Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 185 ]

39

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Ja za to gorąco życzę autorce aby ten bilans w końcu wyszedł na plus! Żeby to wszystko się ułożyło i utwierdziło was w tym że warto być szczerym i mówić prawdę.

jednej to wyszło na -  autorce..

O tak wyciągajmy wnioski już teraz zaraz, a nie po roku po dwóch, kiedy emocje opadną i sytuacja się ustabilizuje. Reakcja ojca mnie nie dziwi bo od początku widać, że to jakaś mamałyga: żona chodzi do adwokata, a on nic; wysługuje się córką i zwala na nią rolę detektywa; a teraz jeszcze ją dobija mówiąc, że on to w sumie wolałby nie wiedzieć.

Jak dla mnie to w tej historii najsmutniejsze jest to, że rodzice nie próbują zrozumieć ani siebie nawzajem, ani swoich dzieci.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:

No niee, Secondo- przemyśl to- teraz dziewczyna ma stać się niańką dla ojca? To naprawdę niedobreee...

Cóż , z wiekiem to całkiem naturalna kolej rzeczy, że dzieci zaczynaja opiekować się rodzicami.

41

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Secondo1 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No niee, Secondo- przemyśl to- teraz dziewczyna ma stać się niańką dla ojca? To naprawdę niedobreee...

Cóż , z wiekiem to całkiem naturalna kolej rzeczy, że dzieci zaczynaja opiekować się rodzicami.

ale 50 to nie ten wiek..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

42 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2019-01-03 14:30:06)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

No niee, Secondo- przemyśl to- teraz dziewczyna ma stać się niańką dla ojca? To naprawdę niedobreee...

Cóż , z wiekiem to całkiem naturalna kolej rzeczy, że dzieci zaczynaja opiekować się rodzicami.

ale 50 to nie ten wiek..

Skoro przedtem była niańką dla rozkmin matki w kwiecie wieku , to dlaczego by nie dla ojca ? smile

43 Ostatnio edytowany przez assassin (2019-01-03 14:33:25)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Śpiewaczek napisał/a:

Ja rozumiem, że dorośli ludzie, że mają swoje życie, ale wydaje mi się, że rola rodzic- dziecko nie kończy się na mieszkaniu ze sobą pod jednym dachem. Gdyby mama nie chciała to codziennie nie dzwoniłaby i nie mówiła jak u Niej źle, czy dobrze. Nie prosiłaby mnie o rady, pocieszenie, wygadanie się na moim ramieniu, wypłakanie się, zawsze byłam na każde zawołanie i skinienie. Chociaż sama miałam swoje problemy jak to w życiu, nie obarczałam Jej nimi i chociaż czasem miałam wszystkiego aż zanadto cierpliwie, skrupulatnie starałam się Jej pomóc, czy zakupami, czy tym, że mówiłam " mamo nie przejmuj się, idź spotkaj się z koleżankami, idź na piwo, gdzie chcesz ". Rozumiem, że to dwoje dorosłych ludzi, tylko dziwnie się czuję czytając wpisy, gdyż z jednej strony jestem dzieckiem i powinnam się angażować a z drugiej mam stać z boku, bo to już nie moje sprawy.
Moje rozterki dotyczą tego, czy dobrze zrobiłam, bo nie jestem do końca przekonana. Z jednej strony chciałam prawdy i tym kierowałam się być może w za dużych emocjach. Z drugiej strony boję się o ojca, bo jest w kiepskiej formie, nie wiem jak będzie dalej. On wolałby nie wiedzieć....Nie mszczę się na matce, nie mam żadnych skrywanych żali, tu kompletnie to nie o to chodzi

Spokojnie, świat się przecież nie zawalił.
Przeczytałem uważnie jeszcze raz wszystkie wpisy w Twoim wątku od innych i... radzę Ci już nie kontynuować TUTAJ tej dyskusji, to strata Twojego czasu i nerwów. Sąd odbywa się zamiast nad faktycznym winowajcą, to nad świadkiem...

EDIT A ojcu przydałby się instruktaż, ale z czerwonego forum Zdradzeni (wygooglaj).

44

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
adiaphora napisał/a:
Biały napisał/a:
adiaphora napisał/a:

oby jak najmniej takich troskliwych córeczek jak Ty.

Gdybym był ojcem byłbym dumny z takiej córki. Oczywiście nie angażowałbym jej w dalsze zbieranie dowodów i bycie pośrednikiem. To było bardzo niefajne ze strony ojca, sam powinien to załatwić.

może Ty lubisz mieć w dziecku żandarma, który strzeże Twojej moralności, wtrąca się i narzuca   określony porządek oraz spiskuje za plecami. Ja nie.
Autorka posunęła się stanowczo za daleko.. Weszła z butami w sprawy swoich dorosłych rodziców jak i zupełnie obcych ludzi.. Nie wiem, jakie kierowały nią intencje, ale  trudno mi wytłumaczyć to miłością do rodziców. I jak się teraz z tym czuję? Jak się czują rodzice? Czy ocaliła rodzinę? Być może pozornie a tak naprawdę wszystko popsuła jeszcze bardziiej. Nie wiem jakie były relacje między nią  a matką wcześniej, jeśli były ciepłe  to teraz nie będzie  nawet letnich, tylko poprawne czyli powierzchowne. Bo na bank straciła  zaufanie w oczach matki i nigdy go nie odzyska. Dziecko nie może sobie uzurpować prawa decydowania o tym jak mają żyć jego rodzice. Nie jest ich partnerem w relacji tylko dzieckiem, często z  własnym mylnym wyobrażeniem na temat ich związku. Obstawiam, że autorka  mniej lub bardziej świadomie skrywa jakiś żal do matki i to była taka zemsta w białych rękawiczkach pod hasłem  "'chcialam, żeby prawda ujrzała światło dzienne". Zresztą sposób, w jaki pisze o matce, zdaje się to potwierdzac. Chyba wolałaby wlasnie, żeby matka odeszła od ojca. Bo przecież 'zalezalo jej na jego pieniądzach"" tylko pewnie... Może miala nadzieję, że po przedstawieniu ojcu faktów, ten sam kopnie matule w cztery litery smile


Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 14:40:43)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

To Ty Assasin chcesz osądzić- bo to Ty piszesz o "faktycznym winowajcy"
Post napisała autorka- więc dyskusja jest o skutkach jej czynu.
Doradzam jej odcięcie się, nie tyle od forum, co od spraw rodziców.
Dla dobra wszystkich zainteresowanych.

