Jak złożyć serce? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak złożyć serce?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 261 ]

196

Odp: Jak złożyć serce?

Clash powiem Ci z perspektywy kobiety: Twoja żona Cię nie kocha. Z tego co czytam wydaje mi się, że podjąłeś już decyzję, żeby z żoną zostać. Mówię Ci, że kobieta, która kocha nie zachowuje się tak, jak Twoja na początku. Zobaczyła po prostu co może stracić i przekalkulowała, że jej się to nie opłaca. Myślę,  że za jakiś czas czeka Cię powtórka z rozrywki. Nie zazdroszczę.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Jak złożyć serce?

No cóż Clash, w uj kolorowo masz.
Nie dźwignął bym twojej tęczy.
Jak już jesteś tam gdzieś sam, to co na chwile obecną która pigułkę wybierasz ?
blue- to co było jest i raczej już nie będzie - tykająca bomba ale to musi jebnąć
red - nowe wszystko nowe, a jednak niesmak pozostanie
( mózg ma feler, iż wg własnego życzenia, przeszłości nie wymażesz, a ta z kolei rzutuje na teraźniejszość, ratunkiem mogłaby być wybiórcza amnezja której na chwile obecna nie można sobie zaaplikować sad  )

Ja bym Ci ziom czerwona zapodał, tamto już znasz miałeś, było minęło ....odgrzewasz 2-3x ten sam kotlet - chyba ze jesteś smakoszem kotletów no to hicior:).
Wiesz.... tak ci doradzam bo sam w ciepełku sobie siedzę i tu na forum czasem podniosę ciśnienie z mizernym/mizeryjnym skutkiem ( mizeria jest Ok ale tzatziki robi burdel do grillowanego mięcha )

Gdybym miał bardziej zarośnięte/rozrosnięte kojones... wiosłowałbym łódkę życia a Anką, się już rozeszła i raczej wie czego teraz chce.... przynajmniej ma zasady, a twoja żona to tak średnio bym powiedział średnio.

198 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-07 11:38:02)

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

po czym żona mnie zaczęła przepraszać i chce wszystko naprawiać. Z jednej strony sobie uświadomiłem, ze nawet pomimo tego moje uczucia do niej wcale nie wygasły, tyle ze część z nich zdążyła wykielkowac też gdzie indziej. Do tego boję się, ze żona mogłaby mi przypieprzyc po raz kolejny, chociaż po tej historii teraz, którą "odstawiłem" wydaje się to mało prawdopodobne, gdy zobaczyła, ze byłbym jednak w stanie się odspawać od niej (o czym ja sam bym nie przypuszczał,
dopiero Ania mi to pokazała).

Coraz większy masz odlot Clash ale to w sumie dobrze,jeszcze to nawiązanie do poligamii w islamie - czad .
Żona Twoja, jeżeli nie miała na boku nikogo potrafiła się odspawać od Ciebie, czy potrafi się na nowo przyspawać ?
moim zdaniem to prawie niemożliwe ,
chyba że doskonale umie wybierać postawę ,zdolność, uczucia i myśli do Ciebie dojrzale dobrowolnie ze swobodą
albo potrafi idealnie grać i udawać, co też jest decyzją, może sama ma niezły sajgon w głowie, milion myśli i setki uczuć jednocześnie ,jak Ty.
Ty jednak potrzebujesz, potrzebowałeś jej coś pokazać za pomocą "katalizatora", że potrafisz się "odspawać" od niej
nie wiem co lepsze,wiem że takie emocje wydają się "wzniosłe,wysokie" są jednak wzbudzone jakby sztucznie z ukrywanym przymusem w tle, bardzo są nietrwałe choć intensywne, falujące
po takich euforiach i huśtawkach przychodzi okropny dołek, wiek tu nie gra roli,nie musi też nic się stać szczególnego, żaden mózg takich emocji z taką intensywnością na dłuższą metę nie wytrzyma kruchutka cieniutka pozorna niby równowaga trudna do zachowania
,nie wkręcaj sobie że obydwie kochasz to iluzja, choć czujesz to co czujesz jest prawdziwe i to jak się oszukujesz okłamujesz
to co pod tymi uczuciami jest najistotniejsze ,ale musisz dojrzeć żeby to dostrzec,a w dołku jaki nadejdzie nieuchronnie to będzie wyostrzone,wyolbrzymione nie spodoba Ci się.
Wspomnienia wyblakną zmienią miejsce i zostaniesz sam z tym,dobrze że masz dzieci one być może nieświadomie pomóc mogą Ci po tym co nadejdzie,ale nie taka ich rola i zadanie .

199

Odp: Jak złożyć serce?

Autor, jak wielu przed nim, zdecydował się na romans. Jak w wielu przypadkach, tak i tu żona "ocknęła się" i mężowskie uczucia powróciły. Autor, jak wielu przed nim, nie decyduje się dokonać wyboru między żoną a kochanką i czeka na cud, czyli na podjęcie decyzji choćby przez jedną z pań. I tak jak jego poprzednicy przekona się, że wybrana przez niego pozycja (życie w rozkroku) niesie przykre konsekwencje.
Póki co, usiłuje zakłamać rzeczywistość.


Zachowania opisane w wątku nie przynależą jednej płci. smile

200 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-08-07 13:37:56)

Odp: Jak złożyć serce?

Autor widzę  że chciałby usłyszeć na forum poparcie jego decyzji o pozostaniu z żoną,  ale jak na złość "nieobiektywni" żli ludzie nie chcą mu przybić  tu czerwonej okrągłej pieczęci..
Zrozumiałe jest trzymanie się znanego, autor ma  żoną dzieci, powiązania.
Widocznie musi pobrać jeszcze jedną lekcję, a ta może być za rok, albo za lat 10..
Anię wykorzystał, ale jak ktoś zauważył mają tutaj 1:1.
Nie musisz autorze odpowiadać, bo nie do Ciebie tu piszę, ale dla ludzi czytających a  mających podobną sytuację może się to przydać w ich decyzjach.
Bo Twoja decyzja na uporczywe trwanie przy żonie już dawno zapadła.
Żona się nie zmieni, Ty się nie zmienisz.
Może się będą zmieniać aktorki drugiego planu.
Bo skoro nie skorzystałeś  okazji by stworzyć związek z Anią gdy miałeś wszystkie karty odkryte i właściwie drogę wolną to go już z inną  nie stworzysz.
Będziecie sobie tak żyć  z żoną, mając romanse od czasu do czasu.

201

Odp: Jak złożyć serce?
DeepAndBlue napisał/a:

Inocyt przeczytałam wątek od początku. O co Ci chodzi? Kompleksy masz i szukasz dowartościowania się? Śmieszny jesteś smile

Żenujący poziom - pani dostała ataku wścieklizny, bo ktoś śmiał zwrócić uwagę, że prawi od rzeczy.

DeepAndBlue napisał/a:

uważam, że to jeden i ten sam kryzys, który się ciągnie jakiś czas a nie trzy osobne kryzysy.

OK, uznawaj jak chcesz - w takim razie jest to permanentny dwuletni kryzys, wystarczający powód, żeby wariatkę robiącą dwuletni kryzys kopnąć w odwłok. Naprawdę dwa lata takiego czegoś uznajesz za Tyle lat razem i pierwszy taki duży kryzys, Autorze? Nie jest chyba źle... Całkiem przyzwoicie? To twoje standardy są na poziomie chyba jakiegoś zaburzenia.

DeepAndBlue napisał/a:

Czaisz? Jak z dzieckiem. "Mamusiu, a wiesz, że 2 plus 2 to cztery?" Nie gadaj. Naprawdę? Nie wiedziałam. Ale jesteś mądre dziecko. "Hi, hi" smile

Masz jeszcze parę takich bełkotliwych przemów pod ręką?


Clash napisał/a:

Do tego boję się, ze żona mogłaby mi przypieprzyc po raz kolejny

To, że ci przywali po raz kolejny, masz jak w banku. Dorośli ludzie się nie zmieniają.

202

Odp: Jak złożyć serce?

edek: ja mam wrażenie właśnie, że w poniedziałek łykam czerwoną pigułkę, a we wtorek niebieską, itd.

W tym całym szaleństwie kieruję się tym, co mi mówi serducho, a mówi jak mówi. Uważam, że mimo wszystko w tym momencie miłość przepływa w każdą stronę dwukierunkowo. Żona uświadomiła sobie, że mnie kocha, ja kocham ją. Ania kocha mnie w tej chwili na maxa, ja również kocham ją na maxa. Żona mówi, że jej cierpliwość się kończy, Ania nie mówi nic. Od żony dostałem wiele strzałów z półobrotu i leżałem znokautowany na ringu wielokrotnie, ale też dawała mi (i znów daje) najwspanialsze rzeczy, jakie mężczyzna może dostać od kobiety. Ania natomiast nie skrzywdziła mnie nigdy, ale też te wspaniałe rzeczy daje.

Niech ten mój przypadek będzie przestrogą dla wszystkich, którzy chcą się rozstać, żeby naprawdę przemyśleli, czy to co chcą powiedzieć partnerowi (nie mówię tu o wykrzykiwaniu w afekcie, tylko o proponowanej realnej wizji rozstania), jest tym czymś, co rzeczywiście chcą, bo brak bycia konsekwentnym może być później brutalny.

203

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Żona mówi, że jej cierpliwość się kończy, Ania nie mówi nic.

chyba żona to będzie tą która przyjdzie po rozum do głowy i Cię pogoni. A Ania nigdy Ci nie wybaczy że nie kochałeś jej wystarczająco aby być z nią z własnego wyboru. Oj bądź tego pewny.

204

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

Niech ten mój przypadek będzie przestrogą dla wszystkich, którzy chcą się rozstać, żeby naprawdę przemyśleli, czy to co chcą powiedzieć partnerowi (nie mówię tu o wykrzykiwaniu w afekcie, tylko o proponowanej realnej wizji rozstania), jest tym czymś, co rzeczywiście chcą, bo brak bycia konsekwentnym może być później brutalny.

Brakiem konsekwencji największym to ty się w tej całej sprawie charakteryzujesz. Żona jest konsekwentna jak nie wiem co smile Raz cię konsekwentnie wywaliła ze swojego życia, a teraz równie konsekwentnie robi ci schody abyś czasem nie ulożył sobie życia z kimś innym.
Ona traci cierpliwość? Paradne smile

205

Odp: Jak złożyć serce?
M!ri napisał/a:
Clash napisał/a:

Żona mówi, że jej cierpliwość się kończy, Ania nie mówi nic.

chyba żona to będzie tą która przyjdzie po rozum do głowy i Cię pogoni. A Ania nigdy Ci nie wybaczy że nie kochałeś jej wystarczająco aby być z nią z własnego wyboru. Oj bądź tego pewny.

Pewnym, to tylko można być śmierci, której mi życzysz, droga M!ri.

A póki się żyje to trzeba się liczyć z przeróżnymi scenariuszami, które bardzo mocno nas potrafią zaskoczyć w jedną i drugą stronę. Mam wrażenie, że Ty, podobnie jak inne tu sekutnice (ależ mi się spodobało to słowo:) ) chyba jeszcze do takich wniosków w życiu nie doszłyście.

206

Odp: Jak złożyć serce?

Clash, jesteś słabym, bezjajecznym osobnikiem, chciałeś się pochwalić czy pożalić tym tematem? Przyjdzie czas w którym lustro pęknie i się znienawidzisz, pierdolony dyletant który myśli ze jest w matrixie. Miłość to tez decyzja, zwierzęta mają więcej instynktu samozachowawczego od Ciebie niezdecydowany, wygodny chujku. Zaparzyć meliski żebyś mógł przeanalizować swoją sytuacje przy romantycznej piosence? Zaczynam budować wehikuł czasu bo nawet takie cipy Twojego pokroju nie są warte mojego rytualnego samobójstwa spowodowanego wstydem za płeć do jakiej należysz, tfuuu.

