Dziecko, brak zaręczyn - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziecko, brak zaręczyn

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

66 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-06 09:11:20)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Proszę bardzo w takim razie o wyjaśnienie dlaczego kobiety tak bardzo naciskają o to, aby wziąć z nimi ślub.
Bo dla mnie małżeństwo to tylko papier.




Branie alimentów na siebie jako na byłą żonę to czyste kurestwo.
Dlaczego facet ma płacić na byłą kobietę, skoro już płaci na dziecko?


Może dlatego że wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko pieniądze.
A to zwykle kobiety zajmują się bardziej domem ,rodzą  i wychowują dzieci ,mają przestój aktywność zawodowej ,a mężczyźni w tym czasie zwykle rozwijają swoją pracę ,możliwość i perspektywy zawodowe. ,kobiety też wciąż gorzej zarabiają. Choćby  z tych powodów kobiecie należą się alimenty na Siebie i dziecko. No i jeśli w małżeństwie występuje spora rozbieżność w zarobkach to w momencie rozwodu kobiecie pogarszają się warunki życia.  I nie jest to żadne kurestwo tylko normalność.

A może tak ta kobieta (w sensie ta randonowa koboeta z Twojego posta, która ma zawsze gorzej) to znalazłaby w sobie jakieś deko ambicji i po prostu poszukała pracy, w której zarabiałaby więcej? Da się tak, wiesz? I to bez większych problemów.
Ja zarabiam 2x więcej niż mój mąż. A już raz na macierzyńskim byłam i szykuje mi się drugi. Nikt mi w pracy nie dał do zrozumienia, że jestem przez to w jakiś sposób gorsza.
Jak kobieta jest dobra w tym co robi w pracy i jeżeli chcą pracować, to żaden roczny czy dwuletni przestój zawodowy jej nie powstrzyma, a w pracy po rodzicielskim przyjmą ją z pocałowaniem ręki. Tylko trzeba troszkę się w tej pracy wykazać albo mieć wąską specjalizację.

A podział tego, kto się domem zajmuje wynika z indywidualnych ustaleń. Mamy XXI wiek. Nie ma że z domysłu to kobieta. No chyba, że ta kobieta latami przez własną matkę miała wciskane do głowy że jest jedyną opiekunką domowego ogniska i inne bzdury. Ale to wtedy po rozwodzie powinna matce podziękować za "super" rady.

PS. Jak kobieta pozwala zrobić z siebie darmową kucharkę, sprzątaczkę, surogatkę i opiekunkę do dziecka, to sama ma konsekwencje tego, co sobie zrobiła. Serio myślisz, że facet to lubi być jedynym sponsorem i żywicielem rodziny? Może 50 lat temu to spoko działało, ale w obecnych czasach mało gdzie jedna pensja wystarcza na utrzymanie rodziny, nie mówiąc juz o tym, że to jest zwyczajnie głupie jak jedna strona nie pracuje, bo w przypadku utraty pracy przez stronę zarabiającą, wszyscy zostają z ręką w nocniku.


Ale tu nie chodzi o to czy mogłaby podjąć dodatkową pracę ,brać nadgodziny czy pracować dzień i noc żeby zarobić więcej pieniędzy .Ja po prostu myślę że po 30 latach spędzonych razem kobiecie cos jednak się należy. Już z samego faktu urodzenia i wychowania trójki dzieci ,wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko wartość materialne. Jeśli mężczyzna rozwija firmę a kobieta bardziej poświęca się w domu i przy dzieciach  i była to to ich wspólna decyzja to nie może być tak że po rozwodzie gdy miłość się kończy,  jednego stać na zagraniczne wakacje a drugi ma problemy z opłaceniem bieżących opłat mieszkaniowych i komornik grozi jego licytacją.

Poza tym roczny ,dwuletni okres macierzyński -rodzicielski ? Gdy dzieciaki  nie są wysyłane do żłobka albo nie mają całodobowej niańki  to przy trójce dzieci robi się okres 10-15 lat.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
KaSiaaa29 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Może dlatego że wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko pieniądze.
A to zwykle kobiety zajmują się bardziej domem ,rodzą  i wychowują dzieci ,mają przestój aktywność zawodowej ,a mężczyźni w tym czasie zwykle rozwijają swoją pracę ,możliwość i perspektywy zawodowe. ,kobiety też wciąż gorzej zarabiają. Choćby  z tych powodów kobiecie należą się alimenty na Siebie i dziecko. No i jeśli w małżeństwie występuje spora rozbieżność w zarobkach to w momencie rozwodu kobiecie pogarszają się warunki życia.  I nie jest to żadne kurestwo tylko normalność.

A może tak ta kobieta (w sensie ta randonowa koboeta z Twojego posta, która ma zawsze gorzej) to znalazłaby w sobie jakieś deko ambicji i po prostu poszukała pracy, w której zarabiałaby więcej? Da się tak, wiesz? I to bez większych problemów.
Ja zarabiam 2x więcej niż mój mąż. A już raz na macierzyńskim byłam i szykuje mi się drugi. Nikt mi w pracy nie dał do zrozumienia, że jestem przez to w jakiś sposób gorsza.
Jak kobieta jest dobra w tym co robi w pracy i jeżeli chcą pracować, to żaden roczny czy dwuletni przestój zawodowy jej nie powstrzyma, a w pracy po rodzicielskim przyjmą ją z pocałowaniem ręki. Tylko trzeba troszkę się w tej pracy wykazać albo mieć wąską specjalizację.

A podział tego, kto się domem zajmuje wynika z indywidualnych ustaleń. Mamy XXI wiek. Nie ma że z domysłu to kobieta. No chyba, że ta kobieta latami przez własną matkę miała wciskane do głowy że jest jedyną opiekunką domowego ogniska i inne bzdury. Ale to wtedy po rozwodzie powinna matce podziękować za "super" rady.

PS. Jak kobieta pozwala zrobić z siebie darmową kucharkę, sprzątaczkę, surogatkę i opiekunkę do dziecka, to sama ma konsekwencje tego, co sobie zrobiła. Serio myślisz, że facet to lubi być jedynym sponsorem i żywicielem rodziny? Może 50 lat temu to spoko działało, ale w obecnych czasach mało gdzie jedna pensja wystarcza na utrzymanie rodziny, nie mówiąc juz o tym, że to jest zwyczajnie głupie jak jedna strona nie pracuje, bo w przypadku utraty pracy przez stronę zarabiającą, wszyscy zostają z ręką w nocniku.


Ale tu nie chodzi o to czy mogłaby podjąć dodatkową pracę ,brać nadgodziny czy pracować dzień i noc żeby zarobić więcej pieniędzy .Ja po prostu myślę że po 30 latach spędzonych razem kobiecie cos jednak się należy. Już z samego faktu urodzenia i wychowania trójki dzieci ,wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko wartość materialne. Jeśli mężczyzna rozwija firmę a kobieta bardziej poświęca się w domu i przy dzieciach  i była to to ich wspólna decyzja to nie może być tak że po rozwodzie gdy miłość się kończy,  jednego stać na zagraniczne wakacje a drugi ma problemy z opłaceniem bieżących opłat mieszkaniowych i komornik grozi jego licytacją.

Poza tym roczny ,dwuletni okres macierzyński -rodzicielski ? Gdy dzieciaki  nie są wysyłane do żłobka albo nie mają całodobowej niańki  to przy trójce dzieci robi się okres 10-15 lat.

A gdzie ja napisałam, że trzeba robić nadgodziny i brać drugi etat? Nie trzeba. Trzeba znaleźć lepiej płatną pracę.
Dla mnie decyzja, że kobieta siedzi w domu, a facet rozwija firmę jest tylko i wyłącznie przejawem głupoty tej kobiety. Sama sobie taką sytuację zrobiła. Przy rozwodzie następuje podział majątku, więc kobieta i tak dostaje połowę tego, co razem mieli. A to, co się będzie działo później to jej działka, a nie faceta.

Cóż, jak wysyłasz dziecko do żłobka chociaż na kilka godzin i wracasz do pracy na część etatu to masz po 1-1.5 roku przerwy na każde dziecko. Do tego nie trzaskasz dzieci rok po roku tylko między dziećmi wracasz normalnie do pracy i już staż pracy Ci się nalicza, wypłata się waloryzuje, a Ty zarabiasz coraz więcej. Btw 3latki mogą już iść do przedszkola, wiesz?

Ja naprawdę nie wiem jak można w obecnych czasach być tak naiwnym, żeby myśleć, że siedzenie w domu i gotowanie obiadków to dobry sposób na życie. Takie mamy czasy, że najlepiej jest jak obie strony pracują, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I nawet nie mówię o rozwodzie, ale co jeżeli mąż będzie miał wypadek i już nie będzie mógł pracować? Z czego wtedy będą żyć?

Ja znam wiele takich przykładów, gdzie mąż umarł nagle i żona została z utrzymaniem domu i dzieci. Tak zmarł ojciec mojego męża. Dlatego trzeba mieć zawsze plan B i zawsze dodatkowe źródło zarobku, żeby być w stanie siebie utrzymać w takim wypadku.

68

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Loka Póki Twoje podejście będzie uważane za nietypowe czy dzwine, to tak, noben wspomniała welu facetów będzie odkładać albo rezygnować całkowicie z małżeńśtwa. A jak już to facet straci pracę czy nie będzie w stanie znaleźć szybko kolejnej( w odpowiednich standardach) to oczywiście cała wina spadnie na niego.

69

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:

A gdzie ja napisałam, że trzeba robić nadgodziny i brać drugi etat? Nie trzeba. Trzeba znaleźć lepiej płatną pracę.
Dla mnie decyzja, że kobieta siedzi w domu, a facet rozwija firmę jest tylko i wyłącznie przejawem głupoty tej kobiety. Sama sobie taką sytuację zrobiła. Przy rozwodzie następuje podział majątku, więc kobieta i tak dostaje połowę tego, co razem mieli. A to, co się będzie działo później to jej działka, a nie faceta.

Cóż, jak wysyłasz dziecko do żłobka chociaż na kilka godzin i wracasz do pracy na część etatu to masz po 1-1.5 roku przerwy na każde dziecko. Do tego nie trzaskasz dzieci rok po roku tylko między dziećmi wracasz normalnie do pracy i już staż pracy Ci się nalicza, wypłata się waloryzuje, a Ty zarabiasz coraz więcej. Btw 3latki mogą już iść do przedszkola, wiesz?

Ja naprawdę nie wiem jak można w obecnych czasach być tak naiwnym, żeby myśleć, że siedzenie w domu i gotowanie obiadków to dobry sposób na życie. Takie mamy czasy, że najlepiej jest jak obie strony pracują, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I nawet nie mówię o rozwodzie, ale co jeżeli mąż będzie miał wypadek i już nie będzie mógł pracować? Z czego wtedy będą żyć?

