Co ukrywają mężczyźni (w USA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 220 z 229 ]

166

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Hahahaha, to może by się okazało, że wcale na wakacje nie pojedziecie. Ale zaraz zaraz, wtedy się pewno wcale takiego partnera nie wybiera, bo niezaradny  big_smile

Zobacz podobne tematy :

167 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-11 09:39:49)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ela210 napisał/a:

serio? Ja robię makijaż w 10 minut max, a makijaż ekspress w minutę..

ale da się.. jak Olinka napisała.

Myślę, że taki codzienny makijaż, to nie zajmuje nawet 10 minut. Ale jak ktoś nakłada bazy, podkłady, cienie na powieki, maluje kreski, które rościera na smoky eyes, nakłada pudry, róże, bronzer, rozświetlacz we właściwych miejscach, kładzie pomadkę na 2 razy,...to to może trwać wieki :-D


Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

168

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

169

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

170 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-11 21:02:01)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

nadinterpretacja

171 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-11 09:53:44)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)

172 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-11 10:02:20)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)


my chyba dwie różne dyskusje czytamy big_smile

rossanka:
"Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma."
"Co do samych mężczyzn - nie wydaje mi się, aby większość z nich była specjalnie stała. Mówią jedno, co innego robią. Najpierw słyszysz, że tak, to jest wszystko na poważnie, że jemu bardzo zależy, a za parę lat słyszysz, - wiesz co, jednak się pomyliłem, to nie jest to. I baj baj.

Dlatego uważam, ze każdy powinien liczyć na siebie."


CatLady:
"Podobnie jak rossanka uważam, że związki się kiedyś kończą, małżeństwa też. Nigdy nie wolno doprowadzać do sytacji, gdy zostaje się bez niczego, bez pieniędzy, na czyjejś łasce - bo ktoś nam naściemniał o jakiejś unii i o bezgranicznym zaufaniu, a potem wniósł o rozwód i zniknął."

173

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)


my chyba dwie różne dyskusje czytamy big_smile

rossanka:
"Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma."
"Co do samych mężczyzn - nie wydaje mi się, aby większość z nich była specjalnie stała. Mówią jedno, co innego robią. Najpierw słyszysz, że tak, to jest wszystko na poważnie, że jemu bardzo zależy, a za parę lat słyszysz, - wiesz co, jednak się pomyliłem, to nie jest to. I baj baj.

Dlatego uważam, ze każdy powinien liczyć na siebie."

Akurat pamiętam, że ktoś wcześniej wrzucał przykład, jak to mąż ze swojego konta wyprowadza kasę, która docelowo miała być na edukację dziecka. Jakoby wspólne konto przed tego typu zachowaniami chroniło :-D
A rossanka to tylko hipotetyzowała w odpowiedzi na tamte „rewelacje”, których cel nie do końca autor nawet potrafił określić :-D

174

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

MagdaLena

ja wrzuciłam ten przykład, wyłącznie do przemyśleń.


Tak, Rossanka hipotetyzowała, jak wiele innych osób w tym wątku, np. LadyLoca chce mieć intercyzę, a "wczuwała się" w małżenstwo bez intercyzy i jeszcze inne osoby, które nie są w małżeństwie ze wspólnotą majątkową, a pisały o rozwiązaniach dla wspólnoty.

Ja osobiście wolę wspólne, choćby dlatego, że jestem tym "mózgiem finansowym" i to ułatwia. Niemniej jednak kolejny raz powtórzę, że nie ma rozwiązania dobrego dla wszystkich, ważne, by przyjąć coś, co odpowiada obojgu i w razie potrzeby korygować.

175

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

176

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

Jest jednak kilka zasadniczych różnic. W małżeństwie kasa jest wspólna z mocy prawa. Rozdzielność trzeba sobie dodatkowo zagwarantować. W związku niemalżenskim jest dokładnie odwrotnie.
W małżeństwie jest domniemanie ojcostwa i aby mu zaprzeczyć trzeba się dobrze nagimnastykowac a i to nie zawsze się uda. W związku niemalżeńskim jest dokładnie odwrotnie.
Dziedziczenie po mężu jest automatyczne. Po partnerze nie.

To sporo zmienia.

