Z racji zbliżania się wielkimi krokami sezonu wakacyjnego coraz częściej z żoną spieramy się odnośnie wyjazdu. Niestety realizacja przeze mnie pomysłów mojej żony odnośnie wyjazdu jest niemożliwa (wiecie dopadł ją jakiś kryzys wieku średniego i przez to chce sobie wyjechać w wyjątkowo odległe miejsce). Z racji tego że niemożliwe jest w tej sytuacji uszczęśliwienie dwóch osób jeżeli któraś ze stron postawi na swoim (jeżeli żona - to ja będę pokrzywdzony, jeżeli ja to żona będzie pokrzywdzona) to czy uważacie że mądrym pomysłem jest po prostu zrobienie sobie osobnych wakacji ? Oczywiście żona mi tego nie zaproponowała, po prostu sam uważam że za bardzo nie ma innego wyjścia. Przy tak różnych oczekiwaniach po prostu nie da się dojść do żadnego kompromisu.
Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
Przypominam ci że mi nie jesteśmy małżeństwem od wczoraj i zawsze wczasy spędzaliśmy wspólnie nigdy przy tym się nie nudząc.
Lady Loka napisał/a:Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
Przypominam ci że mi nie jesteśmy małżeństwem od wczoraj i zawsze wczasy spędzaliśmy wspólnie nigdy przy tym się nie nudząc.
No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie.
Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
No, teraz to poszłaś po bandzie! To może niech w tej sytuacji to żona nie-nudziara się dostosuje, tym bardziej że to ona dostala odpału i to jej pomysł na wakacje bardziej nadwyręża budżet domowy?
Z racji zbliżania się wielkimi krokami sezonu wakacyjnego coraz częściej z żoną spieramy się odnośnie wyjazdu. Niestety realizacja przeze mnie pomysłów mojej żony odnośnie wyjazdu jest niemożliwa (wiecie dopadł ją jakiś kryzys wieku średniego i przez to chce sobie wyjechać w wyjątkowo odległe miejsce). Z racji tego że niemożliwe jest w tej sytuacji uszczęśliwienie dwóch osób jeżeli któraś ze stron postawi na swoim (jeżeli żona - to ja będę pokrzywdzony, jeżeli ja to żona będzie pokrzywdzona) to czy uważacie że mądrym pomysłem jest po prostu zrobienie sobie osobnych wakacji ? Oczywiście żona mi tego nie zaproponowała, po prostu sam uważam że za bardzo nie ma innego wyjścia. Przy tak różnych oczekiwaniach po prostu nie da się dojść do żadnego kompromisu.
Żona ma prawo mieć własne marzenia, nie musi jej dopadać kryzys. Dlaczego nie możecie pójść na kompromis?
tansew napisał/a:Lady Loka napisał/a:Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
Przypominam ci że mi nie jesteśmy małżeństwem od wczoraj i zawsze wczasy spędzaliśmy wspólnie nigdy przy tym się nie nudząc.
No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie.
Ja przepraszam bardzo ale to co piszesz nie ma związku z tym tematem. Kiedyś napisałem że po prostu nigdy nie było między nami wielkiej miłości ale widzę że ty to przeinterpretowałas na "nie kocham żony"
Lady Loka napisał/a:Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
No, teraz to poszłaś po bandzie! To może niech w tej sytuacji to żona nie-nudziara się dostosuje, tym bardziej że to ona dostala odpału i to jej pomysł na wakacje bardziej nadwyręża budżet domowy?
A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
tansew napisał/a:Z racji zbliżania się wielkimi krokami sezonu wakacyjnego coraz częściej z żoną spieramy się odnośnie wyjazdu. Niestety realizacja przeze mnie pomysłów mojej żony odnośnie wyjazdu jest niemożliwa (wiecie dopadł ją jakiś kryzys wieku średniego i przez to chce sobie wyjechać w wyjątkowo odległe miejsce). Z racji tego że niemożliwe jest w tej sytuacji uszczęśliwienie dwóch osób jeżeli któraś ze stron postawi na swoim (jeżeli żona - to ja będę pokrzywdzony, jeżeli ja to żona będzie pokrzywdzona) to czy uważacie że mądrym pomysłem jest po prostu zrobienie sobie osobnych wakacji ? Oczywiście żona mi tego nie zaproponowała, po prostu sam uważam że za bardzo nie ma innego wyjścia. Przy tak różnych oczekiwaniach po prostu nie da się dojść do żadnego kompromisu.
Żona ma prawo mieć własne marzenia, nie musi jej dopadać kryzys. Dlaczego nie możecie pójść na kompromis?
Żonie po prostu odwaliło na dalekie kierunki typu Malezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny itp. itd. Hiszpania czy Włochy ją nie interesują.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok.
No, teraz to poszłaś po bandzie! To może niech w tej sytuacji to żona nie-nudziara się dostosuje, tym bardziej że to ona dostala odpału i to jej pomysł na wakacje bardziej nadwyręża budżet domowy?
A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:No, teraz to poszłaś po bandzie! To może niech w tej sytuacji to żona nie-nudziara się dostosuje, tym bardziej że to ona dostala odpału i to jej pomysł na wakacje bardziej nadwyręża budżet domowy?
A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
12 2024-04-29 09:07:30 Ostatnio edytowany przez tansew (2024-04-29 09:09:13)
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:No, teraz to poszłaś po bandzie! To może niech w tej sytuacji to żona nie-nudziara się dostosuje, tym bardziej że to ona dostala odpału i to jej pomysł na wakacje bardziej nadwyręża budżet domowy?
A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
Odpoczynek od siebie to nic złego, no problem polega na tym że żonę interesują kierunki o 7000-10000km stąd, a mimo wszystko martwilbym się o nią mocno gdyby sama sobie miała tam jechać.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co ![]()
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Żonie po prostu odwaliło na dalekie kierunki typu Malezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny itp. itd. Hiszpania czy Włochy ją nie interesują.
