Co ukrywają mężczyźni (w USA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 229 ]

39 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-06 18:24:05)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie ma sensu podawania sytuacji skrajnych, typu bezrobocie jednego z partnerów, czy choroba, bo 2+1 konto to jest rozwiązanie na zwyczajne, normalne funkcjonowanie, a w przypadkach szczególnych stosuje się szczególne rozwiązania. Jak się ludzie kochają i dogadują to zawsze znajdą odpowiednie do sytuacji rozwiązanie. Nic nie musi być raz na zawsze i na każde okoliczności.

Ale ja właśnie chciałbym się dowiedzieć jak tacy ceniący własną niezależność i własne pieniądze zachowaliby się w szczególnych sytuacjach.
Choroba czy bezrobocie to nie jest coś co zdarza się rzadko jak wygrana w lotto. Co wtedy? Pożyczka od męża i w zeszycie zapisujecie długi czy stajecie się jednością i już kasy nie dzielicie na moje/twoje?
Co z wychowywaniem małych dzieci? Zajmujecie się tym sami czy podrzucacie do babci,  żłobka czy niani i szybki powrót do pracy żeby jednemu z partnerów za duży dług nie urósł?

Ci co są w małżeństwach: macie rozdzielność czy tak sobie tylko dzielicie małżeńskie pieniądze, że niby te są tylko moje a te tylko twoje?

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Mój partner obecnie nie pracuje - utrzymuje się z renty rodzinnej i studiuje. Ja pracuję. Zarabiam tak lekką ręką 3-4x tyle ile wynosi jego renta. Opłaty na pół, zakupy w miarę możliwości na pół, jak są dodatkowe wydatki to biorę to na siebie. Jak brakuje mu na zakupy to biorę to na siebie. Nie mam z tym żadnego problemu. Nie mam zeszytu długów i nie wyliczam ile mi wisi. Kupuję rzeczy potrzebne do domu typu środki czystości, które więcej kosztują. Czasami ratuję go kasą na kawę.
On robił to samo jak miałam gorszy czas i więcej wydatków. Poza tym mogę na niego liczyć w drobniejszych kwestiach - zawsze mam kupioną ulubioną wodę w lodówce i zawsze kupuje chleb. Na tym etapie związku nie wiem czy kupiłabym mu spodnie czy buty, ale też nie chciałabym, żeby on takie rzeczy kupował dla mnie.

Próbowaliśmy się zrzucać proporcjonalnie na dom i zakupy, ale i tak zawsze płaciliśmy z własnych kont, więc u nas nie zdało to egzaminu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

41

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Nie bardzo rozumiem czemu niektórzy zmuszają innych do życia w sposób który im nie odpowiada. Co związek to inna gospodarka pieniędzmi. Ja mam swoje pieniądze, żona swoje. Podzieliliśmy wspólne wydatki typu jedzenie, dzieci, dom. Każdy ma swoją odpowiedzialność i swoje pieniądze. I mi i mojej żonie jest z tym dobrze. Nie ukrywam przed nią dochodów ani ona swoich przede mną. Ktoś ma wspólne pieniądze, ktoś konta 2+1, ktoś robi składki. Co mi do tego? Jak to danej parze odpowiada, to jest ok. Ktoś śpi razem, ktoś inny osobno. Co mi do tego? Jakbyśmy wszyscy byli identyczni, to życie byłoby nudne.

42

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Co to za argument? Ludzie mają też różne wizje co do wystroju pokoi po remoncie czy w związku z tym każdy powinien mieć swoje mieszkanie?

Nie, ale każdy może mieć swój kąt, który urządza po swojemu i do którego drugie mu się nie wtrąca. Resztę omawia się wspólnie lub decyduje ta strona związku, która ma lepsze w tej kwestii wyczucie, zaś druga jej ufa i wierzy, że podejmie słuszne decyzje.

Wzl napisał/a:

Fajnie jak jest nadwyżka. Co jak jednej osobie zabraknie na "jej część" rachunków? Nie płaci za mieszkanie gdy w tym samym czasie partner kupuje sobie nowy rower czy ten bogatszy udziela pożyczki zasilając konto biedniejszego?

Jak czytam, co piszesz, to odnoszę wrażenie, że zupełnie nie bierzesz pod uwagę, że mówimy o dwojgu bliskich sobie ludzi, którzy czują się za siebie wzajemnie odpowiedzialni oraz naprawdę wiedzą ile mają pieniędzy we wspólnym, domowym budżecie i na co które stać, bo się o tym przecież rozmawia. Kiedy trzeba z czegoś zrezygnować, by wesprzeć potrzeby służące obojgu, a nawet tylko jednemu, gdy zdarzy się jakaś szczególna sytuacja, to jest to oczywiste i jasne jak słońce, że się to po prostu robi. Dwa odrębne konta nie równają się zasadzie "każdy sobie rzepkę skrobie i wara od moich pieniędzy".

