Co ukrywają mężczyźni (w USA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 229 ]

131 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-09 18:07:24)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.
Mogę zrozumieć, że ktoś tak ceni swoją niezależność, że nawet mąż ma nie wiedzieć o jego zakupach ale jak ktoś próbuje to "każdy sobie rzepkę skrobie" ubrać w miłość i zaufanie to brzmi to strasznie naiwnie.

Olinka napisał/a:

Wzl, czy w ogóle dopuszczasz do siebie, że pewne kwestie można widzieć inaczej i że to widzenie może mieć szczere i zupełnie zdrowe podłoże? To że Tobie coś się w głowie nie mieści, jeszcze naprawdę nie znaczy, że musi się za tym kryć manipulacja albo w najlepszym wypadku próba mydlenia oczu.

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania.
Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, ale to nie chodzi o to, żeby ktoś nie widział ile kupuję, bo przecież mieszkam z kimś, to widzi ile mam torebek a ile par butów.
Chodzi o to, żeby mieć jakąkolwiek odrębność i móc zarządzać własnymi pieniędzmi. Sorry, ale w małżeństwie teoretycznie jak kupię sobie buty to też jest to ze wspólnego majątku, a jednak nie są wspólne tylko moje i w przypadku rozwodu mój partner nie zabierze mi po jednym bucie z każdej pary. Albo po jednej skarpetce. Jak ze wspólnego majątku kupię sobie książkę, to jest ona bardziej moja niż partnera pomimo tego, że w każdym momencie może sobie ją wziąć i przeczytać. Naprawdę toczysz jakieś boje o coś, co działa sprawnie. Ludzie tak wolą i właściwie na tym powinna się dyskusja zakończyć. Nie ma lepszego i gorszego modelu.

133

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.

Gdzie ja coś takiego napisałam??? A skoro tak, to dlaczego odnosisz to do mojej wypowiedzi?
Najlepsze jest, że ja cały czas podkreślam, że orientacyjnie wiem ile mąż ma pieniędzy na swoim koncie, on wie ile mam ja, mamy do tych kont pełnomocnictwa, ufamy sobie w tej kwestii w 100%, chodzi jedynie o swobodę w zarządzaniu zgromadzonymi środkami, ale Ty i tak wiesz lepiej big_smile.

Wzl napisał/a:

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania.
Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

Właśnie udowodniłeś, że to czemu zaprzeczasz, dokładnie Ciebie dotyczy smile. Raz jeszcze podkreślam - piszesz jakbyś miał monopol na jedyne słuszne rozwiązania, a jak coś się w tę wizję nie wpisuje, to na siłę udowadniasz, że jest chore.

Co więcej, nie zauważyłam, żeby osoby posiadające oddzielne konta krytykowały wybór wspólnego. My jedynie podkreślamy, że takie rozwiązanie u nas bardzo dobrze się sprawdza.

134 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-09 18:56:16)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Co więcej, nie zauważyłam, żeby osoby posiadające oddzielne konta krytykowały wybór wspólnego. My jedynie podkreślamy, że takie rozwiązanie u nas bardzo dobrze się sprawdza.

to samo spostrzeżenie miałem:D Wzl tak to wygląda, jakbyś nie wyobrażał sobie że inne rozwiązania też mogą dobrze funkcjonować:)

Wzl napisał/a:

Tylko,  że to nie chodzi o mnie. To osoby tu piszące mówiły,  że nie chcą żeby ich małżonek widział ile zarabiają i na co wydają pieniądze.  To nie jest zaufanie.  To jest przeciwieństwo zaufania

na wyciągu z konta kawa w jakiejś sieciowej kawiarni za 16 zł i po powrocie do domu: "przecież za to można było mieć cały słoik!":D

135

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, ale przecież partner widzi co kupuję, bo mieszkamy razem big_smile Ja też nie przeoczę n-tej gitary w domu. Nie bądź śmieszny. Natomiast fakt, że tych zakupów dokonujemy za własne pieniądze, z własnego konta sprawia, że nie dochodzi do sytuacji, że w razie sprzeczki będziemy sobie wygarniali w stylu: wydajesz kasę na głupoty. Bo jak prywatna mamona, to nikomu do tego jak ją wydajemy, nawet jeżeli jest to setna para szpilek, które raz założę, czy też kolejny instrument na którym Misiek gra raz na ruski rok.

Po prostu zrozum, że ludzie są różni i Twoja wizja związku nie jest jedynie słuszna.

136 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-10 08:51:30)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Więc jeszcze raz.  Nie oceniam sytuacji gdy ktoś ma osobne konta tylko oceniam niektóre opisane tutaj powody takiej sytuacji.
Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią.
Jeżeli ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia czy ile wydaje ma problem z zaufaniem. Ja też nie chcę żeby mój sąsiad wiedział ile zarabiam. Ale to sąsiad.
Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis.

Gdybym był w którejkolwiek z tych trzech grup też uważałbym, że osobne konta to dla mnie i małżonka to najlepsza opcja.

Beyondblackie jak nigdy nie pisałem o partnerach. Małżeństwo to inny wymiar wspólnoty.

137

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Spoko. Ale my Ci przedstawialysmy argumenty za osobnymi.

Prawda jest taka, ze kazda z nas po prostu tak chce.
A jak się razem mieszka i razem prowadzi gospodarstwo to nie ma az takiej roznicy miedzy partnerstwem a malzenstwem. Roznica jest tylko prawna.

138 Ostatnio edytowany przez Lagrange (2019-05-10 09:20:41)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Spoko. Ale my Ci przedstawialysmy argumenty za osobnymi.

