Zacznijmy od tego, ze nie chce mi się wierzyć w to czytam. Jeśli to jest prawda, to ja szczerze współczuję tej dziewczynie i będę się za nią modlić, aby uwolniła się z tego opętania jakim jest jej rodzinny dom, jeśli tenże sam się nie oczyści.
aldona321x napisał/a:Coraz mniej chodzi do do spowiedzi więc kary skutkują.
Nie dziwie się mając taki terror religijny w domu, rodem ze średniowiecza. Już się możecie nastawiać, że wkrótce odejdzie w ogóle od kościoła i to będzie Wasza wina.
Czy wiecie, że masturbacja może być reakcją na lęk? To odreagowanie stresu? Ona prawdo podobnie czuje się w domu osaczona, nieszczęśliwa, zalękniona i rozładowanie tego co czuje jest fizjologiczną potrzebą. Poczytajcie o masturbacji z psychologicznego punktu widzenia.
aldona321x napisał/a:dlatego mąż wychowuje ją w domu, aby przestała ciężko grzeszyć.
Nie wychowuje, a terroryzuje i tresuje jak psa. Wychowanie jest miłością, a gdzie w tym wszystkim jest miłość, o której napisane jest w Biblii?
Wygląda jakby mąż miał jakieś problemy sam ze sobą. Moze męczy go skrupulatyzm, moze fanatyzm, moze choroba psychiczna... nie mnie oceniać, ale to on się powinien zapisać do psychologa-serio!
aldona321x napisał/a: Nie chciałabym córki posyłac, ale to mąż decyduje, ja mogę zasugerować lub poprosić aby łagodniej traktował córkę.
Czyli mąż żyje zgodnie ze Starym Testamentem -jak rozumiem. Żona nie ma nic do powiedzenia, zrobię po swojemu, bo ja tu rządzę, a zona ma być poddana.
aldona321x napisał/a:Ale niby co mąż takiego strasznego chce zrobić? To bardzo dobry cżłowiek
Naprawdę w to wierzysz? Bardzo dobry człowiek każe dziecko w ten sposób? Sama klęcz 3 godz i się módl, a zobaczysz jak to jest miło. Modlitwa ma być miłością, a nie karą. Bardzo dobry człowiek to wie.
aldona321x napisał/a:Oczywiście, tylko nie chciałam córki zawstydzac,
Czy ją zawstydzisz zależy od tego czy sama się wstydzisz. Czy to dla Ciebie temat tabu? Czy Ty umiesz o tym rozmawiać? Jakim tonem, w jakich słowach masz zamiar o tym rozmawiać? Najpierw pomyśl jaki Ty masz do tego stosunek i czy się nadajesz do przeprowadzenia tak poważnej rozmowy.
aldona321x napisał/a:Zapewne odezwali się w tym wątku osoby niewierzące dla których masturbacja to akt zabawy przyjemności i nic więcej, i stąd oburzenie o co chodzi.
Jestem wierząca, ale w życiu bym tak nie postąpiła jak twój "święty" mąż, bo dziecko mądrze kocham. Przykazanie miłości mówi: "kochaj bliźniego swego jak siebie samego" . Po postępowaniu męża łatwo można wywnioskować, ze sam siebie nie kocha dostatecznie mocno, a wiec ma niską samoocenę, a to przerabia się na terapii.
Masturbacja może być reakcja na stres jaki ma w domu, na presję, kontrolę, brak poczucia bezpieczeństwa. Z tego powodu masturbuje się nawet małe dziecko, które nie zna seksualności. Psychologia i fizjologia się kłania! Zacznijcie czytać coś więcej niż tylko Biblię.
Masturbacja nie musi być nałogiem i samogwałtem. Najpierw poznaj przyczyny.
Rising_Sun napisał/a:aldona321x napisał/a:Wcześniej mąż rozmawiał z seksuologiem świeckim online, i powiedział mu, że jak ktoś nie może wytrzymać bez zaspokokojenia seksualnego tak z miesiąc przynajmniej to już jest uzależnienie a nie popęd.
To chyba nie był prawdziwy seksuolog.
Moze tak być, bo z tymi online to rożnie bywa. Druga sprawa, ze miał chyba na myśli z m-c dzień w dzień, a nie raz na m-c, a to znaczna różnica.