Myślę że to fajny temat więc piszcie jak to się stało, że się poznaliście? W jakich okolicznościach? Interesuje mnie tylko moment poznania czyli to jak doszło do pierwszego spotkania i do 1 randki....
Początki miłosnej historii zawsze są intrygujące ![]()
Masz racje. Prawie 20 lat temu zdyszana w ostatnej chwili wpadlam do przedostatniego przedzialu pociagu i prawie spotkalam sie twarza w twarz z NIM, i juz wiezialam... Jestesmy razem do dzisiaj
3 2010-03-30 20:48:00 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-03-31 11:38:41)
Na urodzinach mojej przyjaciółki (byli w tej samej klasie w liceum i ona prawie wszystkich zaprosiła na przyjęcie) usiadł koło mnie i zaczęliśmy rozmawiać o kursie na prawo jazdy. Dokładnie w czwartą rocznicę poznania będziemy brać ślub ![]()
A pierwsza randka (chociaż żadne z nas tak tego nie traktowało) była po to żebym pożyczyła mu książkę ![]()
W pracy, na początku pomyślałam o Nim " Rany boskie co to za natrętny gostek" ale miłość nie wybiera. Na początku znajomości prawie by mnie potrącił ale "dzięki" temu zaprosił mnie na 1 oficjalną randkę ![]()
Uuu, u mnie to historia jak z jakiegoś romantycznego filmidła dla nastolatek ![]()
Chodziliśmy do jednej szkoły - jeszcze gimnazjum, ja byłam w drugiej klasie, on w trzeciej. Podobaliśmy się sobie, ale żadne oczywiście nie miało odwagi podejść i zagadać
Dopiero jak on poszedł do liceum, a ja już w zasadzie kończyłam gimnazjum, to... przekazał mi list przez naszą wspólną koleżankę
Zapytał w nim, czy nie miałabym ochoty się z nim spotkać i podał nr telefonu. Jako, że podobał mi się strasznie, to od razu po otwarciu listu napisałam mu smsa i umówiliśmy się
Od tamtej pory już jesteśmy razem ponad 6 lat w sumie, były wzloty i upadki ale żyć bez siebie nie umiemy ![]()
P.S. Fajny temat, na wspominki mnie wzięło ![]()
Ja poznałam swojego mężczyznę przez internet. Był jedynym facetem, który tak naprawdę mnie zainteresował. Po ponad miesiącu wirtualnej znajomości zaproponował spotkanie. Już od pierwszych chwil wiedziałam, że to jest to. Nasza znajomość rozwijała się bardzo powolutku, co miało swój niesamowity urok. Jesteśmy razem ponad rok. Nie był to łatwy czas, ale przetrwaliśmy go. Bardzo się cieszę, że się zalogowałam na portalu internetowym dzięki któremu spotkałam tego człowieka...
Na dyskotece 5 lat temu.Wiele nie pamiętam ale było ok hehe ;)Do dziś jesteśmy razem ![]()
8 2010-03-30 22:37:05 Ostatnio edytowany przez gothka (2010-03-30 22:44:54)
Zalogowałam się na jednym z portali internetowych, wysłałam wirtualny pocałunek i... rok czekałam na odpowiedź najlepszego kumpla mojego Ukochanego
Z tym kolegą skończyło się tylko na kilku spotkaniach i przyjaźni i ale po dwóch miesiącach przyprowadził do mnie do akademika mojego D.
Myłam naczynia i miałam pełno piany na rękach, kiedy weszli. D. pocałował mnie w rękę, ja podniosłam wzrok i już wiedziałam, że to to
Trzy tygodnie później, kilka dni po naszym pierwszym pocałunku zostaliśmy parą. Jesteśmy razem 17 miesięcy a kolega został oficjalnym ojcem chrzestnym naszego związku ![]()
Pierwszy kontakt - bardziej jego niż mój - w kościele
tam mnie zauważył i powiedział swojemu przyjacielowi, że jesli "jej" nie będzie na sylwestrze to on jedzie do innego miasta na imprezę. Los chciał, że jego kumpel znał moja koleżanke i tak się zaczęło - ponad 5 lat razem, za 1,5 roku ślub ![]()
Ach piekne historie i z happyendem
też marzę o tym
Poznaliśmy się na koncercie ponad 6 lat temu, jego przyjacielowi spodobała sie moja siostra więc zaczeli z nami rozmawiać. Jakiś czas później ( 5 maja 2004 r) umowiliśmy sie na randkę było miło i romantycznie
od tamtej pory jesteśmy ze sobą ![]()
A ja mojego poznałam w Pubie, siedział z moim kolegą, zobaczyłam takie jakby światełko nad nim;) nie no żart;) ale strasznie zrwócił na siebie moją uwagę;) poprostu jak sie dosiadłam to był mega zabawny i wszędzie było go pełno;) a ja miałam akurat mega doła...A ten mój smutek podobno zwrócił na mnie jego uwagę(a i jeszcze moje paznokcie,bo sztuczne żelowe tipsy(pozostałość studniówki) zaczeły się palić przez moją zabawę z zapałkami);) ... potem do mnie zagadał, spytał m.in jakiej muzyki słucham,ja słuchałam dancehallu a on rapu,powiedziała,że nigdy nie przekonam się do tej muzyki..umówiliśmy się na następny wieczór,żeby mnie przekonał, że rap mi się spodoba;) nie dość,że rzeczywiście puścił fajne kawałki to jest teraz u mnie dość często juz jakiś czas;)
Ja z Moim kochaniem poznałam się na weselu na poprawinach u mojej kuzynki a jego najlepszego przyjaciela.Strasznie nie chciałam jechać na poprawiny,ale mama nakłoniła mnie abym poszła.Nasze pierwsze spotkanie odbyło się przy stoliku na zewnątrz,podszedł i się przywitał.Siedziałam z rodzicami gdy podszedł - zapytał czy jestem osoba towarzyszącą mojego ojca??haha ponieważ cały czas z nim się bawiłam na weselu ,z czego bardzo się uśmialiśmy.Powiedziałam mu ,że nie,że to mój tato a ja jestem wolna i od tego się zaczęło.Tak mnie zauroczył swoją osobą,że nie mogłam przestać o nim myśleć.Po krótkim czasie zaczeliśmy utrzymywać kontakt przez nk,gg,skype, telefonicznie ,ponieważ jak narazie mieszka w Anglii.Jak wspominam ten dzień to jest to jeden z najwspanialszch dni mojego życia......................................