Prawda jest taka, ze kazda z nas po prostu tak chce.
A jak się razem mieszka i razem prowadzi gospodarstwo to nie ma az takiej roznicy miedzy partnerstwem a malzenstwem. Roznica jest tylko prawna.

No, niezupełnie. Małżeństwo to deklaracja na całe życie i wspólnota majątkowa o ile osobne umowy nie stanowią inaczej. Związek zakłada tymczasowość i wspólnota majątkowa jest re. dodatkowym kontraktem.

139 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-05-10 09:22:28)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

No sorry, ale papierek czy bez papierka, prawie 8 lat razem to związek, a nie luźna relacja. Mamy razem dom, lokaty, ubezpieczenia i razem prowadzimy życie. Planujemy ślub, ale nie jest on dla nas must have.

Co do zarobków, to oczywiście wiemy ile zarabiamy, bo inaczej nie moglibyśmy planować budżetu, ale jak Misio chce zainwestować w jakieś akcje, co do których ja mam obiekcje, to robi to z własnej kasy, bo pieniądze na wspólne życie nie są do negocjacji. Jak zarobi na nich, to super- kupi sobie nową gitarę, jak straci- to nasze wspólne finanse nie są stratne. I to samo dotyczy mnie. To nie jest brak zaufania, wręcz przeciwnie, ale dobra strategia finansowa minimalizująca ryzyko strat.

140

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Tak, ale jak iest wieloletni związek, ktory od lat razem mieszka to malzenstwo nie zmienia w ich relacji nic.

Zeby nie bylo akurat jestem zwolenniczką malzenstw, tylko mowie ze malzenstwo nie jest zadnym wyzszym stanem swiadomosci. Deklaracja bycia razem do konca zycia rodzi sie w czlowieku wczesniej niz w momencie wypowiadania przysięgi, malzenstwo to konsekwencja, nie przyczyna. A wspolne konto mozna miec nie będąc malzenstwem.

141

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Moim zdaniem jest duza roznica miedzy związkiem partnerskim, nawet dlugotrwalym, a malzenstwem. To drugie to deklaracja, zawarcie pewnej umowy miedzy ludzmi, a także pewne zobowiązania.

142

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis

możliwe że odpisywałeś już na taki argument, ale jedne z moich obaw byłyby takie
sytuacja 1:
- idę/idziemy/pójdź na zakupy, trzeba kupić do domu [rzecz1], dla dzieci [rzecz2], ja potrzebuję [rzecz3]
- ok, a ja chciał(a)bym kupić [rzecz4]
- za wspólne pieniądze? ty jesteś odpowiedzialny/a? (w sytuacji gdy wszystkie są wspólne)
sytuacja 2:
- te 50 tys. zł nadwyżki można by wydać na [jakiś biznesplan] z moich obliczeń wynika 8% zysku brutto rocznie
- a nie lepiej żebyśmy coś kupili za to, zrobili remont, pojechali gdzieś?
jednak wolałbym sobie pozostawić odrębność żeby nie było takich sytuacji, ale na podstawie różnych opisów można sobie wyobrazić, że w niektórych związkach wspólne konta mogą dobrze funkcjonować.

Lagrange napisał/a:

Związek zakłada tymczasowość

chyba nie zawsze:)

143

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
nudny.trudny napisał/a:
Wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis

możliwe że odpisywałeś już na taki argument, ale jedne z moich obaw byłyby takie
sytuacja 1:
- idę/idziemy/pójdź na zakupy, trzeba kupić do domu [rzecz1], dla dzieci [rzecz2], ja potrzebuję [rzecz3]
- ok, a ja chciał(a)bym kupić [rzecz4]
- za wspólne pieniądze? ty jesteś odpowiedzialny/a? (w sytuacji gdy wszystkie są wspólne)
sytuacja 2:
- te 50 tys. zł nadwyżki można by wydać na [jakiś biznesplan] z moich obliczeń wynika 8% zysku brutto rocznie
- a nie lepiej żebyśmy coś kupili za to, zrobili remont, pojechali gdzieś?
jednak wolałbym sobie pozostawić odrębność żeby nie było takich sytuacji, ale na podstawie różnych opisów można sobie wyobrazić, że w niektórych związkach wspólne konta mogą dobrze funkcjonować.

Lagrange napisał/a:

Związek zakłada tymczasowość

chyba nie zawsze:)


Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

144 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-10 10:04:29)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

ciekawy avatar:)tam jest jakaś żółta kropka:D
no tak masz rację, po rozmowie może uda się przekonać, że +8% jest lepsze niż np. -30%;)

145

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

W trakcie małżeństwa osobne konta i świadomość, że ma się prawo wydawać swoje
pieniądze jak się chce- pełna zgoda, ale już w trakcie rozwodu to zrozumienie "odrębności" znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki;);)
Ale to Polska przecież, nie Ameryka!

146

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Może uda się przekonać, a może jednak okaże się, że druga strona ma silne argumenty  i np. remont, który podniesie obojgu komfort życia i zwiększy wartość nieruchomości, będzie dla tej pary korzystniejszy. A jeśli inwestycja, to im większy kapitał, tym ciekawsze pomysły i możliwości big_smile


p.s. Dzięki big_smile To lampka big_smile

147

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:

Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

Dlatego właśnie mienie własnej kasy eliminuje takie "wcinanie się". Ja sobie mogę kupić nawet 100 wegańskich książek kucharskich i Misiek mi się do tego nie przyczepi, chociaż sam myśli, że to głupia moda na jedzenie. Mój szmal, moje hobby.

