40 lat mi w tym roku stuknęło i nadal jestem starą panną. Mój wygląd zawsze podobał się mężczyznom i zawsze ktoś chciał ze mną być. Problem w tym, że ja nie spotkałam osoby, która by do mnie pasowała z charakteru. Teraz już prawie wszyscy z moich lat są pozajmowani, a ja nigdy nie miałam kogo "zabierać", bo nikt do mnie nie pasował. Podobam się teraz młodszym od siebie chłopakom, ale co z tego, skoro żaden z nich nie jest dla mnie odpowiedni. Co robić? Przecież nie dam szans komuś niewłaściwemu, bo to się tylko źle skończy.
Nawet nie wiesz ile kobiet Tobie zazdrosci ,ze nie jestes niczyja żona
3 2025-12-23 17:34:01 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-23 17:47:59)
40 lat mi w tym roku stuknęło i nadal jestem starą panną. Mój wygląd zawsze podobał się mężczyznom i zawsze ktoś chciał ze mną być. Problem w tym, że ja nie spotkałam osoby, która by do mnie pasowała z charakteru. Teraz już prawie wszyscy z moich lat są pozajmowani, a ja nigdy nie miałam kogo "zabierać", bo nikt do mnie nie pasował. Podobam się teraz młodszym od siebie chłopakom, ale co z tego, skoro żaden z nich nie jest dla mnie odpowiedni. Co robić? Przecież nie dam szans komuś niewłaściwemu, bo to się tylko źle skończy.
No teraz nie funkcjonuje mówienie stara panna tylko singielka. Widać jesteś wybredna, nie spotkałaś faceta w którym byś się zauroczyła z wzajemnością.
Dalej uważasz, że nie spotkałaś odpowiedniego, ale powinnaś troszeczkę zniżyć loty bo to, że on tobie będzie odpowiadał, niekoniecznie ty jemu, dlatego jest jak jest.
Nie ma tak, żeby wszystko nam odpowiadało w drugiej osobie, dlatego jest to zakochanie, bo przez różowe okulary się dobrze nie widzi, a potem to już leci, jednym z górki, a drugim pod górkę ![]()
Druga sprawa, jedni zakochują się „co kawałek”, a drugim jest ciężko w tej materii.
Dlatego nikt ci w tym nie pomoże.
Co robić ? Czekać na tego księcia z bajki, nie w tym życiu, to w kolejnym na pewno książę cię odnajdzie.
Natomiast tak już na dziś - jedź do Gambii, na plażach można napotkać księcia o wymarzonych parametrach. Wybieraj takiego, który umie gotować. Jak do Polski go przywieziesz koleżankom oczy z orbit wyjdą. Powinno wystarczyć zamiast odpowiedniego charakteru ![]()
Przypomina sie bajka osiołkowi w żłoby dano.
Przypomina sie bajka osiołkowi w żłoby dano.
Osiolek przy sianku w stajence był
Do Wieka:
A komu mam dawać szanse? Wrednym czy takim, co mają źle w głowie? Bo tylko u takich mam powodzenie.
Do Wieka:
A komu mam dawać szanse? Wrednym czy takim, co mają źle w głowie? Bo tylko u takich mam powodzenie.
W takiej sytuacji juz lepiej byc samej. Po co sie meczyc z wrednymi oslami
A ja bym chciała spotkać normalnego, ułożonego człowieka, z dobrym sercem. Nie musi być przystojny czy atrakcyjny z charakteru ani super wykształcony. Chciałabym by wszystko u niego było na miejscu w głowie i w sercu. Boli mnie to, że nie mogę mieć takiego. Lata mi lecą.
A ja bym chciała spotkać normalnego, ułożonego człowieka, z dobrym sercem. Nie musi być przystojny czy atrakcyjny z charakteru ani super wykształcony. Chciałabym by wszystko u niego było na miejscu w głowie i w sercu. Boli mnie to, że nie mogę mieć takiego. Lata mi lecą.
Tacy są, ale ich znaleźć to jak szukac igla w sianie niestety takie czasy ciezkie nastaly ![]()
11 2025-12-23 19:40:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-12-23 19:48:10)
Do Wieka:
A komu mam dawać szanse? Wrednym czy takim, co mają źle w głowie? Bo tylko u takich mam powodzenie.
To raczej ci się wydaje, bo idąc tym tokiem myślenia to by musiało być 90% takich facetów, a nawet jakby było ich 50/50 to zawsze się znajdzie „porządny”, ale nie powiedziane, że taki co będzie ci pasował z charakteru, to z reszty też.
Czasem ktoś zyskuje przy bliższym poznaniu, także z góry lepiej nie skreślać nikogo.
Znam przypadek gdzie dziewczyna w twoim wieku, można powiedzieć rzuciła się na głęboką wodę, poznała przez portal faceta, zaczęli od seksu ale tak przypadli sobie do gustu, że w krótkim czasie, może po pół roku wzięli ślub, jak to wygląda dalej, nie wiem.
Pewne to też nic nie jest, można się związać z kimś kto będzie ci odpowiadał, za 5,10 lat przestanie, życie to ryzyko i powinnaś ryzykować.
No na pewno lepiej mają ci którzy mają mniejsze wymagania, ale jesteśmy jacy jesteśmy, problem w tym, żeby swój trafił na swego. W tym wieku normalny facet to przeważnie jest po rozwodzie, ale jeżeli takich też odrzucasz to na pewno będziesz miała ciężko.
Coraz więcej jest singli zarówno kobiet jak i mężczyzn, bo ciężko wzajemnie sobie odpowiadać pod akceptowalnym, nie mówiąc, że pod każdym względem, a wymagania rosną w obecnych czasach.
100 lat temu nie było takich dylematów ![]()
Edit.
Choć niekoniecznie normalny po rozwodzie, bo teraz ludzie żyją w wieloletnich związkach bez ślubu, ale w każdym bądź razie, po przejściach.
Problem w tym, że ja nie spotkałam osoby, która by do mnie pasowała z charakteru. Teraz już prawie wszyscy z moich lat są pozajmowani, a ja nigdy nie miałam kogo "zabierać", bo nikt do mnie nie pasował. Podobam się teraz młodszym od siebie chłopakom, ale co z tego, skoro żaden z nich nie jest dla mnie odpowiedni. Co robić? Przecież nie dam szans komuś niewłaściwemu, bo to się tylko źle skończy.
Toż masz mniemanie o sobie, że potrafisz "zabierać".
Po jak długim czasie odrzucałaś te kandydatury?
Biorąc pod uwagę fakt iż społeczność męska w wieku reprodukcyjnym jest w Polsce dużo liczniejsza od żeńskiej, to będąc kobietą, trzeba się na prawdę "postarać", żeby zostać z przysłowiową ręką w nocniku.
Chyba aby tylko w trzech dużych ośrodkach miejskich ta proporcja jest delikatnie na niekorzyść pań, więc jakby nie patrzeć, to my mamy trudniej ![]()
Za każdym razem, jak czytam, że ktoś niemal przez całe życie nie mógł nikogo znaleźć, to od razu nasuwają się pewne wnioski. Jedna opcja to taka, że ta osoba swoim charakterem czy podejściem do życia(a może też wyglądem) całkowicie od siebie odrzuca potencjalnych partnerów. Druga to taka, kiedy ktoś za każdym razem odrzuca potencjalnych kandydatów, w tym wielu już na starcie, gdy tak naprawdę ciężko cokolwiek o tym człowieku powiedzieć. Wydaje się, jakby na siłę szukało się u drugiej strony wad albo też ciągle chce się odnaleźć " jeszcze lepszą wersję".