sztuczne żelowe tipsy(pozostałość studniówki) zaczeły się palić przez moją zabawę z zapałkami);)
Czytając to przypomniało mi się jak podczas tego wieczora, gdy się poznaliśmy, bawiłam się woskiem ze świecy stojącej na stole (maczałam w nim opuszki palców itp). On tak przyglądał się co kombinuję i uprzedzając wszelakie pytania wypaliłam: nie, nie jestem masochistką ![]()
Ja z Moim Kochaniem poznaliśmy się na dyskotece 7 lat temu i nadal jesteśmy razem. A od 4 lat szczęśliwym małżeństwem.
nad jeziorkiem...
Ja opalałam się i jak już zaczełam zbierać sie do domu podszedł do mnie i zaczeła się rozmowa- odprowadził mnie do auta (co trwało godzine przy 500 metrach) no i umówiliśmy się na następny dzień.
Szczerze mówiąc nic sobie z tego nie robiłam że cokolwiek z tego wyjdzie.
4 lata temu na Kongresie Esperanto w Zakopanem, okazało się, że mamy wspólnych znajomych. Następnego dnia zostawił na drzwiach mojego pokoju kartkę czy jadę z grupą na wycieczkę, bo on tak. I tak się zaczęło ![]()
Ojejku u mnie to jest bardzo długo historyja
Ale w wielkim skrócie... poznaliśmy się przez kumpla, z którym byłam na spacerku w parku
I tak jakoś od razu wpadliśmy sobie w oko, po pewnym czasie już sami zczęliśmy spacerować
Najpierw była przyjaźń, z której narodziło się nasze mocne i piękne uczucie ![]()
Ależ dużo wpisów za jeden wieczór, jak tak dalej pójdzie to będzie to moja ulubiona lektura co wieczór ![]()
Piękne historie.... a ja dopiero czekam aż coś mi się przydarzy bo akurat jestem bez pary... Może od tego czytania polepszy mi się nastrój i prędzej uwierzę w romantyczną miłość ![]()
Hmmm u mnie to troszkę zawiła historia i nie chcę nikogo nudzić
ale napiszę, jak ktoś będzie miał dość to odpuści w połowie
Ja mojego narzeczonego poznałam gdy ja i on byliśmy w innych związkach...Miałam kilkumiesięczną przerwę w szkole przeznaczoną na praktyki, to był okres wiosenno - letni i mój chłopak zaczął pracę 20 kilometrów od naszej miejscowości, nie wracał na noc tylko cały czas tam siedział, a pracował w ośrodku, do którego ciągle przyjeżdżali studenci i studentki...tak więc gdy mi trafiła się okazja pracy w hotelu 50 km od naszej miejscowości to skorzystałam, w końcu mogłam zarobić i nie siedzieć w domu. Nie tylko ja byłam tam nowa, poza mną zostały przyjęte na ten okres jeszcze 4 nowe dziewczyny. Zaprzyjaźniłam się z trzema z nich, w końcu spędzałyśmy ze sobą bardzo dużo czasu, codziennie. Wieczorami siadaliśmy sobie wszyscy przy piwku, jedna z tych dziewczyn - Sylwia była z ej miejscowości, w której był ten hotel - mieszkała pare kroków od hotelu a druga pare kilometrów dalej więc ich chłopacy byli często z nami w ciągu dnia i wieczorami gdy siadaliśmy przy tym piwku. I tak poznałam chłopaka Sylwii - M. i chłopaka Anki i trzymaliśmy się wszyscy razem. Najlepszy kontakt miałam z M. mieliśmy takie samo zdanie prawie na każdy temat, bardzo lubiliśmy ze sobą rozmawiać, ale to wszystko, miałam chłopaka i nie myślałam o tym, żeby go zdradzić ani zmienić, poza tym M miał dziewczynę z którą ja się zakoleżankowałam i pracowałam. W trakcie pracy w tym hotelu dowiadywałam się różnych rzeczy o Sylwii i o Ance, w końcu coraz lepiej się poznawałyśmy...dowiedziałam się, że Sylwia nie raz zdradziła M, często śmiała się z niego gdy jego nie było w pobliżu, mówiła że M się jej już znudził, że strasznie podoba się jej inny chłopak, że nie chce być z M ale jak z nim zrywa to on ją błaga,żeby z nim była, że ma go dość i wiele innych rzeczy...ja naprawdę M bardzo polubiłam, bo to był szczery,miły chłopak, widziałam jaki jest wpatrzony w Sylwię a ona tylko patrzyła jak się go pozbyć i korzystać z życia bez niego. Potem ja przeżyłam wielkie rozczarowanie okazało się, że mój chłopak mnie zdradził z jakąś studentką (zapewne nie tylko z tą jedną) a za jakiś tydzień dostałam późnym wieczorem sms`a od M że sylwia z nim zerwała i nie mam z kim pogadać, pierw myślałam, że robią sobie ze mnie jaja, bo z syliwą moje stosunki już dawno się popsuły jak dowiedziałam się jaka to pusta dziewczyna ale odpisałam, że jeśli chce to niech przyjdzie bo akurat mam dyżur na recepcji i jestem sama. M przyszedł zaczęliśmy rozmawiać, opowiedział w jaki okropny sposób syliwa z nim zerwała bo akurat piła piwo z kolegami i nie na rękę jej było posiadanie chłopaka, który by ją kontrolował,żeby jakiejś głupoty nie zrobiła...jak się okazało już kilka razy zrywała z M i wiele razy go oszukała...ale sylwia wracała do domu zobaczyła auto M pod hotelem zaczęła do niego wypisywać czy dobrze się bawi,że już się pocieszył a za chwilę zaczęła pisać, że jednak go kocha i chce z nim być
