Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 176 z 176 ]

131

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Lady Loka napisał/a:
misty256 napisał/a:
szeptem napisał/a:

Rodzice nigdy Ci tej akcji nie wybaczą, myślę że o tym wiedziałaś od samego początku. Mają prawo do swoich poglądów i ocen. Przeprosiłaś ich chociaż za kradzież pieniędzy?...
Ty też oczywiście miałaś i masz prawo działać stosownie do swoich przekonań, ale nie możesz wymagać aby oni się do Ciebie dostosowali czy zapomnieli. Nie, już nigdy nie będzie między Wami jak kiedyś (ponad 5 lat temu). Rozumiem, że nie mieszkasz z nimi? Żyj po prostu swoim życiem, nie zabiegaj o nich, może sami kiedyś zechcą wyciągnąć do Ciebie rękę. Jak na razie się na to jednak nie zanosi. Zawiodłaś ich, żyj z tym. Można powiedzieć, że sama tego chciałaś...


Oczywiście że przeprosiłam i nawet oddałam pieniądze, no ale jak widać to za mało. Myślę że dajesz dobre rady, mianowcie najlepiej żebym po prostu żyła po swojemu i nie przejmowała się nimi. Jeżeli z powodu tak nieistotnych wydarzeń sprzed 5 lat nie są w stanie mnie traktować normalnie to może nawet i lepiej ? W końcu po co mieć cokolwiek wspónego z ludźmi którzy wypierają się własnego dziecka ? Tacy rodzinni, tacy konserwatywni jednocześnie tacy hipokryci którzy wypną się na własne dziecko. Badź co bądź i tak wyszłam na tym lepiej niż jakbym się zdecydowała wtedy urodzic dziecko, no bo z czego niby bym je miała utrzymać ? Raczej nie z przychylności rodziców.

Może oni po prostu nie chcą mieć nic wspólnego z kimś, kto wlasne dziecko zabił?

Znowu, piszę z ich perspektywy, nie własnej.
Pisałam Ci, że dla nich widocznie nie jest to nieistotne wydarzenie sprzed 5 lat.

Rozumiem że nie ma sensu się narzucać bo widzę że paradoksalnie to przynosi tylko odwrotny skutek, więc postanowiłam zrobić dokładnie to samo co oni czyli wypiąć się na nich.Skoro ja im do szczęścia potrzebna nie jestem, to oni też mi nie są.

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-08-30 20:05:44)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Farmer ja to się dziwię, że jej nie pogonili na drzewo.....że ona ma jeszcze jakieś pretensje do nich....szok i niedowierzanie.

Jacy wy idealni...Kto by pomyślał.../jeśli to nie ironia Jack/

Dziewczynie i tak jest ciężko, niepotrzebne jej dobijanie, to po katolicku rozumiem tongue


Nie, to nie ironia.

Jestem antyklerykałem i nonteistą (choć może bardziej agnostykim).

Czy jest jej ciężko? Nie wiem. Ja tu widzę jedynie marudzenie. Nie widzę, aby faktycznie zdawała się rozumieć ważkość swoich czynów. A pamiętaj - jestem za aborcją, eutanazją i karą śmierci. Nie uważam, żeby życie ludzkie samo w sobie stanowiło jakąś większą wartość. A przynajmniej nie większą niż jakiegokolwiek innego stworzenia. A jednak rozumiem ciężar czynu. Zwłaszcza w kontekście tradycjonalizmu rodziców. A ona się zachowuje jakby podwędziła garść drobniaków ze stołu i pojechała do kosmetyczki, żeby zajęła się pryszczem. Ledwo skończyła 18stkę i zaliczyła wpadkę, a potem ukradła pieniądze i wyjechała do innego kraju dokonać aborcji. I ma pretensje do rodziców, że są....zawiedzeni jej postępowaniem?

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

133

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Ty wiesz swoje, oni wiedzą swoje. Każdy z Was jest dorosły. Kompletnie nie rozumiem po co wracacie do tematu zapalnego? Nic tego już nie zmieni, a czasu się nie cofnie (a jakby się cofnęło to i tak zrobiłabyś tak samo...). Czy nie jest możliwy "jakiś tam kontakt" bez rozmów wiecznie o tym samym? Nie macie aktualnych tematów do rozmowy?
Ty nie naciskaj, żeby przeszli nad tym do porządku dziennego, bo to leży w ich emocjach i nie masz prawa na to wpływać, ani nic na nich wymuszać. Ale rodzice również nie mają prawa, by wymusić na Tobie jakiś żal (sztuczny), kajanie się czy przepraszanie całego świata.
Jezeli chcesz się na czymś skupić to na próbie budowania relacji bez wracania do wydarzeń sprzed 5 lat. Wszelkie próby rozmowy na ten temat ucinaj w zarodku. "Proszę, nie chce już nigdy więcej podejmować tego tematu". Albo rodzice dostosują się do Twojej prośby, albo kontakt sam z siebie się rozluźni.

134

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:

Z czego wszystkie pieniądze oddałam, więc naprawiłam swoje czyny., a wpadka i aborcja nie mają po tylu latach żadnego wpływu na moje obecne życie.

smile

135 Ostatnio edytowany przez Panna de Jones (2023-08-30 21:57:44)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:


Ledwo skończyła 18stkę i zaliczyła wpadkę, a potem ukradła pieniądze i wyjechała do innego kraju dokonać aborcji. I ma pretensje do rodziców, że są....zawiedzeni jej postępowaniem?


