Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 186 ]

56 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 18:04:27)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, mylisz wolność z prawem do mieszania się w prywatne sprawy innych osób.
Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi, a dla Ciebie wolność to to, o czym wczoraj pisał Mordimer czyli „robta, co chceta”: czyli brak jakichkolwiek granic, nie liczenie się z tym, że inni ludzie myślą inaczej niż Ty, czyją i aż ej niż Ty, postępują inaczej niż Ty. To zwyczajny brak szacunku do innych ludzi przykrywany rzekomą wolnością do wyrażania siebie.

No właśnie nie róbta co chceta, bo ważne są pewne zasady moralne jak nie krzywdzenie fizyczne i psychiczne, kradzież, pomówienia które zresztą mogły już się pojawić w tej historii:

Śpiewaczek napisał/a:

cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam )

To jest moim zdaniem poważna sprawa, od której rozwiązania powinna rozpocząć autorka. Bo to prawda by odpowiedziała czy matka jest tak bezwzględna i oczernia swojego męża, czy ojciec rzeczywiście stosuje przemoc. W jednym i drugim przypadku małżeństwo powinno się zakończyć. A w rezultacie obecnych wydarzeń matka jest bezpieczna z kochankiem, a ojciec uniknie fałszywych oskarżeń.

Nie wiem skąd wzięłaś to że nie mam szacunku do innych ludzi, ani że nie ustalam pewnych granic czy wyjątków? Nie martw się nie zamierzam też zbawiać świata i wyjawiać każdej zdrady o której się dowiem. Tylko, że tu sprawa dotyczy rodziców autorki. Miała prawo do interwencji. Miałaby je też w przypadku obcych osób, ale to już zostawmy, bo wydaje mi się że jesteś raczej za ograniczaniem ludziom swobód i zamykanie ich w swoich bańkach.

MagdaLena1111 napisał/a:

Znowu pomyliłeś pojęcia. Sam wmieszałeś tu politykę, pisząc coś o lewicy i anarchii, bo ja pisałam o zjawiskach w przestrzeni publicznej. To dla Ciebie to, co się dzieje w publicznej przestrzeni jest tożsame z polityką, bo dla mnie to dwie odrębne kwestie. Interesują mnie prawa kobiet a nie polityczne przepychanki :-P

No faktycznie przepraszam, może źle zinterpretowałem twój pierwszy post i wzmiankę o drużynach.

Edit. Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.
Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 18:12:34)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:

No właśnie nie róbta co chceta, bo ważne są pewne zasady moralne jak nie krzywdzenie fizyczne i psychiczne, kradzież, pomówienia które zresztą mogły już się pojawić w tej historii:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.




Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

Tak, czyli interakcje z innymi to brak szacunku dla ich granic. Nawet nie chce mi się tego komentować, a co dopiero odpowiadać

58 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 18:27:04)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.

Przepraszam robi się offtop i pewnie zaraz zwrócą nam słuszną uwagę, ale muszę się odnieść do tego bo kompletnie tego nie rozumiem. Czy ja Ci coś karzę? Nie! Czy ustanawiam nowe prawo? Nie! Dzielę się TYLKO moim poglądem. Czemu mam nie mówić co jest według mnie dobre, a co złe? To ty na razie podchodzisz do dyskusji burzliwie. Mój styl pewnie wygląda trochę pompatycznie, ale nie jest przecież jakiś obraźliwy.

MagdaLena1111 napisał/a:
Biały napisał/a:

Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

Tak, czyli interakcje z innymi to brak szacunku dla ich granic. Nawet nie chce mi się tego komentować, a co dopiero odpowiadać

Tego też nie rozumiem poprosiłem, żebyś rozwinęła swoją wypowiedź. Bo jestem ciekawy jak według ciebie wyglądają, te granice i czemu akurat twoje granice są lepsze niż moje.

W tym wątku odnosiłem się przede wszystkim do autorki i jej decyzji i prosiłbym, żeby do niej powróciła dyskusja. Bo moim zdaniem, na początku potraktowano ją zbyt ostro. Podczas gdy ona zrobiła dużo błędów, ale nie powinno się jej potępiać za to, że powiedziała prawdę.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

59 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 18:50:30)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.

Przepraszam robi się offtop i pewnie zaraz zwrócą nam słuszną uwagę, ale muszę się odnieść do tego bo kompletnie tego nie rozumiem. Czy ja Ci coś karzę? Nie! Czy ustanawiam nowe prawo? Nie! Dzielę się TYLKO moim poglądem. Czemu mam nie mówić co jest według mnie dobre, a co złe? To ty na razie podchodzisz do dyskusji burzliwie. Mój styl pewnie wygląda trochę pompatycznie, ale nie jest przecież jakiś obraźliwy.

To ciekawe, jak postrzegasz moje podejście do dyskusji. Tym bardziej, że jestem znudzona i jakaś znużona, bo drugi dzień siedzę w domu, zasypana śniegiem. A może to burza śniegowa powoduje burzliwe skojarzenia :-D

Mówisz, że TYLKO dzielisz się swoimi poglądami, ale do czego, jak nie do treści Twoich poglądów mam się odnieść? A z treści Twoich poglądów wynika, że elementem Twojej wolności jest prawo mówienia innym tego, co Ty uważasz za słuszne. Stawiasz swoje prawo do klepania jęzorem powyżej cudzego prawa do szukania swojej prawdy w swoim tempie i na swoich zasadach. Uważasz się za zbawcę niosącego prawdę? Nie uważasz, że ludzie mają prawo sami dochodzić do prawdy?

Biały napisał/a:

W tym wątku odnosiłem się przede wszystkim do autorki i jej decyzji i prosiłbym, żeby do niej powróciła dyskusja. Bo moim zdaniem, na początku potraktowano ją zbyt ostro. Podczas gdy ona zrobiła dużo błędów, ale nie powinno się jej potępiać za to, że powiedziała prawdę.

Właśnie o to chodzi, że Twojsza prawda jest bardziej Twojsza niż Mojsza.
Przekładając na język zwykłych ludzi: nikt oprócz zainteresowanych nie zna prawdy. Donosiciel jest tylko donosicielem a nie tak jakbyś chciał piewcą prawdy.

60 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 18:57:30)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Biały- czy ty uznajesz coś takiego jak intymność i prywatność?
Czy w Twojej teorii prawdy jesteś w stanie wziąć  pod uwagę że może być COŚ w stwierdzeniu, że prawda jest jak d..a i każdy ma swoją?
A co do pytania o granice- dla mnie one są tam, gdzie działanie innych nie wpływa bezpośrednio na nasze życie, ale dajemy sobie prawo do ingerowania w życie innych, bo u nas wywołuje to zaledwie Dyskomfort- w imię którego czyjeś życie niszczymy- w niektórych ideologiach fizycznie.
To takie ziarno zła, polukrowane pozornym dobrem..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

61 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 19:03:22)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Stawiasz swoje prawo do klepania jęzorem

Ok, dobra nie było rozmowy i tak się nie zrozumiemy.

Ludzie mogą chcieć żyć w iluzji, ale inni ludzie nie mają żadnego obowiązku mu tej iluzji tworzyć.