M mówił, że już do niej nie wróci, a ja byłam pewna, że wróci...jeszcze chwile pogadaliśmy i M pojechał do domu. Na drugi dzień ja rano pojechałam do swojego domu, po południu zadzwonił od mnie M z pytaniem dlaczego pojechałam, że on tak bardzo chciałby ze mną porozmawiać, że Sylwia ciągle do niego pisze, dzwoni, płacze, blaga, żeby do niej wrócił, kazałam mu, żby zrobił tak jak on czuje, jeśli wierzy,że ona naprawdę się zmieni i chce z nią być to niech do niej wroci, M mówił, że już nie chce z nią być, że za dużo się wydarzyło, zbyt wiele razy go oszukała, ale nie może jak ona tak płacze i go błaga...wieczorem przyjechał do mnie, poszliśmy na spacer porozmawialiśmy M wyłączył telefon bo sylwia ciągle wydzwaniała, było bardzo miło, ale nie chciałam,żeby między nami coś się wydarzyło, bo nie miałam pewności jak to wszystko się ułoży, więc w porę zmyłam się do domu. M na drugi dzień napisal do mnie, że wrócił do sylwii ale dziękuje mi za wszystko i że między nami nic się nie zmieni ( a była to pomyłka, ponieważ źle przeczytał mojego sms`a i zrozumiał z niego, że ja wróciłam do swojego wcześniejszego chłopka). Pomyślałam "ok. skoro dzięki temu będzie szczęsliwy". Wróciłam do hotelu na swój dyżur i akurat jak myłam okno zobaczyłam że M jedzie z tą swoją sylwią, nie wiedziałam, ze to aż tak zaboli
poczułam się okropnie jak zobaczyłam ich razem
M mi tylko pomachał...później zadzwonił do mnie dlaczego jestem smutna, powiedział mi, że żałuje że wrócił do sylwii, że nie potrafi już z nią być, ciągle siedzi w nim to co ona mu zrobiła...Na drugi następny dzień jak wróciłam do domu to M zadzwonił i powiedział,że zerwał z sylwią, że nie może z nią być, nie kocha już jej i przyjechał do mnie...tak się zaczął nasz związek, chociaż łatwo nie było, bo syliwia próbowała namieszać, pierw chciała mnie wziąć na litość, że przecież jesteśmy koleżankami i ja nie mogę być z M bo ona tak bardzo cierpi, potem były groźby w stylu, że M będzie mnie bił, wyklinał itp bo tak było jak był z nią i jeszcze inne sposoby próbowała...długo się bałam, że M jednak do niej wróci, ale nie zrobił tego, jesteśmy razem prawie 4 lata
ale powiem Wam jedno - ja czuję, że ta dziewczyna jeszcze będzie chciała coś namieszać między nami...Przepraszam jeśłi Was zanudziłam, wiem, że za długi ten post ![]()
w internecie (przeznaczeni.pl) po 2 tygodniach pisania, postanowiliśmy się spotkać. Jako, że dzieliło nas prawie 800km (on z Gdańska, ja z Bieszczad), to ja przyjechałam do niego. I tak już sobie od prawie roku razem jesteśmy ![]()
Heke mogę zapytać z której części Bieszczad jesteś?? ![]()
Heke mogę zapytać z której części Bieszczad jesteś??
Wysłałam Ci wiadomość ![]()
Ja poznałam mojego 5 lat temu na portalu internetowym. Pisaliśmy o różnych głupotach, tak po koleżeńsku, spotkaliśmy się po jakiś dwóch, trzech miesiącach, i jakoś tak poszło ![]()
Widzę, że sporo z Was z udziałem Internetu się poznało. Ja po części też. Chodzimy do tej samej szkoły, wysoki brunet o pięknym uśmiechu- no właśnie, zaczęło się od uśmieszków, w sumie mieliśmy wspólnych znajomych. Któregoś razu widziałam go z moją koleżanką, widząc że jest smutna - postanowiłam podejść i ją pocieszyć, On siedział koło niej i też ją pocieszał, korzystając z okazji przedstawiłam się. Potem było zaproszenie na nk, potem (koniec wakacji) zobaczyłam go na moim osiedlu ze znajomymi, wyobraźcie sobie że ten tak stanął przede mną i zaczął mi Sto lat śpiewać na ulicy (bo to było jakoś dzień po moich urodzinach
). W szkole on wydawał numerki w szatni, źle wydał mi kurtkę- ja z małej zemsty napisałam do niego na gg (miałam nr z nk) no i podałam się za księdza, a potem przyznałam się z kim pisze. Umówiliśmy się i na jednym spotkaniu się nie skończyło. Od stycznia jesteśmy parą ![]()
Na sympatii mam 2 profile - dokładnie w tym samym czasie napisałam do niego wiadomość z jednego profilu a on mi wysłał wiadomość na drugi profil
Wprawdzie na początku inną rolę mu w moim życiu wyznaczyłam ale wszystko wskazuje na to, że będzie to rola, którą on sobie wybrał ![]()
Widzę, że sporo z Was z udziałem Internetu się poznało.
