Co ukrywają mężczyźni (w USA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 229 ]

111

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Przecież ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać do danego rozwiązania, to był  tylko luźny przykład do przemyśleń big_smile
Mnie naprawdę to lata jak kto sobie robi w tej kwestii smile

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Bo może się okazać że po 10 latach jedno ma na koncie 100 000zl a drugie 100zl.

I co w tym złego? Jeśli jedno zarabia o wiele więcej, to wiadomo, że oszczędzi więcej. To, że jedno ma te 100 tysi, a drugie nie, nie oznacza wcale, że trzeba ten nadmiar od razu wydać, bądź podarować połowę tej biedniejszej stronie. W takiej sytuacji najczęściej pojawiają sie konflikty i oskarżenia o materializm i sponsoring.

Wzl napisał/a:

To na tej samej zasadzie jak tłumaczą przed sobą i światem osoby,  które nie decydują się na ślub.

Ja z moim nie mamy ślubu i się wcale nie tłumaczymy.
Wspólne konto wcale nie musi być konsekwencją słubu. Moi rodzice so kilkadziesiąt lat razem i nie mają wspólnego konta, nigdy nie mieli. Czy to czyni ich długi związek jakimś gorszym, niepełnym? Konta mają osobne, ale potrafią się dogadać i podzielić wydatkami.

wzl napisał/a:

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.

Do decydowania, co w prypadkach losowych nie potrzebne mi wspólne konto.

Miałam ciężki czas przez kilka miesięcy dwa lata temu mniej więcej - zarabiałam bardzo mało. Ale miałam też swoje oszczędności i płaciłam swoją część.

Tak się zastanawiam, ale nie jestem pewna jak bym postąpiła, gdybym nagle musiała partnera utrzymywać. Chyba wtedy tym bardziej wolałabym mieć kontrolę nad wydatkami, skoro tylko ja zarabiam.

wzl napisał/a:

Ja nie staram się przekonać kogoś do jakiejś opcj (...)

ale oceniam życie tego kogoś:

wzl napisał/a:

Jak to można podsumować? Smutne to.

Powiem Ci, że mnie jakoś wcale nie jest smutno z tego powodu, że mam swoje oszczędności.
I nie sądzę, że w małżeństwie ludzie dzielą się WSZYSTKIM. Mogę mieć nadal swoje koleżanki, swoje hobby, czas wolny dla siebie, swój pamiętnik i swoje myśli, swój telefon komórkowy, swój profil na FB. Nie wytrzymałabym psychicznie takiej symbiozy, o jakiej Ty piszesz, takiej ciasnoty. Udusiłabym się.
Podobnie jak rossanka uważam, że związki się kiedyś kończą, małżeństwa też. Nigdy nie wolno doprowadzać do sytacji, gdy zostaje się bez niczego, bez pieniędzy, na czyjejś łasce - bo ktoś nam naściemniał o jakiejś unii i o bezgranicznym zaufaniu, a potem wniósł o rozwód i zniknął.

benita72 napisał/a:

Malo prawdopodobna sytuacja, ale gdyby sie zdarzyla, to może musiałabym nie tyle się wytlumaczyc, co z nim to uzgodnić

no właśnie, musiałabyś uzgodnić, a jakbyś miała swoje konto, to po prostu pożyczyłabyś kuzyce te1000 zł, bo to Twoja kuzynka i Twoje pieniądze.

113

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

I nie sądzę, że w małżeństwie ludzie dzielą się WSZYSTKIM. Mogę mieć nadal swoje koleżanki, swoje hobby, czas wolny dla siebie, swój pamiętnik i swoje myśli, swój telefon komórkowy, swój profil na FB. Nie wytrzymałabym psychicznie takiej symbiozy, o jakiej Ty piszesz, takiej ciasnoty. Udusiłabym się.
Podobnie jak rossanka uważam, że związki się kiedyś kończą, małżeństwa też. Nigdy nie wolno doprowadzać do sytacji, gdy zostaje się bez niczego, bez pieniędzy, na czyjejś łasce - bo ktoś nam naściemniał o jakiejś unii i o bezgranicznym zaufaniu, a potem wniósł o rozwód i zniknął.

To nie jest problem końca i początku, a elementarnej wolności. Jestem już z żoną dłużej niż byłem bez niej i mało prawdopodobne abym miał się rozwodzić. Ponadto, jak już ktoś tu podniósł, mamy wspólnotę majątkowa, więc co moje to i jej. Ale nie zaglądam na jej półkę w szafie, nie otwieram jej korespondencji, nie grzebie w torebce. Człowiek potrzebuje swojego świata i swojej intymności. Mamy wspólne dzieci, mamy wspólne sprawy, mamy wspólne pieniądze. Ale pasje mamy różne, różną fizjologię, na wielu płaszczyznach różne potrzeby. Jak chce sobie kupić drona, to nie chce słyszeć pytań Co? Pięć stów? I vice versa. Nie chcę wiedzieć ile kosztuje dzień u kosmetyczki, czy trzy godziny u fryzjera. Zapewne też ile kosztowało piętnaście podobnych płaszczyków. Po co ma się ktoś stresować tym, że bzdury kosztują tak dużo? Czego oczy nie widzą o to serce nie boli.