Ela210 napisał/a:

Biały- czy ty uznajesz coś takiego jak intymność i prywatność?

Oczywiście, ale nie musi się ona pokrywać z obowiązkiem zamknięcia buzi na kłódkę kiedy rodzic zdradza drugiego i oskarża go o przemoc psychiczną.

Ela210 napisał/a:

Czy w Twojej teorii prawdy jesteś w stanie wziąć  pod uwagę że może być COŚ w stwierdzeniu, że prawda jest jak d..a i każdy ma swoją?

Jak to ma się do sytuacji autorki. Matka ma swoje racje, ojciec swoje, ale istnienie kochanka jest faktem.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

62

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

63 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 19:40:22)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Secondo1 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

Brzmi jak słowa kogoś, kto nie ma nic merytorycznego do powiedzenia tylko lubi mącić wodę smile



Biały napisał/a:

Ludzie mogą chcieć żyć w iluzji, ale inni ludzie nie mają żadnego obowiązku mu tej iluzji tworzyć.

Wystarczy, że ci inni nie będą się prężyć i wysilać, aby pchać swoje języki w cudze życie, ale zajmą się swoim życiem.
Rozumiesz różnicę, Biały? W Twojej wersji ogłaszasz się mesjaszem, głoszącym prawdę, w drugim zajmujesz się swoim życiem. Wiem, bywa trudne zajmowanie się swoim życiem, zamiast cudzymi sprawami :-P

64 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 19:40:38)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

...

65

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

Brzmi jak słowa kogoś, kto nie ma nic merytorycznego do powiedzenia tylko lubi mącić wodę smile

Merytorycznie potraktowałam wątek.

Na off-topowe wynurzenia uzdrowiciela świata nie warto.
Zniży do swojego poziomu i pokona doświadczeniem smile

66

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Secondo daj spokój z osobistymi wycieczkami i argumentami ad personam. Rozumiem, że mogą Ci się nie podobać moje poglądy, ale nie musisz mnie obrażać.
Post raportowałem jako złośliwe wycieczki osobiste.

67

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Od pewnego momentu ta dyskusja zmieniła charakter i zamiast konstruktywnej wymiany poglądów zaczęła zamieniać się w forsowanie własnego zdania z równoczesnym naruszaniem obowiązujących zasad. W tym miejscu bardzo proszę o powstrzymanie się od argumentum ad personam, off topu i innych działań, które zamieniają w wątek w pole bitewne.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

68

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Post raportowałem jako złośliwe wycieczki osobiste.

Tym samym rozstrzygnęliśmy dylemat , czy autorka wątku popełniła donos.

Nie, jedynie zaraportowała smile

69 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-01-03 21:49:05)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem.

Źle zrobiłaś.


Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka.

No i do tego jeszcze córka zaangażowana...


Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku.

A co miała robić? Być wierną i nieszczęśliwą? Myślisz, że mogła Tobie nie kłamać? Zaraz byś robiła śledztwo i moralizowała przecież...


Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?

Powiedzieć   "Wybaczcie mi wszystkie działania jakie podjęłam w waszym małżeństwie. Myślałam, że robię dobrze. Przepraszam i więcej się nie wtrącam, to wasze małżeństwo, wasze sprawy. Będę już tylko córką. W relacji do waszego małżeństwa będę jak trzy mądre małpy... "

https://lh3.googleusercontent.com/-F1ax0tfhNsg/V1lcJc8rlmI/AAAAAAAAZAo/3phNYcy2uRg/s640/blogger-image-231506197.jpg

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

70

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

71

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Córko swojej matki. Bardzo dobrze zrobiłaś. Zdrada to zdrada i taką zawsze pozostanie. Nie słuchaj tych co popierają działanie twojej matki. Jest dorosła a zachowuje się jakby miała 12 lat. Przysięgała twojemu ojcu wierność a teraz bezczelnie kłamie i zdradza.
Twój ojciec powinien znać prawde.

72

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Olinka napisał/a:

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.


To nie jest kwestia wtrącania się w cudze sprawy. Zdrada jest złem i należy ją piętnować.
Koniec i kropka. Żadnej dyskusji na ten temat nie chce słyszeć.
Ludzkość upadła bardzo nisko. Dzisiaj całe tabuny ludzi popiera rzeczy który wręcz nie da się poprzeć. Świadczy to o deprawacji umysłowej. I nie gadajcie mi tylko że jej córka popełniła zły czyn. Matka wiedziała co może się stać jeśli zdradzi męża więc niech stawi problemowi czoła. To matka popełnia wielkie zło i czyni coś wręcz obrzydliwego. A wy się przywalacie do córki i napietnujecie jej działanie. Nie zauważacie że działanie córki jest reakcją na zło matki.

73 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-01-04 07:44:19)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Śpiewaczek napisał/a:

Witam serdecznie.
W sylwestra mój ojciec, ja i mój brat dostaliśmy obuchem w głowę. Na jaw wyszła zdrada matki z " kolegą z dawnych lat". Dostaliśmy niezbite dowody w postaci rozmów, wyznań, zdjęć itd. z jednego z portali społecznościowych.
Osobiście już dawno podejrzewałam matkę. Mniej więcej 3 lata temu zmieniła całkowicie zachowanie ( podróże, inne, co rusz nowe ciuchy, kosmetyki, perfumy z górnych półek - gdzie nigdy wcześniej w to nie inwestowała), początkowo myślałam ok- dzieci odchowane, wiek 50 lat- niech wreszcie ma coś od życia. Z miesiąca na miesiąc Jej zachowanie zmieniało się, cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam ), była nawet u adwokata i jeszcze na tym etapie Ją wspierałam, bo wierzyłam, że to może być wszystko prawda : udręczona życiem kobieta chce czegoś od życia, ok.
Później zaczęła prosto z mostu mówić, że chce odejść od ojca, bo jeszcze jakiegoś normalnego faceta sobie znajdzie. Kiedy zaczęliśmy z bratem tłumaczyć Jej, że nie warto marnować 30 lat małżeństwa naskakiwała na Nas, obrażała się, płakała i twierdziła, że Ją zostawiamy, że Ona zła, że całe życie dla Nas poświęciła itd.
Kiedy jakieś pół roku temu byłam niemal pewna, że zdradza i nawet wiedziałam z kim, najpierw do Niej zadzwoniłam i powiedziałam, że o wszystkim wiem. Wypierała się a jak nie dawałam za wygraną stwierdziła, że to była tylko taka "zabawa" i że wszystko kasuje. Wzięłam Ją pod włos i już wiedziałam. Po zastanowieniu się pojechałam do rodzinnego domu i wszystko powiedziałam Ojcu. Matka wtedy wpadła w furię, nawyzywała mnie od żmij wychowanych na własnym mleku i wyrzuciła z domu. Nie odzywałyśmy się kilka miesięcy. Kiedy wróciła od brata z zagranicy tata poprosił mnie, żebym "przełamała lody" i żeby było normalnie. Zgodziłam się. Wyparłam z pamięci to co się stało i pogodziłam się z matką.
Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody chciał koniecznie dowiedzieć się gdzie mieszka kochanek. Rozżalony, wściekły zaangażował mnie do znalezienia jakiegokolwiek namiaru, a że tylko ja mam dostęp do tego portalu, zgodziłam się.
Kosztowało mnie to może łez, nerwów, telefonów, emocji. Dwa dni załatwiałam namiar do kochanka i Jego żony. Dwa dni z Nią rozmawiałam, pośredniczyłam w dostarczeniu Jej dowodów zdrady ( powiedziała, że chce to widzieć, choć widziała wpisy mojej matki do Jej męża, ale on upierał się, że to TYLKO znajomość z dawnych lat.
Ojciec jest w rozterce, matka z tego co wiem uciekła do kochasia, ja odchorowałam tą sytuacje i nadal ciężko śpię w nocy. Mam  własną rodzinę, córkę, która już po raz kolejny traci babcię. Cała rodzina pokłada we mnie wiarę, iż pomogę ojcu i "ogarnę " całą sytuację. Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem. Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka. Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku. Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?

