwa tego jakże obmierzłego zwrotu "nic na siłę", to zasługuje na to by zostać z góry do dołu zjebany jak pies, a nie by otrzymać wsparcie w tym myśleniu!
Dlatego tak mnie irytuje, że wieka wpisuje się w podejście charakterystyczne dla amerykańskich "małżeństw vegasowych", ale nie irytuje mnie to w niej osobiście; irytują mnie wszyscy z takim podejściem, więc - jak już napisałem - mój zarzut ma charakter merytoryczny, nie osobisty. Każda osoba więcej z takim podejściem to kolejna porcja betonu pod fundamenty tego, co się dzieje w kraju. Miałeś/masz zgodnie żyjących ze sobą rodziców? To się ciesz! Ja miałem i też się cieszę że moi rodzice nie zafundowali mi traumy związanej z ich rozwodem! A mierzę się z rozterkami mojej córki, która konsekwencje rozwodu przeżywa do dziś, bo choć ja się z tym po latach pogodziłem, to dla niej (o czym się dobitnie przekonuję) i partner matki i moja partnerka to wciąż ciała obce i raczej to się nie zmieni! Są one poważne do tego stopnia, że najchętniej mieszkałaby sama, tylko że aktualnie nie wchodzi to w rachubę! Więc takie problemy na głowę także swoich dzieci, często w ogóle nie zaprzątając sobie tym głowy, sprowadzają panie z dewizą "nic na siłę"!

bagienni_k napisał/a:

Teraz taka mała prywata..
Jeśli miałbym Ci coś od siebie doradzić, to nie odpalaj się tak często w taki sposób, bo karmisz tylko tym jeszcze bardziej tych użytkowników, którym się naraziłeś - nawet jeśli wygadują o Tobie same bzdury, to po co się tak nakręcać i za każdym razem wybuchać ze zdwojoną siłą? Widać wszędzie, jak tylko ktoś Ci podpadnie, to się zaraz gotujesz. Nie lepiej zwyczajnie to olać i przemilczeć? Tak Cię nakręcają te wieczne przepychanki z niektórymi osobami?

Tyle by było tej prywaty smile

Odpuść sobie Bagiennik. Tutejsze nicki to dla mnie totalne noname'y, które są dla mnie jedynie zbiorem literek, których nigdy nie poznam (ani one moich personaliów nigdy świadome nie będą), których wpływ na moje realne życie jest zerowy, więc i ich opinia mi dokładnie zwisa. One same wraz z tym co piszą są tylko zbiorem literek. A przyjaciół czy poklasku tu nie szukam. To, że czasami o tym zapominam, nie zmienia tego ogólnego nastawienia. Urok anonimowości na tej i podobnych stronach.

139

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
wieka napisał/a:

Kaszpir, Ty patrzysz cały czas przez krzywe zwierciadło, tak jakby nie było kobiet, które finansowo ci dorównują, ale jak dla ciebie kasa jest priorytetem i to cię najbardziej pociąga w kobietach, a ważniejszy jest człowiek, jak zauważył Bert, to nie ma na to rady. Na innych polach raczej będzie klapa.
Niezależność Polek boli big_smile

Wieka.

Mam pełną świadomość, że jest wiele kobiet znacznie bogatszych ode mnie i lepiej radzących sobie finansowo – i co w tym dziwnego?
Nie uważam się ani za bogacza, ani za potentata.
Mam swój majątek wypracowany ciężką pracą i jestem z niego dumny jak paw big_smile

Pieniądze to ostatnia rzecz, na którą patrzę – dla mnie liczy się człowiek: jego cechy, przekonania, wartości i wnętrze, a nie to, co ma w portfelu czy na wizytówce.
Ważna jest też równowaga – i nie chodzi o matematyczne 50/50, tylko o taki podział obowiązków, żeby nikt nie czuł się jak darmowa siła robocza czy jakiś dodatkowy dochód.

Na klasyczny związek małżeński już raczej nie liczę – w pewnym wieku, z pewnym bagażem, związki działają na innych zasadach, najlepiej takich, które pasują obu stronom.
Czy niezależność Polek mnie boli?
A niby czemu miałaby?
Znam panie, które zarabiają kilka razy więcej ode mnie i zajmują wysokie stanowiska – szacun!
Choć niektóre zapłaciły za to cenę w postaci samotności.