207

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
M!ri napisał/a:
Clash napisał/a:

Żona mówi, że jej cierpliwość się kończy, Ania nie mówi nic.

chyba żona to będzie tą która przyjdzie po rozum do głowy i Cię pogoni. A Ania nigdy Ci nie wybaczy że nie kochałeś jej wystarczająco aby być z nią z własnego wyboru. Oj bądź tego pewny.

Pewnym, to tylko można być śmierci, której mi życzysz, droga M!ri.

A póki się żyje to trzeba się liczyć z przeróżnymi scenariuszami, które bardzo mocno nas potrafią zaskoczyć w jedną i drugą stronę. Mam wrażenie, że Ty, podobnie jak inne tu sekutnice (ależ mi się spodobało to słowo:) ) chyba jeszcze do takich wniosków w życiu nie doszłyście.

a do Ciebie jeszcze nie dotarło, że wszyscy tu próbują Cię przed skutkami tych nieprzewidzianych scenariuszy przestrzec? Nie masz za grosz dystansu do sprawy ale my, zarówno my sekutnice jak i Panowie którzy z pewnością zazdroszczą Ci brania (bo niby z jakiego innego powodu mieliby nie kibicować i nie klepać po plecach), mamy. I widzimy więcej. Życie nie znosi próżni i jak Ty nie decydujesz to życie decyduje samo. Zazwyczaj nie zostawia opcji do wyboru tylko stawia przed faktem. Zalecam wizytę u psychologa. Nie żeby było z Tobą coś nie tak (całkiem zdrowy też nie jesteś)ale to pomoże Ci zobaczyć to co my tu wszyscy widzimy po kilku postach a co Tobie umyka. Ty niczego nie kreujesz teraz poza kosmicznym chaosem. Dryfujesz sobie biernie na tratwie i czekasz do którego brzegu Cię zniesie. Serio ja na miejscu tych kobiet nie chciałabym takiej marionetki

208

Odp: Jak złożyć serce?
Psycholog Na Niby napisał/a:

Clash, jesteś słabym, bezjajecznym osobnikiem, chciałeś się pochwalić czy pożalić tym tematem? Przyjdzie czas w którym lustro pęknie i się znienawidzisz, pierdolony dyletant który myśli ze jest w matrixie. Miłość to tez decyzja, zwierzęta mają więcej instynktu samozachowawczego od Ciebie niezdecydowany, wygodny chujku. Zaparzyć meliski żebyś mógł przeanalizować swoją sytuacje przy romantycznej piosence? Zaczynam budować wehikuł czasu bo nawet takie cipy Twojego pokroju nie są warte mojego rytualnego samobójstwa spowodowanego wstydem za płeć do jakiej należysz, tfuuu.

po 22 można więcej??
ogarnijcie się ludzie!
zgłaszam

Odp: Jak złożyć serce?

Clash, A nie możecie spróbować zyc wszyscy razem?.
Pon Sr Pt Zona, wt czw sob Ania a w niedziele bo swieto, to w nieparzysta niedziela trojkat, parzysta niedziela księciunho odpoczywa od galimatiasu.
Moze troche sie babki obrusza i poszarpia....ale jak kochaja ...zawsze to jakas alternatywa .
Popytaj zamożnych muzułmanów jak oni układaja sie w haremie:)

210 Ostatnio edytowany przez Clash (2022-08-08 05:24:02)

Odp: Jak złożyć serce?
Psycholog Na Niby napisał/a:

Zaczynam budować wehikuł czasu bo nawet takie cipy Twojego pokroju nie są warte mojego rytualnego samobójstwa spowodowanego wstydem za płeć do jakiej należysz, tfuuu.

O rety, nieźle jesteś przeorany, chłopie. Jeśli efektem tego były Twoje przygody z kobietami to ja potraktuje to jako przestrogę.

Ra-sowa: chodziłem do psychologów wspólnych I osobno, a jakże, I po wydaniu około 10k na to wszystko stwierdziłem, ze taniej jest wyglądać się już tutaj. Żaden psycholog decyzji za nas podjąć nie może, a przynajmniej nie powinien. Może co najwyżej pomóc otworzyć szerzej oczy na pewne aspekty, które ja i tak widzę już od dawna.

Edek: wizja ciekawa, tyle ze chyba nie miałbym ja wtedy w ogóle juz czasu dla siebie, a każda z nich i tak jest zainteresowana mną jedynie w całości  wink

211

Odp: Jak złożyć serce?

Clask, na razie jesteś oddalony od tych kobiet, ponieważ wyjechałeś. Przyjdzie jednak taki dzień, gdy wrócisz do domu.
Ten dzień wiele Ci podpowie, a może nawet da odpowiedź na Twoje pytanie.
Pierwsza zobaczysz żonę, bo albo wyjedzie po Ciebie, by Cię przywitać, albo będzie czekała w domu i tam Cię przywita.
Zobaczysz ja i będziesz wiedział czy bardzo się cieszysz na jej widok, czy raczej średnio.
Po niej też będziesz widział czy bardzo tęskniła.
Gdy już nacieszysz się domem, żona, rodzina na pewno będziesz chciał przywitać się z Anną. W bezpośrednim kontakcie z nią też odczujesz wielkie emocje, jednak spotkania z jedną i drugą, takie po dłuższej rozłące powinny dać Ci wiele odpowiedzi.

Nie wiem też, jak często kontaktujesz się z tymi kobietami. Na kontakt z która cieszysz się bardziej i z która kontaktujesz się, gdy tylko otworzysz oczy?
A może swój powrót zaplanujesz inaczej i np umówisz się z Anną, żeby po Ciebie wyszła?
Co poczujesz na widok jednej i drugiej?

Życie potrafi nieźle człowieka zaskoczyć, a Ty autorze od dwóch lat ciągle jesteś zaskakiwany.
Wcześniej prowadziłeś unormowane i bez żadnych niespodzianek fajne życie.
Zaskoczyła Cię jednak żona, gdyż przechodziła wtedy przez bardzo trudny czas i zgotowała Ci piekło w domu.
Potem zupełnie niespodziewanie wyszla ta sprawa z Anną.
Same niespodzianki. Ponad dwa lata temu, gdyby ktoś powiedział Ci, że vis takiego będzie miało miejsce w Twoim życiu, nie uwierzyłbyś.

Jednak to dzieje się, dzieje się naprawdę.
Jeśli istnieją jakieś prawdziwe wróżki, to one widzą wyraźnie, jak potoczą się dalsze Twoje losy.
Ja wróżka nie jestem, ale biorę rzecz bardziej na logikę i myślę, że więzi łączące Cię z żoną są tak silne, że żadna inna kobieta nie ma szans na to, bys potrafił wypracować sobie z nią silniejsze więzi od tych, które masz z żoną.
Ona zawsze będzie w Twoim sercu, a inna kobieta, z która się zwiazesz będzie jedynie substytutem żony, jej namiastką.
Musi coś się stać, żebys w dobitny sposób przekonał się o tym. Może Twój powrót do domu da Ci odpowiedź?
Tego bardzo Ci życzę, gdyż czas troszkę już zaczyna Cię gonić.

212

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

A póki się żyje to trzeba się liczyć z przeróżnymi scenariuszami, które bardzo mocno nas potrafią zaskoczyć w jedną i drugą stronę. Mam wrażenie, że Ty, podobnie jak inne tu sekutnice (ależ mi się spodobało to słowo:) ) chyba jeszcze do takich wniosków w życiu nie doszłyście.

Nie bierzesz pod uwagę że to forum widziało już niemal wszystko. I my łącznie przerobiłyśmy/przerobiliśmy niemal wszelkie możliwe scenariusze zdradzających, zdradzanych i zdradzanych z. Tobie się wydaje że Twój przypadek jest wyjątkowy. Nie jest. To jest schematyczne do bólu. I tak też się skończy. A gdy już obudzisz się z ręką w nocniku to przypomnij sobie że Cię ostrzegano.

213

Odp: Jak złożyć serce?
ra-sowa napisał/a:

Szkoda mi Ani bo stoi teraz jak dziecko w środku lasu i nie rozumie czemu się tam znalazła

No jasne. To bardzo trudne do zrozumienia, gdy ktoś zabiera się za osobę zajętą, że mogą być problemy oczywiste. A Ania jest taką naiwną dziewczyną, że z całą pewnością na to nie wpadła. big_smile
Mnie tylko dziwi jedno, dlaczego kobieta robi z kobiety kogoś na poziomie nierozumnego dziecka.

214

Odp: Jak złożyć serce?
Legat napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

Szkoda mi Ani bo stoi teraz jak dziecko w środku lasu i nie rozumie czemu się tam znalazła

No jasne. To bardzo trudne do zrozumienia, gdy ktoś zabiera się za osobę zajętą, że mogą być problemy oczywiste. A Ania jest taką naiwną dziewczyną, że z całą pewnością na to nie wpadła. big_smile
Mnie tylko dziwi jedno, dlaczego kobieta robi z kobiety kogoś na poziomie nierozumnego dziecka.

nie kobieta z kobiety, ino kobieta z człowieka. Nie rozróżniam tu płci. Moim zdaniem ona miała prawo wierzyć że nastąpi szybki rozwód, sam zainteresowany w to wierzył. To nie był klasyczny przypadek gdy kochanek opowiada że żona go „nie rozumie” , „nie sypiają ze sobą” a nieświadoma żona w trzeciej ciąży.
Głupio zrobiła, sama sobie guza nabiła, ale przypominam że znała autora wątku wcześniej, mogła ufać.

215

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

A póki się żyje to trzeba się liczyć z przeróżnymi scenariuszami, które bardzo mocno nas potrafią zaskoczyć w jedną i drugą stronę.

Clash - trzeba, oj trzeba liczyć się z przeróżnymi scenariuszami.
Jeśli żona jest atrakcyjną kobietą, która potrafi wiele dać partnerowi, to wcale nie jest powiedziane, że bez Ciebie zginie. Może i tak się zdarzyć, że ułoży sobie życie lepiej od Ciebie jak przeciągniesz strunę. Więc nie czuj się zbyt wielkim łaskawcą, jeśli zdecydujesz posklejać swój związek.

216

Odp: Jak złożyć serce?
ra-sowa napisał/a:
Legat napisał/a:
ra-sowa napisał/a:

Szkoda mi Ani bo stoi teraz jak dziecko w środku lasu i nie rozumie czemu się tam znalazła

No jasne. To bardzo trudne do zrozumienia, gdy ktoś zabiera się za osobę zajętą, że mogą być problemy oczywiste. A Ania jest taką naiwną dziewczyną, że z całą pewnością na to nie wpadła. big_smile
Mnie tylko dziwi jedno, dlaczego kobieta robi z kobiety kogoś na poziomie nierozumnego dziecka.

nie kobieta z kobiety, ino kobieta z człowieka. Nie rozróżniam tu płci. Moim zdaniem ona miała prawo wierzyć że nastąpi szybki rozwód, sam zainteresowany w to wierzył. To nie był klasyczny przypadek gdy kochanek opowiada że żona go „nie rozumie” , „nie sypiają ze sobą” a nieświadoma żona w trzeciej ciąży.
Głupio zrobiła, sama sobie guza nabiła, ale przypominam że znała autora wątku wcześniej, mogła ufać.

No dobrze, ale czemu mogła ufać?
Że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią? Przecież tak było, wcale jej nie okłamał. Mogła ufać.
A Czy zapytała, co będzie, gdy żona zacznie odkręcać sprawę? Przyrzekał jej coś na taką ewentualność. Była pewna, że zostawi za sobą rodzinę bo już zdecydował, że zbuduje z nią coś trwałego? Przysięgał zakochanej Ani coś?

