Niszcza polskie rolnictwo! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Niszcza polskie rolnictwo!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 240 ]

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Gdyby wszyscy Cię posłuchali to ciekawe co być jadła.

To samo co jem teraz. Skoro większość jest importowana. na przykład maliny z Ukrainy. I hiszpańskie pomidory.

Aha, czyli typowe zachowanie polaczka i ignoranta - polskich rolnikow i produktow moze nie byc, bo po co mam patrzec na ,, " bogactwo " rodaka, lepiej dorobic Hiszpana. Tak sie sklada, ze Polska jest krajem w glownej mierze rolniczym i jest to wazny filar gospodarki. Skoro twierdzisz, ze rolnicy tak duzo zarabiaja, to co powiedziec o lekarzach, ktorzy tez ciagle protestuja...


Wybacz, ale nawet najgorszy lekarz musi skończyć studia. Co do rolnika, w sumie są studia na SGGW, ale w sumie do uprawiania tego zawodu wystarczy odrobina doświadczenia i umiejętność obsługi konkretnych maszyn. Czyli wystarczy skończyć podstawówkę.

PS. nie wiem do jakich lekarzy chodzisz, że tak narzekasz... Współczuję.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Niektorzy mysla, ze rolnik powinien sam zajmowac sie produkcja, zbiorem, przetrzymywaniem, chlodzeniem, pakowaniem i handlem... Ciekawe, kiedy ma znalezc.czas.na to pierwsze... Jeszcze raz., jak sprzedac wisnie, jesli jednego dnia.zbieramy jakies.3 tony, przez caly dzien? Wieczorem.musialabym jechac ponad 300 km.do.Warszawy ciagnikiem, bo.w.samochod.mi.sie tyle.wisni.nie.zmiesci raczej, do  polnocy musialabym je sprzedac, zeby o poranku wrocic i znowu zasuwac w pole rwac.wisnie. No biznes.jak nic.

Geneza holenderskich giełd warzywnych jest właśnie taką, że rolnicy zrzeszali się i wspólnie sprzedawali po najlepszej możliwej cenie. Jak polskiemu chłopu taki system nie pasuje bo nie dogada się z sąsiadem, to trudno. Ale nie miejcie pretensji że ktoś wam coś niszczy. Wyprodukowałeś, musisz sprzedać. Nie masz czasu sprzedawać? Nie produkuj.

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

Ja tam znam rolników co nowym BMW jeżdżą. Ba kupili synowi mieszkanie w Warszawie. Za gotówkę. Tata z mamą przyjechali z walizką pieniędzy na chałupę dla synka. Zresztą moja koleżanka pracuje u dewelopera bardzo lubi rolników, kupują dla dzieci mieszkania za gotówkę. nie jak korpo szczurki... Kredyt na 35 lat.

Kolejna, ktora.ulegla propagandzie. Pytanie, czy ty piszesz o.rolnikach, czy o bambrach, bo ja pisze o malych rolnikach, ktorych w Polsce jest njwiecej. O malych rodzinnych gospodarstwach. Tych wielkoobszarowcow nie ma tak duzo. Sprobuj wyzyc z np 5 ha pola za takie ceny, jakie.sa.dzisiaj. I mniej programu rolnik szuka.zony ogladaj.

Może już czas na małych rolników. Nie opłaca się produkcją kilku sztuk w manufakturze, nie opłaca się rolnikowanie na 5ha. Świat się zmienia i aby przetrwać trzeba produkować dużo i tanio. Nie zarobisz na 1ha pszenicy skoro w stanach uprawiana jest na tysiącach hektarów w każdym gospodarstwie. Nikt nie upominał się o PGR y jak upadały. Kupili je Holendrzy, Duńczycy założyli nowoczesne gospodarstwa po kilka tysięcy hektarów. Teraz to oni regulują ceny. Nikt nie płakał po tysiącach polskich firm sprzedanych za grosze. Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

4

Dokładnie, opłaca się mieć 200 krów, a nie 5. Czas na zmiany...  Wszyscy mogli się dostosować, a rolnicy nie.

69

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
czekoladazfigami napisał/a:
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Kolejna, ktora.ulegla propagandzie. Pytanie, czy ty piszesz o.rolnikach, czy o bambrach, bo ja pisze o malych rolnikach, ktorych w Polsce jest njwiecej. O malych rodzinnych gospodarstwach. Tych wielkoobszarowcow nie ma tak duzo. Sprobuj wyzyc z np 5 ha pola za takie ceny, jakie.sa.dzisiaj. I mniej programu rolnik szuka.zony ogladaj.