Obawiam się, że to element waszej "odwiecznej" wojenki. Pewnie wszystko poszło za daleko i nie da się już niczego załatwić rozmową. Dlatego gdy jest okazja do walki, to się ją wykorzystuje. Tu mamy wycinek frontu pt. wyjazd na wakacje.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Nie, już dopierdalasz w tonie że "przynajmniej nudziarza nie będzie miała przy sobie", a w szerszym tonie cały czas dajesz do zrozumienia otoczeniu że powinna go kopnąć w dupę i znaleźć sobie innego.
Nowe_otwarcie ale to pokazuje jakie jest z reguły podejście kobiet do facetów. Wielu facetów nie rozumie skąd złe humory żony, skąd wojny niby o nic. A chodzi o męską zaradność. Gdy kobieta widzi, że facet w jej oczach nie jest zaradny pojawiają się jazdy jak u autora tych 2 wątków. Lady Loka też kieruje się tym schematem. Jeżeli facet nie zdał któregoś tam testu pt. wymyślony wyjazd do Malezji, czy jak wcześniej Nowej Zelandii, to trzeba po nim jechać, najlepiej kopnąć w tyłek, gdy tak jak ona patrzy na to z boku.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Nie, już dopierdalasz w tonie że "przynajmniej nudziarza nie będzie miała przy sobie", a w szerszym tonie cały czas dajesz do zrozumienia otoczeniu że powinna go kopnąć w dupę i znaleźć sobie innego.
No bo powinna. Ale nie dlatego, że nie zdał jakiegos shittestu, tylko dlatego, że gość ma zwyczajnie potrzeby swojej żony w dupie.
Co widać perfekcyjnie w poprzednim temacie.
Ja nie widzę nic złego w tym, zeby pojechali na wakacje osobno.
A uważam, ze Autor jest nudziarzem, bo taki mam.jego obraz po obu wątkach. I uważam, ze on w życiu nie pozwoli żonie pojechac gdzieś samej. Ciągle będzie wymyślał i wymyślał, az ta w końcu odpuści. A pojechalaby z siostrą, kuzynką czy koleżanką, jaki w tym problem?
Przeciez nie finansowy, bo dwoje dorosłych ludzi bez dzieci da radę raz na czas na takie wakacje poleciec. Bardziej już widzę Autora, który jej nudzi, że za drogo, że tyle kasy, blablabla.
Po słabym malżeństwie z mężem, ktory jej nie kocha (tak, napisałeś to Autorze w poprzednim temacie wprost), babka zasluguje chociaż na wakacje.
Zresztą ja uważam, ze małżeństwa z rozsądku są ok, ale własnie wtedy, kiedy się sobie daje swobodę w takich kwestiach. A tutaj Autor swobody dać nie chce, bo pewnie wtedy żona by się wreszcie zorientowała jak jest i by zwiała.
Na koniec dodam, ze jeżeli ona kiedyś faktycznie się rozwiedzie, to jak najbardziej zasługuje na kogoś, kto będzie z nią nie tylko dlatego, że wszycy koledzy już mieli zony, a on jeszcze nie, plus razem łatwiej z oplatami.
Większość ludzi jeździ na wakacje razem bo to normalne, że ludzie, którzy są blisko chcą spędzać ten czas wspólnie. Pytanie jest następujące czy żona upiera się aby jechać tam gdzie chce bo ma takie potrzeby czy celowo doprowadza do rozbieżności w tym temacie by pojechać osobno. A jak osobno to wiadomo co może się wydarzyć:) Więc jaki jest jej cel?
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A pamiętasz poprzedni temar Autora?:) fajna lektura i dużo wyjaśnia.
Autor nic o budżecie domowym nie pisze.
Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
A to u niego normalne, dziwne by było jakby w końcu coś napisał do rzeczy.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Słuchaj, ale ludzie (także w zwiazku) też potrzebują czasem od siebie odpocząć. Ja na przykład mam pracę wyjazdową, ale gdybym nie miał, to też pewnie bym rozważał osobny wyjazd, bo nie odczuwam.i.nigdy nie odczuwałem potrzeby by ze swoją kobietą spędzać 365/7/24.
NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
A to u niego normalne, dziwne by było jakby w końcu coś napisał do rzeczy.
Lady i Halina to jedna osoba?
23 2024-04-29 12:39:59 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-04-29 12:53:59)
Halina3.1 napisał/a:Lady Loka napisał/a:NO, przeczytałeś poprzedni temat Autora czy kręcisz dramę dla samej dramy? Bo kłócisz się o coś, co zupełnie nie jest przedmiotem dyskusji.
A to u niego normalne, dziwne by było jakby w końcu coś napisał do rzeczy.
Lady i Halina to jedna osoba?
Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Chyba tak jest, bo tanie się uaktywniło w tym samym czasie.
Gosiawie napisał/a:Halina3.1 napisał/a:A to u niego normalne, dziwne by było jakby w końcu coś napisał do rzeczy.
Lady i Halina to jedna osoba?
Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Ublizasz jak Lady, stad to podejrzenie. Jak pamietam Nowe otwarcie.
25 2024-04-29 12:56:21 Ostatnio edytowany przez Gosiawie (2024-04-29 12:58:34)
Gosiawie napisał/a:Halina3.1 napisał/a:A to u niego normalne, dziwne by było jakby w końcu coś napisał do rzeczy.
Lady i Halina to jedna osoba?
Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Chyba tak jest, bo tanie się uaktywniło w tym samym czasie.
Jak sie uaktywnilo w tym samym czasie, to by znaczylo, ze pisze na komorce i na komputerze/tablecie/drugiej komorce jednoczesnie ![]()
Ty i Lady natomiast nie bylyscie jednoczesnie aktywne.
Teraz szybko wlacz Laptopa ![]()
Halina3.1 napisał/a:Gosiawie napisał/a:Lady i Halina to jedna osoba?
Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Ublizasz jak Lady, stad to podejrzenie. Jak pamietam Nowe otwarcie, a nie tanie.
