Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

66

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Po prostu skopiuje tutaj swoje posty z poprzedniego tematu autora, bo pasują jak ulał.
Nawet moderować ich nie trzeba

Kurewsko współczuje tej kobiecie, nie wiem czemu, może to magia świąt, ale az mi sie smutno zrobiła nad jej losem, w tym "małżenstwie"
Powinna dostać nie rozwód, ale unieważnienie małżeństwa.

Ale twojej zonie jest potrzebne do szczęścia.
a nie wiem czy wiesz, a wychodzi na to że nie wiesz, uwaga, skup sie: Zawierając związek małżeński, nasze potrzeby przestają być jedyne i najważniejsze na świecie, normalnie szok i niedowierzanie, co nie?
Równie ważne staja się potrzeby naszego współmałżonka, a pokusił bym sie o stwierdzenie że ważniejsze od naszych.
Bo gdy zrobi sie nagle strasznie zimno, to swój sweter oddajesz zonie, a nie przyglądasz sie jak marznie, mimo ze, odbywa sie to twoim kosztem.
Na tym polega małżeństwo, że robimy cos dla naszej lepszej polówki, mimo że mamy strasznego lenia, nie mamy czasu, itp itd

Zobacz podobne tematy :
Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Jak się boisz wysłać ją sama to wyślij że mną, przy okazji zobaczy co do dobry seks

68

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Jeśli jest tak dobrze to po co zakładasz drugi temat. Jeśli jest tak uczciwie to czemu żona nie wie, że była z braku laku. Może chciałaby wiedzieć i podjąć swoje decyzje czy chce być w małżeństwie z rozsądku. Dlaczego jej się zabiera możliwość wyboru, zabrało kiedyś. Arogancją jest myślenie, że ta kobieta ma się cieszyć, że autor zaszczycił ją i wybrał. Jeśli uważasz, że postąpiłeś w porządku to powiedz jej prawdę, bądź uczciwy. Nie zrobisz tego bo jesteś zwyczajnym tchórzem który boi się samotności i do tego sknerą bo nie chcesz wynagrodzić kobiecie zmarnowane lata. Widać jednak nie jest tak zadowolona byciem z Tobą jeśli próbuje coś robić, zmieniać. Może już rzyga flakami z olejem.

Bo typ jest frajerem bez krzty honoru, tchórzem i socjopata.
Mam nadzieję, że ta kobieta pojedzie sama i w końcu pozna fakiegos fajnego ziutka dla którego będzie kimś więcej niz opcja z braku laku.

69 Ostatnio edytowany przez Legat (2024-04-30 09:38:27)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Jeśli jest tak dobrze to po co zakładasz drugi temat. Jeśli jest tak uczciwie to czemu żona nie wie, że była z braku laku. Może chciałaby wiedzieć i podjąć swoje decyzje czy chce być w małżeństwie z rozsądku.

Kolejny raz w imię forumowych kobiecych praw, robi się z kobiety bezmyślną, niekumatą lalę.
Może jednak wyjdźmy z założenia, że kobiety nie są małymi dziećmi i widzą za kogo wyszły za mąż i z kim przez lata żyją. Nie trzeba ich prowadzić za rączkę i tłumaczyć, że to parzy, a tamto jest pod prądem. 
Z jakiś przyczyn gdy patrzymy z boku, kobiety tkwią w takich związkach. I nie jest ich tak mało. Toczą jakieś tam wojenki jak tutaj. Ale z własnej nie przymuszonej woli w takich związkach są. Autor nie musi tej kobiecie tłumaczyć, że jest bufonem. Ona o tym świetnie wie. Przekonała się zapewne wiele razy o tym. I co? I nic. Woli toczyć wojny, a nie podejmować decyzję o poszukaniu kogoś innego. Zatem wg mnie ten facet, akuratnie jest dla niej dobry. Są emocje. Są wojenki. Ktoś inny może tego nie dawać i będzie klapa.

70

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Loka ma rację jeśli ktoś wyraża się w tonie pogardliwym, lekceważącym żonę i to kilka miesięcy temu to nie sądzę aby nastąpiła jakaś piorunująca zmiana. Nie widzę nic złego w czytaniu wcześniejszych wątków, wręcz przeciwnie to znaczy, że ktoś kto odpisuję pokaźnie i z zaangażowaniem traktuje piszącego.   Poza tym wiele wcześniejszych wątków jest uzupełnieniem obrazu całej sytuacji.


Chyba z pogarda.

Powinnismy byc obietywni a nie brac tego „do siebie” i skazywac autora (mam na mysli kazdego) od razu na krzeslo elektryczne, bo to wg nas nie jest stosowne/moralne itd.

Autor chce porady, po to zaklada watek. Wiadomo, ze i tak zrobi po swojemu, bo zakladajac watek, kazdy, ktory przychodzi tu z problemem, oczekuje poparcia swoich mysli. Zatem jesli ktos ma odmienne zdanie, to sie raczej oburzy. Raczej.

Nie jestesmy tu bogami czy sedziami, a autor nie stoi przed sadem i nie oczekuje na wyrok.

Wyrazic zadnie kulturalnie   a nie osadzac, to jest roznica.

Ja np. smialo moge powiedziec, ze Halina czy Loka, kojarza mi sie ze starszymi paniami, ktore chodza codziennie do kosciola, a po mszy obgaduja wszystkich wokolo.

71

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie, już dopierdalasz w tonie że "przynajmniej nudziarza nie będzie miała przy sobie", a w szerszym tonie cały czas dajesz do zrozumienia otoczeniu że powinna go kopnąć w dupę i znaleźć sobie innego.

No bo powinna. Ale nie dlatego, że nie zdał jakiegos shittestu, tylko dlatego, że gość ma zwyczajnie potrzeby swojej żony w dupie.
Co widać perfekcyjnie w poprzednim temacie.

Ja nie widzę nic złego w tym, zeby pojechali na wakacje osobno.

A uważam, ze Autor jest nudziarzem, bo taki mam.jego obraz po obu wątkach. I uważam, ze on w życiu nie pozwoli żonie pojechac gdzieś samej. Ciągle będzie wymyślał i wymyślał, az ta w końcu odpuści. A pojechalaby z siostrą, kuzynką czy koleżanką, jaki w tym problem?
Przeciez nie finansowy, bo dwoje dorosłych ludzi bez dzieci da radę raz na czas na takie wakacje poleciec. Bardziej już widzę Autora, który jej nudzi, że za drogo, że tyle kasy, blablabla.

Po słabym malżeństwie z mężem, ktory jej nie kocha (tak, napisałeś to Autorze w poprzednim temacie wprost), babka zasluguje chociaż na wakacje.

Zresztą ja uważam, ze małżeństwa z rozsądku są ok, ale własnie wtedy, kiedy się sobie daje swobodę w takich kwestiach. A tutaj Autor swobody dać nie chce, bo pewnie wtedy żona by się wreszcie zorientowała jak jest i by zwiała.

Na koniec dodam, ze jeżeli ona kiedyś faktycznie się rozwiedzie, to jak najbardziej zasługuje na kogoś, kto będzie z nią nie tylko dlatego, że wszycy koledzy już mieli zony, a on jeszcze nie, plus razem łatwiej z oplatami.


Po pierwsze gdybym miał potrzeby swojej żony w dupie to najprawdopodobniej w przeciągu pierwszych 5 lat małżeństwa doszłoby do rozwodu, no bo po co ma być ktoś w związku skoro nie czuje się w nim szczęśliwy ? Po drugie przestań stosować błąd równi pochyłej, bo o ile faktycznie napisałem w poprzednim wątku (nie mam pojęcia po co do niego wracamy, ten obecny nie ma z tamtym nic wspólnego) że moja żona nie była kobietą którą najbardziej wtedy kochałem bo byly kobiety do których czułem większe uczucie o tyle to nie znaczy że przez tyle lat naszego małżeństwa swojej żony nie traktowałem jak żony czyli osoby do której powinno mi być zdecydowanie najbliżej. Po trzecie to że jednym z powodów małżeństwa było np to że moi koledzy były już w związkach nie oznacza że żonę traktuje jako dodatek żeby się pochwalić. Moim zdaniem po prostu naczytałaś się zbyt dużej ilości bajek o szczęśliwych związkach gdzie pada zakończenie "i żyli długo i szczęśliwie" i każde odstępstwo od tej "normy" uważasz za coś dziwnego.

Autor przynajmniej jest szczery sam se soba, gdyby powiedzial zonie, jak to wyglada, nie byloby jej milo.
To ze kiedys zywil wieksze uczucia do innych kobiet, a traktuje zone dobrze, nie zdradza, to chyba lepiej niz ktos, oszukuje, udaje ze kocha, slodzi, a na boku ma kochanke.