114

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Niedawno oglądałem program w TV jak pewne małżeństwo szukało nowego domu. Niestety pośrednik miał z tym spory problem gdyż mieli oni specyficzne wymagania. Chcieli by nowy dom miał dwie osobne kuchnie, osobne łazienki, osobne sypialnie i osobne wejścia ....takie dwa w jednym smile

No cóż, można i tak....

P.S.
Przychodzi komornik do wili urządzonej jak pałac. W stylowym fotelu siedzi rozparty pan i z pobłażliwością patrzy na komornika: - ależ proszę pana, w tym domu to tylko dzieci są moje.....
Czyli osobne konta są w starych demokracjach często uzasadnione smile

115

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Poczytaj odpowiedzi,  jak dużo osób pisało, że osobne konta są cool,  bo po co się kłócić o to jak wydaję pieniądze.
Szkoda,  że nie widzą, że jeżeli do tego żeby się nie kłócić potrzebują osobnych kont to coś jednak nie gra w tej relacji.

Bo kiedyś były małżeństwa, dziś są związki małżeńskie smile

116 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-05-09 09:55:03)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

To, że jedno ma te 100 tysi, a drugie nie, nie oznacza wcale, że trzeba ten nadmiar od razu wydać, bądź podarować połowę tej biedniejszej stronie. W takiej sytuacji najczęściej pojawiają sie konflikty i oskarżenia o materializm i sponsoring.
.

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się. Oczywiście nie jest to obowiązkowe, tak jak wchodzenie w związek malzenski. I kto niby mialby rzucac te oskarżenia, małżonek?

117

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:

Każdy z pewnością wybiera najlepsze dla siebie rozwiązanie.

A co powiecie na taką sytuację:

"Rozwodzimy się po 25 latach małżeństwa, mąż się wyprowadził. Sąd wyznaczył pierwszą rozprawę, wnoszę o rozwód z winy męża z dwóch powodów: z powodu znęcania się (trwa postępowanie przygotowawcze w tej sprawie) oraz z powodu zdrady małżeńskiej (posiadam dowody zebrane przez biuro detektywistyczne). Ja i mąż zawsze posiadaliśmy oddzielne konta bankowe bez upoważnień dla współmałżonka. Oszczędności lokowane były na koncie męża, zaś z mojego konta pokrywaliśmy bieżące wydatki. Wiem, że obecnie mąż wypłaca oszczędności, które miały zabezpieczyć wspólną starość oraz być zabezpieczeniem pieniężnym dla studiującej córki. Nie wiem, ile jeszcze zostało tych pieniędzy. W nagranej rozmowie mąż powiedział do kochanki, że musi te pieniądze „wyprowadzić”. Obecnie dokonuje ciągle różnych zakupów, wypłaca w bankomacie po 2000 zł. Bardzo się obawiam, że z córką pozostaniemy z niczym. Co mogę zrobić, aby te pieniądze odzyskać?"

Ela210 napisał/a:

wspólne konto też mógłby ogołocić i zostałoby 0 i co?


Elu, w przypadku wspólnego konta partnerzy znają stan środków (wspólnych środków, o ile to małżeństwo i nie zrobili rozdzielności majątkowej) i mogą widzieć na bieżąco wszelkie ruchy na tym ROR. Wyprowadzenie środków z konta bez zgody współmałżonka byłoby przestępstwem, można działać i jest to dość proste.
Gdy konta są rozdzielne i nie ma upoważnień tak jak u Olinki, to sprawa bardzo się komplikuje. Nie ma wiedzy ile jest tych środków, na jakich kontach, ile jest tych kont.... Nieuczciwa strona nie dość, że może z łatwością wyprowadzić środki, to jeszcze rościć sobie przy rozwodzie prawa do połowy kasy tego uczciwego partnera:

Zgodnie z obowiązującym domniemaniem przyjmuje się, że pieniądze znajdujące się na kontach bankowych małżonków (w tym także indywidualnych kontach każdego małżonków) stanowią majątek wspólny, chyba że jeden z małżonków skutecznie wykaże, że te pieniądze pochodzą z jego majątku osobistego np. darowizny, spadku czy odszkodowania za rozstrój zdrowia itd.


"Obecnie małżonkowie bardzo często przygotowują się znacznie wcześniej do postępowania o podział majątku. Zaczynają gromadzić środki pieniężne w gotówce albo na nowych kontach. Dlatego właśnie ważne jest, aby zachować czujność na tego typu zachowania, a ponadto – nie odwlekać postępowania o podział majątku w czasie. Bo niestety im więcej czasu ma małżonek, tym większe są szansę na to, że „wyprowadzi” część środków do swojego majątku osobistego."