27 2024-04-29 12:57:59 Ostatnio edytowany przez Halina3.1 (2024-04-29 12:58:14)
Halina3.1 napisał/a:Gosiawie napisał/a:Lady i Halina to jedna osoba?
Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Ublizasz jak Lady, stad to podejrzenie. Jak pamietam Nowe otwarcie.
Twoj niski poziom rozumienia własnej mowy jest zabójczo podobny do umiejętności taniego, skomentowanie kogoś lub czegoś w negatywny sposob, to nie ubliżanie.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Gosiawie napisał/a:Halina3.1 napisał/a:Gosia i tanie otwarcie to jedna osoba?
Ublizasz jak Lady, stad to podejrzenie. Jak pamietam Nowe otwarcie.
Twoj niski poziom rozumienia własnej mowy jest zabójczo podobny do umiejętności taniego, skomentowanie kogoś lub czegoś w negatywny sposob, to nie ubliżanie.
Mnie rowniez ublizasz, masz jakis problem ze soba? Jesli nie ublizanie to jak to nazwiesz?
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa? ![]()
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.
Kobiety (niektore) rzeczywiscie sa wredne, czasem mi wstyd za nie.
Sprawdze sobie z jakimi problemami przychodzilyscie tu obie.
Lady Loka napisał/a:Gosiawie napisał/a:Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Kobiety (niektore) rzeczywiscie sa wredne, czasem mi wstyd za nie.
Sprawdze sobie z jakimi problemami przychodzilyscie tu obie.
Nie sprawdzam specjalnie, pamiętałam. Taka zdolność mozgu. Mozna ją ćwiczyć, przydaje się na starość.
Nie mierz wszystkich miarą swoją i swoich multikont.
Proszę bardzo, przeczep sobie moje problemy sprzed lat ![]()
Mnie żal żony autora. Tylko i wyłącznie.
Loka ma rację jeśli ktoś wyraża się w tonie pogardliwym, lekceważącym żonę i to kilka miesięcy temu to nie sądzę aby nastąpiła jakaś piorunująca zmiana. Nie widzę nic złego w czytaniu wcześniejszych wątków, wręcz przeciwnie to znaczy, że ktoś kto odpisuję pokaźnie i z zaangażowaniem traktuje piszącego. Poza tym wiele wcześniejszych wątków jest uzupełnieniem obrazu całej sytuacji.
"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"
Biedna Kobieta
"Oczywiście to tak nie było że wracaliśmy do domu i każdy sobie rzepkę skrobie, bo były okresy radosne i mimo wszystko potrafiłem być w stosunku do niej czuły jak i miło spędzić z nią czas, jednak swoich realnych uczuć do dnia dzisiejszego nie zmieniłem. "
To razem jedzcie na wakacje raz tam,gdzie zona chce,a pozniej razem tam,gdzie Ty chcesz
Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.
Na końcu brakuje tylko "nie pozdrawiam". :DDD
A Ty, Loka, no właśnie... Włóż worek pokutny, posyp głowę popiołem i przeproś. Takie niepotrzebne komentarze i niemiłe uwagi uwagi to bardzo brzydko jest pisać.
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Na końcu brakuje tylko "nie pozdrawiam". :DDD
A Ty, Loka, no właśnie... Włóż worek pokutny, posyp głowę popiołem i przeproś. Takie niepotrzebne komentarze i niemiłe uwagi uwagi to bardzo brzydko jest pisać.
Nie pisz tak, bo zaraz się okaże, ze też jestesmy jedną osobą ![]()
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Na końcu brakuje tylko "nie pozdrawiam". :DDD
A Ty, Loka, no właśnie... Włóż worek pokutny, posyp głowę popiołem i przeproś. Takie niepotrzebne komentarze i niemiłe uwagi uwagi to bardzo brzydko jest pisać.
Tak Sara, jeszcze Twojego komentarza tu brakowało.
SaraS napisał/a:Gosiawie napisał/a:Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Na końcu brakuje tylko "nie pozdrawiam". :DDD
A Ty, Loka, no właśnie... Włóż worek pokutny, posyp głowę popiołem i przeproś. Takie niepotrzebne komentarze i niemiłe uwagi uwagi to bardzo brzydko jest pisać.
Nie pisz tak, bo zaraz się okaże, ze też jestesmy jedną osobą
Ja miałam być Kasssją, nie wiem, czy opanowała bym/ś tyle kont. ![]()
NO, wybacz, ale jesteś jedną z ostatnich osób na tym forum, które miałyby prawo do upominania za offtop itp.
Lady Loka napisał/a:Gosiawie napisał/a:Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Kobiety (niektore) rzeczywiscie sa wredne, czasem mi wstyd za nie.
Sprawdze sobie z jakimi problemami przychodzilyscie tu obie.
Tanie otwarcie w spódnicy, taki sam dysonans poznawczy. Nie jesteś szeryfem forum i nie tobie decydować kto ma się wypowiadać na jakie tematy i w jaki sposób. Mi wstyd za te wszystkie 60 letnie Grażyny które dorwały się do internetow i chcą każdego rozstawiać po kątach, bo wydaje im się, że są na spotkaniu koła gospodyń wiejskich w swojej zapyziałej wiosze.
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Kobiety (niektore) rzeczywiscie sa wredne, czasem mi wstyd za nie.
Sprawdze sobie z jakimi problemami przychodzilyscie tu obie.
Tanie otwarcie w spódnicy, taki sam dysonans poznawczy. Nie jesteś szeryfem forum i nie tobie decydować kto ma się wypowiadać na jakie tematy i w jaki sposób. Mi wstyd za te wszystkie 60 letnie Grażyny które dorwały się do internetow i chcą każdego rozstawiać po kątach, bo wydaje im się, że są na spotkaniu koła gospodyń wiejskich w swojej zapyziałej wiosze.