Jak się wchodzi w maliny to potem można zostać niczym dziecko na środku lasu.

217

Odp: Jak złożyć serce?
Agnes76 napisał/a:
ra-sowa napisał/a:
Legat napisał/a:

No jasne. To bardzo trudne do zrozumienia, gdy ktoś zabiera się za osobę zajętą, że mogą być problemy oczywiste. A Ania jest taką naiwną dziewczyną, że z całą pewnością na to nie wpadła. big_smile
Mnie tylko dziwi jedno, dlaczego kobieta robi z kobiety kogoś na poziomie nierozumnego dziecka.

nie kobieta z kobiety, ino kobieta z człowieka. Nie rozróżniam tu płci. Moim zdaniem ona miała prawo wierzyć że nastąpi szybki rozwód, sam zainteresowany w to wierzył. To nie był klasyczny przypadek gdy kochanek opowiada że żona go „nie rozumie” , „nie sypiają ze sobą” a nieświadoma żona w trzeciej ciąży.
Głupio zrobiła, sama sobie guza nabiła, ale przypominam że znała autora wątku wcześniej, mogła ufać.

No dobrze, ale czemu mogła ufać?
Że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią? Przecież tak było, wcale jej nie okłamał. Mogła ufać.
A Czy zapytała, co będzie, gdy żona zacznie odkręcać sprawę? Przyrzekał jej coś na taką ewentualność. Była pewna, że zostawi za sobą rodzinę bo już zdecydował, że zbuduje z nią coś trwałego? Przysięgał zakochanej Ani coś?

Jak się wchodzi w maliny to potem można zostać niczym dziecko na środku lasu.

A jak Ty poznajesz faceta to pytasz: mój drogi a czy aby na pewno ci się nie odwidzi. I co ważniejsze: wierzysz mu, jak gorliwie zapewni, że nigdy!!??

Nie pytaj mnie czego Ania była pewna bo niby skąd ja mogę to wiedzieć. Mogę się domyślać że wyznanie miłości potraktowała jako umowę wstępną bo czymże ono jest, jak nie zobowiązaniem? Nie twierdzę, że jest bez winy, ale i tak mi jej szkoda bo stawiam że zostanie z niczym po tym wszystkim. Jednocześnie mnie wkurza jej dupowatość bo nie próbuje kreować rzeczywistości tylko czeka aż jeszcze większa dupa wołowa (autor w sensie) podejmie jakieś kroki uprzednio informując ją jaki zajebisty seks uprawiał z małżonką…

218

Odp: Jak złożyć serce?

Dziewczyno, daj spokój, po co Ci się wkurzać? Zdystansuj się, czym dalej staniesz tym więcej zobaczysz wink
Z tym seksem  przesadziłaś, rozumiem nerwy, tylko po co.
Nikomu życia nie poukładamy, za nikogo życia nie przeżyjemy.

Moim zdaniem Ania nie ma zbyt wielkiego pola manewru. Wiedziała że jest żonaty i nawet sprawy rozwodowej nie ma w toku. A gdzie mieszkał? Pewnie  z żoną. To nie jest dupowatość, w ten sposób  zachowuje najwięcej godności i ponosi najmniejsze straty emocjonalne.

Na początku znajomości nigdy nie ma niczego pewnego, a w takiej sytuacji szczególnie. Znali się jakieś 20 lat temu ( tak przypuszczam), i wtedy mogli mieć zupełnie inne priorytety, potrzeby, system wartości. Muszą się poznać od nowa żeby cokolwiek o sobie wiedzieć by zdecydować   czy to wypali. Jeśli się nie mylę, to i wcześniej nic wielkiego ich nie łączyło, nie byli w związku, nie poznali się zbyt dobrze. Teraz dają sobie piękne rzeczy, no może i tak, ale jeszcze niczego ze sobą nie stworzyli i niczego nie zbudowali oprócz wizji, nie wiadomo na czym opartej.

219

Odp: Jak złożyć serce?

Autorze, na wstępie chciałabym ci zadać dwa istotne pytania. Dlaczego pozwalasz, by ludzie na tym forum obrażali twoją żonę? Padają pod jej adresem niewybredne epitety, a ty nie reagujesz. Tobie oczywiście też się dostaje, ale siebie bronisz i odpierasz ataki, a obelgi i wyzwiska pod adresem twojej małżonki ignorujesz. To przecież twoja żona, matka twoich dzieci, zapewne nosi też twoje nazwisko. I pytanie drugie, jak zabezpieczasz się w czasie seksu z panią na A., która występuje w roli określanej na tym forum jako "sucz, boczniara" i jakże romantycznie "kurewna". Uprawiając seks z kobietą, której przeszłość seksualna nie jest ci znana, narażasz swoją żonę na zarażenie jakąś paskudną chorobą. Ta pani błyskawicznie wskoczyła ci do łóżka, mogła innym też tak wskakiwać, chyba, że w swoim zadufaniu sądzisz, że ty jesteś absolutnie wyjątkowy i tylko ty po tak krótkim czasie dostąpiłeś tego "zaszczytu". A teraz ad rem. To co robisz swojej żonie, to czyste okrucieństwo, sadyzm właściwie. Oczywiście w twoich okrutnych działaniach popierają cię różne "netfacety" skrzywdzone przez kobiety lub kobiety krzywdzące, które twoimi rękoma chcą zemścić się na żonach lub swoją podłość wobec żon usprawiedliwić. Już może lepiej posłuchaj "sekutnic", bo to kobiety jak twoja żona i czują jak kobiety. Ja akurat żyję w bardzo satysfakcjonującym związku, choć oczywiście na przestrzeni lat też mieliśmy jakieś tam zawirowania i powiem ci, że nie przeżyłabym tego, co robisz swojej żonie. Wiem, że żona cię kocha, a ty ranisz ją okrutnie. Powiesz, że ona też cię zraniła. Owszem, zrobiła to, ale czym jest regularne posuwanie kochanki w porównaniu, z powtarzanym nawet codziennie, "Chcę się rozwieść". Jest dla mnie sadystycznym znęcaniem się nad kochającą osobą.
Twoja żona zrobiła wiele głupot, te jej wszystkie jazdy to było wołanie o pomoc, o refleksję, o zmianę. Wasza sytuacja przypomina mi historię mojej bliskiej przyjaciółki, ta jednak skończyła się happy endem. Ona też robiła mężowi takie zagrywki. Mówiła, że go nie kocha, on nic, mówiła, że chce się rozwieść (zostawiła nawet otwarty na komputerze pozew, by zobaczył), a on nic. Kazała mu się wynieść z sypialni, a on nic. Brak reakcji męża odebrała jako kompletny brak zainteresowania jej osobą. W końcu wpadła w nocy do męża do gościnnego, zrobiła mu potworną awanturę i wykrzyczała wszystkie swoje żale. Awantura skończyła się w łóżku, a rano zabrali się za naprawę małżeństwa. A wiesz, czego jej w małżeństwie brakowało? Brakowało jej adoracji, pasji, pożądania i dzikiego seksu. A to głupia nie mogła wcześniej powiedzieć? A no nie mogła, bo dla niej miało znaczenie to, by to wszystko wyszło od niego. Dzisiaj są bardzo szczęśliwymi ludźmi. Kobiety też przechodzą cos w rodzaju kryzysu wieku średniego, szczególnie panie wolne od trosk dnia codziennego, mają więcej czasu na refleksje na swoim życiem Tak jak twoja żona. I tak to, co miało tobą wstrząsnąć, zaprowadziło cię do kochanki. Jeszcze masz czas, opamiętaj się, skończ ten romans i wracaj do żony póki jeszcze nie zabiłeś jej miłości. Pani na A jest po rozwodzie, nie znamy jego powodu. Ale pamiętaj, że prezentuje ci się teraz z najlepszej możliwej strony, jej złej strony jeszcze nie znasz, w przeciwieństwie do swojej żony. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym w zasadzie nie wspominasz - to dzieci. To już nastolatki, znienawidzą cię na 100% za krzywdy wyrządzone ich matce. I co powiesz im, że ich mama była dla ciebie niemiła? Dla nich też pewnie wielokrotnie była niemiła, one tego nie zrozumieją, stracisz je na długie lata, a może i na zawsze. Autorze, wracaj do żony, przeproś ją jak ona ciebie przeprosiła i starajcie się odbudować wasze życie, jeszcze macie ku temu szansę. A twoją żonę chciałabym mocno przytulić i przesłać dużo dobrej energii, by nie cierpiała niewspółmiernie do swoich błędów.

220 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-08 21:12:08)

Odp: Jak złożyć serce?

Agnes, zgadzam się z Tobą.
Niczego nie stworzyli, nie zbudowali, oprócz wizji nie wiadomo na czym opartej.
Agnes, opartej na pobożnych swoich zyczeniach.
Anna jest samotna kobieta po osobistych przejściach i w takim wieku, że praktycznie nie miała już nadziei na ułożenie sobie z kimś życia.
Owszem życie miała doskonale ułożone, ale jako świetnie dający sobie radę singiel i matka dorosłych dzieci.
Autor natomiast żył do tej pory tylko praca i swoją rodziną, żonę traktując jak bóstwo, kompletnie nie korzystając, jak to niektórzy mówią, z życia.
Jazda, jaka zafundowała mu żona była więc dla niego tak ogromnym szokiem, że kompletnie nie mógł się pozbierać. Tak bardzo przestraszył się jej zachowania, że do tej pory nie może otrząsnąć się po tym wszystkim. Panicznie boi się powtórki z rozrywki.
Uciekł więc w świat wyobraźni i znalazł ukojenie w ramionach równie samotnej, jak on sam, istoty.
Dlatego właśnie tak ciężko jest mu teraz wrócić do rzeczywistości. W świecie baśni było mu przecież tak cudownie.
Anna też znajduje się w takim stanie, jakby była zaczarowana. Dlatego ta z pozoru silna, niezależna, piękna i mocno doświadczona przez życie kobieta trzyma się kurczowo swojej iluzji. Ona jakby czuje, że jeśli i tym razem straci mężczyznę, to potem może niemożliwym będzie spotkać jeszcze kogoś innego.
Autor jest dla niej ostatnia deska ratunku przed samotnością.
Oboje musieli więc dać sobie dużo szczęścia. Dlatego nie potrafią się rozstać.
Ja tak to widzę.
Tak więc układ Anny i autora oparty jest na iluzji i na pobożnych ich życzeniach.
Czy spełni się ta bajka?
Być może, ale za długo ona nie potrwa, gdyż żona zajmuje zbyt wysoka pozycję w życiu i w sercu autora.
Moim zdaniem zamiast oceniać autora negatywnie należałoby raczej próbować go zrozumieć.

221

Odp: Jak złożyć serce?