Ja mam swoje lata, ograniczenia i bagaż doświadczeń, więc nie jestem topowym wyborem.
Ale nie szukam tłumu – tylko tej jednej.
Czy znajdę?
Nie wiem.
Powoli w to wątpię, bo szukam tylko na portalach, a tam to jak w supermarkecie – a ja chyba leżę na półce z produktami niszowymi big_smile

140 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-12-31 12:50:38)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Ciężko coś zrozumieć, skoro tego nie ma smile Ok, dostrzegaj sobie co tam tylko chcesz, ja widzę swoje, każdy też prezentuje osobiste podejście do danego zjawiska, często wynikającego z własnych przeżyć, czego dowodem bywają nieraz wypowiedzi tutejszych użytkowników. Zresztą, z czasem może się nastawienie zmienić, jeśli się doświadczy w życiu zupełnie nowych przeżyć, patrząc na sprawę od zupełnie innej strony.

Czy trwać w związku lub tym bardziej małżeństwie zawsze, bez względu na okoliczności? Mocne podejście.

Na tym forum wiemy tyle, ile zdołamy się dowiedzieć, przeczytawszy kolejne wątki. Pytanie czy w większości z nich wydarzenia opisane są w miarę przejrzyście i zgodnie z prawdą? Tego się raczej nie dowiemy. Autorzy mają zwykle tendencję do omijania niewygodnych faktów a warto tez pamiętać, że za każdym razem warto by było wysłuchać głosu drugiej strony. Tendencyjnie i stronniczo podchodzić do takich historii będą te osoby, które mogły coś podobnego przeżyć, ale z drugiej strony ktoś, kto doświadczył tego samego, może spojrzeć na dany problem bardziej obiektywnie.
Jeśli zatem trwać w czymś na siłę, można takie rozumowanie można rozszerzyć równie dobrze na wszystkie możliwe patologie, choć zapewne nie o to Ci chodziło.
Racja, dzisiaj nieraz jesteśmy świadkami, kiedy banalne wręcz powody stają się pretekstem do rozstania. Cóż na to poradzić? Ludzie stali się bardziej wygodni, tym bardziej kiedy mają łatwiejszy dostęp do szeroko rozumianych "dóbr". Gdzieś jednak istnieją pewne granice, za którymi nie da się już iść dalej razem. Każda osoba ma przecież owe granice nieco w innym miejscu. Obiektywnie możemy się obaj zgodzić, że rozstanie z tzw. "byle pierdoły" będzie objawem niedojrzałości, jeśli o tym nawet obie strony nie raczyły pogadać. Problem w tym, że owa "pierdołą" może być np. ustawiczne negowanie czyjegoś zdania, kompletne lekceważenie, brak bliskości czy ignorowanie potrzeb drugiej osoby. Ile ktoś będzie w stanie wytrzymać razem, pod jednym dachem, mimo usilnych prób naprawy takiej relacji?

Sam kiedyś myślałem, że ciężko od kogoś odejść, mimo, że dalej darzy się go uczuciem. Teraz jednak jestem skłonny się z tym zgodzić. Najpierw bliska nam osoba zaczyna się niebezpiecznie zbliżać się do naszych granic, potem je przekracza, coraz dalej i dalej a my to boleśnie odczuwamy. Mimo, że nadal ta osoba będzie dla nas bliska, przynajmniej na początku. Nie da się często od razu wymazać tych wspólnych lat przeżytych razem.
Chyba, że dochodzi do jakiś gwałtownych napięć. Moim zdaniem należy do każdego przypadku podchodzić odrębnie.



Co takiego ma sobie odpuścić? Niczego nie muszę, skoro nic się nie zaczęło smile Dobra rada nic nie kosztuje. Twoje reakcje na posty użytkowników mówią jednak co innego, ale jeśli Ci z tym wygodnie to baw się dalej smile

141

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Aktualna sytuacja dla facetów nei jest juz tak komfortowa jak kiedyś i wielu to boli.
1. Kiedyś kobiety nie odchodziły a teraz to robią i to ich boli, bo przecież oni mieli partnerkę z zasiedzenia.
2. Jak on odszedł to było normalne, że założył nową rodzinę a była zostawała z przychówkiem w słodkiej biedzie, teraz szanse na poznanie nowego partnera i partnerki są zbliżone zwłaszcza w dużych miastach i przy opiece naprzemiennej nie ma już tak znacznego obciążenia wyłącznie kobiet.

mentalność niektórych jest trudna do pogodzenia we współczesnymi realiami.

