sebastiannn napisał/a:To jest dobre jak się ma 20-26 lat. Ale jednak od osób 30+ potencjalny partner oczekuje więcej. Nie mówię czy to źle czy dobrze, czy o warunkach ekonomicznych. Ale tak już jest. Chyba, że znajdziesz dziewczynę z mieszkaniem bo takie też są, wtedy spokojnie możecie randkować u niej bez rodziców na głowie.
Zresztą o jakiej sprawczości mowa jeśli zalezysz od kogoś? Czyli od tego czy kobieta Ci opłaca 50% mieszkania i wszystkiego.
Romantyzujesz trochę. Związek to też nie jest idylla romantyczna, zwłaszcza jak z kimś jesteś więcej niż te pare miesięcy. Zresztą po forum widać i wszedzie na około, że to nie wygląda jak Romeo i Julia. Idealizujesz to i co zrobisz jak zderzysz się z rzeczywistością? Co jak przyjdą jakieś problemy w związku? Np finansowe? Dziewczyna nie będzie mogła pracować? Spadnie libido, będzie jakaś zdrada i przez to potrzebna kolejna tym razem wspólna terapia. I tysiąc innych problemów.
Nikt Ci nie sugeruje abyś nie wchodził w związki. Obyś znalazł dziewczynę, trzymam kciuki.
Ale pomyśl czy na czas terapi i ogarnięcia sobie w głowie nie lepiej znaleźć sobie jakąś koleżanke do fwb. Bo jak samemu nie masz ogarnietego życia to będzie mega rzutowało na związek. Luźny związek dla zabawy na ten czas może być dla Ciebie jakąś opcją. Widać, że zależy Ci na fizyczności, sam pisałeś, że jak oglądałeś tancerki to patrzyłeś jak na kawałek mięsa. Może najpierw zajmij się tym a potem w głębszy związek celuj. Wyposzczony jesteś i to również wpływa na Ciebie.
Zaczynam mieć wrażenie, że niektórzy tu są nieźle oderwani od rzeczywistości jeśli chodzi aktualną sytuację ekonomiczną ludzi w moim wieku i mieszkaniową w tym kraju. Wymaganie by ktoś w wieku 30 lat miał swoje mieszkanie lub dom to kompletny absurd ale to opiszę dokładniej trochę dalej.
Nie istnieje coś takiego jak 100% sprawczość, zawsze jest się zależnym od czegoś lub kogoś. Wytłumacz mi jak inaczej miałoby to być możliwe jeśli nie płacąc po połowie biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny wynajmu, kredytu czy ogólnie koszty życia?
Z perspektywy kogoś kto całe życie był sam właśnie tak związek wygląda. Wszystko lepsze niż ta okropna samotność i pustka. Wierz mi, że wielu tak samotnych ludzi oddałoby duszę żeby mieć jakikolwiek związek, nawet toksyczny. Ja chciałem żeby to trwało dłużej właśnie po to by się przekonać czy ja dam radę, czy razem damy radę. Nie ma znaczenia jak dużo mi napiszesz o tym, że związek to męczarnia jak i tak tego nie zrozumiem bo nie mam możliwości by to zrozumieć. Dla mnie to nadal wygląda jak spełnienie marzeń. Problemy jeszcze nie zdążyły się pojawić wiem nie mam pojęcia jak bym sobie z nimi poradził. Z problemami finansowymi trzeba by było sobie poradzić tak jak większość ludzi w podobnym wieku, których znam czyli mają wsparcie rodziców. Czemu miałaby nie móc pracować? Spadek libido raczej nie byłby jakiś dużym problemem, na pewno nie takim żeby rozwalać przez to związek. Co do zdrady nie mogę się wypowiedzieć bo tego też nie da się nawet sobie wyobrazić.
No patrz, a coraz więcej osób pisze o mnie w taki sposób, że związki to coś do czego nawet nie powinienem się zbliżać.
Zapytam wprost, czy ty jesteś poważny z tym fwb? Dla kogoś takiego jak ja w ogóle nie istnieje takie pojęcie. Są tylko dwie opcje, oficjalny związek albo całkowity brak jakichkolwiek fizycznych kontaktów. Nie potrafiłbym wejść w taki układ jak opisujesz, za bardzo bym się angażował, dla mnie to byłoby coś znacznie więcej. Dodatkowo nie mógłbym znieść faktu, że taka "koleżanka" mogłaby mieć innych takich "kolegów" jak ja. Nie ma czegoś takiego jak luźny związek, jest albo pełny ze wszystkim albo wcale. To, że mi zależy na fizyczności nie ma nic wspólnego z tym czy mogę ją mieć. Strasznie się uczepiłeś tych tancerek, aż żałuję, że o tym napisałem.