Wzl napisał/a:

Dalej nie rozumiem dlaczego ktoś w małżeństwie wszystko chce dzielić z ukochanym OPRÓCZ pieniędzy.

A kto powiedział, że wszystko oprócz pieniędzy? wink

Jak widać jest tu znacznie więcej osób, które podzielają lub przynajmniej rozumieją mój punkt widzenia, zatem taki całkiem niepopularny to on chyba nie jest wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

43 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-06 22:35:52)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:

Jak czytam, co piszesz, to odnoszę wrażenie, że zupełnie nie bierzesz pod uwagę, że mówimy o dwojgu bliskich sobie ludzi, którzy czują się za siebie wzajemnie odpowiedzialni

Jak czytam niektóre wpisy to mam co do tego wątpliwości.

rossanka napisał/a:

Niby tak, ale różnie bywa w życiu.  Wchodzisz pewnego dnia na swoje konto, a tu okazuje się,  że partner Ci je wyczyścił,  no bo przecież co Twoje to moje a oszczędności jakie gromadziłaś  latami -okazuje się nagle, że ich nie ma.

No i druga kwestia

Olinka napisał/a:

...oraz naprawdę wiedzą ile mają pieniędzy we wspólnym, domowym budżecie i na co które stać,
...
Dwa odrębne konta nie równają się zasadzie "każdy sobie rzepkę skrobie i wara od moich pieniędzy".

Really?

CatLady napisał/a:

Ja mam osobne konto i ani mój nie wie dokładnie ile ja zarabiam, ani ja dokładnie nie wiem, ile on. Wiemy mniej więcej. Nie wiem, ile on ma oszczędnosci, ani on nie wie, ile ja mam.

Lady Loka napisał/a:

nikogo nie powinno interesować to, ile mam u siebie na koncie

Olinka napisał/a:

Każde ma na swoim koncie określoną kwotę nadwyżki, a co z tym zrobi, to już jego sprawa

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

44

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

Myślę, że w przypadkach losowych po prostu przelewałabym całą swoją kasę na wspólne konto dopóki sytuacja nie wtóciłaby do normy.

45

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Nigdy mężowi niczego nie naliczałam.
Konta osobne były po to, by czuć się swobodnie.
I jeśli kiedyś jeszcze z kimś zamieszkam- będzie podobnie.1 wspólne konto na życie oprócz tego może być.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

46

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Really?

Really, ale wypowiadam się przecież wyłącznie za siebie. Ja naprawdę wiem ile mąż orientacyjnie ma na swoim koncie środków, on wie ile ja ich mam, jedynie wzajemnie nie wtrącamy się do wydatków, dlatego choćbym w danym miesiącu kupiła sobie pięć par butów, a on wymyślił, że wymieni telewizor na nowy tylko dlatego, że poprzedni nie ma jakiejś funkcji (przykłady zupełnie z powietrza), to wzajemnie nie robimy sobie wyrzutów, nawet jeśli te pomysły nie do końca byłyby rozsądne. Nam obojgu ta swoboda bardzo odpowiada, zwłaszcza, że w kwestii priorytetów jesteśmy dosyć różni - ja jestem bardziej praktyczna, mąż z kolei bardziej lubi przyjemności. 

Wzl napisał/a:

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

Napisałam poprzednio coś, co wydawało mi się, że odpowiada na to pytanie:

Kiedy trzeba z czegoś zrezygnować, by wesprzeć potrzeby służące obojgu, a nawet tylko jednemu, gdy zdarzy się jakaś szczególna sytuacja, to jest to oczywiste i jasne jak słońce, że się to po prostu robi.

Dodam do tego, że nikt nikomu nie każe wówczas niczego oddawać. No chyba, że są to jakieś typowe, za to droższe fanaberie, kiedy nie chce się czekać, by odłożyć stosowną kwotę i łatwiej ją po prostu pożyczyć, to wtedy owszem, umawiamy się na zwrot.
Idąc dalej, u nas finanse funkcjonują w taki sposób, że kiedy pojawiają się jakieś dodatkowe, mniejsze lub większe pieniądze, na przykład jakaś nagroda albo spadek, to albo od razu dzielimy po połowie i wtedy każde samo decyduje na co przeznaczy swoją część, albo wspólnie zastanawiamy się co z tym zrobić i dopiero jeśli zostaje nadwyżka, to ją solidarnie dzielimy. Tym niemniej zdarzało się, że od razu całość szła na konto osoby, która w danym momencie była w jakiejś potrzebie. Każde ma również odłożoną pewną kwotę, która jest zabezpieczeniem na wypadek "W" (wypadek, choroba, innego rodzaju poważne sytuacje) i tu jest zupełnie bez znaczenia, kto będzie tego zastrzyku finansowego potrzebował. To jest zwyczajnie oczywiste, że wtedy będziemy się wspierać. Gdyby sytuacja była naprawdę drastyczna i te środki okazały się niewystarczające, to mamy jeszcze wspólne składniki majątku, które można sprzedać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

47 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-05-07 12:08:32)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

[treść nieregulaminowa, obraźliwa]

Przypadek losowy jest przypadkiem losowym. Jakby żona była w potrzebie, to jej dam tyle ile potrzebuje. W kwietniu żona zarobiła mniej, więc jej zapytałem ile potrzebuje na przetrwanie bez ruszania oszczędności. W drugą stronę było zawsze tak samo. Chodzi o to że jak pieniądze są wspólne, a sposób gospodarowania nimi różny, to prowadzi do konfliktów. Osobne konta uwalniają nas od tego stresu. Ten model działa u nas od ćwierć wieku, więc dla nas jest dobry.