177 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-11 11:43:19)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Hahahaha, to może by się okazało, że wcale na wakacje nie pojedziecie. Ale zaraz zaraz, wtedy się pewno wcale takiego partnera nie wybiera, bo niezaradny  big_smile

Mallwusia, a Ty z dobroci serca oczywicie utrzymywałabyś nieroba?

178 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 11:46:11)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

179

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

Jest jednak kilka zasadniczych różnic. W małżeństwie kasa jest wspólna z mocy prawa. Rozdzielność trzeba sobie dodatkowo zagwarantować. W związku niemalżenskim jest dokładnie odwrotnie.
W małżeństwie jest domniemanie ojcostwa i aby mu zaprzeczyć trzeba się dobrze nagimnastykowac a i to nie zawsze się uda. W związku niemalżeńskim jest dokładnie odwrotnie.
Dziedziczenie po mężu jest automatyczne. Po partnerze nie.

To sporo zmienia.

Ale tutaj nie rozmawiamy o ojcostwie i dziedziczeniu tylko o pieniądzach.
A przy osobnych kontach w małżeństwie o tej wspólnocie najczęściej rozmawia się, jak trzeba dzielić kasę przy rozwodzie.
Nawet gdybym nie miała intercyzy to nie widzę, w jaki sposób nasze rządzenie pieniędzmi miałoby zmienić się od tego, co mamy w tym momencie, gdzie ja kupuję rzeczy do wspólnego domu tak samo jak i mój partner. Kupujemy sobie rzeczy wzajemnie, płacimy rachunki razem, wszystko płacimy razem, co jest dla naszego wspólnego domu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

180

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

181

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

Niby tak,  tylko my też byliśmy kiedyś 20-kilku latkami mieszkającymi z partnerem a po ślubie staliśmy się rodziną bez potrzeby trzymania pieniędzy w osobnych portfelach. Ważniejsze,  my nie traktowaliśmy małżeństwa jak utraty niezależności. Po prostu chcieliśmy z najważniejszą osobą na świecie dzielić smutki i radości, bo przecież "Radość dzielona podwójną radością, boleść dzielona połową boleści."
A kasa to radość, żal nie dzielić się tym szczęściem z współmałżonkiem  wink

182

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:
Wzl napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

Ja mam staż małżeński nieco dłuższy niż dwudziestoletni i mamy osobne konta. Przez krótki czas mieliśmy wspólne konto, ale źle się z tym czuliśmy. Od lat mamy osobne. Więc dyskusja, nawet jeśli jałowa, to z pewnością nie z tego powodu który ty podnosisz. Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

183

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

184

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego.
Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Wzl napisał/a:

Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz prawo, ale twoja natarczywa krytyka sposobu życia innych i próba wtłoczenia ich w twój model życia jest skazana na niepowodzenie.

185

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Tak, twoja tolerancja jest legendarna. Już w tym temacie ją pokazałeś wyzywając mnie kilkukrotnie.
Dodał bym jeszcze łatwość zawierania kompromisów. Stąd musieliście z żoną rozdzielić konta.

186

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ludzie którzy nazywają siebie tolerancyjnymi zazwyczaj już samym tym stwierdzeniem negują oponenta.

187

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz jakieś dziwne ciśnienie na to, by czuć się lepszy niż inni w tym wątku, którzy nie żyją tak jak Ty. Dlaczego tak jest?

Przecież np ja niczego Ci nie narzucam. Mój sposób tak samo dobry jak Twoj, o ile oba się sprawdzają w danych związkach. Skąd ta potrzeba krytykowania i umniejszania wszystkiego, co inne? To, co lepsze dla Ciebie może być gorsze dla mnie.

Jestem wg Ciebie jakaś gorsza, bo nie mam ślubu, dzieci i nie mam osobne konto w banku? big_smile przecież to jest absurd...

Chyba masz jakiś kompleks człowieku. Zyj i daj żyć innym.

188

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

E tam przecież będąc ze sobą w związku spędzamy ze sobą tyle czasu, non stop się komunikujemy, że po części nawet te rozdzielne rzeczy są jak gdyby wspólne, wszystko można regulować na bieżąco przecież. Szczerze to nawet nie przyszłoby mi do głowy zastanawiać się, czy po ślubie należy mieć 1 konto, czy 2 lub 3 big_smile.

