Lady Loka napisał/a:Witold12 napisał/a:Portale są najlepsze - nie tracisz czasu tylko wiesz, że druga osoba chce tego samego co ty i jej się podobasz. Czasami ktoś na zdjęciach oszuka, no ale co w tym złego? Każdy szuka najlepszej opcji, nikogo nie interesują średniacy. Ja ci powiem szczerze, że na 5 kobiet z którymi ostatnio randkowałem tylko jedna mocno różniła się w wyglądzie na zdjęciach i rzeczywistości, więc dostała automatycznie kosza.
Witold, a tak z ciekawosci, z iloma z tych dziewczyn, z ktorymi randkowales na portalu spotykales sie dluzej niz miesiac?
bo rozumiem, ze ciagle szukasz?
Z trzema. Randek było sporo, ale wiele kobiet zrezygnowało po pierwszym spotkaniu i wielu kobietom również ja podziękowałem po pierwszym spotkaniu. Powody różne. Wygląd, desperacja, przynudzanie, drażniące szczegółowe wypytywanie na pierwszej randce (czym jeździsz, w jakiej dzielnicy masz mieszkanie, jaki masz zawód, jakie studia itd.). Tak kwestii uzupełnienia - nie uważam pytań o studia czy pracę za złych - niekoniecznie są one po prostu konieczne na pierwszej randce. To raz a dwa - jest różnica, gdy ktoś raz zapyta z ciekawości i zmieni temat vs. gdy ktoś drąży, drąży i próbuje oszacować majątek - to widać.
noben napisał/a:Prowadząc jako-takie życie w sposób automatyczny poznaje się dostateczną ilość ludzi, aby wśród nich kogoś sobie i szukać, i znaleźć.
Odwoływanie się do pomocy portali, ganianie po mieście specjalnie w celu poznawania samo w sobie świadczy, że coś w tym życiu jest mocno nie teges. W sensie, że NORMALNE relacje z innymi ludźmi leżą i kwiczą.
Bo przy w miarę normalnych relacjach są jakieś wyjścia, spotkania towarzyskie, wycieczki rowerowe czy nawet jakieś denne grille u stryjka Zbyszka, gdzie też może się trafić jakiś fajny kuzyn szwagierki ciotki Ziuty.
Dlatego ten wątek w sumie kręci się wokół zwalczeniu skutku problemu, a nie samego problemu, jakim jest brak normalnych, zdrowych relacji z innymi ludźmi.
Żaden portal i żadne ganianie po galeriach w perspektywie tu nie pomoże, bo choćby nawet trafił się ideał i sam podał na tacy, to inwalida socjalny położy tę - i każdą inną znajomość także.
Odleciałaś i to grubo. Twoja wypowiedź jest dla wielu osob krzywdząca. Po pierwsze - jak można porównać zagadywanie na ulicy do zagadywania na portalach? Mam na myśli celowe wyjśćie z domu z myślą w głowie "zagadam do 20 kobiet i spróbuję je zdobyć". To pierwsze jest niesmaczne, zalatuje desperacją. To drugie jest całkiem normalne dla wielu osób, zwlaszcza po 30. Wyobraź sobie, że niektórzy pracują w korporacji, rozkręcają własne biznesy i niekoniecznie pracują po 8 tylko 10 czy 12 godzin dziennie. Po pracy trzeba ugotować, posprzątać itd. - nie zawsze jest siła na coś dodatkowego. Te osoby mają trochę czasu dla drugiej połówki, ale nie mają czasu jej szukać. Odpalają na godzinę, dwie dziennie portale randkowe i randkują. Można jednocześnie gotować i pisać, albo w przerwie w pracy zadzwonić. Szukając kogoś na żywo to nie jest godzinka, dwie tylko kilka godzin.