Może już czas na małych rolników. Nie opłaca się produkcją kilku sztuk w manufakturze, nie opłaca się rolnikowanie na 5ha. Świat się zmienia i aby przetrwać trzeba produkować dużo i tanio. Nie zarobisz na 1ha pszenicy skoro w stanach uprawiana jest na tysiącach hektarów w każdym gospodarstwie. Nikt nie upominał się o PGR y jak upadały. Kupili je Holendrzy, Duńczycy założyli nowoczesne gospodarstwa po kilka tysięcy hektarów. Teraz to oni regulują ceny. Nikt nie płakał po tysiącach polskich firm sprzedanych za grosze. Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

4

Dokładnie, opłaca się mieć 200 krów, a nie 5. Czas na zmiany...  Wszyscy mogli się dostosować, a rolnicy nie.


tylko zobaczcie do czego te zmiany prowadzą.

polskie cukrownie, zakłady wszystko padło  lub zostało sprzedane.

już teraz Warszawiacy narzekają na "słoików", a co jak całą ludność ze wsi będzie musiała znaleźć zatrudnienie w mieście? Chociaż dziś lepiej narobić dzieci i żyć z socjala.
nie dość, że na rynku pracy zrobi się strasznie ciasno, to jeszcze ceny pójdą w górę. Już o tym, że o polskim chlebie będziemy mogli zapomnieć, nie wspomnę.

nie lepiej, by było, aby ludzie na wsi spokojnie mogli wyżyć ze swojej ziemi, a ludzie w mieście mieli możliwość wyboru satysfakcjonującej pracy.

Ja też uważam, że rolnictwo to biznes jak każdy inny, dodatkowo sezonowy. Raz lepiej, raz gorzej. Nie szkoda mi rolników, którzy płaczą nad zniszczonymi plonami przez grady, czy upały. Od tego można było ubezpieczyć uprawy. Nie szkoda mi jak marudzą na pogodę i coś nie urosło, jak nie ma pogody to i ktoś, kto żyje z turystyki, z budowlanki również nie zarobi, trzeba się z tym liczyć.

Natomiast nie zgadzam się z polityką państwa, która nastawiona jest na import, zamiast korzystać z naszych produkcji. Zabijają polskie świnie, żeby sprowadzać mięso zza granicy. W wyniku tego, ja, jako konsmunet za mięso, o wiele gorsze, płacę o wiele więcej.

70

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
czekoladazfigami napisał/a:

Co do rolnika, w sumie są studia na SGGW, ale w sumie do uprawiania tego zawodu wystarczy odrobina doświadczenia i umiejętność obsługi konkretnych maszyn. Czyli wystarczy skończyć podstawówkę.

Oj to podaj namiar na podstawówkę, którą kończyłaś skoro uczą w niej obsługi maszyn rolniczych. Są jakieś profilowane klasy obsługi snopowiązałki, a osobno pługu talerzowego? A co z kombajnem zbożowym? A kombajny do zbioru owoców? Na traktor to wg ciebie się po prostu wsiada i hej dalej w pole! Jak ci się zepsuje, to "memory - find" i dzwonisz po serwis. Przyjadą za dzień, dwa z lawetą, wezmą do naprawy i za tydzień, dwa wróci jak nowy. Zaraz, zaraz, a w tym czasie jak kombajna w gospodarstwie nie ma, to owocek czy kłosek z pola wołają - spoko wodzu, nie martw się, my tu sobie cierpliwie poczekamy, nigdzie sobie nie pójdziemy. Wróci kombajn z naprawy, wyciągniesz z bieliźniarki dziesięć klocków żeby zapłacić za naprawę i dalej wesoło na żniwa...
Jaja sobie robię, bo nie masz zielonego pojęcia o rolnictwie i z czym się wiąże. Daj sobie spokój, ewentualnie zacznij od treningu na małą skalę i posiej sobie rzeżuchę na parapecie...

czekoladazfigami napisał/a:

Dokładnie, opłaca się mieć 200 krów, a nie 5. Czas na zmiany...  Wszyscy mogli się dostosować, a rolnicy nie.