Takie czasy ![]()
Ale te spotkania, które odbyły się w "realu" nie są jakieś niesamowite. Trochę przypadku, "znajomy znajomego" itp... Zobaczymy jakie będą inne opowieści ![]()
ja mojego męża poznałam w prozaiczny sposób przez brata razem pracowali gdzieś na dolnym śląsku,brat stał raz przy oknie na holu hotelu robotniczego.. mój przyszły mąż podszedł zagadał ,i zostali dobrymi kolegami,potem brat dał mu mój adres,i zaczęliśmy pisac do siebie..po 3 mies znajomości był rok 1999 grudzień 22 zostałam zaproszona na święta przez miśka i jego rodziców..pojechałam z bratem,mieliśmy spotkac się na dworcu,pkp,ale jakoś rozminęliśmy się pojechałam więc zmarznięta do jego domu bo tak kazała jego mama...do której zadzwoniłam że minęłam się z nim..gdy byłam już u nich zadzwonił telefon,że nie wie co jest bo mnie nie ma a jego mama ze śmiechem ona już jest u nas,pociąg którym Łukasz miał przyjechac przejechał (mieszkają blisko torów)mi serce załomotało nagle,gdy otworzyły się drzwi od korytarza a potem kuchni..najpierw wsunęła się ręką z piękną różą,potem wszedł on..a mnie zamurowało.że taki jest przystojny..szeroki w barkach..piękne piwne oczy z długimi rzęsami..itp..tym bardziej że to było nasze 1 spotkanie na żywo..uśmiechnął się i spytał nie przywitasz się ze mną?a ja dopiero wtedy byłam w stanie się w ogóle poruszyc,,takie wywarł wrażenie na mnie...w styczniu 2000 zaręczyliśmy się.a w lipcu 2000 wzięliśmy ślub...i chociaż jak w każdym małżeństwie bywało różnie my nadal jesteśmy razem...11 lipca nasza 10 rocznica ślubu..mój misiek jest młodszy ode mnie o 4 lata.i nie prawda jest że wiek ma większe znaczenie..teraz nasza miłośc..przechodzi próbę z racji że on jest gdzie jest ale pokonamy co złe bo bardzo się kochamy
29 2010-04-03 17:25:21 Ostatnio edytowany przez Jussti (2010-04-03 17:26:07)
Ja poznałam mojego faceta na dyskotece nad zalewem w wakacje. Koniecznie chciałyśmy z koleżanką się pobawić, a że u nas w okolicy nic się nie działo zadzwoniłyśmy po znajomego taksówkarza, żeby zawiózł nas obojętnie gdzie, byle żeby potańczyć
Mój obecny chłopak po prostu do nas podszedł jak tańczyłyśmy i zagadał. Później bawiliśmy się wszyscy razem, wymieniliśmy się numerami telefonów na koniec. Najlepsze jest to, że ja myślałam, że on startuje do mojej koleżanki
Później dowiedziałam się też, że on już wychodził z tej dyskoteki, ale się wrócił nie wiedząc czemu...
)) I tak się poznaliśmy.
Najlepsze jest to, że ja myślałam, że on startuje do mojej koleżanki
A mój szedł na imprezę z nadzieją, że poderwie moją przyjaciółkę, a tak jakoś wyszło, że ona trochę go olała i trafił na mnie ![]()
Milo mi powspominać ,bo ostatnio troche się klocimy ;/
Więc na wakacje pojechalam ze znajomymi do pracy nad morze, a tam w restauracji w której zaczęliśmy pracować, pracowal już on, tam się poznaliśmy, niestety mieszkamy od siebie 300km, i czasem często nam z tym ciężko, ale jestesmy razem bo się kochamy ![]()
ehh pamiętam te pierwsze nasze spacerki za rączkę nad morzem:)
poznałam go przez gadu -gadu , to było w gimnazjum ... chodził do szkoły razem z moją przyjaciółką. ( do tej pory nie moge w to uwierzyć, bo nigdy nie byłam fanką znajomości przez gadu gadu , jedynie w gimnazjum troche przed nim siedziałam) w końcu zaczęliśmy się spotykać, aż w końcu urwał nam się troszkę kontakt . Potem dopiero w drugiej klasie Liceum znowu się spotkaliśmy i od tej pory jesteśmy nierozłączni ![]()
Przez internet. Tylko, że pierwszy raz spotkaliśmy się po 3,5 letniej znajomości internetowej. Wszytko właściwie potoczyło się samo i poza nami, bo poznając się nie mieliśmy w planach bycia razem.
Heh, gdyby nie internet do tej pory na randce bym nie była...
W ośrodku medytacyjnym ![]()
miło poczytać i mieć nadzieję ![]()
Szkoda, że jakoś będąc w podobnych sytuacjach - nikt nie zwrócił na mnie uwagi
Adam, wiesz na ilu ja byłam imprezach i żaden facet do mnie nie zagadywał? Ona gdzieś tam jest i jak na siebie traficie, to pójdzie już z górki ![]()
Adam, wiesz na ilu ja byłam imprezach i żaden facet do mnie nie zagadywał? Ona gdzieś tam jest i jak na siebie traficie, to pójdzie już z górki
obyś miała rację, bo obecne życie trochę jest takie puste... Tylko pytanie - gdzie i kiedy...
Tylko pytanie - gdzie i kiedy...
Gdzie? We właściwym miejscu.
Kiedy? We właściwym czasie i gdy najmniej się tego spodziewasz ![]()
czas pokaże - jeśli nic się nie uda - będzie oznaczało to, że po prostu nie dokonam wpisu w tym temacie ![]()
To ja tu będe ....weteranką
Mojego małżona poznałam przez przypadek . Koleżanka chodziła z chłopcem który mieszkał w akademiku i nie był z naszego miasta . Był 1 maja i koleżanka postanowiła mi przedstawic swoje szczęście , ale to szczeście miało kumpla który też nie bardzo miał co ze sobą zrobić i tak w trójke wpadli do mnie . Oczywiście koleżanka jeszcze troszke pochodziła i zerwała a My nawiązaliśmy wspaniałą przyjażn która z czasem zrodziła się w ....miłość ! Od tamtej chwili mineło ..... 27 lat! gdybym miała jeszcze raz wybierac to bez namysłu bym go wybrała bo to autentycznie moja druga połowa ...ja ziemia on ogień lub na odwrót ![]()
Mojego M. poznałam w autobusie
. Właśnie wracałam z imprezy u koleżanki. Przysiadł się do mnie, bo chyba nie było już nigdzie miejsca (tak myślałam, bo na pewno jego uwagi nie zwróciły moje jeansy i luźna bluza, którą pożyczyłam od koleżanki, bo było zimno).