Ja tam zawsze pisze co chce i kiedy chce
"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"
Biedna Kobieta
No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna. Mogę założyć się wręcz że żona tansewa to psycholog z powołania i całkowicie go rozumiem (może poza tym kalkulowaniem z dwoma pensjami. Kobieta trochę padła ofiarą swojej,wspaniałej skądinąd, natury. Tak jak w kobietach gorętszy ogień są w stanie rozniecić badboye, tak I na facetów bardziej działają zrypane suki, choć porządne kobiety są od nich matematycznie o.niebo lepsze. Ale właśnie... matematycznie. To, że jej nie kochał szaleńczo, to nie znaczy że jej bardzo nie lubi, że się mocno nie przywiązał, że nie eidzi w niej świetnej żony. Zabrakło tylko tego ognia, ale na właściwą kobietę, która wzbudzi prawdziwy ogień to można czekać do usranej śmierci. Czasem też się pojawią i się ją traci, ale to nie powód by do końca być dalej samemu. Zaraz kilka urażonych poczuje pieczenie w dupie, ale prawda wygląda tak że jak się skosztuje megadrogiego i oszałamiającego w smaku specjału, a potem stopa zyciowa się obniża i trzeba się żywić wędlinami z Biedry, to się je żre i żyje się dalej, bo przecież człowiek musi coś zrec, inaczej zdechnie z głodu. Ale od tego że się tego megaspecjalu już nigdy nie tknie, to wędlina z Biedry nie stanie się największym smakołykiem świata! Ale to wcale nie znaczy zd tsnsew nie okazywał jej czułości, szacunku, że nie traktował jak żony! Jedyne czego zabrakło to tej wyjątkowej chemii, tego efektu wow! I to nie znaczy że on nie docenia jej zalet i w jego oczach nie jest wspaniałą żoną. Jedyny pech polega na tym że nie wywołała ona w nim takiego ognia jak jakąś wcześniejszą, która (co bardzo prawdopodobne) była toksyczną suką, z którą związek.z czasem by go wykończył. To trochę jak z życiem: jeden żyje bez większego ryzyka i emocji, czasem pokwęka na swoje szare życie. Inny żyje jak Kacper Tekieli i w momencie gdy ten drugi narzeka na szare życie, to ten xyjacy wcześniej pełnią życia już uzyznia sobą kwiatki na cmentarzu
Hah, tak podejrzewalam, ze bronisz zaciekle, bo widzisz w tym swoja sytuację ![]()
Otóż między super fajerwerkami, a związkiem z rozsądku jest jeszcze sporo przestrzeni.
A ja wspólczuję każdej kobiecie, która zostala wybrana z braku laku.
Nowe_otwarcie napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Nie, już dopierdalasz w tonie że "przynajmniej nudziarza nie będzie miała przy sobie", a w szerszym tonie cały czas dajesz do zrozumienia otoczeniu że powinna go kopnąć w dupę i znaleźć sobie innego.
No bo powinna. Ale nie dlatego, że nie zdał jakiegos shittestu, tylko dlatego, że gość ma zwyczajnie potrzeby swojej żony w dupie.
Co widać perfekcyjnie w poprzednim temacie.Ja nie widzę nic złego w tym, zeby pojechali na wakacje osobno.
A uważam, ze Autor jest nudziarzem, bo taki mam.jego obraz po obu wątkach. I uważam, ze on w życiu nie pozwoli żonie pojechac gdzieś samej. Ciągle będzie wymyślał i wymyślał, az ta w końcu odpuści. A pojechalaby z siostrą, kuzynką czy koleżanką, jaki w tym problem?
Przeciez nie finansowy, bo dwoje dorosłych ludzi bez dzieci da radę raz na czas na takie wakacje poleciec. Bardziej już widzę Autora, który jej nudzi, że za drogo, że tyle kasy, blablabla.Po słabym malżeństwie z mężem, ktory jej nie kocha (tak, napisałeś to Autorze w poprzednim temacie wprost), babka zasluguje chociaż na wakacje.
Zresztą ja uważam, ze małżeństwa z rozsądku są ok, ale własnie wtedy, kiedy się sobie daje swobodę w takich kwestiach. A tutaj Autor swobody dać nie chce, bo pewnie wtedy żona by się wreszcie zorientowała jak jest i by zwiała.
Na koniec dodam, ze jeżeli ona kiedyś faktycznie się rozwiedzie, to jak najbardziej zasługuje na kogoś, kto będzie z nią nie tylko dlatego, że wszycy koledzy już mieli zony, a on jeszcze nie, plus razem łatwiej z oplatami.
Po pierwsze gdybym miał potrzeby swojej żony w dupie to najprawdopodobniej w przeciągu pierwszych 5 lat małżeństwa doszłoby do rozwodu, no bo po co ma być ktoś w związku skoro nie czuje się w nim szczęśliwy ? Po drugie przestań stosować błąd równi pochyłej, bo o ile faktycznie napisałem w poprzednim wątku (nie mam pojęcia po co do niego wracamy, ten obecny nie ma z tamtym nic wspólnego) że moja żona nie była kobietą którą najbardziej wtedy kochałem bo byly kobiety do których czułem większe uczucie o tyle to nie znaczy że przez tyle lat naszego małżeństwa swojej żony nie traktowałem jak żony czyli osoby do której powinno mi być zdecydowanie najbliżej. Po trzecie to że jednym z powodów małżeństwa było np to że moi koledzy były już w związkach nie oznacza że żonę traktuje jako dodatek żeby się pochwalić. Moim zdaniem po prostu naczytałaś się zbyt dużej ilości bajek o szczęśliwych związkach gdzie pada zakończenie "i żyli długo i szczęśliwie" i każde odstępstwo od tej "normy" uważasz za coś dziwnego.
Większość ludzi jeździ na wakacje razem bo to normalne, że ludzie, którzy są blisko chcą spędzać ten czas wspólnie. Pytanie jest następujące czy żona upiera się aby jechać tam gdzie chce bo ma takie potrzeby czy celowo doprowadza do rozbieżności w tym temacie by pojechać osobno. A jak osobno to wiadomo co może się wydarzyć:) Więc jaki jest jej cel?