72

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
SaraS napisał/a:
tansew napisał/a:

Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.

Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.

Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

73

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Szeptuch napisał/a:

Po prostu skopiuje tutaj swoje posty z poprzedniego tematu autora, bo pasują jak ulał.
Nawet moderować ich nie trzeba

Kurewsko współczuje tej kobiecie, nie wiem czemu, może to magia świąt, ale az mi sie smutno zrobiła nad jej losem, w tym "małżenstwie"
Powinna dostać nie rozwód, ale unieważnienie małżeństwa.

Ale twojej zonie jest potrzebne do szczęścia.
a nie wiem czy wiesz, a wychodzi na to że nie wiesz, uwaga, skup sie: Zawierając związek małżeński, nasze potrzeby przestają być jedyne i najważniejsze na świecie, normalnie szok i niedowierzanie, co nie?
Równie ważne staja się potrzeby naszego współmałżonka, a pokusił bym sie o stwierdzenie że ważniejsze od naszych.
Bo gdy zrobi sie nagle strasznie zimno, to swój sweter oddajesz zonie, a nie przyglądasz sie jak marznie, mimo ze, odbywa sie to twoim kosztem.
Na tym polega małżeństwo, że robimy cos dla naszej lepszej polówki, mimo że mamy strasznego lenia, nie mamy czasu, itp itd

Pewnie jeszcze odszkodowanie haha

74

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Chio napisał/a:

Loka ma rację jeśli ktoś wyraża się w tonie pogardliwym, lekceważącym żonę i to kilka miesięcy temu to nie sądzę aby nastąpiła jakaś piorunująca zmiana. Nie widzę nic złego w czytaniu wcześniejszych wątków, wręcz przeciwnie to znaczy, że ktoś kto odpisuję pokaźnie i z zaangażowaniem traktuje piszącego.   Poza tym wiele wcześniejszych wątków jest uzupełnieniem obrazu całej sytuacji.


Chyba z pogarda.

Powinnismy byc obietywni a nie brac tego „do siebie” i skazywac autora (mam na mysli kazdego) od razu na krzeslo elektryczne, bo to wg nas nie jest stosowne/moralne itd.

Autor chce porady, po to zaklada watek. Wiadomo, ze i tak zrobi po swojemu, bo zakladajac watek, kazdy, ktory przychodzi tu z problemem, oczekuje poparcia swoich mysli. Zatem jesli ktos ma odmienne zdanie, to sie raczej oburzy. Raczej.

Nie jestesmy tu bogami czy sedziami, a autor nie stoi przed sadem i nie oczekuje na wyrok.

Wyrazic zadnie kulturalnie   a nie osadzac, to jest roznica.

Ja np. smialo moge powiedziec, ze Halina czy Loka, kojarza mi sie ze starszymi paniami, ktore chodza codziennie do kosciola, a po mszy obgaduja wszystkich wokolo.

To ciekawe, bo mi to ty właśnie kojarzysz się ze stara dewota która wszystko wie najlepiej i próbuje wszystkich moralizować jak mają się zachować. Ja od kościoła i wszelkiej religii jestem tak daleko jak można być, więc pudło.

75 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-04-30 11:15:49)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
SaraS napisał/a:
tansew napisał/a:

Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.

Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.

Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

Dobra tanie otwarcie, już się nie produkuj.

Nie, jakbym kochała kogoś bardziej niż obecnego partnera, to bym nie była z obecnym. Bo nie jestem tak zjebana ani tak egoistyczna. Brzydzę się takimi ludźmi.

76

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Chio napisał/a:

Loka ma rację jeśli ktoś wyraża się w tonie pogardliwym, lekceważącym żonę i to kilka miesięcy temu to nie sądzę aby nastąpiła jakaś piorunująca zmiana. Nie widzę nic złego w czytaniu wcześniejszych wątków, wręcz przeciwnie to znaczy, że ktoś kto odpisuję pokaźnie i z zaangażowaniem traktuje piszącego.   Poza tym wiele wcześniejszych wątków jest uzupełnieniem obrazu całej sytuacji.


Chyba z pogarda.

Powinnismy byc obietywni a nie brac tego „do siebie” i skazywac autora (mam na mysli kazdego) od razu na krzeslo elektryczne, bo to wg nas nie jest stosowne/moralne itd.

Autor chce porady, po to zaklada watek. Wiadomo, ze i tak zrobi po swojemu, bo zakladajac watek, kazdy, ktory przychodzi tu z problemem, oczekuje poparcia swoich mysli. Zatem jesli ktos ma odmienne zdanie, to sie raczej oburzy. Raczej.

Nie jestesmy tu bogami czy sedziami, a autor nie stoi przed sadem i nie oczekuje na wyrok.

Wyrazic zadnie kulturalnie   a nie osadzac, to jest roznica.

Ja np. smialo moge powiedziec, ze Halina czy Loka, kojarza mi sie ze starszymi paniami, ktore chodza codziennie do kosciola, a po mszy obgaduja wszystkich wokolo.

To ciekawe, bo mi to ty właśnie kojarzysz się ze stara dewota która wszystko wie najlepiej i próbuje wszystkich moralizować jak mają się zachować. Ja od kościoła i wszelkiej religii jestem tak daleko jak można być, więc pudło.

Czy chodzisz to kosciola czy nie to mnie nie interesuje, przekaz byl taki, ze udajesz swieta, a za paznokciami masz pelno brudu. Ty jestes ok, a inni (zwlaszcza mezczyzni) be.

Byc moze tutaj na forum chcesz pokazac jaka ty jestes fantastyczna, ryj niewyparzony, a w zyciu prywatnym siedzisz jak mysz pod miotla. Kto wie, wszyscy jestesmy tu anonimowo.
I krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje, wiesz?

A byc moze jestes soba, to nie wiem jak twoj facet wytrzymuje z taka wredna, niewyrozumiala baba (jesli w ogole go masz)? Siedzi ci pod pantoflem?

Oj biedny ci on.

77

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
SaraS napisał/a:

Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.

Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

Dobra tanie otwarcie, już się nie produkuj.

Nie, jakbym kochała kogoś bardziej niż obecnego partnera, to bym nie była z obecnym. Bo nie jestem tak zjebana ani tak egoistyczna. Brzydzę się takimi ludźmi.

Juz sie nie produkuj, bo prawda nie dociera?

No no, tak tak, bylabys z nim pod warunkiem gdyby cie nie rzucil big_smile

Poznajac twoj charakterek, podejrzewam, ze niejeden wzial nogi za pas i spierd… haha

78

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:

No no, tak tak, bylabys z nim pod warunkiem gdyby cie nie rzucil big_smile

Poznajac twoj charakterek, podejrzewam, ze niejeden wzial nogi za pas i spierd… haha

Faktycznie, kultura aż bije po oczach z twoich postów Gosia, albo raczej jakiś Gosisławie smile

79

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Salomonka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

No no, tak tak, bylabys z nim pod warunkiem gdyby cie nie rzucil big_smile

Poznajac twoj charakterek, podejrzewam, ze niejeden wzial nogi za pas i spierd… haha

Faktycznie, kultura aż bije po oczach z twoich postów Gosia, albo raczej jakiś Gosisławie smile


Tez potrafie byc wredna jesli ktos sobie zasluzy i robi mi osobiste jazdy.

Staram sie jak najmniej obrazac na tym forum, ale jesli ktos prosi sie o policzek i tanczy jak pajak na nitce, to czemu nie? Niech zejdzie na ziemie jedna, druga i trzecia, swiat nie kreci sie tylko wokol was - Ksiezniczki - Ksiaze na bialym rumaku do was nie przyjedzie, bo nie istnieje.

80

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

No no, tak tak, bylabys z nim pod warunkiem gdyby cie nie rzucil big_smile

Poznajac twoj charakterek, podejrzewam, ze niejeden wzial nogi za pas i spierd… haha

Faktycznie, kultura aż bije po oczach z twoich postów Gosia, albo raczej jakiś Gosisławie smile


Tez potrafie byc wredna jesli ktos sobie zasluzy i robi mi osobiste jazdy.

Staram sie jak najmniej obrazac na tym forum, ale jesli ktos prosi sie o policzek i tanczy jak pajak na nitce, to czemu nie? Niech zejdzie na ziemie jedna, druga i trzecia, swiat nie kreci sie tylko wokol was - Ksiezniczki - Ksiaze na bialym rumaku do was nie przyjedzie, bo nie istnieje.

Istnieje, istnieje, tylko książę trafia się tylko prawdziwym księżniczkom smile

81

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Salomonka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Faktycznie, kultura aż bije po oczach z twoich postów Gosia, albo raczej jakiś Gosisławie smile


Tez potrafie byc wredna jesli ktos sobie zasluzy i robi mi osobiste jazdy.