Jestem dumny jak paw ze swojego majątku to widać na każdym kroku, zapomniałeś tylko dodać mentalnie mam 70 lat i będzie git smile

142

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Aktualna sytuacja dla facetów nei jest juz tak komfortowa jak kiedyś i wielu to boli.
1. Kiedyś kobiety nie odchodziły a teraz to robią i to ich boli, bo przecież oni mieli partnerkę z zasiedzenia.
2. Jak on odszedł to było normalne, że założył nową rodzinę a była zostawała z przychówkiem w słodkiej biedzie, teraz szanse na poznanie nowego partnera i partnerki są zbliżone zwłaszcza w dużych miastach i przy opiece naprzemiennej nie ma już tak znacznego obciążenia wyłącznie kobiet.

mentalność niektórych jest trudna do pogodzenia we współczesnymi realiami.

Jestem dumny jak paw ze swojego majątku to widać na każdym kroku, zapomniałeś tylko dodać mentalnie mam 70 lat i będzie git smile

Mam wrażenie ze nie lubisz facetów

143

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Bert44 napisał/a:

Mam wrażenie ze nie lubisz facetów

Bert, przecież to Minnie big_smile

Już po krótkim czasie wiedziałem, że Minnie wróciła pod nowym nickiem.
To typ kobiety, którego każdy rozsądny mężczyzna unika szerokim łukiem i z pewnością nie planuje z taką osobą wspólnej przyszłości.

144

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Kaszpir007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Mam wrażenie ze nie lubisz facetów

Bert, przecież to Minnie big_smile

Już po krótkim czasie wiedziałem, że Minnie wróciła pod nowym nickiem.
To typ kobiety, którego każdy rozsądny mężczyzna unika szerokim łukiem i z pewnością nie planuje z taką osobą wspólnej przyszłości.

Zdziwiłbyś się jak wielu jest chętnych wink

145

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Zdziwiłbyś się jak wielu jest chętnych wink

I jeszcze nie zorientowałaś, że ci chętni są, ale do czegoś innego niż myślisz.

146

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Bert44 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

Aktualna sytuacja dla facetów nei jest juz tak komfortowa jak kiedyś i wielu to boli.
1. Kiedyś kobiety nie odchodziły a teraz to robią i to ich boli, bo przecież oni mieli partnerkę z zasiedzenia.
2. Jak on odszedł to było normalne, że założył nową rodzinę a była zostawała z przychówkiem w słodkiej biedzie, teraz szanse na poznanie nowego partnera i partnerki są zbliżone zwłaszcza w dużych miastach i przy opiece naprzemiennej nie ma już tak znacznego obciążenia wyłącznie kobiet.

mentalność niektórych jest trudna do pogodzenia we współczesnymi realiami.

Jestem dumny jak paw ze swojego majątku to widać na każdym kroku, zapomniałeś tylko dodać mentalnie mam 70 lat i będzie git smile

Mam wrażenie ze nie lubisz facetów

Faktów też nie. smile

147 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-01-02 11:27:00)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Mam wrażenie ze nie lubisz facetów

Bert, przecież to Minnie big_smile

Już po krótkim czasie wiedziałem, że Minnie wróciła pod nowym nickiem.
To typ kobiety, którego każdy rozsądny mężczyzna unika szerokim łukiem i z pewnością nie planuje z taką osobą wspólnej przyszłości.

Zdziwiłbyś się jak wielu jest chętnych wink

Ale wiesz, że do niezobowiązującego "przelotu" wymagania są znacznie mniejsze niż do związku? W ramach pilącej potrzeby jednorazowo Traficara weźmiesz, ale czy kupiłabyś ten samochód? No raczej nie wink Cały czas zapominasz, że gdyby odsiać z portali oferty od facetów szukających prawie darmowej prostytutki na dany (i ewentualnie niewiele najbliższych) wieczór, to liczba chętnych ZNAAAAAACZNIEEE maleje big_smile

EDIT: sorry, ale ponieważ to forum DALEJ nie dorobiło się funkcji multiquote, to trzeba drogą edycji:

Mniszkówna napisał/a:

Aktualna sytuacja dla facetów nei jest juz tak komfortowa jak kiedyś i wielu to boli.
1. Kiedyś kobiety nie odchodziły a teraz to robią i to ich boli, bo przecież oni mieli partnerkę z zasiedzenia.