Moim zdaniem robi to celowo. Skąd to wiem ? Ponieważ moja żona doskonale wie że ja paniczne boję się latać samolotami i nagle wymyśla sobie wczasy gdzie trzeba lecieć samolotem.
Lady Loka napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:Ale o co TY kręcisz dramę? Niezaleznie od tego czy powodem jest niechęć do wydania takiej kasy czy to że on chciałby trochę odpocząć od kobiety którą ma 365/7/24 czy to że on nie lubi wyjazdów nz drugi koniec świata, to właśnie wyjazd osobny jest bardzo dobrym kompromisem i nie trzeba z tego powodu walić sarkazmem.
Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
Są takie osoby które będą czepiać się dla samego czepiania się bo to im sprawia przyjemność. W końcu to Lady Loka czyli w dosłownym tłumaczeniu kobieta wariatka.
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ależ ja nic nie mowię, to Ty się odpalasz kij wie o co
Przecież ja nigdzie nie napisalam tego, z czym Ty tu polemizujesz
![]()
![]()
Kolejny raz rozmawiasz z własnymi urojeniami zamiast przeczytac, co mówią inni.
Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Ale ty wiesz że poprzedni temat nie ma żadnego związu z tym konkretnym tematem ? Poprzedni był o hipotetycznej zdradzie mojej żony, ten jest o przyszłych wakacjach. Gdzie ty tutaj widzisz związek ?
Gosiawie napisał/a:Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Posluchalas mojej rady i wlaczylas Laptopa?
Nie szpieguje danego autora, tylko odpowiadam/komentuje w danym temacie. Ty od razu musisz sprawdzic czy juz kiedys cos pisal, po co? Najlepiej nie pisz takich komentarzy, bo nikomu niepotrzebne twoje niemile uwagi.Kobiety (niektore) rzeczywiscie sa wredne, czasem mi wstyd za nie.
Sprawdze sobie z jakimi problemami przychodzilyscie tu obie.
Nie sprawdzam specjalnie, pamiętałam. Taka zdolność mozgu. Mozna ją ćwiczyć, przydaje się na starość.
Nie mierz wszystkich miarą swoją i swoich multikont.
Proszę bardzo, przeczep sobie moje problemy sprzed latMnie żal żony autora. Tylko i wyłącznie.
A to niepotrzebnie jest ci jej żal.
Loka ma rację jeśli ktoś wyraża się w tonie pogardliwym, lekceważącym żonę i to kilka miesięcy temu to nie sądzę aby nastąpiła jakaś piorunująca zmiana. Nie widzę nic złego w czytaniu wcześniejszych wątków, wręcz przeciwnie to znaczy, że ktoś kto odpisuję pokaźnie i z zaangażowaniem traktuje piszącego. Poza tym wiele wcześniejszych wątków jest uzupełnieniem obrazu całej sytuacji.
Masz rację nie nastąpiła piorunująca zmiana, po prostu zrozumiałaś przemyślenia moje z tamtego wątku i nie dopuszczasz do siebie myśli że jeżeli nie ma wielkiej romantycznej miłości to nie znaczy że w ogóle nie ma żadnego uczucia między nami.
"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"
Biedna Kobieta
No tak te kilkanaście lat temu były dziewczyny które bardziej kochałem od swojej żony, no i ja się pytam co z tego ?
Hah, tak podejrzewalam, ze bronisz zaciekle, bo widzisz w tym swoja sytuację
Otóż między super fajerwerkami, a związkiem z rozsądku jest jeszcze sporo przestrzeni.
A ja wspólczuję każdej kobiecie, która zostala wybrana z braku laku.
To nie był całkiem związek z rozsądku, choć jeśli ktoś jest skazany na portal randkowy, to już mówiłem że nie ma tu za bardzo co liczyć na emocje. Trochę chemii było, bo gdyby jej nie było wcale, to by się rozwaliło po trzech spotkaniach (jak poprzednie podejscie). Aczkolwiek nieco się z tego ulotnilo, głównie przez poważne problemy jakie miała (także przez to przybyło ileś kilogramow) . Ale liczę że to jednak wyjdzie na prostą., bo ona ma dużo zalet i naprawdę się do niej przywiązałem.
Chio napisał/a:"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"
Biedna Kobieta
No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna. Mogę założyć się wręcz że żona tansewa to psycholog z powołania i całkowicie go rozumiem (może poza tym kalkulowaniem z dwoma pensjami. Kobieta trochę padła ofiarą swojej,wspaniałej skądinąd, natury. Tak jak w kobietach gorętszy ogień są w stanie rozniecić badboye, tak I na facetów bardziej działają zrypane suki, choć porządne kobiety są od nich matematycznie o.niebo lepsze. Ale właśnie... matematycznie. To, że jej nie kochał szaleńczo, to nie znaczy że jej bardzo nie lubi, że się mocno nie przywiązał, że nie eidzi w niej świetnej żony. Zabrakło tylko tego ognia, ale na właściwą kobietę, która wzbudzi prawdziwy ogień to można czekać do usranej śmierci. Czasem też się pojawią i się ją traci, ale to nie powód by do końca być dalej samemu. Zaraz kilka urażonych poczuje pieczenie w dupie, ale prawda wygląda tak że jak się skosztuje megadrogiego i oszałamiającego w smaku specjału, a potem stopa zyciowa się obniża i trzeba się żywić wędlinami z Biedry, to się je żre i żyje się dalej, bo przecież człowiek musi coś zrec, inaczej zdechnie z głodu. Ale od tego że się tego megaspecjalu już nigdy nie tknie, to wędlina z Biedry nie stanie się największym smakołykiem świata! Ale to wcale nie znaczy zd tsnsew nie okazywał jej czułości, szacunku, że nie traktował jak żony! Jedyne czego zabrakło to tej wyjątkowej chemii, tego efektu wow! I to nie znaczy że on nie docenia jej zalet i w jego oczach nie jest wspaniałą żoną. Jedyny pech polega na tym że nie wywołała ona w nim takiego ognia jak jakąś wcześniejszą, która (co bardzo prawdopodobne) była toksyczną suką, z którą związek.z czasem by go wykończył. To trochę jak z życiem: jeden żyje bez większego ryzyka i emocji, czasem pokwęka na swoje szare życie. Inny żyje jak Kacper Tekieli i w momencie gdy ten drugi narzeka na szare życie, to ten xyjacy wcześniej pełnią życia już uzyznia sobą kwiatki na cmentarzu
I właśnie dokładnie tak jest, problem polega na tym że większość kobiet jest zbyt mocno emocjonalna. Tak samo jak ja bym się nie obraził gdyby moja żona napisała wyznanie typu "Mój mąż to nie był facet którego najbardziej na świecie kochałam, ale był bardzo dobrym, miłym, sympatycznym człowiekiem i wiem że to właśnie z nim chcę spędzić resztę życia"
Hah, tak podejrzewalam, ze bronisz zaciekle, bo widzisz w tym swoja sytuację
Otóż między super fajerwerkami, a związkiem z rozsądku jest jeszcze sporo przestrzeni.