Staram sie jak najmniej obrazac na tym forum, ale jesli ktos prosi sie o policzek i tanczy jak pajak na nitce, to czemu nie? Niech zejdzie na ziemie jedna, druga i trzecia, swiat nie kreci sie tylko wokol was - Ksiezniczki - Ksiaze na bialym rumaku do was nie przyjedzie, bo nie istnieje.

Istnieje, istnieje, tylko książę trafia się tylko prawdziwym księżniczkom smile

Przepraszam jasnie pania big_smile

82

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Niestety trzeba jeszcze umieć czytać ze zrozumieniem co autor pisze. No chyba, że nie wie sam co pisze. Trzeba też potrafić pisać że zrozumieniem. Czymś innym jest osąd, a czymś innym ocena zachowania. Niestety jest to bardzo spłycane w dzisiejszych czasach więc powoli nie można już mówić o złodzieju, że kradnie bo to już osąd. W zasadzie nie można już mówić ludziom o grzechu i o tym, że grzeszą.

83

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
SaraS napisał/a:
tansew napisał/a:

Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.

Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.

Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

Ja nie jestem urażona, bo w jaki sposób mialby mnie urazic post byle gościa?

I nie, nie czytasz ze zrozumieniem, bo tu nie chodzi o to, ze on kochał jakąś poprzednia bardziej. On tej nie kochał wcale, a slub wziął,.bo wszyscy koledzy już mieli zony.
To trochę inna sytuacja niż stwierdzenie, ze sie kocha mniej niż poprzedniego. Chociaż ja osobiście mowię, ze nie mniej czy więcej, tylko inaczej. Co akurat jest nornalne.

84

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
SaraS napisał/a:

Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.

Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

Ja nie jestem urażona, bo w jaki sposób mialby mnie urazic post byle gościa?

I nie, nie czytasz ze zrozumieniem, bo tu nie chodzi o to, ze on kochał jakąś poprzednia bardziej. On tej nie kochał wcale, a slub wziął,.bo wszyscy koledzy już mieli zony.
To trochę inna sytuacja niż stwierdzenie, ze sie kocha mniej niż poprzedniego. Chociaż ja osobiście mowię, ze nie mniej czy więcej, tylko inaczej. Co akurat jest nornalne.


To zostaw tego "byle goscia" w spokoju, po co tu komentujesz, szkoda czasu.

Odpowiedz na pytanie, czy masz sentyment do dzis do kogos, czy kochalas kogos bardziej? (inaczej to kocha sie dzieci, rodzicow a jeszcze inaczej dziadkow, ciocie i wujkow) w milosci (partnerstwie - bo moze nie zrozumiesz o co mi chodzi) kocha sie bardzo mocno, na zaboj, bezinteresownie, z wzajemnoscia, zbyt mocno, jak przyjaciela.. itd.
A po latach to nawet mozna pomylic milosc z przywiazaniem.

Chyba malo wiesz o milosci.

85

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Po co psuc to co jest, moze zona jest szczesliwa?

Skad wiesz Sara, Loka, Halinka, Chio i inne podobne "urazone" kobiety tym postem, czy twoj facet, ten czy poprzedni nie kochal wczesniejszej kobiety bardziej od ciebie?
A moze wy kochalyscie wczesniejszego partnera bardziej niz terazniejszego albo macie do dzis sentyment do kogos z przeszlosci? Powiecie o tym partnerowi?
Moge domyslac sie waszych odpowiedzi big_smile

Ja mam sentyment do jednego z przeszlosci, to nie znaczy, ze kocham go dalej, bo nawet go nie kochalam, to bylo zauroczenie, a nie jest tak, ze nie kocham obecnego partnera. Oczywiscie mu tego nie powiem, to by go zabolalo. Czy faceta moze nie zaboli, moze tak byc idac waszym tokiem myslenia.

Ja nie jestem urażona, bo w jaki sposób mialby mnie urazic post byle gościa?

I nie, nie czytasz ze zrozumieniem, bo tu nie chodzi o to, ze on kochał jakąś poprzednia bardziej. On tej nie kochał wcale, a slub wziął,.bo wszyscy koledzy już mieli zony.
To trochę inna sytuacja niż stwierdzenie, ze sie kocha mniej niż poprzedniego. Chociaż ja osobiście mowię, ze nie mniej czy więcej, tylko inaczej. Co akurat jest nornalne.


To zostaw tego "byle goscia" w spokoju, po co tu komentujesz, szkoda czasu.

Odpowiedz na pytanie, czy masz sentyment do dzis do kogos, czy kochalas kogos bardziej? (inaczej to kocha sie dzieci, rodzicow a jeszcze inaczej dziadkow, ciocie i wujkow) w milosci (partnerstwie - bo moze nie zrozumiesz o co mi chodzi) kocha sie bardzo mocno, na zaboj, bezinteresownie, z wzajemnoscia, zbyt mocno, jak przyjaciela.. itd.
A po latach to nawet mozna pomylic milosc z przywiazaniem.

Chyba malo wiesz o milosci.

A Ty po co komentujesz?

To jest forum dyskusyjne i nie jestes jego właścicielka, zeby opowiadac, kto i gdzie ma prawo wypowiedzi.

86

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja nie jestem urażona, bo w jaki sposób mialby mnie urazic post byle gościa?

I nie, nie czytasz ze zrozumieniem, bo tu nie chodzi o to, ze on kochał jakąś poprzednia bardziej. On tej nie kochał wcale, a slub wziął,.bo wszyscy koledzy już mieli zony.
To trochę inna sytuacja niż stwierdzenie, ze sie kocha mniej niż poprzedniego. Chociaż ja osobiście mowię, ze nie mniej czy więcej, tylko inaczej. Co akurat jest nornalne.


To zostaw tego "byle goscia" w spokoju, po co tu komentujesz, szkoda czasu.

Odpowiedz na pytanie, czy masz sentyment do dzis do kogos, czy kochalas kogos bardziej? (inaczej to kocha sie dzieci, rodzicow a jeszcze inaczej dziadkow, ciocie i wujkow) w milosci (partnerstwie - bo moze nie zrozumiesz o co mi chodzi) kocha sie bardzo mocno, na zaboj, bezinteresownie, z wzajemnoscia, zbyt mocno, jak przyjaciela.. itd.
A po latach to nawet mozna pomylic milosc z przywiazaniem.

Chyba malo wiesz o milosci.

A Ty po co komentujesz?

To jest forum dyskusyjne i nie jestes jego właścicielka, zeby opowiadac, kto i gdzie ma prawo wypowiedzi.


Nie o to cie spytalam. Tak ciezko ci odpowiedziec? Mowie do slupa, a slup stoi jak d...

Dyskusyjne, jak sama widzisz przeciez dyskutujemy big_smile

87

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

To zostaw tego "byle goscia" w spokoju, po co tu komentujesz, szkoda czasu.

Odpowiedz na pytanie, czy masz sentyment do dzis do kogos, czy kochalas kogos bardziej? (inaczej to kocha sie dzieci, rodzicow a jeszcze inaczej dziadkow, ciocie i wujkow) w milosci (partnerstwie - bo moze nie zrozumiesz o co mi chodzi) kocha sie bardzo mocno, na zaboj, bezinteresownie, z wzajemnoscia, zbyt mocno, jak przyjaciela.. itd.
A po latach to nawet mozna pomylic milosc z przywiazaniem.

Chyba malo wiesz o milosci.

A Ty po co komentujesz?

To jest forum dyskusyjne i nie jestes jego właścicielka, zeby opowiadac, kto i gdzie ma prawo wypowiedzi.


Nie o to cie spytalam. Tak ciezko ci odpowiedziec? Mowie do slupa, a slup stoi jak d...

Dyskusyjne, jak sama widzisz przeciez dyskutujemy big_smile

Nie mam zamiaru Ci odpowiadać. Nie widzę takiej potrzeby, bo jesteś betonem. To nawet gorzej niz słup.

88 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2024-04-30 13:46:22)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A Ty po co komentujesz?

To jest forum dyskusyjne i nie jestes jego właścicielka, zeby opowiadac, kto i gdzie ma prawo wypowiedzi.

Milczenie zanczy tak. Dziekuje za odpowiedz.


Nie o to cie spytalam. Tak ciezko ci odpowiedziec? Mowie do slupa, a slup stoi jak d...

Dyskusyjne, jak sama widzisz przeciez dyskutujemy big_smile

Nie mam zamiaru Ci odpowiadać. Nie widzę takiej potrzeby, bo jesteś betonem. To nawet gorzej niz słup.

Milczenie znaczy tak, dziekuje za odpowiedz.

89

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Milczenie zanczy tak. Dziekuje za odpowiedz.