15 2025-12-23 22:39:05 Ostatnio edytowany przez Serog12 (2025-12-23 22:41:14)
Já osobiście tylko szukam osoby z którą nie będę miał problemu w rozumieniu i komunikacji i żeby nie miała dziecka. Z moich doświadczeń nauczyłem się że kobiety doskonale manipulują i pomimo że mam 30 lat to mam wrażenie że coraz ciężej poznać kogoś konkretnego nawet jeżeli zanizylem diametralnie wymagania do tego minimum a i tak mi się nie udało na obecną chwilę więc nie jesteś sama ![]()
Rozumiem cie być z kimś z którym się człowiek nie czuje spełniony to nie ma sensu. Sam sobie 7 lat tak zniszczyłem dużo mnie ominęło a teraz nie jest wcale lepiej.
Gdybys wyszla to w tym wieku i tak bylabys juz rozwodka.
Gdybys wyszla to w tym wieku i tak bylabys juz rozwodka.
Skąd to wiesz?.
Gdybys wyszla to w tym wieku i tak bylabys juz rozwodka.
Bez przesady, póki co to jeszcze wszyscy się nie rozwodzą.
Zobacz sb ile rozwodow, najczesciej juz w ciagu 5 lat sie rozoada, tak samo jak mozna zalozyc, ze to ona by zlozyla wniosek o rozwod (oczywiscie majac dobry powod, bo te rozwody nie bez przyczyny). No i kobiety najczesciej rozwidza sie juz przed 40. Pewnie dlatego, ze powyzwj twgo wieku poprostu inne pokolenie, inne wartosci, inny styl zycia. Na dobee to sie dopiero zacznie. Choc bardziej to idzie w strone zycia bez slubu, na "kocia lape" i pary sa zw soba 3-5 lat i next, znowu 3-5 lat i next. Wiec w sumie nwm czy jest czego zalowac na miejscu autorki.
Zobacz sb ile rozwodow, najczesciej juz w ciagu 5 lat sie rozoada, tak samo jak mozna zalozyc, ze to ona by zlozyla wniosek o rozwod (oczywiscie majac dobry powod, bo te rozwody nie bez przyczyny). No i kobiety najczesciej rozwidza sie juz przed 40. Pewnie dlatego, ze powyzwj twgo wieku poprostu inne pokolenie, inne wartosci, inny styl zycia. Na dobee to sie dopiero zacznie. Choc bardziej to idzie w strone zycia bez slubu, na "kocia lape" i pary sa zw soba 3-5 lat i next, znowu 3-5 lat i next. Wiec w sumie nwm czy jest czego zalowac na miejscu autorki.
Mylisz sie. Rozwodzi się więcej babek po 40. Niedużo wiexej ale więcej. I jest wzrastajaca tendencja do rozwodow w parach z bardzo dlugim stażem. Tam sa duże wsrosty
Problem w tym, że ja nie spotkałam osoby, która by do mnie pasowała z charakteru.
Osoby, która pasowałaby do Ciebie z charakteru, czyli jakiej? Jaka Ty jesteś i jakie cechy musiałaby posiadać "pasująca" do Ciebie osoba?
A komu mam dawać szanse? Wrednym czy takim, co mają źle w głowie? Bo tylko u takich mam powodzenie.
Nie wiem czy nie warto byłoby się zastanowić, dlaczego w swoim otoczeniu masz tak dużo "wrednych" i "takich, co mają źle w głowie"? Ja dla przykładu unikam takich ludzi, być może daletgo wśród swoich znajomych mam mnóstwo interesujących, podukładanych i odpowiedzialnych mężczyzn.
Zobacz sb ile rozwodow, najczesciej juz w ciagu 5 lat sie rozoada, tak samo jak mozna zalozyc, ze to ona by zlozyla wniosek o rozwod (oczywiscie majac dobry powod, bo te rozwody nie bez przyczyny). No i kobiety najczesciej rozwidza sie juz przed 40. Pewnie dlatego, ze powyzwj twgo wieku poprostu inne pokolenie, inne wartosci, inny styl zycia. Na dobee to sie dopiero zacznie. Choc bardziej to idzie w strone zycia bez slubu, na "kocia lape" i pary sa zw soba 3-5 lat i next, znowu 3-5 lat i next. Wiec w sumie nwm czy jest czego zalowac na miejscu autorki.
Właśnie zaprezentowana tutaj postawa (będąca tak "trendy" w obecnych czasach i tak namolnie propagowana w mediach) wcale nie prezentuje większej dojrzałości i samoświadomości. Ta postawa to wręcz esencja NIEDOJRZAŁOŚCI ZWIĄZKOWEJ, egoizmu i wygodnictwa, nieumiejętności wypracowania kompromisu. ZWŁASZCZA szkodliwa w sytuacji gdy doprowadziło się do przyjścia na świat dzieci! Niestety, prawda jest taka, że ideologia rozpieprza naturalne społeczne zachowania człowieka.
@assassin: Ależ na portalach masz takich pełno: jeszcze na studiach sobie zakłada, że najpierw zajmie się karierą, a potem (w wolnej chwili, jak już się ustawi) pomyśli o rodzinie. Wreszcie w wieku 38-39 lat (gdy zegar biologiczny już nie tyka tylko wręcz napierdala, a u wielu - choć one jeszcze o tym nie wiedzą - już tykać przestał) pojawia się panika i szukanie na gwałt faceta, który w ekspresowym trybie zapewni jej zajście i ustatkowanie się (ponownie przywołam pannę z portalu, której postać i opis wywołały u mnie jedynie złośliwy rechot: pani "manager", wiek 39, stanowczo prosiła by - jako że sama ma "czystą kartę" - pisali do niej jedynie panowie z takąż czystą kartą. I (jak łatwo się domyślić) w ostatecznym rachunku okazało się, że wiele z takich kobiet przekombinowało.
A ja bym chciała spotkać normalnego, ułożonego człowieka, z dobrym sercem. Nie musi być przystojny ..........
Chciałabyś spotkać kogoś odpowiedniego, a co robisz w tym kierunku? Czekasz tylko aż ktoś taki znajdzie ciebie? Może to się zdarzyć, a może nigdy nie nastąpić.
Masz jakieś zainteresowania poza pracą? Gdzieś się udzielasz, coś robisz w wolnym czasie? Jeśli chcesz spotkać kogoś kto ci odpowiada to wyjdź do ludzi, zacznij się rozglądać, poznawać, nawiązywać kontakty.
Poza tym, ty chyba trochę zgorzkniała i zawiedziona swoim życiem jesteś... A to widać, słychać i czuć. Do zadowolonych z siebie, wesołych, roześmianych ludzi inni lgną, nawet żeby tylko pogadać.
I wcale nieprawda że jesteś już w takim wieku, że tylko pozostaje ci obniżać wymagania, bo to prosty sposób aby siebie unieszczęśliwić, a tego przecież nie chcesz. Stara prawda, że lepiej być samemu niż z byle kim.
Opcja niebycia w związku jest czasem sto razy lepsza, niż męczenie się z kimś kogo się wybrało, żeby tylko był.
Ja spotkałam kogoś po 40 tce, a też właściwie byłam pewna że zostanę sama, tylko jakoś ta wizja mnie nie przerażała. Miałam i mam mnóstwo znajomych, swoje pasje, pracę którą lubię i nigdy nie biadoliłam na swoj los. Realizowałam swoje plany życiowe bez ciągłej myśli kołaczącej w głowie, że jestem jakaś gorsza od innych bo sama, aż pewnego dnia stało się i poznałam Jego. Byłam szczęśliwa jako singielka i jestem szczęsliwa w związku, za chwilę małżeńskim. Cieszę się każdą chwilą i ogolnie życiem, bo jest piękne.
Dlatego życzę ci więcej optymizmu, wiary w to że kogoś w końcu spotkasz, a na pewno więcej wytrwałości w poszukiwaniu takiego kogoś.
Wesołych Świąt! ![]()
Pytanie, czy to nie ściema ![]()
No ale dobra...
Z mojego doświadczenia: poznałem mnóstwo “singielek” 35–46 lat, często bez dzieci, i rzadko która nadawała się do stałego związku.