A ja wspólczuję każdej kobiecie, która zostala wybrana z braku laku.
Widzisz wiele rzeczy się nie planuje, bo ciężko wszystko idealnie zaplanować, życie pisze bardzo różne scenariusze. Oczywiśćie że w tamtych czasach wolałbym żeby inna kobieta była moją żoną, no i co z tego ? Czy to znaczy że gdyby teraz miał czarodziejską różdżkę i miał możliwość zmienić sobie bez żadnych konsekwencji żonę to bym to zrobił ? Oczywiście że bym tego nie zrobił, bo po latach zrozumiałem że miłość do drugiej osoby to coś więcej niż sam pociąg fizyczny. To jest tak jak np uwielbiasz kolor czerwony czy z tego wynika że nosisz ubrania tylko koloru czerwonego ? No nie, zakładamy na siebie różne ciuchy.
Nowe_otwarcie napisał/a:Chio napisał/a:"Jesteśmy już małżeństwem dosyć długo (dwa miesiące temu obchodziliśmy kryształową rocznicę ślubu) ale gdybym miał całe nasze małżeństwo streścić tylko jednym słowem to bym powiedział że było ono flegmatyczne. Problem był w zasadzie dosłownie od samego początku, bo po między nami nigdy nie było żadnej wielkiej miłości, a już na pewno nie z mojej strony, były dziewczyny które zdecydowanie bardziej kochałem, ale zawsze albo to one już miały innego, albo ja nie miałem śmiałości do nich zagadać albo one nie były mną zainteresowane. Dlaczego zatem ożeniłem się z dziewczyną której aż tak bardzo nie kochałem ? Było kilka powodów, stety bądź niestety były to pobudki głównie egoistyczne. Po pierwsze w tamtych czasach byłem tak naprawdę jedyną osób wśród swoich kumpli która jeszcze nikogo nie miała, spowodowało to że miałem gdzieś tam swoje kompleksy odnośnie tego gdy jako jedyny na jakiś imprezach nie miałem swojej drugiej połówki. Po drugie tak jak pisałem powody egoistyczne mianowicie przeszkadzała mi samotność, a tutaj jeszcze dochodziły powody finansowe, czyli takie że uważałem że lepiej mieć dwie pensje a nie jedną (oczywiście nie chodziło mi o to żeby dysponować jej pieniędzmi - tutaj chodziło mi o to że we dwójkę łatwiej będzie spłacać kredyt na mieszkanie, samochód, a nawet udało nam się założyć nasz wspólny biznes). Po trzecie być może nie kochałem mocno swojej żony, ale to nie znaczy że ona była zła, była na swój sposób nawet ładna, zabawna, nigdy nie była kłótliwa, wręcz przeciwnie bo spokojniejszej dziewczyny chyba bym nigdy nie znalazł, była wykształcona, oczytana (ma aż dwa wyuczone zawody - była tłumaczem symultanicznym jak i psychologiem) czyli gdybym tylko ją naprawdę kochał to byłaby to miłość idealna jak z bajki"
Biedna Kobieta
No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna. Mogę założyć się wręcz że żona tansewa to psycholog z powołania i całkowicie go rozumiem (może poza tym kalkulowaniem z dwoma pensjami. Kobieta trochę padła ofiarą swojej,wspaniałej skądinąd, natury. Tak jak w kobietach gorętszy ogień są w stanie rozniecić badboye, tak I na facetów bardziej działają zrypane suki, choć porządne kobiety są od nich matematycznie o.niebo lepsze. Ale właśnie... matematycznie. To, że jej nie kochał szaleńczo, to nie znaczy że jej bardzo nie lubi, że się mocno nie przywiązał, że nie eidzi w niej świetnej żony. Zabrakło tylko tego ognia, ale na właściwą kobietę, która wzbudzi prawdziwy ogień to można czekać do usranej śmierci. Czasem też się pojawią i się ją traci, ale to nie powód by do końca być dalej samemu. Zaraz kilka urażonych poczuje pieczenie w dupie, ale prawda wygląda tak że jak się skosztuje megadrogiego i oszałamiającego w smaku specjału, a potem stopa zyciowa się obniża i trzeba się żywić wędlinami z Biedry, to się je żre i żyje się dalej, bo przecież człowiek musi coś zrec, inaczej zdechnie z głodu. Ale od tego że się tego megaspecjalu już nigdy nie tknie, to wędlina z Biedry nie stanie się największym smakołykiem świata! Ale to wcale nie znaczy zd tsnsew nie okazywał jej czułości, szacunku, że nie traktował jak żony! Jedyne czego zabrakło to tej wyjątkowej chemii, tego efektu wow! I to nie znaczy że on nie docenia jej zalet i w jego oczach nie jest wspaniałą żoną. Jedyny pech polega na tym że nie wywołała ona w nim takiego ognia jak jakąś wcześniejszą, która (co bardzo prawdopodobne) była toksyczną suką, z którą związek.z czasem by go wykończył. To trochę jak z życiem: jeden żyje bez większego ryzyka i emocji, czasem pokwęka na swoje szare życie. Inny żyje jak Kacper Tekieli i w momencie gdy ten drugi narzeka na szare życie, to ten xyjacy wcześniej pełnią życia już uzyznia sobą kwiatki na cmentarzuI właśnie dokładnie tak jest, problem polega na tym że większość kobiet jest zbyt mocno emocjonalna. Tak samo jak ja bym się nie obraził gdyby moja żona napisała wyznanie typu "Mój mąż to nie był facet którego najbardziej na świecie kochałam, ale był bardzo dobrym, miłym, sympatycznym człowiekiem i wiem że to właśnie z nim chcę spędzić resztę życia"
Generalnie nic w tym złego, jeżeli kobieta została uświadomiona, z jakich powodów została wybrana i że istnieją (w momencie tego uświadomienia) inne, które kocha/kochało się bardziej. Natomiast układ, w którym facet rozważa ewentualną zdradę żony, tupie nóżkami, że to byłby powód do rozwodu, a nie widzi nic złego w tym, że małżeństwo opiera się na oszustwie... No, bezsens, domaganie się wypełnienia zobowiązań wynikających z umowy, kiedy swoją część olało się na samym początku.