118

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Jezeli ktos uzywalby upowaznienia do mojego konta po to, zeby pogdlądac ile tam jest kasy i co z tą kasą sie dzieje, to dla mnie byloby to gigantyczne nadszarpnięcie mojego zaufania i nie wiem czy z taką osobą chciałabym cos budowac.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

119 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-09 10:35:56)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Jezeli ktos uzywalby upowaznienia do mojego konta po to, zeby pogdlądac ile tam jest kasy i co z tą kasą sie dzieje, to dla mnie byloby to gigantyczne nadszarpnięcie mojego zaufania i nie wiem czy z taką osobą chciałabym cos budowac.


Loka

ale Ty mówisz o związku małżeńskim, które ma wspólnotę majątkową?

120 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-05-09 10:49:44)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jezeli ktos uzywalby upowaznienia do mojego konta po to, zeby pogdlądac ile tam jest kasy i co z tą kasą sie dzieje, to dla mnie byloby to gigantyczne nadszarpnięcie mojego zaufania i nie wiem czy z taką osobą chciałabym cos budowac.


Loka

ale Ty mówisz o związku małżeńskim, które ma wspólnotę majątkową?

Tak.
Mam zamiar dac mojemu przyszlemu mężowi upowaznienie do konta. Tak samo jak wie, gdzie mam haslo do maila, fejsa, konta bankowego. Ma wszystkie potrzebne rzeczy, jakby cos mi sie stalo. W druga strone tak samo. Ba, mam hasla do wszystkich kont moich rodzicow.

Ale to upowaznienie nie jest po to, zeby druga osoba mogla sobie kontrolowac ile mam kasy i na co ją wydaję. Zwlaszcza, ze gdyby moj partner mnie zapytal ile mam, to bym mu powiedziala. Wiadomo, ze ten stan konta widac jak sie ma upowaznienie, ale gdyby uzywal umtego do kontroli nad moimi finansami, to dla mnie bylaby to gigantyczne naduzycie mojego zaufania, z gatunku czytania prywatnej korespondencji i nie chcialabym w takim malzenstwie byc, bo po co?

I tak, wiem ze przy wspolnocie majątkowej ta kasa jest wspolna. Ale my mamy zamiar miec dwa osobne konta i dzielic sie platnosciami mniej wiecej po polowie, wiec dopoki wszystko jest oplacone nie widze najmniejszego powodu do kontroli i sprawdzania. Bo co moze sprawdzic? Ile wydalam na buty? Po co? Zarobilam, oplacilam rachunki, na wspolne wakacje mnie stac, jaki mialby byc powod takiego sprawdzania poza brakiem zaufania i chęcią kontroli?
Gdybym chciala cis ukryc to bym nie dawala mu upowaznienia tongue

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

121 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-05-09 10:48:04)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Loka, ale to nie Ty wcześniej mowilas, ze będziesz chciała mieć intercyzę?
Nie oceniam, ale wtedy jest trochę inna sytuacja - mówisz malzonkowi na starcie, ze nie chcesz z nim wspólnej kasy.

122

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

123

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ja rozumiem osoby, które tak bardzo cenią własną niezależność, że nawet po ślubie chcą mieć SWOJE pieniądze ale we wszystkich wpisach przeciwników przewija się motyw kontroli. To nie po to jest wspólne konto, tak jak wspólne mieszkanie nie jest po to żeby wiedzieć kogo partner do domu sprowadza i czy nie śpi poza domem.

124 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-09 14:01:13)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Ja rozumiem osoby, które tak bardzo cenią własną niezależność, że nawet po ślubie chcą mieć SWOJE pieniądze ale we wszystkich wpisach przeciwników przewija się motyw kontroli. To nie po to jest wspólne konto, tak jak wspólne mieszkanie nie jest po to żeby wiedzieć kogo partner do domu sprowadza i czy nie śpi poza domem.

Np ja nie pisałam słowa o kontroli, za to o niezależności już tak.
Ale też wydaje mi się niezdrowa chęć dzielenia z partnerem czy małżonkiem wszystkiego. Jestem wolnym człowiekiem, więc chcę mieć swobodę, co oznacza cześć czasu tylko dla siebie (oprócz tego spędzanego wspólnie), część zajęć tylko dla siebie (nie musi ze mną malować paznokci, jak nie lubi ;-)), spotkania bez niego z moimi przyjaciółkami (oprócz spotkań w gronie rodzinnym, czy wspólnych znajomych, i inne. Tak samo chcę część kasy tylko dla siebie (oprócz wspólnej), którą będę wydawać na co będę chciała, czasami na prezent dla niego, czasami na swoje fanaberie. To działa w obie strony. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.


PS. Chyba nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że zostawienie komuś swobody także w obszarze finansowym jest dowodem zaufania.