Jedne żyły tylko pracą, karierą i “samorozwojem” – trudno im było wcisnąć w grafik faceta, więc kandydaci uciekali, zanim zdążyli zamówić deser.
Inne były tak samolubne, że słowo “MY” chyba wykreśliły ze słownika – liczyło się wyłącznie “JA”.
Były też czterdziestolatki mentalnie wciąż dwudziestoletnie, przekonane, że mężczyzna ma je zdobywać, zabawiać, a one będą tylko leżeć i pachnieć – choć w tym wieku pachnie się już trochę innym doświadczeniem.
Kiedyś znajoma chciała mnie zeswatać z koleżanką – dyrektorką przedszkola po czterdziestce.
Wchodzę do restauracji, pani wygląda całkiem miło, ale ten grymas na twarzy powiedział mi wszystko.
Rozmowa była fajna, ale w głowie już wiedziałem: “nic z tego”.
Może gdybym był prezesem, mina byłaby inna
A potem czytam artykuł o świetnie wykształconych, dobrze zarabiających kobietach, od których faceci uciekają, bo to często feministki albo osoby przekonane o swojej wyższości, które nie spojrzą na nikogo z mniejszymi kwalifikacjami.
A panowie? Panowie takich pań w roli przyszłej żony po prostu nie widzą.
Pytanie, czy to nie ściema
No ale dobra...
Z mojego doświadczenia: poznałem mnóstwo “singielek” 35–46 lat, często bez dzieci, i rzadko która nadawała się do stałego związku.
Jedne żyły tylko pracą, karierą i “samorozwojem” – trudno im było wcisnąć w grafik faceta, więc kandydaci uciekali, zanim zdążyli zamówić deser.
Inne były tak samolubne, że słowo “MY” chyba wykreśliły ze słownika – liczyło się wyłącznie “JA”.
Były też czterdziestolatki mentalnie wciąż dwudziestoletnie, przekonane, że mężczyzna ma je zdobywać, zabawiać, a one będą tylko leżeć i pachnieć – choć w tym wieku pachnie się już trochę innym doświadczeniem.Kiedyś znajoma chciała mnie zeswatać z koleżanką – dyrektorką przedszkola po czterdziestce.
Wchodzę do restauracji, pani wygląda całkiem miło, ale ten grymas na twarzy powiedział mi wszystko.
Rozmowa była fajna, ale w głowie już wiedziałem: “nic z tego”.
Może gdybym był prezesem, mina byłaby inna![]()
A potem czytam artykuł o świetnie wykształconych, dobrze zarabiających kobietach, od których faceci uciekają, bo to często feministki albo osoby przekonane o swojej wyższości, które nie spojrzą na nikogo z mniejszymi kwalifikacjami.
A panowie? Panowie takich pań w roli przyszłej żony po prostu nie widzą.
Tylko Ciebie panie niżej sytuowane nie interesują bo nie wnoszą należytego majątku, gardzisz paniami prezes gardzisz zwykłymi ekspedientkami.
Z ciekawości czy bierzesz pod uwagę np to, że twoja potencjalna partnerka zarabia trochę mniej i się odrzucasz więcej? Nie 50/50 ale np Ty 70 procent ona 30? To by ci ułatwiło i chyba zwiększyło zakres ,,opcji,,
Tylko Ciebie panie niżej sytuowane nie interesują bo nie wnoszą należytego majątku, gardzisz paniami prezes gardzisz zwykłymi ekspedientkami.
Z ciekawości czy bierzesz pod uwagę np to, że twoja potencjalna partnerka zarabia trochę mniej i się odrzucasz więcej? Nie 50/50 ale np Ty 70 procent ona 30? To by ci ułatwiło i chyba zwiększyło zakres ,,opcji,,
Karma.
Bez przesady w żadną stronę.
Nie interesuje mnie majątek kobiety – sam potrafię utrzymać partnerkę z dziećmi.
Miejsca mam sporo, zarobki wystarczą, może nie na pałac z fontanną z czekolady, ale na pewno nie na klepanie biedy
Szukam jednak kogoś, kto potrafi odłożyć trochę z pensji, żeby od czasu do czasu wyskoczyć gdzieś w świat, coś zobaczyć, coś poznać.
Sam staram się 1-2 razy w roku wyjechać poza Polskę, by coś pozwiedzać.
No i cenię inteligencję – fajnie móc pogadać o czymś więcej niż pogoda.
W maju planuję zahaczyć o jedną z greckich wysp, a przy okazji wpaść do Hiszpanii i wreszcie zobaczyć Barcelonę.
Czekałem z tym na partnerkę, ale stwierdziłem, że szkoda życia – najwyżej zwiedzi się to drugi raz
To naprawdę nie są wyjazdy dla milionerów, a marzą mi się dalsze kierunki… oby już w duecie!
Tylko Ciebie panie niżej sytuowane nie interesują bo nie wnoszą należytego majątku, gardzisz paniami prezes gardzisz zwykłymi ekspedientkami.
Z ciekawości czy bierzesz pod uwagę np to, że twoja potencjalna partnerka zarabia trochę mniej i się odrzucasz więcej? Nie 50/50 ale np Ty 70 procent ona 30? To by ci ułatwiło i chyba zwiększyło zakres ,,opcji,,
Karma.
Bez przesady w żadną stronę.
Nie interesuje mnie majątek kobiety – sam potrafię utrzymać partnerkę z dziećmi.
Miejsca mam sporo, zarobki wystarczą, może nie na pałac z fontanną z czekolady, ale na pewno nie na klepanie biedy
Szukam jednak kogoś, kto potrafi odłożyć trochę z pensji, żeby od czasu do czasu wyskoczyć gdzieś w świat, coś zobaczyć, coś poznać.
Sam staram się 1-2 razy w roku wyjechać poza Polskę, by coś pozwiedzać.
No i cenię inteligencję – fajnie móc pogadać o czymś więcej niż pogoda.
W maju planuję zahaczyć o jedną z greckich wysp, a przy okazji wpaść do Hiszpanii i wreszcie zobaczyć Barcelonę.
Czekałem z tym na partnerkę, ale stwierdziłem, że szkoda życia – najwyżej zwiedzi się to drugi raz
To naprawdę nie są wyjazdy dla milionerów, a marzą mi się dalsze kierunki… oby już w duecie!
Oj, Kaszpir, Kaszpir...
interesuje Cię ten majątek kobiety, gdyby naprawdę nie interesował, to byś w ogóle tego tematu nie poruszał. A poruszasz. Łącznie z tematem spadku po Tobie, bo aż do tego w którymś wątku dojechało ![]()
Już "odłożyć trochę z pensji" itd. pokazuje, że i owszem, aspekt zarabiania przez potencjalną partnerkę jest dla Ciebie istotny. W czym nie ma ani nic złego ani nienormalnego, ale bez hipokryzji, że "mnie to nie interesuje", bo żeby odłożyć z pensji to ją trzeba po pierwsze otrzymywać za pracę i to etatową i na dodatek otrzymywać w stosownej wysokości.
Oj, Kaszpir, Kaszpir...
interesuje Cię ten majątek kobiety, gdyby naprawdę nie interesował, to byś w ogóle tego tematu nie poruszał. A poruszasz. Łącznie z tematem spadku po Tobie, bo aż do tego w którymś wątku dojechało
Już "odłożyć trochę z pensji" itd. pokazuje, że i owszem, aspekt zarabiania przez potencjalną partnerkę jest dla Ciebie istotny. W czym nie ma ani nic złego ani nienormalnego, ale bez hipokryzji, że "mnie to nie interesuje", bo żeby odłożyć z pensji to ją trzeba po pierwsze otrzymywać za pracę i to etatową i na dodatek otrzymywać w stosownej wysokości.
Jeśli uznajesz, że wymaganie od kobiety, by była SAMODZIELNA, sama się utrzymywała i zarabiała tyle, by starczyło jej jeszcze na lody, kino i spontaniczne zakupy, to jakiś „majątek” lub cud nad Wisłą – to tak.