Kaszpir007 napisał/a:Shimi.
Nie do końca mnie zrozumiałeś. Ja pisałem o psychologu, ale ok 
NIe wiem ile masz obecnie lat , ale trochę inaczej wygląda związek i wymagania wobec partnera/partnerki jak mają ludzie po 20lat, inaczej jak 30lat a jeszcze inaczej jak mają po 40lat.
W wieku 20lat w większości nie mają oni żadnej przeszłości, nie mają majątku. Nic.
Ale w wieku 30-40 lat już jest przeszłość, jest majątek i itd ...
Czesto też kredyt.
I raczej kobieta 30-40lat ma większe wymagania od mężczyzny niż kobieta 20letnia, bo wie że w tym wieku zwykły facet będzie w podobnym miejscu jak ona.
Nie obraź się Shimi ale jak mieszkasz z rodzicami to dla 99% kobiet bedzie nieatrakcyjnym facetem. Dużym niesamodzielnym dzieckiem.
Po prostu samodzielne mieszkanie i utrzymywanie się to jest oznaka dorosłości i samodzielności.
Tym właśnie różni się dziecko od osoby dorosłej. Samodzielnością.
Dlatego pytałem o wiek, bo młodemu mężczyźnie można to "wybaczyć" ale mężczyzna 30-40letni mieszkający z rodzicami raczej nie zapunktuje u kobiety.
Moje córki niedługo będa miały po 20lat. Na dniach wyjeżdzają każda do innego miasta studiowac i tam będa mieszkały i będą musiały zrobić się samodzielne, bo wiedzą że w pewnym zakresie ja i Ex im pomożemy ale też musza zakasać rękawy i znaleźć pracę.
Wiesz nie uważam się za super ojca, ale uwierz moje córki dla mnie to najlepsze co mnie w życiu spotkało i jestem z tego dumny. Nie z samochodu, dużego domu czy jakiś wyjazdów i itd, ale z córek.
Chciałem aby miały jak najlepiej i dzięki mnie poznały trochę świata, ale też wiem że musiałem sporo harowac aby osiągnąc pewny majątek który pozwalał nam w miarę fajnie żyć, ale też wiem i żałuję że za mało czasu poświęcałem dzieciom i niestety dzieci szybko rosną i nie udało mi się zrobić wielkiej więzi.
Uwierz dzieci nie potrzebują bogactwa i nie wiadomo czego.
Nikt nie jest idealny i nie ma idealnych rodziców ...
Moji rodzice do ideału mieli bardzo daleko. Ojciec były wojskowy, chów raczej "chłodny". Mama pani domu zajmująca się wszystkim i wyręczająca we wszystkim.
Ja miałem cel aby jak najszybciej "uciec" z domu i się usamodzielnić.
Ale rozmawiając z mamą wiem ,że to były czasy gdzie naprawdę trzeba było kombinować aby przeżyć i aby co do garka i na tyłek założyć.
Patrząc na obecne czasuy to jest tyle udogodnień ,że naprawdę wychowanie dzieci jest sporo łatwiejsze.
O psie wspominałem, bo pies uczy obowiązków i odpowiedzialności. Ale tylko wterdy jak się jest w 100% opowiedzialny za tego psa.
Co do Ciebie to oczywiście fajnie abyś kiedyś znalazł miłość i fajna kobietę. Jak masz takie pragnienie to czemu nie .
Ale podstawa to najpierw siebie zakceptować. Bo naprawdę osoba z problemami przyciąga tego samego typu inne osoby.
Pisałem o tej szansie, bo czas nie jest sprzymierzeńcem.
Jak pisałem inne wymagania są wobec kobiety/mężczyzny 20letniego a inne 40letniego.
Kobieta 40letnia nie będzie chciała faceta 40letniego który oferuje poziom 20latka , bo bez problemu znajdzie takiego który ma podobny poziom doświadczenia i majątkowy.
PO propstu czas działa na niekorzyść , bo czym człowiek starszy to ma większe wymagania ...
Wiem coś po sobie.
Po prostu najpierw zrób abyś nie miał kompleksów i nie widział ,że u sąsiada trawa bardziej zielona niż u ciebie 
Bo jak ma się nisko samoocenę i kompleksy to ciężko kogoś normalnego przyciągnąć.
Kaszpir, naprawdę ciężko mi się piszę tą odpowiedź, już dawno nikt mnie tak nie wkurzył.