Na początku jakoś nie zwróciłam na niego uwagi, bo miałam słuchawki na uszach i byłam już zmęczona. Chciał do mnie jakoś zagadać, więc zapytał czy nie wiem jak obsługuje się jakąś funkcję w telefonie. Więc mu odpowiedziałam, że cudze telefony to dla mnie "czarna magia"(jeszcze zwracałam się do niego per "pan", bo wyglądał na starszego niż jest w rzeczywistości i głupio mi było zwracać się do niego na "ty"
)
Później do autobusu wsiedli kontrolerzy i zaczęli sprawdzać bilety. Przyłapali 2 osoby siedzące za nami na ich braku. M. zapytał mnie co by było, gdybyśmy nie mieli biletów, na co ja spojrzałam na niego z pogardą i powiedziałam, że zawsze kupuję bilety
. Tak jakoś zaczęliśmy rozmawiać. To znaczy ja mówiłam więcej, bo tak czasem mam, że dużo gadam kiedy kogoś poznaję. Wysiedliśmy później razem z autobusu i dałam się zaprosić na sok
. Później czekał ze mną na "mój" autobus i wymieniliśmy się numerami telefonów... No i tak się zaczęło
.
Szczerze mówiąc myślałam, że to tylko przelotna znajomość i nie przywiązywałam do tego zbyt dużej uwagi. Z resztą dość już przeszłam i nie chciałam się pakować w kolejny związek, bo nie potrafiłam się otrząsnąć z poprzedniego... Facetów traktowałam jak wrogów i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby się z jakimś związać... A tu proszę...
Jesteśmy razem już prawie 8 miesięcy
. Nasz związek miał wzloty i upadki, ale M. przywraca mi wiarę w siebie i w ludzi.
Z moim R. poznaliśmy sie przez mojego byłego, rozstalismy sie po 3 miesiacach i mowie do niego "no to poznaj mnie z jakims swoim kolegą" no i mnie poznał dzis jest dokładnie rok jak jestesmy ze sobą, bardzo sie ciesze ze sie poznalismy ale było bardzo bardzo trudno bo dlugo nie moglam sie wyleczyc z poprzedniego uczucia było bardzooooooooo silne do teraz cos we mnie siedzi ale to juz nie ma znaczenia . Ale mam teraz duzo lepszego i najwaznieszcze kochajacego faceta.kocham mojego R.... ![]()
nom to u mnie tez taka troszkę dziwna historia, bądź los tak chciał
bo jesteśmy z jednej ulicy gdzie przez tyle lat się jaliśmy, ale nie znaliśy... fakt faktem podobał mi się od technikum, ale był niedostępny bo miał panne
a tak w ogóle to zagadał do mnie na nk, potem wymiana numerów telefonów, umówione spotkanie, potem spotniania codzienne i tak już pół roku jesteśmy razem
tak więc czasami opłaca sie poczekać, bo to może okazać się to ten jedyny ![]()
Ogólnie nigdy nie byłam przekonana do tego żeby spotykać się z kimś kogo poznało się w internecie.... ale raz zrobiłam wyjątek, dałam się skusić, coś mi podpowiadało że powinnam...Rezultat jest taki że jesteśmy razem i z każdym dniem nasza miłość promieniuje coraz mocniej ![]()
Ja swojego faceta poznałazm w pracy.
On był służbowo w moim zakładzie pracy. Od razu wzróciłam na niego uwagę. Przechodziłam w ciągu 15 minut koło niego z 6 razy za każdym razem "patrząc mu w oczy i przeciągając się wzrokiem" ![]()
To "spotkanie" mnie tak nakręciło, że poprosiłam znajomego, który pracuje w tym samym zakładzie co on o onumer telefonu. Napisałam i ku mojej radości, On doskonale mnie pamiętał ![]()
To było w listopadzie zeszłego roku.
Najdziwniejszy jest fakt, że on pracował już tam 2 lata, ja u siebie pół roku. I często był w moim zakładzie pracy a spotkaliśmy się tylko raz.
I raz wystarczył ![]()
Od stycznia jesteśmy razem ![]()
Ja swojego Adaska poznalam okolo 3 lat temu, wtedy byl w zwiazku, gdy zakonczyl sie jego zwiazek z tamta dziewczyna, zdobyl moj numer telefonu od naszego wspolnego znajomego i zadzwonil do mnie z zapytaniem czy go pamietam (od momentu poznania ani razu sie wiecej nie widzielismy ani nie rozmawialismy) i czy umowie sie z nim na kawe
. Odrazu zaproponowal wspolne mieszkanie, na drugi dzien sie do niego wprowadzilam, byl to pelen spontan
.Od tamtej chwili minol ponad rok. Jak w kazdym zwiazku, raz jest lepiej raz gorzej, ale kochamy sie
)
Mojego aktualnego faceta poznałam na pogrzebie, chyba z racji wieku;):)
Ja swojego poznałam dlatego, bo zainteresowałam go jak jechałam sobie dumnie na moim białym koniku ![]()
Ja swojego faceta poznałazm w pracy.
On był służbowo w moim zakładzie pracy. Od razu wzróciłam na niego uwagę. Przechodziłam w ciągu 15 minut koło niego z 6 razy za każdym razem "patrząc mu w oczy i przeciągając się wzrokiem"
To "spotkanie" mnie tak nakręciło, że poprosiłam znajomego, który pracuje w tym samym zakładzie co on o onumer telefonu. Napisałam i ku mojej radości, On doskonale mnie pamiętał
To było w listopadzie zeszłego roku.Najdziwniejszy jest fakt, że on pracował już tam 2 lata, ja u siebie pół roku. I często był w moim zakładzie pracy a spotkaliśmy się tylko raz.
