Mrs.Happiness napisał/a:Chyba w liceum xD
No niestety nie. Fałszywe oskarżenia tego pokroju lub fałszywe oskarżenia o molestowanie czy wykorzystywanie to dość powszechne są.
Bycie miłym i troskliwym to pozytywne cechy, które cenimy wysoko, pod warunkiem, że facet nie jest miętką fają, która boi się powiedzieć, że coś jej nie pasuje, nie potrafi bronić własnego zdania, ani granic, albo robi to pozornie, bo tylko się wygraża, ale jak przyjdzie co do czego, to przeistacza się w worek treningowy swojej pani, rodziny, znajomych, czy majstra w robocie.
Tak, tylko jest tu pewne "ale". Bo tak jest i tak być powinno. Ale wiele kobiet manipuluje i wymusza. Jeśli facet nie jest na każde skinienie i nie jest podnóżkiem to pojawiają się teksty "bo ty mnie nie kochasz", "już ci na mnie nie zależy" i podobne. Jak to ma miejsce w życiu dorosłym to pół biedy. Każdy ma swój rozum. Ale takie rzeczy nagminnie pojawiają się w okresie dojrzewania i wczesnych 20stych. A takie doświadczenia kształtują i rozjeżdżają się młodemu facetowi definicje praktyczne co znaczy troszczyć się o kogoś.
Swoją drogą, mocno nie zgadzam się z tym, że kobietom zawsze trzeba doliczać partnerów seksualnych, bo są takie, które faktycznie miały ich niewielu i nie mają potrzeby przekłamywać liczb.
Mam inne doświadczenie. Jeszcze nie spotkałem kobiety, która podałaby faktyczną liczbę. Już nawet nie chodzi o kłamanie na ten temat, ale o zwykły fakt, że każdy inaczej liczy. Czy petting z jakimś kolesiem na urlopie to już +1 ? Nie każdy wlicza seks oralny/analny, bo liczą jedynie stosunki dopochwowe. Inni liczą tylko związki, a nie przelotne przygody. I nie dlatego, że chce skłamać.
Ani z tym, że mężczyzna nie może okazać słabości, bo w związku ma być przestrzeń tylko na kobiece łzy.
O tym już też wielokrotnie rozmawialiśmy na forum. Generalnie, 90% kobiet stwierdziło, że facet nie może przyznać się do czegoś, co burzy jej wyobrażenie o nim.
Dojrzała emocjonalnie kobieta nie ma problemu być dla swojego partnera oparciem w trudnych chwilach i nie postrzega go gorzej, gdy uzewnętrzni przy niej swój smutek.
I tu masz tego pierwszy przykład. Smutek to nie słabość, do jakiej trzeba/można się przyznawać szukając wsparcia. To powszechne, płaskie i lekki uczucie. Coś jak bycie głodnym.
Natomiast mówienie o tym, że z czymś sobie nie radzimy, że nas boli, że czujemy, jakby nam się walił grunt pod nogami, wymaga odwagi.
Absolutnie nie postrzegam tego jako niemęskie i moim zdaniem nikt nie powinien.
Tyle tylko, że faceci nie są tak wychowani PRZEZ MATKI. Faceci są kształtowani na tych, co mają rozwiązywać problemy. Co mają przewodzić, a nie podążać. Na tych co mają dawać wsparcie i zabezpieczenie rodzinie - czy to ekonomiczne czy jakiekolwiek inne. Bardzo trudno jest to pogodzić. Stąd i ogromna liczba samobójstw wśród facetów przede wszystkim.