KaSiaaa29 napisał/a:Rumunski_Zolnierz napisał/a:Proszę bardzo w takim razie o wyjaśnienie dlaczego kobiety tak bardzo naciskają o to, aby wziąć z nimi ślub.
Bo dla mnie małżeństwo to tylko papier.Branie alimentów na siebie jako na byłą żonę to czyste kurestwo.
Dlaczego facet ma płacić na byłą kobietę, skoro już płaci na dziecko?Może dlatego że wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko pieniądze.
A to zwykle kobiety zajmują się bardziej domem ,rodzą i wychowują dzieci ,mają przestój aktywność zawodowej ,a mężczyźni w tym czasie zwykle rozwijają swoją pracę ,możliwość i perspektywy zawodowe. ,kobiety też wciąż gorzej zarabiają. Choćby z tych powodów kobiecie należą się alimenty na Siebie i dziecko. No i jeśli w małżeństwie występuje spora rozbieżność w zarobkach to w momencie rozwodu kobiecie pogarszają się warunki życia. I nie jest to żadne kurestwo tylko normalność.A może tak ta kobieta (w sensie ta randonowa koboeta z Twojego posta, która ma zawsze gorzej) to znalazłaby w sobie jakieś deko ambicji i po prostu poszukała pracy, w której zarabiałaby więcej? Da się tak, wiesz? I to bez większych problemów.
Ja zarabiam 2x więcej niż mój mąż. A już raz na macierzyńskim byłam i szykuje mi się drugi. Nikt mi w pracy nie dał do zrozumienia, że jestem przez to w jakiś sposób gorsza.
Jak kobieta jest dobra w tym co robi w pracy i jeżeli chcą pracować, to żaden roczny czy dwuletni przestój zawodowy jej nie powstrzyma, a w pracy po rodzicielskim przyjmą ją z pocałowaniem ręki. Tylko trzeba troszkę się w tej pracy wykazać albo mieć wąską specjalizację.A podział tego, kto się domem zajmuje wynika z indywidualnych ustaleń. Mamy XXI wiek. Nie ma że z domysłu to kobieta. No chyba, że ta kobieta latami przez własną matkę miała wciskane do głowy że jest jedyną opiekunką domowego ogniska i inne bzdury. Ale to wtedy po rozwodzie powinna matce podziękować za "super" rady.
PS. Jak kobieta pozwala zrobić z siebie darmową kucharkę, sprzątaczkę, surogatkę i opiekunkę do dziecka, to sama ma konsekwencje tego, co sobie zrobiła. Serio myślisz, że facet to lubi być jedynym sponsorem i żywicielem rodziny? Może 50 lat temu to spoko działało, ale w obecnych czasach mało gdzie jedna pensja wystarcza na utrzymanie rodziny, nie mówiąc juz o tym, że to jest zwyczajnie głupie jak jedna strona nie pracuje, bo w przypadku utraty pracy przez stronę zarabiającą, wszyscy zostają z ręką w nocniku.
Ale tu nie chodzi o to czy mogłaby podjąć dodatkową pracę ,brać nadgodziny czy pracować dzień i noc żeby zarobić więcej pieniędzy .Ja po prostu myślę że po 30 latach spędzonych razem kobiecie cos jednak się należy. Już z samego faktu urodzenia i wychowania trójki dzieci ,wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko wartość materialne. Jeśli mężczyzna rozwija firmę a kobieta bardziej poświęca się w domu i przy dzieciach i była to to ich wspólna decyzja to nie może być tak że po rozwodzie gdy miłość się kończy, jednego stać na zagraniczne wakacje a drugi ma problemy z opłaceniem bieżących opłat mieszkaniowych i komornik grozi jego licytacją.
Poza tym roczny ,dwuletni okres macierzyński -rodzicielski ? Gdy dzieciaki nie są wysyłane do żłobka albo nie mają całodobowej niańki to przy trójce dzieci robi się okres 10-15 lat.