Z czego wszystkie pieniądze oddałam, więc naprawiłam swoje czyny, a wpadka i aborcja nie mają po tylu latach żadnego wpływu na moje obecne życie.

A rodzicom chodzi o to, że ukradłaś pieniądze, czy o to, że dokonałaś aborcji, co może nie mieści się w ich światopoglądzie i z którego to powodu nie są w stanie zaakceptować Twojej decyzji?

Poza tym, że w doroslym życiu przychodzi taki moment, w ktorym należy emocjonalnie uniezależnić się od rodziców. Byłaś na tyle dorosła, że podjęłaś samodzielną decyzję o aborcji więc do czego jest Ci potrzebne błogosławieństwo rodziców tym bardziej po kilku latach? Ty jako osoba dorosła podjęłaś własną decyzję co do swojego dziecka - nie chciałaś go. Oni jako osoby dorosłe podjęli własną decyzję co do Ciebie, jako swojego dziecka - też Cię nie chcą. W tej sytuacji to dla Ciebie akurat bolesna ironia losu.

Rodziców nie nalezy w tej sytuacji naciskać. Żyć swoim życiem tak jak to robiłaś od kiedy skończyłaś 18 lat. Rodzice i ich akceptacja tak naprawdę nie są Ci już do niczego potrzebni. To Twoje życie, nie ich.
W tej sytuacji trzeba iść za ciosem, a rodzicom dać "wolną rękę".

136

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Dobra wiem, ze to prowo,ale bede udawac, ze to prawdziwa historia otoz, zeby bylo przebaczenie to musi byc zal za popelnione zle czyny i jakiekolwiek sumienie- autorka postu nie dosc,ze nie ma sumienia to jeszcze uwaza, ze przebaczenie jej sie nalezy, nazywajac przy tym rodzicow betonem. Pytanie czy ktokolwiek chcialby przebaczyc tak pustej, rozczeniowej osobie,ktora nie wykazuje zadnej refleksji po tym co zrobila, a uznaje to za normalne?.... bez zalu nie ma przebaczenia i tyle w temacie

137

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
Farmer napisał/a:
misty256 napisał/a:

Jeżeli z powodu tak nieistotnych wydarzeń sprzed 5 lat nie są w stanie mnie traktować normalnie to może nawet i lepiej ?

wpadka, aborcja i kradzież pieniędzy na nią uważasz "nieistotnymi wydarzeniami"?
jesteś bezczelna, bez empatii, bez sumienia
i ty się dziwisz, że nie mogą traktować ciebie normalnie?

Tak, po 5 latach uważam te wydarzenia za nieistotne, no bo nie mają żadnego wpływu na moje życie. Gdyby tej wpadki nie było no to moje życie teraz by wyglądało tak samo jak wygląda teraz.

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

138 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-08-30 23:12:37)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Ewika99 napisał/a:
misty256 napisał/a:
Farmer napisał/a:

wpadka, aborcja i kradzież pieniędzy na nią uważasz "nieistotnymi wydarzeniami"?
jesteś bezczelna, bez empatii, bez sumienia
i ty się dziwisz, że nie mogą traktować ciebie normalnie?

Tak, po 5 latach uważam te wydarzenia za nieistotne, no bo nie mają żadnego wpływu na moje życie. Gdyby tej wpadki nie było no to moje życie teraz by wyglądało tak samo jak wygląda teraz.

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem

139

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Socjallibertarianin napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Wg mnie i wielu innych osob na tym swiecie aborcja na zyczenie to zabojstwo

140 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2023-08-30 23:15:17)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Pytam czym jest poronienie. To liczcie lata od zapłodnienia. Kropcie i chowajcie płody do grobów. W Patologicznym środowisku tak już jest. Ale nie narzucajcie swojej pseudomoralności innym ludziom. Kampania idzie fejkowe konta się mnożą. Kto wie czy autorka to nie fake konto aby wepchnąć temat aborcji.

141

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Socjallibertarianin napisał/a:

Pytam czym jest poronienie. To liczcie lata od zapłodnienia. Kropcie i chowajcie płody do grobów. W Patologicznym środowisku tak już jest. Ale nie narzucajcie swojej pseudomoralności innym ludziom. Kampania idzie fejkowe konta się mnożą. Kto wie czy autorka to nie fake konto aby wepchnąć temat aborcji.

Poronienie jest to niecelowa utrata ciazy np kobieta chce miec dziecko, a nagle dostaje krwotoku z przyczyn medycznych i niestety traci dziecko.... liczy sie dni od zaplodnienia, a nie lata... no i po mojemu to tez jest prowokacja

142

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Socjallibertarianin napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Ewika99 napisał/a:
misty256 napisał/a:

Tak, po 5 latach uważam te wydarzenia za nieistotne, no bo nie mają żadnego wpływu na moje życie. Gdyby tej wpadki nie było no to moje życie teraz by wyglądało tak samo jak wygląda teraz.

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem

W kwestii technicznej to Autorka nigdy nie wypowiedziała się, jak zaawansowana była ciąża.
A musiała być już w okolicach 2 trymestru skoro musiala jechać do Czech. Bo inaczej wystarczyłoby zamówić tabletki i z głowy. I wtedy właśnie byłoby sztuczne poronienie.

