Co ukrywają mężczyźni (w USA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 229 ]

1 Ostatnio edytowany przez authority (2019-05-04 18:33:21)

Temat: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Moja matka znalazła artykuł na papilocie (zwykle na takie portale nie zagląda) powiem iż po tym czułem się zmieszany sam raczej nic z tego nie ukrywałem ale przy winku wychodziły tajemnice znajomych wink
I tak amerykańscy mężczyźni ukrywają najczęściej:
-finanse ponad 7mln amerykanów (głównie męczyzn)  ukrywa kasę  mężczyźni bardzo często ukrywają kasę przed żoną.
przykładowe rozmowy

„Mam konto oszczędnościowe, o którym moja żona nie ma pojęcia. Nie ufam jej do końca w kwestii finansów. Wolę mieć swoją kasę, o której nikt nie wie. Ona byłaby gotowa wydać to wszystko, gdyby wiedziała, jak dużo mam pieniędzy. O swojej ostatniej podwyżce też jej nie powiedziałem”

„Moja narzeczona nie wie dokładnie, ile zarabiam. Ten temat zawsze bardzo ją interesował i nie podoba mi się to. Zupełnie, jakby leciała na pieniądze. Mam też odłożoną sumę pieniędzy, o której ona nie wie i myślę, jak je zainwestować. Związki to nic pewnego, a kasa to kasa”

-Byłe dziewczyny
Amerykańscy mężczyźni mówią bardzo ogólnikowo o poprzednich  związkach z różnych powodów albo zostali zranieni co rozumiem albo zrobili świństwo czego oczywiście nie zrozumiem hmm
Niektórzy jeszcze maja podejście iż to co było nie pisze się w rejestr.

-zainteresowania
No i tu mnie kompletnie zaskoczyli
Kim trzeba być by stawać na głowie przed dziewczyną do tego stopnia by udawać iż lubi się to co ona ? Zero godności szkoda słów.
Na szczęście przy winku takich rzeczy jeszcze nie słyszałem.
-emocje
Wiadomo tak jesteśmy wychowani.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Akurat z kontem to nie głupie. Też chciałabym jakbym była w związku mieć swoje własne konto. Jeszcze tego by brakowało,  aby partner wydawał moje  pieniadze wg własnego widzimisie  .
A zainteresowania-głupota kłamać,  że interesuje Cię to samo co partnera,  skoro to cie nie interesuje.

3 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-04 18:55:38)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ja mam osobne konto i ani mój nie wie dokładnie ile ja zarabiam, ani ja dokładnie nie wiem, ile on. Wiemy mniej więcej. Nie wiem, ile on ma oszczędnosci, ani on nie wie, ile ja mam.

Nie wiem też, czego ma to dowodzić, o czym świadczyć - zarówno to, co ja napisałam, jak i to, co przytoczył authority.

Zupełnie, jakby leciała na pieniądze.

Jakby leciała na pieniądze to nie wiązałaby się z kolesiem, co do którego nie jest pewna czy on pieniądze ma. Ten męski strach przed materialistkami jest śmieszny big_smile najczęsciej dotyczy on facetów, którzy mają za mało pieniędzy, by przyciągnąć lecącą na kasę materialistkę big_smile

4

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Temat związków, małżeństw w USA jest bardzo abstrakcyjny dla nas Polaków. Dziwić mogą nie tylko te rzeczy.

5

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ja i mąż mamy oddzielne konta, do którego każde w razie "W" zna login i hasło, ale na co dzień nikt nikogo nie kontroluje i nie rozlicza z bieżących wydatków. U nas to rozwiązanie sprawdza się bardzo dobrze.

Do dziś niewiele wiem o męża poprzednich związkach. Poza jedną z tych kobiet, z którą po latach skrzyżowały mi się drogi, posiadam tylko jakieś ogólne informacje, a i to zbierane na przestrzeni całego małżeństwa. Oboje nie czuliśmy potrzeby, by o tym rozmawiać. On też zresztą o nic nie pytał.