Szukam takiej NIEZWYKŁEJ damy, która nie potrzebuje sponsora.
Jeśli w tych czasach takie „wymagania” to szok i sensacja, to właśnie takich sensacyjnych osób poszukuję.
Uznaję co najwyżej, że jeśli ktoś czegoś oczekuje to pisanie "nie obchodzi mnie to" pachnie hipokryzją.
31 2025-12-26 20:37:29 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-12-26 20:42:43)
dubel
![]()
Uznaję co najwyżej, że jeśli ktoś czegoś oczekuje to pisanie "nie obchodzi mnie to" pachnie hipokryzją.
Muqin, hipokryzją to walił post Karmy, która wypomina Kaszpirowi że chce kobiety na podobnym poziomie (zamiast zgodzić się na jakieś ustępstwa żeby rzekomo "zwiększyć sobie wybór"; przy okazji warto zauważyć jej manipulację: niby nieznaczne procentowe ustępstwo ze strony faceta, niby kobieta nieznacznie mniej ma wkładać i już z 50:50 w jej wizji schodzimy do 70:30, co w realu znaczy że facet ma w tym układzie wykładach ponad dwa razy więcej niż kobieta; taka sprytna zmiana), ale sama faceta, który nie jest w stanie (lub zwyczajnie nie chce) utrzymywać kobiety (I ewentualnie jej przychówku z przeszłości) ochoczo wyzywa od gołodupców. Ale cóż... Dla wielu kobiet ta zasada ma prawo obowiązywać tylko w jedną stronę.
Já osobiście tylko szukam osoby z którą nie będę miał problemu w rozumieniu i komunikacji i żeby nie miała dziecka. Z moich doświadczeń nauczyłem się że kobiety doskonale manipulują i pomimo że mam 30 lat to mam wrażenie że coraz ciężej poznać kogoś konkretnego nawet jeżeli zanizylem diametralnie wymagania do tego minimum a i tak mi się nie udało na obecną chwilę więc nie jesteś sama
Rozumiem cie być z kimś z którym się człowiek nie czuje spełniony to nie ma sensu. Sam sobie 7 lat tak zniszczyłem dużo mnie ominęło a teraz nie jest wcale lepiej.
Bez dziecka w tym wieku nie znajdziesz. No, chyba że taką, od której mężczyźni z jakiegoś powodu uciekali. Pomyślałem, że pisała tu kiedyś bezpłodna, która z powodu swojej bezpłodności nie mogła znaleźć żadnego faceta.
Bez dziecka w tym wieku nie znajdziesz. No, chyba że taką, od której mężczyźni z jakiegoś powodu uciekali. Pomyślałem, że pisała tu kiedyś bezpłodna, która z powodu swojej bezpłodności nie mogła znaleźć żadnego faceta.
30-latki bezdzietnej nie znajdzie? W dzisiejszych czasach? Aż tak cię odkleiło? ![]()
Z 40-ką to byłoby już trudne (choć też bynajmniej nie niewykonalne, bo - ponownie: signum temporis - ilość tychże też rośnie), ale 30-ek bezdzietnych to masz znacznie więcej niż 20 lat temu!
Socjallibertarianin napisał/a:Bez dziecka w tym wieku nie znajdziesz. No, chyba że taką, od której mężczyźni z jakiegoś powodu uciekali. Pomyślałem, że pisała tu kiedyś bezpłodna, która z powodu swojej bezpłodności nie mogła znaleźć żadnego faceta.
30-latki bezdzietnej nie znajdzie? W dzisiejszych czasach? Aż tak cię odkleiło?
Z 40-ką to byłoby już trudne (choć też bynajmniej nie niewykonalne, bo - ponownie: signum temporis - ilość tychże też rośnie), ale 30-ek bezdzietnych to masz znacznie więcej niż 20 lat temu!
Dokładnie teraz to dużo kobiet po 30 tce nie ma dzieci w sumie się im nie dziwie
Słabo to widzę. Kobietom po 30 już trudno znaleźć męża a po 40 ?. Moja rada. Musisz ZNACZNIE !!!! obniżyć oczekiwania - względem wyglądu i kasy inaczej zostaniesz sama.
37 2025-12-27 18:36:05 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-12-27 19:29:04)
........Słabo to widzę. Kobietom po 30 już trudno znaleźć męża a po 40 ?. Moja rada. Musisz ZNACZNIE !!!! obniżyć oczekiwania - względem wyglądu i kasy inaczej zostaniesz sama.......
A "G" prawda czyli... Guzik prawda.
Nigdy nie obniżałam oczekiwań, więc; Mój wybrany powinien być mądry, ale nie głupkowato przemądrzaly, przekonany o swojej "zajebistości", narcystycznie udowadniający wszystkim, jaki jest z niego Alfa i Omega.
Oczekiwałam, że będzie przystojny, będzie mi się podobał, po prostu.Będzie mnie szanował, tak zwyczajnie... liczył się z moim zdaniem i mnie sluchal, gdy mam coś do powiedzenia.
Będę dla niego partnerką, nie posługaczką, sprzątaczką i kucharką.Będę miała o czym porozmawiać z nim w długie zimowe wieczory, nie tylko będę zmuszona nadskakiwać mu żeby dostać miskę strawy
I dziś mam takiego narzeczonego.
Jak to się stało?
Nie obniżałam oczekiwań.
Byłam wiele lat sama, ale nie trwoniłam czasu. Wychowywałam córkę, zarabiałam pieniądze, ksztalciłam się i nie miałam zbytnio czasu na jakieś związki z facetami, którzy oczekiwali ode mnie abym obnizyła wymagania.
Nigdy, ale to przenigdy nie miałam z tyłu glowy, że moja wartość zależy od tego że mam faceta. Wprost przeciwnie; Zawsze wiedziałam, że moja wartośc zależy od tego kim jestem, jaki mam majątek i jak bardzo samodzielna jestem.
I dzięki bogu wytrwałam..Nie zawdzięczam niczego nikomu, a tym bardziej nie wiem gdzie dziś byłabym, gdybym nie trzymała się swoich zasad. Pewni jakiś przygłup wszędzie by trąbił, że nie doszłabym do tego co dziś mam, gdyby nie on
Nie wdawałam się w romanse, bo kandydatów miałam naprawdę niestworzone ilości, zarówno samotnych jak i żonatych, co to go "żona nie rozumie", ale jakoś dałam radę...
Dziękuję losowi i dziś jestem w miarę finansowo ustawiona, mam narzeczonego który nie musi liczyć się z groszem i nie robi dramy, gdy trzeba za nas oboje w restauracji za obiad zapłacić, którego szanuję, podziwiam i po prostu.... Było warto
Niech moja historia będzie dla wielu kobiet przykładem, że nie warto marnować sobie życia.
Walczyć o siebie jest warto, pracować warto, kształcić się jest warto, pomnażać majątek warto, niezależną być jest warto...
Opierać się tylko na tym, co oferuje facet... Nie warto
Słabo to widzę. Kobietom po 30 już trudno znaleźć męża a po 40 ?. Moja rada. Musisz ZNACZNIE !!!! obniżyć oczekiwania - względem wyglądu i kasy inaczej zostaniesz sama.
Jakie ciezko? Glupotow nie pisz , kobiety nie bedom nic obnizac zadnych oczekiwan
39 2025-12-27 20:56:30 Ostatnio edytowany przez Mniszkówna (2025-12-27 20:56:48)
Czytam te wypowiedzi i pierwsze co mi rzuciło mi się w oczy to fakt, iż Kaszpir w okresie kiedy wszyscy siadali do stołu w Wigilię siedział na forum, przykre.
Co do tego płacenia 50/50 z mojej perspektywy po pierwsze mnie na to stać, ale jest to dla mnie zaprzeczeniem jakiegokolwiek zapewnienia bezpieczeństwa kobiecie to jest obszar emocji, psychiki zaangażowania.