Dlatego historia się nie klei.

143 Ostatnio edytowany przez ChuopskiChłop (2023-08-31 06:36:38)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Paliwoda napisał/a:
misty256 napisał/a:
Paliwoda napisał/a:

Teraz powinnaś odkupić swoje winy poprzez uczenie młodszych od siebie na czym polegał twój błąd, żeby nie popełnili tego samego.

To już nie moja brożka, zwłaszcza że czasami jak się o czymś mówi to człowiek tego nie zrozumie dopiero jak przeżyje na własnej skórze to dopiero wtedy dotrze.

A potem ludzie się dziwią, skąd poparcie dla radykalnych sił politycznych. I bardzo dobrze, ciężko wytrzymać bez nerw jak się patrzy na takie dupodajstwo nie poczuwające się do odpowiedzialności za nic. Ta twoja rodzina jest zbyt cierpliwa wobec ciebie. Ja bym cię wygonił z domu.

Ale myślisz, że poparcie dla konfy spowoduje że nie będzie "dupodajstwa"? . Nie kolego, zamiast tego będzie likwidacja prawa pracy i ogromny rozrost prekariatu, likwidacja podatków czyli de facto likwidacja państwa i wsparcie dla tępych małp nacjonalistycznych.

Za głosowanie na tych bandytów powinno być pozbawienie praw obywatelskich.

144

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Agnes76 napisał/a:
Paliwoda napisał/a:

Jej rodzice to są bardzo porządni ludzi. Zależy im na porządku w narodzie. Za swoją niezłomną postawę powinni otrzymać medal od prezydenta.

jasne
A potem ten prezydent niech się zajmuje wszystkimi starymi rodzicami.

Kobieta to nie maszynka do rodzenia dzieci na potrzeby innych ludzi.

Prezydent to niech się co najwyżej zajmuje kotem prezesa, chociaż patrząc na to jaki to nieudacznik i bezmyślna maszynka do podpisów to pewnie nawet z tym by miał problem.

145

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Teraz już widzę, że to prowo.

146

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Lady Loka napisał/a:
Socjallibertarianin napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Ewika99 napisał/a:

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem

W kwestii technicznej to Autorka nigdy nie wypowiedziała się, jak zaawansowana była ciąża.
A musiała być już w okolicach 2 trymestru skoro musiala jechać do Czech. Bo inaczej wystarczyłoby zamówić tabletki i z głowy. I wtedy właśnie byłoby sztuczne poronienie.

Dlatego historia się nie klei.

Oczywiscie, ze sie nie klei, bo to jest prowokacja

147 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2023-08-31 10:05:54)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Socjallibertarianin napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Ewika99 napisał/a:
misty256 napisał/a:

Tak, po 5 latach uważam te wydarzenia za nieistotne, no bo nie mają żadnego wpływu na moje życie. Gdyby tej wpadki nie było no to moje życie teraz by wyglądało tak samo jak wygląda teraz.

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem


Pisalam w kontekście tego, jak postrzegają to rodzice wątkodajki. Chyba mają prawo tak sądzić? A co z płodami, które usuwa się w 6 miesiącu ciąży? Gdy kobieta rodzi przedwcześnie w tym miesiącu, takie dziecko już się ratuje. Często z powodzeniem.  Więc wcale nie dziwię się, że aborcja może dla niektórych być zwykłym zabójstwem.

148

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

A dla mnie jest to pojęte. Bo mają swoją (katolicką) dumę. Może dla ciebie to głupie. Może dla mnie też. Ale jestem w stanie zrozumieć ich rodziców bardziej niż nią. Zobacz, że ona dalej nie kuma jak poważnej rzeczy dokonała. Zobacz, że kompletnie nie rozumie jaki wpływ miało to na jej rodziców. Owszem - jej decyzja. Ale wydaje się, że z konsekwencjami jej decyzji to zmagają się jej rodzice. Nie ona.

149 Ostatnio edytowany przez Panna de Jones (2023-08-31 11:51:55)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
ChuopskiChłop napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Paliwoda napisał/a:

Jej rodzice to są bardzo porządni ludzi. Zależy im na porządku w narodzie. Za swoją niezłomną postawę powinni otrzymać medal od prezydenta.

jasne
A potem ten prezydent niech się zajmuje wszystkimi starymi rodzicami.

Kobieta to nie maszynka do rodzenia dzieci na potrzeby innych ludzi.

Prezydent to niech się co najwyżej zajmuje kotem prezesa, chociaż patrząc na to jaki to nieudacznik i bezmyślna maszynka do podpisów to pewnie nawet z tym by miał problem.

Zanim po raz kolejny w kolejnym temacie zabierzesz się za politykowanie przez pryzmat rozwiązań prawnych poczytaj sobie o uprawnieniach Prezydenta RP w procesie ustawodawczym i wypowiadaj się dopiero wtedy jak będziesz wiedział co KAŻDA OSOBA SPRAWUJĄCA ten urząd może a czego nie może w tym zakresie oraz na jakich zasadach - w szczególności art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.
W pewnym sensie "maszynkę do podpisywania ustaw" z urzędu prezydenta zrobiły rozwiązania prawne, podpis prezydenta to w sumie czysta formalność względem ostatecznych decyzji Sejmu lub Trybunału Konstytucyjnego. Przyjemnej lektury!