Ha, ha, to dobitnie świadczy jak wiele wiesz o polskim rolnictwie. Mam takie pytanie. Byłaś w ogóle kiedyś na polskiej wsi? 25 lat temu i teraz? Widziałaś gdzieś teraz rolnika z 5 krówkami? Ja czasem krowę widuję i wiem, że to ktoś trzyma hobbystycznie, bo lubi mleko "od siebie", a nie ten syf, który jest w sklepach. Na tej samej zasadzie jeszcze trzymają ludzie po parę sztuk świnek czy kury. Na własne potrzeby. Na sprzedaż to zostały już tylko wielkie chlewnie, fermy drobiu i hodowle krów pod mięso i mleko. Bo tylko takie duże, nowoczesne zakłady są w stanie spełnić obecne przepisy weterynaryjne i sanitarne. Byłaś w środku takiego zakładu? No nie, bo nikt by cię nie wpuścił bez badań i kombinezonu. Tam posadzki są na 100 % czystsze niż blat w twojej kuchni.
Ale mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa zgadywać, że byłabyś pierwsza żeby wylewać wiadra pomyj na tych nowoczesnych producentów, że w okolicy śmierdzi, a ty sobie tam, na uroczej wsi zbudowałaś daczę. No śmierdzi i to niewąsko, bo taki zakład produkuje od groma śmierdzącego gówna, które gdzieś trzeba trzymać i wywozić. Błeeee i to u nas, na uroczej wsi, gdzie za swoją krwawicę uciekłam z tego fajnego, kulturalnego miasta? A w sklepie mogę się założyć chodzisz i szukasz jajeczka z ekologicznej fermy, gdzie kurka chodzi sobie wolno i bezstresowo. Zaraz, zaraz przecież takie jajeczka nie biorą się z wielkich, nowoczesnych ferm, gdzie chodzi o masową produkcję "byle tanio", bo klienta interesuje głównie cena.

troll napisał/a:

Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

Bo jak ich nie będzie, to będziesz żarł, to co ci farmerzy z tych wielkich zakładów każą. Czyli byle gówno, byle tanio.

71 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2018-08-01 10:06:31)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

To prawda. Jesli chcemy miec zywnosc, jak na zachodzie, to ok. Kiedys zawiozlam do Anglii moim rodzicom kilka skrzynek jablek. Poczestowali oni swoich angielskich znajomych... Czesc nie chciala ich jesc, bo mysleli, ze sa pryskane jakimis specjalnymi srodkami, ze tyle maja soku. Nie mogli uwierzyc, ze jablko moze tak smakowac. Gdy dali sie przekonac, ze te jablka pryskane byly tylko kilka razy od mszycy i grzyba, a nie np. na wybarwienie, to zjadali z ogryzkami. Mieszkam w zaglebiu sadowniczym. To prawda, ze rolnictwo sie zmienia i wszystko dazy do zniszczenia malych gospodarstw, ale to posktkuje tym, ze bedzie duzo i byc moze tanio (chyba ze zrobia z Polski kraj, ktory importuje, a wtedy tanio na pewno nie bedzie), ale na pewno nie zdrowo.

P.S. Jest jeszcze ryzyko, ze te duze gospodarstwa przejma wlasciciele z zagranicy. Wtedy nie tylko przetwornie beda w obcych rekach, ale i gospodarstwa, a wtedy my bedziemy parobkami we wlasnym kraju. Chyba wiekszosc z was nie rozumie czym grozi wyzbycie sie ziemi przez mniejszych rolnikow, ktorych w tym kraju jest najwiecej... Ci ludzie pojada do miasta za praca, a wtedy bedzie placz, bo jak juz ktos napisal - na rynku pracy zrobi sie ciasno, a ludzie zostana zmuszeni do opuszczenia swoich ziem, ktore czesto sa majatkiem wypracowanym przez kilka pokolen.

72 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2018-08-01 10:22:25)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

Ja tam znam rolników co nowym BMW jeżdżą. Ba kupili synowi mieszkanie w Warszawie. Za gotówkę. Tata z mamą przyjechali z walizką pieniędzy na chałupę dla synka. Zresztą moja koleżanka pracuje u dewelopera bardzo lubi rolników, kupują dla dzieci mieszkania za gotówkę. nie jak korpo szczurki... Kredyt na 35 lat.

Kolejna, ktora.ulegla propagandzie. Pytanie, czy ty piszesz o.rolnikach, czy o bambrach, bo ja pisze o malych rolnikach, ktorych w Polsce jest njwiecej. O malych rodzinnych gospodarstwach. Tych wielkoobszarowcow nie ma tak duzo. Sprobuj wyzyc z np 5 ha pola za takie ceny, jakie.sa.dzisiaj. I mniej programu rolnik szuka.zony ogladaj.