Lady Loka napisał/a:Gosiawie napisał/a:Sorry Lady, ale czepiasz sie autora od samego poczatku:
"Pewnie, ze tak. Żonie będzie lepiej bez nudziarza obok."
i
"No a co to zmienia? Nie kochasz jej, jesteś z nia z wygody, to chociaz na wakacjach odpocznie."
Urojenia? Przyganial kociol garnkowi
- Nowe Otwarcie to tylko przyslowie.
A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Ale ty wiesz że poprzedni temat nie ma żadnego związu z tym konkretnym tematem ? Poprzedni był o hipotetycznej zdradzie mojej żony, ten jest o przyszłych wakacjach. Gdzie ty tutaj widzisz związek ?
Ale kwestia wakacji i samolotu była już w tamtym temacie.
Lady Loka napisał/a:Hah, tak podejrzewalam, ze bronisz zaciekle, bo widzisz w tym swoja sytuację
Otóż między super fajerwerkami, a związkiem z rozsądku jest jeszcze sporo przestrzeni.
A ja wspólczuję każdej kobiecie, która zostala wybrana z braku laku.
To nie był całkiem związek z rozsądku, choć jeśli ktoś jest skazany na portal randkowy, to już mówiłem że nie ma tu za bardzo co liczyć na emocje. Trochę chemii było, bo gdyby jej nie było wcale, to by się rozwaliło po trzech spotkaniach (jak poprzednie podejscie). Aczkolwiek nieco się z tego ulotnilo, głównie przez poważne problemy jakie miała (także przez to przybyło ileś kilogramow) . Ale liczę że to jednak wyjdzie na prostą., bo ona ma dużo zalet i naprawdę się do niej przywiązałem.
Rozumiem
całkowicie szczerze życze Ci jak najlepiej!
Autora cytaty:
"Nie moja żona nie musi znać prawdy, niech ona sobie myśli że ożeniłem się z nią z wielkiej miłości."
"Zniszczyłbym ją psychicznie gdybym powiedział jej prawdę, no bo to by oznaczało dla niej że przez 15 lat była w związku do którego nigdy nie powinno dojść."
PS. Nowe otwarcie ![]()
"Akurat z finansami nie ma tutaj problemów, niezaleznie od tego ile ta podróż by kosztowała raczej by nas na to było stać."
Jeśli jest tak dobrze to po co zakładasz drugi temat. Jeśli jest tak uczciwie to czemu żona nie wie, że była z braku laku. Może chciałaby wiedzieć i podjąć swoje decyzje czy chce być w małżeństwie z rozsądku. Dlaczego jej się zabiera możliwość wyboru, zabrało kiedyś. Arogancją jest myślenie, że ta kobieta ma się cieszyć, że autor zaszczycił ją i wybrał. Jeśli uważasz, że postąpiłeś w porządku to powiedz jej prawdę, bądź uczciwy. Nie zrobisz tego bo jesteś zwyczajnym tchórzem który boi się samotności i do tego sknerą bo nie chcesz wynagrodzić kobiecie zmarnowane lata. Widać jednak nie jest tak zadowolona byciem z Tobą jeśli próbuje coś robić, zmieniać. Może już rzyga flakami z olejem.
tansew napisał/a:Nowe_otwarcie napisał/a:No i? Nie zesraj się z tego żalu.