To jest bardzo ciężki temat.
Patrzenie, jak rozwala się małżeństwo rodziców jest trudne dla dzieci. Nawet dorosłych dzieci.
Jeszcze trudniejsze, że zostałaś poproszona o załatwienie spraw przez ojca, któremu trudno powiedzieć "Nie tato, to Twoje małżeństwo, walcz o nie sam". Wykorzystał Cię, a teraz jest nieszczęśliwy.

Chyba miałaś problem z rozróżnieniem, gdzie kończy się Twoja rodzina, a zaczyna ich małżeństwo. Tym bardziej, że zostałaś w to wplątana.

Twoja mama chciała odejść już dawno temu. Nie manipulowała Wami. Powiedziała Wam wprost, ale ubłagaliście ją, żeby została z ojcem. Po co? Żeby on dalej był szczęśliwy, a ona nie?

I jeszcze to wtrącanie się w cudze małżeństwo... gdzieś za bardzo się zafiksowałaś w tych dowodach i całej tej chorej akcji.

To nie jest Twoje małżeństwo i nie Ty jesteś od tego, żeby je dźwigać. Odnów kontakty z matką, wspieraj ojca. I nie wtrącaj się.

Czy dobrze zrobiłaś? A czy dobrze się czujesz po tym co się stało?

Edit:
Themusik jesteś facetem. Możesz niektórych wprowadzać w błąd tym, że nie zaznaczyłeś tego na swoim profilu.

74

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:

To Ty Assasin chcesz osądzić- bo to Ty piszesz o "faktycznym winowajcy"
Post napisała autorka- więc dyskusja jest o skutkach jej czynu.
Doradzam jej odcięcie się, nie tyle od forum, co od spraw rodziców.
Dla dobra wszystkich zainteresowanych.

I chyba niestety nie była świadkiem, tylko aktywnym uczestnikiem

Podtrzymuję wszystko co napisałem co do joty. To raz.
Zaś po drugie, jestem w  niemałym szoku, że tu ludziska po kolei biorą na poważnie słowa baby w rui, znaczy zakochanej (w przypadku chłopa byłoby zresztą tak samo). Jeszcze taki jeden wniosek mi się nasuwa, być może na wyrost, że ojciec autorki taki ciapowaty jest i stąd wciągnięcie młodej w problemy starych. Jak napisałem, może błędny być ten wniosek.

75

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
themusik napisał/a:
Olinka napisał/a:

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.


To nie jest kwestia wtrącania się w cudze sprawy. Zdrada jest złem i należy ją piętnować.
Koniec i kropka. Żadnej dyskusji na ten temat nie chce słyszeć.
Ludzkość upadła bardzo nisko. Dzisiaj całe tabuny ludzi popiera rzeczy który wręcz nie da się poprzeć. Świadczy to o deprawacji umysłowej. I nie gadajcie mi tylko że jej córka popełniła zły czyn. Matka wiedziała co może się stać jeśli zdradzi męża więc niech stawi problemowi czoła. To matka popełnia wielkie zło i czyni coś wręcz obrzydliwego. A wy się przywalacie do córki i napietnujecie jej działanie. Nie zauważacie że działanie córki jest reakcją na zło matki.

Mnie również szokuje to podejście że zdrada może być efektem problemów w małżeństwie. Efektem problemów w małżeństwie może być rozwód, zdrada to jest wynikiem problemów ze sobą albo podłego charakteru. Swoją drogą nie wiem czy w sytuacji gdyby któreś z moich rodziców okazało by się kłamliwym zdrajcą to chciałabym z nim nadal utrzymywać ciepłe kontakty. Nie chce teraz uderzać w mamę autorki bo tego nie wiem ale ogólnie z moich obserwacji otoczenia widzę, że takie nieszczęśliwe żony tkwią w małżeństwach niestety dla pieniędzy bo dom ładny, mąż bogaty a prezenty zawsze drogie. Po rozwodzie za to komfort życia by się obniżył więc siedzą i narzekają.

76

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Olinka, czyli jeśli Twój syn dowiedziałby się że jesteś zdradzana przez męża ma Ciebie o tym nie informować bo to nie jest jego sprawa? tak? dobrze zrozumiałem?

77

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Moim zdaniem, Autorka popełniła błąd, informując ojca.
Według mnie, powinna odseparować się od rodziców.
Na czas niezbędny, kiedy któreś z nich zapyta, co się dzieje!?
Matka, nie zapytałaby w tym wypadku przecież! I to, winno zwrócic uwagę ojca. I jego dalsze przyczyn dociekanie, spowodować. A tak, wyrodną córką matki i nielojalną córką ojca się stała w ich oczach, bo czemu tak późno?
Dorośli ludzie, z własnymi rodzinami, pozostają dziećmi swoich rodziców. Z którymi chcieliby świętować to, czy tamto. Z takim bagażem wiedzy, to niemożliwe.
Rozumiem więc Autorkę. Choć to, nieco egoistyczne podejście do nich. smile

facet po przejściach

78

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
themusik napisał/a:

To nie jest kwestia wtrącania się w cudze sprawy. Zdrada jest złem i należy ją piętnować.
Koniec i kropka. Żadnej dyskusji na ten temat nie chce słyszeć.
Ludzkość upadła bardzo nisko. Dzisiaj całe tabuny ludzi popiera rzeczy który wręcz nie da się poprzeć. Świadczy to o deprawacji umysłowej. I nie gadajcie mi tylko że jej córka popełniła zły czyn. Matka wiedziała co może się stać jeśli zdradzi męża więc niech stawi problemowi czoła. To matka popełnia wielkie zło i czyni coś wręcz obrzydliwego. A wy się przywalacie do córki i napietnujecie jej działanie. Nie zauważacie że działanie córki jest reakcją na zło matki.

A cóż to za władczy ton? wink Jesteśmy na forum, tutaj wymienia się własne poglądy, dyskutuje.