-

189

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Tak, twoja tolerancja jest legendarna. Już w tym temacie ją pokazałeś wyzywając mnie kilkukrotnie.
Dodał bym jeszcze łatwość zawierania kompromisów. Stąd musieliście z żoną rozdzielić konta.

Koniecznie muszę to powiedzieć żonie. Biedaczka jest nieświadoma tego że od 30 lat żyje z takim łajdakiem.

190

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Ludzie którzy nazywają siebie tolerancyjnymi zazwyczaj już samym tym stwierdzeniem negują oponenta.

Ludzie których argumenty upadną czasami wolą rzucić jakiś okrągły ogólnik niż przyznać że ich argumentacja była nietrafiona. Czyżby przykład małżeństwa żyjącego zgodnie od 30 lat i mającego osobne konta nie pasował do tezy o tych teoretykach małżeńskich finansów?

Btw, żona ma trzy konta, ja mam pięć. Każde służy do czego innego. W podróży używam brytyjskiego Revoluta, mam dwa konta a Vista i dwa oszczędnościowe, każde w innej walucie. Mam konto na głupstwa, mam na comiesięczne przelewy, oszczędności dywersyfikuje państwowo i walutowo. Co gorsza ubezpieczenia podobnie. Nie wierzę w polski boom gospodarczy, więc wolę się zabezpieczyć. Każde z naszych dzieci, jak tylko mogło, dostawało przelewy na swoje osobiste konto. Po osiągnięciu pełnoletności, przekształciły je w "dorosłe" konta, albo zmieniły bank. To że rodzice dają kasę, nie znaczy że mają mieć nad nią jakąkolwiek kontrolę. O wszystkich moich kontach pełną wiedzę ma zarówno żona, jak i dorosłe, samodzielne już, dzieci. Kody dostępu ma żona w szufladzie. To tak na wypadek konieczności postępowania spadkowego.
Czy ten model jest idealny? Nie. Czy ja zgodziłbym się na inny? Pewnie tak, ale pod warunkiem że dla nas byłby lepszy. Jak na razie nic lepszego nie znaleźliśmy.

191

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz jakieś dziwne ciśnienie na to, by czuć się lepszy niż inni w tym wątku, którzy nie żyją tak jak Ty. Dlaczego tak jest?

Przecież np ja niczego Ci nie narzucam. Mój sposób tak samo dobry jak Twoj, o ile oba się sprawdzają w danych związkach. Skąd ta potrzeba krytykowania i umniejszania wszystkiego, co inne? To, co lepsze dla Ciebie może być gorsze dla mnie.

Jestem wg Ciebie jakaś gorsza, bo nie mam ślubu, dzieci i nie mam osobne konto w banku? big_smile przecież to jest absurd...

Chyba masz jakiś kompleks człowieku. Zyj i daj żyć innym.

Znowu nie trafiłaś. Wyciągasz bzdurne wnioski.
To,  że coś uważam za lepsze to nie dlatego, że ja to posiadam. Czy jak powiem, że uważam związki w których ludzie są sobie wierni do śmierci za lepsze od tych gdzie każdy z każdym to zaraz zaatakuje mnie ktoś z otwartego związku?
Musisz zrozumieć, że ludzie mają nie tylko różne sposoby na życie, ludzie też różnie oceniają to co ich otacza.
Ludzie przez polityczną poprawność przestali mówić to co myślą,  bo zaraz zostaną zjedzeni przez tych co myślą inaczej. Wszyscy muszą być równi, nikogo nie wolno oceniać bo w depresję wpadnie.
Mamy tutaj mocno wierzące osoby, które uważają, że to źle jak para uprawia seks przed ślubem. Czy nie mogą pisac,  że wg nich robisz coś źle, bo wpadniesz w kompleksy?
Wiele osób powiedziało tutaj,  że osobne konta są lepsze od wspólnego. Czy mam tak jak ty zacząć płakać,  że uważają mnie za gorszego? Wyluzuj. Co cię obchodzi co jakiś anonimowy gostek myśli o związkach takich jak twój? Ma prawo myśleć co chce.  Ja mam w nosie co ty myślisz o mnie. To chyba jednak ty masz jakieś kompleksy skoro wszystko bierzesz do siebie.