Punkt "zainteresowania" u nas raczej nie wystąpił, bo mąż nigdy nie udawał, że jest kimś, kim nie jest, w tym nie silił się na zainteresowanie czymś, co go kompletnie nie pociągało, zaś "emocje" to temat rzeka, bo w pewnych sytuacjach wciąż pozostaje dla mnie zagadką.
Nawiasem mówiąc ledwie kilka dni temu sam stwierdził, że rutyna nam zdecydowanie nie grozi, bo oboje jesteśmy tak od siebie różni, tak zmienni na przestrzeni lat i tak wiele wciąż się wokół nas dzieje, a i w samym związku również, że nawet gdybyśmy marzyli o nudzie, to nie ma na to szans big_smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

6

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

pieniądze - nie wyobrażam sobie wspólnego konta, i co potem, "na co wydałeś te 100 zł? przecież mamy kupić [rzecz1], a co z ratami za [rzecz2] a przecież jeszcze rata kredytu do zapłacenia!"
poprzedni związek - mogę powiedzieć jeśli ktoś pyta
zainteresowania - może się zdarzyć, że zaciekawi mnie jakiś temat, którego wcześniej nie znałem, a o którym dowiedziałem się dzięki opowiadaniom dziewczyny

"Poznacie ich po ich owocach":D

7

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

8

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

a to ciekawe, dlaczego tak?

Ja sobie nie wyobrażam nie mieć oddzielnego. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne konto na wspólne wydatki (mieszkanie, opłaty, jedzenie...) i oddzielne na swoje wydatki.

9

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ślimaczyca napisał/a:
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

a to ciekawe, dlaczego tak?

Ja sobie nie wyobrażam nie mieć oddzielnego. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne konto na wspólne wydatki (mieszkanie, opłaty, jedzenie...) i oddzielne na swoje wydatki.

To chyba idealne rozwiązanie.
Przy czym idealnie by było, gdyby na to wspólne składali się w takiej samej wysokości.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

10

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Z związku najlepiej sprawdza się opcja 2+1. Każdy ma swoje własne konto na swoje wydatki i nikomu nic do tego. A trzecie konto jest do zrzutki na wspólne wydatki na opłaty, media, wycieczki, remonty itp. Do tego konta mają dostęp dwie osoby. Zrzucają się po równo na te wspólne konto.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

11

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

Mam tak samo.
Jak czytam to forum to zauważyłem, że dla wielu osób najważniejsza jest w życiu wolność a dzielenie czegokokwiek z kimkolwiek ogranicza prawo wolności do samodzielnego  decydowania.
Dla niektórych wspólna sypialnia to już spore wyzwanie.

12

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

Mam tak samo.
Jak czytam to forum to zauważyłem, że dla wielu osób najważniejsza jest w życiu wolność a dzielenie czegokokwiek z kimkolwiek ogranicza prawo wolności do samodzielnego  decydowania.
.

To się nazywa przestrzen osobista czy jakos tak.. wink

ps. Mam wspólne konto z męzem, bo tak jest wygodniej. Nie czuje się ani rozliczana, ani kontrolowana, sama tez tego nie robie. Duze wydatki planujemy wspólnie, male sa pomijalne.

13

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

Mam tak samo.
Jak czytam to forum to zauważyłem, że dla wielu osób najważniejsza jest w życiu wolność a dzielenie czegokokwiek z kimkolwiek ogranicza prawo wolności do samodzielnego  decydowania.
Dla niektórych wspólna sypialnia to już spore wyzwanie.

Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma.

14

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Nie no jasne, że najlepiej nikomu nie ufać wtedy się nie rozczarujemy.
Zamieszkasz z kimś a on cię pobije i zgwałci. Będziecie razem oszczędzać a on wybierze kasę i wyjedzie na Seszele. Rodzinę założysz a on na boku zrobi dziecko kochance.
Po co to komu.  wink

15

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Nie no jasne, że najlepiej nikomu nie ufać wtedy się nie rozczarujemy.
Zamieszkasz z kimś a on cię pobije i zgwałci. Będziecie razem oszczędzać a on wybierze kasę i wyjedzie na Seszele. Rodzinę założysz a on na boku zrobi dziecko kochance.
Po co to komu.  wink

Niby trzeba wierzyć,  pewnie, ale poczytaj  nawet to forum, co się dzieje. A rękę by się dało uciąć za drugą osobę.
Trzeba ufać ale z rezerwą.

16

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ja bym chciala osobne sypialnie big_smile lepiej bym się wysypiała smile ja chodzę spać o 23 i wstaję o 5, moj partner zasypia i 2 i wstaje o 9. Czasami się wzajemnie przez przypadek budzimy.
Jasne, że nie traktowałabym tego restrykcyjnie i pewnie spalibyśmy na zmianę w obu razem, ale zawsze to wentyl bezpieczeństwa, gdybym chciała się naprawdę wyspać smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

17

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
niepodobna napisał/a:
Ślimaczyca napisał/a:
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

a to ciekawe, dlaczego tak?

Ja sobie nie wyobrażam nie mieć oddzielnego. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne konto na wspólne wydatki (mieszkanie, opłaty, jedzenie...) i oddzielne na swoje wydatki.