Wybacz ale piszesz jak totalny boomer, jakbyś był totalnie odklejony od rzeczywistości w jakiej żyją dzisiejsi 30 latkowie, ja dokładnie tyle mam lat. Mam gdzieś czego będą oczekiwać równie oderwane od rzeczywistości księżniczki bo z takimi nie mam o czym rozmawiać. Człowieku jaki majątek w wieku 30 lat, skąd ty się urwałeś? Dzisiejsi 30 latkowie w znacznej części żyją od wypłaty do wypłaty, z miesiąca na miesiąc nie mając żadnych oszczędności, nie mając zdolności kredytowej ani tym bardziej swojego mieszkania czy domu. Pisząc to co napisałeś mieszasz z błotem strażaków, policjantów, magazynierów, pracowników sklepów i wiele wiele innych zawodów niezbędnych do funkcjonowania społeczeństwa i zarabiających niewiele ponad minimalną. Większość całego społeczeństwa zarabia jakieś 4-6k na miesiąc. Za to nie da się ani wziąć kredytu ani nawet wynająć kawalerki w żadnym większym mieście i przeżyć. Dlatego pisałem, że bez dwóch osób zarabiających tyle się po prostu nie da. Akurat teraz mam robotę w mieszkaniu w Warszawie, to mieszkanie ma ok.55m i balkon. Jest opisane jako apartament i kosztowało 1300000zł. Jak sobie wyobrażasz by 30 latek miał kupić takie mieszkanie? To jest 55m, tylko trochę więcej niż JEDEN pokój w całym domu moich rodziców, za 1300000zł, a to nawet nie jest w centrum, ani nawet nie na śródmieściu. Moja koleżanka będąca w moim wieku niedawno kupiła mieszkanie na obrzeżach Warszawy, niby jeszcze się liczy jako Warszawa ale do centrum jest ze 20km. Mieszkanie ma 35m na całą jej rodzinę czyli ją, męża i ich dziecko, kosztowało ją to 700k. Kredyt będzie spłacać chyba do końca życia, a i tak dostała go tylko dzięki temu, że brała go z mężem i ze wsparciem jego rodziców. To co się obecnie dzieje na rynku nieruchomości to już nawet nie jest absurd tylko jebana komedia. Jeśli ktokolwiek kto potrafi używać mózgu i wie jak to wygląda będzie wymagała tego od potencjalnego partnera to mogę takiej osobie tylko współczuć głupoty. 30 letnia kobieta będzie wymagać od mężczyzny by był w podobnym miejscu co ona czyli mieszkanie w wynajętym pokoiku z obcymi ludźmi za ścianą?
Jak pisałem takie kobiety nie są warte nawet jednej sekundy mojego czasu bo ich wymagania są kompletnie nieadekwatne do aktualnej sytuacji w tym kraju, z kimś takim nie mam o czym rozmawiać. W dzisiejszych czasach samodzielność to luksus na jaki stać coraz mniej ludzi.
Wytłumacz mi jak twoje córki mają zamiar mieszkać w tych miastach, za co? Dostaną akademiki czy ty będziesz płacił za wynajmy? Nawet jeśli znajdą pracę to nie ma możliwości by zdołały same się z tego utrzymać w dużym mieście na wynajmie kiedy wynajęcie nawet malutkiej kawalerki to jakieś 4k samego wynajmu, a jeszcze pozostałe koszty życia. Nikt będąc na studiach nie dostanie na start 7-8k na rękę w żadnej pracy chyba, że po znajomości.
Jeśli twoje córki naprawdę będą miały możliwość studiować i żyć tak jak piszesz to znaczy, że jesteś super ojcem, któremu mój i większości moich znajomych nie dorasta do pięt. Ja nawet gdybym chciał mieć dzieci to jest to tak odległa i nierealna wizja, że nawet nie ma sensu się nad tym zastanawiać. Moim zdaniem jeśli się chce mieć dzieci to trzeba mieć możliwość zapewnienia im lepszego życia niż samemu się miało. A przede wszystkim by miały lepszy start niż ja. Nawet jeśli obecnie nie chcę mieć dzieci to ja też zawsze marzyłem by mieć córkę.