Król dramy.
Nie przypuszczałam, że na tym forum poznam męską wersję Piegowatej..
yikes

222

Odp: Jak złożyć serce?
One_of_the_kind napisał/a:

Autorze, na wstępie chciałabym ci zadać dwa istotne pytania. Dlaczego pozwalasz, by ludzie na tym forum obrażali twoją żonę? Padają pod jej adresem niewybredne epitety, a ty nie reagujesz. Tobie oczywiście też się dostaje, ale siebie bronisz i odpierasz ataki, a obelgi i wyzwiska pod adresem twojej małżonki ignorujesz. To przecież twoja żona, matka twoich dzieci, zapewne nosi też twoje nazwisko. I pytanie drugie, jak zabezpieczasz się w czasie seksu z panią na A., która występuje w roli określanej na tym forum jako "sucz, boczniara" i jakże romantycznie "kurewna". Uprawiając seks z kobietą, której przeszłość seksualna nie jest ci znana, narażasz swoją żonę na zarażenie jakąś paskudną chorobą. Ta pani błyskawicznie wskoczyła ci do łóżka, mogła innym też tak wskakiwać, chyba, że w swoim zadufaniu sądzisz, że ty jesteś absolutnie wyjątkowy i tylko ty po tak krótkim czasie dostąpiłeś tego "zaszczytu". A teraz ad rem. To co robisz swojej żonie, to czyste okrucieństwo, sadyzm właściwie. Oczywiście w twoich okrutnych działaniach popierają cię różne "netfacety" skrzywdzone przez kobiety lub kobiety krzywdzące, które twoimi rękoma chcą zemścić się na żonach lub swoją podłość wobec żon usprawiedliwić. Już może lepiej posłuchaj "sekutnic", bo to kobiety jak twoja żona i czują jak kobiety. Ja akurat żyję w bardzo satysfakcjonującym związku, choć oczywiście na przestrzeni lat też mieliśmy jakieś tam zawirowania i powiem ci, że nie przeżyłabym tego, co robisz swojej żonie. Wiem, że żona cię kocha, a ty ranisz ją okrutnie. Powiesz, że ona też cię zraniła. Owszem, zrobiła to, ale czym jest regularne posuwanie kochanki w porównaniu, z powtarzanym nawet codziennie, "Chcę się rozwieść". Jest dla mnie sadystycznym znęcaniem się nad kochającą osobą.
Twoja żona zrobiła wiele głupot, te jej wszystkie jazdy to było wołanie o pomoc, o refleksję, o zmianę. Wasza sytuacja przypomina mi historię mojej bliskiej przyjaciółki, ta jednak skończyła się happy endem. Ona też robiła mężowi takie zagrywki. Mówiła, że go nie kocha, on nic, mówiła, że chce się rozwieść (zostawiła nawet otwarty na komputerze pozew, by zobaczył), a on nic. Kazała mu się wynieść z sypialni, a on nic. Brak reakcji męża odebrała jako kompletny brak zainteresowania jej osobą. W końcu wpadła w nocy do męża do gościnnego, zrobiła mu potworną awanturę i wykrzyczała wszystkie swoje żale. Awantura skończyła się w łóżku, a rano zabrali się za naprawę małżeństwa. A wiesz, czego jej w małżeństwie brakowało? Brakowało jej adoracji, pasji, pożądania i dzikiego seksu. A to głupia nie mogła wcześniej powiedzieć? A no nie mogła, bo dla niej miało znaczenie to, by to wszystko wyszło od niego. Dzisiaj są bardzo szczęśliwymi ludźmi. Kobiety też przechodzą cos w rodzaju kryzysu wieku średniego, szczególnie panie wolne od trosk dnia codziennego, mają więcej czasu na refleksje na swoim życiem Tak jak twoja żona. I tak to, co miało tobą wstrząsnąć, zaprowadziło cię do kochanki. Jeszcze masz czas, opamiętaj się, skończ ten romans i wracaj do żony póki jeszcze nie zabiłeś jej miłości. Pani na A jest po rozwodzie, nie znamy jego powodu. Ale pamiętaj, że prezentuje ci się teraz z najlepszej możliwej strony, jej złej strony jeszcze nie znasz, w przeciwieństwie do swojej żony. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym w zasadzie nie wspominasz - to dzieci. To już nastolatki, znienawidzą cię na 100% za krzywdy wyrządzone ich matce. I co powiesz im, że ich mama była dla ciebie niemiła? Dla nich też pewnie wielokrotnie była niemiła, one tego nie zrozumieją, stracisz je na długie lata, a może i na zawsze. Autorze, wracaj do żony, przeproś ją jak ona ciebie przeprosiła i starajcie się odbudować wasze życie, jeszcze macie ku temu szansę. A twoją żonę chciałabym mocno przytulić i przesłać dużo dobrej energii, by nie cierpiała niewspółmiernie do swoich błędów.

Surowo, ale słusznie.
Zgadzam się też z przypomnieniem autorowi, że jest czymś wysoce ryzykownym sypiać z dwoma kobietami naraz, ponieważ choroby chodzą po ludziach. Obie kobiety na pewno są zadbane i zdrowe, ale czy wiadomo to do końca? Czy Anna od czasu rozstania z ostatnim swoim partnerem żyła w celibacie? Zdrowa i atrakcyjna kobieta mogła mieć więc przygodnych.
Żona autora natomiast nie miała nikogo innego. Można więc tak ryzykować i narażać drugiego człowieka na utratę zdrowia? Droga płciową przenoszone są przeróżne chorobska. Jeśli ktoś nie wie jakie, to można przeczytać o tym chociażby w internecie. Włos jeży się na głowie.
Dziwię się kobietom, które tak lekko podchodzą do tych spraw, ale to tak na marginesie, bo przecież daleko mi do tego, by uważać Anne za kobietę, która puszcza się z przygodnymi.
Napisałam po prostu ogólnie, bo wiadomo, jak dzisiaj niektóre kobiety podchodzą do spraw seksu.

223

Odp: Jak złożyć serce?
Ela210 napisał/a:

Król dramy.
Nie przypuszczałam, że na tym forum poznam męską wersję Piegowatej..
yikes

To prawda, autor jest królem dramy, jednak będzie nim tylko do czasu.
Przyjdzie w końcu opamiętanie.

224 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-08-08 22:08:09)

Odp: Jak złożyć serce?

Może jak dorośnie, ale to nie wiadomo kiedy. Bo teraz zachowuje się jak nastolatek i to moze byc stan chroniczny

225

Odp: Jak złożyć serce?

One_of_the_kind - postawiłabym Ci piwo. w punkt!

226

Odp: Jak złożyć serce?

Wybrałeś najgorsze rozwiązanie z możliwych czyli pójście w bok-romans.Dlaczego facet nie potrafi odejść z szacunkiem do swojej żony i dzieci po tylu latach?
Już mnie nic nie zdziwi-u mnie sędzia użył bardzo bolesnych słów ale bardzo dosadnych-"Użył Pan najcięzszego kalibru broni wobec swojej żony jakim jest zdrada i upokorzenie". Nigdy nie zapomne tych słów.
Uważam, ze teraz żona jak i kochanka powinny odejść od Ciebie - zobaczysz jak to jest.

227 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-08-09 17:43:04)

Odp: Jak złożyć serce?
One_of_the_kind napisał/a:

Dlaczego pozwalasz, by ludzie na tym forum obrażali twoją żonę? Padają pod jej adresem niewybredne epitety, a ty nie reagujesz. Tobie oczywiście też się dostaje, ale siebie bronisz i odpierasz ataki, a obelgi i wyzwiska pod adresem twojej małżonki ignorujesz. To przecież twoja żona, matka twoich dzieci, zapewne nosi też twoje nazwisko.

One_of_the_kind napisał/a:

  A teraz ad rem. To co robisz swojej żonie, to czyste okrucieństwo, sadyzm właściwie. Oczywiście w twoich okrutnych działaniach popierają cię różne "netfacety" skrzywdzone przez kobiety lub kobiety krzywdzące, które twoimi rękoma chcą zemścić się na żonach lub swoją podłość wobec żon usprawiedliwić. Już może lepiej posłuchaj "sekutnic", bo to kobiety jak twoja żona i czują jak kobiety.

One_of_the_kind napisał/a:

Wiem, że żona cię kocha, a ty ranisz ją okrutnie. Powiesz, że ona też cię zraniła. Owszem, zrobiła to, ale czym jest regularne posuwanie kochanki w porównaniu, z powtarzanym nawet codziennie, "Chcę się rozwieść". Jest dla mnie sadystycznym znęcaniem się nad kochającą osobą.
Twoja żona zrobiła wiele głupot, te jej wszystkie jazdy to było wołanie o pomoc, o refleksję, o zmianę. Wasza sytuacja przypomina mi historię mojej bliskiej przyjaciółki, ta jednak skończyła się happy endem. Ona też robiła mężowi takie zagrywki. Mówiła, że go nie kocha, on nic, mówiła, że chce się rozwieść (zostawiła nawet otwarty na komputerze pozew, by zobaczył), a on nic. Kazała mu się wynieść z sypialni, a on nic. Brak reakcji męża odebrała jako kompletny brak zainteresowania jej osobą. W końcu wpadła w nocy do męża do gościnnego, zrobiła mu potworną awanturę i wykrzyczała wszystkie swoje żale. Awantura skończyła się w łóżku, a rano zabrali się za naprawę małżeństwa. A wiesz, czego jej w małżeństwie brakowało? Brakowało jej adoracji, pasji, pożądania i dzikiego seksu. A to głupia nie mogła wcześniej powiedzieć? A no nie mogła, bo dla niej miało znaczenie to, by to wszystko wyszło od niego.

Paranoja jest z tym oczekiwaniem domyślania się  i "by to wszystko wyszło od niego"
to największe głupstwo, najbardziej dziecinna wymówka występująca  u ludzi
urastająca do jakiejś durnej rangi niby magii i wielkiej koniecznej do życia "spontaniczności"
" że każdy,zawsze,wszystko,nigdy,on, ona powinien " mylne, nierealne przekonania,które życie bezlitośnie,boleśnie weryfikuje .
faceci wbrew pozorom postępują podobnie  jak żona Autora, taka prawda jest
a nawet jak nie mają kochanki i siedzą z rozsądku,wygody wypaleni z uczuć po latach relacji w małżeństwie to
mają całe cysterny różnych, dyżurnych pretensji do żon o brak domyslania się brak inicjowania i brak spontaniczności nie tylko w seksie i romantyczności

Skąd to wiesz że "żona Cię kocha "? Po czym to poznałaś ,Skąd taka pewność? Żadnych wątpliwości nie masz ?
Żona Autora powiedziała Ci to na ucho zwierzała się  ? Powiedziała prawdę intymnie szczerze uczciwie, "jak na spowiedzi",a może kłamała,oszukując samą siebie też ?
Siedzisz jej w głowie ?
To że jesteś kobietą nie ma tu najmniejszego znaczenia absolutnie.
Jednostronne to założenie co do postawy żony i jej niby wzniosłych intencji,ona czuje co czuje niekoniecznie ma sama jasność
Co zostało zranione  w żonie oto jest pytanie ? Bardzo trudna odpowiedź
jej słabe ego, jakaś duma, honor, godność czy wreszcie marne poczucie wartości ,czy po prostu nie udał się blef,fortel,manipulacje ?
Z zewnątrz nie wygląda jej postawa w działaniu najlepiej
ona wcześniej na poważnie i konkretnie planowo ,podjęła starania o rozwód
fakt zrzuciła to na męża w praktyce,
słowa wypowiedziane również miały dużą wagę dla Clasha ,"nie kocham Cię już" nie mówi się w żartach nie w takim kontekście i sytuacjach jakie opisał Autor
zaufanie i wiarę szlag trafił u niego na to wygląda
on niestety pierwszy został zraniony słowami i działaniem wcześniejszym jej zaniechaniem brakiem komunikacji o co jej chodzi,
jej nie było wolno więcej w związku granice wytrzymałości zostały przekroczone to czego się spodziewać - krach i chaos, kryzys u obojga
"wymaganie" od Autora teraz lub przed tym jego plastro/romansem, jeszcze większej wspaniałomyślności to mocno na wyrost na pewno nie w takim stanie w jakim był tam już był definitywny KONIEC odtrąbiony nie raz przez żonę i ta zabawa przyciąganie odpychanie to okrutne sprawy są działają i mają spory wpływ a tytanów to ni ma .
Za ten romans z Anną nie zauważyłem żeby dostał pochwały o kogokolwiek tu piszących.To ogromny był błąd dla niego samego i jego psychiki z największym prawdopodobieństwem w konsekwencji.
Zrobił w sumie to czego żona chciała,
czasem marzenia/życzenia sugestie się spełniają - obracają w przekleństwo dla wypowiadających takie życzenia osób.
niestety, taka karma ,wtedy ma się to na co zasługuje we własnym mniemaniu,
zwłaszcza wiele takich nieszczęść pochodzi od nas samych,na co trudno dać sobie zgodę
a co odnosi się do nich dwojga .
"by nie cierpiała niewspółmiernie do swoich błędów." - takie coś nie istnieje w życiu .