192 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-11 19:14:40)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Ludzie przez polityczną poprawność przestali mówić to co myślą, bo zaraz zostaną zjedzeni przez tych co myślą inaczej

chyba wszyscy piszemy to co myślimy:)

Wzl napisał/a:

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam

1. Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią.
Jeżeli ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia czy ile wydaje ma problem z zaufaniem. Ja też nie chcę żeby mój sąsiad wiedział ile zarabiam. Ale to sąsiad.
Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis.

2. Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.

3. Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

4. Szkoda,  że nie widzą, że jeżeli do tego żeby się nie kłócić potrzebują osobnych kont to coś jednak nie gra w tej relacji.

5. dziwne jest, że akurat pieniędzy tak dużo ludzi nie chce dzielić z najważniejszą osobą w życiu.

6. Jak widać niektórzy za bardzo kochają swoją niezależność i pieniądze żeby rezygnować z nich dla jakiegoś bylemałżonka.

7. Ci co są w małżeństwach: macie rozdzielność czy tak sobie tylko dzielicie małżeńskie pieniądze, że niby te są tylko moje a te tylko twoje?

w kwestii meritum chyba podałem już prawie wszystko:)ale jeszcze taka rzecz, gdybym np. był w związku i chciał zaprosić dziewczynę na wakacje albo kupić coś fajnego, odrębne konto na którym mam swoje środki wydaje się służyć znacznie lepiej do takiego celu. Chętnie przeczytam odpowiedź, to co ostatnio napisała mallwusia było ciekawe

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

193 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 19:25:43)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

O czym te cytaty miały świadczyć? Że mój model gospodarowania jest tak samo dobry? Nie jest. Jest lepszy. Wg mnie. Nikogo nie zamierzam przekonywać,  po prostu uzasadniałem swoje zdanie dlaczego tak uważam.

Co do pytania: pisałem już kilka razy, że o wspólnych finansach mówię w kontekście małżeństwa a nie zwykłego związku.

194

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

A my od 6 stron pokazujemy Ci, że inne modele są tak samo dobre smile więc może mógłbyś chociaż przyjąć to, że inne modele istnieją i przestać wmawiać nam, że robimy coś źle?
Z góry dziękować bardzo.
Swoją drogą, żeby ocenić który model jest lepszy tak na serio, musiałbyś wypróbować oba. Ty nie wypróbowałeś więc i tak nie jesteś do końca obiektywny.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

195 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 19:46:12)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Powtórzę to co pisałem.
"Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam"
Ja nie uważam, że są tak samo dobre.  Możesz 10 stron próbowac mnie przekonać a ja dalej będę uważał,  że lepiej jak małżonkowie sobie ufają niż jak coś przed sobą ukrywają.
Tak uważam.
Nie dlatego,  że ja tak mam.
Masz rację z tym,  że moja ocena nie jest obiektywna. Przeciwnie,  jest w 100% subiektywna.

196 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-05-11 20:43:30)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

Snake, jest gorzej niż sądzisz, taka nie jest współwłaścicielem w połowie, taka jest właścicielem w stosunku 1/1 bo małżeńska wspólność majątkowa to współwłasność łączna, czyli bezudziałowa big_smile tongue

197 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-11 20:57:31)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Jak sobie ufają, to ufają, a nie zakładają, że ktoś coś ukrywa- czy 1 konto czy 2.
Jak ktoś nie ufa, to chce kontroli. A choćby ją miał to i tak z tyłu głowy będzie miał podejrzenia .