Wypisz wymaluj moja aktualna. Mogę założyć się wręcz że żona tansewa to psycholog z powołania i całkowicie go rozumiem (może poza tym kalkulowaniem z dwoma pensjami. Kobieta trochę padła ofiarą swojej,wspaniałej skądinąd, natury. Tak jak w kobietach gorętszy ogień są w stanie rozniecić badboye, tak I na facetów bardziej działają zrypane suki, choć porządne kobiety są od nich matematycznie o.niebo lepsze. Ale właśnie... matematycznie. To, że jej nie kochał szaleńczo, to nie znaczy że jej bardzo nie lubi, że się mocno nie przywiązał, że nie eidzi w niej świetnej żony. Zabrakło tylko tego ognia, ale na właściwą kobietę, która wzbudzi prawdziwy ogień to można czekać do usranej śmierci. Czasem też się pojawią i się ją traci, ale to nie powód by do końca być dalej samemu. Zaraz kilka urażonych poczuje pieczenie w dupie, ale prawda wygląda tak że jak się skosztuje megadrogiego i oszałamiającego w smaku specjału, a potem stopa zyciowa się obniża i trzeba się żywić wędlinami z Biedry, to się je żre i żyje się dalej, bo przecież człowiek musi coś zrec, inaczej zdechnie z głodu. Ale od tego że się tego megaspecjalu już nigdy nie tknie, to wędlina z Biedry nie stanie się największym smakołykiem świata! Ale to wcale nie znaczy zd tsnsew nie okazywał jej czułości, szacunku, że nie traktował jak żony! Jedyne czego zabrakło to tej wyjątkowej chemii, tego efektu wow! I to nie znaczy że on nie docenia jej zalet i w jego oczach nie jest wspaniałą żoną. Jedyny pech polega na tym że nie wywołała ona w nim takiego ognia jak jakąś wcześniejszą, która (co bardzo prawdopodobne) była toksyczną suką, z którą związek.z czasem by go wykończył. To trochę jak z życiem: jeden żyje bez większego ryzyka i emocji, czasem pokwęka na swoje szare życie. Inny żyje jak Kacper Tekieli i w momencie gdy ten drugi narzeka na szare życie, to ten xyjacy wcześniej pełnią życia już uzyznia sobą kwiatki na cmentarzuI właśnie dokładnie tak jest, problem polega na tym że większość kobiet jest zbyt mocno emocjonalna. Tak samo jak ja bym się nie obraził gdyby moja żona napisała wyznanie typu "Mój mąż to nie był facet którego najbardziej na świecie kochałam, ale był bardzo dobrym, miłym, sympatycznym człowiekiem i wiem że to właśnie z nim chcę spędzić resztę życia"
Generalnie nic w tym złego, jeżeli kobieta została uświadomiona, z jakich powodów została wybrana i że istnieją (w momencie tego uświadomienia) inne, które kocha/kochało się bardziej. Natomiast układ, w którym facet rozważa ewentualną zdradę żony, tupie nóżkami, że to byłby powód do rozwodu, a nie widzi nic złego w tym, że małżeństwo opiera się na oszustwie... No, bezsens, domaganie się wypełnienia zobowiązań wynikających z umowy, kiedy swoją część olało się na samym początku.
Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.
tansew napisał/a:Lady Loka napisał/a:A Ty widziałaś poprzedni temat?:)
Ale ty wiesz że poprzedni temat nie ma żadnego związu z tym konkretnym tematem ? Poprzedni był o hipotetycznej zdradzie mojej żony, ten jest o przyszłych wakacjach. Gdzie ty tutaj widzisz związek ?
Ale kwestia wakacji i samolotu była już w tamtym temacie.
Była ale wtedy pisałem tam że żonie po prostu odwaliło.
Autora cytaty:
"Nie moja żona nie musi znać prawdy, niech ona sobie myśli że ożeniłem się z nią z wielkiej miłości."
"Zniszczyłbym ją psychicznie gdybym powiedział jej prawdę, no bo to by oznaczało dla niej że przez 15 lat była w związku do którego nigdy nie powinno dojść."
PS. Nowe otwarcie
"Akurat z finansami nie ma tutaj problemów, niezaleznie od tego ile ta podróż by kosztowała raczej by nas na to było stać."
No i czego te cytaty mają dowodzić poza moją sytuacją która była dawno dawno temu ?
Jeśli jest tak dobrze to po co zakładasz drugi temat. Jeśli jest tak uczciwie to czemu żona nie wie, że była z braku laku. Może chciałaby wiedzieć i podjąć swoje decyzje czy chce być w małżeństwie z rozsądku. Dlaczego jej się zabiera możliwość wyboru, zabrało kiedyś. Arogancją jest myślenie, że ta kobieta ma się cieszyć, że autor zaszczycił ją i wybrał. Jeśli uważasz, że postąpiłeś w porządku to powiedz jej prawdę, bądź uczciwy. Nie zrobisz tego bo jesteś zwyczajnym tchórzem który boi się samotności i do tego sknerą bo nie chcesz wynagrodzić kobiecie zmarnowane lata. Widać jednak nie jest tak zadowolona byciem z Tobą jeśli próbuje coś robić, zmieniać. Może już rzyga flakami z olejem.
No nie postąpiłem w porządku, ale żona nie musi wiedzieć co mną kierowało 15 lat temu.
Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.
Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.
Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...
64 2024-04-29 19:35:01 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2024-04-29 19:37:04)
tansew napisał/a:Gdzie ja napisałem że to nie jest nic złego ? Wręcz przeciwnie napisałem że małżeństwo było zawarte bardziej z moich egoistycznych pobudek, jednak po kilkunastu latach małe to ma to znaczenie dla mnie z jakifh powodów zostało zawarte małżeństwo, ważne że przetrwało.
Skoro nie zamierzasz poinformować żony o swoich pobudkach, to zdajesz sobie sprawę z tego, że dla niej miałoby to znaczenie.
Ma to też znaczenie dla tego wątku: gdyby żona nie została żoną z braku laku, to byś nie lekceważył jej ani jej potrzeb. Nie byłoby tekstów o kryzysie wieku średniego czy o tym, że jej odwaliło. A tak zachowujesz się jak stary dziad: małżeństwo flegmatyczne (tak to leciało?), ujowo, ale stabilnie, a tu żona jakieś fanaberie i fochy na stare lata, no kto to widział takie wojaże...
Ale tutaj to już zdrowo pitolisz! To wszystko mogłoby po latach wyjść w każdym małżeństwie, także takim zawartym z wielkiej chemii, która po kilku latach ulotnila się razem z motylkami. I tak jak wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, tak wiele dróg może prowadzić do danego stanu i danej sytuacji; także z miejsca, po którym jak widać byś się tego nie spodziewala. Różowe okulary mogą albo spaść albo może ich nie być od początku ale czy spadną czy ich w ogóle nie było, to efekt w danej chwili (w postaci ich braku) jest ten sam.
No nie postąpiłem w porządku, ale żona nie musi wiedzieć co mną kierowało 15 lat temu.
Oooo... Jaki dobry pan.