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.

148

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

149

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Beyondblackie napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Po to się rozmawia, aby wybrać rozwiązanie najlepsze dla obojga, dla związku (i tu nie ważne, czy konto wspólne czy osobne).

Ja np. mam bardzo kosztowną pasję. Jestem raczej minimalistką, nie lubię nadmiaru i trzymam to w ryzach. Znam jednak osoby, które delikatnie mówiąc popłynęły, chowają głęboko po szafach, zamawiają do paczkomatów, byleby mąż się nie dowiedział. Trochę to słabe.
Mnie osobiście odpowiada taka transparentność. Wcinać się w pasje partnera i czepiać się tej przykładowej kolejnej gitary byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

Dlatego właśnie mienie własnej kasy eliminuje takie "wcinanie się". Ja sobie mogę kupić nawet 100 wegańskich książek kucharskich i Misiek mi się do tego nie przyczepi, chociaż sam myśli, że to głupia moda na jedzenie. Mój szmal, moje hobby.

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.


Ale bzdura. Jeżeli nie ma intercyzy, to tak czy siak kasa jest WSPÓLNA. Jeśli się nie potrafią dogadać co do finansów i robią sobie awantury, to problem nie leży w rodzaju konta. Przecież i tak jedno widzi, co kupuje drugie.

150

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

Bo chcę założyć działalność gospodarczą i nie chcę, żeby w przypadku gdy coś się nie uda, konsekwencje były ponoszone przez nas oboje. W przypadku intercyzy konsekwencje ponosiłabym tylko ja, więc miałyby mniejszy wpływ na nasz tryb życia, warunki przyszłych naszych dzieci itd.

151

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Beyondblackie napisał/a:

Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że wszystko na wspólnym koncie jest i ludzie mają pretensje o to jak pieniądze są wydawane przez partnera, w szczególności na pasje.

No właśnie ileż? Dlatego pytałem czy piszecie z własnego doświadczenia czy z domu to wynieśliście?
Nigdy nie miałem awantury z żoną o to na co wydajemy NASZE pieniądze (bo przypomnę,  że w małżeństwie pieniądze są wspólne bez  względu na ilość kont). Awantury są wtedy gdy pieniędzy brakuje a nie gdy są na wspólnym koncie. Gdyby twojemu Misiowi zabrakło na rachunki a ty w tym czasie kupiłabyś 100 wegańskich książek kucharskich to byłaby awantura nawet jakbyś miała osobne konto (gdybyście byli po ślubie)
Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że jedno z małżonków wpuściło do wspólnej sypialni kogoś trzeciego. Osobne sypialnie a najlepiej mieszkania rozwiązałyby ten problem i zmniejszyły ilość awantur.  Czemu ludzie tego nie robią?

152

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:
mallwusia napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

No wiem. Ale wczuwam się w sytuację bez intercyzy i i tak nie widzę żadnego powodu do kontroli konta małżonka.

a dlaczego chcesz intercyzę ?

Bo chcę założyć działalność gospodarczą i nie chcę, żeby w przypadku gdy coś się nie uda, konsekwencje były ponoszone przez nas oboje. W przypadku intercyzy konsekwencje ponosiłabym tylko ja, więc miałyby mniejszy wpływ na nasz tryb życia, warunki przyszłych naszych dzieci itd.

Rozdzielność majątkowa w tym przypadku może być korzystna, choć ma też  minusy.

153

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl to sie nazywa odpowiedzialnosc ze nie kupujesz setnej ksiazki jak nie ma na rachunki. Wspolne konto tego nie zmieni.
Przypomne Ci ze bez slubu tez mozna miec wspolne konto i tez mozna przelewac na nie całą pensję.

Wszyscy tutaj zdają sobie sprawe z tego ze w malzenstwie wszystko jest wspolne. Ale odrębne konta w tym nie przeszkadzają. Zrozum wreszcie ze sa rozne typy ludzi i rozne rozwiazania. Jeden woli tak a inny inaczej. Ja nie chce miec wszystkich pieniedzy na wspolnym koncie, bo u mnie to nie sprzyja oszczedzaniu.

Ludzie w malzenstwach mają osobne sypialnie. To kwestia ich upodoban. Ba, nam takich co osobno jezdza na wakacje, bo tak wolą. Kwestia zaufania. Nikt nie powiedzial ze w malzenstwie przestajesz byc soba i stajesz sie jakims tworem polaczonym.

154

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Wzl to sie nazywa odpowiedzialnosc ze nie kupujesz setnej ksiazki jak nie ma na rachunki. Wspolne konto tego nie zmieni.
Przypomne Ci ze bez slubu tez mozna miec wspolne konto i tez mozna przelewac na nie całą pensję.

Wszyscy tutaj zdają sobie sprawe z tego ze w malzenstwie wszystko jest wspolne. Ale odrębne konta w tym nie przeszkadzają. Zrozum wreszcie ze sa rozne typy ludzi i rozne rozwiazania. Jeden woli tak a inny inaczej. Ja nie chce miec wszystkich pieniedzy na wspolnym koncie, bo u mnie to nie sprzyja oszczedzaniu.