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

198

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Hahahaha, to może by się okazało, że wcale na wakacje nie pojedziecie. Ale zaraz zaraz, wtedy się pewno wcale takiego partnera nie wybiera, bo niezaradny  big_smile

Mallwusia, a Ty z dobroci serca oczywicie utrzymywałabyś nieroba?


a kto bogatemu zabroni

199 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-05-11 21:44:49)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
SonyXperia napisał/a:
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

Snake, jest gorzej niż sądzisz, taka nie jest współwłaścicielem w połowie, taka jest właścicielem w stosunku 1/1 bo małżeńska wspólność majątkowa to współwłasność łączna, czyli bezudziałowa big_smile tongue

Myślę, że jest jeszcze gorzej. Moja zawsze mi mówiła, że wszystko co moje jest nasze, a co jej jest jej wink W sumie dokładnie tak jest. To znaczy na potrzeby rodzinne wydaję 99,9 % swoich dochodów. Kupuję sobie swoje prywatne małe zachcianki, które kupuję z wyrzutami sumienia, że wydaję pieniądze na bezproduktywne pierdoły dla własnej przyjemności. Żeby nie było, wiem doskonale, że moja prawie każdy swój grosz wydaje na dzieci. Mówię jej - kup sobie jakiś ciuch, to idzie do szmateksu. Porządne elementy garderoby bieliźnianej kupiła na zasadzie takiej, że powiedziałem - idź, wybierz, zmierz i odłóż. Ja przyjdę potem i zapłacę. Teoretycznie mógłbym jej dać na to pieniądze ale wtedy okazałoby się, że kupiła za nie coś dla dzieci... Pozostaje więc moja metoda wink Teraz chodzi z wyrzutami sumienia, że kupiła sobie kosmetyki za 50 zł. W zeszłym roku wywaliła kilkanaście średnich krajowych swoich prywatnych pieniędzy w urządzenie domu, żeby dzieci mieszkały bardziej po ludzku...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

200

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

"kilkanaście średnich krajowych swoich prywatnych pieniędzy"

skoro prywatne, to albo macie intercyzę, albo wydała środki ze sprzedaży majątku osobistego. W małżeństwie nie ma czegoś takiego jak prywatne pieniądze.

201

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Dokładnie tak. Im więcej tutaj się pojawia wpisów tym bardziej się zaczynam uśmiechać czytając je.
W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze. A kwestia tego jak sobie to tłumaczy to już inna sprawa. Może naiwnie mówić że to jej/jego itd. I że "ja opłacam samochód a żona dom. I nikt mnie nie będzie kontrolował i zaglądał na co wydaje moje prywatne pieniądze."

202

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Noo, czyli można mieć jednak osobna przestrzeń bankową, skoro to nic nie zmienia? big_smile  Super smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

203

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze.

Patrz posty wyżej. W normalnym życiu normalne są takie sytuacje, że małżonkowie mają swoje pieniądze sprzed małżeństwa, nabywają też pieniądze, które nie podpadają pod wspólność małżeńską. Do tego sporo ludzi ma ustanowioną rozdzielność majątkową (nie żadną tam wydumaną intercyzę), którą to można ustanowić w dowolnym momencie małżeństwa i robi się tak z różnych powodów. Więc sytuacja, że małżonkowie mają osobne konta jest najzupełniej normalna i nic nikomu do tego jeśli tak ktoś sobie w życiu ustala.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

204

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:
M@r napisał/a:

W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze.

Patrz posty wyżej. W normalnym życiu normalne są takie sytuacje, że małżonkowie mają swoje pieniądze sprzed małżeństwa, nabywają też pieniądze, które nie podpadają pod wspólność małżeńską. Do tego sporo ludzi ma ustanowioną rozdzielność majątkową (nie żadną tam wydumaną intercyzę), którą to można ustanowić w dowolnym momencie małżeństwa i robi się tak z różnych powodów. Więc sytuacja, że małżonkowie mają osobne konta jest najzupełniej normalna i nic nikomu do tego jeśli tak ktoś sobie w życiu ustala.

ale Ty teraz piszesz zupełnie o czymś innym Snake

205

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:

ale Ty teraz piszesz zupełnie o czymś innym Snake

To znaczy?

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

206

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
Snake napisał/a:
M@r napisał/a:

W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze.

Patrz posty wyżej. W normalnym życiu normalne są takie sytuacje, że małżonkowie mają swoje pieniądze sprzed małżeństwa, nabywają też pieniądze, które nie podpadają pod wspólność małżeńską. Do tego sporo ludzi ma ustanowioną rozdzielność majątkową (nie żadną tam wydumaną intercyzę), którą to można ustanowić w dowolnym momencie małżeństwa i robi się tak z różnych powodów. Więc sytuacja, że małżonkowie mają osobne konta jest najzupełniej normalna i nic nikomu do tego jeśli tak ktoś sobie w życiu ustala.

ale Ty teraz piszesz zupełnie o czymś innym Snake

Pisze o tym samym. Czy sytuacja w której małżonkowie mają osobne konta jest normalna, czy świadczy o kłopotach w związku.