I chyba niestety nie była świadkiem, tylko aktywnym uczestnikiem

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

46

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Mam nadzieje, że do tego obozu "strażników moralności" nie zaliczasz też mnie, bo ja absolutnie nie jestem za tym, aby ludzi ubezwłasnowalniać. A już na pewno nie ubezwłasnowalniać ich kłamstwem, tak jak robiła to matka autorki. Autorka podjęła decyzję zgodną z jej sumieniem. Zadecydowała za siebie. Nie za matkę. Nie chciała w sobie nosić brzemienia kłamstwa. Miała prawo do takiej decyzji. Nie powinnaś jej za to potępiać, skoro jesteś taką wielką zwolenniczką wolności.

Twój wywód jest tak bardzo kategoryzujący, że staje się bezsensowny. Nie każdy zwolennik zasad, dąży do niewolnictwa. Tak jak nie każdy liberał dąży do anarchii.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

47

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Wielokropek napisał/a:
Śpiewaczek napisał/a:

Witam serdecznie.
W sylwestra mój ojciec, ja i mój brat dostaliśmy obuchem w głowę. Na jaw wyszła zdrada matki z " kolegą z dawnych lat". Dostaliśmy niezbite dowody w postaci rozmów, wyznań, zdjęć itd. z jednego z portali społecznościowych.
Osobiście już dawno podejrzewałam matkę. Mniej więcej 3 lata temu zmieniła całkowicie zachowanie ( podróże, inne, co rusz nowe ciuchy, kosmetyki, perfumy z górnych półek - gdzie nigdy wcześniej w to nie inwestowała), początkowo myślałam ok- dzieci odchowane, wiek 50 lat- niech wreszcie ma coś od życia. Z miesiąca na miesiąc Jej zachowanie zmieniało się, cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam ), była nawet u adwokata i jeszcze na tym etapie Ją wspierałam, bo wierzyłam, że to może być wszystko prawda : udręczona życiem kobieta chce czegoś od życia, ok.
Później zaczęła prosto z mostu mówić, że chce odejść od ojca, bo jeszcze jakiegoś normalnego faceta sobie znajdzie. Kiedy zaczęliśmy z bratem tłumaczyć Jej, że nie warto marnować 30 lat małżeństwa naskakiwała na Nas, obrażała się, płakała i twierdziła, że Ją zostawiamy, że Ona zła, że całe życie dla Nas poświęciła itd.
Kiedy jakieś pół roku temu byłam niemal pewna, że zdradza i nawet wiedziałam z kim, najpierw do Niej zadzwoniłam i powiedziałam, że o wszystkim wiem. Wypierała się a jak nie dawałam za wygraną stwierdziła, że to była tylko taka "zabawa" i że wszystko kasuje. Wzięłam Ją pod włos i już wiedziałam. Po zastanowieniu się pojechałam do rodzinnego domu i wszystko powiedziałam Ojcu. Matka wtedy wpadła w furię, nawyzywała mnie od żmij wychowanych na własnym mleku i wyrzuciła z domu. Nie odzywałyśmy się kilka miesięcy. Kiedy wróciła od brata z zagranicy tata poprosił mnie, żebym "przełamała lody" i żeby było normalnie. Zgodziłam się. Wyparłam z pamięci to co się stało i pogodziłam się z matką.
Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody chciał koniecznie dowiedzieć się gdzie mieszka kochanek. Rozżalony, wściekły zaangażował mnie do znalezienia jakiegokolwiek namiaru, a że tylko ja mam dostęp do tego portalu, zgodziłam się.
Kosztowało mnie to może łez, nerwów, telefonów, emocji. Dwa dni załatwiałam namiar do kochanka i Jego żony. Dwa dni z Nią rozmawiałam, pośredniczyłam w dostarczeniu Jej dowodów zdrady ( powiedziała, że chce to widzieć, choć widziała wpisy mojej matki do Jej męża, ale on upierał się, że to TYLKO znajomość z dawnych lat.
Ojciec jest w rozterce, matka z tego co wiem uciekła do kochasia, ja odchorowałam tą sytuacje i nadal ciężko śpię w nocy. Mam  własną rodzinę, córkę, która już po raz kolejny traci babcię. Cała rodzina pokłada we mnie wiarę, iż pomogę ojcu i "ogarnę " całą sytuację. Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem. Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka. Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku. Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?

Z czym chcesz sobie poradzić?
Z byciem śledczym, prokuratorem i sędzią w jednej osobie?
Z własnym donosicielstwem?
Z wejściem z buciorami w intymne życie rodziców i innych nieznanych Ci osób?


Biały napisał/a:

Gdybym był ojcem byłbym dumny z takiej córki. (...)

Naprawdę tak imponuje Ci działalność autorki?

Wielokropku
Jak można z tobą pogadać prywatnie ?

48 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 15:19:26)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Mam nadzieje, że do tego obozu "strażników moralności" nie zaliczasz też mnie, bo ja absolutnie nie jestem za tym, aby ludzi ubezwłasnowalniać. A już na pewno nie ubezwłasnowalniać ich kłamstwem, tak jak robiła to matka autorki. Autorka podjęła decyzję zgodną z jej sumieniem. Zadecydowała za siebie. Nie za matkę. Nie chciała w sobie nosić brzemienia kłamstwa. Miała prawo do takiej decyzji. Nie powinnaś jej za to potępiać, skoro jesteś taką wielką zwolenniczką wolności.