Ludzie w malzenstwach mają osobne sypialnie. To kwestia ich upodoban. Ba, nam takich co osobno jezdza na wakacje, bo tak wolą. Kwestia zaufania. Nikt nie powiedzial ze w malzenstwie przestajesz byc soba i stajesz sie jakims tworem polaczonym.


rozdzielne konto też tego nie zmieni, a jednak tak niektórzy właśnie argumentują, dlaczego je preferują

155 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-05-10 17:52:15)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

No właśnie ileż? Dlatego pytałem czy piszecie z własnego doświadczenia czy z domu to wynieśliście?
Nigdy nie miałem awantury z żoną o to na co wydajemy NASZE pieniądze (bo przypomnę,  że w małżeństwie pieniądze są wspólne bez  względu na ilość kont). Awantury są wtedy gdy pieniędzy brakuje a nie gdy są na wspólnym koncie. Gdyby twojemu Misiowi zabrakło na rachunki a ty w tym czasie kupiłabyś 100 wegańskich książek kucharskich to byłaby awantura nawet jakbyś miała osobne konto (gdybyście byli po ślubie)
Ileż awantur jest w małżeństwach tylko przez to, że jedno z małżonków wpuściło do wspólnej sypialni kogoś trzeciego. Osobne sypialnie a najlepiej mieszkania rozwiązałyby ten problem i zmniejszyły ilość awantur.  Czemu ludzie tego nie robią?

Napisałam wcześniej, że WSPÓLNE wydatki takie jak kredyt, rachunki, polisy ubezpieczeniowe i zakupy do domu (jedzenie, kosmetyki, środki czystości, weterynarz...itd) są ze wspólnego konta i są nienegocjowalne, także nie ma takiej sytuacji, że budzę się w połowie miesiąca, że na coś nie ma pieniędzy. Jakieś drogie fancy-shmancy książki kupuję z kasy, która mi zostaje na własny rachunek i którą rozporządzam jak mi się podoba. Przecież to jest podstawa biznesu, dosłownie klasa firma 101.

A kwestionowanie osobnych sypialni jest dla mnie już wogóle mega dziwne. Mój facet lubi zasypiać z jakimś serialem na kompie i z zapaloną lampką nocną. Ja w takich warunkach NIE POTRAFIĘ zasnąć- muszę mieć totalną ciszę i perfekcyjne zaciemnienie pokoju. On często w nocy się budzi i czyta książkę by znowu zasnąć za pół godziny. Jak mnie ktoś w nocy obudzi, to już po ptokach- będę obudzona do rana. Dla nas wspólna sypialnia to byłby koszmar i nikt by się nie wyspał. Wiem, bo próbowaliśmy.

To, że ktoś żyje inaczej niż Ty, nie znaczy, że żyje źle.

W UK, nawet po ślubie, intercyza jest nielegalna.

156

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Po co ma się ktoś stresować tym, że bzdury kosztują tak dużo? Czego oczy nie widzą o to serce nie boli.

Dokładnie o to chodzi.

Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem... Oskarżenia o materializm może czasem rzucić małżonek, a czasem otoczenie.

wzl napisał/a:

Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią

Wcale nie. Takie sytuacje się w życiu zdarzają. CZasem ktoś z dnia na dzień się spakuje - ale jak przy wyprowadzce wyczyści tylko swoje konto, to jest to tylko pół problemu, bo porzucony małżonek - najczęściej to żony zostają w takiej sytuacji - ma swoje pieniądze i ma za co żyć. Nie musi z dziećmi isć mieszkać do przytułku, bo była naiwna i dała sobie oczy zamydlić wizją totalnej wspólnoty.
Nigdy, ale to nigdy nie należy dopuścić do takiej sytuacji, że się jest bez pieniędzy.

BeyondBlackie napisał/a:

W UK, nawet po ślubie, intercyza jest nielegalna.

Serio?? Tyle czasu mieszkam i pojęcia nie miałam! Tzn, że kasa jest musowo wspólna? Koszmar. tongue

157

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? P

Tak. Niektórzy tak odczytują malzenstwo. Frajerstwo, nie? ;P

158 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-10 22:51:39)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

159 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-10 23:28:07)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Nie trzeba, ale można. Na tym polega dzielenie się

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

160

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

161

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Snake napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Zawsze wiedziałem, że faceci to frajerzy wink Szczególnie ci zarabiający kilka razy więcej niż żony lub kiedy żona w ogóle nie pracuje, a wszystko co oni zarabiają trafia z mocy prawa do wspólnego garnuszka. I taka laska wylegująca się przed tv piłując szpony jest z mocy prawa współwłaścicielem w połowie każdej złotówki zarobionej przez męża. Frajerstwo jak nic lol

No. Tylko czemu ci biedni misiowie z uporem maniaka wybierają takie laski, które tylko piłują szpony i w ogóle poza dbaniem o wygląd specjalnie niczym się nie zajmują?
Może dlatego, że oczekują od kobiet takich standardów "zadbania"(a raczej "zrobienia"), że w przypadku chęci ich spełnienia na inne zajęcia braknie czasu?

162

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

163 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-05-11 00:59:46)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Burzowy napisał/a:

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

Nie tylko obliczu przecież.
No ale dobra, weźmy samą pielęgnację twarzy i makijaż. Wiesz, żadna kobieta ci tego nie powie, ale te, które mają makijaże jak z okładki, zazwyczaj na samo to poświęcają około godzinę dziennie.
Do tego dochodzi pielęgnacja tejże twarzy, wiesz, kremy, toniki, pilingi, maseczki, masaże, demakijaż, pielęgnacja ciała, stylizacja włosów (yhy, "naturalny" nieład), pazury, sport, żeby mieć ładne ciało, wizyty u kosmetyczki. A jeszcze z długimi pazurami dopiero co pomalowanymi we wzorki nie będzie przecież sprzątać i szorować garów i wydrapywać brudu z kątów chałupy, c'nie?