Oczywiście, że zdrada jest złem, jest jedną z największych podłości jaką ludzie wzajemnie mogą sobie wyrządzić, mimo wszystko uważam, że córka posunęła się za daleko. I już nie chodzi nawet o sam fakt poinformowania ojca, który to notabene "wolałby nie wiedzieć" (ot, taka niedźwiedzia przysługa), ale o szereg innych działań, które pojawiły się po drodze, w tym szukanie dowodów czy informowanie żony kochanka. Mnie to zniesmacza. 
Można wręcz odnieść wrażenie, że tak bardzo zaangażowała się w tę sprawę, że straciła poczucie, że posuwa się za daleko. Daleko za daleko.

maku2 napisał/a:

Olinka, czyli jeśli Twój syn dowiedziałby się że jesteś zdradzana przez męża ma Ciebie o tym nie informować bo to nie jest jego sprawa? tak? dobrze zrozumiałem?

Może nie do końca tak, bo zdaję sobie sprawę, że jeśli stajemy się ofiarami danej sytuacji, to to poczucie, że wszyscy dookoła wiedzą oprócz samego zainteresowanego jest paskudne, chodzi mi raczej o sposób, metodę i takie daleko posunięte przekraczanie granic.
W każdym razie u mnie w domu jest tak, że cokolwiek się dzieje, to my na pewno nie wciągamy syna w sprawy, które należą do nas i wyłącznie naszą rolą jest ich rozwiązywanie. To byłoby jak test lojalności albo pytanie, które niektórzy, o zgrozo, zadają małym dzieciom: " kogo bardziej kochasz - mamę czy tatę?" A co jeśli dorosłe dziecko nie chce wybierać, bo szanuje i kocha oboje i z obojgiem chce mieć dobrą relację?

Należy też zdać sobie sprawę, że na sytuację, która w danym momencie panuje w związku, zwłaszcza takim z wieloletnim stażem, pracuje się całymi latami, trudno więc ferować wyroki nie znając tego, co dany związek ukształtowało i oceniając to przez pryzmat własnej, niekompletnej wiedzy i subiektywnego spojrzenia na to co widzimy w danej chwili. Dodajmy, że mowa wciąż o czyimś związku, nawet jeśli jest to związek własnych rodziców.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

79

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Krótkie pytania do oceniających negatywnie zachowanie autorki :
- dlaczego oceniacie zachowanie autorki, skoro odmawianie jej prawa do oceny zachowań rodziców ?

Drugie :
- czy w przypadku zdrady dziecka przez partnera, należy być obojętnym wobec tego faktu ponieważ to ich intymna sprawa, ich związku a nie wiadomo co tam było miedzy nimi i widocznie sobie zasłużyło na zdradę ?

Trzecie:
- dlaczego wspieranie matki przez autorkę w czasie kiedy żaliła się na ojca nie jest wtrącaniem się w intymne sprawy innego małżeństwa , natomiast wsparcie ojca w przypadku zdrady już jest taka ingerencja ?

80

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Secondo1 napisał/a:

Krótkie pytania do oceniających negatywnie zachowanie autorki :
- dlaczego oceniacie zachowanie autorki, skoro odmawianie jej prawa do oceny zachowań rodziców ?

Drugie :
- czy w przypadku zdrady dziecka przez partnera, należy być obojętnym wobec tego faktu ponieważ to ich intymna sprawa, ich związku a nie wiadomo co tam było miedzy nimi i widocznie sobie zasłużyło na zdradę ?

Trzecie:
- dlaczego wspieranie matki przez autorkę w czasie kiedy żaliła się na ojca nie jest wtrącaniem się w intymne sprawy innego małżeństwa , natomiast wsparcie ojca w przypadku zdrady już jest taka ingerencja ?

1. bo napisała posta z prośbą o ocenę
2. tak- bo to granice intymności 2 osób- chyba że ktoś stosuje przemoc.
3. Tak. Tu się zgadzam- tu powinna to uciąć wcześniej- nie wchodząc w rolę rodzica nad rodzicem.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

81

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:

Krótkie pytania do oceniających negatywnie zachowanie autorki :
- dlaczego oceniacie zachowanie autorki, skoro odmawianie jej prawa do oceny zachowań rodziców ?

Drugie :
- czy w przypadku zdrady dziecka przez partnera, należy być obojętnym wobec tego faktu ponieważ to ich intymna sprawa, ich związku a nie wiadomo co tam było miedzy nimi i widocznie sobie zasłużyło na zdradę ?

Trzecie:
- dlaczego wspieranie matki przez autorkę w czasie kiedy żaliła się na ojca nie jest wtrącaniem się w intymne sprawy innego małżeństwa , natomiast wsparcie ojca w przypadku zdrady już jest taka ingerencja ?

1. bo napisała posta z prośbą o ocenę
2. tak- bo to granice intymności 2 osób- chyba że ktoś stosuje przemoc.
3. Tak. Tu się zgadzam- tu powinna to uciąć wcześniej- nie wchodząc w rolę rodzica nad rodzicem.

Rolę rodzica nad rodzicem???? Ja nie wiem jak to jest u większości ale chyba warto z czasem jednak wyjść z roli dziecka i w dorosłym życiu być trochę przyjacielem dla rodziców? Szczególnie jeżeli kontakt jest dobry. Dlaczego miałabym nie wysłuchać ich żali, koleżanek słucham to i matki mogę, nie jest jakaś gorsza big_smile

ad 2 a dlaczego akurat przemoc pozwala te granice intymności przekraczać? Kłamstwa już nie? Zdrada już nie? Okradanie, oszukiwanie też nie? Jak nie dostanie ktoś w ryj to nie ma tematu? Czy przemoc psychiczna się zalicza do interwencji czy to też jeszcze za mało?

82

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

tak- bo to granice intymności 2 osób- chyba że ktoś stosuje przemoc.

Czy zdrada nie jest aby czasem formą przemocy psychicznej?

83

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Secondo1 napisał/a:

Krótkie pytania do oceniających negatywnie zachowanie autorki :
- dlaczego oceniacie zachowanie autorki, skoro odmawianie jej prawa do oceny zachowań rodziców ?

Tu identycznie jak Ela210: bo Autorka o to poprosiła.

Secondo1 napisał/a:

Drugie :
- czy w przypadku zdrady dziecka przez partnera, należy być obojętnym wobec tego faktu ponieważ to ich intymna sprawa, ich związku a nie wiadomo co tam było miedzy nimi i widocznie sobie zasłużyło na zdradę ?

Dziecko niemal zawsze będzie bliższe niż jego partner - to raz, a dwa - również tutaj stawiam sobie pewne nienaruszalne granice.

Secondo napisał/a:

Trzecie:
- dlaczego wspieranie matki przez autorkę w czasie kiedy żaliła się na ojca nie jest wtrącaniem się w intymne sprawy innego małżeństwa , natomiast wsparcie ojca w przypadku zdrady już jest taka ingerencja ?

Nigdzie tego nie napisałam. Uważam, że już wtedy przekroczone zostały granice intymności, przy czym wtedy to matka pomyliła role i zamiast rozmawiać z mężem, to wciągała w sprawy intymne córkę. Autorka z kolei mogła, i moim zdaniem powinna była, odmówić pełnienia roli powiernika, zwłaszcza że postawiono ją w sytuacji, w której znalazła się między młotem a kowadłem.