Twój wywód jest tak bardzo kategoryzujący, że staje się bezsensowny. Nie każdy zwolennik zasad, dąży do niewolnictwa. Tak jak nie każdy liberał dąży do anarchii.


Nie wiem, czego dokładnie nie zrozumiałeś Bialy, bo zapomniałeś o tym napisać, zajęty dalszym prezentowaniem swoich ocen i poglądów, więc jakbyś rozwinął, będzie fajnie

Ciebie utożsamiam z pierwszą częścią mojej wypowiedzi, czyli tą, która mówi o cenieniu sobie lojalności ponad wszystko, więc dawanie innym prawa do wchodzenia z buciorami w cudze życie. Przecież mamy teraz taką tendencję do ograniczania swobód.

Mój wywód jest moją refleksją dotyczącą hipokryzji i jej odsłony w postaci oburzenia, że ktoś postępuje w sposób, który uważa za słuszny. Podczas, gdy właśnie w takim otoczeniu żyjemy. Nic do tego politycznym ideom.

49

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Jejku, aż strach się bać. Ty kontaktujesz się z żona kochanka matki i przedstawiasz jej dowody na zdradę jej męża i twojej mamy...wow
To jest dopiero wchodzenie z buciorami w czyjeś życie, a to twoja rodzicielka i dlatego masz prawo wszystko jej zrujnować.
A teraz wyobraźmy sobie odwrotną sytuację...mamusia śledzi własną, dorosłą córkę, żeby ją podkablować. Kto by chciał mieć taką matkę?
Teraz będziesz mieć wyrzuty sumienia i słusznie. A tatuś ci wcale nie podziękuje. Aż tak nudne masz życie, że szukasz ekscytacji w grzebaniu innym w ich brudach?

50 Ostatnio edytowany przez krolowachlodu87 (2019-01-03 15:46:44)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
kejt38 napisał/a:

Jejku, aż strach się bać. Ty kontaktujesz się z żona kochanka matki i przedstawiasz jej dowody na zdradę jej męża i twojej mamy...wow
To jest dopiero wchodzenie z buciorami w czyjeś życie, a to twoja rodzicielka i dlatego masz prawo wszystko jej zrujnować.
A teraz wyobraźmy sobie odwrotną sytuację...mamusia śledzi własną, dorosłą córkę, żeby ją podkablować. Kto by chciał mieć taką matkę?
Teraz będziesz mieć wyrzuty sumienia i słusznie. A tatuś ci wcale nie podziękuje. Aż tak nudne masz życie, że szukasz ekscytacji w grzebaniu innym w ich brudach?

Wyobraźmy sobie że nasza mama, siostra, brat czy ktokolwiek widzi naszego partnera miziającego się nie z nami na mieście ale milczy w imię nie wchodzenia z buciorami w nasze życie... Racja, nie chciałabym takiej matki
Ok, może nękanie żony kochanka to było przegięcie ale żadnej wielkiej zbrodni przeciwko ludzkości bym z tego nie robiła. Dziewczynie rozsypała się rodzina a wy kopiecie leżącego jakimiś przytykami o żonę kochanki.

51

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Gdyby matka prosiła autorkę o zachowanie tajemnicy- mogłaby tego nie robić- to byłoby niedżwiganie brzemienia- ale jej postawa była aktywna.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

52

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wiem, czego dokładnie nie zrozumiałeś Bialy, bo zapomniałeś o tym napisać, zajęty dalszym prezentowaniem swoich ocen i poglądów, więc jakbyś rozwinął, będzie fajnie.

Zrozumiałem wszystko. Według mnie twój post jest bezsensowny i zbyt radykalny.

MagdaLena1111 napisał/a:

Ciebie utożsamiam z pierwszą częścią mojej wypowiedzi, czyli tą, która mówi o cenieniu sobie lojalności ponad wszystko, więc dawanie innym prawa do wchodzenia z buciorami w cudze życie. Przecież mamy teraz taką tendencję do ograniczania swobód.

No właśnie wrzucasz mnie do jednego wora z wydaje mi się bardzie konserwatywnymi poglądami. Co jest bardzo błędne! Dla mnie każdy może żyć jak chce, ale MUSI liczyć się konsekwencjami swoich decyzji i tym, że za te decyzje będzie się ocenianym i nie każdy będzie musiał się do nich dostosować. Wydaje mi się, że według Ciebie matka ma prawo do okłamywania dzieci i męża, a nawet autorkę powinna obowiązywać "tajemnica spowiedzi" bo nie ma prawa wchodzić komuś w życie (w tym przypadku dwóm najbliższym osobom). Według mojej filozofii autorka ma takie prawo. Jeśli jej się nie podobał fakt zdrady i to że musiałaby ten fakt ukrywać, to miała prawo ujawnić to kłamstwo swojemu tacie. TO TEŻ JEST WOLNOŚĆ. Lojalność jest ważna dla mnie nie ukrywam, choć bardziej kwestia dotrzymywania przysiąg. Nie chce omawiać tu swojej filozofii życiowej, ale oparta jest ona w dużej mierze na kwestii prawdy. Jako, że nikt z nas nie jest jasnowidzem i w pewnym sytuacjach nie przewidzi się konsekwencji, powinno się w większości przypadków dążyć do prawdy i to na niej powinniśmy oprzeć cywilizacje, a nie na kłamstwie. Tak jak rodzina powinna za podstawę mieć prawdę, a nie kłamstwo.

MagdaLena1111 napisał/a:

Mój wywód jest moją refleksją dotyczącą hipokryzji i jej odsłony w postaci oburzenia, że ktoś postępuje w sposób, który uważa za słuszny. Podczas, gdy właśnie w takim otoczeniu żyjemy. Nic do tego politycznym ideom.

"oburzenia, że ktoś postępuje w sposób, który uważa za słuszny" - ale przecież to ty się burzysz? tongue i kto tu jest hipokrytą?