150

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

A dla mnie jest to pojęte. Bo mają swoją (katolicką) dumę. Może dla ciebie to głupie. Może dla mnie też. Ale jestem w stanie zrozumieć ich rodziców bardziej niż nią. Zobacz, że ona dalej nie kuma jak poważnej rzeczy dokonała. Zobacz, że kompletnie nie rozumie jaki wpływ miało to na jej rodziców. Owszem - jej decyzja. Ale wydaje się, że z konsekwencjami jej decyzji to zmagają się jej rodzice. Nie ona.

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...

151

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

A dla mnie jest to pojęte. Bo mają swoją (katolicką) dumę. Może dla ciebie to głupie. Może dla mnie też. Ale jestem w stanie zrozumieć ich rodziców bardziej niż nią. Zobacz, że ona dalej nie kuma jak poważnej rzeczy dokonała. Zobacz, że kompletnie nie rozumie jaki wpływ miało to na jej rodziców. Owszem - jej decyzja. Ale wydaje się, że z konsekwencjami jej decyzji to zmagają się jej rodzice. Nie ona.

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...

Całkowicie podpisuje się pod postawą i podejściem Wieki.

152

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

A dla mnie jest to pojęte. Bo mają swoją (katolicką) dumę. Może dla ciebie to głupie. Może dla mnie też. Ale jestem w stanie zrozumieć ich rodziców bardziej niż nią. Zobacz, że ona dalej nie kuma jak poważnej rzeczy dokonała. Zobacz, że kompletnie nie rozumie jaki wpływ miało to na jej rodziców. Owszem - jej decyzja. Ale wydaje się, że z konsekwencjami jej decyzji to zmagają się jej rodzice. Nie ona.

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...

Jezeli jestes osoba wierzaca to musisz wiedziec,ze nawet Bog nie przebaczy jezeli nie bedzie zalu za popelnione czyny,a ty wymagasz od czlowieka, zeby przebaczyl komus kto mysli ,ze przebaczenie sie nalezy bez wzgledu na to czy zaluje popelnionych czynow czy nie,a sadzac po postawie autorki tematu to wg niej ona nie zrobila NIC zlego... jezeli jestes ateista to rowniez czy nie uwazasz, ze postawa autorki wobec jej rodzicow i do calej sytuacji nie zasluguje na przebaczenie?

153

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Julka wyluzuj... już i tak dużo za dużo napisałaś w tym wątku, nawet wyszłaś poza niego...

154

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Panna de Jones napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

jasne
A potem ten prezydent niech się zajmuje wszystkimi starymi rodzicami.

Kobieta to nie maszynka do rodzenia dzieci na potrzeby innych ludzi.

Prezydent to niech się co najwyżej zajmuje kotem prezesa, chociaż patrząc na to jaki to nieudacznik i bezmyślna maszynka do podpisów to pewnie nawet z tym by miał problem.

Zanim po raz kolejny w kolejnym temacie zabierzesz się za politykowanie przez pryzmat rozwiązań prawnych poczytaj sobie o uprawnieniach Prezydenta RP w procesie ustawodawczym i wypowiadaj się dopiero wtedy jak będziesz wiedział co KAŻDA OSOBA SPRAWUJĄCA ten urząd może a czego nie może w tym zakresie oraz na jakich zasadach - w szczególności art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.
W pewnym sensie "maszynkę do podpisywania ustaw" z urzędu prezydenta zrobiły rozwiązania prawne, podpis prezydenta to w sumie czysta formalność względem ostatecznych decyzji Sejmu lub Trybunału Konstytucyjnego. Przyjemnej lektury!

Nie musisz mi tego mówić bo to wiem, mi bardziej chodzi o to iż mający godność człowiek ustąpiłby z urzędu widząc co wyprawia obecna większość sejmowa żeby nie dokładać swojej ręki do ich ustaw niszczących sądownictwo i niezgodnych z prawem unijnym.

155

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
ChuopskiChłop napisał/a:
Panna de Jones napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Prezydent to niech się co najwyżej zajmuje kotem prezesa, chociaż patrząc na to jaki to nieudacznik i bezmyślna maszynka do podpisów to pewnie nawet z tym by miał problem.

Zanim po raz kolejny w kolejnym temacie zabierzesz się za politykowanie przez pryzmat rozwiązań prawnych poczytaj sobie o uprawnieniach Prezydenta RP w procesie ustawodawczym i wypowiadaj się dopiero wtedy jak będziesz wiedział co KAŻDA OSOBA SPRAWUJĄCA ten urząd może a czego nie może w tym zakresie oraz na jakich zasadach - w szczególności art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.
W pewnym sensie "maszynkę do podpisywania ustaw" z urzędu prezydenta zrobiły rozwiązania prawne, podpis prezydenta to w sumie czysta formalność względem ostatecznych decyzji Sejmu lub Trybunału Konstytucyjnego. Przyjemnej lektury!

Nie musisz mi tego mówić bo to wiem, mi bardziej chodzi o to iż mający godność człowiek ustąpiłby z urzędu widząc co wyprawia obecna większość sejmowa żeby nie dokładać swojej ręki do ich ustaw niszczących sądownictwo i niezgodnych z prawem unijnym.