Może już czas na małych rolników. Nie opłaca się produkcją kilku sztuk w manufakturze, nie opłaca się rolnikowanie na 5ha. Świat się zmienia i aby przetrwać trzeba produkować dużo i tanio. Nie zarobisz na 1ha pszenicy skoro w stanach uprawiana jest na tysiącach hektarów w każdym gospodarstwie. Nikt nie upominał się o PGR y jak upadały. Kupili je Holendrzy, Duńczycy założyli nowoczesne gospodarstwa po kilka tysięcy hektarów. Teraz to oni regulują ceny. Nikt nie płakał po tysiącach polskich firm sprzedanych za grosze. Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

Widzisz, zeby produkowac duzo, trxeba miec wielu pracownikow. W tym roku rolnik moze zaoferowac ludziom jakies 60 zl dniowki. Nikt za te pieniadze nie chce pracowac, co jest zupelnie zrozumiale. U nas jest wielu sadownikow, ktorzy produkuja duzo jablek, postawili chlodnie, przechowalnie i...Co z tego, skoro nie maja ludzi, bo ceny sa drastycznie niskie? I nie sprzedaja wcale do punktow skupu, tylko produkuja deser. Jak myslisz, ile bedzie kosxtowal deser? Max 50 gr. I taki rolnik ma powody do zadowolenia? A przeciez pobudowal chlodnie z agregatami, zdobyl odbiorcow, itd. Ja z mezem produkujemy pierwsza klase wisni. W tym roku daja nam za nia 90 gr. Pracownik chce 70 gr. Mi zostaje 20 gr za kilogram wisni. A gdzie moja praca, nawoz, ciecie drzewek? Maz sam tnie drzewka, by niwelowac koszta. Okazuje sie, ze pracownik bierze wiecej niz rolnik, ktory caly rok dba o uprawy. To jest patologia. Bez wzgledu na to, ile ha pola ma dane gospodarstwo.

73

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Problemem jesr struktura polskiego rolnictwa. Oparta na dziewietnastowiecznym podziale gruntow. Sama znam gospodarstwa pieciohektarowe na ktorych zyje kilka pokolen- i korzysta z KRUSu. Pracujac - doladnie - w budownictwie i gastronomii.
Tymczasem obecnie rentowne sa gospodarstwa 100 ha wzwyz - z sila najemna.
Wiec mamy drogie produkty - czemu sie nie ma co dziwic.
Pomorowi afrykanskiemu swin sprzyjaja hodowcy -kupujac prosieta z miejsc zarazonych. Wyrzucajac odpady poubojowe - ze swinek nielegalnie zabitych- do lasu. Wywozac swinie w tereny jeszcze nie zajete zaraza,
No i myslwi -kolo lowieckie z Warszawy ma tereny przy wschodniej granicy.
Sama widzialam ogloszenie o produkcji "koszy" zawieszanych na hak do samochodu do transportu zwierzyny. A ze scierwa kapie cala droge...
Samochod do przewozu tusz musi spelniac mase warunkow. Mysliwi woza jak chca. I wyrzucaja odpady poubojowe do lasu jako zanete. I patrosza dziki na miejscu - wywalajac flaki na ziemie.

74

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Nie rozumiem skad te placze rolnikow. w innych branzach jak nie dajesz sobie rady - to do widzenia. Szukasz innej pracy. Rolnik - swieta krowa?  ZUSu nie placa - a to dobija inne branze. Kasy fiskalne - ktore wydrukuja iles tam kwitow i musisz kupic nowa? Rolki, ciagle awarie? To jest jakies minimum 5 tys. rocznie. Teraz z skladki emerytalno-rentowej sciagna cos na inwalidow - znowu kradna platnikom podatkow i ZUSu. Vat. pity, obsluga (wciaz drozejaca) bankowa, oplacanie sie roznym instytucjom - typu nadzor farmaceutyczny, straz pozarna, GIODo?

75

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
femte napisał/a:

Problemem jesr struktura polskiego rolnictwa. Oparta na dziewietnastowiecznym podziale gruntow. Sama znam gospodarstwa pieciohektarowe na ktorych zyje kilka pokolen- i korzysta z KRUSu. Pracujac - doladnie - w budownictwie i gastronomii.
Tymczasem obecnie rentowne sa gospodarstwa 100 ha wzwyz - z sila najemna.
Wiec mamy drogie produkty - czemu sie nie ma co dziwic.
Pomorowi afrykanskiemu swin sprzyjaja hodowcy -kupujac prosieta z miejsc zarazonych. Wyrzucajac odpady poubojowe - ze swinek nielegalnie zabitych- do lasu. Wywozac swinie w tereny jeszcze nie zajete zaraza,
No i myslwi -kolo lowieckie z Warszawy ma tereny przy wschodniej granicy.
Sama widzialam ogloszenie o produkcji "koszy" zawieszanych na hak do samochodu do transportu zwierzyny. A ze scierwa kapie cala droge...
Samochod do przewozu tusz musi spelniac mase warunkow. Mysliwi woza jak chca. I wyrzucaja odpady poubojowe do lasu jako zanete. I patrosza dziki na miejscu - wywalajac flaki na ziemie.