164

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Burzowy napisał/a:

Zejdźmy jednak na ziemię, nie ma możliwości by ktoś musiał poświęcać swojemu obliczu 8h dziennie, czy ileś.

Uwierz, że się da, zwłaszcza jeśli się w to włączy aktywność fizyczną w celu wypracowania ładnej sylwetki, wizyty u fryzjera, kosmetyczki, sauny, masaże, relaksację oraz rzecz jasna zakupy, by zaopatrzyć się w te wszystkie kosmetyczne i ciuchowe cuda. Sam makijaż i wspomniane wcześniej piłowanie pazurów, to już tylko kropka nad "i".
Popularnie mówi się o tym "leżeć i pachnieć", a to przecież ciężka praca jest big_smile.

165

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

serio? Ja robię makijaż w 10 minut max, a makijaż ekspress w minutę..

ale da się.. jak Olinka napisała.

166

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:

Czyli jeśli ja zarabiałabym dwa razy tle, co facet, to miałabym dzielić się z nim moją wypłatą i oszczędnościami, które zgromadziłam? Albo oczekiwać, że ktoś będzie dzielił się ze mną? Nie bardzo rozumiem...


ależ skąd, ty sobie robisz urlop na Phi Phi, a on a tym czasie wymienia fugi w łazience.




p.s. Świetny komentarz Benita.

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Hahahaha, to może by się okazało, że wcale na wakacje nie pojedziecie. Ale zaraz zaraz, wtedy się pewno wcale takiego partnera nie wybiera, bo niezaradny  big_smile

167 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-11 10:39:49)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ela210 napisał/a:

serio? Ja robię makijaż w 10 minut max, a makijaż ekspress w minutę..

ale da się.. jak Olinka napisała.

Myślę, że taki codzienny makijaż, to nie zajmuje nawet 10 minut. Ale jak ktoś nakłada bazy, podkłady, cienie na powieki, maluje kreski, które rościera na smoky eyes, nakłada pudry, róże, bronzer, rozświetlacz we właściwych miejscach, kładzie pomadkę na 2 razy,...to to może trwać wieki :-D


Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

168

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

169

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

170 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-11 22:02:01)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

nadinterpretacja

171 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-11 10:53:44)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)

172 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-11 11:02:20)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:
Lagrange napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)


my chyba dwie różne dyskusje czytamy big_smile

rossanka:
"Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma."
"Co do samych mężczyzn - nie wydaje mi się, aby większość z nich była specjalnie stała. Mówią jedno, co innego robią. Najpierw słyszysz, że tak, to jest wszystko na poważnie, że jemu bardzo zależy, a za parę lat słyszysz, - wiesz co, jednak się pomyliłem, to nie jest to. I baj baj.

Dlatego uważam, ze każdy powinien liczyć na siebie."


CatLady:
"Podobnie jak rossanka uważam, że związki się kiedyś kończą, małżeństwa też. Nigdy nie wolno doprowadzać do sytacji, gdy zostaje się bez niczego, bez pieniędzy, na czyjejś łasce - bo ktoś nam naściemniał o jakiejś unii i o bezgranicznym zaufaniu, a potem wniósł o rozwód i zniknął."

173

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Wzl kilkakrotnie podkreślił że to ze względów ideologicznych. Uważa że jeśli cokolwiek w związku jest oddzielne to świadczy to o rozkładzie związku.

Wolałbym jednak, żeby odpowiedział stricte na pytanie.
Dla mnie w tym, co on pisze jest mnóstwo lęku. Zresztą nie tylko jego. Jakoś Ci zwolennicy wspólności we wszystkich obszarach, podają nawet skrajne przykłady wykorzystania tego, że ludzie w związku mają oddzielną kasę, więc to z czegoś musi wynikać. Z jakiejś obawy, tylko nieuświadomionej. Może uda się wydobyć ją trochę na powierzchnię. Chociaż szczerze, to w to wątpię.


mallwusia napisał/a:

W niektórych przypadkach to raczej by doprowadziło do zależności, ale to moje zdanie.

Czyli lęk przed zależnością? To by nawet mógł być wspólny punkt dla zwolenników obu opcji, tylko inaczej się wyrażający :-)


my chyba dwie różne dyskusje czytamy big_smile

rossanka:
"Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma."
"Co do samych mężczyzn - nie wydaje mi się, aby większość z nich była specjalnie stała. Mówią jedno, co innego robią. Najpierw słyszysz, że tak, to jest wszystko na poważnie, że jemu bardzo zależy, a za parę lat słyszysz, - wiesz co, jednak się pomyliłem, to nie jest to. I baj baj.

Dlatego uważam, ze każdy powinien liczyć na siebie."

Akurat pamiętam, że ktoś wcześniej wrzucał przykład, jak to mąż ze swojego konta wyprowadza kasę, która docelowo miała być na edukację dziecka. Jakoby wspólne konto przed tego typu zachowaniami chroniło :-D
A rossanka to tylko hipotetyzowała w odpowiedzi na tamte „rewelacje”, których cel nie do końca autor nawet potrafił określić :-D

174

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

MagdaLena

ja wrzuciłam ten przykład, wyłącznie do przemyśleń.


Tak, Rossanka hipotetyzowała, jak wiele innych osób w tym wątku, np. LadyLoca chce mieć intercyzę, a "wczuwała się" w małżenstwo bez intercyzy i jeszcze inne osoby, które nie są w małżeństwie ze wspólnotą majątkową, a pisały o rozwiązaniach dla wspólnoty.