A przepraszam bardzo: Ty byś inwestowała dziesiątki (czy setki) tysięcy w mieszkanie wynajmowane czy lokatorskie w obliczu możliwości wypowiedzenia umowy i to bez zwrotu kosztów? To działa trochę podobnie: jeśli facet inwestuje swoje uczucia (i nie tylko) w wersji pełnej (nawet łącznie z gotowością poświęcenia dla kobiety innych bliskich mu osób, bo nie ma cudów: żona ma jakieś kwasy albo - najczęstszy przypadek - ze swoją teściową, rzadziej z przyjacielem/przyjaciółką swojego męża), to i ma prawo liczyć że to związek docelowy, a nie że zostanie z gołą dupą na lodzie, bo naiwnie liczył że w rzekomo ostatnim bastionie zasad i uczuć tych wartości też już nie ma?





Mniszkówna napisał/a:

2. Jak on odszedł to było normalne, że założył nową rodzinę a była zostawała z przychówkiem w słodkiej biedzie, teraz szanse na poznanie nowego partnera i partnerki są zbliżone zwłaszcza w dużych miastach i przy opiece naprzemiennej nie ma już tak znacznego obciążenia wyłącznie kobiet.

mentalność niektórych jest trudna do pogodzenia we współczesnymi realiami.

lol Realia są takie, że nasze sądy przyznają opiekę naprzemienną w znikomym procencie spraw; moja ex wręcz tak prowadziła narrację, że brzmiała ona (między wierszami) "tylko nawet nie myśl żeby wyskoczyć z opieką naprzemienną". Jako "argumentu" użyła m.in. tego, że dziecko musi mieć swoje stałe miejsce i oczywiste jest, że to miejsce musi być przy matce.

148 Ostatnio edytowany przez Mniszkówna (2026-01-02 11:15:27)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Farmer, jeśli typ lat 39 mówi że ma 4 letnie dziecko to sorry ale ja nie widzę siebie w roli cioci jak to określił. Teksty że Julek jest grzeczny i na pewno mnie polubi są dla mnie śmieszne, nie ten etap życia żebym mogła rozważyć kogoś kto ma małe dziecko.

Są czynniki graniczne i takim jest wiek dziecka jeśli go posiada ja nie bawię się w relacje gdzie w tle są małe dzieci. smile

Najwięcej osób poznaję na różnych konfernacjach czy innych spotkaniach, szkoleniach oraz w czasie sportu.

149 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2026-01-02 13:00:50)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Farmer, jeśli typ lat 39 mówi że ma 4 letnie dziecko to sorry ale ja nie widzę siebie w roli cioci jak to określił. Teksty że Julek jest grzeczny i na pewno mnie polubi są dla mnie śmieszne, nie ten etap życia żebym mogła rozważyć kogoś kto ma małe dziecko.

Są czynniki graniczne i takim jest wiek dziecka jeśli go posiada ja nie bawię się w relacje gdzie w tle są małe dzieci. smile

A tak czysto teoretycznie ( w moim wypadku chyba nie masz wątpliwości, że pytam z czystej ciekawości): jaki jest dla ciebie ten "graniczny wiek dziecka". Czy stanowi to (ile ona tam miała?) te wspomniane 11 lat czy więcej? Ile konkretnie?

Mniszkówna napisał/a:

Najwięcej osób poznaję na różnych konfernacjach czy innych spotkaniach, szkoleniach oraz w czasie sportu.

Widzę że nastąpiła edycja w odpowiedzi na celną uwagę o procencie facetów szukających jednorazówki na wieczór (oczywiście napisana w znanym u ciebie stylu, mającym podkreślać twoją elitarność), ale reakcją może być jedynie śmiech; ale dobrze, niech ktoś inny ci może napisze jaki procent uczestników trzech powyższych eventów/aktywności celuje właśnie w szukaniu prze takich okazjach i na takie wieczory krótkiego acz intensywnego ( wink ) towarzystwa.

150

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Dal mnei granicznym wiekiem jest 10 lat dziecka jeśli go ma, minimum w 4 klasie szkoły podstawowej.
Nie rozumiem, co jest złego w tym, że kobieta jasno stawia granice co nie jest dla niej wygodne.
Po prostu nei mam zamiaru robić ludzików z kasztanów.