48

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
CatLady napisał/a:

Ja mam osobne konto i ani mój nie wie dokładnie ile ja zarabiam, ani ja dokładnie nie wiem, ile on. Wiemy mniej więcej. Nie wiem, ile on ma oszczędnosci, ani on nie wie, ile ja mam.

Lady Loka napisał/a:

nikogo nie powinno interesować to, ile mam u siebie na koncie

Olinka napisał/a:

Każde ma na swoim koncie określoną kwotę nadwyżki, a co z tym zrobi, to już jego sprawa

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

Jak trudno jest przyjąć do wiadomości to, że inni mogą żyć inaczej niż Ty, prawda? smile i że to życie wcale nie wygląda gorzej od Twojego.
Opisałam Ci wyżej przykład, jak jest u mnie z niepracującym partnerem. Jeżeli (oby nie) któreś z nas zachoruje to wrócę i dam znać jak sobie radzimy finansowo. Jestem pewna, że jakoś sobie poradzimy pomimo posiadania dwóch kont.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

49 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-07 06:38:27)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl, dziękuję za odpowiedź na moje argumenty. Postaram się odpisać na Twoje

MagdaLena1111 napisał/a:

Nie mam potrzeby dzielenia z partnerem dosłownie wszystkiego, zlania się z nim w jednośći i trwania w tym stanie bezustannie.
Jest po prostu jakaś część nasza wspólna i jakaś odrębna

to jest dobre, nie trzeba być tylko osobno albo tylko razem, możliwe są stany pośrednie. Mogę porównać do wspólnoty mieszkaniowej, może niefortunnie bo to jednak relacje pomiędzy sąsiadami a nie rodziną, ale trochę pasuje. Budynek jest podzielony na mieszkania, i każde z tych mieszkań ma własny budżet i własne życie. Oprócz tego jest budżet na różne cele i każda rodzina w jakimś stopniu to finansuje. Tak samo w małżeństwie czy związku możliwe jest współistnienie odrębności (także finansowej) każdej z osób, jak również części wspólnej, można razem inicjować jakieś działania które wymagają finansowania, i wtedy są wspólne uzgodnione decyzje mogące prowadzić do wspólnych zysków lub długów.

Wzl napisał/a:

No i dalej pomimo kilku prób nie dowiedziałem się co w przypadkach losowych.

użytkownicy raczej odpowiedzieli na te pytania, ale też napiszę

Wzl napisał/a:

Choroba czy bezrobocie to nie jest coś co zdarza się rzadko jak wygrana w lotto. Co wtedy? Pożyczka od męża i w zeszycie zapisujecie długi czy stajecie się jednością i już kasy nie dzielicie na moje/twoje? [...]
Czy naliczamy dług partnerowi, który został bez kasy czy dopiero wtedy stajemy się jednością również w finansach i moje pieniądze w końcu stają się naszymi?

mamy ubezpieczenia społeczne ale nie obejmują one każdej sytuacji, znam z własnego doświadczenia wydatki na mieszkanie i życie dwóch osób, nie jest to jakaś astronomiczna kwota której nie dałoby się ponieść samemu, te 1000-1500 zł miesięcznie więcej do zapłacenia to nie kwota która coś znacząco by zmieniała, a wywieranie presji na dziewczynę w związku z brakiem pracy, wyliczanie długów, mogłoby mieć jeszcze gorszy wpływ na jej samopoczucie i pogarszać aktualną sytuację. Nie mówię oczywiście o bezterminowym ponoszeniu kosztów życia na wysokim poziomie, np. drogie wakacje, drogie sprzęty, własne samochody, tylko o podstawowych kosztach - mieszkanie, media, bieżące naprawy, żywność, artykuły domowe

Wzl napisał/a:

Co z wychowywaniem małych dzieci? Zajmujecie się tym sami czy podrzucacie do babci,  żłobka czy niani i szybki powrót do pracy żeby jednemu z partnerów za duży dług nie urósł?

nie będę mieć dzieci, mimo to chciałem podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie, ale nie umiem nic wymyślić.