Nie o to cie spytalam. Tak ciezko ci odpowiedziec? Mowie do slupa, a slup stoi jak d...

Dyskusyjne, jak sama widzisz przeciez dyskutujemy big_smile

Nie mam zamiaru Ci odpowiadać. Nie widzę takiej potrzeby, bo jesteś betonem. To nawet gorzej niz słup.

Milczenie znaczy tak, dziekuje za odpowiedz.

Zwykle pytający interpretuje milczenie tak, jak sam uważa za zasadniejsze smile

90 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-04-30 14:51:42)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Gosiawie napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

Chyba z pogarda.

Powinnismy byc obietywni a nie brac tego „do siebie” i skazywac autora (mam na mysli kazdego) od razu na krzeslo elektryczne, bo to wg nas nie jest stosowne/moralne itd.

Autor chce porady, po to zaklada watek. Wiadomo, ze i tak zrobi po swojemu, bo zakladajac watek, kazdy, ktory przychodzi tu z problemem, oczekuje poparcia swoich mysli. Zatem jesli ktos ma odmienne zdanie, to sie raczej oburzy. Raczej.

Nie jestesmy tu bogami czy sedziami, a autor nie stoi przed sadem i nie oczekuje na wyrok.

Wyrazic zadnie kulturalnie   a nie osadzac, to jest roznica.

Ja np. smialo moge powiedziec, ze Halina czy Loka, kojarza mi sie ze starszymi paniami, ktore chodza codziennie do kosciola, a po mszy obgaduja wszystkich wokolo.

To ciekawe, bo mi to ty właśnie kojarzysz się ze stara dewota która wszystko wie najlepiej i próbuje wszystkich moralizować jak mają się zachować. Ja od kościoła i wszelkiej religii jestem tak daleko jak można być, więc pudło.

Czy chodzisz to kosciola czy nie to mnie nie interesuje, przekaz byl taki, ze udajesz swieta, a za paznokciami masz pelno brudu. Ty jestes ok, a inni (zwlaszcza mezczyzni) be.

Byc moze tutaj na forum chcesz pokazac jaka ty jestes fantastyczna, ryj niewyparzony, a w zyciu prywatnym siedzisz jak mysz pod miotla. Kto wie, wszyscy jestesmy tu anonimowo.
I krowa, ktora duzo ryczy malo mleka daje, wiesz?

A byc moze jestes soba, to nie wiem jak twoj facet wytrzymuje z taka wredna, niewyrozumiala baba (jesli w ogole go masz)? Siedzi ci pod pantoflem?

Oj biedny ci on.

Biedna to jest żona autora oraz twój Janusz którego masz z braku laku. Albo raczej brzydula, bo jestem na 100% pewna, że jesteś męskim alter ego taniego otwarcia. Bronisz spierdolenia umysłowego, bo sama to reprezentujesz, ok, nie każdy człowiek jest w porządku. Możesz przestać projektować na mnie własne problemy. Istnieją ludzie którzy nie są egoistycznymi pojebami jak ty, autor czy tanie. Nam w przeciwieństwie do was nie przyszłoby do głowy w imię własnego widzimisię niszczyć życie współmałżonka przez wiele lat, bo nie mamy odwagi być sami albo być z kimś kogo kochamy. Nie każdy ma tak najebane w bani żeby pozostawać w związku z braku laku, nie każdy jest śmierdzącym tchórzem w życiu. I to, że jesteś dewota, a masz brud za paznokciami, to nie znaczy, że każdy taki jest. Wolę być człowiekiem z niewyparzoną gębą niż mieć mentalność wiejskiej zdewocialej przekupy która nie widzi nic złego w okłamywaniu partnerki przez 20 lat dla własnej wygody.

91

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Salomonka napisał/a:
Gosiawie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Faktycznie, kultura aż bije po oczach z twoich postów Gosia, albo raczej jakiś Gosisławie smile


Tez potrafie byc wredna jesli ktos sobie zasluzy i robi mi osobiste jazdy.

Staram sie jak najmniej obrazac na tym forum, ale jesli ktos prosi sie o policzek i tanczy jak pajak na nitce, to czemu nie? Niech zejdzie na ziemie jedna, druga i trzecia, swiat nie kreci sie tylko wokol was - Ksiezniczki - Ksiaze na bialym rumaku do was nie przyjedzie, bo nie istnieje.

Istnieje, istnieje, tylko książę trafia się tylko prawdziwym księżniczkom smile

Hahahah zajebiste podsumowanie gosi dewosi xd

92

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:

Albo raczej brzydula, bo jestem na 100% pewna, że jesteś męskim alter ego taniego otwarcia.

Myślisz? NO ma specyficzne poglądy, a ona jest... osobą o nienachalnym intelekcie - tak totalnie.

93

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
SaraS napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Albo raczej brzydula, bo jestem na 100% pewna, że jesteś męskim alter ego taniego otwarcia.

Myślisz? NO ma specyficzne poglądy, a ona jest... osobą o nienachalnym intelekcie - tak totalnie.

Nienachalny intelekt, czyli dokładnie jak Tanie Otwarcie który sam bystrością nie grzeszy i czesto rzuca się do ludzi których nie potrafi zrozumieć nazywając ich tepakami xd pomimo, że to on sam ma braki. Zresztą całkiem możliwe, że to dwie różne osoby, w sumie nienachalny intelekt to częsta przypadłość w obecnych czasach.

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna.


Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

95 Ostatnio edytowany przez Chio (2024-05-01 11:30:55)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Brakuje mi wypowiedzi takich osób jak Aurora, Starr, Secondo1. Czytając komentarze stwierdzam, że kraj chyli się ku upadkowi.

96

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Wiewiórka Basia napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna.


Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

Brzydula nie zna, on już to gdzieś chyba przyznał. Stawiam dwa tuziny jaj przeciwko temu, że on by pognał do byłej z jęzorem na brodzie jakby się okazało, że się “zmieniła” i już nie traktuje go jak przegrywa.

97

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:
Wiewiórka Basia napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna.


Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

Brzydula nie zna, on już to gdzieś chyba przyznał. Stawiam dwa tuziny jaj przeciwko temu, że on by pognał do byłej z jęzorem na brodzie jakby się okazało, że się “zmieniła” i już nie traktuje go jak przegrywa.

Taaak, brzydula... bo widziałaś i wiesz lol
Ale przynajmniej miło,  tępa trollico, że wierzysz w moją wierność i lojalność obecnej partnerce. Bo w zakładzie przecież stawia się na to czego jest się pewnym (lub na co co się mocno podejrzewa), a nie PRZECIW temu wariantowi big_smile

98 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-05-02 10:00:48)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Wiewiórka Basia napisał/a:

Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

Brzydula nie zna, on już to gdzieś chyba przyznał. Stawiam dwa tuziny jaj przeciwko temu, że on by pognał do byłej z jęzorem na brodzie jakby się okazało, że się “zmieniła” i już nie traktuje go jak przegrywa.

Taaak, brzydula... bo widziałaś i wiesz lol
Ale przynajmniej miło,  tępa trollico, że wierzysz w moją wierność i lojalność obecnej partnerce. Bo w zakładzie przecież stawia się na to czego jest się pewnym (lub na co co się mocno podejrzewa), a nie PRZECIW temu wariantowi big_smile

Tanie zwiększ dawkę bilobilu, przecież sam pisałeś, że obecna uroda nie dorasta do pięt byłej, już zapomniałeś? Jak to szło, była to narkotyk?
Oj ty dziadku leśny.

Jeden pies, może mi czasem nie wychodzi pisanie ale wiadomo o co chodzi. Stawiam sto jaj, za tym, ze poleciałbyś do byłej jakby zdecydowała się znowu popuścić ci pieroga nie traktując jak przegrywa. Stawiam te jaja przeciwko temu, że zostałbyś z brzydulką. Żadne bycie “dobra i troskliwa” by nie uratowało tego związku. Została by odstawiona na bok z prędkością światła. Włala, rozpisałam ci lepiej, tak żebyś zrozumiał xd

99 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-05-02 11:23:07)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Wiewiórka Basia napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna.


Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

Nie, motywy były całkiem prawdziwe. Sęk w tym że z czasem nastąpiła zmiana, bo i zmieniły się okoliczności. Atrakcyjna (uczciwie mówię że pod wzgledem atrakcyjności fizycznej nie aż tak wysoka półka jak moja ex, ale atrakcyjna), dynamiczna, ogarnieta i pewna siebie kobieta najpierw pokazała że ma w sobie pokłady ciepła i zdrowego podejścia do życia (i te ostatnie cechy wciąż są dla mnie bardzo ważne)  ; potem jednak nadeszła sytuacja, która totalnie rozbiła jej poczucie bezpieczeństwa (kwestie rodzinne), co doprowadziło do tego że się rozsypała (choć już prawie całkiem doszła do stanu sprzed); jednocześnie, wbrew pozorom, okazała się w pewnych kwestiach znacznie bardziej nieogarnięta ode mnie, chociaż w swoim fachu akurat jest naprawdę dobra i podczas kilkumiesięcznego zwolnienia nie tylko nie starano się jej posunąć, ale wręcz przebierano nogami żeby jak najszybciej wróciła. I przez ten cały czas byłem przy niej, mimo że pewne rzeczy się zachwiały, bo przybyło kilogramów i przestała mi tak imponować jak na początku. Natomiast wciąż odczuwam naturalną chęć by troszczyć się o jej potrzeby, o drobne przyjemności, chociaż liczę że będzie lepiej. Na razie wolę nie myśleć że to na pewno będzie do grobowej deski, ale jeśli wszystko wróci do pierwotnego stanu...
Nie, nie mówię jej o swoich rozterkach, bo ona potrzebuje teraz spokoju (zwłaszcza że od niedawna mieszka u mnie; to w sumie też było po części z konieczności) i odbudowywania dobrego samopoczucia.
Tak samo w obu przypadkach (moim i tansewa) nie rozumiesz że brak szaleńczego uczucia na początku nie wyklucza chęci troski o tę drugą osobę i dania jej jak najwięcej, tak by czuła się dobrze, spełniania jej marzeń, widzenia jej uśmiechu. Nie możesz na wszystko patrzeć zerojedynkowo. A jeśli nie potrafisz inaczej, to może faktycznie wygryź sobie te żyły, przynajmniej będzie z tobą święty spokój.

PS. Do byłej nie zamierzam wracać. Tak, ostatnimi czasy widać było że była jakoś niespodziewanie znacznie bardziej szanuje moje zdanie niż dawniej, wyglądało jakby sama nieoczekiwanie szukała kontaktu ze mną (kontaktując się w sprawie córki, ale to było częściej niż było to niezbędne i zawsze ja musiałem kończyc rozmowy, podczas których pojawiały się wspomnienia sytuacji z naszego wspólnego życia, a córka potem zwracała uwagę że "znów potrafimy się razem śmiać). Natomiast nie zmieniła się w kwestii gwałtowności i dlatego nie mam większych złudzeń w kwestii tego czy powrót do niej skończyłby się powtórką z rozrywki. Zresztą telefony i wiadomości od mojej ex jakoś dziwnie ustały odkąd dowiedziała się że moja obecna partnerka się wprowadziła; może to przypadek i nie ma akurat spraw związanych z naszą córką, które wymagałyby pilnego omówienia...


PS2: to forum już się totalnie sypie, wciąż tylko błąd 503...

100

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Brzydula nie zna, on już to gdzieś chyba przyznał. Stawiam dwa tuziny jaj przeciwko temu, że on by pognał do byłej z jęzorem na brodzie jakby się okazało, że się “zmieniła” i już nie traktuje go jak przegrywa.

Taaak, brzydula... bo widziałaś i wiesz lol
Ale przynajmniej miło,  tępa trollico, że wierzysz w moją wierność i lojalność obecnej partnerce. Bo w zakładzie przecież stawia się na to czego jest się pewnym (lub na co co się mocno podejrzewa), a nie PRZECIW temu wariantowi big_smile

Tanie zwiększ dawkę bilobilu, przecież sam pisałeś, że obecna uroda nie dorasta do pięt byłej, już zapomniałeś? Jak to szło, była to narkotyk?
Oj ty dziadku leśny.

Jeden pies, może mi czasem nie wychodzi pisanie ale wiadomo o co chodzi. Stawiam sto jaj, za tym, ze poleciałbyś do byłej jakby zdecydowała się znowu popuścić ci pieroga nie traktując jak przegrywa. Stawiam te jaja przeciwko temu, że zostałbyś z brzydulką. Żadne bycie “dobra i troskliwa” by nie uratowało tego związku. Została by odstawiona na bok z prędkością światła. Włala, rozpisałam ci lepiej, tak żebyś zrozumiał xd

Pokaż mi kłamczucho, w którym miejscu pisałem że "nie dorasta do pięt"? Pisałem "nieco niżej", a nie że była biła ją urodą na głowę (chyba że jak zwykle ci się wątki pochrzaniły) wink

101

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Wiewiórka Basia napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna.


Nowe_otwarcie jak sobie poczytałam tematy z twoim udziałem, żeby wiedzieć skąd taka kosa między tobą, a większością użytkowniczek to właśnie największy udział miał w tym wątek twojego związku. Tak poprzedniego małżeństwa jak i motywów obecnego. Kłóciłeś się zawzięcie, jak ci ludzie wytykali oziębłość, chłód, wycofanie i że to związek ze strachu przed samotnością. Ty twierdziłeś, że w dupie byli i gówno widzieli.

A teraz potwierdziłeś "wypisz wymaluj moja aktualna".

Ja pierdole, człowieku, żyły można sobie wygryźć z rozpaczy tkwiąc w związku z osobą o takim podejściu. Związek flegmatyczny, z wiecznym stękaniem za byłą/innymi kobietami, wieczne stękania i rozmyślania nad straconymi szansami przeszłości. Bo dam sobie rękę uciąć, że zarówno żona autora, jak i twoja partnerka nie znają waszych prawdziwych motywów.

Nie, motywy były całkiem prawdziwe. Sęk w tym że z czasem nastąpiła zmiana, bo i zmieniły się okoliczności. Atrakcyjna (uczciwie mówię że pod wzgledem atrakcyjności fizycznej nie aż tak wysoka półka jak moja ex, ale atrakcyjna), dynamiczna, ogarnieta i pewna siebie kobieta najpierw pokazała że ma w sobie pokłady ciepła i zdrowego podejścia do życia (i te ostatnie cechy wciąż są dla mnie bardzo ważne)  ; potem jednak nadeszła sytuacja, która totalnie rozbiła jej poczucie bezpieczeństwa (kwestie rodzinne), co doprowadziło do tego że się rozsypała (choć już prawie całkiem doszła do stanu sprzed); jednocześnie, wbrew pozorom, okazała się w pewnych kwestiach znacznie bardziej nieogarnięta ode mnie, chociaż w swoim fachu akurat jest naprawdę dobra i podczas kilkumiesięcznego zwolnienia nie tylko nie starano się jej posunąć, ale wręcz przebierano nogami żeby jak najszybciej wróciła. I przez ten cały czas byłem przy niej, mimo że pewne rzeczy się zachwiały, bo przybyło kilogramów i przestała mi tak imponować jak na początku. Natomiast wciąż odczuwam naturalną chęć by troszczyć się o jej potrzeby, o drobne przyjemności, chociaż liczę że będzie lepiej. Na razie wolę nie myśleć że to na pewno będzie do grobowej deski, ale jeśli wszystko wróci do pierwotnego stanu...
Nie, nie mówię jej o swoich rozterkach, bo ona potrzebuje teraz spokoju (zwłaszcza że od niedawna mieszka u mnie; to w sumie też było po części z konieczności) i odbudowywania dobrego samopoczucia.
Tak samo w obu przypadkach (moim i tansewa) nie rozumiesz że brak szaleńczego uczucia na początku nie wyklucza chęci troski o tę drugą osobę i dania jej jak najwięcej, tak by czuła się dobrze, spełniania jej marzeń, widzenia jej uśmiechu. Nie możesz na wszystko patrzeć zerojedynkowo. A jeśli nie potrafisz inaczej, to może faktycznie wygryź sobie te żyły, przynajmniej będzie z tobą święty spokój.

PS. Do byłej nie zamierzam wracać. Tak, ostatnimi czasy widać było że była jakoś niespodziewanie znacznie bardziej szanuje moje zdanie niż dawniej, wyglądało jakby sama nieoczekiwanie szukała kontaktu ze mną (kontaktując się w sprawie córki, ale to było częściej niż było to niezbędne i zawsze ja musiałem kończyc rozmowy, podczas których pojawiały się wspomnienia sytuacji z naszego wspólnego życia, a córka potem zwracała uwagę że "znów potrafimy się razem śmiać). Natomiast nie zmieniła się w kwestii gwałtowności i dlatego nie mam większych złudzeń w kwestii tego czy powrót do niej skończyłby się powtórką z rozrywki. Zresztą telefony i wiadomości od mojej ex jakoś dziwnie ustały odkąd dowiedziała się że moja obecna partnerka się wprowadziła; może to przypadek i nie ma akurat spraw związanych z naszą córką, które wymagałyby pilnego omówienia...


PS2: to forum już się totalnie sypie, wciąż tylko błąd 503...