125

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ale ja powiedzialam o tej kontroli w zupelnie innym kontekscie. Zreszta. Mozna miec w domu dwie sypialnie i mozna miec jedną. Obie wersje mają plusy i minusy. Tak samo mozna miec dwa konta a mozna jedno. W zadnym wypadku nie swiadczy to o tym czy malzenstwo jest udane czy nie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

126

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Ale ja powiedzialam o tej kontroli w zupelnie innym kontekscie. Zreszta. Mozna miec w domu dwie sypialnie i mozna miec jedną. Obie wersje mają plusy i minusy. Tak samo mozna miec dwa konta a mozna jedno. W zadnym wypadku nie swiadczy to o tym czy malzenstwo jest udane czy nie.

A tu się zgadzam. Nie ma jednego dobrego rozwiązania dla wszystkich, ale skoro jest to wspólna decyzja, bez narzucania woli drugiej stronie, to OK. Poza tym zawsze można to zmienić w trakcie trwania związku.

127

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

PS. Chyba nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że zostawienie komuś swobody także w obszarze finansowym jest dowodem zaufania.

Już gdzieś na początku wątku wysunęłam taki wniosek, bo dla mnie to właśnie danie drugiemu swobody, bez względu na aspekt, którego temat dotyczy, jest wynikiem obdarzenia go zaufaniem. Tutaj będzie to coś w typie: wierzę w twój rozsądek, w twoją uczciwość, więc nie mam żadnych problemów z tym, że dowolnie dysponujesz pieniędzmi, które znajdują się na twoim koncie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

128 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-09 15:53:26)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

wierzę w twój rozsądek, w twoją uczciwość, więc nie mam żadnych problemów z tym, że dowolnie dysponujesz pieniędzmi, które znajdują się na twoim koncie.

... i zawsze to ładniej brzmi niż to,  że nie chcę żebyś widział ile mam na koncie i na co wydaję pieniądze. Ciesz się,  że moja "swoboda" pozwoliła mi z tobą mieszkać pod jednym dachem.
I wiem,  że byśmy się dogadali co do wspólnych pieniędzy, bo tak się kochamy się ale po co prowokować kłótnie.

129

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, czy w ogóle dopuszczasz do siebie, że pewne kwestie można widzieć inaczej i że to widzenie może mieć szczere i zupełnie zdrowe podłoże? To że Tobie coś się w głowie nie mieści, jeszcze naprawdę nie znaczy, że musi się za tym kryć manipulacja albo w najlepszym wypadku próba mydlenia oczu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

130

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Olinka napisał/a:

wierzę w twój rozsądek, w twoją uczciwość, więc nie mam żadnych problemów z tym, że dowolnie dysponujesz pieniędzmi, które znajdują się na twoim koncie.

... i zawsze to ładniej brzmi niż to,  że nie chcę żebyś widział ile mam na koncie i na co wydaję pieniądze. Ciesz się,  że moja "swoboda" pozwoliła mi z tobą mieszkać pod jednym dachem.
I wiem,  że byśmy się dogadali co do wspólnych pieniędzy, bo tak się kochamy się ale po co prowokować kłótnie.

Czytając twoje posty zastanawiam się czy ty lubisz prowokować i bawisz się tym jak ludzie dyskutują z twoimi bredniami, czy naprawdę jesteś aż tak ograniczony żeby nie rozumieć że ludzie są różni i mają po prostu różne potrzeby.

131 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-09 18:07:24)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.
Mogę zrozumieć, że ktoś tak ceni swoją niezależność, że nawet mąż ma nie wiedzieć o jego zakupach ale jak ktoś próbuje to "każdy sobie rzepkę skrobie" ubrać w miłość i zaufanie to brzmi to strasznie naiwnie.

Olinka napisał/a:

Wzl, czy w ogóle dopuszczasz do siebie, że pewne kwestie można widzieć inaczej i że to widzenie może mieć szczere i zupełnie zdrowe podłoże? To że Tobie coś się w głowie nie mieści, jeszcze naprawdę nie znaczy, że musi się za tym kryć manipulacja albo w najlepszym wypadku próba mydlenia oczu.

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania.
Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

132

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, ale to nie chodzi o to, żeby ktoś nie widział ile kupuję, bo przecież mieszkam z kimś, to widzi ile mam torebek a ile par butów.
Chodzi o to, żeby mieć jakąkolwiek odrębność i móc zarządzać własnymi pieniędzmi. Sorry, ale w małżeństwie teoretycznie jak kupię sobie buty to też jest to ze wspólnego majątku, a jednak nie są wspólne tylko moje i w przypadku rozwodu mój partner nie zabierze mi po jednym bucie z każdej pary. Albo po jednej skarpetce. Jak ze wspólnego majątku kupię sobie książkę, to jest ona bardziej moja niż partnera pomimo tego, że w każdym momencie może sobie ją wziąć i przeczytać. Naprawdę toczysz jakieś boje o coś, co działa sprawnie. Ludzie tak wolą i właściwie na tym powinna się dyskusja zakończyć. Nie ma lepszego i gorszego modelu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

133

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.