I raz wystarczył
Od stycznia jesteśmy razem
Jestes BARDZO odwazna i pewna siebie! Jak ty to robisz, ze nie boisz sie porazki ![]()
A ja sobie pomagam w tym szczęściu... partnerka z którą teraz jestem poznałem w taki sposób.
Idę sobię przez park...widzę 2 kobietki palące papierosy na ławeczce, dosiadam się jakbym był u siebie.
Aż mało miejsca się zrobiło
Zapytałem sam nie pamiętam o co...chyba o szkodliwosc na organizm wywolywaną przez palenie.
Co mi szkodziło...nie miało byc "podrywu" tylko zwykła rozmowa, zauwazylem zainteresowanie wiec zebralem po nr telefonu i się zwinąłem po chwili z pretekstem "nie mam czasu".
Telefon kilka dni później, kilka spotkan i samo poszło....
Nie lubię takich historii, w sumie po co się tym dziele?!
Połączyła nas miłośc do samochodów:D
Rok temu kupiłam sobie auto - stary rumpel ktos by powiedział patrząc na nie... Ja byłam zachwycona- moje pierwsze własne auto! Zakochałam sie w samochodzie! Zalogowałam sie na forum internetowym miłośników tych samochodów... Poznałam jednego z nich osobiscie - Pawła - pomagał mi czasem w naprawach ( był żonaty ) i stwierdził ze ma dla mnie fajnego faceta z forum - jego przyjaciela , śmiałam sie tylko ze próbuje mnie swatać - mi opowiadał o Marcinie , Marcinowi o mnie, wysyłał mi jego zdjecia, jemu moje - i tak to trwało prawie rok kiedy to po raz pierwszy spotkaliśmy się na żywo na pępkówce u Pawła, Grom z jasnego nieba - ISKRY , CHEMIA
Połączyła nas miłość do samochodów - tak się teraz śmiejemy.
Mieszkamy od siebie 200 km ale widzimy się w każdy weekend i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Planujemy razem zamieszkać w sierpniu,.
Odświeżam stary temat bo z pewnością pojawiły się nowe osoby i może zechcą się podzielić swoją historią i przy okazji natchnie optymizmem to forum...
pozdrawiam
U mnie to tez dosc nietypowa historia ale jak ktos ma ochote to poczytajcie...
Otóż po nieudanym 6-letnim związku, wyjechałam do ciotki w góry by zacząć życie od nowa,zapomniec o tym co bylo, o facecie ktory mnie skrzywdzil w nowym miejscu, miedzy nowymi ludźmi. Zupelnie nie interesowalo mnie to by, odrazu poznac jakiegos chłopaka. Miałam wówczas 21 lat i chciałam zająć sie sobą, znaleść prace itp. ale stalo sie zupelnie inaczej... jeszcze tego samego dnia a wlasciwie wieczora kiedy juz siedziałam u cioci i jadłyśmy kolacje, ciotka zaczeła mi opowiadac o swoim przytsojnym sasiedzie ktorego tez porzucila przed rokiem dziewczyna, ktory jest jej sasiadem z nad przeciwka i ktory obecnie jest zagranicam, ale juz za miesiac przyjedzie do Polski. Ja sluchalam ale wcale mnie nie ruszlala ta historia bo nie mialam w glowie zaczynac nowego zwiazku.
W tym samym momecie co to pomyslalam ktos zapukal do drzwi.....ciotka otworzyła i krzyknęła jego imie;
- o boże Paweł!! co ty tu robisz???
pomyslalam ze to ziec ciotki, ktory mial tak samo na imie...ale do pokoju wszedl mlody, szczupły, wysoki chłopak i ciotka nas poznala...okazalo se ze to TEN sam o ktorym mi pare chwil wczesniej opowiadala. Przyjechal na 3 dni do Polski na pogrzeb swojego przyjaciela..."szczęście w nieszczęściu".
I tak sie poznaliśmy, po 3 dniach byłam nim bardzo zauroczona lecz wiedzialm ze wyjezdza spowrotem zagranice do pracy i przyjedzie dopiero na wakacje czyli w danym czasie za miesiac!! pojechal, przez 43 dni dzwonil do mnie codziennie, ponawalismy sie przez telefon....przez telefon rowniez powiedzial mi ze sie zakochal we mnie, ze nigdy by nie pomyslal ze jadac na pogrze spotka swoja milosc. Odrazu mi powiedzial ze chce ze mna byc, ze nie chce zebysmy byli para przez kolejnych pare lat....w skrócie mowiac, po miesiacu jak zobaczylismy sie to bylo cos niesamowitego!!! czułam jak za nim tesknilam, jak chcialam go przytullic...cale waakacje spedzilam na walizkach, gory, morze, mazury jezdzilismy po calej Polsce.
W sierpniu wyznal mi ze mnie kocha i chce ze mna byc....ale nie na oodleglosc, zaproponowal bysmy razem wyjechali zagranice!! ale to nie wszystko, zapytal mnie czy mialabym cos przeciwko gdybymy postarali sie o dziecko i stworzyli rodzine...ja osłupiałam....byłam szczesliwa ale zdziwiona nie bylam przygotowana na to by zakladac rodzine a szczegolnie na dziecko!!! ale przespalam sie ztymi myslami i postanwilam ze TAK. Postaramy sie o dziecko i razem wyjedziemy, wiem ze to bylo dosc hmm lekkomyslne bo nawet nie znalismy swoich wad!!! nie znaly sie nasze rodziny ale najwazniejsze bylo to co miedzy nami....wyjechalam z kraju a na drugi rok urodzilam syna. Dzis jestem najszczesliwsza mama i żoną. bardzo sie kochamy z mezem i w zyciu bym nie pomyslala ze w jednym roku przydarzy mi sie tyle zlych i dobrych rzeczy!!! najpierw zdrada i rozstanie a 3miesiace pozniej bajkowa milosc , ciąża i wyjazd!!!! dzis uwazam ze dobrze postapilam, kocham meza nad zycie, on mnie tez, mamy cudowne dziecko i jestsmy szczesliwa rodzina, szczesliwa bo jestesmy RAZEM!!