To chyba idealne rozwiązanie.
Przy czym idealnie by było, gdyby na to wspólne składali się w takiej samej wysokości.

Mówię o małżeństwie. Nigdy nie mieliśmy osobnych kont itp. od zawsze jest jedno. Różnie bywało przez lata, czasem zarabiałem 7 razy tyle co żona czasem tyle samo co ona. Dom mamy wspólny, dzieci też. Większość wydatków to wspólne cele a gdy trzeba coś któremuś z nas to kupuje i tyle. I bywa tak że są to bardzo nieproporcjonalne wydatki i nikt z tym nie ma problemu. Bo jeśli jest potrzeba to jest i tyle. Nikt nikogo nie kontroluje i nie robi wyrzutów typu moje twoje. Czasem bywaliśmy pod kreską i też nie było problemów. Razem idziemy przez życie więc razem to finansujemy.
Nigdy przez 15 lat małżeństwa nie było żadnej spiny przez kasę. Nawet gdy bywało krucho.

18

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ślimaczyca napisał/a:
M@r napisał/a:

Nie wyobrażam sobie jak można mieć oddzielne konta....

a to ciekawe, dlaczego tak?

Ja sobie nie wyobrażam nie mieć oddzielnego. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem byłoby wspólne konto na wspólne wydatki (mieszkanie, opłaty, jedzenie...) i oddzielne na swoje wydatki.

U mnie tak jest. Ja i on mamy osobne i jedno wspólne na wydatki. I działa.

19

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

u mnie rozwiązanie jest proste:) może komuś przyda się taki punkt widzenia:) gdybym nawet był w związku, wolę mieć swobodę w dysponowaniu tym co otrzymuję jako wynagrodzenie, z zachowaniem prywatności tzn. bez uwidaczniania wszystkiego na wyciągach. Nie sądzę żebym robił coś złego w ten sposób. Np. rok temu mama narzekała na wysokie temperatury latem, mam znajomego zajmującego się klimatyzacją, więc załatwiłem montaż, można sobie wyobrazić "wywiad" związany z 4-cyfrową ujemną kwotą na wyciągu:) moje konto - moja odpowiedzialność, także za straty np. przy nieudanej inwestycji. wspólne konto do bieżących wydatków to już ciekawszy pomysł, tam przeznaczenie jest raczej ściśle ustalone. Tak więc Wzl potwierdzam że dla mnie osobiście wolność jest ważna, ale podziwiam umiejętność takiej współpracy jaką opisał np. użytkownik M@r smile

"Poznacie ich po ich owocach":D

20

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Nie każdy nadaje się do związków, jeszcze mniej do małżeństw.
W małżeństwach nie zawsze wydatek na rodzica powoduje "wywiad". Rodzice mojej żony stają się moimi rodzicami i gdy mnie na to stać tak samo chętnie im pomagam jak swoim. Sam kiedyś zaproponowałem zapłacenie za wczasy teściów, którzy w życiu nigdy razem nie wyjechali a teściowa morza nie widziała. Niewiele mi to pomogło i teściowa i tak uważała, że jej córka zasługiwała na kogoś lepszego, ale przynajmniej się starałem smile
Osobne konta to dla mnie oznaka braku zaufania i chęć bycia razem ale nie do końca, czyli zaprzeczenie idei małżeństwa.

21

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Mordimer napisał/a:

Z związku najlepiej sprawdza się opcja 2+1. Każdy ma swoje własne konto na swoje wydatki i nikomu nic do tego. A trzecie konto jest do zrzutki na wspólne wydatki na opłaty, media, wycieczki, remonty itp. Do tego konta mają dostęp dwie osoby. Zrzucają się po równo na te wspólne konto.

Tak, też myślę, że to jest świetna opcja, która pozwala na odrębność przy zachowaniu wspólnoty.
Chociaż może nie być zawsze najlepsza, np. gdy występują spore różnice w zarobkach, ale to też zawsze idzie się jakoś wspólnie dogadać.

22 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-05 22:43:52)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Tak, też myślę, że to jest świetna opcja, która pozwala na odrębność przy zachowaniu wspólnoty.

To wspólne konto na rachunki to ta oznaka wspólnoty? To taka wspólnota jak rada rodziców trzymająca pieniądze klasowe na wspólne wydatki.

A jak jedno zachoruje albo straci pracę to wtedy pracujący małżonek zasila konto niepracującego?
Dla mnie jakaś abstrakcja.
Chcę być z tobą, chcę dzielić z tobą życie w zdrowiu i chorobie, chcę mieć z tobą dzieci, co moje to twoje. Oczywiście poza pieniędzmi.
Co takiego jest w pieniądzach, że wszystko chcecie dzielić z współmałżonkiem oprócz kasy?