Wzl napisał/a:

Ci co są w małżeństwach: macie rozdzielność czy tak sobie tylko dzielicie małżeńskie pieniądze, że niby te są tylko moje a te tylko twoje?

osobne konta to również prywatność wynikająca m.in. z tego, że informacje z wyciągów są znane tylko mi, a oddzielność ma praktyczne znaczenie (chyba) dopiero w trakcie rozwodu, o którym osoby żyjące w udanych małżeństwach najprawdopodobniej nie myślą.

"Poznacie ich po ich owocach":D

50

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ja nie staram się przekonać kogoś do jakiejś opcji tylko zastanawiam się dlaczego ludzie decydując się na małżeństwo i na bycie ze sobą na dobre i na złe czują potrzebę rozdzielności majątkowej.
No i kilka powodów już podano:
- nieufność (może zabrać nasze oszczędności i uciec)
- potrzeba niezależności (nie chce żeby ktoś widział moje konto i na co wydaje pieniądze)
- chęć unikania konfliktów przy wydawaniu pieniędzy (nie bardzo rozumiem dlaczego rozmowa i kompromis działa w innych dziedzinach a w finansach już nie i bezpieczniej nie mieć wspólnych pieniędzy)

Jak to można podsumować? Smutne to.

Jeszcze jedno pytanie: to dzielenie pieniędzy na moje/twoje wynieśliście z domu czy to jakieś wasze wcześniejsze doświadczenia? Jakby tego nie próbował tłumaczyć to jest to trochę pod prąd idei małżeństwa gdzie ludzie decydują się na bycie "jednym organizmem".

51 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-07 09:29:27)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl- Ty masz taką wizję małżeństwa jako wspólnoty w której jest kontrola nad wieloma dziedzinami
Inni tego nie potrzebują. I jak widać chyba są w większości.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

52

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Jeszcze jedno pytanie: to dzielenie pieniędzy na moje/twoje wynieśliście z domu czy to jakieś wasze wcześniejsze doświadczenia? Jakby tego nie próbował tłumaczyć to jest to trochę pod prąd idei małżeństwa gdzie ludzie decydują się na bycie "jednym organizmem".

Dobre pytanie. U mnie rodzice wspólnie decydowali o budzecie domowym. Jak jedno opłaciło rachunki, drugie kupowało jedzenie. Ojciec chciał sobie kupić komplet encyklopedii - kupował. Mama chciała sobie kupić nowy płaszcz - kupowała. Potrzeba było wymienić lodówkę - razem jechali do sklepu i wybierali, która im najbardziej odpowiada.

Nie wiem, czy bym umiała mieć wspólne konto z kimś. Potrafiłabym żyć z kimś na zasadzie, że płacimy po równo, albo ja płacę za gaz , tu za  prąd, albo kupujemy sobie tą pralkę do domu i Ty  i ja mamy swój wkład, a nie, że jedno płaci za wszystko a drugie nie daje nic (ale to myślę, że jest ekstremum).

Sądzę że moje podejście wynika z tego, ze rodziców małżeństwo było udane. Mój związek nie, w pewnym momencie zakończył się, a dałabym sobie dwie ręce uciąć dwa razy, ze to jrto już To czego szukałam i kogo szukałam. A tu niespodzianka. Nie mam zaufania do mężczyzn i uważam, że każdy związek może (choć nie musi) się kiedyś skończyć, więc powinno się liczyć na siebie i dbać o siebie w pierwszej kolejności.
Co do samych mężczyzn - nie wydaje mi się, aby większość z nich była specjalnie stała. Mówią jedno, co innego robią. Najpierw słyszysz, że tak, to jest wszystko na poważnie, że jemu bardzo zależy, a za parę lat słyszysz, - wiesz co, jednak się pomyliłem, to nie jest to. I baj baj.

Dlatego uważam, ze każdy powinien liczyć na siebie.

53

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ela210 napisał/a:

Wzl- Ty masz taką wizję małżeństwa jako wspólnoty w której jest kontrola nad wieloma dziedzinami
Inni tego nie potrzebują. I jak widać chyba są w większości.

Co w związku z tym? Nie mam potrzeby jak niektórzy czuć, że większość myśli podobnie jak ja albo popiera to co myślę/mówię/pisze.

Fascynuje mnie jak ludzie z jednej strony chcą małżeństwa a z drugiej chcą wolności.
Przypomina to trochę polskich Katolików, którzy niby są w Kościele ale się z nim nie zgadzają a z dekalogu wybierają to co im odpowiada.

54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-07 09:53:02)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Wzl- Ty masz taką wizję małżeństwa jako wspólnoty w której jest kontrola nad wieloma dziedzinami
Inni tego nie potrzebują. I jak widać chyba są w większości.

Co w związku z tym? Nie mam potrzeby jak niektórzy czuć, że większość myśli podobnie jak ja albo popiera to co myślę/mówię/pisze.

Fascynuje mnie jak ludzie z jednej strony chcą małżeństwa a z drugiej chcą wolności.
Przypomina to trochę polskich Katolików, którzy niby są w Kościele ale się z nim nie zgadzają a z dekalogu wybierają to co im odpowiada.