Właśnie zauważyłem to że większość kobiet niestety myśli zero-jedynkowo. Tutaj padło już pytanie "a czemu żonie nie powiesz całej prawdy ?" No właśnie dlatego że obawiam się że gdybym teraz jej miał wyznać to wszystko o czym tutaj pisałem to by zrozumiała mnie dokładnie tak samo jak pozostałe kobiety na tym forum do których nie dociera że ja mimo wszystko nie chce tracić żony, nie chce się z nią rozwodzić i że mimo wszystko mogę być z żoną szczęśliwy. To nie jest tak że ja tutaj się poświęcam czy cierpię katusze w tym małżeństwie. Chce się do żony przytulać, zwierzać jej się ze wszystkich trudności i problemów, żartowac z nią, spędzać jak najwięcej czasu razem czy robić jej prezenty. To że napisałem że intencje zawarcia małżeństwa były inne to do jasnej ciasnej nie znaczy że traktuje żonę jako przedmiot z którym fajnie się pokazać przed kolegami.

102

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

trzeba bylo nie wdawac sie w szczegoly, to moze bylyby po twojej stronie big_smile

103 Ostatnio edytowany przez wieka (2024-05-02 13:06:27)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

.

104 Ostatnio edytowany przez Chio (2024-05-02 20:30:31)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Ciekawe, że Twoja wykształcona w zakresie psychologii żona jest taka według Ciebie nieogarnięta życiowo,umysłowo, że nie wie co ma myśleć i co jest dla niej dobre. Nie powiesz bo dla niej ma znaczenie i nie o tym Tobie decydować co jest dla niej ważne i co ma myśleć, czuć. Nawet nie ma prawa do decydowania gdzie chce spędzić wakacje bo pan i władca uważa że odbiło. Tylko pan i władca wie co jest dobre i słuszne. Biedna Kobieta

105

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Ciekawe, że Twoja wykształcona w zakresie psychologii żona jest taka według Ciebie nieogarnięta życiowo,umysłowo, że nie wie co ma myśleć i co jest dla niej dobre. Nie powiesz bo dla niej ma znaczenie i nie o tym Tobie decydować co jest dla niej ważne i co ma myśleć, czuć. Nawet nie ma prawa do decydowania gdzie chce spędzić wakacje bo pan i władca uważa że odbiło. Tylko pan i władca wie co jest dobre i słuszne. Biedna Kobieta

Ja sobie postanowilam juz dawno temu, ze jak bede w zwiazku jakimkolwiek to napewno nie pozwole sobie rzadzic, a juz napewno nie pod moim wlasnym dachem. Facet sie moze rzadzic swoimi gaciami albo niech sobie kupi psa i jak pies mu powoli to niech sobie nim rzadzi

106 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-05-02 21:37:13)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Taaak, brzydula... bo widziałaś i wiesz lol
Ale przynajmniej miło,  tępa trollico, że wierzysz w moją wierność i lojalność obecnej partnerce. Bo w zakładzie przecież stawia się na to czego jest się pewnym (lub na co co się mocno podejrzewa), a nie PRZECIW temu wariantowi big_smile

Tanie zwiększ dawkę bilobilu, przecież sam pisałeś, że obecna uroda nie dorasta do pięt byłej, już zapomniałeś? Jak to szło, była to narkotyk?
Oj ty dziadku leśny.

Jeden pies, może mi czasem nie wychodzi pisanie ale wiadomo o co chodzi. Stawiam sto jaj, za tym, ze poleciałbyś do byłej jakby zdecydowała się znowu popuścić ci pieroga nie traktując jak przegrywa. Stawiam te jaja przeciwko temu, że zostałbyś z brzydulką. Żadne bycie “dobra i troskliwa” by nie uratowało tego związku. Została by odstawiona na bok z prędkością światła. Włala, rozpisałam ci lepiej, tak żebyś zrozumiał xd

Pokaż mi kłamczucho, w którym miejscu pisałem że "nie dorasta do pięt"? Pisałem "nieco niżej", a nie że była biła ją urodą na głowę (chyba że jak zwykle ci się wątki pochrzaniły) wink

Z takim namaszczeniem się spuszczales nad tym jaka twoja eksia była narkotyczna, że na jedno wyszło, że nie dorasta. Mało się nie posrales z tych wspominków xd jak nie pamiętasz do sobie zrób tabelkę w excelu i tam wpisuj swoje posty dziadziu.

107

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Julka 33 kłamie jak psica.A Karol III to baba.Nie tylko Tobą rządzi ale i karmi a Ty piszesz jakieś pierdoły jakaś  mądra i niezależna.

108

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:

Z racji zbliżania się wielkimi krokami sezonu wakacyjnego coraz częściej z żoną spieramy się odnośnie wyjazdu. Niestety realizacja przeze mnie pomysłów mojej żony odnośnie wyjazdu jest niemożliwa (wiecie dopadł ją jakiś kryzys wieku średniego i przez to chce sobie wyjechać w wyjątkowo odległe miejsce). Z racji tego że niemożliwe jest w tej sytuacji uszczęśliwienie dwóch osób jeżeli któraś ze stron postawi na swoim (jeżeli żona - to ja będę pokrzywdzony, jeżeli ja to żona będzie pokrzywdzona) to czy uważacie że mądrym pomysłem jest po prostu zrobienie sobie osobnych wakacji ? Oczywiście żona mi tego nie zaproponowała, po prostu sam uważam że za bardzo nie ma innego wyjścia. Przy tak różnych oczekiwaniach po prostu nie da się dojść do żadnego kompromisu.

Tak, uważam, że zrobienie sobie oddzielnych wakacji to całkiem dobry pomysł.
Trudno orzec, czy żonę dopadł kryzys wieku średniego, czy doszła do wniosku, że w tym wieku najwyższy czas wyjechać dalej niż w Bieszczady.
Tak czy siak, skoro marzy o takim wyjeździe, to najwyższy czas spełnić marzenia. W końcu ile lat można marzyć o dalekich podróżach?

109 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-05-03 06:45:52)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Halina3.1 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Halina3.1 napisał/a:

Tanie zwiększ dawkę bilobilu, przecież sam pisałeś, że obecna uroda nie dorasta do pięt byłej, już zapomniałeś? Jak to szło, była to narkotyk?
Oj ty dziadku leśny.

Jeden pies, może mi czasem nie wychodzi pisanie ale wiadomo o co chodzi. Stawiam sto jaj, za tym, ze poleciałbyś do byłej jakby zdecydowała się znowu popuścić ci pieroga nie traktując jak przegrywa. Stawiam te jaja przeciwko temu, że zostałbyś z brzydulką. Żadne bycie “dobra i troskliwa” by nie uratowało tego związku. Została by odstawiona na bok z prędkością światła. Włala, rozpisałam ci lepiej, tak żebyś zrozumiał xd

Pokaż mi kłamczucho, w którym miejscu pisałem że "nie dorasta do pięt"? Pisałem "nieco niżej", a nie że była biła ją urodą na głowę (chyba że jak zwykle ci się wątki pochrzaniły) wink



Z takim namaszczeniem się spuszczales nad tym jaka twoja eksia była narkotyczna, że na jedno wyszło, że nie dorasta. Mało się nie posrales z tych wspominków xd jak nie pamiętasz do sobie zrób tabelkę w excelu i tam wpisuj swoje posty dziadziu.

Wracaj na Kafe trollu i przestań zaśmiecać to miejsce.

110

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Ej 'chłopy' macie tyle ikry, że nawet własnym kobietom nie jesteście w stanie powiedzieć prawdy o swoich uczuciach i motywach bycia w związku z nimi w taki sam sposób, w jaki piszecie tu na forum, z tym rzewnym wspominaniem o byłych partnerkach i szansach, jakie straciliście za młodu. I jeszcze rozpisujecie się na ten temat na damskim forum chcąc poznać opinię pań. Szkoda tylko, że jak was zaorały, to zamiast wyciągnąć wnioski, to brniecie dalej. Macie szambo po usta, bo życie was wyceniło, a zaczynacie robić przysiady. Od dmuchania sobie ego nie będziecie szczęśliwsi w waszych związkach. Od obstawania przy swoim wasze życia się nie poprawią, bo przez takie właśnie nastawienie znaleźliście się w obecnych sytuacjach.


Wstyd.


Żyjcie sobie sami, ale dajcie też żyć innym. Jesteście flegmatycznymi przeciętniakami bez polotu, ale na Boga - nie trujcie tym innych i nie ściągajcie innych do waszego poziomu. Bo to nie jest sufit. To jest stęchła piwnica po zalaniu szambem.