Spodobałam sie jednemu koledze, któremu przedstawił mnie inny kolega:D A więc ten nowo poznany chciał koniecznie sie ze mnie umówić. Nie chciałam bo mi się nie podobał, ale w końcu pewnego dnia pomyślałam a co mi tam i tak nie mam co robić w domu:P No wię umówilismy się na "piwo" i po drodze spotkalismy P., jego kolege
W końcu stwierdził że idzie z nami. Dołączyły do nas jeszcze dwie osoby i wspólnie siedzieliśmy na placu zabaw. Było mi strasznie niezręcznie, że ten z którym sie umówiłam myślał że coś z tego będzie a ja wiedziałam że umówiłam się z nim tylko jako ze znajomym. A ten kolega czyli P. który do nas dołączył niesamowicie mi sie spodobał i od tamtej pory zaczęliśmy się spotykać. Choć rok wcześniej się zapoznaliśmy gdzieś nad wodą, to ogóle mi się wtedy nie podobał, potem nigdy więcej aż do placu zabaw się nie widzieliśmy;]
przez internet...
najpierw na jednym z portali dość znanym
(nie nk
) hihi potem gg...a na drugi dzień spotkanie... było tak niesamowite jak jeszcze nigdy w życiu inne od wszystkich
a od ponad roku jesteśmy małżeństwem ![]()
mnie i mojego narzeczonego poznala ze soba jego eks dziewczyna, a moja w sumie eks przyjaciolka,
a bylo to tak
ona go zostawila po 4 miesiacach "chodzenia", po kolejnych czterech miesiacach rozlaki zachcialo jej sie do niego wrocic. tak sie zdarzylo, ze akurat spedzalam u niej kilka dni wakacji. umowila sie z nim a, ze ze mna nie miala co robic, to wziela mnie ze soba.
siedzielismy, pilismy piwo, gadalismy.
po tym spotkaniu on napisal tej kolezance, ze nie chce drugi raz wchodzic do tej samej rzeki, ze juz nie czuje do niej tego co kiedys.
ona kazala mi do niego napisac na gg. to tez uczynilam
puscilam mu wielki ochrzan za to co robi tej mojej kumpeli. a on- najspokojniej w swiecie napisal mi,ze jak byl z nia w zwiazku to byl zaslepiony, a ona go ponizala, nawet jak go zostawila to mu obrobila tyłek do znajomych i ogolnie mi sprzedal kilka niefajnych fantow na jej temat.
na tym rozmowa sie skonczyla.
Ta moja kumpela w sumie dosc szybko sie pocieszyla, znalazla sobie faceta na czacie na interii i juz po kilku dniach zakochana na 100% i skowronki w brzuchu.
ja nadal pisalam czasem na gg z tamtym, i powoli sie zaprzyjaznilismy.
trwalo to 2 miesiace, jak mu zaproponowalam zeby wpadl do krakowa, pogadamy face to face, połazimy troche etc. nie sadzilam ze sie zgodzi, ale powiedzial ze ok.
przyjechal. no i w sumie od tego dnia bylismy razem juz nierozlaczni jak papuzki. zakochalismy sie w sobie na maksa.
ta kumpela- jak typowy pies ogrodnika- zaczela straszna jazde nam robic. wyzywac mnie, na nk na roznych portalach spolecznosciowych, zaczela do moich znajomych wydzwaniac opowiadac jaka jestem dziw*a, dzwonila nawet do matki tego chlopaka... nagadala na mnie mega okropne rzeczy totalnie mijajace sie z prawda jego siostrze (do dzis ta jego siostra mnie neinawidzi a przyjazni sie z tamta...). zachowywala sie mowiac ogolnie- jak opętana, chora psychicznie czy nie wiem jeszcze jaka...
ale przeszlismy to wszystko, jestesmy juz od dwoch lat razem, od roku zareczeni, a za rok bierzemy slub
i gra gitara.
kolega ktory mial mnie zawiesc do bidula nie dal rady poprosil drugiego a ten przyjechal wlasnie z nim
spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia
potem bylo zdobywanie jego nr a kiedy w koncu sie udalo wszystko potoczylo sie szybko i jestesmy razem do dzis i na cale zycie
najpierw kolezenskie spotkania a pierwszy pocalunek na imprezie i od tego momentu polaczeni na zawsze ![]()
58 2010-09-22 11:50:16 Ostatnio edytowany przez syla135 (2010-09-22 11:51:25)
to i ja dolacze swoja historie...
na jej podstawie mozna film nakrecic
na pcozatku nie bylo oryginalnie, tak jak i u wielu was poznalam swojego P na czacie:P
wszystko niby normalnie tylko ze bylam wtedy w 8miesiacu ciazy i rozstalam sie z mezem(maz byl za granica i mial mnie w d...)
pocieszal mnie itd, najlepsze jest to ze jak bylam juz na porodowce i pisalam smsy to on strasznie chcial byc przy porodzie i byl pod szpitalem:P ale ja sie nei zgodzilam, wtedy nie widzialam go na oczy:)
gdy cora mialam 2 tygodnie przyjechal pod pretekstem robienia dla mojego taty samochodu i...powiedzial ze zakochal sie w mojej corce:)to bylo w styczniu
potem zaczelismy sie spotykac juz we trojke(ja P i cora) teoretycznie byl moim kochankiem:P potem gdy maz si epojawil, rozwiodlam sie i zamieszkalismy razem w brew moim rodzicom-to byl sierpien
21czerwca 2008r wzielismy slub i teraz mamy wspaniala core i 10miesiecznego syna:)
aha i przy porodzie juz byl nie dal sie wygonic:P
A ja tak banalnie - na wakacjach ![]()
W sumie nie wiem kiedy była nasz pierwsza randka, bo spotykaliśmy się po prostu przypadkiem na plaży, czy wieczorem przy jakimś piwku. Potem wróciliśmy do siebie do domów, do rożnych miast. Pisaliśmy ze sobą, dzwoniliśmy i w końcu przyjechał do mnie
No i od nieco ponad 5 lat jesteśmy razem.