23

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Dla mnie jakaś abstrakcja.
Chcę być z tobą, chcę dzielić z tobą życie w zdrowiu i chorobie, chcę mieć z tobą dzieci, co moje to twoje. Oczywiście poza pieniędzmi.
Co takiego jest w pieniądzach, że wszystko chcecie dzielić z współmałżonkiem oprócz kasy?

Dla mnie z kolei niezrozumiałe jest, że można tego nie rozumieć wink.

Jeśli, dajmy na to, chcę sprawić mężowi niespodziankę i z okazji urodzin zabrać go w jakieś fajne miejsce, to jak mam to zrobić, żeby nie zorientował się, że z konta zniknęła określona kwota? Poza tym co to za prezent, jeśli ze wspólnej kasy? Albo czy powinnam za każdym razem tłumaczyć się, że kupiłam sobie nowe buty czy coś extra, bo miałam taką fanaberię? Wydaje mi się zresztą, że w ogóle łatwiej jest zarządzać domowym budżetem, jeśli ja odpowiadam za bieżące, codzienne wydatki typu żywność, chemia, zakupy do domu, ubrania, mąż z kolei robi opłaty i w większości utrzymuje samochody. Na duże, ponadstandardowe zakupy wykłada albo jedno, albo drugie, albo - w zależności od rodzaju wydatku i bieżącej sytuacji - robimy zrzutkę. Każde ma na swoim koncie określoną kwotę nadwyżki, a co z tym zrobi, to już jego sprawa, ale to też przecież nie jest tak, że ciągnie w swoją stronę i/lub coś ukrywa. U nas ten układ już od wielu lat sprawdza się idealnie. Mało tego, nigdy na tle pieniędzy nie powstają konflikty, pomimo że podobno jest to jeden z najbardziej konfliktogennych czynników w związkach.

Zresztą moim zdaniem to jest właśnie efekt zaufania, bo nikt nikogo nie kontroluje, wierząc, że drugie wydaje pieniądze należące do wspólnoty majątkowej z głową i nie narobi problemów.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

24

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

No widzisz, a ja ci przedstawię opinię z drugiego biegunu.
Jeśli sobie ufamy i jesteśmy odpowiedzialni, to nic przed sobą nie ukrywamy. Nie bądźmy naiwni. Każdy prezent można wycenić w 5 sekund w google. Nieważne czy to jest przedmiot, czy wycieczka na Bali.
Jeśli jedno pokrywa koszty domu, a drugie samochodu, to właśnie już tutaj widzę przyczynę ewentualnych konfliktów.
Nie narzucam oczywiście tego modelu, każdy postępuje wg własnych upodobań. Jednak uważam, że ukrywanie czy to zainteresowań, czy stanu rachunku, to mimo, że nazywane jest autonomią, generuje pewne napięcie i niepewność. Szczególnie w dysproporcji zarobków. Bo może się okazać że po 10 latach jedno ma na koncie 100 000zl a drugie 100zl.

25

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

M@r, ale jednak u ludzi to działa.
Ja sobie nie wyobrażam mieć jednego wspólnego konta, na które szłaby cała moja wypłata. Nie mam nic przeciwko przelewaniu połowy czy nawet 3/4 na wspólne konto, ale czemu miałabym na wspólnym koncie trzymać całość? Gdybym chciała kupić coś dla siebie, miałabym wyrzuty sumienia, że kupuję za wspólne, a nie za własne.
Poza tym fajnie jest mieć swoje na swoje oszczędności, obojętnie ile ich jest. Dopóki nie ma dysproporcji w tym, ile przeznacza się na wspólne rzeczy, nikogo nie powinno interesować to, ile mam u siebie na koncie. To jedna z podstawowych ludzkich potrzeb, żeby czuć się bezpiecznie ze swoimi finansami. Więc jeżeli dla kogoś to jest bezpieczna opcja i żyje w ten sposób w małżeństwie przez 30-40 lat bez żadnych konfliktów na tym tle, to jakim prawem nagle komuś wmawiasz, że coś jest nie tak, skoro nie jest?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