111

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Jack Sparrow napisał/a:

Ej 'chłopy' macie tyle ikry, że nawet własnym kobietom nie jesteście w stanie powiedzieć prawdy o swoich uczuciach i motywach bycia w związku z nimi w taki sam sposób, w jaki piszecie tu na forum, z tym rzewnym wspominaniem o byłych partnerkach i szansach, jakie straciliście za młodu. I jeszcze rozpisujecie się na ten temat na damskim forum chcąc poznać opinię pań. Szkoda tylko, że jak was zaorały, to zamiast wyciągnąć wnioski, to brniecie dalej. Macie szambo po usta, bo życie was wyceniło, a zaczynacie robić przysiady. Od dmuchania sobie ego nie będziecie szczęśliwsi w waszych związkach. Od obstawania przy swoim wasze życia się nie poprawią, bo przez takie właśnie nastawienie znaleźliście się w obecnych sytuacjach.


Wstyd.


Żyjcie sobie sami, ale dajcie też żyć innym. Jesteście flegmatycznymi przeciętniakami bez polotu, ale na Boga - nie trujcie tym innych i nie ściągajcie innych do waszego poziomu. Bo to nie jest sufit. To jest stęchła piwnica po zalaniu szambem.

Ooo, krasnal-zasraniec wrocil i próbuje wejść w dupę tutejszym babom w nadziei, że go nie pojadą jak zwykle,a zamiast tego zajmą się mną i tansewem. Nie bój, nie bój kurduplu: tylko na chwilę znikniemy i na bank znajdą czas by cię znów zgnoić  lol

112

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Hmm dla mnie wakacje to najważniejsze że wspólnie, razem. Nieważne czy góry czy morze, Japonia czy Włochy, najważniejsze że razem. A jesli jest taka sytuacja jakby autora to chyba nie finanse są tu głównym problemem.

113

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ooo, krasnal-zasraniec wrocil i próbuje wejść w dupę tutejszym babom w nadziei, że go nie pojadą jak zwykle,a zamiast tego zajmą się mną i tansewem. Nie bój, nie bój kurduplu: tylko na chwilę znikniemy i na bank znajdą czas by cię znów zgnoić  lol


Leków zabrakło, czy je pomieszałeś?

114

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ooo, krasnal-zasraniec wrocil i próbuje wejść w dupę tutejszym babom w nadziei, że go nie pojadą jak zwykle,a zamiast tego zajmą się mną i tansewem. Nie bój, nie bój kurduplu: tylko na chwilę znikniemy i na bank znajdą czas by cię znów zgnoić  lol


Leków zabrakło, czy je pomieszałeś?

Nie miał za co wykupić.

115

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Salomonka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Leków zabrakło, czy je pomieszałeś?

Nie miał za co wykupić.


https://media.giphy.com/media/v1.Y2lkPTc5MGI3NjExMDI3OXI5dWM0ODRoNzJ3ZzA5cGVid290bDFoa29taWh0cXFlZzdvbiZlcD12MV9pbnRlcm5hbF9naWZfYnlfaWQmY3Q9Zw/GpyS1lJXJYupG/giphy.gif

116

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Salomonka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ooo, krasnal-zasraniec wrocil i próbuje wejść w dupę tutejszym babom w nadziei, że go nie pojadą jak zwykle,a zamiast tego zajmą się mną i tansewem. Nie bój, nie bój kurduplu: tylko na chwilę znikniemy i na bank znajdą czas by cię znów zgnoić  lol


Leków zabrakło, czy je pomieszałeś?

Nie miał za co wykupić.

Salmonellka, sprawdź lepiej czy kupiłaś wystarczającą ilość butów by podleczyć kompleksy z czasów bidula i po nim (a cieżko ci się musiały wryć w łeb, przecież Pyrlandia słynie z największego chyba w kraju stężenia ludzi przekonanych o swojej najlepszości i najlepszości swojej małej ojczyzny; łatwo sobie wyobrazić jak bardzo z góry tam na ciebie patrzyli ludzie wokół) wink

Jakoś mnie nie dziwi że się skumało dwoje największych tutejszych porypańców, mających na moim punkcie największy ból dupy; została jeszcze Smutna, ale ona pewnie powstrzyma się od ruszenia z pełną parą na mnie, ale tylko po to żeby za bardzo kurdupla nie podbudować wink

117

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Ciekawe, że Twoja wykształcona w zakresie psychologii żona jest taka według Ciebie nieogarnięta życiowo,umysłowo, że nie wie co ma myśleć i co jest dla niej dobre. Nie powiesz bo dla niej ma znaczenie i nie o tym Tobie decydować co jest dla niej ważne i co ma myśleć, czuć. Nawet nie ma prawa do decydowania gdzie chce spędzić wakacje bo pan i władca uważa że odbiło. Tylko pan i władca wie co jest dobre i słuszne. Biedna Kobieta

Po pierwsze skoro twierdzisz że jest dobrze wykształcona w zakresie psychologii to nie ma sensu z niej robić id*otki która przez kilkanaście lat małżeństwa dosłownie niczego się nie domyśliła. Po drugie nie wiem gdzie ty widzisz tutaj coś co by wskazywało że jestem jej Panem i władcą ? Równie dobrze możesz napisać że to ona zachowuje się jak moja Pani i władczyni bo zamiast decyzję o wakacjach podjąć wspólnie to ona upiera się na kierunki na które nie mam szans polecieć. W końcu jesteśmy małżeństwem więc co do zasady tak ważne decyzje powinniśmy podejmować wspólnie. Po trzecie piszecie non stop "biedna kobieta" tylko na podstawie tego że napisałem kilka miesięcy temu że nie była to moja najbardziej ukochaną osoba xD zdradzę ci tajemnice, ale większość małżeństw jest dokładnie takich samych. Sytuację w których kobieta na zabój kocha facet a facet kobietę to można na palcach jednej ręki policzyć. Wynika to po prostu z rachunku prawdopodobieństwa, większość z nas zanim poślubili kogokolwiek mieli kilku partnerów i większość sytuacji to taka w których miłość nie jest całkowicie odwzajemniona, bo to jest niemożliwe. Myślisz że ja jestem jedyną osobą na świecie w których kobieta która bardziej kochałem nie chciała ze mną być z różnych powodów? Często w dzisiejszych czasach związku są zawierane przez internet, nie pisz że nagle wszyscy się aż tak idealnie pod każdym względem dopasowują bo w te głupoty nie uwierzę..

118

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Leków zabrakło, czy je pomieszałeś?

Nie miał za co wykupić.

Salmonellka, sprawdź lepiej czy kupiłaś wystarczającą ilość butów by podleczyć kompleksy z czasów bidula i po nim (a cieżko ci się musiały wryć w łeb, przecież Pyrlandia słynie z największego chyba w kraju stężenia ludzi przekonanych o swojej najlepszości i najlepszości swojej małej ojczyzny; łatwo sobie wyobrazić jak bardzo z góry tam na ciebie patrzyli ludzie wokół) wink

Jakoś mnie nie dziwi że się skumało dwoje największych tutejszych porypańców, mających na moim punkcie największy ból dupy; została jeszcze Smutna, ale ona pewnie powstrzyma się od ruszenia z pełną parą na mnie, ale tylko po to żeby za bardzo kurdupla nie podbudować wink


A ja pytam gdzie Twoja przyjaciółka obrończyni ela, która zupełnie jak Ty w nerwach wjeżdża na prywatę. Coraz obrzydliwsze te Wasze komentarze, starych dziadków, którzy czerpią dzika satysfakcję z podjazdów na maksa personalnych.

Co do Ciebie autorze, skoro uważasz, że nie musi być miłości od początku żeby z kimś być, ale szanuje się druga osobę i chce się dla niej jak najlepiej, to są jakoś twoje słowa nawet z całej tej dyskusji, to powiedz jakie to lepiej i uważniej jest? Już w sumie kij z twoimi intencjami od początku, ale jeśli jesteście tyle lat razem i dbasz o jej potrzeby, to nazywając jej potrzeby wymyślaniem to właśnie co to wgl jest dbasz wtedy i na swoich warunkach tak to widzę.
Poza tym nie zdziwię się jak się okaże, ze ma kochanka, czego już jej życzyłam w poprzednim wątku. smile

119

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Bzdury piszesz, swoje deficyty uogólniasz i relatywizujesz, większość, większość, większość. Oświecę Cię, żadna większość, tylko mniejszość tchórzy. Patrzę po otoczeniu , akurat w moim praktycznie wszyscy związali się ze swoimi szkolnymi sympatiami i są w szczęśliwych związkach małżeńskich do chwili obecnej czyli tak średnio 20 lat. Twoja statystyka niestety coś nie gra

120

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Bzdury piszesz, swoje deficyty uogólniasz i relatywizujesz, większość, większość, większość. Oświecę Cię, żadna większość, tylko mniejszość tchórzy. Patrzę po otoczeniu , akurat w moim praktycznie wszyscy związali się ze swoimi szkolnymi sympatiami i są w szczęśliwych związkach małżeńskich do chwili obecnej czyli tak średnio 20 lat. Twoja statystyka niestety coś nie gra


Raczej twoja. Wychodzi na to, że jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku, a z mojego otoczenia żadna szkolna, ani nawet studencka miłostka nie przeżyła. U mojej żony w otoczeniu podobnie, choć pochodzi z zupełnie innego miasta.