ASF nie jest groznym wirusem dla ludzi. Sami weterynarze to przyznaja. Mieso z zabitych swin trafia do marketow w postaci konserw. A rozprzestrzenianiu sie wirusa sprzyjaja sami weterynarze nie przestrzegajac zasad bioasekuracji. Jednego dnia potrafia przebadac albo zutulizowac kilkanascie gospodarstw. Tymczasen przepisy wyraznie mowia, ze jesli ognisko wykryto, weterynarz musi odczekac trzy doby, jesli ma zamiar wejsc do innego gospodarstwa. Musi tez za kazdym razem przebrac sie i wziac prysznic za kazdym razem. Weterynarze "badaja" jednak kilkanascie gospodarstw w ciagu dnia, przyczyniajac sie do roznoszenia wirusa. I tym tez bylo glosno. Rolnicy apeluja, ze wirusa rozbosza dziki, a nie  swinie i to dziki trzeba wybijac, a nie zdrowe swinie. Wiesz co dla rodziny, ktora zyje z hodowli trzody oznacza wybicie 2 000 zdrowyvh swin? Nie wiesz, bo Tobie nikt dorobku zycia w ten sposob nie odbiera.

76

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
femte napisał/a:

Nie rozumiem skad te placze rolnikow. w innych branzach jak nie dajesz sobie rady - to do widzenia. Szukasz innej pracy. Rolnik - swieta krowa?  ZUSu nie placa - a to dobija inne branze. Kasy fiskalne - ktore wydrukuja iles tam kwitow i musisz kupic nowa? Rolki, ciagle awarie? To jest jakies minimum 5 tys. rocznie. Teraz z skladki emerytalno-rentowej sciagna cos na inwalidow - znowu kradna platnikom podatkow i ZUSu. Vat. pity, obsluga (wciaz drozejaca) bankowa, oplacanie sie roznym instytucjom - typu nadzor farmaceutyczny, straz pozarna, GIODo?

Nie, rolnik nie jest swieta krowa. Myslisz, ze tysiace durnych przepisow musza spelniac wylacznie przedsiebiorcy? Ze rolnikow to nie dotyczy? Jeszcze raz Ci napisze: jesli polski rolnik upadnie, Ty jako konsument pierwsza odczujesz tego skutki. Potem przyjdzie czas na inne branze: odczuja to producenci i sprzedawcy srodkow ochrony roslin, odczuje to branza paliwowa, odczuje budowlanka. Czepiasz sie krusu, ale jakie skladki, taka enerytura. Ja bede miala w przyszlosci duza nizsza emeryture niz Ty, placac zus. Chorobowe z krusu wynosi 10 zl/ dziennie. A widzialas moze kiedys rolnika korzystajacego z platnego urlopu, tak jak to robia ludzie bedacy na zusie? Bo ja nie. Macierzynskie tez od niedawna sie nalezy z krusu. Wiec to nie taka bajka, jak Co sie wydaje.I jeszcze jedno - Ty placac zus masz udtalona pewna wyplate, nie wezmiesz nigdy mniej pieniedzy niz miesiac wczesniej. Rolnik NIGDY nie wie, za ile pracuje, bo przetwornie zmieniaja ceny na towar CODZIENNIE. Zreszta, o co ci chodzi? Rolnicy nie chca przeciez obnizenia skladki, tylko protestuja przeciwko wyzyskowi. Protestuja miedzy innymi po to, zebys i ty kupujac w sklepach miala taniej. Protestuja, by handlowcy nie osxukiwali konsumentow sprzedajav im zagraniczna zywnosc jako polska. Protestuja, bo chca ochrony rodzimego rynku. To zle postulaty wedlug Ciebie??? Uwazasz, ze 35 gr za kilogram czarnej porzeczki to dobra cena??? Rolnicy powinni cicho siedziec?

77

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Myslisz, ze tysiace durnych przepisow musza spelniac wylacznie przedsiebiorcy? Ze rolnikow to nie dotyczy?  Jeszcze raz Ci napisze: jesli polski rolnik upadnie, Ty jako konsument pierwsza odczujesz tego skutki. Potem przyjdzie czas na inne branze: odczuja to producenci i sprzedawcy srodkow ochrony roslin, odczuje to branza paliwowa, odczuje budowlanka.

naprawdę???

Ewika99 napisał/a:

Przede wszystkim o ceny owocow, warzyw. My mamy owoce. Jakie pieniadze rolnik dostaje za kg? Wisnie 90 gr/ kg ( rwana recznie, gdzie pracownikowi teargas zaplacic 70-80 gr/ kg)./.../ U mnie osobisciew na drzewach wisi okolo 15 ton wisni.

czyli jeśli wynajmiesz pracownika do rwania wiśni, to zysk 90kg -70 gr/kg =20 gr/kg.
Swoją drogą nie przesadzasz - wiśnie zrywasz raz na rok i nawet do tej pracy wynajmujesz pracowników?