Nie martw się ja akurat jestem bardzo liberalny i nigdy nie zagłosuje, ani na partię rządzącą, ani na partię która głosi jakieś krzywdzące poglądy. Czyli obecnie nie mam na kogo głosować. Nie twierdze też, że moja moralność jest najlepsza, ale nie poznałem innej która by mi bardziej odpowiadała. 

Po co wtrącałaś w to politykę?

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

53 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 16:32:18)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ciebie utożsamiam z pierwszą częścią mojej wypowiedzi, czyli tą, która mówi o cenieniu sobie lojalności ponad wszystko, więc dawanie innym prawa do wchodzenia z buciorami w cudze życie. Przecież mamy teraz taką tendencję do ograniczania swobód.

No właśnie wrzucasz mnie do jednego wora z wydaje mi się bardzie konserwatywnymi poglądami. Co jest bardzo błędne! Dla mnie każdy może żyć jak chce, ale MUSI liczyć się konsekwencjami swoich decyzji i tym, że za te decyzje będzie się ocenianym i nie każdy będzie musiał się do nich dostosować. Wydaje mi się, że według Ciebie matka ma prawo do okłamywania dzieci i męża, a nawet autorkę powinna obowiązywać "tajemnica spowiedzi" bo nie ma prawa wchodzić komuś w życie (w tym przypadku dwóm najbliższym osobom). Według mojej filozofii autorka ma takie prawo. Jeśli jej się nie podobał fakt zdrady i to że musiałaby ten fakt ukrywać, to miała prawo ujawnić to kłamstwo swojemu tacie. TO TEŻ JEST WOLNOŚĆ.

Biały, mylisz wolność z prawem do mieszania się w prywatne sprawy innych osób.
Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi, a dla Ciebie wolność to to, o czym wczoraj pisał Mordimer czyli „robta, co chceta”: czyli brak jakichkolwiek granic, nie liczenie się z tym, że inni ludzie myślą inaczej niż Ty, czyją i aż ej niż Ty, postępują inaczej niż Ty. To zwyczajny brak szacunku do innych ludzi przykrywany rzekomą wolnością do wyrażania siebie.


Po co wtrącałaś w to politykę?

Znowu pomyliłeś pojęcia. Sam wmieszałeś tu politykę, pisząc coś o lewicy i anarchii, bo ja pisałam o zjawiskach w przestrzeni publicznej. To dla Ciebie to, co się dzieje w publicznej przestrzeni jest tożsame z polityką, bo dla mnie to dwie odrębne kwestie. Interesują mnie prawa kobiet a nie polityczne przepychanki :-P

54

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:
Biały napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ciebie utożsamiam z pierwszą częścią mojej wypowiedzi, czyli tą, która mówi o cenieniu sobie lojalności ponad wszystko, więc dawanie innym prawa do wchodzenia z buciorami w cudze życie. Przecież mamy teraz taką tendencję do ograniczania swobód.

No właśnie wrzucasz mnie do jednego wora z wydaje mi się bardzie konserwatywnymi poglądami. Co jest bardzo błędne! Dla mnie każdy może żyć jak chce, ale MUSI liczyć się konsekwencjami swoich decyzji i tym, że za te decyzje będzie się ocenianym i nie każdy będzie musiał się do nich dostosować. Wydaje mi się, że według Ciebie matka ma prawo do okłamywania dzieci i męża, a nawet autorkę powinna obowiązywać "tajemnica spowiedzi" bo nie ma prawa wchodzić komuś w życie (w tym przypadku dwóm najbliższym osobom). Według mojej filozofii autorka ma takie prawo. Jeśli jej się nie podobał fakt zdrady i to że musiałaby ten fakt ukrywać, to miała prawo ujawnić to kłamstwo swojemu tacie. TO TEŻ JEST WOLNOŚĆ.

Biały, mylisz wolność z prawem do mieszania się w prywatne sprawy innych osób.
Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi, a dla Ciebie wolność to to, o czym wczoraj pisał Mordimer czyli „robta, co chceta”: czyli brak jakichkolwiek granic, nie liczenie się z tym, że inni ludzie myślą inaczej niż Ty, czyją i aż ej niż Ty, postępują inaczej niż Ty. To zwyczajny brak szacunku do innych ludzi przykrywany rzekomą wolnością do wyrażania siebie.


Po co wtrącałaś w to politykę?

Znowu pomyliłeś pojęcia. Sam wmieszałeś tu politykę, pisząc coś o lewicy i anarchii, bo ja pisałam o zjawiskach w przestrzeni publicznej. To dla Ciebie to, co się dzieje w publicznej przestrzeni jest tożsame z polityką, bo dla mnie to dwie odrębne kwestie. Interesują mnie prawa kobiet a nie polityczne przepychanki :-P

może źle zrozumiałam ale próbujesz przekazać że kiedy widzę jak ktoś kłamie i oszukuje to mam nie reagować bo wtrącę się w prywatne prawy??

55 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 16:55:35)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
krolowachlodu87 napisał/a:

może źle zrozumiałam ale próbujesz przekazać że kiedy widzę jak ktoś kłamie i oszukuje to mam nie reagować bo wtrącę się w prywatne prawy??

Na tak zadane pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, więc to zaleźy :-P

Jak myślisz, dlaczego niektóre kłamstwa i oszustwa są ścigane przez prawo a inne uchodzą nam bezkarnie? Właśnie dlatego, że to zależy kogo, dlaczego, w jakich okolicznościach, itd.

56 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 17:04:27)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, mylisz wolność z prawem do mieszania się w prywatne sprawy innych osób.
Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi, a dla Ciebie wolność to to, o czym wczoraj pisał Mordimer czyli „robta, co chceta”: czyli brak jakichkolwiek granic, nie liczenie się z tym, że inni ludzie myślą inaczej niż Ty, czyją i aż ej niż Ty, postępują inaczej niż Ty. To zwyczajny brak szacunku do innych ludzi przykrywany rzekomą wolnością do wyrażania siebie.