207

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:
mallwusia napisał/a:

ale Ty teraz piszesz zupełnie o czymś innym Snake

To znaczy?


Ja nawiązałam do Twojej wcześniejszej wypowiedzi:

Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Snake napisał/a:

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

Snake, jest gorzej niż sądzisz, taka nie jest współwłaścicielem w połowie, taka jest właścicielem w stosunku 1/1 bo małżeńska wspólność majątkowa to współwłasność łączna, czyli bezudziałowa big_smile tongue

Myślę, że jest jeszcze gorzej. Moja zawsze mi mówiła, że wszystko co moje jest nasze, a co jej jest jej wink W sumie dokładnie tak jest. To znaczy na potrzeby rodzinne wydaję 99,9 % swoich dochodów. Kupuję sobie swoje prywatne małe zachcianki, które kupuję z wyrzutami sumienia, że wydaję pieniądze na bezproduktywne pierdoły dla własnej przyjemności. Żeby nie było, wiem doskonale, że moja prawie każdy swój grosz wydaje na dzieci. Mówię jej - kup sobie jakiś ciuch, to idzie do szmateksu. Porządne elementy garderoby bieliźnianej kupiła na zasadzie takiej, że powiedziałem - idź, wybierz, zmierz i odłóż. Ja przyjdę potem i zapłacę. Teoretycznie mógłbym jej dać na to pieniądze ale wtedy okazałoby się, że kupiła za nie coś dla dzieci... Pozostaje więc moja metoda wink Teraz chodzi z wyrzutami sumienia, że kupiła sobie kosmetyki za 50 zł. W zeszłym roku wywaliła kilkanaście średnich krajowych swoich prywatnych pieniędzy w urządzenie domu, żeby dzieci mieszkały bardziej po ludzku...

Pisaliśmy o wspólnocie majątkowej i jej konsekwencjach, a nie o sytuacji, kiedy ktoś ma intercyzę czy majątek osobisty (osobisty to osobisty, co najwyżej zyski z niego wylądują we wspólnej kasie).



M@r napisał/a:

Dokładnie tak. Im więcej tutaj się pojawia wpisów tym bardziej się zaczynam uśmiechać czytając je.
W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze. A kwestia tego jak sobie to tłumaczy to już inna sprawa. Może naiwnie mówić że to jej/jego itd. I że "ja opłacam samochód a żona dom. I nikt mnie nie będzie kontrolował i zaglądał na co wydaje moje prywatne pieniądze."

ja również smile

208

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

A nie mozecie po prostu założyć, że pomimo świadomości, że kasa jest wspólna, niektórzy stosują określenia moja i Twoja?
Bo ja tak zrozumiałam wpis Snake'a.
Kasa jego - to co on zarobi, kasa żony - to, co zarobi żona.
Taki skrót myślowy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

209 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-05-12 21:08:13)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

[treść polityczna, wyraźnie prowokacyjna, bez związku z tematem]

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

210

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:

Pisaliśmy o wspólnocie majątkowej i jej konsekwencjach, a nie o sytuacji, kiedy ktoś ma intercyzę

Mniej anglosaskich seriali i filmów. W Polsce może jakieś jednostki stosują intercyzę natomiast sporo małżeństw stosuje rozdzielność majątkową. Można ją ustanowić na dowolnym etapie małżeństwa, a nawet znieść jak się znudzi. Co więcej być może rozdzielność majątkowa stosowana jest najczęściej by chronić małżonka, a nie go wykorzystywać.

mallwusia napisał/a:

[…]czy majątek osobisty (osobisty to osobisty, co najwyżej zyski z niego wylądują we wspólnej kasie).