0,2 zł/kg * 15 000 = 3000 zł (zysk z sadu wiśniowego za cały rok)

twój biznes to raptem 250 zł/miesiąc, naprawdę chcesz wmówić, że jak padnie twój sad, to cała gospodarka legnie w gruzach???

Skoro nie dajesz rady utrzymać się za 250 zł/ miesięcznie, to czemu nie weźmiesz się za inną pracę?
Masz dom? Masz samochód? Masz maszyny rolnicze? Kupiłaś to z zysków z tego sadu?

78

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
femte napisał/a:

Problemem jesr struktura polskiego rolnictwa. Oparta na dziewietnastowiecznym podziale gruntow. Sama znam gospodarstwa pieciohektarowe na ktorych zyje kilka pokolen- i korzysta z KRUSu. Pracujac - doladnie - w budownictwie i gastronomii.

No to się zdecyduj, żyją z tych 5 hektarów czy z budownictwa i gastronomii? A co do korzystania z KRUS, to nie jest to wybór tylko przymus. Ja kiedy wszedłem w posiadanie 5 hektarów ziemi zostałem powiadomiony listem poleconym, że od dnia takiego podlegam obowiązkowi płacenia składek na KRUS. Nikogo nie interesowało czy ja po tej ziemi z pługiem latam czy po prostu lubię trochę przestrzeni żeby sztalugi rozstawić czy lepiej mi się wiersze na własnej ziemi pisze. Mam płacić i koniec kropka. Tak właśnie zostałem rolnikiem i byłem nim przez ileś tam lat.

A propos XIX w. podziału gruntów. W moich rodzinnych stronach proces komasacji gruntów z inicjatywy rolników skończył się już parę lat temu. W całym regionie trwają na różnych etapach komasacje i to sami rolnicy o nie walczą i je przeprowadzają. Dziwne prawda? Nie czekali aż im spadnie z nieba...

femte napisał/a:

Tymczasem obecnie rentowne sa gospodarstwa 100 ha wzwyz - z sila najemna. Wiec mamy drogie produkty - czemu sie nie ma co dziwic.

Zaraz, zaraz, to mamy w sklepach drogie produkty przez te rentowne gospodarstwa powyżej 100 ha, które sprzedają swoje produkty po tej samej żałosnej cenie skupu? Piszesz z siłą najemną. No to powodzenia życzę mieć 100 ha sadu, który chcesz zbierać siłą najemną i płacisz jej 95% ceny skupu. Przy czym jedyna siła najemna jaką za tą stawkę skusisz, to zza Buga. Bo nikt z Polaków nie chce za nią robić, oprócz rodziny rentownego gospodarza, która rzecz jasna robi za darmo.
Swoją ziemię sprzedałem rolnikom co od lat skupują każdy dostępny kawałek ziemi. Prości ludzi od pługa oderwani i robią w polu od rana do nocy. Oceniam, że każdy już 100-200 ha ma. Do tego maszyny wszelakie i każdy grosz w to inwestują. W pałacach nie mieszkają. Mój kolega do swojej gospodarki dokupił 100 ha dawnego PGR. Zostawił jednego pracownika na stałe, reszta najemna. Ma 3 ciągniki takie, że auta większości forumowiczów zapewne tyle nie kosztują i nie mają takich bajerów. I musi je mieć plus cały majdan innych maszyn. Nie wiem czy płaci KRUS, bo po pierwsze na pewnym poziomie trzeba mieć już normalną działalność gospodarczą, z księgowością itd. Dziwne prawda ale rolnicy też prowadzą działalność gospodarczą i płacą normalne podatki. Od momentu rejestracji działalności nie płaci się podstawowej składki KRUS tylko podwójną. Po roku zaś jeśli działalność rolnika przyniosła więcej niż UWAGA! ok. 3000 zł dochodu rocznie, to taki rolnik zostaje automatycznie przeniesiony do ZUS. Tak, tak są rolnicy co płacą normalny ZUS.

79 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-01 14:21:11)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

A widzialas moze kiedys rolnika korzystajacego z platnego urlopu, tak jak to robia ludzie bedacy na zusie? Bo ja nie.

Wiesz, ale jak nie chcesz, żeby o rolnikach myślano stereotypami, to i Ty zmień sposób myślenia. Przedsiębiorcy opłacający ZUS też nie mają płatnego urlopu. Płatny urlop mają jedynie pracownicy na etatach - czyli ci sami, którym i Ty musisz zapłacić za pracę i na to narzekasz - i na dodatek to właśnie przedsiębiorca im musi za ten urlop zapłacić, a nie żaden ZUS czy inny US...