No właśnie nie róbta co chceta, bo ważne są pewne zasady moralne jak nie krzywdzenie fizyczne i psychiczne, kradzież, pomówienia które zresztą mogły już się pojawić w tej historii:

Śpiewaczek napisał/a:

cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam )

To jest moim zdaniem poważna sprawa, od której rozwiązania powinna rozpocząć autorka. Bo to prawda by odpowiedziała czy matka jest tak bezwzględna i oczernia swojego męża, czy ojciec rzeczywiście stosuje przemoc. W jednym i drugim przypadku małżeństwo powinno się zakończyć. A w rezultacie obecnych wydarzeń matka jest bezpieczna z kochankiem, a ojciec uniknie fałszywych oskarżeń.

Nie wiem skąd wzięłaś to że nie mam szacunku do innych ludzi, ani że nie ustalam pewnych granic czy wyjątków? Nie martw się nie zamierzam też zbawiać świata i wyjawiać każdej zdrady o której się dowiem. Tylko, że tu sprawa dotyczy rodziców autorki. Miała prawo do interwencji. Miałaby je też w przypadku obcych osób, ale to już zostawmy, bo wydaje mi się że jesteś raczej za ograniczaniem ludziom swobód i zamykanie ich w swoich bańkach.

MagdaLena1111 napisał/a:

Znowu pomyliłeś pojęcia. Sam wmieszałeś tu politykę, pisząc coś o lewicy i anarchii, bo ja pisałam o zjawiskach w przestrzeni publicznej. To dla Ciebie to, co się dzieje w publicznej przestrzeni jest tożsame z polityką, bo dla mnie to dwie odrębne kwestie. Interesują mnie prawa kobiet a nie polityczne przepychanki :-P

No faktycznie przepraszam, może źle zinterpretowałem twój pierwszy post i wzmiankę o drużynach.

Edit. Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

57 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 17:12:34)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:

No właśnie nie róbta co chceta, bo ważne są pewne zasady moralne jak nie krzywdzenie fizyczne i psychiczne, kradzież, pomówienia które zresztą mogły już się pojawić w tej historii:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.




Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

Tak, czyli interakcje z innymi to brak szacunku dla ich granic. Nawet nie chce mi się tego komentować, a co dopiero odpowiadać

58 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 17:27:04)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.

Przepraszam robi się offtop i pewnie zaraz zwrócą nam słuszną uwagę, ale muszę się odnieść do tego bo kompletnie tego nie rozumiem. Czy ja Ci coś karzę? Nie! Czy ustanawiam nowe prawo? Nie! Dzielę się TYLKO moim poglądem. Czemu mam nie mówić co jest według mnie dobre, a co złe? To ty na razie podchodzisz do dyskusji burzliwie. Mój styl pewnie wygląda trochę pompatycznie, ale nie jest przecież jakiś obraźliwy.

MagdaLena1111 napisał/a:
Biały napisał/a:

Jeszcze bym poprosił żebyś rozwineła "Według mnie moja wolność kończy się tam, gdzie są osobiste granice innych ludzi." Czyli co ludzie nie maja wchodzić ze sobą w interakcje bo to naruszanie ich wolności?

Tak, czyli interakcje z innymi to brak szacunku dla ich granic. Nawet nie chce mi się tego komentować, a co dopiero odpowiadać

Tego też nie rozumiem poprosiłem, żebyś rozwinęła swoją wypowiedź. Bo jestem ciekawy jak według ciebie wyglądają, te granice i czemu akurat twoje granice są lepsze niż moje.

W tym wątku odnosiłem się przede wszystkim do autorki i jej decyzji i prosiłbym, żeby do niej powróciła dyskusja. Bo moim zdaniem, na początku potraktowano ją zbyt ostro. Podczas gdy ona zrobiła dużo błędów, ale nie powinno się jej potępiać za to, że powiedziała prawdę.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

59 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 17:50:30)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Biały napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Biały, przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby mówić innym, co im wolno, a czego nie, jak mają żyć i postępować. Zajmij się sobą i swoim źyciem zamiast tłumaczeniem innym, co jest dobre a co złe.

Tylko ktoś, kto nie ma empatii, może myśleć, że inni widzą świat tak samo, jak oni it ak samo mają żyć.

Przepraszam robi się offtop i pewnie zaraz zwrócą nam słuszną uwagę, ale muszę się odnieść do tego bo kompletnie tego nie rozumiem. Czy ja Ci coś karzę? Nie! Czy ustanawiam nowe prawo? Nie! Dzielę się TYLKO moim poglądem. Czemu mam nie mówić co jest według mnie dobre, a co złe? To ty na razie podchodzisz do dyskusji burzliwie. Mój styl pewnie wygląda trochę pompatycznie, ale nie jest przecież jakiś obraźliwy.

To ciekawe, jak postrzegasz moje podejście do dyskusji. Tym bardziej, że jestem znudzona i jakaś znużona, bo drugi dzień siedzę w domu, zasypana śniegiem. A może to burza śniegowa powoduje burzliwe skojarzenia :-D

Mówisz, że TYLKO dzielisz się swoimi poglądami, ale do czego, jak nie do treści Twoich poglądów mam się odnieść? A z treści Twoich poglądów wynika, że elementem Twojej wolności jest prawo mówienia innym tego, co Ty uważasz za słuszne. Stawiasz swoje prawo do klepania jęzorem powyżej cudzego prawa do szukania swojej prawdy w swoim tempie i na swoich zasadach. Uważasz się za zbawcę niosącego prawdę? Nie uważasz, że ludzie mają prawo sami dochodzić do prawdy?