Jeśli dla niego problemem jest zapłacenie za kolacje w restauracji to jaki poziom bezpieczeństwa on jej chce zapewnić?
To nie jest kwestia pieniędzy ale poczucia on inwestuje, jest zaangażowany inaczej jaki to ma sens z perspektywy kobiety jeśli on oczekuje 50/50 to przecież równie dobrze może sobie wyjść z koleżanką czy zamówić jedzenie do domu. To jest właśnie wyraz zaangażowania dbania troski.
To w jakieś formie on chce budować ta troskę o niej, o poczucie bezpieczeństwa.
Jeśli ona ma sama sobie wszystko zapewnić to po co jej jest on? Absolutnie nie mówię, że ja oczekuję sponsoringu bo daleko mi do tego, ale w jakiej formie on ma pomysł żeby zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa ?
Jeśli ona ma sama sobie wszystko zapewnić to po co jej jest on? Absolutnie nie mówię, że ja oczekuję sponsoringu bo daleko mi do tego, ale w jakiej formie on ma pomysł żeby zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa ?
Nie przesadzaj.
Kaszpir sobie wymarzył, że będzie miał kobietę, która nie będzie za wiele pracować i niewiele czasu spędzać w pracy, bo ma mu nadskakiwać i być na jego zawołanie, ale jeśli musiałby zapłacić za jej wakacje, to już pomalutku, to już nie... To ona musi być samodzielna i płacić za siebie ![]()
Dlatego cały ten świat jest pełen takich faciów, którzy chcieliby zjeść ciastko i mieć ciastko..
Najlepiej po prostu ignorować takich. Niech sobie żyją w swoim świecie. Tylko czasami można się pośmiać, gdy wypisują, jacy to oni są "mało oczekujący"
![]()
Oczywiście rozumiem, że zapłacenie za wakacje to jednak jest spory koszt. Barcelona może być zarówno droga jak i tania, lot sam w sobie jeden z tańszych noclegi kwestia indywidualna, restauracje pełna gama, natomiast bilety na mecz FCB aktualnie praktycznie nieosiagalne z uwagi na nowy stadion, dodatkowo są zazwyczaj droższe niż innych klubów w La Liga, wiec to też pewnie zrobi koszt.
Czy ja wiem czy jest pełno ja w realnym życiu raczej takich nie spotykam, może lepiej ![]()
Oczywiście rozumiem, że zapłacenie za wakacje to jednak jest spory koszt. Barcelona może być zarówno droga jak i tania, lot sam w sobie jeden z tańszych noclegi kwestia indywidualna, restauracje pełna gama, natomiast bilety na mecz FCB aktualnie praktycznie nieosiagalne z uwagi na nowy stadion, dodatkowo są zazwyczaj droższe niż innych klubów w La Liga, wiec to też pewnie zrobi koszt.
Czy ja wiem czy jest pełno ja w realnym życiu raczej takich nie spotykam, może lepiej
Bez przesady.
Dla ubogiego kogoś to ponad jego możliwości, dla kogoś kto pracuje i dobrze sobie radzi, to jak zapłacić za bilet do kina. Wszystko zalezy od tego na co kogo stać.
I tyle.
Będą tu dziesiątki stron o tym, że facet nie powinien utrzymywać kobiety.. Napisane przez biednych faciów których nawet na piwo w knajpie z kobietą nie stać.
Normalny facet nawet nie podejmuje tego tematu, bo po prostu nie musi.
Salomonko oczywiście dla wielu osób nie jest to problem i tu masz pełnię racji.
, roszczeniowa postawa to zarówno on ma zapłacić jak i nie będę za nią płacił. Jedna i druga osoba nie nadaje się do wartościowej relacji.
Salomonko oczywiście dla wielu osób nie jest to problem i tu masz pełnię racji.
, roszczeniowa postawa to zarówno on ma zapłacić jak i nie będę za nią płacił. Jedna i druga osoba nie nadaje się do wartościowej relacji.
Dzięki Bogu, nie związałam się nigdy z takim gościem, który by mi kolację wypominał ![]()
Poza tym, stać mnie na to, aby sobie kupić tę kolację wraz z atrakcjami. Może dlatego żaden z moich absztyfikantów nigdy nawet nie wspomniał o tym, że mam za tę kolację zapłacić.
Mniszkówna napisał/a:Salomonko oczywiście dla wielu osób nie jest to problem i tu masz pełnię racji.
, roszczeniowa postawa to zarówno on ma zapłacić jak i nie będę za nią płacił. Jedna i druga osoba nie nadaje się do wartościowej relacji.
Dzięki Bogu, nie związałam się nigdy z takim gościem, który by mi kolację wypominał
Poza tym, stać mnie na to, aby sobie kupić tę kolację wraz z atrakcjami. Może dlatego żaden z moich absztyfikantów nigdy nawet nie wspomniał o tym, że mam za tę kolację zapłacić.
Myślę, że właśnie dlatego ![]()
40 lat mi w tym roku stuknęło i nadal jestem starą panną.
za późno
Muqin napisał/a:
![]()
Uznaję co najwyżej, że jeśli ktoś czegoś oczekuje to pisanie "nie obchodzi mnie to" pachnie hipokryzją.Muqin, hipokryzją to walił post Karmy, która wypomina Kaszpirowi że chce kobiety na podobnym poziomie (zamiast zgodzić się na jakieś ustępstwa żeby rzekomo "zwiększyć sobie wybór"; przy okazji warto zauważyć jej manipulację: niby nieznaczne procentowe ustępstwo ze strony faceta, niby kobieta nieznacznie mniej ma wkładać i już z 50:50 w jej wizji schodzimy do 70:30, co w realu znaczy że facet ma w tym układzie wykładach ponad dwa razy więcej niż kobieta; taka sprytna zmiana), ale sama faceta, który nie jest w stanie (lub zwyczajnie nie chce) utrzymywać kobiety (I ewentualnie jej przychówku z przeszłości) ochoczo wyzywa od gołodupców. Ale cóż... Dla wielu kobiet ta zasada ma prawo obowiązywać tylko w jedną stronę.
Ale jaka hipokryzja. Chodzi o kaszpira żeby w swojej głowie przestawił coś z tego 50/50 upartego. I jak któraś z pań napisała, tu nie chodzi o utrzymanie kobiety, dla kobiet jak mężczyzna inwestuje to znaczy że myśli poważnie, że mu na nas zależy, że to nie jest relacja na krótko albo rozrywkowa.
Może być ja stać na dzielenie się wszystkim na pół ale tu chodzi o coś czego ty tanie nie chcesz zrozumieć albo nie potrafisz zrozumieć i agresja na to reagujesz ale tak to już jest zorganizowane na tym świecie i już.
Nowe_otwarcie napisał/a:Muqin napisał/a:
![]()
Uznaję co najwyżej, że jeśli ktoś czegoś oczekuje to pisanie "nie obchodzi mnie to" pachnie hipokryzją.Muqin, hipokryzją to walił post Karmy, która wypomina Kaszpirowi że chce kobiety na podobnym poziomie (zamiast zgodzić się na jakieś ustępstwa żeby rzekomo "zwiększyć sobie wybór"; przy okazji warto zauważyć jej manipulację: niby nieznaczne procentowe ustępstwo ze strony faceta, niby kobieta nieznacznie mniej ma wkładać i już z 50:50 w jej wizji schodzimy do 70:30, co w realu znaczy że facet ma w tym układzie wykładach ponad dwa razy więcej niż kobieta; taka sprytna zmiana), ale sama faceta, który nie jest w stanie (lub zwyczajnie nie chce) utrzymywać kobiety (I ewentualnie jej przychówku z przeszłości) ochoczo wyzywa od gołodupców. Ale cóż... Dla wielu kobiet ta zasada ma prawo obowiązywać tylko w jedną stronę.