Ja nie mogłem mieć żadnych celów, o wyprowadzce nie było nawet mowy kiedy szedłem na studia. Gdybym się nie posłuchał to pewnie dziś nie miałbym żadnych kontaktów z rodziną. Byłem i wciąż jestem totalnym więźniem rodziców, tego domu i całej tej sytuacji. Zostałem całkowicie pozbawiony sprawczości, decyzyjności, własnego zdania, pewności siebie, a moja samoocena od zawsze była na najniższym poziomie. Matka zawsze była skrajnie nadopiekuńcza, wyręczająca we wszystkim, nie pozwalająca na podejmowanie żadnego ryzyka czy tym bardziej na popełnianie błędów, na których mógłbym się czegoś nauczać. Ojciec zwykle miał na wszystko wywalone, oczywiście jeśli nie był w ciągu alkoholowym. Od najmłodszych lat wszyscy wbijali mi do głowy te przekonania, które teraz mam. Na czele z takimi jak "dobra praca jest tylko po znajomości"," jesteś najgorszy", "nie warto nic robić", "siedź w domu, gdzie będziesz szedł?" itd. Dopiero teraz dzięki terapii i forum powoli zaczynam rozumieć jak bardzo toksyczne było moje środowisko. Jeśli twoi rodzice nie byli idealni to co powiedzieć o moich? Wierz mi, że gdybym wiedział to wszystko co wiem teraz mając 20 lat to byśmy teraz nie rozmawiali bo tego wątku by nie było.
Wychowywanie dzieci może i jest łatwiejsze niż kiedyś ale życie tych dzieci kiedy wejdą w dorosłość będzie męczarnią jakiej nie doświadczyło nawet twoje pokolenie.
Co do psa to jak pisałem nie ma możliwości bym wyłącznie ja był za niego w pełni odpowiedzialny. Co do kobiety to już zaczynam się gubić. Najpierw piszesz, że ktoś taki jak ja nie ma szans na dziewczynę, a potem żebym jednak znalazł tą miłość?
Ponownie cię nie rozumiem, najpierw mieszasz mnie z błotem i na kilka zdań piszesz o tym jak beznadziejna jest moja sytuacja, a potem chcesz żebym zaakceptował siebie? Po przeczytaniu tego wszystkiego czuję się jak gówno chyba bardziej niż kiedykolwiek.
Dobrze, że nie interesują mnie kobiety 40+ tylko bardziej takie 25+. Co do tych kobiet, którym wymagania rosną z wiekiem to wielu specjalistów redpilla by się o to pokłóciło. Wszyscy ci eksperci zgodnie mówią, że z wiekiem wymagania kobiet właśnie spadają bo ich wartość na rynku matrymonialnym też spada. Nie wiem ile w tym prawdy bo sam nie przeprowadzałem takich badań ale tego typu treści jest mnóstwo w internecie.
Serio jeszcze nie widziałem by w jednym poście jednocześnie tak kogoś zdemotywować, a potem pisać o samoocenie i kompleksach. To jakaś metoda terapeutyczna czy co?
Kaszpir007 napisał/a:Życzę mu dobrze , ale może mniej optymistycznie to widzę niż on.
Po prostu mam pewne doświadczenie i wiedzę której on nie ma a w tym wieku bez tego to delikatnie mówiąc będzie mu ciężko
Serio, ja i słowo "optymistyczne"? To to chyba najgorsze możliwe połącznie.
Nie będzie ciężko, będzie totalnie przewalone. Było tak od zawsze, jest tak teraz, a będzie zapewne tylko gorzej.
sebastiannn napisał/a:Tutaj jednak trzeba przyznać, że Shini ma jakąś umiejętność zainteresowania ludzi.
Ponad 4 lata tematu, gdzie występują cały czas ten sam pytania/problemy. Padają te same rady od wielu ludzi na przestrzeni lat. Następnie te rady i opinie nie są przyjmowane przez założyciela tematu.
Jak czytałem ten i kilka innych tematów to np byłem zaskoczony jak Shini potrafi bronić swojej tezy, że masaże to nie jest usługa seksualna. Przez wiele stron, tygodni... Mimo wielu tłumaczeń pozostał przy swojej tezie. A to w zasadzie jest pierdoła a nie poważna sprawa. To tylko przykład. Podobnie z pracą i innymi rzeczami.
W sensie 99,9% takich tematów by upadło. Shini w jakiś sposób jednak potrafi podtrzymać rozmówców i dostawiać kolejne rady. Wydaje mi się, że zdecydowana większość by tego nie potrafiła. Może to jest jakaś umiejętność? Może ją się da w jakiś sposób wykorzystać aby poprawić sobie byt.
Aż sam nie wiem czy to komplement czy wręcz przeciwnie.
Naprawdę myślisz, że na czymś takim dałoby się zarabiać? Jak dla mnie to tylko kolejna z kompletnie bezużytecznych umiejętności o ile można to nazwać umiejętnością.