Bo małżeństwo to nie niewola. Jak się kogoś kocha, to dostaje jakąś swobodę, a nie klatkę.
Co z nią zrobi, to sprawa jego moralności.
Ale przecież nie musisz się WZL zgadzać ze mną.
Tylko znależć podobną Ci w poglądach kobietę może być trudniej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

55

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Wzl- Ty masz taką wizję małżeństwa jako wspólnoty w której jest kontrola nad wieloma dziedzinami
Inni tego nie potrzebują. I jak widać chyba są w większości.

Co w związku z tym? Nie mam potrzeby jak niektórzy czuć, że większość myśli podobnie jak ja albo popiera to co myślę/mówię/pisze.

Fascynuje mnie jak ludzie z jednej strony chcą małżeństwa a z drugiej chcą wolności.
Przypomina to trochę polskich Katolików, którzy niby są w Kościele ale się z nim nie zgadzają a z dekalogu wybierają to co im odpowiada.

Nie ma zadnego dekalogu, ktory okreslalby co trzeba robic w malzenstwie, a czego nie wolno.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

56

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Ela, a jaka to jest kontrola, jak np. ja ze wspólnego konta wybieram raz na jakiś czas 1000 zeta, i mój mąz nie wie, na co wydaje?
Ale jakby chciał, to nie ma problemu, bym mu powiedziała, co za to kupiłam. To chodzi raczej o to, ze nie mamy tajemnic, ani nic do ukrycia.

To samo w drugą stronę.

Niektórzy trochę przesadzaja z tym posadzaniem o ograniczanie na każdym kroku, moim zdaniem.

57

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

O niewoli to napisałam w odniesieniu do zdania Wzl o małżeństwie i wolności. smile
Jak ktoś ma wspólne konto nie uważam to za niewolę- to ich wybór, jak oboje chcą.
A jak Benita wybierzesz 2000 na pożyczkę dla kuzynki której mąż nie cierpi- to będziesz się musiała wytłumaczyć, prawda?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

58 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-05-07 10:45:24)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Malo prawdopodobna sytuacja, ale gdyby sie zdarzyla, to może musiałabym nie tyle się wytlumaczyc, co z nim to uzgodnić, ale przeciez po to sa rozmowy w związku i korona mi wtedy z glowy nie spadnie, Ela smile
Uwazam, ze mąz tez ma pewne prawa do NASZYCH pieniędzy, ale nie odbieram tego jako ograniczenie wolności.
Kompromisy można osiągac w roznych sferach.

59

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ela210 napisał/a:

Bo małżeństwo to nie niewola. Jak się kogoś kocha, to dostaje jakąś swobodę, a nie klatkę.

Czy np brak zgody męża na seks żony z innymi mężczyznami to klatka i niewola?
Małżeństwo to nie życie singla.
Przynajmniej u mnie tak jest.
Dotyczy to seksu, mieszkania czy pieniędzy.
Jak widać niektórzy za bardzo kochają swoją niezależność i pieniądze żeby rezygnować z nich dla jakiegoś bylemałżonka.

60

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Bo małżeństwo to nie niewola. Jak się kogoś kocha, to dostaje jakąś swobodę, a nie klatkę.

Czy np brak zgody męża na seks żony z innymi mężczyznami to klatka i niewola?
Małżeństwo to nie życie singla.
Przynajmniej u mnie tak jest.
Dotyczy to seksu, mieszkania czy pieniędzy.
Jak widać niektórzy za bardzo kochają swoją niezależność i pieniądze żeby rezygnować z nich dla jakiegoś bylemałżonka.

Małżeństwo to to, co sobie małżonkowie wypracują i ustalą. Dotyczy to wszystkich sfer, które wymieniłeś.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

61

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Benita72 napisał/a:

Malo prawdopodobna sytuacja, ale gdyby sie zdarzyla, to może musiałabym nie tyle się wytlumaczyc, co z nim to uzgodnić, ale przeciez po to sa rozmowy w związku i korona mi wtedy z glowy nie spadnie, Ela smile
Uwazam, ze mąz tez ma pewne prawa do NASZYCH pieniędzy, ale nie odbieram tego jako ograniczenie wolności.
Kompromisy można osiągac w roznych sferach.

A gdzie ja powiedziałam, że nie ma praw i to nawet dużych do naszych pieniędzy? A w sytuacjach kryzysowych zwłaszcza? Manipulujesz.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

62 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-07 12:19:19)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Bo małżeństwo to nie niewola. Jak się kogoś kocha, to dostaje jakąś swobodę, a nie klatkę.