Ja znam wiele takich przykładów, gdzie mąż umarł nagle i żona została z utrzymaniem domu i dzieci. Tak zmarł ojciec mojego męża. Dlatego trzeba mieć zawsze plan B i zawsze dodatkowe źródło zarobku, żeby być w stanie siebie utrzymać w takim wypadku.

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.


Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

70

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

W moim otoczeniu nie znam nikogo, przynajmniej z pokolenia tych 30 latków, gdzie w związku czy małżeństwie, jedna osoba by w ogóle nie pracowała. Zakładająć oczywiście, zę to jej wybór lub raczej wspólna decyzja partnerów. Urlopy macierzyńskie lub chorobowe się tu nie wliczają, kiedy jedna ze stron przez pewien czas nie pracuje.

Wszyscy właściwie, których spotykam na swojej drodze, mniej więcej równomiernie na to swoje życie pracują. Ale pracują i nikt nie wybiera dobrowolnie życia na bezrobociu. Chociaż bardziej pasowałoby tutaj określenie "bycie gospodarzem/gospodynią domu", gdzie do jednej strony nalezy to gospodarowanie. A niestety, jak druga widzi, że ktoś za nią wykonuje pewne czynnośći, to nie będzie się sprzeciwiać.

71

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

A na jakiej grupie wiekowej robione są te badania?
Bo odnoszę nieodparte wrażenie, że pokolenie obecnych +/- 30 latków ma jednak inne podejście do kwestii podziału obowiązków niż wcześniejsze. Kobiety nie dość, że „wsiadły na traktory”, to jeszcze ciągnęły wszystkie etaty domowe, gdy facet ze szklaną piwa siedział przed tv. Same siebie tak urządziły ;-)

72

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
MagdaLena1111 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

A na jakiej grupie wiekowej robione są te badania?
Bo odnoszę nieodparte wrażenie, że pokolenie obecnych +/- 30 latków ma jednak inne podejście do kwestii podziału obowiązków niż wcześniejsze. Kobiety nie dość, że „wsiadły na traktory”, to jeszcze ciągnęły wszystkie etaty domowe, gdy facet ze szklaną piwa siedział przed tv. Same siebie tak urządziły ;-)

https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_127_18.PDF

73

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.

To jest straszne, że kobieta kobiecie coś takiego jest w stanie napisać. Żałosne.

I stąd właśnie biorą się te nierówności, z takiego podejścia jak Twoje. Żałosne.

74

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
M!ri napisał/a:

Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

A na jakiej grupie wiekowej robione są te badania?
Bo odnoszę nieodparte wrażenie, że pokolenie obecnych +/- 30 latków ma jednak inne podejście do kwestii podziału obowiązków niż wcześniejsze. Kobiety nie dość, że „wsiadły na traktory”, to jeszcze ciągnęły wszystkie etaty domowe, gdy facet ze szklaną piwa siedział przed tv. Same siebie tak urządziły ;-)

https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_127_18.PDF

”Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (339) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 16–23 sierpnia 2018 roku na liczącej 1066 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.”

W 2018r. dzisiejsi +/- 30 latkowie raczej jeszcze nie mieli swoich rodzin albo dopiero zaczynali rodzinne życie, więc ich udział w odsetku badanym był zapewne mało znaczący. Badanie raczej w niewielkim odsetku obejmuje grupę, o której wspominałam. Być może uwzględnia mieszkańców ze wsi i małych miasteczek, gdzie pewne zmiany są pokolenie później niż w większych miastach, więc ludzie jeszcze dość wcześnie biorą śluby, mają dzieci itp.
Poczekajmy.

75 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-10-06 11:22:53)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:
M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.

To jest straszne, że kobieta kobiecie coś takiego jest w stanie napisać. Żałosne.

I stąd właśnie biorą się te nierówności, z takiego podejścia jak Twoje. Żałosne.

Żyjesz cukierkowymi złudzeniami. Gdy zderzysz się z rzeczywistością, gdy w pracy jednak znajdą kogoś bardziej dyspozycyjnego i zaangażowanego (czyt. takiego który nie musi wcześniej wychodzić bo dziecko, brać urlopu bo dziecko…)… gdy Ty będziesz siedzieć z bachorem w domu w obrzyganej koszuli i prać mężowi skarpetki, gdy on w tym czasie będzie robił karierę… a po paru latach powie Ci sorry kochanie wypaliło się (albo nie powie tylko po prostu znajdzie inną z którą będzie się dobrze bawił).


Ja pracuję na własny rachunek. Gdyby jedna kiedykolwiek wpadł mi do głowy tak głupi pomysł, aby się poświęcić i urodzić dziecko na pewno nie zrobiłabym tego bez godziwej rekompensaty za straty jakie kobieta ponosi.

76

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
MagdaLena1111 napisał/a:
M!ri napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

A na jakiej grupie wiekowej robione są te badania?
Bo odnoszę nieodparte wrażenie, że pokolenie obecnych +/- 30 latków ma jednak inne podejście do kwestii podziału obowiązków niż wcześniejsze. Kobiety nie dość, że „wsiadły na traktory”, to jeszcze ciągnęły wszystkie etaty domowe, gdy facet ze szklaną piwa siedział przed tv. Same siebie tak urządziły ;-)

https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2018/K_127_18.PDF

”Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (339) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 16–23 sierpnia 2018 roku na liczącej 1066 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.”

W 2018r. dzisiejsi +/- 30 latkowie raczej jeszcze nie mieli swoich rodzin albo dopiero zaczynali rodzinne życie, więc ich udział w odsetku badanym był zapewne mało znaczący. Badanie raczej w niewielkim odsetku obejmuje grupę, o której wspominałam. Być może uwzględnia mieszkańców ze wsi i małych miasteczek, gdzie pewne zmiany są pokolenie później niż w większych miastach, więc ludzie jeszcze dość wcześnie biorą śluby, mają dzieci itp.
Poczekajmy.

2018 był ledwie 4 lata temu.
"Polka zostaje matką po raz pierwszy w wieku 27 lat (dane Eurostatu za 2016 rok)." - więc życie rodzinne raczej się ma w tym wieku.

77 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-10-06 11:36:59)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

2018 był ledwie 4 lata temu.
"Polka zostaje matką po raz pierwszy w wieku 27 lat (dane Eurostatu za 2016 rok)." - więc życie rodzinne raczej się ma w tym wieku.

Dokładnie wyglada to tak jak na grafice, ale i tak niewiele to zmienia.
Ile masz lat, M!ri? bo ja właśnie skończyłam 30 lat i mam większość przyjaciół i znajomych w tym wieku i widzę ich podejście do pracy, rodziny zupełnie inne niż Twoje! tj. kobiety nie zgadzają się na kilka etatów jednocześnie, ale też nie chcą być tzw. kurami domowymi, nawet jak planują pauzę w pracy. Faceci natomiast są bardziej zaangażowani w obowiązki domowe. To są choćby często bardzo zaangażowani w opiekę nad dzieckiem ojcowie. Chociaż to jasne, że pewnych różnic w tym obszarze nie da się pominąć. Bo częściej faceci są uzdolnieni technicznie, chociaż to nie norma wiadomo i często kwestia wychowania i kultury. Różnie bywa, np. mój mąż potrafi lepiej coś przyszyć i zszyć niż ja :-D a to niby domena kobiet ;-)

https://galeria.bankier.pl/p/d/f/e8145faf4cf28b-948-948-0-0-2918-2918.jpg

78

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.

To jest straszne, że kobieta kobiecie coś takiego jest w stanie napisać. Żałosne.

I stąd właśnie biorą się te nierówności, z takiego podejścia jak Twoje. Żałosne.

Żyjesz cukierkowymi złudzeniami. Gdy zderzysz się z rzeczywistością, gdy w pracy jednak znajdą kogoś bardziej dyspozycyjnego i zaangażowanego (czyt. takiego który nie musi wcześniej wychodzić bo dziecko, brać urlopu bo dziecko…)… gdy Ty będziesz siedzieć z bachorem w domu w obrzyganej koszuli i prać mężowi skarpetki, gdy on w tym czasie będzie robił karierę… a po paru latach powie Ci sorry kochanie wypaliło się (albo nie powie tylko po prostu znajdzie inną z którą będzie się dobrze bawił).


Ja pracuję na własny rachunek. Gdyby jedna kiedykolwiek wpadł mi do głowy tak głupi pomysł, aby się poświęcić i urodzić dziecko na pewno nie zrobiłabym tego bez godziwej rekompensaty za straty jakie kobieta ponosi.

Jeżeli Ty w pracy byłaś taka słaba, że by Cię wywalili pod byle pretekstem to Twój problem, a nie mój.

Bachory to Ty sobie miej w domu, ja zamierzam mieć dziecko.

79 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-06 12:08:36)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A może tak ta kobieta (w sensie ta randonowa koboeta z Twojego posta, która ma zawsze gorzej) to znalazłaby w sobie jakieś deko ambicji i po prostu poszukała pracy, w której zarabiałaby więcej? Da się tak, wiesz? I to bez większych problemów.
Ja zarabiam 2x więcej niż mój mąż. A już raz na macierzyńskim byłam i szykuje mi się drugi. Nikt mi w pracy nie dał do zrozumienia, że jestem przez to w jakiś sposób gorsza.
Jak kobieta jest dobra w tym co robi w pracy i jeżeli chcą pracować, to żaden roczny czy dwuletni przestój zawodowy jej nie powstrzyma, a w pracy po rodzicielskim przyjmą ją z pocałowaniem ręki. Tylko trzeba troszkę się w tej pracy wykazać albo mieć wąską specjalizację.

A podział tego, kto się domem zajmuje wynika z indywidualnych ustaleń. Mamy XXI wiek. Nie ma że z domysłu to kobieta. No chyba, że ta kobieta latami przez własną matkę miała wciskane do głowy że jest jedyną opiekunką domowego ogniska i inne bzdury. Ale to wtedy po rozwodzie powinna matce podziękować za "super" rady.

PS. Jak kobieta pozwala zrobić z siebie darmową kucharkę, sprzątaczkę, surogatkę i opiekunkę do dziecka, to sama ma konsekwencje tego, co sobie zrobiła. Serio myślisz, że facet to lubi być jedynym sponsorem i żywicielem rodziny? Może 50 lat temu to spoko działało, ale w obecnych czasach mało gdzie jedna pensja wystarcza na utrzymanie rodziny, nie mówiąc juz o tym, że to jest zwyczajnie głupie jak jedna strona nie pracuje, bo w przypadku utraty pracy przez stronę zarabiającą, wszyscy zostają z ręką w nocniku.