Ja osobiście wolę wspólne, choćby dlatego, że jestem tym "mózgiem finansowym" i to ułatwia. Niemniej jednak kolejny raz powtórzę, że nie ma rozwiązania dobrego dla wszystkich, ważne, by przyjąć coś, co odpowiada obojgu i w razie potrzeby korygować.

175

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

176

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

Jest jednak kilka zasadniczych różnic. W małżeństwie kasa jest wspólna z mocy prawa. Rozdzielność trzeba sobie dodatkowo zagwarantować. W związku niemalżenskim jest dokładnie odwrotnie.
W małżeństwie jest domniemanie ojcostwa i aby mu zaprzeczyć trzeba się dobrze nagimnastykowac a i to nie zawsze się uda. W związku niemalżeńskim jest dokładnie odwrotnie.
Dziedziczenie po mężu jest automatyczne. Po partnerze nie.

To sporo zmienia.

177 Ostatnio edytowany przez CatLady (2019-05-11 12:43:19)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
mallwusia napisał/a:
CatLady napisał/a:

wcale nie taki świetny. Raczej wybralibyśmy się na wakacje, na które stać nas oboje. Nie uznaję sponsoringu w żadną ze stron. Taki układ to jest frajerstwo.

Hahahaha, to może by się okazało, że wcale na wakacje nie pojedziecie. Ale zaraz zaraz, wtedy się pewno wcale takiego partnera nie wybiera, bo niezaradny  big_smile

Mallwusia, a Ty z dobroci serca oczywicie utrzymywałabyś nieroba?

178 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 12:46:11)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

179

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A dlaczego mam sie nie wczuwac? Zakaz?:P zwlaszcza ze widze jak funkcjonują malzenstwa w moim otoczeniu, znajomI, rodzice. Mieszkam z partnerem, zakupy robimy razem, rachunki placimy razem, nie ma tylko tego elementu ze to co zarobie to jest jego:P wiec wlasciwie co za roznica? Przeciez w malzenstwie tez nikt nie mowi "masz mi oddac ze swojego konta bo mamy wspolnote i ta kasa jest moja". Takie liczenie i dzielenie zaczyna sie w momencie rozwodu. Wczesniej to wsio ryba dopoki ludzie potrafia sie dogadac.

Jest jednak kilka zasadniczych różnic. W małżeństwie kasa jest wspólna z mocy prawa. Rozdzielność trzeba sobie dodatkowo zagwarantować. W związku niemalżenskim jest dokładnie odwrotnie.
W małżeństwie jest domniemanie ojcostwa i aby mu zaprzeczyć trzeba się dobrze nagimnastykowac a i to nie zawsze się uda. W związku niemalżeńskim jest dokładnie odwrotnie.
Dziedziczenie po mężu jest automatyczne. Po partnerze nie.

To sporo zmienia.

Ale tutaj nie rozmawiamy o ojcostwie i dziedziczeniu tylko o pieniądzach.
A przy osobnych kontach w małżeństwie o tej wspólnocie najczęściej rozmawia się, jak trzeba dzielić kasę przy rozwodzie.
Nawet gdybym nie miała intercyzy to nie widzę, w jaki sposób nasze rządzenie pieniędzmi miałoby zmienić się od tego, co mamy w tym momencie, gdzie ja kupuję rzeczy do wspólnego domu tak samo jak i mój partner. Kupujemy sobie rzeczy wzajemnie, płacimy rachunki razem, wszystko płacimy razem, co jest dla naszego wspólnego domu.

180

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

181

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

Niby tak,  tylko my też byliśmy kiedyś 20-kilku latkami mieszkającymi z partnerem a po ślubie staliśmy się rodziną bez potrzeby trzymania pieniędzy w osobnych portfelach. Ważniejsze,  my nie traktowaliśmy małżeństwa jak utraty niezależności. Po prostu chcieliśmy z najważniejszą osobą na świecie dzielić smutki i radości, bo przecież "Radość dzielona podwójną radością, boleść dzielona połową boleści."
A kasa to radość, żal nie dzielić się tym szczęściem z współmałżonkiem  wink

182

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:
Wzl napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wzl, odpowiadaliśmy na Twoje pytania, więc może w rewanżu odpowiesz na jedno moje:

W jakim celu potrzebne Ci jedno wspólne konto w związku? Jaką Twoją potrzebę „to” zaspokaja? Co w Tobie „to” karmi?

Bo u nas zaspakają potrzebę niezależności.

Dla mnie, podobnie jak dla ustawodawcy,  małżeństwo to m.in. wspólnota finansowa.
Stąd nie tyle mieliśmy jedno konto, co mieliśmy wspólne pieniądze. Po ślubie staliśmy się rodziną i pieniądze, które zarabialiśmy były od pierwszego dnia pieniędzmi naszej rodziny, najpierw moimi i żony a później również dzieci.
"Wspólne konto" nie zaspokaja żadnych moich potrzeb, jest składową bycia rodziną. Tak jak wspólny kredyt, dom czy dzieci.
To, że po ślubie mamy wspólny majątek było dla nas tak oczywiste, że nigdy nawet nie rozmawialiśmy o tym, że moglibyśmy mieć swoje konta, do których współmałżonek nie zagląda.
Ale my to ogólnie jacyś dziwni. Wspólne wakacje, wspólne sypialnie, wspólne dzieci normalnie tragedia wink

Ale tak naprawdę to ta dyskusja jest jałowa ponieważ odbywa się pomiędzy ludźmi z 20 letnim stażem małżeństwa i dwudzestolatkami  mieszkającymi z chłopakiem. To jest oczywiste że ocena zależy od tego czyją sytuację rozpatrujemy.