Ja poznałam mojego lubego dzięki ciekawemu zrządzeniu losu.
Otóż chłopak mojej matki zakładał firmę, i potrzebował wspólnika, i zaproponował to mojemu (wtedy jeszcze nie) lubemu. Firma się rozwijała, ja też tam bywałam, bo w końcu rodzinny interes, poznałam się z nim, ale nie zaiskrzyło od razu; poza tym, w tamtym czasie mieszkałam w innym mieście, i szykowałam się do pójścia na studia.
Minęły ze dwa miesiące, i przyszła pora, by kupić sobie laptopa na uczelnię, i matka zażądała, bym skonsultowała z to z B., który nie miał nic przeciwko. Oboje mamy świra na punkcie takich rzeczy jak laptopy, samochody i takie tam, więc od razu złapaliśmy kontakt, i niewiadomo kiedy, zaczęliśmy poświęcać całe wieczory na rozmowy na GG. Tak było przez półtora miesiąca. W tym czasie on rozstał się ze swoją dziewczyną (nie z mojego powodu), więc kiedy zawitałam do Warszawy, od razu postanowiliśmy się spotkać. Odbyliśmy wtedy 62-kilometrową wycieczkę dookoła stolicy, całą przegadaliśmy.
Po niecałych dwóch miesiącach byliśmy już razem.
Przyznaję, szybko to poszło, ale niczego nie żałuję. Bałam się na początku, bo o ile on jest typowym, trzeźwo myślącym realistą, tak ja jestem artystyczną duszą, i trochę naiwną idealistką. Ale dzięki miłości i szacunkowi, jakoś się to ciągnie do tej pory... za dwa miesiące będzie rok naprawdę szalonego, warszawskiego uczucia. ![]()
poznaliśmy się na dyskotece 1,5 roku temu.
Siedzieliśmy w sąsiednich lożach i zauważyłam, że często spogląda w moją stronę. Bardzo mi się spodobał. Długo trwało to zerkanie aż pomyślałam, że muszę coś zrobić. Poprosiłam kolegę mojego brata żeby pożyczył dla mnie papierosa właśnie od nieznajomego chłopaka z sąsiedniej loży bo zauważyłam, że właśnie palił. (To była czysta ściema bo akurat nie palę:P) No i nieznajomy powiedział, że jak się do niego dosiądę to wtedy papierosa dostanę:) poszłam bez chwili zastanowienia. Oczywiście usiadłam obok niego:) Podał mi rękę na przywitanie i w tym momencie coś w nas zaiskrzyło. I tak dłuższą chwilę trwaliśmy w tym geście powitania bo żadne z nas nie chciało zakończyć tego uścisku dłoni. Papierosa wypaliłam na siłę (w końcu tego chciałam:P) a z nieznajomym spędziłam resztę nocy i całe półtora roku:)
A ja podobnie jak sunset przez internet
Jesteśmy razem już 6 lat a od 2 lat w małżeństwie. Mimo sporej odległości która nas dzieliła nie zamieniłabym go na nikogo innego ![]()
my poznaliśmy się w połowie stycznia tego roku, kiedy to po imieninach mojego brata i imprezce rodzinnej z tej okazji, postanowiliśmy z drugim bratem wybrać się do miasta potańczyć, było już w sumie późno, a że ja dopiero co skończyłam 18 lat, mama chyba z przyzwyczajenia starała się mnie kontrolować i zabroniła nam wyjść, ale się "zbuntowaliśmy" hehe i poszliśmy, tańczyłam sobie z bratem i mój Luby zakręcił się w okół mnie, trochę potańczyliśmy, potem mój brat poprosił mnie do tańca i powiedział, że jest już zmęczony, a nie chce mnie zostawiać samej i żebyśmy już wyszli, tylko jeszcze pójdziemy się pożegnać z kuzynem, którego spotkał w klubie, i idąc do kuzyna spotkałam w sumie przez przypadek K. i powiedziałam mu, że już idę, bo chciał mnie wyciągnąć na parkie, a on poprosił o numer telefonu, i jak tylko wróciłam do domu zaprosił mnie na kolacje , i tak już jutro mija 10 miesięcy związku
i teraz przy każdej okazji śmiejemy się, że nie warto słuchać rodziców, a jeszcze dodam, że on też nie miał być na tej imprezie, więc niezwykły zbieg okoliczności ![]()
Kolega mojego M. kochał się w mojej współlokatorce. Przyjechali by odebrać Nas z klubu. Kolega wyznawał mojej współlokatorce 'miłość', a ja i M. szliśmy sobie przodem rozmawiając o muzyce
Na drugi dzień szukał ze mną kontaktu przez Naszych znajomych, po tygodniu umówiliśmy się na pierwszą randkę, miało być kino, a spontanicznie wyszedł Zakopany i spacer na Gubałówce.
Od 7 miesięcy jesteśmy nierozłączni ![]()
Ja z moim M poznaliśmy się przez internet. Dzięki niemu zapomniałam o byłym chłopaku. Nie było to łatwe bo ciągle gadałam o byłym, ale mój obecny chłopak szybko mi go wyb ił z główki;)