Inocynt napisał/a:Airuf napisał/a:Co do konstytucji, masz tam zapis o wolnosci jednostki (rozdział II, art. 31) i partnerka autora z tego skorzystała, olewając autora i jego zdanie (bo już o tym rozmawiali). Bo może, bo ma takie prawo. A autor nie ma prawnych środków uzyskania efektu jakiego by oczekiwał, lepiej?
Jednak dla mnie oczywistą głupotą wykazuje się osoba która wybiera partnera o sprzecznych pogladach i będzie próbowała go zmienić, zamiast wybrać z osób które owe poglądy podzielają.
Super, powtórzyłeś moje tezy ciut inaczej ubierając w słowa.
Nie, powtórzyłem swoje tezy, łącznie z nawiazaniem do konstytucji, inaczej ubierając je w słowa, te po których zarzuciłeś mi brak umiejętności czytania ze zrozumieniem.
Inocynt napisał/a:Airuf napisał/a:I tu nie dominuje opinia że trzeba zacisnąć zęby, tu dominuje opinia żeby zamiast niszyczyć ręce i stoły (co jest po prostu głupie) poszukać kogoś kto myśli podobnie.
Tu dominuje poszukiwanie człowieka myślącego identycznie, a tak to szukać możesz do ukichanej śmierci.
Nie, po prostu człowiek wraz z wiekiem i nabytym doświadczeniem zaczyna rozumieć że w poważnym życiu, w związku, kompromisy będą potrzebne w dużo ważniejszych sprawach, więc w kwesti stylu ubioru lepiej poszukać kogoś kto nam pasuje, zamiast o takie rzeczy kruszyć kopie...
Inocynt napisał/a:Airuf napisał/a:Wytknąłeś Salomonce że nie zna się na związkach bo uważa że kobieta może odejść od mężczyzny który chce coś wymuszać szantażem, a Ty uważasz że w praktyce to się nie zdarza.
Niczego takiego nie napisałem. Nie bierz tworów własnej wyobraźni za rzeczywistość. Salomonka, jak to człek bez związkowego doświadczenia, prezentuje postawę, że takie zerwanie to lajcik i hehehehe, będzie miał za swoje. Nie, to nie jest lajcik, więc zapewne większość (nie wszyscy, co z kolei urodziło się w twojej głowie) głęboko się zastanowi co jest ważniejsze - związek czy chodzenie z dupą na wierzchu.
"Więc jasne, jej strój, jej decyzja. Tylko dobrze nie zapominać, że nie ma przymusu trwania w związku. Tak, wiem, coś napiszesz o normalnych (w twoim mniemaniu) kobietach, które nie ugną się, odejdą z hukiem. Łatwo się tak teoretyzuje, będziesz może kiedyś w związku (w co wątpię, bo raczej dłuższy niż 2 miesiące ci nie grozi) to może pojmiesz, że teoria i praktyka to dwie różne sprawy."
Więc napisz mi swoją interpretację Twojego własnego tekstu (powyżej), bo może inaczej rozumiesz język polski...
Inocynt napisał/a:Airuf napisał/a:Każdy normalny człowiek powinien w takim przypadku odejść...
Nie, związek polega na tym, że masz prawo od drugiej strony czegoś wymagać i vice versa. Tu dominuje postawa, że masz albo zacisnąć zęby, albo odejść, czyli typowy model rodem z wielkich miast - luźnej relacji, w której jest sublokatorstwo + seks, a nie faktyczny związek.
Masz prawo wymagać, a druga strona ma prawo nie chcieć spełnić wymagań. I obie strony mają prawo odejść. Są rzeczy przy których można iść na kompromis, szantaż do nich nie należy... Dalej nie wiem co Ty tu widzisz innego...
Inocynt napisał/a:A w tym konkretnym przypadku akurat doradzam odejście, bo świecenie zadkiem to nie jest główny problem, to tylko objaw. Pewnie do wyeliminowania, ale zapewne będą inne, gorsze objawy. Bo kompleksy połączone z pustką w głowie, niestety, dość wyraźnie wróżą problemy.
No tak, pustka w głowie...znasz partnerkę autora? Bo to daleko idące wnioski jak na tak krótki opis dotyczący stylu ubierania się. No ale pewnie nie opierasz się na stereotypach...