Ale jaka hipokryzja. Chodzi o kaszpira żeby w swojej głowie przestawił coś z tego 50/50 upartego. I jak któraś z pań napisała, tu nie chodzi o utrzymanie kobiety, dla kobiet jak mężczyzna inwestuje to znaczy że myśli poważnie, że mu na nas zależy, że to nie jest relacja na krótko albo rozrywkowa.
Może być ja stać na dzielenie się wszystkim na pół ale tu chodzi o coś czego ty tanie nie chcesz zrozumieć albo nie potrafisz zrozumieć i agresja na to reagujesz ale tak to już jest zorganizowane na tym świecie i już.
Rozumiem doskonale, frustratko. Tylko że u ciebie to działa zawsze tylko w jedną stronę. Bo wieeeeelu (poza tymi, którzy zarobioną kasą reperują swoje ego) facetów też by na pewno było poruszonych tym, że to kobieta inwestuje swoje dochody i majątek w nich, że to kobieta zapewnia im bezpieczeństwo ekonomiczne itp. i też by poczuli, że to oznacza że kobiecie na nich i na związku zależy. Rozumiesz? Wybrałaś (świadomie i manipulancko, jak zwykle zresztą) wersję wygodną dla kobiety, podczas gdy to zjawisko działa w OBIE strony. A stanowisko Kaszpira (ani tak sztywne ani tak cyniczne jak to się starasz przedstawiać) jest logiczne choćby z tego względu, że kobiet chcących sę przewieźć na majątku faceta jest znaaaaacznie więcej niż facetów chcących się przewieźć na majątku kobiety; więcej pewnie o rząd wielkości albo przynajmniej tyle więcej, ilu więcej adoratorów na portalu ma przeciętna kobieta w porównaniu z przeciętnym facetem. W końcu nie bez kozery hipergamia to kobieca domena.
Mniszkówna napisał/a:Oczywiście rozumiem, że zapłacenie za wakacje to jednak jest spory koszt. Barcelona może być zarówno droga jak i tania, lot sam w sobie jeden z tańszych noclegi kwestia indywidualna, restauracje pełna gama, natomiast bilety na mecz FCB aktualnie praktycznie nieosiagalne z uwagi na nowy stadion, dodatkowo są zazwyczaj droższe niż innych klubów w La Liga, wiec to też pewnie zrobi koszt.
Czy ja wiem czy jest pełno ja w realnym życiu raczej takich nie spotykam, może lepiej
Bez przesady.
Dla ubogiego kogoś to ponad jego możliwości, dla kogoś kto pracuje i dobrze sobie radzi, to jak zapłacić za bilet do kina. Wszystko zalezy od tego na co kogo stać.
I tyle.
Będą tu dziesiątki stron o tym, że facet nie powinien utrzymywać kobiety.. Napisane przez biednych faciów których nawet na piwo w knajpie z kobietą nie stać.
Normalny facet nawet nie podejmuje tego tematu, bo po prostu nie musi.
Dobrze wiesz manipulantko, że nie o koszt jednej kolacji chodzi, bo to pierdoła na którą stać każdego.
Natomiast ten post i poprzednie w tym wątku (jak ten piękny fragment, w którym piszesz że twoją wartość określa majątek jaki zgromadziłaś) jest piękną puentą zarówno dla zobrazowania spierdolenia moralno-umysłowego kasty lekarskiej w obecnych czasach (którego akurat byłem świadomy na długo przed zobaczeniem pierwszych twoich tutejszych wypocin; znacznie lepiej mnie uświadomiła postać ciotki, która w tym roku zeszła) jak i tego, że dwie traumy ukształtowały cię w osobę którą jesteś dzisiaj: okres bidula i okres pobytu z ojcem twojej córki. Przez te dwa czynniki jesteś dziś nieodwracalnie spierdolona i nie tylko ja to dostrzegam. Co więcej, te dwa wydarzenia do dziś zostawiają ślad niemal w każdym twoim poście.
Mniszkówna napisał/a:Oczywiście rozumiem, że zapłacenie za wakacje to jednak jest spory koszt. Barcelona może być zarówno droga jak i tania, lot sam w sobie jeden z tańszych noclegi kwestia indywidualna, restauracje pełna gama, natomiast bilety na mecz FCB aktualnie praktycznie nieosiagalne z uwagi na nowy stadion, dodatkowo są zazwyczaj droższe niż innych klubów w La Liga, wiec to też pewnie zrobi koszt.
Czy ja wiem czy jest pełno ja w realnym życiu raczej takich nie spotykam, może lepiej
Bez przesady.
Dla ubogiego kogoś to ponad jego możliwości, dla kogoś kto pracuje i dobrze sobie radzi, to jak zapłacić za bilet do kina. Wszystko zalezy od tego na co kogo stać.
I tyle.
Będą tu dziesiątki stron o tym, że facet nie powinien utrzymywać kobiety.. Napisane przez biednych faciów których nawet na piwo w knajpie z kobietą nie stać.
Normalny facet nawet nie podejmuje tego tematu, bo po prostu nie musi.
Dobrze wiesz manipulantko, że nie o koszt jednej kolacji chodzi, bo to pierdoła na którą stać każdego.
Natomiast ten post i poprzednie w tym wątku (jak ten piękny fragment, w którym piszesz że twoją wartość określa majątek jaki zgromadziłaś) jest piękną puentą zarówno dla zobrazowania spierdolenia moralno-umysłowego kasty lekarskiej w obecnych czasach (którego akurat byłem świadomy na długo przed zobaczeniem pierwszych twoich tutejszych wypocin; znacznie lepiej mnie uświadomiła postać ciotki, która w tym roku zeszła) jak i tego, że dwie traumy ukształtowały cię w osobę którą jesteś dzisiaj: okres bidula i okres pobytu z ojcem twojej córki. Przez te dwa czynniki jesteś dziś nieodwracalnie spierdolona i nie tylko ja to dostrzegam. Co więcej, te dwa wydarzenia do dziś zostawiają ślad niemal w każdym twoim poście.
O, widzę, że dyskusja wystrzeliła jak fajerwerki
.
Dzięki za zainteresowanie moją skromną osobą
.
Wigilię i pierwszy dzień świąt spędziłem u rodziny, więc samotne święta mnie ominęły.
Co do tych 50% – nie wiem, kto to wymyślił?
Stać mnie, żeby płacić nawet 100% i utrzymać kobietę oraz dziecko, ale nie szukam sponsoringu, tylko partnerstwa.
Jasne, nie mam już 20-30 lat, więc pewnych rzeczy się nie przeskoczy.
Związek z rodziną i dziećmi wygląda inaczej niż ten, w którym każdy już ma swój bagaż doświadczeń.
Uważam, że każda normalna kobieta pracująca powinna być finansowo samodzielna – tak, żeby wyjazd 1-2 razy w roku za granicę nie był problemem.
A jeśli kiedyś zamieszkałaby ze mną, to odpada koszt wynajmu i zostaje jej więcej w portfelu
.
Byłem rok z pewną kobietą – podróże, zwiedzanie, płatności po równo, bez kalkulatora w ręku.
Raz ja kupowałem, raz ona – wzajemność pełną parą.
Tyle że ja chciałem bliskości i codzienności, a ona luzu na własnych zasadach.
Przestałem się łudzić, że znajdę kogoś wartościowego, bo portale randkowe skutecznie mnie zniechęciły – zwłaszcza, że to panie tam rozdają karty.
Finansowo żyję na luzie, nie muszę zasuwać od świtu do nocy, żeby się utrzymać.
Co do tych 50% – nie wiem, kto to wymyślił?
i dalej
Byłem rok z pewną kobietą – podróże, zwiedzanie, płatności po równo, bez kalkulatora w ręku.
Raz ja kupowałem, raz ona – wzajemność pełną parą.