A czy prawa unijne maja wartosc czlowieka? Od tego trzeba zaczac

156 Ostatnio edytowany przez Panna de Jones (2023-08-31 13:21:51)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
ChuopskiChłop napisał/a:
Panna de Jones napisał/a:
ChuopskiChłop napisał/a:

Prezydent to niech się co najwyżej zajmuje kotem prezesa, chociaż patrząc na to jaki to nieudacznik i bezmyślna maszynka do podpisów to pewnie nawet z tym by miał problem.

Zanim po raz kolejny w kolejnym temacie zabierzesz się za politykowanie przez pryzmat rozwiązań prawnych poczytaj sobie o uprawnieniach Prezydenta RP w procesie ustawodawczym i wypowiadaj się dopiero wtedy jak będziesz wiedział co KAŻDA OSOBA SPRAWUJĄCA ten urząd może a czego nie może w tym zakresie oraz na jakich zasadach - w szczególności art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.
W pewnym sensie "maszynkę do podpisywania ustaw" z urzędu prezydenta zrobiły rozwiązania prawne, podpis prezydenta to w sumie czysta formalność względem ostatecznych decyzji Sejmu lub Trybunału Konstytucyjnego. Przyjemnej lektury!

Nie musisz mi tego mówić bo to wiem, mi bardziej chodzi o to iż mający godność człowiek ustąpiłby z urzędu widząc co wyprawia obecna większość sejmowa żeby nie dokładać swojej ręki do ich ustaw niszczących sądownictwo i niezgodnych z prawem unijnym.

"Konstytuta prostytuta". Tobie to się chyba drugi Piłsudski marzy. Kłopot w tym że zarówno osoba sprawująca obecnie urząd prezydenta jak ta sejmowa większość, która wyprawia to co wyprawia zostali wybrani w demokratycznych wyborach, tj. większością wymaganych głosów, więc mają poparcie większości społeczeństwa. Witamy w demokracji. Dla niewtajemniczonych innej formie zamordyzmu.

157

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...


Grzech śmiertelny to nie takie hop siup. Tym bardziej dla polskiego katolika. Łatwiej wybaczyć księdzu, że rucha dzieci, niż nastolatce, że nie chce zmarnować sobie życia niechcianą ciążą

158

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...


Grzech śmiertelny to nie takie hop siup. Tym bardziej dla polskiego katolika. Łatwiej wybaczyć księdzu, że rucha dzieci, niż nastolatce, że nie chce zmarnować sobie życia niechcianą ciążą

Taki mamy klimat...

159

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...


Grzech śmiertelny to nie takie hop siup. Tym bardziej dla polskiego katolika. Łatwiej wybaczyć księdzu, że rucha dzieci, niż nastolatce, że nie chce zmarnować sobie życia niechcianą ciążą

Taki mamy klimat...

Niestety to tez prawda. Aborcja na zyczenie jest zla, ale to co robis niektorzy ksieza to tez jest zle

160 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2023-09-01 20:41:07)

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Aborcja przeprowadzona w normalnych warunkach niesie za sobą zdecydowanie mniejsze ryzyko śmierci niż ciąża, także o swoje życie bardziej muszą się nie bać nie osoby które dokonują aborcji a które decydują się na donoszenie ciąży. Zyje jakby nic się nie stało, no dobrze a jak mam niby żyć ? Nie każdy do tego podchodzi jakoś tak mocno emocjonalnie, a ja nawet po upływie takiej ilości czasu stwierdzam że może nie postąpiłam właściwie ale najlepiej jak się tylko dało. Tutaj nie chodzi o żadną moją silną psychikę, po prostu nie uważam że zrobiłam coś aż tak złego.

Przepraszam za sarkazm.....nie masz innego wyjścia, usuń rodziców...

misty256 napisał/a:

Powiem tak, narzucać się więcej nie zamierzam, to wyjątkowo niezdrowe i nie w moim stylu. Jeżeli ich sumienie nie gryzie z powodu tego że wypięli się na własne dziecko to .....

A to dobre, a Ty co zrobiłaś z własnym dzieckiem? Więcej niż się wypiełaś. Sumienie nie gryzie?

161

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Gdyby moja córka usunęła ciąże (bez powaznego powodu) czułabym nie tyle co  żal a rozczarowanie córka. Chyba do końca życia zastanawiałbym się gdzie popełniłam błąd i kogo wychowałam.
Nie wyrzeklabym się córki, ale w głębi serca miałabym ogromny żal,że moje dziecko było zdolne zrobic coś tak strasznego, bo widzisz autork dla Ciebie mogła to być tylko ciąża, płód a dla Twoich rodziców dziecko, wnuki nie możesz oczekiwać od nich, że nagle stanie się inaczej.  Nie chcę cię dobijać  oni Ci byc może tego nigdy nie powiedza ale dla nich możesz być po prostu potworem.

162

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Gdyby moja córka usunęła ciąże (bez powaznego powodu) czułabym nie tyle co  żal a rozczarowanie córka. Chyba do końca życia zastanawiałbym się gdzie popełniłam błąd i kogo wychowałam.
Nie wyrzeklabym się córki, ale w głębi serca miałabym ogromny żal,że moje dziecko było zdolne zrobic coś tak strasznego, bo widzisz autork dla Ciebie mogła to być tylko ciąża, płód a dla Twoich rodziców dziecko, wnuki nie możesz oczekiwać od nich, że nagle stanie się inaczej.  Nie chcę cię dobijać  oni Ci byc może tego nigdy nie powiedza ale dla nich możesz być po prostu potworem.