Biały napisał/a:

W tym wątku odnosiłem się przede wszystkim do autorki i jej decyzji i prosiłbym, żeby do niej powróciła dyskusja. Bo moim zdaniem, na początku potraktowano ją zbyt ostro. Podczas gdy ona zrobiła dużo błędów, ale nie powinno się jej potępiać za to, że powiedziała prawdę.

Właśnie o to chodzi, że Twojsza prawda jest bardziej Twojsza niż Mojsza.
Przekładając na język zwykłych ludzi: nikt oprócz zainteresowanych nie zna prawdy. Donosiciel jest tylko donosicielem a nie tak jakbyś chciał piewcą prawdy.

60 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 17:57:30)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Biały- czy ty uznajesz coś takiego jak intymność i prywatność?
Czy w Twojej teorii prawdy jesteś w stanie wziąć  pod uwagę że może być COŚ w stwierdzeniu, że prawda jest jak d..a i każdy ma swoją?
A co do pytania o granice- dla mnie one są tam, gdzie działanie innych nie wpływa bezpośrednio na nasze życie, ale dajemy sobie prawo do ingerowania w życie innych, bo u nas wywołuje to zaledwie Dyskomfort- w imię którego czyjeś życie niszczymy- w niektórych ideologiach fizycznie.
To takie ziarno zła, polukrowane pozornym dobrem..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

61 Ostatnio edytowany przez Biały (2019-01-03 18:03:22)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Stawiasz swoje prawo do klepania jęzorem

Ok, dobra nie było rozmowy i tak się nie zrozumiemy.

Ludzie mogą chcieć żyć w iluzji, ale inni ludzie nie mają żadnego obowiązku mu tej iluzji tworzyć.

Ela210 napisał/a:

Biały- czy ty uznajesz coś takiego jak intymność i prywatność?

Oczywiście, ale nie musi się ona pokrywać z obowiązkiem zamknięcia buzi na kłódkę kiedy rodzic zdradza drugiego i oskarża go o przemoc psychiczną.

Ela210 napisał/a:

Czy w Twojej teorii prawdy jesteś w stanie wziąć  pod uwagę że może być COŚ w stwierdzeniu, że prawda jest jak d..a i każdy ma swoją?

Jak to ma się do sytuacji autorki. Matka ma swoje racje, ojciec swoje, ale istnienie kochanka jest faktem.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

62

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

63 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 18:40:22)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Secondo1 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

Brzmi jak słowa kogoś, kto nie ma nic merytorycznego do powiedzenia tylko lubi mącić wodę smile



Biały napisał/a:

Ludzie mogą chcieć żyć w iluzji, ale inni ludzie nie mają żadnego obowiązku mu tej iluzji tworzyć.

Wystarczy, że ci inni nie będą się prężyć i wysilać, aby pchać swoje języki w cudze życie, ale zajmą się swoim życiem.
Rozumiesz różnicę, Biały? W Twojej wersji ogłaszasz się mesjaszem, głoszącym prawdę, w drugim zajmujesz się swoim życiem. Wiem, bywa trudne zajmowanie się swoim życiem, zamiast cudzymi sprawami :-P

64 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-03 18:40:38)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

...

65

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:
Secondo1 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Teraz jest taka tendencja centralna, że ceni się bardziej lojalność wobec swojej drużyny niż swobody dorosłych ludzi, którzy potencjalnie mogą o sobie decydować, więc nie ma się co dziwić, że młodzież bierze przykład.
Strażnicy moralności otaczają zewsząd, mówiąc jak powinno się żyć, kiedy uprawiać seks, kiedy rodzić, ostatnio nawet słyszałam, że definiują przemoc jako wielokrotne mordobicie, bo jedno to za mało, więc po co ta hipokryzja i udawanie, że nie można dorosłym ludziom układać, jak mają żyć.

Brzmi jak groźba strażnika liberalizmu (a raczej relatywizmu moralnego) , który w jego obronie chce zamykać usta innym smile

Brzmi jak słowa kogoś, kto nie ma nic merytorycznego do powiedzenia tylko lubi mącić wodę smile

Merytorycznie potraktowałam wątek.

Na off-topowe wynurzenia uzdrowiciela świata nie warto.
Zniży do swojego poziomu i pokona doświadczeniem smile

66

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Secondo daj spokój z osobistymi wycieczkami i argumentami ad personam. Rozumiem, że mogą Ci się nie podobać moje poglądy, ale nie musisz mnie obrażać.
Post raportowałem jako złośliwe wycieczki osobiste.

67

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Od pewnego momentu ta dyskusja zmieniła charakter i zamiast konstruktywnej wymiany poglądów zaczęła zamieniać się w forsowanie własnego zdania z równoczesnym naruszaniem obowiązujących zasad. W tym miejscu bardzo proszę o powstrzymanie się od argumentum ad personam, off topu i innych działań, które zamieniają w wątek w pole bitewne.
Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

68

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
MagdaLena1111 napisał/a:

Post raportowałem jako złośliwe wycieczki osobiste.

Tym samym rozstrzygnęliśmy dylemat , czy autorka wątku popełniła donos.

Nie, jedynie zaraportowała smile

69 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-01-03 20:49:05)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem.

Źle zrobiłaś.


Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka.

No i do tego jeszcze córka zaangażowana...


Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku.

A co miała robić? Być wierną i nieszczęśliwą? Myślisz, że mogła Tobie nie kłamać? Zaraz byś robiła śledztwo i moralizowała przecież...


Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?

Powiedzieć   "Wybaczcie mi wszystkie działania jakie podjęłam w waszym małżeństwie. Myślałam, że robię dobrze. Przepraszam i więcej się nie wtrącam, to wasze małżeństwo, wasze sprawy. Będę już tylko córką. W relacji do waszego małżeństwa będę jak trzy mądre małpy... "

https://lh3.googleusercontent.com/-F1ax0tfhNsg/V1lcJc8rlmI/AAAAAAAAZAo/3phNYcy2uRg/s640/blogger-image-231506197.jpg

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

70

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

71

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Córko swojej matki. Bardzo dobrze zrobiłaś. Zdrada to zdrada i taką zawsze pozostanie. Nie słuchaj tych co popierają działanie twojej matki. Jest dorosła a zachowuje się jakby miała 12 lat. Przysięgała twojemu ojcu wierność a teraz bezczelnie kłamie i zdradza.
Twój ojciec powinien znać prawde.