Wychodzi na to, że Ty . ![]()
Kaszpir007 napisał/a:Co do tych 50% – nie wiem, kto to wymyślił?
i dalej
Kaszpir007 napisał/a:Byłem rok z pewną kobietą – podróże, zwiedzanie, płatności po równo, bez kalkulatora w ręku.
Raz ja kupowałem, raz ona – wzajemność pełną parą.Wychodzi na to, że Ty .
dokładnie on to wymyślił
Kaszpir007 napisał/a:Co do tych 50% – nie wiem, kto to wymyślił?
i dalej
Kaszpir007 napisał/a:Byłem rok z pewną kobietą – podróże, zwiedzanie, płatności po równo, bez kalkulatora w ręku.
Raz ja kupowałem, raz ona – wzajemność pełną parą.Wychodzi na to, że Ty .
Co Cię tak kłuje w zacytowanym fragmencie? Przecież w zasadzie definicja równomiernego zaangażowania z obu stron. Różnili się jedynie wizją kształtu relacji, nie zmienia to jednak faktu że każdemu z nich zależało by to drugie miało świadomość, że nie żeruje na nim.
Płatności po równo, bez kalkulatora w ręku... tylko że żeby czuć, że tak postępuje przyzwoity człowiek, to jeszcze trzeba być przyzwoitym człowiekiem ![]()
Szkoda, że wiele osób nie widzi specjalnej różnicy między możliwością i chęcią( to raczej dużo istotniejsza sprawa) zapłacenia za kolację, bilet lub nawet wakacje a całkowitym UTRZYMYWANIEM drugiej osoby. Nie widzę problemu, żeby w tym pierwszym przypadku się na to godzić, ale już na to drugiej nie ma i nie będzie nigdy zgody.
Z jakiego powodu wśród dwóch dorosłych osób mieszkających razem i będących w związku, tylko jedna ma CAŁKOWICIE pokrywać koszty wspólnego życia? Nie dotyczy to oczywiście środków na swoje własne, czasowe zachcianki, bo takowe powinna już z pewnością pokrywać z własnej kieszeni.
56 2025-12-29 11:43:45 Ostatnio edytowany przez Mniszkówna (2025-12-29 11:44:26)
Po pierwsze jeśli to kobieta ma zapewnić bezpieczeństwo mężczyźnie to mamy ogromny kryzys męskości.
Zadziwia mnie wypowiedź, dzieliśmy się kosztami a ona to traktowała ja luźną relację. A jak miała traktować? Typowo koleżeńska relacja, czyli dziś Ty jutro Krzysiek czy Tomek, ale zawsze 50/50.
Partnerstwo to sytuacja kiedy można na kogoś liczyć nie zanalazłam żadnej definicji która mówi że partnerstwo to podział 50/50, to typowe dla FWB.
Nie wiem dlaczego Kaszpir mylnie zakłada że każdy wynajmuje mieszkanie, jakiś urojony pomysł, tylko 13 procent gospodarstw domowych mieszka w wynajmowanym mieszkaniu i są to rodzicy głównie w dużych miastach oraz cudzoziemcy, wiec nie wiem skąd pomysł, że w mniejszym mieście jak u niego każdy wynajmuje mieszkanie.
Sponsoring jest wtedy kiedy on jej przelewa 3-7 tys miesięcznie albo więcej w zamian za dotrzymanie towarzystwa ładnie mówiąc.
Może Salomonka wyraziła się zbyt dosadnie ale prawdą jest, że ja nigdy nie płaciłam mimo że mnie na to stać. Jak mówi mój znajomy "mnie interesują kobiety a nie babochłopy czy wojujące feministki"
57 2025-12-29 12:07:51 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-12-29 12:51:45)
Ok, zgadzam się.
Tylko czy w takim razie facet ma zapewniać CAŁKOWICIE bezpieczeństwo kobiecie? I to pod każdym względem, gdzie ona praktycznie nic nie robi? Nie angażuje się ani finansowo, ani logistycznie.. Skoro związek to PARTNERSTWO, to ja oczekuję, że każde z nas będzie wykonywało w tym związku to samo, ale z różną intensywnością, wiadomo, zależną od okoliczności. Nigdy natomiast nie pójdę na układ, gdzie ma obowiązywać zasada:" facet jest od X a kobieta od Y." Inaczej mówiąc: OBOJE realizują to samo, zamiast snuć jakieś dyrdymały o męskiej czy kobiecej energii..
Czy relacja dwójki dorosłych ludzi ma przypominać opiekę rodzica nad dzieckiem? Do głowy mi nie przyjdzie, aby być utrzymankiem kobiety, ale tak samo nie zgodziłbym się na sytuację odwrotną.
Skoro kobieta zarabia i ją na to stać, to niech też czasami sama coś zafunduje lub załatwi! Nie świadczy to o braku zaangażowania z mojej strony ani braku funduszy, ale o zwykłej ludzkiej uczciwości i szacunku do samego siebie.
Szkoda, że wiele osób nie widzi specjalnej różnicy między możliwością i chęcią( to raczej dużo istotniejsza sprawa) zapłacenia za kolację, bilet lub nawet wakacje a całkowitym UTRZYMYWANIEM drugiej osoby. Nie widzę problemu, żeby w tym pierwszym przypadku się na to godzić, ale już na to drugiej nie ma i nie będzie nigdy zgody.
Z jakiego powodu wśród dwóch dorosłych osób mieszkających razem i będących w związku, tylko jedna ma CAŁKOWICIE pokrywać koszty wspólnego życia? Nie dotyczy to oczywiście środków na swoje własne, czasowe zachcianki, bo takowe powinna już z pewnością pokrywać z własnej kieszeni.
Bagiennik, ależ są tacy którzy to widzą! Ja to widzę! I nie miałem nigdy problemu z zapłaceniem za spotkanie w lokalu czy bilety do kina. Rzecz w tym, że chcę widzieć u drugiej strony wzajemność. I tym bardziej w dzisiejszych czasach irytuje mnie robienie kurwy z logiki przez tutejsze (nie wszystkie, ale i zdecydowanie więcej niż 2-3) panie; w dzisiejszych, w których jednocześnie mają usta pełne frazesów o równouprawnieniu, w każdy dosłownie działaniu faceta dopatrują się jakiejś formy przemocy, a jednocześnie w ich wywodach na temat ekonomicznej strony związku widać, że chciałyby zjeść ciastko i mieć ciastko! Że chciałyby wybrać sobie tylko to co najbardziej dla nich korzystne z obydwu systemów! Tym bardziej wkurza to w czasach, w których w pracy (ale nie tylko) jedynym wymiernym i szczerym sposobem docenienia pracownika staje się odpowiednia zapłata, a wszystko inne coraz bardziej nabiera roli makaronu nawijanego naiwnym na uszy.
I inna sprawa: kobiety z takim nastawieniem jak wspomniane panie już na wstępie zniechęcają faceta do łożenia na nie. Można to sobie nazwać shitestami, ale u mnie naturalna chęć łożenia więcej na kobietę pojawia się dopiero w przypadku kobiety, która naprawdę pokaże że na to zasługuje! A takie, za przeproszeniem, pi...y jak Salmonella , Smutna, psychiczna Karma i nasze kolejne wcielenie Minnie po prostu całymi sobą pokazują, że na to NIE ZASŁUGUJĄ!
59 2025-12-29 12:47:28 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-29 12:49:21)
Po pierwsze jeśli to kobieta ma zapewnić bezpieczeństwo mężczyźnie to mamy ogromny kryzys męskości.
Widzę, że zaczynamy od klasyki gatunku: zawsze gdy pewien rodzaj kobiet traci merytoryczne argumenty w takiej dyskusji, to wyciągają tego ostatniego jokera z rękawa pt. "Noooo, w takiej sytuacji facet staje się dla mnie po prostu niemęski". Takie klasyczne, w obliczu nieuchronnej przegranej w grze, wywrócenie pionków wraz z planszą i nasranie na planszę. W zasadzie już sama ta zagrywka powinna skłonić mnie do napisania, że dalsza dyskusja z tobą jest jałowa.