Ja mam staż małżeński nieco dłuższy niż dwudziestoletni i mamy osobne konta. Przez krótki czas mieliśmy wspólne konto, ale źle się z tym czuliśmy. Od lat mamy osobne. Więc dyskusja, nawet jeśli jałowa, to z pewnością nie z tego powodu który ty podnosisz. Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

183

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

184

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego.
Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Wzl napisał/a:

Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz prawo, ale twoja natarczywa krytyka sposobu życia innych i próba wtłoczenia ich w twój model życia jest skazana na niepowodzenie.

185

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Tak, twoja tolerancja jest legendarna. Już w tym temacie ją pokazałeś wyzywając mnie kilkukrotnie.
Dodał bym jeszcze łatwość zawierania kompromisów. Stąd musieliście z żoną rozdzielić konta.

186

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ludzie którzy nazywają siebie tolerancyjnymi zazwyczaj już samym tym stwierdzeniem negują oponenta.

187

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz jakieś dziwne ciśnienie na to, by czuć się lepszy niż inni w tym wątku, którzy nie żyją tak jak Ty. Dlaczego tak jest?

Przecież np ja niczego Ci nie narzucam. Mój sposób tak samo dobry jak Twoj, o ile oba się sprawdzają w danych związkach. Skąd ta potrzeba krytykowania i umniejszania wszystkiego, co inne? To, co lepsze dla Ciebie może być gorsze dla mnie.

Jestem wg Ciebie jakaś gorsza, bo nie mam ślubu, dzieci i nie mam osobne konto w banku? big_smile przecież to jest absurd...

Chyba masz jakiś kompleks człowieku. Zyj i daj żyć innym.

188

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

E tam przecież będąc ze sobą w związku spędzamy ze sobą tyle czasu, non stop się komunikujemy, że po części nawet te rozdzielne rzeczy są jak gdyby wspólne, wszystko można regulować na bieżąco przecież. Szczerze to nawet nie przyszłoby mi do głowy zastanawiać się, czy po ślubie należy mieć 1 konto, czy 2 lub 3 big_smile.

189

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Bo, w przeciwieństwie do mnie, jesteś fundamentalistą. Ja mam więcej tolerancji, co pozwala uniknąć konfliktów i nie mówię tylko o związkach.

Tak, twoja tolerancja jest legendarna. Już w tym temacie ją pokazałeś wyzywając mnie kilkukrotnie.
Dodał bym jeszcze łatwość zawierania kompromisów. Stąd musieliście z żoną rozdzielić konta.

Koniecznie muszę to powiedzieć żonie. Biedaczka jest nieświadoma tego że od 30 lat żyje z takim łajdakiem.

190

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Ludzie którzy nazywają siebie tolerancyjnymi zazwyczaj już samym tym stwierdzeniem negują oponenta.

Ludzie których argumenty upadną czasami wolą rzucić jakiś okrągły ogólnik niż przyznać że ich argumentacja była nietrafiona. Czyżby przykład małżeństwa żyjącego zgodnie od 30 lat i mającego osobne konta nie pasował do tezy o tych teoretykach małżeńskich finansów?

Btw, żona ma trzy konta, ja mam pięć. Każde służy do czego innego. W podróży używam brytyjskiego Revoluta, mam dwa konta a Vista i dwa oszczędnościowe, każde w innej walucie. Mam konto na głupstwa, mam na comiesięczne przelewy, oszczędności dywersyfikuje państwowo i walutowo. Co gorsza ubezpieczenia podobnie. Nie wierzę w polski boom gospodarczy, więc wolę się zabezpieczyć. Każde z naszych dzieci, jak tylko mogło, dostawało przelewy na swoje osobiste konto. Po osiągnięciu pełnoletności, przekształciły je w "dorosłe" konta, albo zmieniły bank. To że rodzice dają kasę, nie znaczy że mają mieć nad nią jakąkolwiek kontrolę. O wszystkich moich kontach pełną wiedzę ma zarówno żona, jak i dorosłe, samodzielne już, dzieci. Kody dostępu ma żona w szufladzie. To tak na wypadek konieczności postępowania spadkowego.
Czy ten model jest idealny? Nie. Czy ja zgodziłbym się na inny? Pewnie tak, ale pod warunkiem że dla nas byłby lepszy. Jak na razie nic lepszego nie znaleźliśmy.

191

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
CatLady napisał/a:
Wzl napisał/a:
Lagrange napisał/a:

Chodzi raczej o to że fundamentalisty nie da się przekonać że nasz model gospodarowania pieniędzmi jest, acz inny, to równie dobry jak każdy inny, byle był zaakceptowany przez oboje małżonków, czy też partnerów jeśli nie zawarli związku małżeńskiego.

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam.
Do tego uważam, że jeden sposób może być lepszy od drugiego. Np uważam,  że małżeństwo jest lepsze od konkubinatu a życie z dziećmi jest lepsze niż życie bez nich. Mimo tego, że ktoś woli żyć bez ślubu i nie mieć dzieci.
Mogę tak myśleć czy to niezgodne z regulaminem?

Masz jakieś dziwne ciśnienie na to, by czuć się lepszy niż inni w tym wątku, którzy nie żyją tak jak Ty. Dlaczego tak jest?

Przecież np ja niczego Ci nie narzucam. Mój sposób tak samo dobry jak Twoj, o ile oba się sprawdzają w danych związkach. Skąd ta potrzeba krytykowania i umniejszania wszystkiego, co inne? To, co lepsze dla Ciebie może być gorsze dla mnie.