Inna kwestia jest taka, że nie każdy jest ekstrawertykiem. Raczej powiedziałbym, że takie ekstrawertyczne, rozrywkowe osoby która co chwila kogoś poznają (zwłaszcza po studiach) to naprawdę rzadkość i być może wynik szczególnych zainteresowań, gdzie potrzebny jest kontakt z drugim człowiekiem np: grupa taneczna, grupa do grania w siatkówkę itd. Niektórzy mają stałe grono znajomych i spotykają się w kilka osób raz na dwa miesiące. Albo mają takie zainteresowania, że nie potrzeba drugiej osoby i nikogo nie poznają np: jazda na rowerze, malowanie, programowanie, czytanie książek itd. To że takie osoby nie podrywają na żywo nie oznacza, ze są NIENORARMALNE. To są po prostu introwertycy i takich osób jest z 80%
Trzecia kwestia jest taka - że poleganie na znajomych jest po prostu słabe. Nie masz kontroli nad tym kogo twój znajomy ci przedstawi. Może to być interesująca osoba, albo totalny burak. Może twój znajomy nikogo ci nie przedstawić. A i nie każdy lubi grille u stryjka zbyszka, picie do nieprzytomności w rytmach muzyki disco polo... Niektórzy wolą mieć spokój, w weekend sobie zrobić wycieczkę, przeczytać dobrą książkę, odpalić fajny film po męczącym tygodniu.
Zagadywanie na portalach i randkowanie tylko tam - jest normalne. Zagadywanie "maszynowe" ludzi na ulicy, takie totalnie z czapy - normalne nie jest. Ale np: jak ktoś jedzie na rolkach i sobie pogada akurat z innym rolkarzem - to już uważam za normalne. Tak samo nie wiem, na jakimś koncercie ulubionego artysty stoją obok siebie dwie osoby i zaczną rozmowę na temat historii piosenkarza, dyskografii czy cokolwiek. To jest duża różnica względem podchodzenia na ulicy, nie widzicie tego? Ale nie każdy musi pozytywnie zareagować na taką rozmowę. Ja sam poznaję ludzi również przez znajomych, ale ile tych ludzi poznam? Przez rok może z 5-10 kobiet. Niektóre zajęte, niektóre nie w typie itd. Wolę brać sprawy w swoje ręce i szukać na portalach. Osoby uważające ludzi poznających się przez portale za nienoramlne same są nienormalne i mają zbyt wąską wyobraźnie.
Olinka napisał/a:Po pierwsze skąd pewność, że druga osoba chce tego samego, co Ty? Napisać można wszystko. Po drugie właśnie w zdjęciach, zwłaszcza tych podrasowanych, tkwi wielka pułapka i ryzyko późniejszego rozczarowania, a w realu nic się nie ukryje. Idąc dalej, nawet godziny rozmów w sieci nie gwarantują, że face to face będzie tak samo, a nawet podobnie. Mało to mamy wątków, kiedy ludzie niemal się w sobie zakochują, a w trakcie spotkania czar pryska, bo chemia kompletnie nie działa?
Jednym słowem jedno i drugie ma swoje plusy i minusy.
No nie wiem, bo może zaczynacie rozmawiać? Po kilku wiadomościach się dowiadujesz więcej i decydujesz zanim stracisz czas na spotkanie. Możesz komuś podziękować, albo kontynuować. Nikt nie każe ci siedzieć godzinami w sieci. Najlepiej wymienić kilka wiadomości i po kilku dniach czatowania jak najszybciej spotkać się na żywo. Sama przyznasz, że podryw na portalu jest szybszy zwłaszcza dla zapracowanych. Chwilę poczatujesz z kilkoma osobami, spotykasz się. Ale piszesz z potencjalnie zainteresowanymi osobami, które chcą tego samego. Jednymi się rozczarujesz, to jasne, innymi nie.
Natomiast podryw przez "maszynowe" zagadywanie na ulicy? Trzeba zagadać do kilkudziesięciu, kilkuset osób żeby poznać kilka, które:
- akurat spełaniają wymagania
- akurat są wolne
- akurat chcą tego samego
- akurat się nie spieszą i są na tyle śmiałe, żeby się umówić
Są jeszcze inne miejsca, znajomi ale w pewnym wieku nie poznajesz w taki sposób dziesiątki osób tylko kilka - na rok. I znowu ktoś może ci się wydać beznajdziejny, brzydki, zajęty itd. Jaka jest szansa, że akurat pierwsza przedstawiona ci osoba przez znajomego akurat ci się spodoba i zaiskrzy?
jjbp napisał/a:Dziwne to przekonanie że na portalu obie strony od razu wiedzą co ten tego. A niby skąd? Może na portalu dla jakiejś z góry ustalonej grupy docelowej to tak ale takim zwykłym?
Choćby dlatego, że niektórzy piszą wprost - chce seksu, chce poważnej relacji itd.