72

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Olinka napisał/a:

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.


To nie jest kwestia wtrącania się w cudze sprawy. Zdrada jest złem i należy ją piętnować.
Koniec i kropka. Żadnej dyskusji na ten temat nie chce słyszeć.
Ludzkość upadła bardzo nisko. Dzisiaj całe tabuny ludzi popiera rzeczy który wręcz nie da się poprzeć. Świadczy to o deprawacji umysłowej. I nie gadajcie mi tylko że jej córka popełniła zły czyn. Matka wiedziała co może się stać jeśli zdradzi męża więc niech stawi problemowi czoła. To matka popełnia wielkie zło i czyni coś wręcz obrzydliwego. A wy się przywalacie do córki i napietnujecie jej działanie. Nie zauważacie że działanie córki jest reakcją na zło matki.

73 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-01-04 06:44:19)

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Śpiewaczek napisał/a:

Witam serdecznie.
W sylwestra mój ojciec, ja i mój brat dostaliśmy obuchem w głowę. Na jaw wyszła zdrada matki z " kolegą z dawnych lat". Dostaliśmy niezbite dowody w postaci rozmów, wyznań, zdjęć itd. z jednego z portali społecznościowych.
Osobiście już dawno podejrzewałam matkę. Mniej więcej 3 lata temu zmieniła całkowicie zachowanie ( podróże, inne, co rusz nowe ciuchy, kosmetyki, perfumy z górnych półek - gdzie nigdy wcześniej w to nie inwestowała), początkowo myślałam ok- dzieci odchowane, wiek 50 lat- niech wreszcie ma coś od życia. Z miesiąca na miesiąc Jej zachowanie zmieniało się, cały czas narzekała na ojca, twierdziła, że znęca się nad Nią psychicznie ( ja niczego takiego nie zauważyłam ), była nawet u adwokata i jeszcze na tym etapie Ją wspierałam, bo wierzyłam, że to może być wszystko prawda : udręczona życiem kobieta chce czegoś od życia, ok.
Później zaczęła prosto z mostu mówić, że chce odejść od ojca, bo jeszcze jakiegoś normalnego faceta sobie znajdzie. Kiedy zaczęliśmy z bratem tłumaczyć Jej, że nie warto marnować 30 lat małżeństwa naskakiwała na Nas, obrażała się, płakała i twierdziła, że Ją zostawiamy, że Ona zła, że całe życie dla Nas poświęciła itd.
Kiedy jakieś pół roku temu byłam niemal pewna, że zdradza i nawet wiedziałam z kim, najpierw do Niej zadzwoniłam i powiedziałam, że o wszystkim wiem. Wypierała się a jak nie dawałam za wygraną stwierdziła, że to była tylko taka "zabawa" i że wszystko kasuje. Wzięłam Ją pod włos i już wiedziałam. Po zastanowieniu się pojechałam do rodzinnego domu i wszystko powiedziałam Ojcu. Matka wtedy wpadła w furię, nawyzywała mnie od żmij wychowanych na własnym mleku i wyrzuciła z domu. Nie odzywałyśmy się kilka miesięcy. Kiedy wróciła od brata z zagranicy tata poprosił mnie, żebym "przełamała lody" i żeby było normalnie. Zgodziłam się. Wyparłam z pamięci to co się stało i pogodziłam się z matką.
Kiedy w sylwestra Ojciec miał już niezbite dowody chciał koniecznie dowiedzieć się gdzie mieszka kochanek. Rozżalony, wściekły zaangażował mnie do znalezienia jakiegokolwiek namiaru, a że tylko ja mam dostęp do tego portalu, zgodziłam się.
Kosztowało mnie to może łez, nerwów, telefonów, emocji. Dwa dni załatwiałam namiar do kochanka i Jego żony. Dwa dni z Nią rozmawiałam, pośredniczyłam w dostarczeniu Jej dowodów zdrady ( powiedziała, że chce to widzieć, choć widziała wpisy mojej matki do Jej męża, ale on upierał się, że to TYLKO znajomość z dawnych lat.
Ojciec jest w rozterce, matka z tego co wiem uciekła do kochasia, ja odchorowałam tą sytuacje i nadal ciężko śpię w nocy. Mam  własną rodzinę, córkę, która już po raz kolejny traci babcię. Cała rodzina pokłada we mnie wiarę, iż pomogę ojcu i "ogarnę " całą sytuację. Najgorsze to, że nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam odnajdując żonę kochanka i pisząc do niego, że o wszystkim wiem. Serce mi się kraja, bo to ojciec i matka. Nie mogę uwierzyć w to, że przez wychodzi na to kilka lat matka manipulowała Nami i kłamała na każdym kroku. Jak sobie z tą całą sytuacją poradzić ?

To jest bardzo ciężki temat.
Patrzenie, jak rozwala się małżeństwo rodziców jest trudne dla dzieci. Nawet dorosłych dzieci.
Jeszcze trudniejsze, że zostałaś poproszona o załatwienie spraw przez ojca, któremu trudno powiedzieć "Nie tato, to Twoje małżeństwo, walcz o nie sam". Wykorzystał Cię, a teraz jest nieszczęśliwy.

Chyba miałaś problem z rozróżnieniem, gdzie kończy się Twoja rodzina, a zaczyna ich małżeństwo. Tym bardziej, że zostałaś w to wplątana.

Twoja mama chciała odejść już dawno temu. Nie manipulowała Wami. Powiedziała Wam wprost, ale ubłagaliście ją, żeby została z ojcem. Po co? Żeby on dalej był szczęśliwy, a ona nie?