Takie to niby czarno- białe, w przyrodzie słabo u ludzi występuje i raczej jest życzeniem a nie faktycznym stanem uczuć oraz myślenia ,dokonywanych wyborów wielu wzorów motywacji i intencji - upraszczanie płasko i powierzchownie to nie jest dobry sposób na wyjaśnienie w czym może być problem tego konkretnego związku .
Tyle samo wiesz co reszta "sekutnic" i tych różnych "netfacetów" czyli "tyle wiesz ile zjesz"
o małżeństwie Clasha i jego żony oraz o użytkownikach tu piszących
możesz też tylko jak my zakładać coś,spekulować,domniemywać dopowiadać,życzyć sobie
ma to taką równą wartość co inne wypowiedzi - poniosło Cię z tym idealizowaniem  żony oraz minimalizowaniem jej błędów
nas może porosło w inna stronę cała różnica ot co .
Z kochanki Clasha Anny natomiast zrobiłaś  zasyfiałą kvrwę występną,niebezpieczną dla otoczenia
to nie fair oj mocno nie fair.Mam wrażenie że czegoś nie doczytałaś albo nie chciałaś przyjąć do wiadomości nie pasowało do układanki.

228

Odp: Jak złożyć serce?
anna.zakochana napisał/a:

One_of_the_kind - postawiłabym Ci piwo. w punkt!

Aniu, kochana, ja bym Ci postawiła i piwo i tort bezowy! Jesteś dzielną dziewczyną, Twoją historię śledzę od maja i spłakałam się przy Twoich wpisach kilka razy. Życzę Ci, by szczęście zawitało do Twojego życia i zalało Cię falą wymiatającą wszystkie smutki i nieszczęścia.

229

Odp: Jak złożyć serce?
Zraniona81 napisał/a:

Wybrałeś najgorsze rozwiązanie z możliwych czyli pójście w bok-romans.Dlaczego facet nie potrafi odejść z szacunkiem do swojej żony i dzieci po tylu latach?

Na pewno nie czytałaś całej historii. Nie ja chciałem odejść, ale ona. Rozstaczała ponad rok wizję życia, gdy nas już nie ma razem, pocieszała, że przecież i tak będziemy się spotykać ze względu na dzieci, że przecież możemy nawet spędzać święta ze swoimi nowymi partnerami przy jednym stole, mówiła mi to nieraz, że nie miałaby z tym problemu... Pocieszała, że będąc znów singlem będę mógł robić co mi się podoba, nikt nie będzie mi truł, będę miał czas tylko dla siebie. I tak mówiła i mówiła, a ja z każdym dniem odchodziłem od zmysłów coraz bardziej. Przez bardzo długi czas zmieniałem w sobie to, co mi wygarniała, że nie było ok, uważam że naprawdę dużą robotę z sobą zrobiłem, a mimo wszystko byłem przez nią notorycznie kopany... Przyszedł jednak ten dzień, gdy Ania pokazała mi, że życie znów może być piękne i wtedy właśnie nabrałem sił, żeby jej powiedzieć, że zgadzam się na rozstanie. Co się wydarzyło dalej już wiecie.

One_of_the_kind: obrażanie kogoś anonimowego to żadne obrażanie. Ona robiła to naprawdę, gdy obgadywała mnie przy wspólnych znajomych, czy mojej rodzinie. Takich ciosów nożem miałem więcej, niestety.

230

Odp: Jak złożyć serce?
paslawek napisał/a:

Z kochanki Clasha Anny natomiast zrobiłaś natomiast zasyfiałą kvrwę występną,niebezpieczną dla otoczenia
to nie fair oj mocno nie fair.Mam wrażenie że czegoś nie doczytałaś albo nie chciałaś przyjąć do wiadomości nie pasowało do układanki.

Układanki zgodnej ze swoimi przeżyciami i urazami. Kochance musiało dostać się najbardziej. smile

231

Odp: Jak złożyć serce?
Legat napisał/a:
paslawek napisał/a:

Z kochanki Clasha Anny natomiast zrobiłaś natomiast zasyfiałą kvrwę występną,niebezpieczną dla otoczenia
to nie fair oj mocno nie fair.Mam wrażenie że czegoś nie doczytałaś albo nie chciałaś przyjąć do wiadomości nie pasowało do układanki.

Układanki zgodnej ze swoimi przeżyciami i urazami. Kochance musiało dostać się najbardziej. smile

Nigdy nie zostałam zdradzona, a mój mąż nigdy nie miał kochanki. Jesteśmy razem 33 lata. Skonstruuj zatem inną teorię.

232

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
Zraniona81 napisał/a:

Wybrałeś najgorsze rozwiązanie z możliwych czyli pójście w bok-romans.Dlaczego facet nie potrafi odejść z szacunkiem do swojej żony i dzieci po tylu latach?

Na pewno nie czytałaś całej historii. Nie ja chciałem odejść, ale ona. Rozstaczała ponad rok wizję życia, gdy nas już nie ma razem, pocieszała, że przecież i tak będziemy się spotykać ze względu na dzieci, że przecież możemy nawet spędzać święta ze swoimi nowymi partnerami przy jednym stole, mówiła mi to nieraz, że nie miałaby z tym problemu... Pocieszała, że będąc znów singlem będę mógł robić co mi się podoba, nikt nie będzie mi truł, będę miał czas tylko dla siebie. I tak mówiła i mówiła, a ja z każdym dniem odchodziłem od zmysłów coraz bardziej. Przez bardzo długi czas zmieniałem w sobie to, co mi wygarniała, że nie było ok, uważam że naprawdę dużą robotę z sobą zrobiłem, a mimo wszystko byłem przez nią notorycznie kopany... Przyszedł jednak ten dzień, gdy Ania pokazała mi, że życie znów może być piękne i wtedy właśnie nabrałem sił, żeby jej powiedzieć, że zgadzam się na rozstanie. Co się wydarzyło dalej już wiecie.

One_of_the_kind: obrażanie kogoś anonimowego to żadne obrażanie. Ona robiła to naprawdę, gdy obgadywała mnie przy wspólnych znajomych, czy mojej rodzinie. Takich ciosów nożem miałem więcej, niestety.

Jak to anonimowo? Obrażają TWOJĄ żonę! Chyba, że nie wiesz, kto jest twoją żoną, a to tłumaczyłoby w dużej mierze niezborność myśli i czynów.

233 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-08-09 20:35:29)

Odp: Jak złożyć serce?
One_of_the_kind napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

One_of_the_kind - postawiłabym Ci piwo. w punkt!

Aniu, kochana, ja bym Ci postawiła i piwo i tort bezowy! Jesteś dzielną dziewczyną, Twoją historię śledzę od maja i spłakałam się przy Twoich wpisach kilka razy. Życzę Ci, by szczęście zawitało do Twojego życia i zalało Cię falą wymiatającą wszystkie smutki i nieszczęścia.

o matko, dziękuję!!
ale mi się miło na sercu zrobiło.

@Clash, może i możemy mieć uczucia do dwóch osób. ale mamy też rozum. i Ty codziennie podejmujesz decyzję co robisz. codziennie wsiadając w samochód i jadąc do Anki, ranisz drugą kobietę. a tamtą ranisz jak decydujesz wrócisz.
naoglądałam się mnóstwa podcastów w ostatnim czasie i ten "codzienny wybór" jedna z rzeczy którą sobie dobrze zapamiętałam i którą sobie codziennie powtarzam odnośnie mojej sytuacji. ale inna (jest ich parę tongue ) "when the pain of the even exceeds the plesaure of the event - that's usually when peopl change". może i odczuwasz jakiś ból odnośnie sytuacji w której jesteś, ale korzyści z aktualnej sytuacji musza być dla Ciebie większe, bo inaczej byś to zmienił.  ja miałam dosyć niedawno dzień w którym ból sytuacji w końcu był większy niż korzyści. w końcu któraś z pań do tego momentu też dojdzie.

podpisuję się pod radą żebyś zastanowił się przede wszsytkim nad tym co stracisz i podjął w końcu jakąś (męską) decyzję.

234 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-08-10 08:48:24)

Odp: Jak złożyć serce?
anna.zakochana napisał/a:

podpisuję się pod radą żebyś zastanowił się przede wszsytkim nad tym co stracisz i podjął w końcu jakąś (męską) decyzję.

Jak dla mnie bez sensu rada. Co może stracić? Zachowanie zony wydaje się schematyczne. Jedną nogą byłą już poza małżeństwem, przygotowywała grunt pod rozejście się. Pojawiła się konkurentka, no to jej się na jakiś czas odwidziało.
Ania zdaje się stoi na pozycji przegranej. Zabrakło jej ostrożności, gdy zaczęła zadawać się z kimś, kto ma skomplikowaną sytuację małżeńską. Nie rozwiązaną. Prawdopodobnie jest tylko tymczasowym lekiem na te problemy.

235

Odp: Jak złożyć serce?

Clash.

Nie będę oceniać, ani Ciebie ani sytuacji.

Ale wyrażę swoje zdanie. Jeśli coś dla Ciebie znaczy szacunek do drugiego człowieka, to pożegnaj obie Panie.

Już pomijając że żona zapoczątkowała tę karuzelę, każdą z nich potraktowałeś bez szacunku w chwili kiedy stały się opcją.

Są ludzie którzy się na to godzą (bycie opcją), ale to nie znaczy że powinni. Zdrowy człowiek, mający poczucie swojej wartości, szanujący się, i kochający siebie, nie pozwoli sobie na bycie opcją.

Dlatego wybierz bramkę nr 3. Odejdź. Zostaw Anię w spokoju. Rozwiedź się z żoną. Ułóż sobie życie od nowa. I zacznij pracować nad wybaczeniem sobie tego co zrobiłeś.

236

Odp: Jak złożyć serce?
Witold41 napisał/a:

Clash.

Nie będę oceniać, ani Ciebie ani sytuacji.

Ale wyrażę swoje zdanie. Jeśli coś dla Ciebie znaczy szacunek do drugiego człowieka, to pożegnaj obie Panie.

Już pomijając że żona zapoczątkowała tę karuzelę, każdą z nich potraktowałeś bez szacunku w chwili kiedy stały się opcją.

Są ludzie którzy się na to godzą (bycie opcją), ale to nie znaczy że powinni. Zdrowy człowiek, mający poczucie swojej wartości, szanujący się, i kochający siebie, nie pozwoli sobie na bycie opcją.

Dlatego wybierz bramkę nr 3. Odejdź. Zostaw Anię w spokoju. Rozwiedź się z żoną. Ułóż sobie życie od nowa. I zacznij pracować nad wybaczeniem sobie tego co zrobiłeś.

W takim dość dużym uproszczeniu, to według Twojej rady autor powinien mieć na sumieniu dwie ofiary, zamiast jednej.
Może nie byłoby to takim złym rozwiązaniem, tylko że patrząc na rzecz praktycznie, gdzie i w jaki sposób miałby zacząć szukać kolejnej?
A skąd wiadomo, że nie trafiłby na jakąś minę?
Już nie mówiąc o tym, że z żoną łączą go ogromne więzi, prawie tak, jakby byli jednym organizmem, a i Anna bardzo go pociąga, ponieważ kojarzy mu się że wszystkim, co w życiu najlepsze.
Obie te kobiety warte są świeczki.
Obie też mają mocno zaburzone poczucie własnej wartości, gdyż każda z nich godzi się na bycie opcją.
Myślę jednak, że ta niezdrowa sytuacja nie może trwać wiecznie. Coś się stanie i być może samo życie przetnie ten węzeł gordyjski. Oby najszybciej, bo trzy osoby bardzo się męczą.