163

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
calineczka58 napisał/a:

Gdyby moja córka usunęła ciąże (bez powaznego powodu) czułabym nie tyle co  żal a rozczarowanie córka. Chyba do końca życia zastanawiałbym się gdzie popełniłam błąd i kogo wychowałam.
Nie wyrzeklabym się córki, ale w głębi serca miałabym ogromny żal,że moje dziecko było zdolne zrobic coś tak strasznego, bo widzisz autork dla Ciebie mogła to być tylko ciąża, płód a dla Twoich rodziców dziecko, wnuki nie możesz oczekiwać od nich, że nagle stanie się inaczej.  Nie chcę cię dobijać  oni Ci byc może tego nigdy nie powiedza ale dla nich możesz być po prostu potworem.

Autorka nigdy tego nie zrozumie,bo brakuje jej empatii jak każdemu socjopacie.

164

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Farmer napisał/a:

Autorka nigdy tego nie zrozumie,bo brakuje jej empatii jak każdemu socjopacie.

Socjopaci są dobrymi manipulatorami, bo są zdolni do decetracji, czyli grubsza - empatii bez komponenty emocjonalnej.

U niej nawet tego nie ma, bo jest skupioną na sobie egocentryczką z zaburzeniami w rozwoju emocjonalnym. To wszystko.

O ile jest prawdziwa, bo to wątpię. Bo jak zawsze w okresie przedwyborczym to pierdylion historii z aborcją w tle wychodzi.

165

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Jack Sparrow napisał/a:
Farmer napisał/a:

Autorka nigdy tego nie zrozumie,bo brakuje jej empatii jak każdemu socjopacie.

Socjopaci są dobrymi manipulatorami, bo są zdolni do decetracji, czyli grubsza - empatii bez komponenty emocjonalnej.

U niej nawet tego nie ma, bo jest skupioną na sobie egocentryczką z zaburzeniami w rozwoju emocjonalnym. To wszystko.

O ile jest prawdziwa, bo to wątpię. Bo jak zawsze w okresie przedwyborczym to pierdylion historii z aborcją w tle wychodzi.

Ja tez od poczatku twierdze, ze to prowo by wywolac gownoburze przed wyborami takie tematy sie pojawiaja

166

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
calineczka58 napisał/a:

Gdyby moja córka usunęła ciąże (bez powaznego powodu) czułabym nie tyle co  żal a rozczarowanie córka. Chyba do końca życia zastanawiałbym się gdzie popełniłam błąd i kogo wychowałam.
Nie wyrzeklabym się córki, ale w głębi serca miałabym ogromny żal,że moje dziecko było zdolne zrobic coś tak strasznego, bo widzisz autork dla Ciebie mogła to być tylko ciąża, płód a dla Twoich rodziców dziecko, wnuki nie możesz oczekiwać od nich, że nagle stanie się inaczej.  Nie chcę cię dobijać  oni Ci byc może tego nigdy nie powiedza ale dla nich możesz być po prostu potworem.

Znaczy powód poważny był, po prostu nie miałam ochoty zostawać w tak młodym wieku rodzicem, kiedy nie mialam ani własnego domu, ani pracy, ani zadnych perspektyw na przyszlość, nie dałabym rady nawet tego dziecka wykarmić.

Nie oczekuję od rodziców za wszelką cenę wybaczenia, bo i tak uważam że nawet jeżeli tamtą decyzją z przeszłości na zawsze utraciłam rodziców no to i tak byla to lepsza opcja niż urodzenie dziecka i zdobycie przychylności rodziców.

167

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale jak zmagają się, to na własne życzenie... Bo nie muszą. Katolik powinien wybaczać, tym bardziej dziecku ze swojej krwi i kości.
Zrobiła, co zrobiła, to nie znaczy, że ma nosić worek pokutny do śmierci.

Rodziców też nie obchodzi, że na nią wpływ był mniejszy... więc wzajemnie się nie rozumieją.

Tu głównie mają wpływ charaktery, osobowości, każdy jest, jaki jest i w tak bliskiej rodzinie, trzeba akceptować inność, choć ciężko...


Grzech śmiertelny to nie takie hop siup. Tym bardziej dla polskiego katolika. Łatwiej wybaczyć księdzu, że rucha dzieci, niż nastolatce, że nie chce zmarnować sobie życia niechcianą ciążą

I pomyśleć że przez takie zabobony głoszone przez sukienkowych ludzie są w stanie później wypierać się wlasnych dzieci.

168

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Lady Loka napisał/a:
Socjallibertarianin napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Podziwiam,ze zabilas dziecko z wpadki i podchodzisz do tego normalnie jakby nic sie nie stalo,bo sa kobiety, ktore musza usunac ciaze np duze ryzyko smierci kobiety, wiec wybieraja miedzy swoim zyciem,a dziecka,a mimo to,ze aborcja jest u nich uzasadniona to czesto pozniej potrzebuja pomocy psychologa-ty usunelas ciaze dla kaprysu i zyjesz dalej jakby nic sie nie stalo -niewiem czy masz az tak silna psychike czy brak sumienia.

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

Ewika99 napisał/a:

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem

W kwestii technicznej to Autorka nigdy nie wypowiedziała się, jak zaawansowana była ciąża.
A musiała być już w okolicach 2 trymestru skoro musiala jechać do Czech. Bo inaczej wystarczyłoby zamówić tabletki i z głowy. I wtedy właśnie byłoby sztuczne poronienie.