80

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Averyl napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Myslisz, ze tysiace durnych przepisow musza spelniac wylacznie przedsiebiorcy? Ze rolnikow to nie dotyczy?  Jeszcze raz Ci napisze: jesli polski rolnik upadnie, Ty jako konsument pierwsza odczujesz tego skutki. Potem przyjdzie czas na inne branze: odczuja to producenci i sprzedawcy srodkow ochrony roslin, odczuje to branza paliwowa, odczuje budowlanka.

naprawdę???

Ewika99 napisał/a:

Przede wszystkim o ceny owocow, warzyw. My mamy owoce. Jakie pieniadze rolnik dostaje za kg? Wisnie 90 gr/ kg ( rwana recznie, gdzie pracownikowi teargas zaplacic 70-80 gr/ kg)./.../ U mnie osobisciew na drzewach wisi okolo 15 ton wisni.

czyli jeśli wynajmiesz pracownika do rwania wiśni, to zysk 90kg -70 gr/kg =20 gr/kg.
Swoją drogą nie przesadzasz - wiśnie zrywasz raz na rok i nawet do tej pracy wynajmujesz pracowników?

0,2 zł/kg * 15 000 = 3000 zł (zysk z sadu wiśniowego za cały rok)

twój biznes to raptem 250 zł/miesiąc, naprawdę chcesz wmówić, że jak padnie twój sad, to cała gospodarka legnie w gruzach???

Skoro nie dajesz rady utrzymać się za 250 zł/ miesięcznie, to czemu nie weźmiesz się za inną pracę?
Masz dom? Masz samochód? Masz maszyny rolnicze? Kupiłaś to z zysków z tego sadu?

Nie wierze w to, co czytam. A jak inaczej zebrac okolo 20ton wisni, jesli nie z pracownikami? Jedna osoba zbiera sednio dziennie 150-200 kg wisni. Zaklady skupuja wisnie max przez miesiac. Bo pozniej sie gotuje na drzewach. No wlasnie. Z calego sadu w tym.roku mam 3 tys dochodu. To duzo? Kto ci powiedzial, ze rolnicy nie dorabiaja? Moj maz w.zime jezdzi i tnie sady  u innych rolnikow. Ja jade w.pazdzierniku do Anglii. Przy normalnych cenach nie musielibysmy dorabiac, spokojnie by nam wystarczylo. Problem w tym, ze normalne.ceny sa raz na kilka lat. Jak moj sad padnie, to gospodarka tego nie odczuje. Jesli padna w Polsce wszystkie mniejsze gospodarki, to na pewno sie to odbije na kraju. Bo niskie ceny dotycza wszystkich rolnikow, a nie pojedynczych przedsiebiorstw.

81 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2018-08-01 14:36:18)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Averyl napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Myslisz, ze tysiace durnych przepisow musza spelniac wylacznie przedsiebiorcy? Ze rolnikow to nie dotyczy?  Jeszcze raz Ci napisze: jesli polski rolnik upadnie, Ty jako konsument pierwsza odczujesz tego skutki. Potem przyjdzie czas na inne branze: odczuja to producenci i sprzedawcy srodkow ochrony roslin, odczuje to branza paliwowa, odczuje budowlanka.

naprawdę???

Ewika99 napisał/a:

Przede wszystkim o ceny owocow, warzyw. My mamy owoce. Jakie pieniadze rolnik dostaje za kg? Wisnie 90 gr/ kg ( rwana recznie, gdzie pracownikowi teargas zaplacic 70-80 gr/ kg)./.../ U mnie osobisciew na drzewach wisi okolo 15 ton wisni.

czyli jeśli wynajmiesz pracownika do rwania wiśni, to zysk 90kg -70 gr/kg =20 gr/kg.
Swoją drogą nie przesadzasz - wiśnie zrywasz raz na rok i nawet do tej pracy wynajmujesz pracowników?

0,2 zł/kg * 15 000 = 3000 zł (zysk z sadu wiśniowego za cały rok)

twój biznes to raptem 250 zł/miesiąc, naprawdę chcesz wmówić, że jak padnie twój sad, to cała gospodarka legnie w gruzach???

Skoro nie dajesz rady utrzymać się za 250 zł/ miesięcznie, to czemu nie weźmiesz się za inną pracę?
Masz dom? Masz samochód? Masz maszyny rolnicze? Kupiłaś to z zysków z tego sadu?


No tak, przecież wiśniom można powiedzieć, że będą je zbierać tylko dwie osoby, w związku z tym, niech nie gniją na drzewkach, tylko grzecznie poczekają, aż dwie osoby zbiorą 15 ton wiśni. Tyle owoców się zmarnowało w tym roku.