26

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Jeśli, dajmy na to, chcę sprawić mężowi niespodziankę i z okazji urodzin zabrać go w jakieś fajne miejsce, to jak mam to zrobić, żeby nie zorientował się, że z konta zniknęła określona kwota? Poza tym co to za prezent, jeśli ze wspólnej kasy? Albo czy powinnam za każdym razem tłumaczyć się, że kupiłam sobie nowe buty czy coś extra, bo miałam taką fanaberię? Wydaje mi się zresztą, że w ogóle łatwiej jest zarządzać domowym budżetem, jeśli ja odpowiadam za bieżące, codzienne wydatki typu żywność, chemia, zakupy do domu, ubrania, mąż z kolei robi opłaty i w większości utrzymuje samochody. Na duże, ponadstandardowe zakupy wykłada albo jedno, albo drugie, albo - w zależności od rodzaju wydatku i bieżącej sytuacji - robimy zrzutkę. Każde ma na swoim koncie określoną kwotę nadwyżki, a co z tym zrobi, to już jego sprawa, ale to też przecież nie jest tak, że ciągnie w swoją stronę i/lub coś ukrywa. U nas ten układ już od wielu lat sprawdza się idealnie. Mało tego, nigdy na tle pieniędzy nie powstają konflikty, pomimo że podobno jest to jeden z najbardziej konfliktogennych czynników w związkach.

Zresztą moim zdaniem to jest właśnie efekt zaufania, bo nikt nikogo nie kontroluje, wierząc, że drugie wydaje pieniądze należące do wspólnoty majątkowej z głową i nie narobi problemów.

Czyli "nie chcę mieć z tobą wspólnych pieniędzy i wspólnego konta" to oznaka zaufania?  smile
To na tej samej zasadzie jak tłumaczą przed sobą i światem osoby,  które nie decydują się na ślub.  "mu tak bardzo się kochamy,  że nie potrzebujemy do tego papierka".

Jak ktoś dojrzał do tego żeby stworzyć z partnerem "jedno ciało" i wzięli ślub to wspólne  konto jest naturalną konsekwencją. Jeżeli ktoś nie chce ślubu, z jakiegokolwiek powodu, to osobne konta są naturalną konsekwencją posiadania swojej niezależności,  której nie był w stanie "poświęcić" dla partnera.

To, że łatwiej coś robić z dwóch osobnych kont niż z jednego wspólnego jest chyba jeszcze śmieszniejsze od tego, że posiadanie swoich pieniędzy zamiast wspólnych jest oznaką zaufania.

27 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-05-06 08:16:34)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam mieć jednego wspólnego konta, na które szłaby cała moja wypłata. Nie mam nic przeciwko przelewaniu połowy czy nawet 3/4 na wspólne konto, ale czemu miałabym na wspólnym koncie trzymać całość? Gdybym chciała kupić coś dla siebie, miałabym wyrzuty sumienia, że kupuję za wspólne, a nie za własne.
?

Jeśli jesteś w malzenstwie i nie macie intercyzy, to i tak te pieniądze z teoretycznie Twojego konta sa wspólne, czyli jest to trochę tworzenie sobie iluzji na użytek tego, by nie mieć wyrzutow sumienia. Serio, wybierając kase z konta wspólnego miałaby obiekcje co do wydatków albo obawialabys się reakcji męza? To jaka to milosc, jeśli nie mogę do końca być sobą w związku?

28 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-06 10:01:31)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

można by powiedzieć że wszyscy macie rację:) dla niektórych określone rozwiązania mogą mieć wiele wad, w innych parach dobrze funkcjonować, kwestia dogadania się, dobrze jeśli między partnerami nie ma konfliktów w tych sprawach:) i właśnie to co pisze Olinka, "Poza tym co to za prezent, jeśli ze wspólnej kasy" to też jest prawda:) realnie przy braku intercyzy jest wspólnota, aczkolwiek to chyba co innego, niż codzienna widoczność wydatków na wyciągach z konta.

"Poznacie ich po ich owocach":D

29

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Benita72 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja sobie nie wyobrażam mieć jednego wspólnego konta, na które szłaby cała moja wypłata. Nie mam nic przeciwko przelewaniu połowy czy nawet 3/4 na wspólne konto, ale czemu miałabym na wspólnym koncie trzymać całość? Gdybym chciała kupić coś dla siebie, miałabym wyrzuty sumienia, że kupuję za wspólne, a nie za własne.
?

Jeśli jesteś w malzenstwie i nie macie intercyzy, to i tak te pieniądze z teoretycznie Twojego konta sa wspólne, czyli jest to trochę tworzenie sobie iluzji na użytek tego, by nie mieć wyrzutow sumienia. Serio, wybierając kase z konta wspólnego miałaby obiekcje co do wydatków albo obawialabys się reakcji męza? To jaka to milosc, jeśli nie mogę do końca być sobą w związku?