237

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Zaczynam budować wehikuł czasu bo nawet takie cipy Twojego pokroju nie są warte mojego rytualnego samobójstwa spowodowanego wstydem za płeć do jakiej należysz, tfuuu.

O rety, nieźle jesteś przeorany, chłopie. Jeśli efektem tego były Twoje przygody z kobietami to ja potraktuje to jako przestrogę.

Przestrogą to jesteś Ty dla kobiet które w ogóle sie nie szanują. Jesteś wystraszoną cipą i nie powinieneś sie na to obrażać tak samo jak pies nie obraza sie na to ze jest psem. Mały, niezdecydowany chłopczyk któremu mama musiała ubierać spodnie do szkoły bo sam by pewnie założył sukienkę. Zwykły chujek, który zakłada temat z myślą o tym ze ktoś go będzie klepał po pleckach i mówił mu jaki jest fajny. Jesteś typowym przerostem formy nad treścią. Oby karma dobrze Cię wyruchała. Masz w sobie tyle głębi co moja miska w której właśnie umyłem stopy.

238

Odp: Jak złożyć serce?
ulle napisał/a:

W takim dość dużym uproszczeniu, to według Twojej rady autor powinien mieć na sumieniu dwie ofiary, zamiast jednej.
Może nie byłoby to takim złym rozwiązaniem, tylko że patrząc na rzecz praktycznie, gdzie i w jaki sposób miałby zacząć szukać kolejnej?

Tak. Ale ofiarami to one są już teraz.

Z żadnego teoretycznego związku, nie będzie zdrowej relacji. Ofiary to właśnie wtedy będą. A właściwie to są w tej chwili.

Uwolnienie obu kobiet, da im choć szansę na normalne życie.

A gdzie miałby autor szukać kolejnej, jakby nie jest kompletnie istotne. Myślę że na początek będzie miał co robić, uporządkować swoje życie, przepracować błędy, terapia, rozwój osobisty.

A na koniec pchać się w nowe relacje.

239

Odp: Jak złożyć serce?
Witold41 napisał/a:
ulle napisał/a:

W takim dość dużym uproszczeniu, to według Twojej rady autor powinien mieć na sumieniu dwie ofiary, zamiast jednej.
Może nie byłoby to takim złym rozwiązaniem, tylko że patrząc na rzecz praktycznie, gdzie i w jaki sposób miałby zacząć szukać kolejnej?

Tak. Ale ofiarami to one są już teraz.

Z żadnego teoretycznego związku, nie będzie zdrowej relacji. Ofiary to właśnie wtedy będą. A właściwie to są w tej chwili.

Uwolnienie obu kobiet, da im choć szansę na normalne życie.

A gdzie miałby autor szukać kolejnej, jakby nie jest kompletnie istotne. Myślę że na początek będzie miał co robić, uporządkować swoje życie, przepracować błędy, terapia, rozwój osobisty.

A na koniec pchać się w nowe relacje.

Przeraża mnie czasem mój pragmatyzm, ale gdy ja wyobrażam sobie położenie autora, to aż prosi mi się włączenie przez niego także i zdrowego myślenia.
Nie może być przecież tak, że tylko popędy i emocje kierują dorosłym 45-letnim mężczyzną.
Na vis takiego może pozwolić sobie np egzaltowana nastolatka, która nie musi martwić się, za co kupi sobie ciuch albo jedzenie.
Ona może bujać sobie w obłokach.
Autor ma jednak inną sytuację.
Jest ojcem nastoletnich dzieci, posiada niemały dorobek materialny całego swojego zawodowego życia i żonę, która prosi go o powrót do niej, do domu oraz przeprasza za to, ze swego czasu dała mu do wiwatu, nigdy jednak nie zdradziła, miała po prostu załamanie nerwowe i kryzys egzystencjalny.
Tak więc po co rozwalać wszystko i zaczynać od nowa?
Nie ma to żadnych podstaw do tego, by budować dalsze życie ze swoją rodziną?

Ci ludzie mają naprawdę wielką szansę.
A to że będą musieli wylizać się z tego wszystkiego, to przecież oczywiste.

Uważam, że jeśli serce nie daje rady, to musi włączyć się też zdrowy rozsądek i najlepiej zacząć od przeanalizowania korzyści na stratach.
Jeśli do kogoś nie przemawia argument, ile skorzysta na jakimś przedsięwzięciu, to niech przemówi do niego argument, ile na tym straci.

240

Odp: Jak złożyć serce?
ulle napisał/a:

Nie może być przecież tak, że tylko popędy i emocje kierują dorosłym 45-letnim mężczyzną.
Jest ojcem nastoletnich dzieci, posiada niemały dorobek materialny całego swojego zawodowego życia i żonę, która prosi go o powrót do niej, do domu oraz przeprasza za to, ze swego czasu dała mu do wiwatu, nigdy jednak nie zdradziła, miała po prostu załamanie nerwowe i kryzys egzystencjalny.
Tak więc po co rozwalać wszystko i zaczynać od nowa?
Nie ma to żadnych podstaw do tego, by budować dalsze życie ze swoją rodziną?

Ci ludzie mają naprawdę wielką szansę.
A to że będą musieli wylizać się z tego wszystkiego, to przecież oczywiste.

Uważam, że jeśli serce nie daje rady, to musi włączyć się też zdrowy rozsądek i najlepiej zacząć od przeanalizowania korzyści na stratach.
Jeśli do kogoś nie przemawia argument, ile skorzysta na jakimś przedsięwzięciu, to niech przemówi do niego argument, ile na tym straci.

No to chyba nie pamiętasz w jakiej ja byłem/jestem sytuacji. Tylko u mnie JŻ ma 43 lata. I tez kierują nią popędy i chęć nowego egzotycznego życia z hindusem.
I też posiadamy dorobek, nastoletnie dzieci, męża/mnie który przez pół roku prosił by się opamiętała.
I wiesz co? Jak to dobrze że się nie opamiętała.
Ile potem jeszcze wyszło "kwiatków"... Jakiego rodzaju zdrady. Dlatego dobrze że to koniec, sprawa ogarnięta, rozwód za miesiąc. Dzieci zostają ze mną, ale mają stały kontakt z matką, i dobrze im się tak żyje już od marca.

Z mojego doświadczenia, skromnego, ale jednak - nie - nie widzę podstaw by budować u autora cokolwiek. On już zdradził. Ona - nie wiemy, ale pewnie też, tylko się nie przyzna (zgaduję oczywiście).
Nie, nie mają wielkiej szansy, jedynie cień. Wylizać się z czegoś takiego - to będzie wyczyn. Ale patrząc jak są "silni emocjonalnie", absolutnie nie wierzę że są w stanie to posklejać.

Po co to rozwalać? Tu nie ma już czego rozwalać, to już się rozwaliło kiedy żona powiedziała że nie kocha, i że on ma sobie szukać innej.

Takie moje zdanie.

241 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-10 14:06:49)

Odp: Jak złożyć serce?
Witold41 napisał/a:
ulle napisał/a:

Nie może być przecież tak, że tylko popędy i emocje kierują dorosłym 45-letnim mężczyzną.
Jest ojcem nastoletnich dzieci, posiada niemały dorobek materialny całego swojego zawodowego życia i żonę, która prosi go o powrót do niej, do domu oraz przeprasza za to, ze swego czasu dała mu do wiwatu, nigdy jednak nie zdradziła, miała po prostu załamanie nerwowe i kryzys egzystencjalny.
Tak więc po co rozwalać wszystko i zaczynać od nowa?
Nie ma to żadnych podstaw do tego, by budować dalsze życie ze swoją rodziną?

Ci ludzie mają naprawdę wielką szansę.
A to że będą musieli wylizać się z tego wszystkiego, to przecież oczywiste.

Uważam, że jeśli serce nie daje rady, to musi włączyć się też zdrowy rozsądek i najlepiej zacząć od przeanalizowania korzyści na stratach.
Jeśli do kogoś nie przemawia argument, ile skorzysta na jakimś przedsięwzięciu, to niech przemówi do niego argument, ile na tym straci.

No to chyba nie pamiętasz w jakiej ja byłem/jestem sytuacji. Tylko u mnie JŻ ma 43 lata. I tez kierują nią popędy i chęć nowego egzotycznego życia z hindusem.
I też posiadamy dorobek, nastoletnie dzieci, męża/mnie który przez pół roku prosił by się opamiętała.
I wiesz co? Jak to dobrze że się nie opamiętała.
Ile potem jeszcze wyszło "kwiatków"... Jakiego rodzaju zdrady. Dlatego dobrze że to koniec, sprawa ogarnięta, rozwód za miesiąc. Dzieci zostają ze mną, ale mają stały kontakt z matką, i dobrze im się tak żyje już od marca.

Z mojego doświadczenia, skromnego, ale jednak - nie - nie widzę podstaw by budować u autora cokolwiek. On już zdradził. Ona - nie wiemy, ale pewnie też, tylko się nie przyzna (zgaduję oczywiście).
Nie, nie mają wielkiej szansy, jedynie cień. Wylizać się z czegoś takiego - to będzie wyczyn. Ale patrząc jak są "silni emocjonalnie", absolutnie nie wierzę że są w stanie to posklejać.

Po co to rozwalać? Tu nie ma już czego rozwalać, to już się rozwaliło kiedy żona powiedziała że nie kocha, i że on ma sobie szukać innej.

Takie moje zdanie.

Witold, ale z tego, co Ty opisywałes wynikało, że sprawa z Hindusem, to był zaledwie czubek góry lodowej.
Twojej żonie odbiła palma totalna, a Wy nie mieliście żadnych szans.
Domyślam się, że po trosze utożsamiasz się z żoną Clasha, jednak zważ na to, że żona Clasha może będzie potrafiła uporać się z tym, że przez jakiś czas była była inna.
Ona dobija się do męża, który tak do końca nie jest na to jej dobijanie się obojętny. On ciągle ja kocha.
W Twoim przypadku było całkowicie pozamiatane, ponieważ Twoja żona była całkowicie zamknięta na Ciebie.
Mogłeś chodzić nawet na rzęsach, a przecież dla niej liczył się tylko bogaty Hindus.
Jak pisałeś później na znajomości z nim ona bardzo finansowo skorzystała i prawdę mówiąc nawet byłeś zdziwiony, jak ta kobieta potrafi tak skutecznie doić jakiegoś faceta.
Nie wiem z kim Ty się ożeniłes, ale wydaje mi się, że przez całe swoje małżeństwo miałeś wielkie klapki na oczach.
Szambo musiało więc u Ciebie wybić.
Super, że dzieci będą z Tobą, jednak nie wiem czy wiesz, że takie rozwiązanie jest tej kobiecie bardzo na rękę?
Głowa siwieje, a dupa szaleje - teraz to ona, według jej standardów, sobie pożyje.
Niczego nie straciłeś oprócz żony, jednak gdzieś Ty to indywiduum wyszukał, to dopiero zagadka?
Pewnie żeniąc się z nią nie patrzyłeś na to, co trzeba, tylko poleciales na jej wygląd. Hindus zapewne też na to poleciał, a ona doi go z kasy.
Wracając do Clasha, to mimo wszystko nie jest to człowiek pokroju Twojej żony.
Jakby to napisać, żeby nikogo nie urazić?
No Clash nie jest facetem, który siedziałby non stop w internecie i etatowo wyczesywal coraz to inne baby celem urozmaicenia sobie życia. Jego system wartości i życiowe priorytety różnią się od tego, co preferuje Twoja jeszcze żona.
Ty Witold tak naprawdę skorzystales na tym, że taka kobieta poszła w długą, bo wyobraź sobie, że dalej musiałbyś pracować na nią i spełniać jej kaprysy.
Pozbyles się po prostu zwykłej pijawki.
Teraz będziesz żył dla siebie i dla dzieci bez poczucia, że harujesz na pasożyta.
Teraz niech Hindus na nią pracuje.
Od początku była stuknięta czy odbiło jej z wiekiem, gdy zaczęła się starzec?
Trzeba przyznać, że ma ona iście ułańską fantazje. Ciekawe jak wyjdzie na tym finalnie.
Sorry Clash, że troszkę odbiłam się od Twojego tematu.
Pamiętam jednak wątek Witolda, nie udzielałam się w jego wątku, bo uznałam, że Witold ma bardzo bujną wyobraźnię.
Teraz jednak chyba jestem w stanie uwierzyć w jego historię.
Widzisz Clash? Nie tylko Tobie przydarzyły się takie poprzekręcane sytuacje.