Ale tu nie chodzi o to czy mogłaby podjąć dodatkową pracę ,brać nadgodziny czy pracować dzień i noc żeby zarobić więcej pieniędzy .Ja po prostu myślę że po 30 latach spędzonych razem kobiecie cos jednak się należy. Już z samego faktu urodzenia i wychowania trójki dzieci ,wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko wartość materialne. Jeśli mężczyzna rozwija firmę a kobieta bardziej poświęca się w domu i przy dzieciach  i była to to ich wspólna decyzja to nie może być tak że po rozwodzie gdy miłość się kończy,  jednego stać na zagraniczne wakacje a drugi ma problemy z opłaceniem bieżących opłat mieszkaniowych i komornik grozi jego licytacją.

Poza tym roczny ,dwuletni okres macierzyński -rodzicielski ? Gdy dzieciaki  nie są wysyłane do żłobka albo nie mają całodobowej niańki  to przy trójce dzieci robi się okres 10-15 lat.

A gdzie ja napisałam, że trzeba robić nadgodziny i brać drugi etat? Nie trzeba. Trzeba znaleźć lepiej płatną pracę.
Dla mnie decyzja, że kobieta siedzi w domu, a facet rozwija firmę jest tylko i wyłącznie przejawem głupoty tej kobiety. Sama sobie taką sytuację zrobiła. Przy rozwodzie następuje podział majątku, więc kobieta i tak dostaje połowę tego, co razem mieli. A to, co się będzie działo później to jej działka, a nie faceta.

Cóż, jak wysyłasz dziecko do żłobka chociaż na kilka godzin i wracasz do pracy na część etatu to masz po 1-1.5 roku przerwy na każde dziecko. Do tego nie trzaskasz dzieci rok po roku tylko między dziećmi wracasz normalnie do pracy i już staż pracy Ci się nalicza, wypłata się waloryzuje, a Ty zarabiasz coraz więcej. Btw 3latki mogą już iść do przedszkola, wiesz?

Ja naprawdę nie wiem jak można w obecnych czasach być tak naiwnym, żeby myśleć, że siedzenie w domu i gotowanie obiadków to dobry sposób na życie. Takie mamy czasy, że najlepiej jest jak obie strony pracują, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I nawet nie mówię o rozwodzie, ale co jeżeli mąż będzie miał wypadek i już nie będzie mógł pracować? Z czego wtedy będą żyć?

Ja znam wiele takich przykładów, gdzie mąż umarł nagle i żona została z utrzymaniem domu i dzieci. Tak zmarł ojciec mojego męża. Dlatego trzeba mieć zawsze plan B i zawsze dodatkowe źródło zarobku, żeby być w stanie siebie utrzymać w takim wypadku.


No  wszystko fajnie .
Z tym czy oddanie dziecka do żłobka i pozwolenie na to aby zupełnie  obcy ludzie go wychowywali /zajmowali się nim jest naprawdę z korzyścią dla tego dziecka i całej rodziny? nie lepiej byłoby mu z mamą?  kwestia dyskusyjna.  Twój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym .A prowadzenie  firmy to dość czasochłonne i wyczerpujące zajęcie , więc tym bardziej w takich małżeństwach nie ma miejsca na równy podział obowiązków domowych czy rodzicielskich.

80

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
KaSiaaa29 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

Ale tu nie chodzi o to czy mogłaby podjąć dodatkową pracę ,brać nadgodziny czy pracować dzień i noc żeby zarobić więcej pieniędzy .Ja po prostu myślę że po 30 latach spędzonych razem kobiecie cos jednak się należy. Już z samego faktu urodzenia i wychowania trójki dzieci ,wkład w pożycie małżeńskie to nie tylko wartość materialne. Jeśli mężczyzna rozwija firmę a kobieta bardziej poświęca się w domu i przy dzieciach  i była to to ich wspólna decyzja to nie może być tak że po rozwodzie gdy miłość się kończy,  jednego stać na zagraniczne wakacje a drugi ma problemy z opłaceniem bieżących opłat mieszkaniowych i komornik grozi jego licytacją.

Poza tym roczny ,dwuletni okres macierzyński -rodzicielski ? Gdy dzieciaki  nie są wysyłane do żłobka albo nie mają całodobowej niańki  to przy trójce dzieci robi się okres 10-15 lat.

A gdzie ja napisałam, że trzeba robić nadgodziny i brać drugi etat? Nie trzeba. Trzeba znaleźć lepiej płatną pracę.
Dla mnie decyzja, że kobieta siedzi w domu, a facet rozwija firmę jest tylko i wyłącznie przejawem głupoty tej kobiety. Sama sobie taką sytuację zrobiła. Przy rozwodzie następuje podział majątku, więc kobieta i tak dostaje połowę tego, co razem mieli. A to, co się będzie działo później to jej działka, a nie faceta.

Cóż, jak wysyłasz dziecko do żłobka chociaż na kilka godzin i wracasz do pracy na część etatu to masz po 1-1.5 roku przerwy na każde dziecko. Do tego nie trzaskasz dzieci rok po roku tylko między dziećmi wracasz normalnie do pracy i już staż pracy Ci się nalicza, wypłata się waloryzuje, a Ty zarabiasz coraz więcej. Btw 3latki mogą już iść do przedszkola, wiesz?

Ja naprawdę nie wiem jak można w obecnych czasach być tak naiwnym, żeby myśleć, że siedzenie w domu i gotowanie obiadków to dobry sposób na życie. Takie mamy czasy, że najlepiej jest jak obie strony pracują, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I nawet nie mówię o rozwodzie, ale co jeżeli mąż będzie miał wypadek i już nie będzie mógł pracować? Z czego wtedy będą żyć?

Ja znam wiele takich przykładów, gdzie mąż umarł nagle i żona została z utrzymaniem domu i dzieci. Tak zmarł ojciec mojego męża. Dlatego trzeba mieć zawsze plan B i zawsze dodatkowe źródło zarobku, żeby być w stanie siebie utrzymać w takim wypadku.


No  wszystko fajnie .
Z tym czy oddanie dziecka do żłobka i pozwolenie na to aby zupełnie  obcy ludzie go wychowywali /zajmowali się nim jest naprawdę z korzyścią dla tego dziecka i całej rodziny? kwestia dyskusyjna.  Twój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym .A prowadzenie  firmy to dość czasochłonne i wyczerpujące zajęcie , więc tym bardziej w takich małżeństwach nie ma miejsca na równy podział obowiązków domowych czy rodzicielskich.

To, że dziecko posiedzi kilka godzin w żłobku nie oznacza od razu, że całe wychowanie spada na innych. Poza tym jest wiele rzeczy, która można robić i zarabiać mając dziecko w domu. W obecnych czasach gdzie jest praca zdalna, zlecenia, samozatrudnienie, można naprawdę bez większych problemów poradzić sobie z pracą i dzieckiem i mieć ta odrobinę niezależności na wszelki wypadek.

Zwłaszcza, że firma też zawsze może zaliczyć spektakularny spadek i skończyć z długami zamiast zyskiem.

81 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-06 12:09:37)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Dubel

82

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A gdzie ja napisałam, że trzeba robić nadgodziny i brać drugi etat? Nie trzeba. Trzeba znaleźć lepiej płatną pracę.
Dla mnie decyzja, że kobieta siedzi w domu, a facet rozwija firmę jest tylko i wyłącznie przejawem głupoty tej kobiety. Sama sobie taką sytuację zrobiła. Przy rozwodzie następuje podział majątku, więc kobieta i tak dostaje połowę tego, co razem mieli. A to, co się będzie działo później to jej działka, a nie faceta.

Cóż, jak wysyłasz dziecko do żłobka chociaż na kilka godzin i wracasz do pracy na część etatu to masz po 1-1.5 roku przerwy na każde dziecko. Do tego nie trzaskasz dzieci rok po roku tylko między dziećmi wracasz normalnie do pracy i już staż pracy Ci się nalicza, wypłata się waloryzuje, a Ty zarabiasz coraz więcej. Btw 3latki mogą już iść do przedszkola, wiesz?

Ja naprawdę nie wiem jak można w obecnych czasach być tak naiwnym, żeby myśleć, że siedzenie w domu i gotowanie obiadków to dobry sposób na życie. Takie mamy czasy, że najlepiej jest jak obie strony pracują, bo nigdy nie wiesz, co się stanie. I nawet nie mówię o rozwodzie, ale co jeżeli mąż będzie miał wypadek i już nie będzie mógł pracować? Z czego wtedy będą żyć?

Ja znam wiele takich przykładów, gdzie mąż umarł nagle i żona została z utrzymaniem domu i dzieci. Tak zmarł ojciec mojego męża. Dlatego trzeba mieć zawsze plan B i zawsze dodatkowe źródło zarobku, żeby być w stanie siebie utrzymać w takim wypadku.


No  wszystko fajnie .
Z tym czy oddanie dziecka do żłobka i pozwolenie na to aby zupełnie  obcy ludzie go wychowywali /zajmowali się nim jest naprawdę z korzyścią dla tego dziecka i całej rodziny? kwestia dyskusyjna.  Twój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym .A prowadzenie  firmy to dość czasochłonne i wyczerpujące zajęcie , więc tym bardziej w takich małżeństwach nie ma miejsca na równy podział obowiązków domowych czy rodzicielskich.

To, że dziecko posiedzi kilka godzin w żłobku nie oznacza od razu, że całe wychowanie spada na innych. Poza tym jest wiele rzeczy, która można robić i zarabiać mając dziecko w domu. W obecnych czasach gdzie jest praca zdalna, zlecenia, samozatrudnienie, można naprawdę bez większych problemów poradzić sobie z pracą i dzieckiem i mieć ta odrobinę niezależności na wszelki wypadek.

Zwłaszcza, że firma też zawsze może zaliczyć spektakularny spadek i skończyć z długami zamiast zyskiem.


Dom ,dzieci ,praca i co jeszcze ? Może niech jeszcze firmę założy sobie między czasie? Nie wiem który kochający mąż by chciał żeby jego kobieta się zajeżdżała do granic możliwość no ale jak komuś cos takiego pasuje.

83

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
KaSiaaa29 napisał/a:

Z tym czy oddanie dziecka do żłobka i pozwolenie na to aby zupełnie  obcy ludzie go wychowywali /zajmowali się nim jest naprawdę z korzyścią dla tego dziecka i całej rodziny? nie lepiej byłoby mu z mamą?  kwestia dyskusyjna.  Twój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym .A prowadzenie  firmy to dość czasochłonne i wyczerpujące zajęcie , więc tym bardziej w takich małżeństwach nie ma miejsca na równy podział obowiązków domowych czy rodzicielskich.

Zawsze to dziecko może być też z tatą. Nie musi być tylko z mamą. Mama może w tym czasie rozwijać swoją firmę, jak tata przejmuje opiekę. Może być też tak, że pierwsze dziecko np. z mamą zamiast w żłobku, potem drugie z tatą w domu. Wyobrażasz sobie coś takiego?
Inne rzeczy też da się załatwić. Już nie wiem od ilu lat moi rodzice mają pomoc domową, kogoś do sprzątania i nie tylko. Jak oboje dbają o swój rozwój i zarabiają, to szukają rozwiązań, które im to ułatwią a nie przeszkód do ich realizacji.
Jak kobieta chce się spełniać jako opiekunka, sprzątaczka, kucharka itp., to niech się spełnia, ale niech się też nie dziwi, że po czasie, to właśnie za opiekunkę, kucharkę i sprzątaczkę jest postrzegana, a facet zaczyna rozglądać się za kobietą, szczególnie jak dzieci podrosły i opiekunka nie jest już potrzebna. No sorry, ale dość często tak bywa.