Czy np brak zgody męża na seks żony z innymi mężczyznami to klatka i niewola?
Małżeństwo to nie życie singla.
Przynajmniej u mnie tak jest.
Dotyczy to seksu, mieszkania czy pieniędzy.
Jak widać niektórzy za bardzo kochają swoją niezależność i pieniądze żeby rezygnować z nich dla jakiegoś bylemałżonka.

big_smile a niezgoda męża na zwyczajnych męskich znajomych, przyjaciół z dzieciństwa to niewola, czy nie?
Mówimy o marginesie swobody- w każdej dziedzinie wspólnego życia. A jaki- ustalają razem- jaki im pasuje.

I dla jasności- nie uważam, że mój margines jest lepszy od Twojego czy Benity.
Po prostu szukaj podobnej- wydaje mi się, że są w mniejszości, ale może tylko wydaje.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

63 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-07 13:04:23)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Ja nie staram się przekonać kogoś do jakiejś opcji tylko zastanawiam się dlaczego ludzie decydując się na małżeństwo i na bycie ze sobą na dobre i na złe czują potrzebę rozdzielności majątkowej.

Nie chodzi o rozdzielność majątkową, ale o własną przestrzeń w kontekście finansów. To tak, jak z czasem, bo przez cały czas jesteśmy w związku, ale nie spędzamy go tylko i wyłącznie z sobą, lecz część jest tylko dla mnie. Dzielimy zasoby, które posiadamy, czyli tutaj kasę i czas na wspólne i odrębne. Podobnie też jest ze znajomymi, pasjami itp.


Jeszcze jedno pytanie: to dzielenie pieniędzy na moje/twoje wynieśliście z domu czy to jakieś wasze wcześniejsze doświadczenia? Jakby tego nie próbował tłumaczyć to jest to trochę pod prąd idei małżeństwa gdzie ludzie decydują się na bycie "jednym organizmem".

Moi rodzice mają wspólną kasę, więc moje preferencje są pod prąd temu, co powinnam wynieść z domu. Może mam po prostu większą potrzebę niezależności niż oni. Faktem jest też, że przeinwestowałam (m.in. finansowo) w swój pierwszy związek i się czegoś na tej podstawie też nauczyłam.

64

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Ela210 napisał/a:

Mówimy o marginesie swobody- w każdej dziedzinie wspólnego życia. A jaki- ustalają razem- jaki im pasuje.

Ja właśnie inaczej uważam co to jest margines a co to są filary małżeństwa.
Wspólne życie małżonków zawsze kojarzyło mi się ze wspólnym mieszkaniem, wspólnymi finansami, wspólnym seksem i często ze wspólnymi dziećmi.
Co do wspólnych finansów to widać nawet po konsekwencjach zawarcia małżeństwa, gdzie ustawodawca z automatu ustala wspólnotę majątkową. Czyli jednak to jest standard a nie każdy sobie rzepkę skrobie.

65 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-05-07 14:23:26)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Mówimy o marginesie swobody- w każdej dziedzinie wspólnego życia. A jaki- ustalają razem- jaki im pasuje.

Ja właśnie inaczej uważam co to jest margines a co to są filary małżeństwa.
Wspólne życie małżonków zawsze kojarzyło mi się ze wspólnym mieszkaniem, wspólnymi finansami, wspólnym seksem i często ze wspólnymi dziećmi.
Co do wspólnych finansów to widać nawet po konsekwencjach zawarcia małżeństwa, gdzie ustawodawca z automatu ustala wspólnotę majątkową. Czyli jednak to jest standard a nie każdy sobie rzepkę skrobie.

No wyobraź sobie, że mi podobnie? ;D
I indywidualne konto tego nie zmieni.
A W ZUSIE jak zwykle burdel- nie zakładają wspólnych dla małżonków smile smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

66 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-05-07 16:09:07)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Widzę niezrozumienie chyba po obydwu stronach. W większym stopniu po stronie 2+1. Że niby jedno wspólne konto to jakaś kontrola itp. Nie, nie jest to żadne kontrolowanie. To jest jak lodówka w domu. Albo kosz na pranie. Naprawdę.
Sami z żoną mamy kilka wspólnych kont. I oczywiście zastanawiam się jakby to było mieć każdy swoje i jedno razem.
Ale po chwili (wracając do metafory) dochodzę do wniosku, że to ma taki sam sens w małżeństwie jak właśnie dwie lodówki (a nawet 3 wg waszego modelu).
Ale nie odmawiam nikomu prawa do postępowania inaczej niż myślę ja w przeciwieństwie do kilku osób w stosunku do Wzl.

67

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
M@r napisał/a:

Widzę niezrozumienie chyba po obydwu stronach. W większym stopniu po stronie 2+1. Że niby jedno wspólne konto to jakaś kontrola itp. Nie, nie jest to żadne kontrolowanie. To jest jak lodówka w domu. Albo kosz na pranie. Naprawdę.
Sami z żoną mamy kilka wspólnych kont. I oczywiście zastanawiam się jakby to było mieć każdy swoje i jedno razem.
Ale po chwili (wracając do metafory) dochodzę do wniosku, że to ma taki sam sens w małżeństwie jak właśnie dwie lodówki (a nawet 3 wg waszego modelu).
Ale nie odmawiam nikomu prawa do postępowania inaczej niż myślę ja w przeciwieństwie do kilku osób w stosunku do Wzl.