121

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

Pewnie duzo jesz zwiazkow z rozsadku, bez wielkiej milosci.  Wielu tylko nie przyznasje sie do tego.

122

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Chio napisał/a:

Bzdury piszesz, swoje deficyty uogólniasz i relatywizujesz, większość, większość, większość. Oświecę Cię, żadna większość, tylko mniejszość tchórzy. Patrzę po otoczeniu , akurat w moim praktycznie wszyscy związali się ze swoimi szkolnymi sympatiami i są w szczęśliwych związkach małżeńskich do chwili obecnej czyli tak średnio 20 lat. Twoja statystyka niestety coś nie gra

Ale twoje dowody to jedynie dowody anegdotyczne ktore nic nie wnosza. Rownie dobrze ja sobie moge napisać "wszyscy moi znajomi którzy byli w zwiazkach w szkołach średnich dzisiaj są z innymi kobietami" I to moje zdanie bedzie warte dokladnie tyle samo co twoje. Natomiast powolujac sie na statystyke GUSu srednio 35,6% malzeństw kończy się rozwodem, a średni czas trwania małżenstwa w Polsce wynosi 15,7 lat. Ciekawe czy gdyby procedury rozwodowe nie byly aż tak trudną i mocno kosztowną sprawą to czy nie podchodziłoby to na ponad 50% ?

123

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
onaanna napisał/a:
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

Pewnie duzo jesz zwiazkow z rozsadku, bez wielkiej milosci.  Wielu tylko nie przyznasje sie do tego.


Moim zdaniem to mało takich związków jest. Oczywiście nie uważam że to jest coś złego, jak juz pisałem życie potrafi pisać różne scenariusze, a bycie z osobą którą kochamy niekoniecznie musi oznaczać że będziemy w 100% szczęśliwi.

124

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Karmaniewraca napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Nie miał za co wykupić.

Salmonellka, sprawdź lepiej czy kupiłaś wystarczającą ilość butów by podleczyć kompleksy z czasów bidula i po nim (a cieżko ci się musiały wryć w łeb, przecież Pyrlandia słynie z największego chyba w kraju stężenia ludzi przekonanych o swojej najlepszości i najlepszości swojej małej ojczyzny; łatwo sobie wyobrazić jak bardzo z góry tam na ciebie patrzyli ludzie wokół) wink

Jakoś mnie nie dziwi że się skumało dwoje największych tutejszych porypańców, mających na moim punkcie największy ból dupy; została jeszcze Smutna, ale ona pewnie powstrzyma się od ruszenia z pełną parą na mnie, ale tylko po to żeby za bardzo kurdupla nie podbudować wink


A ja pytam gdzie Twoja przyjaciółka obrończyni ela, która zupełnie jak Ty w nerwach wjeżdża na prywatę. Coraz obrzydliwsze te Wasze komentarze, starych dziadków, którzy czerpią dzika satysfakcję z podjazdów na maksa personalnych.

Co do Ciebie autorze, skoro uważasz, że nie musi być miłości od początku żeby z kimś być, ale szanuje się druga osobę i chce się dla niej jak najlepiej, to są jakoś twoje słowa nawet z całej tej dyskusji, to powiedz jakie to lepiej i uważniej jest? Już w sumie kij z twoimi intencjami od początku, ale jeśli jesteście tyle lat razem i dbasz o jej potrzeby, to nazywając jej potrzeby wymyślaniem to właśnie co to wgl jest dbasz wtedy i na swoich warunkach tak to widzę.
Poza tym nie zdziwię się jak się okaże, ze ma kochanka, czego już jej życzyłam w poprzednim wątku. smile


Ja jestem osobą konsekwentną. Byłoby nie w porządku gdybym ja coś siłą narzucał tak samo jest nie w porządku kiedy ona narzuca coś siłą. Oczywiście nie zabronię jej lecieć do tej Malezji czy gdzie ona sobie tam chce, ale na 99,9% będzie to beze mnie.

125

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:
Tamiraa napisał/a:
tansew napisał/a:

Z racji zbliżania się wielkimi krokami sezonu wakacyjnego coraz częściej z żoną spieramy się odnośnie wyjazdu. Niestety realizacja przeze mnie pomysłów mojej żony odnośnie wyjazdu jest niemożliwa (wiecie dopadł ją jakiś kryzys wieku średniego i przez to chce sobie wyjechać w wyjątkowo odległe miejsce). Z racji tego że niemożliwe jest w tej sytuacji uszczęśliwienie dwóch osób jeżeli któraś ze stron postawi na swoim (jeżeli żona - to ja będę pokrzywdzony, jeżeli ja to żona będzie pokrzywdzona) to czy uważacie że mądrym pomysłem jest po prostu zrobienie sobie osobnych wakacji ? Oczywiście żona mi tego nie zaproponowała, po prostu sam uważam że za bardzo nie ma innego wyjścia. Przy tak różnych oczekiwaniach po prostu nie da się dojść do żadnego kompromisu.

Żona ma prawo mieć własne marzenia, nie musi jej dopadać kryzys. Dlaczego nie możecie pójść na kompromis?


Żonie po prostu odwaliło na dalekie kierunki typu Malezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny itp. itd. Hiszpania czy Włochy ją nie interesują.


Hiszpania i Włochy są przejedzone, tak samo jak jakieś tam Wietnamy czy Tajlandie. Może jedźcie na biegun? To byłaby ciekawa wyprawa.

126

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
Samba napisał/a:
tansew napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Żona ma prawo mieć własne marzenia, nie musi jej dopadać kryzys. Dlaczego nie możecie pójść na kompromis?


Żonie po prostu odwaliło na dalekie kierunki typu Malezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny itp. itd. Hiszpania czy Włochy ją nie interesują.


Hiszpania i Włochy są przejedzone, tak samo jak jakieś tam Wietnamy czy Tajlandie. Może jedźcie na biegun? To byłaby ciekawa wyprawa.


Jak na biegun dostać się środkiem transportu który nie odrywa się od ziemi ?

127

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:
Samba napisał/a:
tansew napisał/a:

Żonie po prostu odwaliło na dalekie kierunki typu Malezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny itp. itd. Hiszpania czy Włochy ją nie interesują.


Hiszpania i Włochy są przejedzone, tak samo jak jakieś tam Wietnamy czy Tajlandie. Może jedźcie na biegun? To byłaby ciekawa wyprawa.


Jak na biegun dostać się środkiem transportu który nie odrywa się od ziemi ?

Samolotem przeciez sobie polec wogole po co tam jest mroz niedziedzie polarne i wilki

128

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
JuliaUK33 napisał/a:
tansew napisał/a:
Samba napisał/a:

Hiszpania i Włochy są przejedzone, tak samo jak jakieś tam Wietnamy czy Tajlandie. Może jedźcie na biegun? To byłaby ciekawa wyprawa.


Jak na biegun dostać się środkiem transportu który nie odrywa się od ziemi ?

Samolotem przeciez sobie polec wogole po co tam jest mroz niedziedzie polarne i wilki

Odpada, bo boje się samolotów.

129 Ostatnio edytowany przez onaanna (2024-05-11 06:39:38)

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:
onaanna napisał/a:
Chio napisał/a:

"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"

Biedna Kobieta

Pewnie duzo jesz zwiazkow z rozsadku, bez wielkiej milosci.  Wielu tylko nie przyznasje sie do tego.


Moim zdaniem to mało takich związków jest. Oczywiście nie uważam że to jest coś złego, jak juz pisałem życie potrafi pisać różne scenariusze, a bycie z osobą którą kochamy niekoniecznie musi oznaczać że będziemy w 100% szczęśliwi.

Jestes optymista. Zwiazkow z rozsadku jest masa

130

Odp: Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?
tansew napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
tansew napisał/a:

Jak na biegun dostać się środkiem transportu który nie odrywa się od ziemi ?

Samolotem przeciez sobie polec wogole po co tam jest mroz niedziedzie polarne i wilki

Odpada, bo boje się samolotów.

W okolice koła podbiegunowego dopływają statki, a później to już lądem.
https://lachmanski.pl/biegun-polnocny-wycieczka/

Posty [ 66 do 130 z 130 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wyobrażacie sobie taki scenariusz ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024