Tym niemniej sytuacje w życiu są różne, nie twierdzę, że moje stanowisko w każdej będzie takie samo, tutaj wyciągam wnioski na podstawie tej konkretnej i tego, co napisała Autorka.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

84 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-04 16:40:23)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Przyjacielem rodzicow? A ty byś chciala KCh taką przyjaciolke co na prosbe twego meza cie poszpieguje i zonie kochanka doniesie? smile)? 
No chyba ze tylko przyjaciolka ojca miala byc, a najpierw sedzią, by ocenic, ktore z rodzicow warte jest przyjazni.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

85

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:

Przyjacielem rodzicow? A ty byś chciala KCh taką przyjaciolke co na prosbe twego meza cie poszpieguje i zonie kochanka doniesie? smile)? 
No chyba ze tylko przyjaciolka ojca miala byc, a najpierw sedzią, by ocenic, ktore z rodzicow warte jest przyjazni.

Dokładnie taką bym chciała! I niech mnie jeszcze strzeli deską w głowę jeżeli kiedykolwiek przyjdzie mi do głowy chodzenie na skróty i uciekanie od problemów w oszustwa, zdrady i kłamstwa big_smile

86

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Dzięki za odzew smile

Pozwólcie, że też odpowiem na te pytania :
1. Jej rodzice również  prosili o ocenę i ją otrzymali od niej. Sama ocena postępowania i informacja zwrotna jest wg mnie potrzebna każdemu . Również rodzicom. Choćby i bardzo krytyczna .

2. Tak, wsparłabym ją , ale również dała informacje co sadze gdyby to ona zdradziła.

3. Vide odpowiedz 1. - matka prosiła ją o zajęcie stanowiska, następnie uczynił to ojciec -  była dla nich spójna w swoim zachowaniu, niezależnie od osoby czy sytuacji, widzieli że mogą liczyć na jej wsparcie i czego się spodziewać.

Jak dobry rodzic względem  dziecka smile

87 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-04 18:08:54)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Masz rację, Secondo, Rodzicow spotkala słuszna kara za wciąganie dziecka w sprawy swoje. To pisalam od początku.Wstyd dla jej rodziców. ALE autorka ma lekkie.wyrzutki sumienia..I jaki z tego morał?
A jakby rodzice jej nie prosili o interwencję, a sama wyśledziła to co?  Tak samo ocenialabyś czy inaczej.?
Zapewne Ty, Biały themusik czulibyscie się po takiej akcji dobrze i nie zakladali tematu na forum. A ona? wink

Krolowa chlodu mówisz, masz..:)
Proponuję upowszechnić poglądy wsrod przyjaciółek.:)

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

88

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Problemem nie jest autorka tylko jej matka. Jeżeli chciała zmienić chłopa to ok ale starego powinna zostawić i dopiero brać się za innego. A tak postąpiła od doopy strony i zrobił się dym.
I nie wieszajcie psów na autorce bo nikt nie wie jak by postąpił na jej miejscu a ma tylko wyobrażenie jak chciałby postąpić.

89

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Śpiewaczek napisał/a:

Witam serdecznie.
W sylwestra mój ojciec, ja i mój brat dostaliśmy obuchem w głowę. Na jaw wyszła zdrada matki z " kolegą z dawnych lat". Dostaliśmy niezbite dowody w postaci rozmów, wyznań, zdjęć itd. z jednego z portali społecznościowych.
Osobiście już dawno podejrzewałam matkę. Mniej więcej 3 lata temu zmieniła całkowicie zachowanie ( podróże, inne, co rusz nowe ciuchy, kosmetyki, perfumy z górnych półek - gdzie nigdy wcześniej w to nie inwestowała), początkowo myślałam ok- dzieci odchowane, wiek 50 lat- niech wreszcie ma coś od życia. Z miesiąca na miesiąc Jej zachowanie zmieniało się, cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam ), była nawet u adwokata i jeszcze na tym etapie Ją wspierałam, bo wierzyłam, że to może być wszystko prawda : udręczona życiem kobieta chce czegoś od życia, ok.
Później zaczęła prosto z mostu mówić, że chce odejść od ojca, bo jeszcze jakiegoś normalnego faceta sobie znajdzie. Kiedy zaczęliśmy z bratem tłumaczyć Jej, że nie warto marnować 30 lat małżeństwa naskakiwała na Nas, obrażała się, płakała i twierdziła, że Ją zostawiamy, że Ona zła, że całe życie dla Nas poświęciła itd.
Kiedy jakieś pół roku temu byłam niemal pewna, że zdradza i nawet wiedziałam z kim, najpierw do Niej zadzwoniłam i powiedziałam, że o wszystkim wiem. Wypierała się a jak nie dawałam za wygraną stwierdziła, że to była tylko taka "zabawa" i że wszystko kasuje. Wzięłam Ją pod włos i już wiedziałam. Po zastanowieniu się pojechałam do rodzinnego domu i wszystko powiedziałam Ojcu. Matka wtedy wpadła w furię, nawyzywała mnie od żmij wychowanych na własnym mleku i wyrzuciła z domu. Nie odzywałyśmy się kilka miesięcy. Kiedy wróciła od brata z zagranicy tata poprosił mnie, żebym "przełamała lody" i żeby było normalnie. Zgodziłam się. Wyparłam z pamięci to co się stało i pogodziłam się z matką.
Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody chciał koniecznie dowiedzieć się gdzie mieszka kochanek. Rozżalony, wściekły zaangażował mnie do znalezienia jakiegokolwiek namiaru, a że tylko ja mam dostęp do tego portalu, zgodziłam się.
Kosztowało mnie to może łez, nerwów, telefonów, emocji. Dwa dni załatwiałam namiar do kochanka i Jego żony. Dwa dni z Nią rozmawiałam, pośredniczyłam w dostarczeniu Jej dowodów zdrady ( powiedziała, że chce to widzieć, choć widziała wpisy mojej matki do Jej męża, ale on upierał się, że to TYLKO znajomość z dawnych lat.
Ojciec jest w rozterce, matka z tego co wiem uciekła do kochasia, ja odchorowałam tą sytuacje i nadal ciężko śpię w nocy. Mam  własną rodzinę, córkę, która już po raz kolejny traci babcię. Cała rodzina pokłada we mnie wiarę, iż pomogę ojcu i "ogarnę " całą sytuację. Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem. Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka. Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku. Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?


ok. to ja mam chyba inne zdanie niż większość (nie jestem pewna, czytałam dość wybiórczo)

wg. mnie, sytuacja wygląda tak;