84

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
KaSiaaa29 napisał/a:

Dom ,dzieci ,praca i co jeszcze ? Może niech jeszcze firmę założy sobie między czasie? Nie wiem który kochający mąż by chciał żeby jego kobieta się zajeżdżała do granic możliwość no ale jak komuś cos takiego pasuje.

Właśnie smile KOCHAJĄCY MĄŻ, tylko jak już przestanie być "kochający", to kobieta zwykle z ręką w nocniku zostaje. Dlatego kobieta powinna przede wszystkim myśleć o tym, aby za bardzo nie zostawać w tyle i nadążać za innymi, nawet jeśli ma dzieci. Nie brać na siebie 100% wysiłku wychowania dzieci, bo to nikomu  nie jest potrzebne, ani mężowi ani tym dzieciom. Między bajki można wlożyć przekonanie niektórych kobiet, że jak się "poświęcają" dla dzieci, dmuchają, chuchają i kurz z kapci im wycierają, to ich więź z dzieckem jest silniejsza, a dzieci są lepiej wychowane od innych.

85

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
MagdaLena1111 napisał/a:

Ile masz lat, M!ri?

Strasznie wszyscy jesteście tego ciekawi. Z przekory nie powiem wink

MagdaLena1111 napisał/a:

bo ja właśnie skończyłam 30 lat i mam większość przyjaciół i znajomych w tym wieku i widzę ich podejście do pracy, rodziny zupełnie inne niż Twoje! tj. kobiety nie zgadzają się na kilka etatów jednocześnie, ale też nie chcą być tzw. kurami domowymi, nawet jak planują pauzę w pracy.

Bardzo mnie intryguje jakie to jest to moje podejście, bo ja też nie zgadzam się na bycie kurą domową czy tyrać na dwa etaty.

Ale widzę, że będąc singielką 100% czasu i energii inwestowałam w siebie i swoją karierę, a związek wymaga abym w dużym stopniu zrezygnowała z tego - bo muszę poświęcać czas drugiej osobie, poświęcać czas na “wspólne” gotowane, na “wspólne” sprzątanie czego nie robiłam wcześniej albo robiłam w minimalnym stopniu. Już nie mówię o dużo wyższych wydatkach gdy się jest w związku.

Tak jest rzeczywistość. Nie bez powodu w badaniach (znowu) wychodzi, że mężczyźni żonaci performują lepiej niż kawalerowie, a w przypadku kobiet jest odwrotnie (delikatna przewaga kobiet niezamężnych nad mężatkami).


MagdaLena1111 napisał/a:

Faceci natomiast są bardziej zaangażowani w obowiązki domowe. To są choćby często bardzo zaangażowani w opiekę nad dzieckiem ojcowie. Chociaż to jasne, że pewnych różnic w tym obszarze nie da się pominąć. Bo częściej faceci są uzdolnieni technicznie, chociaż to nie norma wiadomo i często kwestia wychowania i kultury. Różnie bywa, np. mój mąż potrafi lepiej coś przyszyć i zszyć niż ja :-D a to niby domena kobiet ;-)

Ale co lepiej pokazuje rzeczywistość? Wyniki badań (mimo iż nigdy nie będą doskonałe) czy Twoje osobiste obserwacje?

86

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:

Jeżeli Ty w pracy byłaś taka słaba, że by Cię wywalili pod byle pretekstem to Twój problem, a nie mój.

Bachory to Ty sobie miej w domu, ja zamierzam mieć dziecko.

Historia nie raz widziała takich pewnych siebie, niezastępowalnych ludzi, którym jednak podziękowano big_smile Żebyś się w tym zadufaniu nie zdziwiła big_smile

87

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
KaSiaaa29 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
KaSiaaa29 napisał/a:

No  wszystko fajnie .
Z tym czy oddanie dziecka do żłobka i pozwolenie na to aby zupełnie  obcy ludzie go wychowywali /zajmowali się nim jest naprawdę z korzyścią dla tego dziecka i całej rodziny? kwestia dyskusyjna.  Twój punkt widzenia nie jest jedynym słusznym .A prowadzenie  firmy to dość czasochłonne i wyczerpujące zajęcie , więc tym bardziej w takich małżeństwach nie ma miejsca na równy podział obowiązków domowych czy rodzicielskich.

To, że dziecko posiedzi kilka godzin w żłobku nie oznacza od razu, że całe wychowanie spada na innych. Poza tym jest wiele rzeczy, która można robić i zarabiać mając dziecko w domu. W obecnych czasach gdzie jest praca zdalna, zlecenia, samozatrudnienie, można naprawdę bez większych problemów poradzić sobie z pracą i dzieckiem i mieć ta odrobinę niezależności na wszelki wypadek.

Zwłaszcza, że firma też zawsze może zaliczyć spektakularny spadek i skończyć z długami zamiast zyskiem.


Dom ,dzieci ,praca i co jeszcze ? Może niech jeszcze firmę założy sobie między czasie? Nie wiem który kochający mąż by chciał żeby jego kobieta się zajeżdżała do granic możliwość no ale jak komuś cos takiego pasuje.

A czemu kobieta ma się zajeżdżać? Dom i dzieci są wspólne, więc robią oboje. Praca w domu przy zleceniach z dzieckiem jest jak najbardziej możliwa, znam ludzi, którzy tak pracują.

Wiesz, to że Twoja mama siedziała w domu i potem dostała kopa w tyłek nie oznacza, że obecnie życie wygląda tak samo.

Mam 30 lat. Znam tylko jedną dziewczynę, która poszła na bezpłatny wychowawczy i siedzi z dziećmi w domu, ale nawet ona trzaska drobne zlecenia, żeby sobie dorobić.
Każda kobieta, którą znam, która jest w okolicy mojego wieku, po roku macierzyńskiego i rodzicielskiego nornalnie wróciła do pracy.

I wbrew pozorom żadna nie jest zajechana, żadna nie na obrzyganych ciuchów, żadna nie dostała wylotu z pracy dlatego, że dziecko zachoruje i biorą opiekę

Ja bym się zastanowiła czemu Ty tak intensywnie bronisz faceta, który koniecznie musi zapierniczać we własnej firmie tyle, że całą resztę rzeczy zostawia na barkach kobiety, która absolutnie nie jest już w stanie robić nic innego, tylko musi ogarniać dzieci i dom.
Jakbym miała koleżankę w takiej sytuacji to doradzałabym jej jednak podjęcie pracy właśnie po to, żeby potem nie została z ręką w nocniku bez pracy, bez kasy i z super niską emeryturą.

88

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

Gdyby jedna kiedykolwiek wpadł mi do głowy tak głupi pomysł, aby się poświęcić i urodzić dziecko na pewno nie zrobiłabym tego bez godziwej rekompensaty za straty jakie kobieta ponosi.

big_smile Nie poświęcaj się, pozostań w stanie bezdzietnym. Wszystkim wyjdzie to na zdrowie. Jeśli to dla Ciebie takie poświęcenie wymagające aż tak dużej (wymiernej) rekompensaty, to lepiej byś nie była zmuszona go ponieść.

89 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-10-06 14:10:07)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

Strasznie wszyscy jesteście tego ciekawi. Z przekory nie powiem wink

Jeszcze się wysypiesz ;-)

M!ri napisał/a:

Ale co lepiej pokazuje rzeczywistość? Wyniki badań (mimo iż nigdy nie będą doskonałe) czy Twoje osobiste obserwacje?

Ależ wcale nie polemizuję z wynikami badań. Tylko twierdzę, że czasy i ludzie się zmieniają i to, co było normą jeszcze 10,20,30 lat temu przestaje już nią być. Panta rhei. A badania, jak Ci wskazałam, robiono z pominięciem mojego pokolenia, dlatego zupełnie nie oddają podejścia i rzeczywistości dzisiejszych 30latków w związkach, tworzących rodziny, które są moją obserwacją.

90

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
rossanka napisał/a:
M!ri napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może nie chciała być sama? To się zgadzała.

Jeżeli miała w planach samotne macierzyństwo aby "mieć kogoś do kochania" to fakt zrealizowała plany.

Teraz jest na zupełnej łasce faceta. Może zamieszka z nią a może nie. Może się oświadczy a może nie. Bo w sumie dlaczego miałby.

Bo na to liczyła, skoro naciskał na dziecko, myślała, że po dziecku będzie ślub. Tak to wygląda.
dlaq mnie to dziwne, skoro nawet razem nie mieszkali.

Nikt nie mówił, że facet naciskał, raczej było odwrotnie, bo to, że razem chcieliśmy, jeszcze o niczym nie przesądza kto był inicjatorem, a kto przytaknął.

91

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Lady Loka napisał/a:


Ja bym się zastanowiła czemu Ty tak intensywnie bronisz faceta, który koniecznie musi zapierniczać we własnej firmie tyle, że całą resztę rzeczy zostawia na barkach kobiety, która absolutnie nie jest już w stanie robić nic innego, tylko musi ogarniać dzieci i dom.
Jakbym miała koleżankę w takiej sytuacji to doradzałabym jej jednak podjęcie pracy właśnie po to, żeby potem nie została z ręką w nocniku bez pracy, bez kasy i z super niską emeryturą.

To się wszystko układa tylko w jedną całość: użytkowniczce @KaSiaaa29 chyba bardzo spodobały się ostatnie pomysły przeliczania opieki w domu z dziećmi na etat i na emeryturę, bo to co napisała wręcz wygląda jakby dążyła do takiego podziału żeby mąż po pracy już nie był w stanie kiwnąć palcem i żeby ona MUSIAŁA przejąć cały dom, za co mąż oczywiście będzie musiał zapewnić jej nie tylko utrzymanie, ale i dodatkową kasę (bo przecież jej się należy).  Ona po prostu nie chce iść do żadnej roboty, bo tak jej wygodniej, tylko szuka teraz "podkładek" wink

92

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Niektóre kobiety potrafią się ustawić, a inne nie. Można być głupią gąską, która nie dość, że urodzi dziecko to jeszcze sama się nim zajmie w swoim mieszkaniu, aby jaśnie panu nie przeszkadzało w nocy. I nawet ślubu z nim nie ma. A można wymagać odpowiedniego finansowego, i nie tylko, zabezpieczenia za zostanie żoną i matką.