Dlatego historia się nie klei.

Aborcja w Czechach jest całkowicie legalna na życzenie kobiety do 12 tygodnia, także to nie mógłbyć II trymestr. Myśl trochę.

169

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Ewika99 napisał/a:
misty256 napisał/a:
Farmer napisał/a:

wpadka, aborcja i kradzież pieniędzy na nią uważasz "nieistotnymi wydarzeniami"?
jesteś bezczelna, bez empatii, bez sumienia
i ty się dziwisz, że nie mogą traktować ciebie normalnie?

Tak, po 5 latach uważam te wydarzenia za nieistotne, no bo nie mają żadnego wpływu na moje życie. Gdyby tej wpadki nie było no to moje życie teraz by wyglądało tak samo jak wygląda teraz.

Mylisz się. To bardzo istotne wydarzenia, które właśnie mają wpływ na Twoje życie. Inaczej byś nie miała złych relacji z rodzicami. Inaczej byś tu nie pisała. To jest właśnie konsekwencja czynu, którego dokonałas 5 lat temu. To ciągle ciągnie się za Tobą, chociaż próbujesz to wyprzeć. Tak samo, jak ciągnie się za Twoimi rodzicami. Tu nie chodzi tylko o aborcję, o kradzież czy samą wpadkę. Myślę, że rodzice (poza tym, że stracili w swym mniemaniu wnuk a) mają do Ciebie żal o kompletny brak zaufania z Twojej strony. Nie próbowałaś z nimi porozmawiać, doradzić się. Byc może pomogliby Ci wychować dziecko? Nie dałaś szansy ani sobie, ani im. Oszukalas ich, zawiodłas zaufanie. Poza tym zabilas człowieka (w mniemaniu rodzicow). Ciężko takie coś zapomnieć i wybaczyć. Pytasz, jak poprawić relacje? A może po prostu szczerze porozmawiać? Czasu nie da się cofnąć, ale możesz spróbować przedstawić im na spokojnie swój punkt widzenia, swoje obawy. Powiem szczerze, że nie wierzę zbytnio, by te relacje uległy znaczącej poprawie. Są rzeczy, które ciężko się wybacza. I tak naprawdę powinnaś chyba mieć świadomość tego, że tak jak kiedyś, nie będzie już nigdy. Ale próbować możesz.

Znaczy wiesz z technicznego punktu widzenia nigdy moje relacje z rodzicami nie były wyśmienite, powiedzmy że jeszcze z mamą gdzieś tam potrafiłam się porozumieć, ojciec to totalny beton i założę się że gdybym nie on to moje relacje z mamą byłyby dużo lepsze i już dawno by mi to wybaczyła, to widać nawet teraz kiedy niby jest na mnie za tamto zła, ale jednak czasami do mnie zadzwoni czy przyjdzie.

170

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
wieka napisał/a:

Jacy wy idealni...Kto by pomyślał.../jeśli to nie ironia Jack/

Dziewczynie i tak jest ciężko, niepotrzebne jej dobijanie, to po katolicku rozumiem tongue


Nie, to nie ironia.

Jestem antyklerykałem i nonteistą (choć może bardziej agnostykim).

Czy jest jej ciężko? Nie wiem. Ja tu widzę jedynie marudzenie. Nie widzę, aby faktycznie zdawała się rozumieć ważkość swoich czynów. A pamiętaj - jestem za aborcją, eutanazją i karą śmierci. Nie uważam, żeby życie ludzkie samo w sobie stanowiło jakąś większą wartość. A przynajmniej nie większą niż jakiegokolwiek innego stworzenia. A jednak rozumiem ciężar czynu. Zwłaszcza w kontekście tradycjonalizmu rodziców. A ona się zachowuje jakby podwędziła garść drobniaków ze stołu i pojechała do kosmetyczki, żeby zajęła się pryszczem. Ledwo skończyła 18stkę i zaliczyła wpadkę, a potem ukradła pieniądze i wyjechała do innego kraju dokonać aborcji. I ma pretensje do rodziców, że są....zawiedzeni jej postępowaniem?

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

Nie wiem co moj ojciec ma w glowie, ale wiem jedno że tacy ludzie jak on czyli betony nigdy nie powinni mieć własnych dzieci.

171

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Ale tutaj moralna gownoburza.
A niby wszyscy tutaj tacy pro-naukowi ateisci stojacy na strazy przeciwko narzucaniu innym swojego swiatopogladu.

Jest sytuacja jaka jest teraz.

Zakompleksionego tego ojca masz.

Nie wiem na ile dziala z nim normalna proba zrozumienia skad sie biora jego leki - ktore powoduja wrogosc w twoim kierunku.
A na ile z taka osoba trzeba konkretnie - wyrzucic im na twarz cala ich wine (bo to on jest rodzicem i to on jest odpowiedzialny za braki w wychowaniu i w bliskosci, ktore doprowadzily do twoich blednych decyzji).

172

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Nie, to nie ironia.

Jestem antyklerykałem i nonteistą (choć może bardziej agnostykim).