Nowe_otwarcie w takich miejscach jak ja wskazałam nikt nie szuka partnera ale poznaje innych ludzi naturalnie, dla mnie to jest normalne że pozajesz kogoś przy okazji szkolenia, przecież jak siedzisz z nim przy kawie to nie tylko rozmawiasz o tematyce szkolenia, możesz jeśli potrafisz coś innego niż ciągle narzekać tez porozmawiać o innych tematach. Nei wiem jak u Ciebie ale dla mnie to jest naturalne.
Rozumiem, że jesteś nieśmiały i jest Ci trudno.

151

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Dal mnei granicznym wiekiem jest 10 lat dziecka jeśli go ma, minimum w 4 klasie szkoły podstawowej.
Nie rozumiem, co jest złego w tym, że kobieta jasno stawia granice co nie jest dla niej wygodne.
Po prostu nei mam zamiaru robić ludzików z kasztanów.

Czułem, że będzie gdzieś koło 11 lat big_smile

Mniszkówna napisał/a:

Nowe_otwarcie w takich miejscach jak ja wskazałam nikt nie szuka partnera ale poznaje innych ludzi naturalnie, dla mnie to jest normalne że pozajesz kogoś przy okazji szkolenia, przecież jak siedzisz z nim przy kawie to nie tylko rozmawiasz o tematyce szkolenia, możesz jeśli potrafisz coś innego niż ciągle narzekać tez porozmawiać o innych tematach. Nei wiem jak u Ciebie ale dla mnie to jest naturalne.

Pozwoliłem sobie śmiechnąć. Konferencje, szkolenia, spotkania firmowe... ile uczestników siedzi na Tinderze szukają w okolicy kogoś "na dziś", a ilu wykorzystuje to do jednorazowego skoku w bok z kimś tam poznanym. Albo jesteś mega naiwna albo ze mnie próbujesz robić idiotę albo kogoś wyciągniętego z zamrażarki. Pamiętam jak gostek praktycznie siedzący obok mnie szukał wink

Mniszkówna napisał/a:

Rozumiem, że jesteś nieśmiały i jest Ci trudno.

Nie. Ja jechałem tam w celu zdobycia certyfikatu, mając stałą partnerkę (zdarzyło się też 100% męskie szkolenie, co mi nie przeszkadzało bo takoż pojechałem dla osiągnięcia skutku, a nie bzykania).

A znajomości nawiązałem, tylko że u mnie jakoś w całkowicie naturalny sposób wychodzi to jak przyklejenie papieru do mokrej ściany: po relatywnie krótki czasie naturalnie odleci. Czasem tak na zimno nawet myślę (na przykład przejeżdżając przez ich miejscowości) że mógłbym zadzwonić, spytać jak leci, zaproponować spotkanie na browcu, ale właśnie (równie naturalnie, bezemocjonalnie) stwierdzam że mi się nie chce, że nie odczuwam takiej potrzeby. Gdyby mi z jakiegoś powodu na tym zależało, to pewnie zarówno bym je utrzymywał jak i nawiązywał nowe (bo zwłaszcza na szkoleniach to nie jest trudne), ale... nie odczuwam aktualnie takiej potrzeby.

152

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Jak ja jadę na szkolenie czy idę to nie siedzę tam na Tinderze tylko po to żeby się czegoś dowiedzieć.
Po drugie nie jest to jest to tak, że ja kogoś poznam i od razu do rzeczy absolutnie, jeśli masz studia podyplomowe co drugi tydzień to normalne że będziesz się spotykał z tymi ludźmi co drugi tydzień.
Jeśli masz cykl szkoleniowy to też tego nie jest jedno spotkanie.
Serio? Jesteś tak naiwny że pomyślałeś, że idę z typem do łóżka po szkoleniu, big_smile Nie interesują mnie takie relacje.

Mam też nieodparte wrażenie, że nie możesz tego zaakceptować, że jak to kobieta nie siedzi i nie płacze że jej źle tylko po prostu się cieszy z tego co ma smile

153

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Aktualna sytuacja dla facetów nei jest juz tak komfortowa jak kiedyś i wielu to boli.
1. Kiedyś kobiety nie odchodziły a teraz to robią i to ich boli, bo przecież oni mieli partnerkę z zasiedzenia.
2. Jak on odszedł to było normalne, że założył nową rodzinę a była zostawała z przychówkiem w słodkiej biedzie, teraz szanse na poznanie nowego partnera i partnerki są zbliżone zwłaszcza w dużych miastach i przy opiece naprzemiennej nie ma już tak znacznego obciążenia wyłącznie kobiet.

mentalność niektórych jest trudna do pogodzenia we współczesnymi realiami.