Gdzie ja coś takiego napisałam??? A skoro tak, to dlaczego odnosisz to do mojej wypowiedzi?
Najlepsze jest, że ja cały czas podkreślam, że orientacyjnie wiem ile mąż ma pieniędzy na swoim koncie, on wie ile mam ja, mamy do tych kont pełnomocnictwa, ufamy sobie w tej kwestii w 100%, chodzi jedynie o swobodę w zarządzaniu zgromadzonymi środkami, ale Ty i tak wiesz lepiej big_smile.

Wzl napisał/a:

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania.
Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

Właśnie udowodniłeś, że to czemu zaprzeczasz, dokładnie Ciebie dotyczy smile. Raz jeszcze podkreślam - piszesz jakbyś miał monopol na jedyne słuszne rozwiązania, a jak coś się w tę wizję nie wpisuje, to na siłę udowadniasz, że jest chore.

Co więcej, nie zauważyłam, żeby osoby posiadające oddzielne konta krytykowały wybór wspólnego. My jedynie podkreślamy, że takie rozwiązanie u nas bardzo dobrze się sprawdza.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

134 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-09 18:56:16)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Co więcej, nie zauważyłam, żeby osoby posiadające oddzielne konta krytykowały wybór wspólnego. My jedynie podkreślamy, że takie rozwiązanie u nas bardzo dobrze się sprawdza.

to samo spostrzeżenie miałem:D Wzl tak to wygląda, jakbyś nie wyobrażał sobie że inne rozwiązania też mogą dobrze funkcjonować:)

Wzl napisał/a:

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania

na wyciągu z konta kawa w jakiejś sieciowej kawiarni za 16 zł i po powrocie do domu: "przecież za to można było mieć cały słoik!":D

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

135

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, ale przecież partner widzi co kupuję, bo mieszkamy razem big_smile Ja też nie przeoczę n-tej gitary w domu. Nie bądź śmieszny. Natomiast fakt, że tych zakupów dokonujemy za własne pieniądze, z własnego konta sprawia, że nie dochodzi do sytuacji, że w razie sprzeczki będziemy sobie wygarniali w stylu: wydajesz kasę na głupoty. Bo jak prywatna mamona, to nikomu do tego jak ją wydajemy, nawet jeżeli jest to setna para szpilek, które raz założę, czy też kolejny instrument na którym Misiek gra raz na ruski rok.

Po prostu zrozum, że ludzie są różni i Twoja wizja związku nie jest jedynie słuszna.

136 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-10 08:51:30)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Więc jeszcze raz.  Nie oceniam sytuacji gdy ktoś ma osobne konta tylko oceniam niektóre opisane tutaj powody takiej sytuacji.
Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią.
Jeżeli ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia czy ile wydaje ma problem z zaufaniem. Ja też nie chcę żeby mój sąsiad wiedział ile zarabiam. Ale to sąsiad.
Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis.

Gdybym był w którejkolwiek z tych trzech grup też uważałbym, że osobne konta to dla mnie i małżonka to najlepsza opcja.

Beyondblackie jak nigdy nie pisałem o partnerach. Małżeństwo to inny wymiar wspólnoty.

137

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Spoko. Ale my Ci przedstawialysmy argumenty za osobnymi.

Prawda jest taka, ze kazda z nas po prostu tak chce.
A jak się razem mieszka i razem prowadzi gospodarstwo to nie ma az takiej roznicy miedzy partnerstwem a malzenstwem. Roznica jest tylko prawna.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

138 Ostatnio edytowany przez Lagrange (2019-05-10 09:20:41)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Spoko. Ale my Ci przedstawialysmy argumenty za osobnymi.

Prawda jest taka, ze kazda z nas po prostu tak chce.
A jak się razem mieszka i razem prowadzi gospodarstwo to nie ma az takiej roznicy miedzy partnerstwem a malzenstwem. Roznica jest tylko prawna.

No, niezupełnie. Małżeństwo to deklaracja na całe życie i wspólnota majątkowa o ile osobne umowy nie stanowią inaczej. Związek zakłada tymczasowość i wspólnota majątkowa jest re. dodatkowym kontraktem.

139 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-05-10 09:22:28)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

No sorry, ale papierek czy bez papierka, prawie 8 lat razem to związek, a nie luźna relacja. Mamy razem dom, lokaty, ubezpieczenia i razem prowadzimy życie. Planujemy ślub, ale nie jest on dla nas must have.

Co do zarobków, to oczywiście wiemy ile zarabiamy, bo inaczej nie moglibyśmy planować budżetu, ale jak Misio chce zainwestować w jakieś akcje, co do których ja mam obiekcje, to robi to z własnej kasy, bo pieniądze na wspólne życie nie są do negocjacji. Jak zarobi na nich, to super- kupi sobie nową gitarę, jak straci- to nasze wspólne finanse nie są stratne. I to samo dotyczy mnie. To nie jest brak zaufania, wręcz przeciwnie, ale dobra strategia finansowa minimalizująca ryzyko strat.