Ja bym to trochę inaczej porównała tongue
Masz 3 półki w jednej lodówce. Na jednej półce kładę coś, co sobie kupiłam, bo mam na to mega ochotę i jakby mi zjadł to bym zabiła, na drugiej rzeczy na obiad. Na trzeciej mój partner położył sobie piwa, żebym nie ruszała big_smile

2 konta osobiste, ale druga osoba ma pełnomocnictwo na wszelki wypadek. 3 konto wspólne.

Zresztą ja sama dla siebie mam 4 różne rachunki w banku podpięte pod moje konto i uważam, że jest mega wygodne, kiedy mogę przelać na początku miesiąca na inne konto kasę na wszystkie możliwe opłaty typu prąd, mieszkanie, internet, i przez to wiem, ile mi zostaje. Do tego jedno konto oszczędnościowe i jedno walutowe. Na jednym wspólnym koncie nie dałabym rady tongue to jest moje, mam ten system ułożony od lat i wkurzałoby mnie wtrącanie się do niego. Dlatego rachunek opłatowy zrobi się wspólny i będzie jak znalazł.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

68 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-07 16:45:39)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:
M@r napisał/a:

Widzę niezrozumienie chyba po obydwu stronach. W większym stopniu po stronie 2+1. Że niby jedno wspólne konto to jakaś kontrola itp. Nie, nie jest to żadne kontrolowanie. To jest jak lodówka w domu. Albo kosz na pranie. Naprawdę.
Sami z żoną mamy kilka wspólnych kont. I oczywiście zastanawiam się jakby to było mieć każdy swoje i jedno razem.
Ale po chwili (wracając do metafory) dochodzę do wniosku, że to ma taki sam sens w małżeństwie jak właśnie dwie lodówki (a nawet 3 wg waszego modelu).
Ale nie odmawiam nikomu prawa do postępowania inaczej niż myślę ja w przeciwieństwie do kilku osób w stosunku do Wzl.

Ja bym to trochę inaczej porównała tongue
Masz 3 półki w jednej lodówce. Na jednej półce kładę coś, co sobie kupiłam, bo mam na to mega ochotę i jakby mi zjadł to bym zabiła, na drugiej rzeczy na obiad. Na trzeciej mój partner położył sobie piwa, żebym nie ruszała big_smile
(...)

Dobre porównanie z pólkami, bo to jest cały czas jedna, wspólna lodówka, tylko UMÓWILIŚMY się, że na jednej półce produkty są wspólne, a 2 pozostałe każdy gospodaruje po swojemu, jak lubi.

69

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lady Loka napisał/a:

Ja bym to trochę inaczej porównała tongue
Masz 3 półki w jednej lodówce. Na jednej półce kładę coś, co sobie kupiłam, bo mam na to mega ochotę i jakby mi zjadł to bym zabiła, na drugiej rzeczy na obiad. Na trzeciej mój partner położył sobie piwa, żebym nie ruszała big_smile

U nas funkcjonuje to dokładnie tak samo. Mam sporą lodówkę, ale jedna półka jest moja, bo trzymam na niej takie produkty, które chcę, by zawsze były pod ręką. I każdy z domowników ma takie, a dzięki temu, że wiemy co jest czyje, bo leży na "jego" miejscu, to nie zdarzają się sytuacje, że idę po mój ulubiony serek, który jeszcze rano w niej był, a wieczorem muszę obejść się smakiem.
Taki układ ogranicza konflikty, dokładnie tak, jak w przypadku oddzielnych kont, do których każdy ma dostęp, ale z tego nie korzysta, bo tak się umówiliśmy. I jasne, że jak ktoś zgłodnieje i będzie miał ochotę na "mój" serek, to go nim wspomogę, ale z drugiej strony nikt mi nie będzie wyliczał ile tych serków sama zjadłam big_smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

70

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wzl a maszynki do golenia i piwo tez wspólne?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

71 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-05-07 18:31:30)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Olinka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja bym to trochę inaczej porównała tongue
Masz 3 półki w jednej lodówce. Na jednej półce kładę coś, co sobie kupiłam, bo mam na to mega ochotę i jakby mi zjadł to bym zabiła, na drugiej rzeczy na obiad. Na trzeciej mój partner położył sobie piwa, żebym nie ruszała big_smile

U nas funkcjonuje to dokładnie tak samo. Mam sporą lodówkę, ale jedna półka jest moja, bo trzymam na niej takie produkty, które chcę, by zawsze były pod ręką. I każdy z domowników ma takie, a dzięki temu, że wiemy co jest czyje, bo leży na "jego" miejscu, to nie zdarzają się sytuacje, że idę po mój ulubiony serek, który jeszcze rano w niej był, a wieczorem muszę obejść się smakiem.
Taki układ ogranicza konflikty, dokładnie tak, jak w przypadku oddzielnych kont, do których każdy ma dostęp, ale z tego nie korzysta, bo tak się umówiliśmy. I jasne, że jak ktoś zgłodnieje i będzie miał ochotę na "mój" serek, to go nim wspomogę, ale z drugiej strony nikt mi nie będzie wyliczał ile tych serków sama zjadłam big_smile.