Czy jest jej ciężko? Nie wiem. Ja tu widzę jedynie marudzenie. Nie widzę, aby faktycznie zdawała się rozumieć ważkość swoich czynów. A pamiętaj - jestem za aborcją, eutanazją i karą śmierci. Nie uważam, żeby życie ludzkie samo w sobie stanowiło jakąś większą wartość. A przynajmniej nie większą niż jakiegokolwiek innego stworzenia. A jednak rozumiem ciężar czynu. Zwłaszcza w kontekście tradycjonalizmu rodziców. A ona się zachowuje jakby podwędziła garść drobniaków ze stołu i pojechała do kosmetyczki, żeby zajęła się pryszczem. Ledwo skończyła 18stkę i zaliczyła wpadkę, a potem ukradła pieniądze i wyjechała do innego kraju dokonać aborcji. I ma pretensje do rodziców, że są....zawiedzeni jej postępowaniem?

Nie, nie ma pretensji, że są zawiedzeni...
Tylko przez to wyrzec się dziecka, które sami spłodzili i wychowali, to jest już chore...
Też zawiedli jako rodzice, mnie irytuje jak rodzice winią dziecko za to jakie jest, a powinni mieć pretensje do siebie, bo to ich geny i wychowanie.

Nikt nie popiera jej decyzji, ale na tamten czas nie widziała innego wyjścia, była dorosła, miała prawo o sobie decydować, choć bardzo młoda, nie bardzo zdająca sobie sprawę z konsekwencji, gdzie największą może być bezpłodność.
Ale rodzice nie myślą o niej, tylko o sobie, żeby odwrócić się od córki w tej sytuacji dla mnie niepojęte.
Myślę że matka jest pod dużym wpływem męża, za dużym...A on zawzięty, sam sobie przy okazji robi krzywdę, a może taką pokutę sobie zadał...

Nie wiem co moj ojciec ma w glowie, ale wiem jedno że tacy ludzie jak on czyli betony nigdy nie powinni mieć własnych dzieci.

PROWOKACJA ,ale nawet ciekawa taka przed wyborowa gownoburza

173

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Socjallibertarianin napisał/a:

Stosujesz retorykę sekty pro-life. Która w USA potrafiła napadać i podpalać kliniki aborcyjne zabijając przy okazji pracowników. Aborcja to sztuczne poronienie.

To nie jest zabójstwo człowieka. Poronienie to czym jest wypadkiem przy pracy ?
Przeprosić za kradzież i najlepiej oddać 5 razy tyle i OK ale każdy ma swój rozum. Jeśli chodzi o aborcję. Nie każdy człowiek jest nawiedzonym szurem i zjebem

W kwestii technicznej to Autorka nigdy nie wypowiedziała się, jak zaawansowana była ciąża.
A musiała być już w okolicach 2 trymestru skoro musiala jechać do Czech. Bo inaczej wystarczyłoby zamówić tabletki i z głowy. I wtedy właśnie byłoby sztuczne poronienie.

Dlatego historia się nie klei.

Aborcja w Czechach jest całkowicie legalna na życzenie kobiety do 12 tygodnia, także to nie mógłbyć II trymestr. Myśl trochę.

Zmyslasz.
Mogłaś zamówić tabletki w Polsce, skoro to było do 12tc.

174

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
Lady Loka napisał/a:
misty256 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

W kwestii technicznej to Autorka nigdy nie wypowiedziała się, jak zaawansowana była ciąża.
A musiała być już w okolicach 2 trymestru skoro musiala jechać do Czech. Bo inaczej wystarczyłoby zamówić tabletki i z głowy. I wtedy właśnie byłoby sztuczne poronienie.

Dlatego historia się nie klei.

Aborcja w Czechach jest całkowicie legalna na życzenie kobiety do 12 tygodnia, także to nie mógłbyć II trymestr. Myśl trochę.

Zmyslasz.
Mogłaś zamówić tabletki w Polsce, skoro to było do 12tc.

Dokladnie to prowokacja, ona w zadnej ciazy nawet nie byla od tego trzeba zaczac

175

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Bardzo Ci współczuję iż nie otrzymałaś wsparcia rodziców w swojej decyzji. Powinni cię wesprzeć jak nie finansowo to emocjonalnie w twojej decyzji o aborcji. Kradzież nie jest najlepszym pomysłem jednak jestem w stanie domyślić się w jakim stresie byłaś. Jestem zdania że nie powinnaś się prosić o ich kontakt i uwagę za to oni teraz powinni o ciebie zabiegać

176

Odp: Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?
misty256 napisał/a:
wieka napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Farmer ja to się dziwię, że jej nie pogonili na drzewo.....że ona ma jeszcze jakieś pretensje do nich....szok i niedowierzanie.

Jacy wy idealni...Kto by pomyślał.../jeśli to nie ironia Jack/

Dziewczynie i tak jest ciężko, niepotrzebne jej dobijanie, to po katolicku rozumiem tongue

Nie jest mi jakoś specjalnie ciężko, mam pracę, mam partnera, mam mieszkanie także jakoś żyję, a to że chciałam się pogodzić z rodzicami to raczej świadczy o mojej dobrej woli, a to że nie chcą jej wykorzystać no cóż, najwidoczniej nie warto się narzucać bo to przynosi tylko odwrotny skutek od zamierzonego. Poczekam aż sami przyjdą się pgoodzić i tyle, prędzej czy później na pewno to zrobią, kwestia czasu.

Bardzo wątpię że przyjda sami się pogodzić...

Posty [ 131 do 176 z 176 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak w takiej sytuacji byście próbowały dogadywać się z rodzicami ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024