93

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Lady Loka, zanim dziecko pójdzie do żłobka zazwyczaj przebywa pod opieką głównie matki przez około 13 miesięcy (wliczam w to zaległy urlop wypoczynkowy). Czy po tak długiej nieobecności dostałaś podwyżkę inflacyjną, plus podwyżkę, którą byś dostała, gdybyś się wykazywała w pracy przez ten ponad rok? Pytam z ciekawości. Sama jestem w ciąży, na razie pracuję ile mogę, ale nie wierzę, że mnie ozłocą po powrocie z macierzyńskiego. Bo niby z jakiej racji? To by było trochę nie w porządku wobec innych współpracowników. Tak się tworzy ten słynny gender pay gap, wcale nie trzeba mieć gromadki dzieci i siedzieć z nimi w domu. A zauważ, że ten scenariusz jest optymistyczny, bo zakładamy, że dziecko jest faktycznie w żłobku, a nie z katarem w domu. Zaraz mi powiesz, że jestem z tych słabych pracowników, których łatwo zastąpić wink ale zauważ, że nie każdy może być wybitny. Krzywa Gaussa i te sprawy

94

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

kobietki pokazują pazurki

95

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bb8 napisał/a:

Lady Loka, zanim dziecko pójdzie do żłobka zazwyczaj przebywa pod opieką głównie matki przez około 13 miesięcy (wliczam w to zaległy urlop wypoczynkowy). Czy po tak długiej nieobecności dostałaś podwyżkę inflacyjną, plus podwyżkę, którą byś dostała, gdybyś się wykazywała w pracy przez ten ponad rok? Pytam z ciekawości. Sama jestem w ciąży, na razie pracuję ile mogę, ale nie wierzę, że mnie ozłocą po powrocie z macierzyńskiego. Bo niby z jakiej racji? To by było trochę nie w porządku wobec innych współpracowników. Tak się tworzy ten słynny gender pay gap, wcale nie trzeba mieć gromadki dzieci i siedzieć z nimi w domu. A zauważ, że ten scenariusz jest optymistyczny, bo zakładamy, że dziecko jest faktycznie w żłobku, a nie z katarem w domu. Zaraz mi powiesz, że jestem z tych słabych pracowników, których łatwo zastąpić wink ale zauważ, że nie każdy może być wybitny. Krzywa Gaussa i te sprawy

Loka ma poród dopiero przed sobą, więc to tylko jej teorie i wyobraźnia.

96

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Aż się zalogowałem po przeczytaniu końcówki tego wątku:)
Drogie Panie, teksty większości z Was są życzeniowe, wiecie?
I w pewnych okolicznościach można przyznać rację, że bezpieczniej i uczciwiej byłoby dla matki, jakby za urodzenie i zajmowanie się dzieckiem miała gwarantowaną rekompensatę w przypadku rozstania, ale.... tak nie jest.
I macie kilka możliwości. Możecie podchodzić do sprawy jak Loka. Wtedy korona matki (a może madki) Polki z głowy spada, ale godzicie życie rodzinne z zawodowym, oczekujecie wsparcia partnera w wychowaniu dziecka i nie jesteście od nikogo zależne. To olbrzymia wartość. Macie wtedy więcej cierpliwości dla dziecka (bo nie jest całym Waszym światem) itd. itp.
Możecie też oczekiwać fanfarów za prowadzenie domu i zajmowanie się dziećmi (bo to faktycznie bardzo dużo pracy), ale fanfarami w przypadku rozstania się nie najecie. I jeśli wskoczycie w rolę kucharko-sprzątaczko-niani, to przynajmniej częściowo same będziecie sobie winne. Świat jest jaki jest i zżymanie się, że nie jest zgodny z Waszą wizją kompletnie tegoż świata nie obchodzi.
A tekst jak to dziecku w przedszkolu będzie gorzej niż z mamusią w domu to już hit:DD. Dziecko potrzebuje kontaktu z innymi dziećmi i kompletnie NIC mu się w przedszkolu nie stanie. Oczywiście, że matce się klepki nie odkleją z powodu opieki 24/7 nad małym dzieckiem bez chwili wytchnienia:)
Moja PBŻ weszła w tryb domowy po urodzeniu dzieci i żadną siłą nie mogłem jej nakłonić do zmiany tego stanu rzeczy (a obowiązków domowych realizowałem dużo). I pod pewnymi względami na pewno przyczyniło się to do tego, że jesteśmy w trakcie rozwodu.

97 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-06 15:54:33)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:
bb8 napisał/a:

Lady Loka, zanim dziecko pójdzie do żłobka zazwyczaj przebywa pod opieką głównie matki przez około 13 miesięcy (wliczam w to zaległy urlop wypoczynkowy). Czy po tak długiej nieobecności dostałaś podwyżkę inflacyjną, plus podwyżkę, którą byś dostała, gdybyś się wykazywała w pracy przez ten ponad rok? Pytam z ciekawości. Sama jestem w ciąży, na razie pracuję ile mogę, ale nie wierzę, że mnie ozłocą po powrocie z macierzyńskiego. Bo niby z jakiej racji? To by było trochę nie w porządku wobec innych współpracowników. Tak się tworzy ten słynny gender pay gap, wcale nie trzeba mieć gromadki dzieci i siedzieć z nimi w domu. A zauważ, że ten scenariusz jest optymistyczny, bo zakładamy, że dziecko jest faktycznie w żłobku, a nie z katarem w domu. Zaraz mi powiesz, że jestem z tych słabych pracowników, których łatwo zastąpić wink ale zauważ, że nie każdy może być wybitny. Krzywa Gaussa i te sprawy

Loka ma poród dopiero przed sobą, więc to tylko jej teorie i wyobraźnia.

Loka już raz urodziła, miała macierzyński, wprawdzie skrócony i wróciła do pracy i dostała podwyżkę po powrocie.

Bb8, nikomu nie powiem, że jest słabym pracownikiem tak długo jak mnie nikt nie wmawia, że moje wyobrażenia są nierealne. Ja wiem, jak jest w mojej pracy. Mamy dziewczyny, które wracają po macierzyńskim, ich pensja jest podnoszona o podwyżkę inflacyjną, a one same albo pracują z domu kiedy dziecko jest chore, albo biorą opiekę i nikt na to nic nie mówi. Żadna dziewczyna w moim miejscu pracy nie została zwolniona dlatego, że brała urlop. Wręcz mowią nam, że ten urlop nam się należy i lepiej siedzieć z dzieckiem jak jest chore niż pracować wtedy z domu mniej efektywnie.

Nie neguję tego, że w innych miejscach pracy może panowac jakaś dyskryminacja, ale sama mam takie warunki jakie mam, a miejsce pracy bardzo przyjazne matkom.
Zresztą nie trzeba iść daleko, jak zaczynałam pracę będąc w poprzedniej ciąży to przecież mogli przedłuzyć mi umowę tylko do dnia porodu, bo miałam okres próbny, nikt nie musiał mi dawać czasu nieokreślonego a mi dali. Ba, dzień po tym jak mi dali umowę na czas nieokreślony urodziłam przedwcześnie i poszłam na macierzyński. Więc właściwie pracowałam 3 miesiące, a potem 2 miesiące mnie nie było i nie wiadomo było czy wrócę, bo wszyscy mi sugerowali wzięcie L4 na kilka miesięcy. Ja wróciłam. I nikt mnie nie wywalił. Teraz jestem w drugiej ciąży i jestem na L4 i w pracy od nikogo nie usłyszałam, że znowu mnie nie będzie (a to wszystko na przestrzeni roku), że lecę w kulki czy coś. Nie, oni się cieszą.

I stąd ja po prostu czuję się stabilnie. Mam taki tryb pracy że bez większych problemów powinnam dać radę z rocznym dzieckiem i pracą zdalną, albo dawać dziecko do żłobka na 2-3h, żeby zrobić najważniejsze rzeczy, a potem pracować przy dziecku. Mam też sąsiadkę na klatce, która będzie rodzić w podobnym momencie i ona akurat będzie na wychowawczym, więc to nie będzie problemem, żeby dziecko jej na chwilę podrzucić. Mam też zaangażowanych rodziców, którzy w razie potrzeby mogą pomóc w chorobie.
Mój mąż też pracuje zdalnie w domu i dla niego nie jest problemem to, żeby przejąć część urlopu rodzicielskiego, żebym wróciła do pracy nawet wcześniej. Dom ogarniamy na pół, obecnie nawet więcej mąż, bo ja mam straszne mdłości, nie widzę powodu, dla którego jedno z nas miałoby być zajechane kosztem drugiego.

Moje "nierealne wyobrażenia" co do których otrzymałam gorące życzenia zderzenia ich z rzeczywistością i obrzyganej koszuli są oparte na tym, jaki mam tryb życia, pracę i warunki. Wierzę, że jak to rozplanuję i się zorganizujemy w domu odpowiednio, to jest to jak najbardziej wykonalne.

I dalej uważam, że to jest do dupy, że jedna kobieta drugiej życzy zderzenia z rzeczywistością zamiast życzyć spełnienia tych planów, które się ma. Nie ma to jak wsparcie. Całe szczęście w realnym życiu takich ludzi po prostu ze znajomych się wywala, bo tylko życie zatruwają zamiast pomagać.

Dodam tylko jeszcze, że po pierwszym porodzie mieliśmy w perspektywie zaadaptowanie życia do potrzeb dziecka ze specjalnymi potrzebami, fizjoterapie, leczenie, specjalistów i to też bylibyśmy w stanie ogarnąć gdybyśmy musieli. A teraz ogarniamy finanse tak, żebym miała najlepszą opiekę ginekologiczną w ciązy jaka jest możliwa w naszym mieście.
Mamy takie podejście w rodzinie, że wszystko da się zrobić, tylko trzeba mieć troszeczkę chęci i luzu w gaciach.

98

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Loka, bez urazy, ale tym wpisem udowodniłaś tylko, że M!ri nie jest bez racji. Ty nie wychowywałaś jeszcze dziecka i nie powinnaś się wyrażać w takim zarozumiałym tonie jak wyżej. Ja też nie wychowywałam, ale widzę, że mam więcej pokory. Co do pracy, sama piszesz, że w związku z tą i poprzednią ciążą więcej Cię w pracy nie było niż byłaś. Nikt mi nie wmówi, że jesteś cenniejszym pracownikiem niż w 100% dyspozycyjny facet. Ja nie mówię, że nie ma miejsc pracy przyjaznych matkom, zwłaszcza przy tak niskim bezrobociu, ale nie każdy może w nich pracować, znów - czysta statystyka. Nie każdy może też pracować zdalnie.
Kończę ten lekki offtop z mojej strony.

99

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

"Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach..."

100 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-10-06 16:20:49)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Przykre jest to, jak kobieta pluje jadem na drugą kobietę...

Zastanawia mnie fakt, dlaczego Autorka uważa, że oddanie dziecka do żłobka czy przedszkola nawet, to niewłaściwy wybór. Przecież to są instytucje powowłane i stworzone do tego, aby opiekować się takimi dziećmi.
Nie każdy ma takie szczęście, gdzie np. dziadkowie się dzieckiem zajmują.