Moim skromnym zdaniem, to droga ku "...każdy sobie rzepkę skrobie".
Cóż. Czego umowa tyczy, winno być przestrzegane. Na wypadek wszelki jednak, mamy osobne konta, ale kocioł wspólny za to. Kto zje, a nie zapyta o zgodę, po łapach nie dostaje. Najwyżej, wymowne spojrzenie można wychwycić, które każe natychmiast uzupełnić ubytki. Również, na wszelki wypadek. smile
Licytujemy się, co do ilości wypalanych na dobę papierosów, bo oboje mamy zamiar oczywiście, rzucić to świństwo.
Reszta, jak w starym, dobrym małżeństwie. smile

facet po przejściach

72 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-07 18:51:55)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Jeszcze jedno pytanie: to dzielenie pieniędzy na moje/twoje wynieśliście z domu czy to jakieś wasze wcześniejsze doświadczenia? Jakby tego nie próbował tłumaczyć to jest to trochę pod prąd idei małżeństwa gdzie ludzie decydują się na bycie "jednym organizmem".

raczej nie ma takich powiązań, nie mam wcześniejszych doświadczeń związanych z pieniędzmi w związku, to moja prywatna opinia oparta o te argumenty które podawałem. u mnie w domu mama zawsze radziła sobie najlepiej ze wszystkim, i wspólne konto byłoby tylko potencjalnym utrudnieniem z różnych przyczyn. ale tu też nie widzę związku:) jeden organizm - myślisz że w praktyce byłoby to możliwe?

"Poznacie ich po ich owocach":D

73

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Jeszcze jedno pytanie: to dzielenie pieniędzy na moje/twoje wynieśliście z domu czy to jakieś wasze wcześniejsze doświadczenia? Jakby tego nie próbował tłumaczyć to jest to trochę pod prąd idei małżeństwa gdzie ludzie decydują się na bycie "jednym organizmem".

Przysięgę małżeńska pamiętam niezbyt dokładnie, ale tam coś było o miłości wierności, uczciwości... Nic o organizmach. Ty coś nadinterpretujesz. Dwoje ludzi spotyka się w wolności i prowadzą wspólne życie. Dzieła je na tyle na ile sami o tym zdecydują. Nie czytam żony poczty, nie przeszukuje kieszeni, nie sprawdzam telefonu, nie grzebie w torebce. Ona jest wolnym człowiekiem i ma swoje życie i swoje sprawy. Dzieli ze mną ogromną jego część, ale tylko taką jaka sama chce. Dzięki wolności wyboru którego codziennie dokonuje nie muszę się zastanawiać czy coś nas łączy czy nie.
Ty i twoja żona jesteście nawzajem swoimi zakładnikami. Jesteście razem, bo nie macie wyboru. Wspólna kasa, wspólne gacie, wspólne organy. A gdzie kończy się mężczyzna i zaczyna kobieta?

74 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-05-07 22:01:27)

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Lagrange napisał/a:

Przysięgę małżeńska pamiętam niezbyt dokładnie, ale tam coś było o miłości wierności, uczciwości... Nic o organizmach. Ty coś nadinterpretujesz.

Z wiekiem ludzie mają problemy z pamięcią to nic nadzwyczajnego.
A może po prostu ja bardziej słuchałem... wink
"Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem."
Być może w nowszej wersji jest bardziej życiowo "jednym ciałem ale z dwoma kontami"

Ela210 napisał/a:

Wzl a maszynki do golenia i piwo tez wspólne?

A mieszkanie wspólne czy każdy swoje bo to jednak za duże ograniczenie wolności i klatka? No i po rozstaniu nie ma problemu z podziałem majątku.

75

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)
Wzl napisał/a:

Choroba, bezrobocie, Co z wychowywaniem małych dzieci

To są nowe problemy 1szego świata. W sensie kilkadziesiąt lat. Kiedyś takich nie było, bo kultura nie pozwalała na wspólne życie na kartę rowerową osobą spoza marginesu społecznego.
Coś się w końcu wyklaruje. Chociaż w USA masz 124 mln singli, więcej niż małżonków.
Pewnie będzie każdy robi na siebie, a w razie problemów "procesujemy się o to co komu i kto dostanie dzieci". wink

76

Odp: Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Wspólne mieszkanie i dzieci i 1 lodówka nawet i seks tylko z mężem. smile I co z maszynkami?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 39 do 76 z 229 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co ukrywają mężczyźni (w USA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018