- matka od jakiegoś czasu źle czuła się we własnym małżeństwie i szczerze o tym mówiła, nie potrzebowała rad, chciała się zwyczajnie wygadać- norma, o ważnych rzeczach rozmawia się w rodzinie
- była szczera, starała się jakoś sprawę rozwiązać, była u adwokata, nadal twierdziła, że jest źle ale jej własne dzieci, postanowiły ją postawić do pionu, zrobić z niej osobę z tego co widzę bez własnej woli, zaczęły się wymówki- jak może to robić biednemu ojcu, jak może chcieć zacząć żyć po swojemu i jakim prawem oczekuje jeszcze od życia szczęścia, skoro jest żoną ICH OJCA OD 30 LAT!
- nie widzę tutaj nic o tym co mówiła mama, na co konkretnie się żaliła, czego pragnęła, żadnej troski ani zainteresowania w stronę matki, jedynie uczucia tatusia na tapecie
- matka czując się wręcz wyklęta, pewnie zaczęła żyć jak chciała ale całkowicie utajniła swoje troski i potrzeby, świadomie zepchnięta w margines- ja tak to widzę
- czy matka zdradziła? tego na 100% nie wiemy, autorka nie podała ani jednego konkretnego faktu potwierdzającego to zdarzenie, poza rozmowami na komunikatorach, w które jak dalej czytamy nawet żona kochanka do końca nie wierzyła
- zachowanie ojca w tej sytuacji- karygodne, to on podburzył córkę, wybłagał pomoc i szpiegowanie własnej matki, sam pozostając w cieniu, biedniutki, skrzywdzony i bez charakteru
- czy matka wywierała na córce jakąkolwiek presje i prosiła o wchodzenie w jej życie z buciorami? nie
- czy ojciec to zrobił? owszem
- idąc dalej, córka zrobiła syf wszystkim dookoła, pomimo, że to nawet nie była jej sprawa, ojciec nie kiwnął palcem i nawet nie próbował zachować się jak mężczyzna, walczyć o żonę, rozmawiać itd. a matka, którą od początku wszyscy mieli w du*ie, stała się najgorszym złem w rodzinie


ja widzę to tak i dla mnie to jest na maxa podłe i chamskie

90 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-04 18:59:18)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Wilekieoczy, 10/10. Ja to widzę dokładnie tak samo.

W przemoc psychiczną ojca córka nie uwierzyła, bo "nie zauważyła nic takiego". A dla ojca zabawiła się nawet w detektywa... coś mam dziwne wrażenie, że w tej rodzinie wszyscy po tej matce jeździli (nawet się rozwieść jej nie chcieli "pozwolić", bo jak to tak...) i w końcu się ulało... Zdrady nie pochwalam, ale czy aby na pewno ta zdrada była? Tego nikt nie wie, są tylko rozmowy na komunikatorze, co mogło być dla tej matki jedynie odskocznią od "świetnego" traktowania jej przez rodzinę...

wielkieoczy napisał/a:

- zachowanie ojca w tej sytuacji- karygodne, to on podburzył córkę, wybłagał pomoc i szpiegowanie własnej matki, sam pozostając w cieniu, biedniutki, skrzywdzony i bez charakteru

Dla mnie ta reakcja ojca świadczy o tym właśnie, że przemoc psychiczna, o której mówiła matka, musiała wcześniej być. Czysta manipulacja.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

91 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-04 19:11:58)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Nawet jak było tak jak piszecie to nie stawia się dzieci  między młotem a kowadłem i skarży się im  czy mają 12 lat czy 30.
Więc sama sobie winna.. I mogło być tak czy śmak- i tak to tylko Oni wiedzą.
I bez jaj.. Jak dzieci dorosłe- to jak się chce odejść, to się odchodzi i wszystko układa- a nie, że dzieci nie pozwoliły..

Co do Ojca- zgoda- manipulacja, może, z tą przemocą, to bez przesady.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

92 Ostatnio edytowany przez wielkieoczy (2019-01-04 19:13:12)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:

Wilekieoczy, 10/10. Ja to widzę dokładnie tak samo.

W przemoc psychiczną ojca córka nie uwierzyła, bo "nie zauważyła nic takiego". A dla ojca zabawiła się nawet w detektywa... coś mam dziwne wrażenie, że w tej rodzinie wszyscy po tej matce jeździli (nawet się rozwieść jej nie chcieli "pozwolić", bo jak to tak...) i w końcu się ulało... Zdrady nie pochwalam, ale czy aby na pewno ta zdrada była? Tego nikt nie wie, są tylko rozmowy na komunikatorze, co mogło być dla tej matki jedynie odskocznią od "świetnego" traktowania jej przez rodzinę...

wielkieoczy napisał/a:

- zachowanie ojca w tej sytuacji- karygodne, to on podburzył córkę, wybłagał pomoc i szpiegowanie własnej matki, sam pozostając w cieniu, biedniutki, skrzywdzony i bez charakteru

Dla mnie ta reakcja ojca świadczy o tym właśnie, że przemoc psychiczna, o której mówiła matka, musiała wcześniej być. Czysta manipulacja.


nic dodać, nic ująć
może jedynie to, ze córka wb matki również zastosowała przemoc psychiczną i pewnie dlatego sama nie dostrzega tego jak ojciec zachowuje się wb matki, dla niej to jest pewnie tzw „norma”

Ela210, ja tutaj nie widzę nic co by wskazywało na to, ze matka stawiała dzieci w takim położeniu. Matka zwyczajnie chciała pogadać o swoich problemach i być może chcia przyszykować je na swój krok. Moja mama tez mówi mi o swoich problemach, nie widzę w tym niczego dziwnego.

93 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-04 19:17:06)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:

I bez jaj.. Jak dzieci dorosłe- to jak się chce odejść, to się odchodzi i wszystko układa- a nie, że dzieci nie pozwoliły..

Tak, Ela, zgadzam się. Ale jeśli faktycznie występowała przez kupę lat przemoc psychiczna, to niestety matka mogła odpuścić... poczuć się "przegadana"... może poczuć, że faktycznie, nie powinna... nie wiemy tego. Szukała porady czy może chciała poinformować, jak już wielkieoczy napisała - a spotkała się z kolejnym murem, że to ona robi źle... Wszystko to tylko nasze gdybanie smile

I nie, nie napisałam, że konkretnie to, jak w tej sytuacji zachował się ojciec, to akurat przemoc. Ale dla mnie powód do zastanowienia się, czy aby tej przemocy jednak wcześniej nie stosował. Córka wcale nie musiała być tego świadkiem.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

94 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-01-04 21:45:06)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Uważam że jako dziecko nie powinno próbować naprawiać relacji rodziców. Córka jest dorosła, jest chyba w stanie już pewne rzeczy zrozumieć i zostawić rodzicom ich własne sprawy. Ja nie wyobrażam sobie jako córka być poslancem w sprawach rodziców, wyciągać podstępem od matki informacje czy zdradza czy nie i tak dalej. Uważam że rola autorki w tym wszystkim była niepotrzebna.
Jeśli już tak strasznie chciała powiedzieć ojcu o tym co robi matka to powinna na tym poprzestać a nie bawić się w ocenianie i "naprawianie" czegokolwiek. Takie jest przynajmniej moje zdanie

95

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:

I nie, nie napisałam, że konkretnie to, jak w tej sytuacji zachował się ojciec, to akurat przemoc. Ale dla mnie powód do zastanowienia się, czy aby tej przemocy jednak wcześniej nie stosował. Córka wcale nie musiała być tego świadkiem.

Mało tego, przemocowcy na zewnątrz zwykle doskonale maskują swoje prawdziwe 'ja', dlatego osobom poddawanym przemocy emocjonalnej tak trudno jest zacząć o tym mówić, bo nikt nie wierzy, że ktoś tak uprzejmy, czarujący i pomocny, jak ów kat, we własnych czterech ścianach zamienia się w potwora, który niszczy poczucie własnej wartości i poczucie bezpieczeństwa swojej ofiary.