140

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Tak, ale jak iest wieloletni związek, ktory od lat razem mieszka to malzenstwo nie zmienia w ich relacji nic.

Zeby nie bylo akurat jestem zwolenniczką malzenstw, tylko mowie ze malzenstwo nie jest zadnym wyzszym stanem swiadomosci. Deklaracja bycia razem do konca zycia rodzi sie w czlowieku wczesniej niz w momencie wypowiadania przysięgi, malzenstwo to konsekwencja, nie przyczyna. A wspolne konto mozna miec nie będąc malzenstwem.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

141

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Moim zdaniem jest duza roznica miedzy związkiem partnerskim, nawet dlugotrwalym, a malzenstwem. To drugie to deklaracja, zawarcie pewnej umowy miedzy ludzmi, a także pewne zobowiązania.

142

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis

możliwe że odpisywałeś już na taki argument, ale jedne z moich obaw byłyby takie
sytuacja 1:
- idę/idziemy/pójdź na zakupy, trzeba kupić do domu [rzecz1], dla dzieci [rzecz2], ja potrzebuję [rzecz3]
- ok, a ja chciał(a)bym kupić [rzecz4]
- za wspólne pieniądze? ty jesteś odpowiedzialny/a? (w sytuacji gdy wszystkie są wspólne)
sytuacja 2:
- te 50 tys. zł nadwyżki można by wydać na [jakiś biznesplan] z moich obliczeń wynika 8% zysku brutto rocznie
- a nie lepiej żebyśmy coś kupili za to, zrobili remont, pojechali gdzieś?
jednak wolałbym sobie pozostawić odrębność żeby nie było takich sytuacji, ale na podstawie różnych opisów można sobie wyobrazić, że w niektórych związkach wspólne konta mogą dobrze funkcjonować.

Lagrange napisał/a:

Związek zakłada tymczasowość

chyba nie zawsze:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

143

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
nudny.trudny napisał/a:
Wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis

możliwe że odpisywałeś już na taki argument, ale jedne z moich obaw byłyby takie
sytuacja 1:
- idę/idziemy/pójdź na zakupy, trzeba kupić do domu [rzecz1], dla dzieci [rzecz2], ja potrzebuję [rzecz3]
- ok, a ja chciał(a)bym kupić [rzecz4]
- za wspólne pieniądze? ty jesteś odpowiedzialny/a? (w sytuacji gdy wszystkie są wspólne)
sytuacja 2:
- te 50 tys. zł nadwyżki można by wydać na [jakiś biznesplan] z moich obliczeń wynika 8% zysku brutto rocznie
- a nie lepiej żebyśmy coś kupili za to, zrobili remont, pojechali gdzieś?
jednak wolałbym sobie pozostawić odrębność żeby nie było takich sytuacji, ale na podstawie różnych opisów można sobie wyobrazić, że w niektórych związkach wspólne konta mogą dobrze funkcjonować.

Lagrange napisał/a:

Związek zakłada tymczasowość

chyba nie zawsze:)


Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

144 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-10 10:04:29)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

ciekawy avatar:)tam jest jakaś żółta kropka:D
no tak masz rację, po rozmowie może uda się przekonać, że +8% jest lepsze niż np. -30%;)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

145

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

W trakcie małżeństwa osobne konta i świadomość, że ma się prawo wydawać swoje
pieniądze jak się chce- pełna zgoda, ale już w trakcie rozwodu to zrozumienie "odrębności" znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki;);)
Ale to Polska przecież, nie Ameryka!

146

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Może uda się przekonać, a może jednak okaże się, że druga strona ma silne argumenty  i np. remont, który podniesie obojgu komfort życia i zwiększy wartość nieruchomości, będzie dla tej pary korzystniejszy. A jeśli inwestycja, to im większy kapitał, tym ciekawsze pomysły i możliwości big_smile


p.s. Dzięki big_smile To lampka big_smile

147

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:

Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

Dlatego właśnie mienie własnej kasy eliminuje takie "wcinanie się". Ja sobie mogę kupić nawet 100 wegańskich książek kucharskich i Misiek mi się do tego nie przyczepi, chociaż sam myśli, że to głupia moda na jedzenie. Mój szmal, moje hobby.

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.

148

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

149

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Beyondblackie napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

Dlatego właśnie mienie własnej kasy eliminuje takie "wcinanie się". Ja sobie mogę kupić nawet 100 wegańskich książek kucharskich i Misiek mi się do tego nie przyczepi, chociaż sam myśli, że to głupia moda na jedzenie. Mój szmal, moje hobby.

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.