A tak jeszcze a propo niemożności zajęcia się przez faceta pracą czy obowiązkami domowymi: co zatem facet taki musi robic w życiu, aby po powrocie z pracy nie mieć fizycznej siły choćby na odgrzanie sobie obiadu?
Jeśli oczywiście wróci o rozsądnej porze..

101

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Zastanawia mnie fakt, dlaczego Autorka uważa, że oddanie dziecka do żłobka czy przedszkola nawet, to niewłaściwy wybór.

A uważa tak? Nie zarejestrowałam. Problem Autorki jest taki, że ojciec jej dziecka nie partycypuje w opiece nad nim.

102

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bb8 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Zastanawia mnie fakt, dlaczego Autorka uważa, że oddanie dziecka do żłobka czy przedszkola nawet, to niewłaściwy wybór.

A uważa tak? Nie zarejestrowałam. Problem Autorki jest taki, że ojciec jej dziecka nie partycypuje w opiece nad nim.


Post nr 80 smile

103

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Ja też tak chojraczylam jak byłam w ciąży, że dziecko szybko do żłobka, ja do pracy i kasa i kariera najważniejsze big_smile a potem urodziło się dziecko i świat się zmienil diametralnie, ważniejsze niż szybki powrót do pracy było dbanie o rozwój dziecka, poświęcanie Mu swojego czasu, uwagi, uczenie różnych rzeczy. Do przedszkola poszedł, najpierw jedno, a potem drugie dziecko, ale ja wrócilam do pracy na 3/4 etatu, bo ważniejszy jest dla mnie czas spędzony z dziećmi, niż przechowywanie ich w przedszkolu od rana do późnego popołudnia. I sama widzę efekty tego, ze o dzieci dbałam, wychowawczynie mówią, że moje dzieci wyróżniają się na tle swoich grup. Czytałam kiedyś o "samotności" dzieci, które żyją w pełnych rodzinach i wstrząsnęły mną ich wypowiedzi, że rodziców często nie ma, one siedzą w szkołach/na zajęciach dodatkowych/ na świetlicach, przebywają dużo z  dziadkami, jak mają problem to wstydzą się iść z tym do rodziców, bo nigdy prawdziwa bliskość i więź nie została zbudowana. Nie wiem, czy jest to warte tej kariery zawodowej. Być blisko dziecka,szczególnie gdy jest malutkie i kształtuje się Jego system wartości, jest bezcenne.

104 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-10-06 17:22:46)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Nic i nikt nie zastapi matki w wychowaniu dziecka do trzeciego roku życia. Jak się chce mieć dzieci to trzeba dla nich poświecić karierę/pracę na ten czas. To jest też czas, gdzie dziecko się kształtuje i dużo się uczy, szkoda tego zaprzepaścić, wyręczając się babciami, żłobkami, choć rozumiem, że chętnie by się uciekło do pracy, odpocząć też od dzieci.

105

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Ewe131 napisał/a:

Ja też tak chojraczylam jak byłam w ciąży, że dziecko szybko do żłobka, ja do pracy i kasa i kariera najważniejsze big_smile a potem urodziło się dziecko i świat się zmienil diametralnie, ważniejsze niż szybki powrót do pracy było dbanie o rozwój dziecka, poświęcanie Mu swojego czasu, uwagi, uczenie różnych rzeczy. Do przedszkola poszedł, najpierw jedno, a potem drugie dziecko, ale ja wrócilam do pracy na 3/4 etatu, bo ważniejszy jest dla mnie czas spędzony z dziećmi, niż przechowywanie ich w przedszkolu od rana do późnego popołudnia. I sama widzę efekty tego, ze o dzieci dbałam, wychowawczynie mówią, że moje dzieci wyróżniają się na tle swoich grup. Czytałam kiedyś o "samotności" dzieci, które żyją w pełnych rodzinach i wstrząsnęły mną ich wypowiedzi, że rodziców często nie ma, one siedzą w szkołach/na zajęciach dodatkowych/ na świetlicach, przebywają dużo z  dziadkami, jak mają problem to wstydzą się iść z tym do rodziców, bo nigdy prawdziwa bliskość i więź nie została zbudowana. Nie wiem, czy jest to warte tej kariery zawodowej. Być blisko dziecka,szczególnie gdy jest malutkie i kształtuje się Jego system wartości, jest bezcenne.

Badania w Stanach dowodzą, że znacząca większość kobiet, które postawiły na karierę jako jedyną, słuszną drogę życia, w wieku ok 50 lat żałują swojej decyzji, ponieważ fakt, że mają kupę kasy i piękny dom ma się nijak do samotności i braku sensu życia jaki odczuwają.
Kolejną grupą badanych były kobiety w wieku ok 30-35 lat, które były u szczytu swojej kariery, można by powiedzieć, osiągnęły wszystko, rządzą, są na najwyższym stanowisku. Większość z tych kobiet była rozdarta na granicy depresji i lęków depresyjnych, ponieważ zdawały sobie sprawę, że one już nie chcą tam być, że wolałyby założyć rodzinę, mieć dzieci, poświęcić się wychowaniu ich, ale społeczeństwo naciska, że kobiety również powinny chcieć przede wszystkim kariery i pracy. Inna grupa kobiet w tym wieku mająca już dzieci, opuszczała się w wynikach w pracy, ponieważ ich priorytetem nie było już siedzenie 12 godzin nad dokumentami dla korpo tylko spędzenie czasu z rodziną.

Więc ja się nie dziwię, że Ci się wszystko zmieniło 180* smile Bardzo naturalnie i zdrowo, popieram smile To naprawdę nie jest sztuka zasuwać w robocie po 12 godzin, każdy głupi to potrafi. Ale wychować człowieka! O! To jest wyzwanie smile

106 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-10-06 17:47:42)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Tylwyth Teg napisał/a:

To naprawdę nie jest sztuka zasuwać w robocie po 12 godzin, każdy głupi to potrafi. Ale wychować człowieka! O! To jest wyzwanie smile

Zapewniam cię, że nie każdy to potrafi, a głupi to już w ogóle smile Poza tym znam równie dużo przypadków, że kobieta poświęcała dziecku czas kosztem własnego rozwoju i pracy, a wyrósł z dzieciaka niezły drań, albo nic niewarta dziewucha. Natomiast inne, które pracowały, dzieci nie były ich pępkiem świata, to dzieci wyszły na naprawdę wartościowych ludzi, wykształciły się i mają ze swoimi matkami naprawdę dobry kontakt. Nauczone od dziecka samodzielności, lepiej sobie radzą w życiu, są bardziej odporne na stres i nie wypisują na forach np. elaboratów, jak to rodzice ich skrzywdzili, bo rozposcierali nad nimi parasol ochronny i odbierali swobodę. Na to nie ma reguły, bo dziecko to nie walizka, że się z niej wyjmuje po czasie, dokładnie to co się zapakowało.

107

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Salomonka napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

To naprawdę nie jest sztuka zasuwać w robocie po 12 godzin, każdy głupi to potrafi. Ale wychować człowieka! O! To jest wyzwanie smile

Zapewniam cię, że nie każdy to potrafi, a głupi to już w ogóle smile Poza tym znam równie dużo przypadków, że kobieta poświęcała dziecku czas kosztem własnego rozwoju i pracy, a wyrósł z dzieciaka niezły drań, albo nic niewarta dziewucha. Natomiast inne, które pracowały, dzieci nie były ich pępkiem świata, to dzieci wyszły na naprawdę wartościowych ludzi, wykształciły się i mają ze swoimi matkami naprawdę dobry kontakt. Nauczone od dziecka samodzielności, lepiej sobie radzą w życiu, są bardziej odporne na stres i nie wypisują na forach np. elaboratów, jak to rodzice ich skrzywdzili, bo rozposcierali nad nimi parasol ochronny i odbierali swobodę. Na to nie ma reguły, bo dziecko to nie walizka, że się z niej wyjmuje po czasie, dokładnie to co się zapakowało.

Z dziecka wyjmuje się DOKŁADNIE to, co się zapakowało smile Albo to, czego się nie zapakowało. Posiadanie stanowiska i kariera zawodowa nie gwarantuje szczęśliwego życia. Zajmowanie się gospodarstwem domowym przez całe życie też takiej gwarancji nie daje. Jedyne, co daje taką gwarancję, to życie w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem. smile Jeśli kobieta chce pracować i robić karierę, to niech pracuje, ale niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga, która zapewni szczęście i bezpieczeństwo. To samo odwrotnie, jak ktoś chce się zajmować domem, to też niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga itp. Nie ma co się przekrzykiwać, każdy robi jak uważa, a nauka i statystyka to wszystko podsumowuje smile

108 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2022-10-06 18:06:22)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Salomonka napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

To naprawdę nie jest sztuka zasuwać w robocie po 12 godzin, każdy głupi to potrafi. Ale wychować człowieka! O! To jest wyzwanie smile

Zapewniam cię, że nie każdy to potrafi, a głupi to już w ogóle smile Poza tym znam równie dużo przypadków, że kobieta poświęcała dziecku czas kosztem własnego rozwoju i pracy, a wyrósł z dzieciaka niezły drań, albo nic niewarta dziewucha. Natomiast inne, które pracowały, dzieci nie były ich pępkiem świata, to dzieci wyszły na naprawdę wartościowych ludzi, wykształciły się i mają ze swoimi matkami naprawdę dobry kontakt. Nauczone od dziecka samodzielności, lepiej sobie radzą w życiu, są bardziej odporne na stres i nie wypisują na forach np. elaboratów, jak to rodzice ich skrzywdzili, bo rozposcierali nad nimi parasol ochronny i odbierali swobodę. Na to nie ma reguły, bo dziecko to nie walizka, że się z niej wyjmuje po czasie, dokładnie to co się zapakowało.

Poświęcanie dzieciom czasu nie oznacza, że nie uczy się ich samodzielności, wartości, szacunku.akurat ja na to zwracam dużą uwagę. Uczę jak mają się zachować w różnych miejscach, dzieci mają swoje drobne obowiązki, które wiedzą, że muszą zrobić. Ale najważniejsze dla mnie jest, że jak pytają "mamo,jedziemy na plac zabaw?" To jedziemy na plac, "pogramy w gry?" - gramy w gry, "przeczytasz nam książkę"- czytamy książkę. Uważam, że to je rozwija i daje kapitał na przyszłość.
Moja matka też nie poświęcała mi zbyt dużo czasu, a się wykształciłam za wlasne pieniadze, wyrosłam na porzadnego czlowieka, tylko to żadna jej / ich zasługa... Rodzice niejako "zmusili" mnie, abym szybko dorosła. Nie wspominam dzieciństwa jako czasu radosnego,beztroskiego, nie mogłam jakoś super liczyć na rodziców. Może przez to chce byc matką obecna dla swoich dzieci, a z drugiej strony próbuje wychowywać je na dzieci mądre i wrażliwe. Jedno drugiemu nie przeczy.