Ja wiem, że zaczynamy tu uprawiać teorie spiskowe, ale nie można wykluczyć, że matka mówiła prawdę, jednak spotykając się z brakiem zrozumienia i naciskami ze strony bliskich na zmianę podjętej decyzji o odejściu, uznała po raz kolejny, że to może rzeczywiście z nią, nie mężem, coś jest nie tak i nie ma prawa robić tego innym.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

I bez jaj.. Jak dzieci dorosłe- to jak się chce odejść, to się odchodzi i wszystko układa- a nie, że dzieci nie pozwoliły..

Tak, Ela, zgadzam się. Ale jeśli faktycznie występowała przez kupę lat przemoc psychiczna, to niestety matka mogła odpuścić... poczuć się "przegadana"... może poczuć, że faktycznie, nie powinna... nie wiemy tego. Szukała porady czy może chciała poinformować, jak już wielkieoczy napisała - a spotkała się z kolejnym murem, że to ona robi źle... Wszystko to tylko nasze gdybanie smile

I nie, nie napisałam, że konkretnie to, jak w tej sytuacji zachował się ojciec, to akurat przemoc. Ale dla mnie powód do zastanowienia się, czy aby tej przemocy jednak wcześniej nie stosował. Córka wcale nie musiała być tego świadkiem.

Tak sobie czytam....czytam......i wychodzi na to, że każde małżeństwo to forma przemocy psychicznej.
Ba, utrata wolności......bo trzeba coś uzgodnić z drugą stroną, coś dla niej zrobić, troszczyć się........i nawet nie wolno skoczyć sobie w bok...... No zgroza i niewolnictwo smile

97 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-05 10:21:26)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
zwyczajny gość napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

I bez jaj.. Jak dzieci dorosłe- to jak się chce odejść, to się odchodzi i wszystko układa- a nie, że dzieci nie pozwoliły..

Tak, Ela, zgadzam się. Ale jeśli faktycznie występowała przez kupę lat przemoc psychiczna, to niestety matka mogła odpuścić... poczuć się "przegadana"... może poczuć, że faktycznie, nie powinna... nie wiemy tego. Szukała porady czy może chciała poinformować, jak już wielkieoczy napisała - a spotkała się z kolejnym murem, że to ona robi źle... Wszystko to tylko nasze gdybanie smile

I nie, nie napisałam, że konkretnie to, jak w tej sytuacji zachował się ojciec, to akurat przemoc. Ale dla mnie powód do zastanowienia się, czy aby tej przemocy jednak wcześniej nie stosował. Córka wcale nie musiała być tego świadkiem.

Tak sobie czytam....czytam......i wychodzi na to, że każde małżeństwo to forma przemocy psychicznej.
Ba, utrata wolności......bo trzeba coś uzgodnić z drugą stroną, coś dla niej zrobić, troszczyć się........i nawet nie wolno skoczyć sobie w bok...... No zgroza i niewolnictwo smile

A gdzie ja coś takiego napisałam? Może po prostu doczytaj ze zrozumieniem pierwszy post w tym wątku, tam jest mowa o tym, że matka skarżyła się na przemoc psychiczną. A jak było naprawdę - nikt z nas nie wie, nawet Autorka smile
I powtórzę, chociaż nie rozumiem tego ataku - nie, nie pochwalam ani nie usprawiedliwiam zdrady. Żadnej. Ale tak czy siak ojciec w opisanej sytuacji zachował się skandalicznie.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.
Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

To było bardziej ogólnie, nie wyłącznie do twojego wpisu.
Bo każdy zdradzacz wynajdzie sobie powód....a przemoc psychiczna jest na topie. Oskarżenie poważne a udowodnić się nie da.
Mnie tylko dziwi takie gremialnie poparcie kobiety.......no bo "wicie, rozumiecie"  może i zdradza ....ale była przemoc....przecież to zrozumiałe, że bocznikuje....toż ma prawo....

99 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-05 10:45:33)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
zwyczajny gość napisał/a:

To było bardziej ogólnie, nie wyłącznie do twojego wpisu.
Bo każdy zdradzacz wynajdzie sobie powód....a przemoc psychiczna jest na topie. Oskarżenie poważne a udowodnić się nie da.
Mnie tylko dziwi takie gremialnie poparcie kobiety.......no bo "wicie, rozumiecie"  może i zdradza ....ale była przemoc....przecież to zrozumiałe, że bocznikuje....toż ma prawo....

Ale gdzie Ty to gremialne poparcie widzisz? Ja nie zauważyłam ani jednego postu, w którym ktoś by zdradę usprawiedliwiał. Nawet w moich zaznaczyłam wyraźnie, że przemoc psychiczna nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli matka faktycznie zdradziła, to zrobiła źle. Ale wciąganie dzieci w małżeńskie sprawy, nawet jeśli dzieci są już dorosłe, też jest nie w porządku.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

100

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:

mam dziwne wrażenie, że w tej rodzinie wszyscy po tej matce jeździli (nawet się rozwieść jej nie chcieli "pozwolić", bo jak to tak...) i w końcu się ulało... Zdrady nie pochwalam, ale czy aby na pewno ta zdrada była? Tego nikt nie wie,

Biedna pani, której dzieci nie pozwoliły ojca przemocowca zostawić i dziwiły się gdy zaczęła o siebie bardziej dbać (na pewno bez związku z kochankiem)
"No i się ulało". Tak,  kochankowi, pewnie nie raz.
Niektórzy są tak zafiksowani na punkcie obrony zdradzających, że tworzą swoje teorie a podane fakty ignorują.
"Czy aby na pewno ta zdrada była?"
Przecież kto by wierzył autorce...

Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody

Jeszcze kilka stron i dla niektórych ojciec zostanie zdradzającym.

Co się z ludźmi porobiło. Jak ci źle to zakończ związek i idź do nowego. Przestańcie tłumaczyć zdradzających i szukać usprawiedliwień. To są tchórze i egoiści. Cytując klasyka: Najgorszy sort.

101 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-06 00:15:23)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

mam dziwne wrażenie, że w tej rodzinie wszyscy po tej matce jeździli (nawet się rozwieść jej nie chcieli "pozwolić", bo jak to tak...) i w końcu się ulało... Zdrady nie pochwalam, ale czy aby na pewno ta zdrada była? Tego nikt nie wie,

Biedna pani, której dzieci nie pozwoliły ojca przemocowca zostawić i dziwiły się gdy zaczęła o siebie bardziej dbać (na pewno bez związku z kochankiem)
"No i się ulało". Tak,  kochankowi, pewnie nie raz.
Niektórzy są tak zafiksowani na punkcie obrony zdradzających, że tworzą swoje teorie a podane fakty ignorują.
"Czy aby na pewno ta zdrada była?"
Przecież kto by wierzył autorce...

Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody

Jeszcze kilka stron i dla niektórych ojciec zostanie zdradzającym.

Co się z ludźmi porobiło. Jak ci źle to zakończ związek i idź do nowego. Przestańcie tłumaczyć zdradzających i szukać usprawiedliwień. To są tchórze i egoiści. Cytując klasyka: Najgorszy sort.