Jestem wg Ciebie jakaś gorsza, bo nie mam ślubu, dzieci i nie mam osobne konto w banku? big_smile przecież to jest absurd...

Chyba masz jakiś kompleks człowieku. Zyj i daj żyć innym.

Znowu nie trafiłaś. Wyciągasz bzdurne wnioski.
To,  że coś uważam za lepsze to nie dlatego, że ja to posiadam. Czy jak powiem, że uważam związki w których ludzie są sobie wierni do śmierci za lepsze od tych gdzie każdy z każdym to zaraz zaatakuje mnie ktoś z otwartego związku?
Musisz zrozumieć, że ludzie mają nie tylko różne sposoby na życie, ludzie też różnie oceniają to co ich otacza.
Ludzie przez polityczną poprawność przestali mówić to co myślą,  bo zaraz zostaną zjedzeni przez tych co myślą inaczej. Wszyscy muszą być równi, nikogo nie wolno oceniać bo w depresję wpadnie.
Mamy tutaj mocno wierzące osoby, które uważają, że to źle jak para uprawia seks przed ślubem. Czy nie mogą pisac,  że wg nich robisz coś źle, bo wpadniesz w kompleksy?
Wiele osób powiedziało tutaj,  że osobne konta są lepsze od wspólnego. Czy mam tak jak ty zacząć płakać,  że uważają mnie za gorszego? Wyluzuj. Co cię obchodzi co jakiś anonimowy gostek myśli o związkach takich jak twój? Ma prawo myśleć co chce.  Ja mam w nosie co ty myślisz o mnie. To chyba jednak ty masz jakieś kompleksy skoro wszystko bierzesz do siebie.

192 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-11 20:14:40)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Ludzie przez polityczną poprawność przestali mówić to co myślą, bo zaraz zostaną zjedzeni przez tych co myślą inaczej

chyba wszyscy piszemy to co myślimy:)

Wzl napisał/a:

Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam

1. Jeżeli ktoś się boi, że małżonek ucieknie z oszczędnościami, ma problem ze sobą i myślenie o takim końcu może okazać się samospełniającą się przepowiednią.
Jeżeli ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia czy ile wydaje ma problem z zaufaniem. Ja też nie chcę żeby mój sąsiad wiedział ile zarabiam. Ale to sąsiad.
Jeżeli ktoś pisze, że wspólne konto doprowadziłoby do kłótni o wydatki ma problem z rozmową z małżonkiem i nie wie czym jest kompromis.

2. Po prostu jak czytam, że ktoś nie chce żeby jego małżonek widział ile zarabia i ile ma oszczędności, bo to ogranicza jego wolność a później czytam, że to wszystko z miłości i zaufania, to śmiać mi się chce.

3. Tak samo jak ktoś pisze,  że tak lepiej,  bo się nie kłócą o pieniądze oznacza,  że gdyby mieli wspólne konto to by się o to kłócili,  czyli średnio u nich z rozmową i kompromisami, bo można mieć wspólne konto i o kasę się nie kłócić.

4. Szkoda,  że nie widzą, że jeżeli do tego żeby się nie kłócić potrzebują osobnych kont to coś jednak nie gra w tej relacji.

5. dziwne jest, że akurat pieniędzy tak dużo ludzi nie chce dzielić z najważniejszą osobą w życiu.

6. Jak widać niektórzy za bardzo kochają swoją niezależność i pieniądze żeby rezygnować z nich dla jakiegoś bylemałżonka.

7. Ci co są w małżeństwach: macie rozdzielność czy tak sobie tylko dzielicie małżeńskie pieniądze, że niby te są tylko moje a te tylko twoje?

w kwestii meritum chyba podałem już prawie wszystko:)ale jeszcze taka rzecz, gdybym np. był w związku i chciał zaprosić dziewczynę na wakacje albo kupić coś fajnego, odrębne konto na którym mam swoje środki wydaje się służyć znacznie lepiej do takiego celu. Chętnie przeczytam odpowiedź, to co ostatnio napisała mallwusia było ciekawe

193 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 20:25:43)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

O czym te cytaty miały świadczyć? Że mój model gospodarowania jest tak samo dobry? Nie jest. Jest lepszy. Wg mnie. Nikogo nie zamierzam przekonywać,  po prostu uzasadniałem swoje zdanie dlaczego tak uważam.

Co do pytania: pisałem już kilka razy, że o wspólnych finansach mówię w kontekście małżeństwa a nie zwykłego związku.

194

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

A my od 6 stron pokazujemy Ci, że inne modele są tak samo dobre smile więc może mógłbyś chociaż przyjąć to, że inne modele istnieją i przestać wmawiać nam, że robimy coś źle?
Z góry dziękować bardzo.
Swoją drogą, żeby ocenić który model jest lepszy tak na serio, musiałbyś wypróbować oba. Ty nie wypróbowałeś więc i tak nie jesteś do końca obiektywny.

195 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-11 20:46:12)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Powtórzę to co pisałem.
"Dlaczego czujesz potrzebę przekonywania kogokolwiek, że twój model gospodarowania jest tak samo dobry jak inny? Ja takiej potrzeby nie mam"
Ja nie uważam, że są tak samo dobre.  Możesz 10 stron próbowac mnie przekonać a ja dalej będę uważał,  że lepiej jak małżonkowie sobie ufają niż jak coś przed sobą ukrywają.
Tak uważam.
Nie dlatego,  że ja tak mam.
Masz rację z tym,  że moja ocena nie jest obiektywna. Przeciwnie,  jest w 100% subiektywna.

Posty [ 131 do 195 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024