No ja nie mam potrzeby pokazywania partnerowi co sobie kupiłam i ile tak długo, jak mamy na wszystkie potrzeby. Poza tym ja będę mieć intercyzę.
Nie znam w sumie żadnego małżeństwa, które żyłoby z jednym wspólnym kontem. Zawsze mają 2 osobne i jedno wspólne, ale też nikt nie ma problemu z zapłaceniem za coś z konta "prywatnego" jeżeli taka jest potrzeba.
W dojrzałym związku nikt sobie nie wylicza kasy i nie ma znaczenia czy mają jeden rachunek czy pięć. Te wszystkie wyliczenia na sucho mają się nijak do faktycznej sytuacji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

30 Ostatnio edytowany przez Wiklinowa (2019-05-06 11:58:50)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Akurat to z kontem jest moim zdaniem racjonalne. Rozumiem dzielenie finansów odnośnie domu, dzieci itd., ale poza tym każdy powinien przeznaczać je sobie na swoje prywatne rzeczy.

31

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

No widzisz, a ja ci przedstawię opinię z drugiego biegunu.
Jeśli sobie ufamy i jesteśmy odpowiedzialni, to nic przed sobą nie ukrywamy.

Jeśli o nas chodzi, to my niczego przed sobą nie ukrywamy. Wyraźnie napisałam, że znamy swoje loginy i hasła na wypadek "W". Co za problem skorzystać z tego w każdym dowolnym momencie? Po prostu nie korzystamy, nie czując potrzeby kontroli. Ja wiem ile mąż zarabia, mąż wie ile wpływa na moje konto, nikt niczego przed nikim nie ukrywa, ale najzwyczajniej w świecie również nikt nikomu nie wtrąca się w to, co robi z pieniędzmi, które znajdują się na koncie drugiego.

M@r napisał/a:

Nie bądźmy naiwni. Każdy prezent można wycenić w 5 sekund w google. Nieważne czy to jest przedmiot, czy wycieczka na Bali.

Tak jakby tutaj o wartość chodziło, a nie fakt zrobienia niespodzianki wink.

M@r napisał/a:

Jeśli jedno pokrywa koszty domu, a drugie samochodu, to właśnie już tutaj widzę przyczynę ewentualnych konfliktów.

Bo? Bo musi być sprawiedliwie? A jeśli zostało podzielone w zależności od możliwości, to gdzie tu niesprawiedliwość? Poza tym właśnie na tym między innymi polega zdrowo funkcjonujący związek, aby nikt nikogo nie krzywdził, także finansowo, a z drugiej strony nie miał poczucia, że jest wykorzystywany. To naprawdę da się wypracować, nawet jeśli komuś wydaje się nierealne.

Wzl napisał/a:

Czyli "nie chcę mieć z tobą wspólnych pieniędzy i wspólnego konta" to oznaka zaufania? smile (...)

To, że łatwiej coś robić z dwóch osobnych kont niż z jednego wspólnego jest chyba jeszcze śmieszniejsze od tego, że posiadanie swoich pieniędzy zamiast wspólnych jest oznaką zaufania.

Jeśli Cię to śmieszy, to cieszę się, że Cię rozbawiłam, ale warto byłoby wziąć pod uwagę, że są inne od Twojego punkty widzenia. Dla mnie to właśnie jedno konto świadczy o potrzebie kontroli, a nie żadnym zaufaniu.
Swoją drogą to może właśnie, analogicznie do Twojego przykładu ze ślubem, niektórzy tę potrzebę kontroli ubierają w ładnie brzmiącą ideologię o zaufaniu. Przecież to o wiele lepiej brzmi, kiedy partner/ka słyszy "jesteśmy jednym ciałem, dlatego pieniądze też musimy mieć wspólne" niż "szlag mnie trafi, jeśli będziesz odrobinę bardziej niezależna" big_smile.

Z drugiej strony po prostu trudno mi uwierzyć, że dwoje ludzi, co ważne partnerów, a nie że jedno trzyma kasę i nią rządzi, nigdy nie ma innej wizji co do wydatkowania tzw. nadwyżki na koncie. To jest właśnie czynnik konfliktogenny, który u nas zwyczajnie nie istnieje. 

Lady Loka napisał/a:

M@r, ale jednak u ludzi to działa.

No działa i to naprawdę dobrze. Gdyby było inaczej, to przecież już dawno zmienilibyśmy ten 'system'.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

32 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-06 13:02:27)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Z drugiej strony po prostu trudno mi uwierzyć, że dwoje ludzi, co ważne partnerów, a nie że jedno trzyma kasę i nią rządzi, nigdy nie ma innej wizji co do wydatkowania tzw. nadwyżki na koncie. To jest właśnie czynnik konfliktogenny, który u nas zwyczajnie nie istnieje.