Serio, nie chce mi się. Ale że mi się akurat wnuczka rodzi, to się we mnie jakieś pokłady miłości i cierpliwości do bliźnich wyzwoliły, więc odpowiem: nie, nigdzie nie napisałam, że usprawiedliwiam zdradę. Dajcie se już, bracia, siana big_smile

A swoją drogą, Autorka nie ma dowodów na zdradę matki. Tylko jakieś rozmowy w necie, w które nie wierzy nawet żona "kochanka".

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

102

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:

A swoją drogą, Autorka nie ma dowodów na zdradę matki. Tylko jakieś rozmowy w necie, w które nie wierzy nawet żona "kochanka".

matka z tego co wiem uciekła do kochasia

Myślisz, że w trójkę mieszkają i żona "kochanka" dalej nie wierzy?

103 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2019-01-06 00:37:31)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A swoją drogą, Autorka nie ma dowodów na zdradę matki. Tylko jakieś rozmowy w necie, w które nie wierzy nawet żona "kochanka".

matka z tego co wiem uciekła do kochasia

Myślisz, że w trójkę mieszkają i żona "kochanka" dalej nie wierzy?

Ale skąd wiadomo na pewno, że tam uciekła? Tak z ciekawości pytam, wiesz. Bo pokój w hotelu też można sobie wynająć albo mieszkać u koleżanki...

Tak, ja też tak sobie tylko piszę. Nie wiem, jak było. Ale ja też podobno dla kochanka się rozwodziłam, tylko mnie rzucił potem big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

104 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-01-06 00:46:25)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Wiemy tyle ile napisała autorka.
Wolę pisać na temat niż tworzyć swoje teorie i podważać to co napisała.

105

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:

Wiemy tyle ile napisała autorka.
Wolę pisać na temat niż tworzyć swoje teorie i podważać to co pisze.

Ja nie podważam. Tylko staram się nie przeoczyć niczego, co pisała.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

106 Ostatnio edytowany przez Wzl (2019-01-06 00:53:34)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
santapietruszka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Wiemy tyle ile napisała autorka.
Wolę pisać na temat niż tworzyć swoje teorie i podważać to co pisze.

Ja nie podważam. Tylko staram się nie przeoczyć niczego, co pisała.

Oczywiście, że podważasz. Np pisząc, że nie wiadomo czy zdrada była i że autorka ma tylko zapisy rozmów a ona pisała, że po rozmowie z matką już wiedziała a ojciec na sylwestra miał niezbite dowody.
Chyba jednak mimo starań sporo przeoczyłaś z tego co pisała.

107

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wzl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Wzl napisał/a:

Wiemy tyle ile napisała autorka.
Wolę pisać na temat niż tworzyć swoje teorie i podważać to co pisze.

Ja nie podważam. Tylko staram się nie przeoczyć niczego, co pisała.

Oczywiście, że podważasz. No pisząc, że nie wiadomo czy zdrada była i że autorka ma tylko zapisy rozmów a ona pisała, że po rozmowie z matką już wiedziała a ojciec na sylwestra miał niezbite dowody.
Chyba jednak mimo starań sporo przeoczyłaś z tego co pisała.

Chyba jednak ciągle były to jedynie rozmowy. Może Ty doczytaj smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

108

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Myślisz,  że chodziło o niezbite dowody rozmów?
Może poczekamy aż autorka doprecyzuje skąd ona miała pewność i jakie dowody miał ojciec.

109

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Autorko, wydaje mi się, że źle zrobiłaś. A jak w tym wszystkim zachowuje się brat ?

110 Ostatnio edytowany przez authority (2019-01-06 04:32:37)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
maku2 napisał/a:

tak- bo to granice intymności 2 osób- chyba że ktoś stosuje przemoc.

Czy zdrada nie jest aby czasem formą przemocy psychicznej?

A religia narkotyku ? To jest podobne rozumowanie choć co do religii już to jest mądrzejsze. Zdrada to oszukiwanie a co lepsze niektórzy na to pozwalają jest to moralnie naganne ale nikt nie jest niczyją własnością. Przemoc to najprościej ujmując robienie zła drugiej osoby wbrew jej woli naruszając jej jej wolność(rodzaj bezosobowy)  . Przemocowiec szkodzi ofierze w drogę zaspokajając w ten sposób swoje ja poprzez wymuszanie na niej(rodzaj bezosobowy) coś bądź/także/lub karaniem jej bądź/także/lub  po prostu dla własnego samozadowolenia jej w drogę
Występuje przemoc fizyczna psychiczna oraz seksualna przemocy zaniedbania(brak opieki czy  płacenia alimentów na dziecko, żonę męża, rodziców).
Przemoc fizyczna to wiadomo
Przemoc psychiczna to dołowanie wrzaski, zastraszanie,w pędzanie w poczucie winy, izolowanie osoby od przyjaciół, rodziny, krewnych, czytanie osobistej korespondencji, ujawnianie tajemnic, sekretów, wyśmiewanie, lekceważenie, obwinianie, oczernianie, nieliczenie się uczuciami drugiej osoby.
Przemoc finansowa to wydzielanie pieniędzy także zarobionych przez tą osobę po uprzednim zabraniu, zakazywanie pracy niszczenie rzeczy, włamanie do zamkniętego osobistego pomieszczenia, kradzież, używanie rzeczy bez pozwolenia, zabieranie pieniędzy, przeglądanie dokumentów, korespondencji, dysponowanie czyjąś własnością, zaciąganie bez uzgodnienia pożyczek "na wspólne konto", sprzedawanie osobistych lub wspólnych rzeczy bez uzgodnienia, zmuszanie do spłacania swoich długów bądź długów jego rodziny czy znajomych.
Przemoc seksualna to najogólniej mówiąc naruszanie miru czyjeś intymności. Jest polega ona na zmuszanie osoby do aktywności seksualnej wbrew jej woli, kontynuowaniu aktywności seksualnej, gdy osoba nie jest w pełni świadoma, bez pytania o jej  zgodę lub gdy na skutek zaistniałych warunków obawia się odmówić. Przymus może polegać na bezpośrednim użyciu siły lub/i emocjonalnym szantażu. Np.: wymuszanie pożycia, obmacywanie, gwałt, zmuszanie do niechcianych praktyk seksualnych, nieliczenie się z życzeniami drugiej połówki, komentowanie szczegółów anatomicznych, ocenianie sprawności seksualnej, wyglądu, itp.;
Jak widzisz zdrada do tego się nie zalicza ponieważ primo jak pisałem to wybór zdradzającego a nikt nie jest niczyją własnością a przecież odejście bez zdrady też boli i to zazwyczaj jeszcze mocniej ponieważ nie ma świństwa czyli gniewu która pozwala dojść do siebie jak się zrozumie iż to nie jest wina zdradzonego. Sekundo każdy inaczej reaguje na zdradę dla co niektórych nie ma czegoś takiego. Tertio jak się nie wyda(chodzi głównie o skok w bok choć nie tylko) to nie ma bólu u drugiej połówki a przemoc zawsze powoduje ból.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

Posty [ 56 do 110 z 186 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018