A gdzie trzymać ten majątek osobisty? Pod poduchą, w bieliźniarce? Może jednak korzystając ze zdobyczy XX wieku na koncie bankowym, a skoro tak, to czemu na koncie dzielonym z innym człowiekiem skoro to majątek osobisty? Każdy człowiek przeważnie ma jakiegoś ojca, matkę, babcię, dziadka, ciotkę, którzy prędzej czy później umrą i być może raczą obdarzyć tego kogoś spadkiem. To się zdarza nie tylko w filmach tongue i nie tylko u singli.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

211

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Problemem nie jest oddzielne konto wydawać możemy pieniądze na co chcemy ale np zaniżanie dochodów i ukrywanie pieniędzy pod osobnymi tajnymi kontami. Tyczy to ludzie młodych do lat 40-stu w późniejszym wieku zjawisko to rzadko występuje i jak już nie ma takich następstw. I tak Dzieci już starsze albo dorosłe kariera w miarę ustabilizowana itd

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

212

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze. A kwestia tego jak sobie to tłumaczy to już inna sprawa. Może naiwnie mówić że to jej/jego itd. I że "ja opłacam samochód a żona dom. I nikt mnie nie będzie kontrolował i zaglądał na co wydaje moje prywatne pieniądze."

Powyższa wypowiedź już tylko jasno pokazuje, że tematu odrębnych kont we wspólności majątkowej zupełnie nie ogarniasz. Oczywiście wypowiadać mogę się tylko za siebie, ale raz jeszcze powtarzam, że my zakładając odrębne konta nie zrobiliśmy tego po to, by - jak to określiłeś - naiwnie dzielić majątek na 'moje' i 'twoje', chodzi wyłącznie o swobodę w dysponowaniu tym, co znajduje się na danym koncie. Wbrew temu, co niektórym wyraźnie w głowie się nie mieści, to jest znacząca różnica.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

213 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-12 22:03:16)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Oczywiście wypowiadać mogę się tylko za siebie, ale raz jeszcze powtarzam, że my zakładając odrębne konta nie zrobiliśmy tego po to, by - jak to określiłeś - naiwnie dzielić majątek na 'moje' i 'twoje', chodzi wyłącznie o swobodę w dysponowaniu tym, co znajduje się na danym koncie. Wbrew temu, co niektórym wyraźnie w głowie się nie mieści, to jest znacząca różnica.

Czyli nie chodzi o to żeby dzielić majątek na "moje" i "twoje" tylko o to żeby każdy dysponował tym co znajduje się na jego koncie, czyli ja moimi pieniędzmi a ty twoimi.
Jeżeli na swoim koncie, masz swoje zarobki, którymi sama dysponujesz a mąż ma swoje konto, gdzie wpływa jego pensja i on nimi dysponuje to to nie jest podział na "moje"/"twoje" ?

Nie mieszajmy do tego rozdzielności majątkowej. Jeżeli ktoś z jakiegoś powodu ją ma to normalne że ma się osobne konta.  Podobnie jak związek jest bez ślubu i nie ma wspólnoty majątkowej.

214

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Czyli nie chodzi o to żeby dzielić majątek na "moje" i "twoje" tylko o to żeby każdy dysponował tym co znajduje się na jego koncie, czyli ja moimi pieniędzmi a ty twoimi.
Jeżeli na swoim koncie, masz swoje zarobki, którymi sama dysponujesz a mąż ma swoje konto, gdzie wpływa jego pensja i on nimi dysponuje to to nie jest podział na "moje"/"twoje" ?

Jak to u mnie funkcjonuje, tłumaczyłam już kilkukrotnie, jeśli do tej pory nie rozumiałeś, to już raczej nie zrozumiesz, a mi jest szkoda czasu na bezproduktywne dyskusje, do których na tym etapie również tę należy uznać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

215

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:
M@r napisał/a:

W małżeństwie bez intercyzy każdy może sobie mówić że ma swoje konto. Natomiast prawda jest taka, że ma konto założone na swoje nazwisko, na którym znajdują się wspólne pieniądze. A kwestia tego jak sobie to tłumaczy to już inna sprawa. Może naiwnie mówić że to jej/jego itd. I że "ja opłacam samochód a żona dom. I nikt mnie nie będzie kontrolował i zaglądał na co wydaje moje prywatne pieniądze."