I jeszcze to wtrącanie się w cudze małżeństwo... gdzieś za bardzo się zafiksowałaś w tych dowodach i całej tej chorej akcji.

To nie jest Twoje małżeństwo i nie Ty jesteś od tego, żeby je dźwigać. Odnów kontakty z matką, wspieraj ojca. I nie wtrącaj się.

Czy dobrze zrobiłaś? A czy dobrze się czujesz po tym co się stało?

Edit:
Themusik jesteś facetem. Możesz niektórych wprowadzać w błąd tym, że nie zaznaczyłeś tego na swoim profilu.

74

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
Ela210 napisał/a:

To Ty Assasin chcesz osądzić- bo to Ty piszesz o "faktycznym winowajcy"
Post napisała autorka- więc dyskusja jest o skutkach jej czynu.
Doradzam jej odcięcie się, nie tyle od forum, co od spraw rodziców.
Dla dobra wszystkich zainteresowanych.

I chyba niestety nie była świadkiem, tylko aktywnym uczestnikiem

Podtrzymuję wszystko co napisałem co do joty. To raz.
Zaś po drugie, jestem w  niemałym szoku, że tu ludziska po kolei biorą na poważnie słowa baby w rui, znaczy zakochanej (w przypadku chłopa byłoby zresztą tak samo). Jeszcze taki jeden wniosek mi się nasuwa, być może na wyrost, że ojciec autorki taki ciapowaty jest i stąd wciągnięcie młodej w problemy starych. Jak napisałem, może błędny być ten wniosek.

75

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?
themusik napisał/a:
Olinka napisał/a:

Odpowiadając na pytanie zadane w tytule wątku "czy dobrze zrobiłam?" odpowiadam: nie.

Z racji swojego wieku, stażu małżeńskiego i bycia matką dorosłego syna, potrafię znaleźć się na miejscu Twoich rodziców, tak matki, jak i ojca, ale zupełnie nie potrafię sobie wyobrazić, żeby moje dziecko tak bezpardonowo wtrącało się w sprawy między nami.

Rodzice mają pełne prawo żyć po swojemu, nawet jeśli z jakiegoś powodu jest to nie po drodze ich DOROSŁYM dzieciom. Jeśli więc między dwojgiem w pełni władz umysłowych, czyli w założeniu odpowiedzialnych i świadomych ludzi pojawił się problem, to jest to ICH problem, który powinni rozstrzygnąć i rozwiązać między sobą.
Ojciec na pewno otrzymywał wcześniej sygnały, że w związku dzieje się coś niedobrego, ale je zbagatelizował, nie próbując zmienić swojego zachowania i naprawić sytuacji, tym samym miał określony wpływ na to, co się w wyniku wcześniej podjętych decyzji zdarzyło. Ta zdrada nie była przecież efektem chwilowej utraty kontroli nad sobą, ale długotrwałego, uporczywego bagatelizowania przez męża matki potrzeb i oczekiwań.

To działa zresztą także w drugą stronę - dorosłe dzieci mają takie samo prawo żyć po swojemu.
Po prostu dajmy innym prawo do decydowania o sobie, a jeśli popełnią błędy, do ponoszenia ich konsekwencji, ale nie bawmy się w arbitrów w imię jakiegoś dziwnie pojętego, nadrzędnego dobra, będącego w dodatku wynikiem subiektywnej oceny sytuacji, która nas bezpośrednio nie dotyczy. 

Gdzieś po drodze przewinęły się opinie w typie "Autorka miała prawo ratować rodzinę", ale zauważmy, że to NIE jest żadna metoda na ratowanie rodziny. Tam nagromadziło się już tyle problemów, których zdrada jest wynikiem, że Śpiewaczek tylko dołożyła kolejne. W dodatku sama stała się ofiarą, bo weszła w konflikt z matką, czuje się winna obecnego, emocjonalnego stanu taty i dopiero PO FAKCIE zastanawia się czy postąpiła słusznie.
Wcześniej jednak sama za wszystkich zdecydowała, bawiąc się przy tym w prokuratora, adwokata i sędziego w jednej osobie.


To nie jest kwestia wtrącania się w cudze sprawy. Zdrada jest złem i należy ją piętnować.
Koniec i kropka. Żadnej dyskusji na ten temat nie chce słyszeć.
Ludzkość upadła bardzo nisko. Dzisiaj całe tabuny ludzi popiera rzeczy który wręcz nie da się poprzeć. Świadczy to o deprawacji umysłowej. I nie gadajcie mi tylko że jej córka popełniła zły czyn. Matka wiedziała co może się stać jeśli zdradzi męża więc niech stawi problemowi czoła. To matka popełnia wielkie zło i czyni coś wręcz obrzydliwego. A wy się przywalacie do córki i napietnujecie jej działanie. Nie zauważacie że działanie córki jest reakcją na zło matki.

Mnie również szokuje to podejście że zdrada może być efektem problemów w małżeństwie. Efektem problemów w małżeństwie może być rozwód, zdrada to jest wynikiem problemów ze sobą albo podłego charakteru. Swoją drogą nie wiem czy w sytuacji gdyby któreś z moich rodziców okazało by się kłamliwym zdrajcą to chciałabym z nim nadal utrzymywać ciepłe kontakty. Nie chce teraz uderzać w mamę autorki bo tego nie wiem ale ogólnie z moich obserwacji otoczenia widzę, że takie nieszczęśliwe żony tkwią w małżeństwach niestety dla pieniędzy bo dom ładny, mąż bogaty a prezenty zawsze drogie. Po rozwodzie za to komfort życia by się obniżył więc siedzą i narzekają.

76

Odp: Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Olinka, czyli jeśli Twój syn dowiedziałby się że jesteś zdradzana przez męża ma Ciebie o tym nie informować bo to nie jest jego sprawa? tak? dobrze zrozumiałem?

Posty [ 39 do 76 z 185 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada własnej matki. Czy dobrze zrobiłam ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018