Zadziwia mnie wypowiedź, dzieliśmy się kosztami a ona to traktowała ja luźną relację. A jak miała traktować? Typowo koleżeńska relacja, czyli dziś Ty jutro Krzysiek czy Tomek, ale zawsze 50/50.
Partnerstwo to sytuacja kiedy można na kogoś liczyć nie zanalazłam żadnej definicji która mówi że partnerstwo to podział 50/50, to typowe dla FWB.
Zdradzę ci coś, czego rodzice cię pewnie nie nauczyli ani co w ramach naturalnej przyzwoitości się u ciebie nie wykształciło: bo to naturalne postępowanie u człowieka porządnego, niezależnie od tego czy planuje okazywać jakieś zaangażowanie w relację czy nie.
Można liczyć to nie znaczy "można na kimś wisieć" i naturalnie porządny człowiek takie sytuacje stara się minimalizować.
Nie wiem dlaczego Kaszpir mylnie zakłada że każdy wynajmuje mieszkanie, jakiś urojony pomysł, tylko 13 procent gospodarstw domowych mieszka w wynajmowanym mieszkaniu i są to rodzicy głównie w dużych miastach oraz cudzoziemcy, wiec nie wiem skąd pomysł, że w mniejszym mieście jak u niego każdy wynajmuje mieszkanie.
W sytuacji, w której dwie osoby posiadające jakieś lokum decydują się zamieszkać razem, jedno lokum staje się puste. I aby nie generować dodatkowych kosztów strona wprowadzająca się do tego drugiego stara się swoje dotychczasowe lokum wynająć i mniej ważne komu: studentom, komuś pracującemu zamiejscowo, parze... chętni się znajdują.
Sponsoring jest wtedy kiedy on jej przelewa 3-7 tys miesięcznie albo więcej w zamian za dotrzymanie towarzystwa ładnie mówiąc.
No tak, druga cecha takich kobiet: mają bardzo specyficzną i zawężoną definicję niewygodnych dla nich pojęć, zwłaszcza gdy te pojęcia niebezpiecznie zbliżają się do zwyczajów i dewiz pań uprawiających najstarszy zawód świata. Definicja jest celowo tak zawężona by mogły powiedzieć, że "nieeee, to potwarz, one absolutnie się nie zachowują jak k..., bo k... robią to i to, a to co one robią to zupełnie coś innego!" (choć od razu nasuwa się tutaj na myśl słynna wyliczanka o szefie:
Gorzej tylko gdy ktoś zauważy że ogólna idea jak najbardziej się pokrywa z ogólną ideą pracy owych pań.
Może Salomonka wyraziła się zbyt dosadnie ale prawdą jest, że ja nigdy nie płaciłam mimo że mnie na to stać. Jak mówi mój znajomy "mnie interesują kobiety a nie babochłopy czy wojujące feministki"
A kogoś może nie interesować pitolona samozwańcza księżniczka, której się uroiło we łbie że robi zaszczyt facetowi pozwalając się mu gdzieś zaprosić. Dla kogoś bardziej w cenie może być faktyczne okazywanie równego zaangażowania.
Po co dzielić włos na cztery można od razu napisać wprost, że kogoś na to nie stać, to żaden wstyd tylko właśnie owa przyzwoitość. Przecież jak ktoś zarabia netto 6 czy 9 tys to go po ludzku nie stać, zamiast dorabiać dziwne koncepcje.
Po co dzielić włos na cztery można od razu napisać wprost, że kogoś na to nie stać, to żaden wstyd tylko właśnie owa przyzwoitość. Przecież jak ktoś zarabia netto 6 czy 9 tys to go po ludzku nie stać, zamiast dorabiać dziwne koncepcje.
Skończ już Minnie, bo nawet jak zaprzeczałaś, to i tak z treści posta jasno przebijało że uważasz takiego gościa za gorszego.
Ale już z tych postów przebija takie nastawienie mentalnej księżniczki, tylko jakoś tej księżniczki wartej gór złota nikt inny w tobie dostrzec nie jest skłonny ![]()
62 2025-12-29 13:07:44 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-12-29 13:17:18)
9 tysięcy netto, to dla Ciebie nic? Pensja głodowa czy jak? Kobieto, weź się ogarnij! Sorry za agresję, ale czasami mnie już zaczyna nosić, jak słyszę takie dyrdymały..
Zatem co wg Ciebie jest lepsze: facet sam zarabiający (prawie) całkowicie na kobietę, rodzinę i dom, podczas gdy kobieta, pracuje, ale zarabia dużo mniej czy oboje zarabiający w miarę zbliżoną kwotę? Czy uważasz, że skoro kobieta zarabiałaby tyle samo albo i nieco więcej, to już czyni tego faceta w jej oczach niegodnym czy niemęskim?
Otóż nic nie jest lepsze!
Jedni wybierają taką opcję, inni całkiem odmienną. Jednak, aby osądzać z góry, że coś jest bardziej "odpowiednie i właściwe", mija się z celem w takim kontekście. Skoro dla kogoś pewne schematy czy zasady są jedynymi możliwymi, to niech się nimi kierują, ale niech nie głoszą wszem i wobec swoich teorii, że każdy powinien kierować się tymi samymi regułami.
Nie lubię się "odpalać" ani rzucać inwektywami, ale czasami(choć rzadko) nie dziwię się Kolegom, jak NO czy Jack. Staram się trzymać poziom, tylko przy argumentacji tego typu, jaką stosuje Minnie lub parę innych osób, ciężko zachować spokój..
Ciekaw jestem swoją drogą, jak wiele znacie związków czy małżeństw z długim stażem, gdzie ludzie grubo po 40 czy nawet 50stce, żyjąc ze sobą razem, ponosili wspólne koszty tego życia WYŁĄCZNIE ze środków jednej strony?
Mam wrażenie, że zjawisko, gdzie OBOJE partnerzy zarabiają dobrze lub nawet rewelacyjnie staje się czymś wzbudzającym wielkie zdziwienie..
Nie wiem o co chodzi z Minnie ale postaram się dowiedzieć, nie powiedziałam że to jest nic, ale że takiej osoby nie stać na utrzymywanie drugiej i że przy tym poziomie zarobków to jest niewykonalne, obiektywny fakt.
Nie uważam, że kobieta nie powinna pracować, ale wskazałam, iż we współczesnych realiach na 100% utrzymanie kobiety stać niewielu a tu od razu oburzenie. Bo jak on raz zapłaci za coś to od razu sponsoring.
Nie rozumiem, dlaczego stwierdzenie
Nieruchomości w Polsce są drogie nie wywołuje oburzenia
A stwierdzenie Mężczyzn nie stać na samodzielne utrzymanie rodziny wywołuje oburzenie.
Mamy taką a nie inną siatkę płac i na co tu się oburzać.
Kiedyś normą było, że ona nie pracowała mieli 4 dzieci zasiłków nie było i żyli.
Dziś jest to niewykonalne.
I czemu tu się oburzać, skoro jest to zjawisko powszechne.
Nie rozumiem, dlaczego stwierdzenie
Nieruchomości w Polsce są drogie nie wywołuje oburzenia
A stwierdzenie Mężczyzn nie stać na samodzielne utrzymanie rodziny wywołuje oburzenie.
Mamy taką a nie inną siatkę płac i na co tu się oburzać.
Kiedyś normą było, że ona nie pracowała mieli 4 dzieci zasiłków nie było i żyli.
Dziś jest to niewykonalne.
I czemu tu się oburzać, skoro jest to zjawisko powszechne.
Dokładnie tak bylo,kiedys wystarczyło,że jedna osoba w rodzinie pracowała i biedy wogole nie było,a za niedługo będzie tak,że oboje rodzice będą pracować plus nastoletnie dzieci będą sobie dorabiac, a i tak na guzik będzie kogoś stać