Jestem dumny jak paw ze swojego majątku to widać na każdym kroku, zapomniałeś tylko dodać mentalnie mam 70 lat i będzie git smile


Nie wiem, czy to było skierowane do mnie.. Jeśli tak, to pominę to wymownym milczeniem smile

Skoro Minnie tak bardzo nie znosisz facetów, bo widać to wszędzie w Twoich wypowiedziach, to czemu zakładałaś wcześniej tyle wątków o swoich problemach? Na co liczyłaś? Na pomoc czy na poparcie swoich racji, głoszących, że "co by się nie działo, to zawsze będzie wina faceta!" Masz swój styl który zwyczajnie zniechęca do zawierania znajomości, skoro na każdym kroku próbujesz podkreślać rzeczywiste lub wyimaginowane męskie wady i błędy, ot tak, aby im coś wytknąć, nie podejmując żadnych lub co najwyżej minimalne refleksje nad swoim postępowaniem.

Dlaczego sądzę, że to Ty? Otóż wspomniany styl wypowiedzi, pogarda dla płci przeciwnej oraz tych wszystkich, co "gorzej" sobie w życiu radzą. Odwracanie kota ogonem za każdym razem, kiedy pada jakiekolwiek stwierdzenie, podważające Twoje racje. Aha.. dochodzi do tego uporczywe docinki w stronę Kaszpira, już zupełnie NIEZALEŻNIE od tego, co on tutaj reprezentuje. No i oczywiście brak wpisów z konta użytkowniczki Minnie.
Po co Ci tak naprawdę tworzenie tego dubla?

ps. Skoro tak bardzo Ci przeszkadzają małe dzieci u facetów, to rozumiem, że facet również może sobie powybrzydzać i odmówić związku kobiecie z małym dzieckiem?

154

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Jeszcze nei dotarłam do tego na czym polegają skojarzenia, ale postaram się.

Owszem ja mam nastoletnie dziecko samodzielne i jeśli komuś to przeszkadza to ja rozumiem, jeśli on ma powiedzmy 20 letnie dziecko i nie widzi możliwości relacji z kimś kto ma dziecko w wieku mojego to ja rozumiem w pełni. Jeśli on nie ma dzieci i mówi że nie chce się wiązać z kimś kto je ma też to rozumiem, że może mu nie odpowiadać i w pełni akceptuję.

Tego samego oczekuję w drugą stronę ja nikomu nie "oferuję" może złe słowo relacji gdzie w tle jest dziecko niesamodzielne bo jest w przedszkolu które trzeba odebrać i zawieść i tak będzie to wyglądało jeszcze kilka dobrych lat. Relacji gdzie kontakt z była jest CODZIENNIE bo małe dziecko, gdzie nie możesz wyjechać nawet na weekend bo małe dziecko i tego samego oczekuję.

Co do tego typa to poznałam go właśnie w czasie pewnej konferencji później spotakliśmy się kolejny raz też przy okazji czegoś innego ale też tematycznego. Kiedy spotkaliśmy się już zupełnie towarzysko to ja zapytałam czy ma dzieci, odpowiedzi że tak i tak małe co nie było powodem do radości. Po kolejnym spotkaniu stwierdziłam, że ja jednak nie dźgnę bycia ciocią bo to nie tem etap i co będę chłopu zawracać głowy skoro wiadomo, że nie ma szans. On stał cały czas na stanowisku że on dałby radę i ja też bym dała gdybym chciała. Owszem ma rację tylko jakim kosztem. To ile ja musiałabym poświęcić a ile on jest bardzo asymetryczne.

155 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2026-01-02 14:33:40)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

PunBB bbcode test

PunBB bbcode test

big_smile big_smile big_smile

156

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Kaszpir rozumiem dowcip ale ja akurat nie oczekuje nic więcej niż sama oferuję. Skoro ja mam gdzie mieszkać i nie jest to mieszkanie z rodzicami to chyba normalne że tego samego bym chciała ale to pewnie byłabym w stanie odpuścić, kieruję się zasadą maksymalnej symetrii skoro ja nie mam nadwagi to fajnie jakby druga strona też jej nie miała choćby dla zdrowia.