Powyższa wypowiedź już tylko jasno pokazuje, że tematu odrębnych kont we wspólności majątkowej zupełnie nie ogarniasz. Oczywiście wypowiadać mogę się tylko za siebie, ale raz jeszcze powtarzam, że my zakładając odrębne konta nie zrobiliśmy tego po to, by - jak to określiłeś - naiwnie dzielić majątek na 'moje' i 'twoje', chodzi wyłącznie o swobodę w dysponowaniu tym, co znajduje się na danym koncie. Wbrew temu, co niektórym wyraźnie w głowie się nie mieści, to jest znacząca różnica.

Widać że jeszcze mniej ogarniasz w tym temacie bo jeśli już rozpatrujemy swobodę w dysponowaniu to nie ma prostszego sposobu niż jeden rachunek.

216

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

(...) bo jeśli już rozpatrujemy swobodę w dysponowaniu to nie ma prostszego sposobu niż jeden rachunek.

To jest Twoje zdanie, pozwól, że pozostanę przy swoim.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

217

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:
M@r napisał/a:

(...) bo jeśli już rozpatrujemy swobodę w dysponowaniu to nie ma prostszego sposobu niż jeden rachunek.

To jest Twoje zdanie, pozwól, że pozostanę przy swoim.

Oczywiście że tak. Nikomu nie odmawiam tego prawa ani nie twierdzę, że dwa konta to błąd. Ani tym bardziej nie oceniam zwolenników tego rozwiązania w przeciwieństwie np do ciebie i kilku tutaj "tolerancyjnych" osób.

218

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Oczywiście że tak. Nikomu nie odmawiam tego prawa ani nie twierdzę, że dwa konta to błąd. Ani tym bardziej nie oceniam zwolenników tego rozwiązania w przeciwieństwie np do ciebie i kilku tutaj "tolerancyjnych" osób.

Albo zupełnie nie rozumiesz o czym piszę, albo mnie z kimś pomyliłeś. Wskażesz, w którym miejscu oceniłam i to w sposób negatywny, bo tak wynika z Twojego posta, zwolenników posiadania dwóch kont, do których to zresztą sama należę? Czy tak może po prostu ostatnie zdanie dla zasady musi należeć do Ciebie? A ta "tolerancja" to dokładnie w jakim kontekście? Bo nie zauważyłam, żebym czyjeś odmienne zdanie negowała, a tym bardziej usiłowała narzucić swoje.

W tym miejscu dołączam do tych, którzy czytając wątek zaczynają się do siebie uśmiechać, bo dyskusja z jałowej przechodzi w absurdalną wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

219

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

W tym miejscu dołączam do tych, którzy czytając wątek zaczynają się do siebie uśmiechać, bo dyskusja z jałowej przechodzi w absurdalną wink.

Ta dyskusja jest absurdalna już od ca 50 posta. Wygląda trochę jak dyskusja z trzylatkiem którego z piaskownicy chcesz zabrać do domu.

220

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Czyli nie chodzi o to żeby dzielić majątek na "moje" i "twoje" tylko o to żeby każdy dysponował tym co znajduje się na jego koncie, czyli ja moimi pieniędzmi a ty twoimi.
Jeżeli na swoim koncie, masz swoje zarobki, którymi sama dysponujesz a mąż ma swoje konto, gdzie wpływa jego pensja i on nimi dysponuje to to nie jest podział na "moje"/"twoje" ?

Jak to u mnie funkcjonuje, tłumaczyłam już kilkukrotnie, jeśli do tej pory nie rozumiałeś, to już raczej nie zrozumiesz, a mi jest szkoda czasu na bezproduktywne dyskusje, do których na tym etapie również tę należy uznać.

To nie chodzi o zrozumienie tylko o próbę tłumaczenia tego wbrew logice.
Podobnie jak ci którzy nie chcieli żeby ich małżonek wiedział o ich finansach tłumaczyli to wyższym stopniem zaufania tak ty zaczynasz dwa konta tłumaczyć  łatwiejszym zarządzaniem.  Przyjmując, że tak jest, istotą nie są dwa konta a to, że jedno jest twoje a jedno jego. Równie dobrze można mieć dwa WSPÓLNE konta. Więc nie tłumacz sytuacji "każdy sobie rzepkę skrobie " łatwością zarządzania pieniędzmi.

Posty [ 166 do 220 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018