Ale bzdura. Jeżeli nie ma intercyzy, to tak czy siak kasa jest WSPÓLNA. Jeśli się nie potrafią dogadać co do finansów i robią sobie awantury, to problem nie leży w rodzaju konta. Przecież i tak jedno widzi, co kupuje drugie.

150

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

Bo chcę założyć działalność gospodarczą i nie chcę, żeby w przypadku gdy coś się nie uda, konsekwencje były ponoszone przez nas oboje. W przypadku intercyzy konsekwencje ponosiłabym tylko ja, więc miałyby mniejszy wpływ na nasz tryb życia, warunki przyszłych naszych dzieci itd.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

151

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Beyondblackie napisał/a:

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.

No właśnie ileż? Dlatego pytałem czy piszecie z własnego doświadczenia czy z domu to wynieśliście?
Nigdy nie miałem awantury z żoną o to na co wydajemy NASZE pieniądze (bo przypomnę,  że w małżeństwie pieniądze są wspólne bez  względu na ilość kont). Awantury są wtedy gdy pieniędzy brakuje a nie gdy są na wspólnym koncie. Gdyby twojemu Misiowi zabrakło na rachunki a ty w tym czasie kupiłabyś 100 wegańskich książek kucharskich to byłaby awantura nawet jakbyś miała osobne konto (gdybyście byli po ślubie)
Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że jedno z małżonków wpuściło do wspólnej sypialni kogoś trzeciego. Osobne sypialnie a najlepiej mieszkania rozwiązałyby ten problem i zmniejszyły ilość awantur.  Czemu ludzie tego nie robią?

152

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

Bo chcę założyć działalność gospodarczą i nie chcę, żeby w przypadku gdy coś się nie uda, konsekwencje były ponoszone przez nas oboje. W przypadku intercyzy konsekwencje ponosiłabym tylko ja, więc miałyby mniejszy wpływ na nasz tryb życia, warunki przyszłych naszych dzieci itd.

Rozdzielność majątkowa w tym przypadku może być korzystna, choć ma też  minusy.

153

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl to sie nazywa odpowiedzialnosc ze nie kupujesz setnej ksiazki jak nie ma na rachunki. Wspolne konto tego nie zmieni.
Przypomne Ci ze bez slubu tez mozna miec wspolne konto i tez mozna przelewac na nie całą pensję.

Wszyscy tutaj zdają sobie sprawe z tego ze w malzenstwie wszystko jest wspolne. Ale odrębne konta w tym nie przeszkadzają. Zrozum wreszcie ze sa rozne typy ludzi i rozne rozwiazania. Jeden woli tak a inny inaczej. Ja nie chce miec wszystkich pieniedzy na wspolnym koncie, bo u mnie to nie sprzyja oszczedzaniu.

Ludzie w malzenstwach mają osobne sypialnie. To kwestia ich upodoban. Ba, nam takich co osobno jezdza na wakacje, bo tak wolą. Kwestia zaufania. Nikt nie powiedzial ze w malzenstwie przestajesz byc soba i stajesz sie jakims tworem polaczonym.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

154

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Wzl to sie nazywa odpowiedzialnosc ze nie kupujesz setnej ksiazki jak nie ma na rachunki. Wspolne konto tego nie zmieni.
Przypomne Ci ze bez slubu tez mozna miec wspolne konto i tez mozna przelewac na nie całą pensję.

Wszyscy tutaj zdają sobie sprawe z tego ze w malzenstwie wszystko jest wspolne. Ale odrębne konta w tym nie przeszkadzają. Zrozum wreszcie ze sa rozne typy ludzi i rozne rozwiazania. Jeden woli tak a inny inaczej. Ja nie chce miec wszystkich pieniedzy na wspolnym koncie, bo u mnie to nie sprzyja oszczedzaniu.

Ludzie w malzenstwach mają osobne sypialnie. To kwestia ich upodoban. Ba, nam takich co osobno jezdza na wakacje, bo tak wolą. Kwestia zaufania. Nikt nie powiedzial ze w malzenstwie przestajesz byc soba i stajesz sie jakims tworem polaczonym.


rozdzielne konto też tego nie zmieni, a jednak tak niektórzy właśnie argumentują, dlaczego je preferują

155 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-05-10 17:52:15)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

No właśnie ileż? Dlatego pytałem czy piszecie z własnego doświadczenia czy z domu to wynieśliście?
Nigdy nie miałem awantury z żoną o to na co wydajemy NASZE pieniądze (bo przypomnę,  że w małżeństwie pieniądze są wspólne bez  względu na ilość kont). Awantury są wtedy gdy pieniędzy brakuje a nie gdy są na wspólnym koncie. Gdyby twojemu Misiowi zabrakło na rachunki a ty w tym czasie kupiłabyś 100 wegańskich książek kucharskich to byłaby awantura nawet jakbyś miała osobne konto (gdybyście byli po ślubie)
Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że jedno z małżonków wpuściło do wspólnej sypialni kogoś trzeciego. Osobne sypialnie a najlepiej mieszkania rozwiązałyby ten problem i zmniejszyły ilość awantur.  Czemu ludzie tego nie robią?