157

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Kaszpir007 napisał/a:

PunBB bbcode test


big_smile big_smile big_smile

Zmartwię Cię Kaszpir, ale to już chyba mocno nieaktualne. Raz, że kwota jednoznacznie wskazuje że mem ma spokojnie z 10 lat; dwa, że... przypomnij sobie jakie tu były reakcje jak właśnie ulana świnka przyszła na spotkanie z naszym forumowym "deweloperem". Panie twierdziły zdecydowanie, że ulana świnka ma prawo szukać szczęścia! lol

158

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Tak zaskaujące jak kobieta powie że nie chce kogoś z mały dzieckiem to jakim prawem, przecież każda powinna chcieć. Jak tu kolega Kaszpir powiedział on ma córki 19 latanie i dla niego nawet 18 lat to za mało bo przecież to jeszcze szkoła średnia z tym że to ten sam etap rozwoju co jego dzieci.

Trudno porównać dziecko które jest samodzielne i jest w 6 klasie do dziecka które jeszcze jest w przedszkolu to nie ten sam etap. No ale tak, kobiety nie mają prawa mówić nie chce wchodzić w coś takiego one mają akceptować wszystko.

159 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-01-02 20:15:42)

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Minnie masz takie mocne kompleksy, że aż mnie głowa boli. Debatujesz całe święta z kilkoma facetami, którymi nigdy być nie była zainteresowana IRL, którzy nawet nie sprawiają pozorów, że są tobie przyjaźni i ci dobrze życzą, którzy wiedzą o tobie wszystko, sami ukrywając sie za śmiesznymi nickami. Jesteś tak skupiona na byciu obrażaną i umniejszanie twoim potrzebom, że nawet Bert i Ela, którzy byli tobie przychylni nie mają siły udzielać się w rozmowach.
Zastanawiałaś się dlaczego tak jest? Agresywnie odstraszasz osoby tobie przyjazne - Ele, Berta, trochę Jacka choć w wulgarny sposób,i niektóre dziewczyny i lecisz jak na skrzydłach w nawalanke z kolesiami, którzy tobą gardzą? Jesli lubisz trollować to fajnie ci to idzie, chociaż dawaj mniej szczegłow o sobie, ale jeśli nie to KOBIETO! ogarnij się!

160

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
Mniszkówna napisał/a:

Tak zaskaujące jak kobieta powie że nie chce kogoś z mały dzieckiem to jakim prawem, przecież każda powinna chcieć. Jak tu kolega Kaszpir powiedział on ma córki 19 latanie i dla niego nawet 18 lat to za mało bo przecież to jeszcze szkoła średnia z tym że to ten sam etap rozwoju co jego dzieci.

Trudno porównać dziecko które jest samodzielne i jest w 6 klasie do dziecka które jeszcze jest w przedszkolu to nie ten sam etap. No ale tak, kobiety nie mają prawa mówić nie chce wchodzić w coś takiego one mają akceptować wszystko.

Przypominam, że mam 50 lat i od pewnego czasu mieszkam niedaleko miasta.
W tej lokalizacji dzieci w wieku przedszkolnym lub szkolnym stanowią istotne wyzwanie logistyczne.
Mam świadomość, z czym się to wiąże, i wiem, że nie ma realnej szansy na wspólne zamieszkanie, nawet w niedalekiej przyszłości, gdy w grę wchodzi dziecko w wieku szkolnym.
Jestem realistą.
Jesteśmy w różnym wieku – gdybym miał tyle lat co Ty, dzieci w zbliżonym wieku do Twojej córki i mieszkał w mieście, sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Uważam, że będąc w mojej sytuacji i wieku, Twoje wymagania oraz wybory byłyby inne niż obecnie.
Inny wiek oznacza inne wybory i inne oczekiwania.
Każdy ma prawo do własnych wymagań, niezależnie od płci, oraz do szczęścia i szansy na nowy związek, jeśli tego chce i potrafi.
Sam spotkałem kobiety, które odrzuciły mnie z określonych powodów – miały do tego prawo, tak samo jak ja mam prawo odrzucić kogoś z własnych powodów.
Nie istnieje zasada, że kobieta musi, a mężczyzna nie.