109

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Tylwyth Teg napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

To naprawdę nie jest sztuka zasuwać w robocie po 12 godzin, każdy głupi to potrafi. Ale wychować człowieka! O! To jest wyzwanie smile

Zapewniam cię, że nie każdy to potrafi, a głupi to już w ogóle smile Poza tym znam równie dużo przypadków, że kobieta poświęcała dziecku czas kosztem własnego rozwoju i pracy, a wyrósł z dzieciaka niezły drań, albo nic niewarta dziewucha. Natomiast inne, które pracowały, dzieci nie były ich pępkiem świata, to dzieci wyszły na naprawdę wartościowych ludzi, wykształciły się i mają ze swoimi matkami naprawdę dobry kontakt. Nauczone od dziecka samodzielności, lepiej sobie radzą w życiu, są bardziej odporne na stres i nie wypisują na forach np. elaboratów, jak to rodzice ich skrzywdzili, bo rozposcierali nad nimi parasol ochronny i odbierali swobodę. Na to nie ma reguły, bo dziecko to nie walizka, że się z niej wyjmuje po czasie, dokładnie to co się zapakowało.

Z dziecka wyjmuje się DOKŁADNIE to, co się zapakowało smile Albo to, czego się nie zapakowało. Posiadanie stanowiska i kariera zawodowa nie gwarantuje szczęśliwego życia. Zajmowanie się gospodarstwem domowym przez całe życie też takiej gwarancji nie daje. Jedyne, co daje taką gwarancję, to życie w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem. smile Jeśli kobieta chce pracować i robić karierę, to niech pracuje, ale niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga, która zapewni szczęście i bezpieczeństwo. To samo odwrotnie, jak ktoś chce się zajmować domem, to też niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga itp. Nie ma co się przekrzykiwać, każdy robi jak uważa, a nauka i statystyka to wszystko podsumowuje smile

Amen smile

A tak półżartem; Jak można wyjąć z walizki coś czego się nie zapakowało? Chyba, że się pomyliło walizki smile

110

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Nie ma reguły, trzeba założyć, że każda matka mądrze wychowuje dziecko, chyba bardziej rozpieszczają te, ktore mają mniej czasu, ale też nie można generalizować.

111

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
Salomonka napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Zapewniam cię, że nie każdy to potrafi, a głupi to już w ogóle smile Poza tym znam równie dużo przypadków, że kobieta poświęcała dziecku czas kosztem własnego rozwoju i pracy, a wyrósł z dzieciaka niezły drań, albo nic niewarta dziewucha. Natomiast inne, które pracowały, dzieci nie były ich pępkiem świata, to dzieci wyszły na naprawdę wartościowych ludzi, wykształciły się i mają ze swoimi matkami naprawdę dobry kontakt. Nauczone od dziecka samodzielności, lepiej sobie radzą w życiu, są bardziej odporne na stres i nie wypisują na forach np. elaboratów, jak to rodzice ich skrzywdzili, bo rozposcierali nad nimi parasol ochronny i odbierali swobodę. Na to nie ma reguły, bo dziecko to nie walizka, że się z niej wyjmuje po czasie, dokładnie to co się zapakowało.

Z dziecka wyjmuje się DOKŁADNIE to, co się zapakowało smile Albo to, czego się nie zapakowało. Posiadanie stanowiska i kariera zawodowa nie gwarantuje szczęśliwego życia. Zajmowanie się gospodarstwem domowym przez całe życie też takiej gwarancji nie daje. Jedyne, co daje taką gwarancję, to życie w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem. smile Jeśli kobieta chce pracować i robić karierę, to niech pracuje, ale niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga, która zapewni szczęście i bezpieczeństwo. To samo odwrotnie, jak ktoś chce się zajmować domem, to też niech nie wykrzykuje, że to jedyna, słuszna droga itp. Nie ma co się przekrzykiwać, każdy robi jak uważa, a nauka i statystyka to wszystko podsumowuje smile

Amen smile

A tak półżartem; Jak można wyjąć z walizki coś czego się nie zapakowało? Chyba, że się pomyliło walizki smile

No bo człowiek to taka specjalna walizka big_smile Jak się źle selekcjonuje to, co się wkłada i to, czego się nie wkłada, to w pewnym wieku, bez względu na wszystko, włącza się tryb pralki, wszystko się mieszka i czasem wychodzą rzeczy, których nie powinno tam być big_smile

112 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-10-06 18:15:36)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Czasem zastanawiam się w jakim środowisku obracają się niektórzy ludzie.
Mieszkam na zapadłej wsi,a nie znam domu w którym kobieta była by "sprzątaczką,kucharka,praczka czy "surogatka" (jakie to paskudne i kłamliwe określenie, na wspaniałą role matki)
Na tej małej wsi,również nie jest niczym niezwykłym że to facet zostaje z dzieckiem ,a kobieta po okresie połogu wraca do pracy,bo lepiej zarabia od faceta.
Niestety zazwyczaj w tedy mamusie(z jednej i z drugiej strony) zaczynają szaleć:
"jaki to wstyd,co z ciebie za matka,własne dziecko porzucasz"
albo moje ulubione
"co z ciebie za chłop,ze takie babsko tobą rządzi"
Na własne uszy to słyszałem,gdybym nie słyszał to bym nie uwierzył,ze tak bardzo można pluć na swoja rodzinę i tak bardzo mieć w dupie to ze mąż i żona dogadali się w ten czy inny sposób.
nie znam domu w których nie było by podziału obowiązków, i wszystko robiła by kobieta.
I raczej w małżeństwach 30 latków jest to norma,ze dzielimy się obowiązkami.

113 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-06 19:40:01)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:
bb8 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Zastanawia mnie fakt, dlaczego Autorka uważa, że oddanie dziecka do żłobka czy przedszkola nawet, to niewłaściwy wybór.

A uważa tak? Nie zarejestrowałam. Problem Autorki jest taki, że ojciec jej dziecka nie partycypuje w opiece nad nim.


Post nr 80 smile

To nie Autorka tylko jakaś laska, która wbija bić pianę.

Ja tu chętnie wrócę pod koniec 2024 roku i opowiem Wam jak tam moje dziecko po moim powrocie do pracy wink

Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, kiedy ktoś mnie na forum traktuje z góry twierdząc, że życia nie znam, to już bym pół hipoteki spłaciła. A jakoś dziwnym trafem w każdym przypadku wychodziło na moje big_smile

Ale potraktuję to jako dobre życzenia, bo najpierw muszę mieć żywe dziecko, żeby zobaczyć i żeby kolejny raz mogło wyjść na moje smile

114

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Fakt, byłem przekonany dziwnym trafem, zę to Autorka tongue

Grunt, aby się nie sugerować innymi, idąc do przodu swoim torem big_smile

115

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Fakt, byłem przekonany dziwnym trafem, zę to Autorka tongue

Grunt, aby się nie sugerować innymi, idąc do przodu swoim torem big_smile

Nie, Autorki problem nie ma w sumie nic wspólnego z powrotem do pracy po macierzyńskim big_smile nawet nie wiem skąd ten offtop się wział

116

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Tak czy inaczej zdziwił mnie atak na Twoją osobę, gdzie tak buńczucznie i z wielką pewnością zostałaś poinformowana, że "na pewno będzie inaczej", niż Ty zakładasz czy planujesz, okraszone dodatkowo zwykłym chamstwem.

117

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Tak czy inaczej zdziwił mnie atak na Twoją osobę, gdzie tak buńczucznie i z wielką pewnością zostałaś poinformowana, że "na pewno będzie inaczej", niż Ty zakładasz czy planujesz, okraszone dodatkowo zwykłym chamstwem.

Nie pierwszy raz, nie ostatni big_smile

118

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Że przypomnę ten straszny atak na osobę LL:

M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.


Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

119 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-10-06 20:17:10)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
M!ri napisał/a:

Że przypomnę ten straszny atak na osobę LL:

M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.


Badania społeczne jasno pokazują, że nie ma czegoś takiego jak równy podział obowiązków domowych. Więc mąż robi karierę na barkach swojej żony.

Nie do jednego posta się ograniczyłaś, M!ri.
Nevermind big_smile stres mi nie służy, więc nie mam zamiaru poświęcać Ci więcej czasu. Wrócę do tematu za 2 lata smile

120

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Ależ mogę zacytować kolejne. Proszę:

Lady Loka napisał/a:
M!ri napisał/a:

Pożyjemy i zobaczymy jak będzie Ci szło wcielanie tych wszystkich złoty rad w życie.

To jest straszne, że kobieta kobiecie coś takiego jest w stanie napisać. Żałosne.

I stąd właśnie biorą się te nierówności, z takiego podejścia jak Twoje. Żałosne.

I kto kogo atakuje?

121

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

posty 76 i 87

122 Ostatnio edytowany przez M!ri (2022-10-06 20:44:27)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

posty 76 i 87

eh bagienni_k przecież głupi nie jesteś, więc po co manipulujesz. Wyciągasz posty będące odpowiedzią na pyskówkę którą zaczęła Loka.
Zresztą Loka pluła jadem już kilka postów wcześniej.

123

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

M!riWiesz, nie przepadam za dziećmi, ale raczej nie nazywam ich bachorami..Tym bardziej w dyskusji z kimś, komu bardzo zależy na tym, aby te dzieci mieć.
Zwróciłem uywage na Twoje posty akurat, bo mnie to zraziło. Tak samo jak o tych "zarzyganych" koszulach.

Tutaj w wątku strasznie uderzyła wiele Pań ta opcja z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim. I to przekonanie, że coś się na pewno ułoży nie po myśli zainteresowanych..

124

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

M!riWiesz, nie przepadam za dziećmi, ale raczej nie nazywam ich bachorami..Tym bardziej w dyskusji z kimś, komu bardzo zależy na tym, aby te dzieci mieć.
Zwróciłem uywage na Twoje posty akurat, bo mnie to zraziło. Tak samo jak o tych "zarzyganych" koszulach.

Tutaj w wątku strasznie uderzyła wiele Pań ta opcja z powrotem do pracy po urlopie macierzyńskim. I to przekonanie, że coś się na pewno ułoży nie po myśli zainteresowanych..

Bo jeżeli coś się może nie udać to się nie uda. Prawa murphiego. 

Mam w otoczeniu rodziny z dziećmi i widzę jaki jest problem z pogodzeniem pracy i posiadaniem dzieci. Zwłaszcza gdy przedszkola najchętniej pozbywałaby się dzieci do 16:00, a w Warszawie normalnym jest, że pracuje się do 18:00. W pracy nikt nie toleruje zrywania się z pracy czy nieplanowanych nieobecności.