Co to za argument? Ludzie mają też różne wizje co do wystroju pokoi po remoncie czy w związku z tym każdy powinien mieć swoje mieszkanie?
Fajnie jak jest nadwyżka. Co jak jednej osobie zabraknie na "jej część" rachunków? Nie płaci za mieszkanie gdy w tym samym czasie partner kupuje sobie nowy rower czy ten bogatszy udziela pożyczki zasilając konto biedniejszego?
Dalej nie rozumiem dlaczego ktoś w małżeństwie wszystko chce dzielić z ukochanym OPRÓCZ pieniędzy. Do tego jest to na niby, bo kasa jest wspólna nie ważne na czyim jest koncie. Po prostu sprowadza się to do tego, że kto więcej zarabia ma prawo decydować o wydawaniu większej części naszych wspólnych pieniędzy. Taka wspólnota z o.o.

Jeszcze raz podkresle, że rozumiem takie sytuacje w związkach. Jak ktoś nie chce być w związku małżeńskim to osobna kasa jest bardziej zrozumiała.

33

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

No a dla mnie to oczywiste że rachunki płaci się tak, żeby obu stronom coś zostało...

Przecież to zależy od tego, jak konkretne małżeństwo chce się dzielić kasą. Trzy konta to też dzielenie się...

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

34

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wiem w jakim banku małżonka ma konto i to wszystko co o nim wiem i vice versa wink Gros wszystkich wydatków płacę ja ze swojego konta. Małżonka ze swojego płaci część wydatków głównie związanych z edukacją dzieci i ich potrzebami odzieżowymi. Sama sobie opłaca swój samochód. Orientacyjnie mniej więcej wiem jakimi pieniędzmi co miesiąc ona rozporządza. Ona orientacyjnie wie jakimi pieniędzmi ja muszę rozporządzać żeby płacić stałe koszty naszego utrzymania ale nie wie ile ich w danym momencie mam. Stąd czasem spiskowe teorie "na pewno masz na boku jakąś sumkę ha, ha". W sumie wypadałoby sobie nawzajem dać jakieś upoważnienia do kont "na wszelki wypadek" smile Wspólne konto mi nie pasuje. Dawno temu mieliśmy i co chwila się wkurzałem, że z konta ubyła jakaś kwota, bo "coś trzeba było kupić". Nie żeby to były jakieś zachciewajki. Po prostu lubię mieć stałą kontrolę nad stanem konta, szczególnie jak na nie, nie zaglądam. Teoretycznie można by stworzyć wspólne konto do płacenia rachunków ale po co? Miałoby to sens tylko wtedy gdyby tylko jedna osoba była odpowiedzialna za dokonywanie opłat. A tak każde z nas płaci za to co przyjęło jako swoje zobowiązanie i robi to ze swojego konta. Jak żonie kończy się kasa i nie ma na paliwo, to mówi - dorzuć mi się do paliwa. Ale jak kupi ze swoich pieniędzy coś do zrobienia jedzenia na parę dni to mówi - jesteś mi winien 100 zł za zakupy lol

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

35

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:

Stąd czasem spiskowe teorie "na pewno masz na boku jakąś sumkę ha, ha"

haha:Dfajne

Wzl, przy uważnym przeczytaniu postów użytkowników widać, że nie dla każdego wspólne konto jest koniecznością, ale obydwa rozwiązania mają szansę dobrze funkcjonować. Właściwie mógłbym w całości zgodzić się z postem który napisała Olinka ale jeszcze dodam o nadwyżce. Jeśli podejmę błędną decyzję i np. po roku będzie strata albo brak zmiany, to partnerka/żona może powiedzieć: "co zrobiłeś z naszymi pieniędzmi, to był zły pomysł, trzeba było zrobić remont albo wyjechać na wakacje przynajmniej mielibyśmy coś z tego". To byłaby prawda, bo np. można było dać pieniądze na lokatę 3.5% i wynik byłby lepszy, ale przy osobnym koncie odpowiedzialność za porażki jest moja i tylko ja ponoszę konsekwencje, tracę swoje wynagrodzenie za pracę albo swoje oszczędności, nie żony. Jeszcze np. taka sytuacja, u mnie mama zawsze była najbardziej aktywna także zawodowo i radziła sobie ze wszystkim, wolę sobie nie wyobrażać skutków istnienia wspólnego konta w tej sytuacji, nie mam chęci ani nie ma chyba potrzeby opisywać szczegółów, ale ogólnie mogłoby być trudniej. Istnieje wiele sytuacji gdzie osobne konta sprawdzają się lepiej, ale Wzl może miałbyś jakieś rozwiązania na moje argumenty? jeśli tak, chętnie przeczytam.