Życie jest niesamowite.

242

Odp: Jak złożyć serce?

Clash, sorry za offtop

ulle napisał/a:

Nie wiem z kim Ty się ożeniłeś, ale wydaje mi się, że przez całe swoje małżeństwo miałeś wielkie klapki na oczach.
Szambo musiało więc u Ciebie wybić.

Pełna zgoda. Nie wiem, miałem, wybiło.

ulle napisał/a:

Super, że dzieci będą z Tobą, jednak nie wiem czy wiesz, że takie rozwiązanie jest tej kobiecie bardzo na rękę?
Głowa siwieje, a dupa szaleje - teraz to ona, według jej standardów, sobie pożyje.

A to akurat mam gdzieś. Nie zostawiłbym dzieci przy niej. Lepiej się nimi zajmę. A to czy jej to na rękę czy nie, mnie nie obchodzi.

ulle napisał/a:

Niczego nie straciłeś oprócz żony, jednak gdzieś Ty to indywiduum wyszukał, to dopiero zagadka?

Właściwie to ona mnie znalazła, wypatrzyła na fotach swojego (i mojego) przyjaciela.

ulle napisał/a:

Pewnie żeniąc się z nią nie patrzyłeś na to, co trzeba, tylko poleciałeś na jej wygląd. Hindus zapewne też na to poleciał, a ona doi go z kasy.

Patrzyłem na wszystko, i miała wtedy wszystko to co ważne. Uroda była zwyczajna, spotykałem się z ładniejszymi, ale u niej było wszystko to czego wtedy szukałem. Było, minęło.


ulle napisał/a:

Ty Witold tak naprawdę skorzystales na tym, że taka kobieta poszła w długą, bo wyobraź sobie, że dalej musiałbyś pracować na nią i spełniać jej kaprysy.
Pozbyles się po prostu zwykłej pijawki.
Teraz będziesz żył dla siebie i dla dzieci bez poczucia, że harujesz na pasożyta.

Zdecydowanie tak właśnie jest. Odżywam.

243 Ostatnio edytowany przez Clash (2022-08-10 18:20:03)

Odp: Jak złożyć serce?

Witold: cóż Ci mogę napisać, chyba to, że współczuję Ci horroru, przez który przechodziłeś i zazdroszczę zarazem, że już jesteś na końcu tego tunelu zwanego powszechnie czarną d*pą. U mnie ta sytuacja na pewno się w końcu rozwiąże, wiadomo że im szybciej tym lepiej, ale też mówi się, że co nagle, to po diable. Pochopną decyzję można podjąć bardzo łatwo, ale konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe. W moim przypadku odpowiedzialność spoczywa po równo, każdy z nas tak naprawdę wiedział w co wchodzi, jesteśmy w końcu dorośli pomimo tego, że czytając tą historię niektórzy mogą mieć faktycznie wątpliwości. Temat jest zagmatwany i nakłada się tu bardzo wiele szczegółów, o których już nie chce mi się tu nawet pisać. Powiem krótko, że takiego wpie**olu od życia po kilkunastu słodkich latach nie spodziałbym się nigdy. I to praktycznie za darmo. A rady nakłaniające mnie do jak najszybszego zakończenia sprawy mogę porównać do namówienia Bidena, żeby się nie cackał, tylko przypieprzył bombą atomową w Moskwę. Jest wtedy opcja, że ludzie na Ukrainie nagle przestaną cierpieć, ale czy aby na pewno?


Psycholog Na Niby napisał/a:
Clash napisał/a:
Psycholog Na Niby napisał/a:

Zaczynam budować wehikuł czasu bo nawet takie cipy Twojego pokroju nie są warte mojego rytualnego samobójstwa spowodowanego wstydem za płeć do jakiej należysz, tfuuu.

O rety, nieźle jesteś przeorany, chłopie. Jeśli efektem tego były Twoje przygody z kobietami to ja potraktuje to jako przestrogę.

Przestrogą to jesteś Ty dla kobiet które w ogóle sie nie szanują. Jesteś wystraszoną cipą i nie powinieneś sie na to obrażać tak samo jak pies nie obraza sie na to ze jest psem. Mały, niezdecydowany chłopczyk któremu mama musiała ubierać spodnie do szkoły bo sam by pewnie założył sukienkę. Zwykły chujek, który zakłada temat z myślą o tym ze ktoś go będzie klepał po pleckach i mówił mu jaki jest fajny. Jesteś typowym przerostem formy nad treścią. Oby karma dobrze Cię wyruchała. Masz w sobie tyle głębi co moja miska w której właśnie umyłem stopy.

Gdybyś czytał ze zrozumieniem to wiedziałbyś, że nie potrzebuję tu żadnego klepania po plecach, ot po prostu miałem potrzebę się wygadać, no ale widocznie jak na ciebie to jest to zbyt duży wyczyn. Żeby móc kogoś tak naprawdę dobrze ocenić to trzeba byłoby chociaż na chwilę wejść w jego buty, ty akurat szans na to nie masz żadnych, bo masz w nich za dużo słomy napchanej i zdjąć ich rady nie dasz, choćbyś nie wiem jak bardzo stękał przy tym. Jeśli mogę Ci jednak dać jakąś radę to napiszę tak: zupełnie niepotrzebnie się unosisz, bo i tak nie odfruniesz.

ps. masz ksywę adekwatną do stanu swojego umysłu.

244

Odp: Jak złożyć serce?
Psycholog Na Niby napisał/a:

Jesteś wystraszoną cipą i nie powinieneś sie na to obrażać tak samo jak pies nie obraza sie na to ze jest psem. Mały, niezdecydowany chłopczyk któremu mama musiała ubierać spodnie do szkoły bo sam by pewnie założył sukienkę. Zwykły chujek
Oby karma dobrze Cię wyruchała.
Masz w sobie tyle głębi co moja miska w której właśnie umyłem stopy.

łał, lepiej ci się zrobiło?
Jak dobrze, że jest forum, na którym można poubliżać innym bezkarnie
A na marginesie: ubrać możesz choinkę, ignorancie. Spodnie możesz co najwyżej założyć.
Kiedyś admini bardzo sprawnie eliminowali takie obraźliwe wypowiedzi… Teraz pozwala się tu na wszystko.
DNO

245

Odp: Jak złożyć serce?

I jak tam dalej sprawy się rozwijają Clash? Wybrałeś jedną? Czy nadal "legalny trójkąt"?

246

Odp: Jak złożyć serce?

Clash
Historię opisałeś 1. 08,+ dodatkowo ponad miesiąc od momentu przyznania się żonie do zdrady+wcześniejszy czas spędzony z Anią
To jakie to jest,, co nagle... "?
Ile czasu potrzebuje mężczyzna by zorientować się co czuje, czego chce teraz i w przyszłości.
Chłopcu ciagle czasu będzie mało bo chłopiec czeka aż ktoś za niego pozamiata.

247

Odp: Jak złożyć serce?

Healing: na razie wyjechałem, żeby pobyć sam, jak coś konkretnego się wydarzy to napiszę tutaj

wrzosiec: chłopiec to ma to do siebie, że chce lizaka teraz, zaraz i tupie nóżką, bo nie potrafi czekać.

248

Odp: Jak złożyć serce?
Clash napisał/a:

wrzosiec: chłopiec to ma to do siebie, że chce lizaka teraz, zaraz i tupie nóżką, bo nie potrafi czekać.

Taaaa, Ty masz dwa lizaki

249

Odp: Jak złożyć serce?
wrzosiec napisał/a:
Clash napisał/a:

wrzosiec: chłopiec to ma to do siebie, że chce lizaka teraz, zaraz i tupie nóżką, bo nie potrafi czekać.

Taaaa, Ty masz dwa lizaki

Bardzo odkrywcze spostrzeżenie.

Odp: Jak złożyć serce?

Clash...ale wiesz ze co byś nie zrobił czy tez co się nie wydarzy to happy endu nie będzie.
Twoje kanu jest na rzece z wodospadem i raczej nurt zaczyna przyspieszać a brzegi to prosta lita skala w górę.
możesz poprawić kask i dobrze zapnij kamizelkę ale zaraz będziesz pikować w dol...weź się chociaż mentalnie do tego przygotuj.

Babcia mawiała żeby sprawdzać rzekę zanim dupe wsadzisz do łódki ...ale babci już nie ma, mapy rzek tez smile

251

Odp: Jak złożyć serce?

Clash, napiszę tylko tutaj - Twój problem polega na tym, że Tobie ciągle wydaje się, iż masz wybór, że to Ty jesteś głównym rozgrywającym, że od Ciebie zależy i wiecznie zależeć będzie, która z nich wybierzesz.
Tymczasem Ty tak naprawdę od samego początku niczego w swojej garści nie masz. Nie jesteś i nie byłeś tym, który ostatecznie któraś wybierze.
Ani one nie mają Ciebie, ani Ty żadnej z nich nie masz.
Jest tylko kwestią czasu, kiedy ta smutna prawda do Ciebie dotrze.
Nie masz już rodziny, nawet jeśli ja wybierzesz- za rok dwa zrozumiesz, co mam na myśli.
Nie masz kandydatki do życia w przyszłości - też przekonasz się o tym góra za rok.

Jesteś sam z całkowicie rozwalonym życiem osobistym.

252

Odp: Jak złożyć serce?
edek z krainy kredek napisał/a:

Clash...ale wiesz ze co byś nie zrobił czy tez co się nie wydarzy to happy endu nie będzie.

To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego.

Ulle: cóż mogę Ci napisać... pożyjemy, zobaczymy.

253 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-08-21 10:48:29)

Odp: Jak złożyć serce?

,

254

Odp: Jak złożyć serce?

, To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego."

Dobry z Ciebie człowiek

255 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-08-21 10:51:32)

Odp: Jak złożyć serce?

.

256 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-08-21 11:17:54)

Odp: Jak złożyć serce?
wrzosiec napisał/a:

,,, To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego."

Dobry z Ciebie człowiek

A co życie Ci pokaże?
Nie pokaże Ci niczego więcej ponad to, co już teraz można przewidzieć, chociaż oczywiście można brać poprawkę na to, że życie przynosi różne niespodzianki, niestety najczęściej niemiłe i niepożądane.
Załóżmy, że wybierzesz żonę. Ok, żona będzie szczęśliwa i spadnie jej ciężar z piersi. Bedzie mijał czas, a ona przyzwyczai się, że koszmar już się skończył i Twój powrót zacznie traktować, jako coś oczywistego. Pójdziecie na osobne terapie, może nawet na wspólną i być może na jakiś czas uda się Wam dostrzec w tym wspólnym życiu więcej plusów niż minusów. Będziecie więc JAKOS tam żyć, tak po polsku czyli miernie, może poprawnie, jak większość. No JAKOS.

Epizodu z Anną nie wymazecie jednak ze swojego życia. Gdzieś z tyłu głowy zawsze pozostanie wrażenie klejonego dzbana.