161

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Minnie masz takie mocne kompleksy, że aż mnie głowa boli. Debatujesz całe święta z kilkoma facetami, którymi nigdy być nie była zainteresowana IRL, którzy nawet nie sprawiają pozorów, że są tobie przyjaźni i ci dobrze życzą, którzy wiedzą o tobie wszystko, sami ukrywając sie za śmiesznymi nickami. Jesteś tak skupiona na byciu obrażaną i umniejszanie twoim potrzebom, że nawet Bert i Ela, którzy byli tobie przychylni nie mają siły udzielać się w rozmowach.
Zastanawiałaś się dlaczego tak jest? Agresywnie odstraszasz osoby tobie przyjazne - Ele, Berta, trochę Jacka choć w wulgarny sposób,i niektóre dziewczyny i lecisz jak na skrzydłach w nawalanke z kolesiami, którzy tobą gardzą? Jesli lubisz trollować to fajnie ci to idzie, chociaż dawaj mniej szczegłow o sobie, ale jeśli nie to KOBIETO! ogarnij się!

Smutna, you made my day!  lol

162

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

No dobrze, wczoraj (jak widziałem ostatnie posty Smutnej) mogłem jedynie ryczeć ze śmiechu, dziś (gdy to rozbawienie nieco opadło) spróbuję się odnieść bardziej merytorycznie, do poszczególnych fragmentów:


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Minnie masz takie mocne kompleksy, że aż mnie głowa boli. Debatujesz całe święta z kilkoma facetami, którymi nigdy być nie była zainteresowana IRL, którzy nawet nie sprawiają pozorów, że są tobie przyjaźni i ci dobrze życzą, którzy wiedzą o tobie wszystko, sami ukrywając sie za śmiesznymi nickami.

Tak się składa, że często taką najbardziej szczerą opinię, bez owijania w bawełnę, kadzenia i próby uniknięcia zranienia, daje ktoś kto nie żywi żadnych pozytywnych uczuć do pytającego. Ba, tym chętniej może odpowie co go irytuje w pytającym. Nie zawsze będzie to precyzyjna diagnoza, ale nierzadko jednak będzie...

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Jesteś tak skupiona na byciu obrażaną i umniejszanie twoim potrzebom, że nawet Bert i Ela, którzy byli tobie przychylni nie mają siły udzielać się w rozmowach.

OIDP to nawet Bert i Ela dawali jej do zrozumienia, że powinna nieco zbastować.


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Zastanawiałaś się dlaczego tak jest? Agresywnie odstraszasz osoby tobie przyjazne - Ele, Berta, trochę Jacka choć w wulgarny sposób,i niektóre dziewczyny

Już pisałem: jak ty się starasz zakopać topór wojenny z krasnalem, to znaczy że z tobą coraz gorzej (a tym bardziej wychodzi twoja hipokryzja, bo przecież w całkiem bliskiej przeszłości jebałaś go jak psa). Bardziej pozytywny stosunek małego do niej też nie jest trudny do wyjaśnienia: takie kobiety jak ona są mu przydatne choćby do gnojenia grupy facetów, której sam najbardziej nienawidzi, a jednocześnie jej pierdolenie jest zbieżne i z jego celami, więc (choć sam ma świadomość że jest bardzo irytująca) jej gadka jest akurat przyjazna dla takich jak on. A Jackie nigdy nie walczył z tym, co jest dla niego korzystne.

SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

i lecisz jak na skrzydłach w nawalanke z kolesiami, którzy tobą gardzą?

Nie gardzą. Owszem, jest irytująca, zwłaszcza z tym zadzieraniem nosa, ale nie gardzimy nią.


SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

Jesli lubisz trollować to fajnie ci to idzie, chociaż dawaj mniej szczegłow o sobie, ale jeśli nie to KOBIETO! ogarnij się!

Żebyś ty widziała ile razy twoje pierdolenie niejeden wziął za trolling (bo logicznie się kupy nie trzymało albo w takim stopniu wyglądało na próbę rozpętania gównoburzy)...

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

NO ktoś cię pytał o zdanie? Nie? To spadaj.

164

Odp: Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:

NO ktoś cię pytał o zdanie? Nie? To spadaj.

Po pierwsze: forum nie jest Twoje, treść i możliwość pisania w wątkach są ogólnodostępne.
Po drugie: wbrew cytowaniu (następnym razem w takiej sytuacji użyję "anonimowego", zamiast imiennego, cytatu) nie zwracałem się do ciebie, lecz prostowałem przekłamania zawarte w twoim poście (tym bardziej że obsmarowałaś w nim pośrednio i mnie). Tak więc bujaj się  wink

Posty [ 131 do 164 z 164 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Boli mnie to, że nie wyszłam za mąż

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024