"Poznacie ich po ich owocach":D

36

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
nudny.trudny napisał/a:

...ale przy osobnym koncie odpowiedzialność za porażki jest moja i tylko ja ponoszę konsekwencje, tracę swoje wynagrodzenie za pracę albo swoje oszczędności, nie żony. Jeszcze np. taka sytuacja, u mnie mama zawsze była najbardziej aktywna także zawodowo i radziła sobie ze wszystkim, wolę sobie nie wyobrażać skutków istnienia wspólnego konta w tej sytuacji, nie mam chęci ani nie ma chyba potrzeby opisywać szczegółów, ale ogólnie mogłoby być trudniej. Istnieje wiele sytuacji gdzie osobne konta sprawdzają się lepiej, ale Wzl może miałbyś jakieś rozwiązania na moje argumenty? jeśli tak, chętnie przeczytam.

"tracę swoje wynagrodzenie,  swoje oszczędności nie żony"
Tutaj jest ta różnica między nami: po zawarciu związku małżeńskiego nie patrzyłem już na nic jako "moje" albo "mojej żony". Od ślubu wszystko było "nasze". Tak pojmowaliśmy z żoną małżeństwo.
To były nasze pieniądze, nasze długi, nasze inwestycje, nasze wspólne decyzje i ich konsekwencje. Po to był ślub żebyśmy stali się jednością a nie współlokatorami dzielącymi się rachunkami i pożyczającymi sobie pieniądze gdy któremuś zabraknie.

Wiadomo, że jak jeden z partnerów ma  tendencje do rozwalenia kasy na dziwki,  alkohol czy hazard to lepiej mieć swoje konto ale wtedy to najlepiej mieć rozdzielność majątkową.

37

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Tak, też myślę, że to jest świetna opcja, która pozwala na odrębność przy zachowaniu wspólnoty.

To wspólne konto na rachunki to ta oznaka wspólnoty? To taka wspólnota jak rada rodziców trzymająca pieniądze klasowe na wspólne wydatki.

A jak jedno zachoruje albo straci pracę to wtedy pracujący małżonek zasila konto niepracującego?
Dla mnie jakaś abstrakcja.
Chcę być z tobą, chcę dzielić z tobą życie w zdrowiu i chorobie, chcę mieć z tobą dzieci, co moje to twoje. Oczywiście poza pieniędzmi.
Co takiego jest w pieniądzach, że wszystko chcecie dzielić z współmałżonkiem oprócz kasy?

Ale o co chodzi? Przecież mogę czuć wspólnotę inaczej niż Ty.
Nie mam potrzeby dzielenia z partnerem dosłownie wszystkiego, zlania się z nim w jednośći i trwania w tym stanie bezustannie.
Jest po prostu jakaś część nasza wspólna i jakaś odrębna. Jest wspólna droga, wspolne plany, wspólne wartości, wspólny dom,..., ale jest też odrębność: jego i moja praca, jego i moje zainteresowania, jego koledzy i moje przyjaciółki,..
Kasa może być po prostu w części wspólna, w części odrębna.
Zresztą jak znam siebie to miałabym problem z wydawaniem ze wspólnej kasy na siebie i np. jakby spontanicznie spodobały mi się np. buty na sklepowej wystawie, to machnęłabym ręką albo kupiła sobie walcząc z wyrzutami sumienia, bo wydatek nieuzgodniony z partnerem. A z własnego konta mogę rozporządzać swoją kasą i już. Ale to może być w sumie dobry sposób na oszczędzanie :-D

Nie ma sensu podawania sytuacji skrajnych, typu bezrobocie jednego z partnerów, czy choroba, bo 2+1 konto to jest rozwiązanie na zwyczajne, normalne funkcjonowanie, a w przypadkach szczególnych stosuje się szczególne rozwiązania. Jak się ludzie kochają i dogadują to zawsze znajdą odpowiednie do sytuacji rozwiązanie. Nic nie musi być raz na zawsze i na każde okoliczności.

38

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Może skoro jest wspólnota to jeszcze ubraniami się wymieniajmy big_smile co za różnica, przecież wspólne.
Małżeństwo to nie jest zakon albo komuna, gdzie przeor mówi ile mogę wydać na kawę.
Skoro mam poczucie, że to, co kupiłam jest moje choć leży ogólnodostępne to czemu nie mogę kupić tego za własną kasę?

Jestem abstynentką z przekonania i mam zasadę, że alkoholu nie kupuję. Źle bym się czuła gdyby mój partner ze wspólnej kasy zapłacił za piwo, na którym był ze znajomym.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 1 do 38 z 229 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018