Weźmy opcje, że wybierzesz Annę. Przez jakiś czas będziecie fruwać ze szczęścia, ale niestety ona też będzie miała na uwadze to, że nie była pierwszym wyborem, skoro przez jakiś czas sypiałes z żoną i mówiłeś o uczuciach do żony. Takich rzeczy raczej się nie zapomina. Będzie więc ta zadra między Wami, chociaż może nauczycie się nawet nigdy nie wracać do tego tematu. Anna troszkę w życiu przeszła, więc jeśli czegoś się nauczyła, to na pewno wie o tym, że lepiej być ostrożną w kwestiach związkowych. Niby będzie z Tobą żyła i pewnie będzie szczęśliwa, jednak zawsze na pół gwizdka. Nic Was przecież nie łączy, gdyż nie macie ani wspólnego dziecka, ani żadnego dorobku życiowego. Nigdy nie mieszkaliście ze sobą nawet dwóch dni.
Wszystko co Was łączy może okazać się więc zwykła iluzją, która zweryfikuje życie.
Na dodatek nie wiadomo, na ile wystarczy Annie cierpliwości odnośnie faktu, że jeszcze długo będziesz łożył na żonę i Wasze dzieci. Ona jest tylko człowiekiem.

Uwierz mi, nie trzeba być geniuszem, żeby już teraz moc przewidzieć pewne rzeczy.

Ani Ty nie masz żadnej z nich tak naprawdę, ani żadna z nich nigdy nie będzie miała Ciebie tak naprawdę.

Każde rozwiązanie będzie tylko na krótką metę.

257

Odp: Jak złożyć serce?
ulle napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

,,, To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego."

Dobry z Ciebie człowiek

A co życie Ci pokaże?
Nie pokaże Ci niczego więcej ponad to, co już teraz można przewidzieć, chociaż oczywiście można brać poprawkę na to, że życie przynosi różne niespodzianki, niestety najczęściej niemiłe i niepożądane.
Załóżmy, że wybierzesz żonę. Ok, żona będzie szczęśliwa i spadnie jej ciężar z piersi. Bedzie mijał czas, a ona przyzwyczai się, że koszmar już się skończył i Twój powrót zacznie traktować, jako coś oczywistego. Pójdziecie na osobne terapie, może nawet na wspólną i być może na jakiś czas uda się Wam dostrzec w tym wspólnym życiu więcej plusów niż minusów. Będziecie więc JAKOS tam żyć, tak po polsku czyli miernie, może poprawnie, jak większość. No JAKOS.

Epizodu z Anną nie mymazecie jednak ze swojego życia. Gdzieś z tyłu głowy zawsze pozostanie wrażenie klejonego dzbana.

Weźmy opcje, że wybierzesz Annę. Przez jakiś czas będziecie fruwać ze szczęścia, ale niestety ona też będzie miała na uwadze to, że nie była pierwszym wyborem, skoro przez jakiś czas sypiałes z żoną i mówiłeś o uczuciach do żony. Takich rzeczy raczej się nie zapomina. Będzie więc ta zadra między Wami, chociaż może nauczycie się nawet nigdy nie wracać do tego tematu. Anna troszkę w życiu przeszła, więc jeśli czegoś się nauczyła, to na pewno wie o tym, że lepiej być ostrożną w kwestiach związkowych. Niby będzie z Tobą żyła i pewnie będzie szczęśliwa, jednak zawsze na pół gwizdka. Nic Was przecież nie łączy, gdyż nie macie ani wspólnego dziecka, ani żadnego dorobku życiowego. Nigdy nie mieszkaliście ze sobą nawet dwóch dni.
Wszystko co Was łączy może okazać się więc zwykła iluzją, która zweryfikuje życie.
Na dodatek nie wiadomo, na ile wystarczy Annie cierpliwości odnośnie faktu, że jeszcze długo będziesz łożył na żonę i Wasze dzieci. Ona jest tylko człowiekiem.

Uwierz mi, nie trzeba być geniuszem, żeby już teraz moc przewidzieć pewne rzeczy.

Ani Ty nie masz żadnej z nich tak naprawdę, ani żadna z nich nigdy nie będzie miała Ciebie tak naprawdę.

Każde rozwiązanie będzie tylko na krótką metę.

Ulle w punkt, nic dodać, nic ująć. Idealna prognoza rozwoju wydarzeń.

258 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-08-21 11:21:50)

Odp: Jak złożyć serce?
ulle napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

,,, To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego."

Dobry z Ciebie człowiek

A co życie Ci pokaże?
Nie pokaże Ci niczego więcej ponad to, co już teraz można przewidzieć, chociaż oczywiście można brać poprawkę na to, że życie przynosi różne niespodzianki, niestety najczęściej niemiłe i niepożądane.
Załóżmy, że wybierzesz żonę. Ok, żona będzie szczęśliwa i spadnie jej ciężar z piersi. Bedzie mijał czas, a ona przyzwyczai się, że koszmar już się skończył i Twój powrót zacznie traktować, jako coś oczywistego. Pójdziecie na osobne terapie, może nawet na wspólną i być może na jakiś czas uda się Wam dostrzec w tym wspólnym życiu więcej plusów niż minusów. Będziecie więc JAKOS tam żyć, tak po polsku czyli miernie, może poprawnie, jak większość. No JAKOS.

Epizodu z Anną nie mymazecie jednak ze swojego życia. Gdzieś z tyłu głowy zawsze pozostanie wrażenie klejonego dzbana.

Weźmy opcje, że wybierzesz Annę. Przez jakiś czas będziecie fruwać ze szczęścia, ale niestety ona też będzie miała na uwadze to, że nie była pierwszym wyborem, skoro przez jakiś czas sypiałes z żoną i mówiłeś o uczuciach do żony. Takich rzeczy raczej się nie zapomina. Będzie więc ta zadra między Wami, chociaż może nauczycie się nawet nigdy nie wracać do tego tematu. Anna troszkę w życiu przeszła, więc jeśli czegoś się nauczyła, to na pewno wie o tym, że lepiej być ostrożną w kwestiach związkowych. Niby będzie z Tobą żyła i pewnie będzie szczęśliwa, jednak zawsze na pół gwizdka. Nic Was przecież nie łączy, gdyż nie macie ani wspólnego dziecka, ani żadnego dorobku życiowego. Nigdy nie mieszkaliście ze sobą nawet dwóch dni.
Wszystko co Was łączy może okazać się więc zwykła iluzją, która zweryfikuje życie.
Na dodatek nie wiadomo, na ile wystarczy Annie cierpliwości odnośnie faktu, że jeszcze długo będziesz łożył na żonę i Wasze dzieci. Ona jest tylko człowiekiem.

Uwierz mi, nie trzeba być geniuszem, żeby już teraz moc przewidzieć pewne rzeczy.

Ani Ty nie masz żadnej z nich tak naprawdę, ani żadna z nich nigdy nie będzie miała Ciebie tak naprawdę.

Każde rozwiązanie będzie tylko na krótką metę.

Z tym bym się  nie zgodziła jakkolwiek twoje wpisy uważam za wartościowe.  Życie płata różne figle i prawdopodobnie nie będzie tych dwóch scenariuszy.

259

Odp: Jak złożyć serce?
Tamiraa napisał/a:
ulle napisał/a:
wrzosiec napisał/a:

,,, To jest właśnie powód, dla którego założyłem ten wątek, może dla kogoś to będzie jakaś przestroga na przyszłość, przynajmniej tyle dobrego."

Dobry z Ciebie człowiek

A co życie Ci pokaże?
Nie pokaże Ci niczego więcej ponad to, co już teraz można przewidzieć, chociaż oczywiście można brać poprawkę na to, że życie przynosi różne niespodzianki, niestety najczęściej niemiłe i niepożądane.
Załóżmy, że wybierzesz żonę. Ok, żona będzie szczęśliwa i spadnie jej ciężar z piersi. Bedzie mijał czas, a ona przyzwyczai się, że koszmar już się skończył i Twój powrót zacznie traktować, jako coś oczywistego. Pójdziecie na osobne terapie, może nawet na wspólną i być może na jakiś czas uda się Wam dostrzec w tym wspólnym życiu więcej plusów niż minusów. Będziecie więc JAKOS tam żyć, tak po polsku czyli miernie, może poprawnie, jak większość. No JAKOS.

Epizodu z Anną nie mymazecie jednak ze swojego życia. Gdzieś z tyłu głowy zawsze pozostanie wrażenie klejonego dzbana.

Weźmy opcje, że wybierzesz Annę. Przez jakiś czas będziecie fruwać ze szczęścia, ale niestety ona też będzie miała na uwadze to, że nie była pierwszym wyborem, skoro przez jakiś czas sypiałes z żoną i mówiłeś o uczuciach do żony. Takich rzeczy raczej się nie zapomina. Będzie więc ta zadra między Wami, chociaż może nauczycie się nawet nigdy nie wracać do tego tematu. Anna troszkę w życiu przeszła, więc jeśli czegoś się nauczyła, to na pewno wie o tym, że lepiej być ostrożną w kwestiach związkowych. Niby będzie z Tobą żyła i pewnie będzie szczęśliwa, jednak zawsze na pół gwizdka. Nic Was przecież nie łączy, gdyż nie macie ani wspólnego dziecka, ani żadnego dorobku życiowego. Nigdy nie mieszkaliście ze sobą nawet dwóch dni.
Wszystko co Was łączy może okazać się więc zwykła iluzją, która zweryfikuje życie.
Na dodatek nie wiadomo, na ile wystarczy Annie cierpliwości odnośnie faktu, że jeszcze długo będziesz łożył na żonę i Wasze dzieci. Ona jest tylko człowiekiem.

Uwierz mi, nie trzeba być geniuszem, żeby już teraz moc przewidzieć pewne rzeczy.

Ani Ty nie masz żadnej z nich tak naprawdę, ani żadna z nich nigdy nie będzie miała Ciebie tak naprawdę.

Każde rozwiązanie będzie tylko na krótką metę.

Z tym bym się  nie zgodziła jakkolwiek twoje wpisy są wartościowe.  Życie płata różne figle i prawdopodobnie nie będzie tych dwóch scenariuszy.

Może i nie będzie, bo na kogoś przyjdzie np jakaś choroba albo jakaś inna siła wyższa?

A może wszystko ułoży się szczęśliwie obojętne dla której z tych konfiguracji?

Ty zakładasz, że moje prognozy raczej się nie spełnią. Może i nie, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że jednak się spełnią.
A poprawkę na niespodzianki od życia też wzięłam.

Sytuacja autora jest trudna, jednak nie jest nierozwiązywalna, tyle tylko że tu chyba trzeba będzie wybierać mniejsze zło, w tym sensie, żeby wybrać coś, co na przyszłość przyniesie mniejsze ryzyko porażki.

Dlatego ja mimo wszystko bardziej kibicuje żonie, chociaż nie mam nic do Anny.
Chyba nie bez powodu najczęściej bywa tak, że zdradzający facet wraca do żony, do rodziny. Tak jest po prostu dla faceta mądrzej i bardziej bezpiecznie.
Nie znaczy to jednak, że autor ma być wszystkimi albo prawie wszystkimi zdradzającym żonatymi.
On może pójść własną drogą i na przekór wszystkim wybrać kochankę.

260

Odp: Jak złożyć serce?

te scenariusze są tym bliżej spełnienia im dłużej Clash się zastanawiasz. im dłużej trzymasz każdą z tych kobiet w takim dołku tym więcej one będą mieć później żalu że się tyle wahałeś i tym trudniej będzie to przepracować i zapomnieć.
już nie mówiąc o tym że zaraz któraś do swojego dna dobije.

i cały czas się zgadzam z ulle że tu wybór to kwestia zobazenia gdzie będzie więcej strat.

Posty [ 196 do 260 z 261 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak złożyć serce?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024