Napisałam wcześniej, że WSPÓLNE wydatki takie jak kredyt, rachunki, polisy ubezpieczeniowe i zakupy do domu (jedzenie, kosmetyki, środki czystości, weterynarz...itd) są ze wspólnego konta i są nienegocjowalne, także nie ma takiej sytuacji, że budzę się w połowie miesiąca, że na coś nie ma pieniędzy. Jakieś drogie fancy-shmancy książki kupuję z kasy, która mi zostaje na własny rachunek i którą rozporządzam jak mi się podoba. Przecież to jest podstawa biznesu, dosłownie klasa firma 101.

A kwestionowanie osobnych sypialni jest dla mnie już wogóle mega dziwne. Mój facet lubi zasypiać z jakimś serialem na kompie i z zapaloną lampką nocną. Ja w takich warunkach NIE POTRAFIĘ zasnąć- muszę mieć totalną ciszę i perfekcyjne zaciemnienie pokoju. On często w nocy się budzi i czyta książkę by znowu zasnąć za pół godziny. Jak mnie ktoś w nocy obudzi, to już po ptokach- będę obudzona do rana. Dla nas wspólna sypialnia to byłby koszmar i nikt by się nie wyspał. Wiem, bo próbowaliśmy.

To, że ktoś żyje inaczej niż Ty, nie znaczy, że żyje źle.

W UK, nawet po ślubie, intercyza jest nielegalna.

156

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Po co ma się ktoś stresować tym, że bzdury kosztują tak dużo? Czego oczy nie widzą o to serce nie boli.

Dokładnie o to chodzi.

Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem... Oskarżenia o materializm może czasem rzucić małżonek, a czasem otoczenie.

wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią

Wcale nie. Takie sytuacje się w życiu zdarzają. CZasem ktoś z dnia na dzień się spakuje - ale jak przy wyprowadzce wyczyści tylko swoje konto, to jest to tylko pół problemu, bo porzucony małżonek - najczęściej to żony zostają w takiej sytuacji - ma swoje pieniądze i ma za co żyć. Nie musi z dziećmi isć mieszkać do przytułku, bo była naiwna i dała sobie oczy zamydlić wizją totalnej wspólnoty.
Nigdy, ale to nigdy nie należy dopuścić do takiej sytuacji, że się jest bez pieniędzy.

BeyondBlackie napisał/a:

W UK, nawet po ślubie, intercyza jest nielegalna.

Serio?? Tyle czasu mieszkam i pojęcia nie miałam! Tzn, że kasa jest musowo wspólna? Koszmar. tongue

157

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? P

Tak. Niektórzy tak odczytują malzenstwo. Frajerstwo, nie? ;P

158 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-10 22:51:39)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

159 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-10 23:28:07)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

160

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

161

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

No. Tylko czemu ci biedni misiowie z uporem maniaka wybierają takie laski, które tylko piłują szpony i w ogóle poza dbaniem o wygląd specjalnie niczym się nie zajmują?
Może dlatego, że oczekują od kobiet takich standardów "zadbania"(a raczej "zrobienia"), że w przypadku chęci ich spełnienia na inne zajęcia braknie czasu?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

162

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

-

163 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-05-11 00:59:46)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Burzowy napisał/a:

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

Nie tylko obliczu przecież.
No ale dobra, weźmy samą pielęgnację twarzy i makijaż. Wiesz, żadna kobieta ci tego nie powie, ale te, które mają makijaże jak z okładki, zazwyczaj na samo to poświęcają około godzinę dziennie.
Do tego dochodzi pielęgnacja tejże twarzy, wiesz, kremy, toniki, pilingi, maseczki, masaże, demakijaż, pielęgnacja ciała, stylizacja włosów (yhy, "naturalny" nieład), pazury, sport, żeby mieć ładne ciało, wizyty u kosmetyczki. A jeszcze z długimi pazurami dopiero co pomalowanymi we wzorki nie będzie przecież sprzątać i szorować garów i wydrapywać brudu z kątów chałupy, c'nie?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

164

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Burzowy napisał/a:

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

Uwierz, że się da, zwłaszcza jeśli się w to włączy aktywność fizyczną w celu wypracowania ładnej sylwetki, wizyty u fryzjera, kosmetyczki, sauny, masaże, relaksację oraz rzecz jasna zakupy, by zaopatrzyć się w te wszystkie kosmetyczne i ciuchowe cuda. Sam makijaż i wspomniane wcześniej piłowanie pazurów, to już tylko kropka nad "i".
Popularnie mówi się o tym "leżeć i pachnieć", a to przecież ciężka praca jest big_smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

165

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

serio? Ja robię makijaż w 10 minut max, a makijaż ekspress w minutę..

ale da się.. jak Olinka napisała.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 111 do 165 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018