Jak ktoś lubi dzieci to dostaje białej gorączki, bo ktoś inny nie lubi? U fanatycznych wegan taką przypadłość się spotyka.

125 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-10-06 22:45:08)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

ja też byłam chojracząca. ja byłam z tych co chodziły na lewo i prawo i mówiły że by sobie gościa nie wzieła na ojca który nie przejmie rodzicielskiego. ha ha ha.

my planowaliśmy wręcz WSPÓLNY rodzicielski i podróż z małym tobołkiem dookoła świata. ('takie dziecko tylko je śpi i robi kupę a ja będę i tak karmić piersią to mały problem z takim"). zresztą - pomysł narzeczonego.
ja planowałam wrócić do pracy jak dziecko będzie miało 6-7 miesięcy.
ja byłam tą super ważną pracownicą która powiedziała że planuje ciążę i z tego powodu potrzebuje podwyżki. i tą podwyżkę dostała. 20%. - podkreślam - mówiąc że planuję ciążę dostałam 20% podwyżki.
pracowałam do końca 7 mca i tylko dlatego tak krótko bo na 3 usg okazało się że..  z ciążą wcale nie jest kolorowo.

co było później?
1. najpierw 2 miesiące stresu czy w ogóle moje dziecko przeżyje poród.
2. później kilka miesięcy w szpitalu. całe lato.
3. po wyjścciu nie mogłam się odnzaleźć w domu z dzieckiem, rutyna mnie dobijała
4. z narzeczonym się oddaliliśmy. kryzys i te parę miesięcy mijania się na szpitalnym korytarzu nas tak zmęczył że nie potrafiliśmy nikogo poprosić o pomoc ani pomóc sobie nawzajem
5. po pół roku po urodzeniu zaczęłam przebąkiwać co z tym rodzicielskim. on unikał tematu.
6. temat się rozwiązał sam miesiąc później jak się okazało że największy klient mojej firmy się wycofuje. moją firmę zamknęli. nie miałam gdzie wracać
7. kolejny miesiąc później okazało się że narzeczony unikał tematu wzięcia rodzicielskiego bo przecież nie zrezygnuje z widywania swojej przyszłej kochanki
8. on, taki nowoczesny, za prawami kobiet, zawsze wspierający, zdradza mnie i zostawia w momencie w którym nie mam pracy i mam dziecko które nie ma roku

wiecie co mnie to nauczyło? POKORY. nigdy nie miałam pokory w życiu, byłam zawsze do przodu, zawsze byłam DASIĘ DASIĘ. "jak ja mogę to Ty też możesz, nieeeee?"
gówno wiedziałam  życiu.

ja mam świetny zawód i wysokie kompetencje. 2tygodnie później odezwał się do mnie ktoś na linkedinie i w jeden dzień dostałam nową pracę za stawkę 40% wyższą.
zaczęłam pracować jak córka miała 8 miesięcy, więc jak na sytuację - nieźle. mam nianię na pół etatu, poza tym pracuję wieczorami. ale nie pracuję pełen etat. NIE CHCĘ. chcę spędzać czas z córką i równocześnie mieć czas na rozwijanei swojej pracy.

myślicie że wiele osób tak ma? wątpię. wiem, że w tej całej sytuacji miałam dużo szczęścia. dużo też na to zapracowałam sobie, ale nie oszukujmy się, są osoby które pracują ciężej (wystarczy pooboserwwać pielęgniarki na oddział intensywnej terapii noworodka, pokora +100) a nie miałyby takich możliwości jak ja. nazwie ktoś te pielęgniarki głupimi?

Lady Loka, nie wiem jakie dziecko musiałoby być albo jaka praca żeby móc z roczniakiem pracować pod pachą. moja córka jest dzieckiem aniołem, bezproblemowa a nie ma opcji żebym mogła pracować mając ją pod opieką. jakiegoś głupiego maila mogę napisać, ale nic poza tym.
druga sprawa - kobieta ZAWSZE traci na macierzyńskim. po pierwsze, dostaje 80% hajsu. po drugie, nawet jak dostanie podwyżkę po powrocie (tak jak ja), to jeśli np. stawki pójdą w górę podczas nieobecnośc (tak jak w moim zawodzie) to to mamy ok roku realnie niższych zarobków. z tego mojego 80% zrobiło się pewnie realnie 50% tego co bym miała gdybym pracowała. mi przestój nic za bardzo nie zmienił, niemniej hajs na dziecku nie ma opcji żeby się zgadzał.

i życzę Ci z całego serca żeby spełniło się wszystko co piszesz. niemniej w tym momencie uważam, że Twoja opinia jest skrajna i nie jest z pożytkiem dla kobiet. owszem, trzeba motytować kobiety do tego by były niezależne finansowo i pracowały, ale nie zgodzę się że na rodzeniu nie tracą finanswo. zawsze tracą.

126

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Tracą,  ale założenie, że nie powinno się pracować, tylko dziecko i gary przez trzy lata to strzał w kolana. Oba. Po prostu macie w tym zakresie trudniej i... tyle. I o ile pokorę wobec życia trzeba mieć, to warto też brać je za (ekhm) rogi, bo nikt za nikogo tego nie zrobi.

127

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
WindyBoy napisał/a:

Tracą,  ale założenie, że nie powinno się pracować, tylko dziecko i gary przez trzy lata to strzał w kolana. Oba. Po prostu macie w tym zakresie trudniej i... tyle. I o ile pokorę wobec życia trzeba mieć, to warto też brać je za (ekhm) rogi, bo nikt za nikogo tego nie zrobi.

Nikt tutaj nie namawia do porzucenia pracy zarobkowej.

128 Ostatnio edytowany przez KaSiaaa29 (2022-10-07 10:15:22)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn
bagienni_k napisał/a:

Przykre jest to, jak kobieta pluje jadem na drugą kobietę...

Zastanawia mnie fakt, dlaczego Autorka uważa, że oddanie dziecka do żłobka czy przedszkola nawet, to niewłaściwy wybór. Przecież to są instytucje powowłane i stworzone do tego, aby opiekować się takimi dziećmi.
Nie każdy ma takie szczęście, gdzie np. dziadkowie się dzieckiem zajmują.

A tak jeszcze a propo niemożności zajęcia się przez faceta pracą czy obowiązkami domowymi: co zatem facet taki musi robic w życiu, aby po powrocie z pracy nie mieć fizycznej siły choćby na odgrzanie sobie obiadu?
Jeśli oczywiście wróci o rozsądnej porze..


Ja akurat uważam że te pierwsze lata życia to matka lepiej zaopiekowałaby  się własnym dzieckiem niż opiekunka w żłobku ,co innego jeśli trudna sytuacja finansowa rodziny wymaga aby kobieta szybko po okresie macierzyńskim poszła do pracy to rozumiem ,czasami nie ma  innego wyjścia .Jednak jeśli tylko jest możliwość to bycie z dzieckiem do czasu aż trochę podrośnie byłoby z korzyścią dla niego i całej rodziny.

Poza tym `odgrzanie sobie obiadu  po pracy to nie jest równy podział obowiązków domowych i rodzicielskich.

129 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-10-07 10:17:52)

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

żłobek jest super opcją, ale nie wyobrażam sobie oddać 1,5 roczne dziecko do żłobka na 8-9 godzin. bo to minimum jeśli obie osoby chcą pracować na pełen etat. tu jest pies pogrzebany.

takie dziecko idzie spać koło 20, to ile czasu spędzi z rodzicami jak odbiorą je o 17 czy 18? 4 czy nawet 6 godzin super sprawa, rówieśnicy, zabawy, itd. ale godzina 14 czy 15 i trzeba dziecko odebrać. i się nim zająć. a sorry, ale wielkiej kariery nie zrobisz jak codziennie wychodzisz z pracy o 15. można się dzielić, raz ja raz ty, ale prawda jest taka że wtedy żadna z osób nie będzie się pięła do góry i to trochę bez sensu. więc dlatego zazwyczaj osoby się dzielą: oboje pracują, ale jedna z nich bierze pracę w której ma możliwość wychodzić o tej 15, jakąś odskocznię od dzieci ma, kasę swoją też, ale jest to mimo wszystko kosztem niższych zarobków w danym momencie. a druga pracuje na full (albo full +) żeby więcej zarabiać. i jedna osoba wkłada w związek i rodzinę czas a druga kasę. więc w takim wypadku późniejsze alimenty jak najbardziej mają sens. niezależnie od płci. akurat mam w otoczeniu dwie pary w których to ona zarabia. a on siedzi w państwówce żeby móc w każdej chwili wziąć l4 bez żadnego problemu i jak dziecko chore to z nim zostać.

a z podgrzaniem obiadu bagiennik to faktycznie wypaliłeś..

130

Odp: Dziecko, brak zaręczyn

Ania, przy dwóch osobach pracujących na pełen etat (a mam otoczeniu takich z małymi dropsami sporo) jedno zaczyna pracę wcześniej i odbiera dziecko. Drugie zaczyna pracę później i to dziecko zawozi. Oczywiście, jak wchodzą w grę dziadkowie, sąsiadka, praca zdalna (w mieszanych proporcjach) to da się to zrobić jeszcze prościej.
Posada państwowa przynajmniej jednej osoby bardzo się przydaje (chociaż u mnie najczęściej ludzie zostają wtedy na zdalnym i w miarę możliwości prace ogarniają, wiem że nie każda branża i pracodawca na to pozwala).
Nie jest łatwo, ale nikt mi nie wmówi, że się nie da.
Znajomy (jak żona zaszła w ciążę) zamknął własną firmę i poszedł do budżetówki. Dzięki jego pracy wcześniej coś tam odłożyli, co bardzo im pomogło, obniżyli standard życia, ale jak sam mówi (mając już teraz trójkę pociech, najmłodsze pójdą w przyszłym roku do szkoły) jakiekolwiek fuchy po godzinach lub powrót do własnej firmy wchodzą w grę dopiero jak dzieci będą nastolatkami, bo czasu spędzonego z dziećmi i sensownego podziału obowiązków domowych inaczej nie jest w stanie mieć. Jego żona pracuje na pół etatu, wszystkie zwolnienia chorobowe dzieciaków idą na niego i się nimi zajmuje. Wolą mieć starsze auta, na wakacje skoczyć pod namiot, dużo robią własnymi siłami i... jak dla mnie to dobry wybór. Tylko to kwestia wyboru, bo nie ma nic za darmo. Jego zarobki spadły trzykrotnie (lekko licząc).
W związku każdy powinien dbać o to, żeby ten podział ról był jednak możliwie równy, bo nawet jak kobieta woli zostać 3 lata z dzieckiem w domu a partner woli zarobić więcej pieniędzy, to finalnie bardzo rzadko jest to dla niej dobre. Tylko zgoda na obniżenie standardu życia jest zazwyczaj dla ludzi bardzo trudna. A potem następują różne dramy.

Posty [ 66 do 130 z 133 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Dziecko, brak zaręczyn

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024