Problemem są niskie ceny na skupach, możecie tutaj analizować jakie gospodarstwa są  najbardziej rentowne i czy lepszy ZUS, czy KRUS. To nic nie zmieni.

82

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

A widzialas moze kiedys rolnika korzystajacego z platnego urlopu, tak jak to robia ludzie bedacy na zusie? Bo ja nie.

Wiesz, ale jak nie chcesz, żeby o rolnikach myślano stereotypami, to i Ty zmień sposób myślenia. Przedsiębiorcy opłacający ZUS też nie mają płatnego urlopu. Płatny urlop mają jedynie pracownicy na etatach - czyli ci sami, którym i Ty musisz zapłacić za pracę i na to narzekasz - i na dodatek to właśnie przedsiębiorca im musi za ten urlop zapłacić, a nie żaden ZUS czy inny US...

Narzekam, ze musze zaplacic??? Nie. Ja sie wcale nie dziwie ludziom, ze nie chca pracowac za te pieniadze. Maja zupelna racje.

83

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

A widzialas moze kiedys rolnika korzystajacego z platnego urlopu, tak jak to robia ludzie bedacy na zusie? Bo ja nie.

Wiesz, ale jak nie chcesz, żeby o rolnikach myślano stereotypami, to i Ty zmień sposób myślenia. Przedsiębiorcy opłacający ZUS też nie mają płatnego urlopu. Płatny urlop mają jedynie pracownicy na etatach - czyli ci sami, którym i Ty musisz zapłacić za pracę i na to narzekasz - i na dodatek to właśnie przedsiębiorca im musi za ten urlop zapłacić, a nie żaden ZUS czy inny US...

Narzekam, ze musze zaplacic??? Nie. Ja sie wcale nie dziwie ludziom, ze nie chca pracowac za te pieniadze. Maja zupelna racje.

No, ja się im też nie dziwię, ale nie o to mi chodziło smile

I tak pewnie raczej nie opłacasz im do tego składek na ZUS, widzisz, a przedsiębiorca musi smile Więc rywalizowanie na polu, kto ma lżej, ci z zusem czy ci z krusem nie za bardzo coś wnosi do Twojego wątku. I nie ma sensu tutaj tego rozpatrywać i atakować się wzajemnie...

84

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
santapietruszka napisał/a:

I tak pewnie raczej nie opłacasz im do tego składek na ZUS, widzisz, a przedsiębiorca musi smile Więc rywalizowanie na polu, kto ma lżej, ci z zusem czy ci z krusem nie za bardzo coś wnosi do Twojego wątku. I nie ma sensu tutaj tego rozpatrywać i atakować się wzajemnie...

Przedsiębiorca musi? To czemu tego nie robi? Przepraszam ale na jakim świecie żyjesz? W gastronomii masz pracowników, którzy nawet książeczki sanepidowskiej nie mają, a co dopiero mówić o umowie z ubezpieczeniem. Jak dobrze pójdzie, to jest podkładka z umową o dzieło przy której żadnych składek zdrowotno - emerytalnych nie trzeba odprowadzać. I to jest stan normalny, a co dopiero mówić o sezonie turystycznym. Na budowach ludzie robili, robią i będą robić "na gębę". Przyjdzie kontrola, to się jakąś dyżurną umowę o dzieło wyciągnie... Rolnik tak samo może zatrudniać pracownika na umowę o dzieło i żadnych składek nie musi mu wtedy opłacać. Dopiero przy umowie zlecenie. Myślisz, że taki pracownik sezonowy jest zainteresowany składkami ubezpieczeniowymi jeśli pomniejszają one kwotę netto, którą dostanie na rękę? Zatrudniając cudzoziemców rolnik musi to zgłosić do starosty i uzyskać zgodę. Wnieść opłatę. Na marginesie to dopiero ten straszny pisowski rząd wprowadził w tej materii ułatwienia.
Ach jakie szczęśliwe żuczki z tych rolników... generalnie nic nie muszą, a inni TAK! Wszystko samo sobie rośnie i jeszcze narzekają, że nie potrafią sami tego zebrać. To po co siali/sadzili? A nie, przepraszam samo się zasiało...

85

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

To nie ja rozpoczelam debate, kto ma lepiej, a kto gorzej. Podalam tylko kontrargumenty, ze w.Krusie wcale tak rozowo nie jest. Jesli juz mam do zbioru ludzi, to sa to zazwyczaj ludzie ode mnie z miejscowosci, sami ubezpieczeni w krusie. Natomiast mylisz sie, ze pracownikow sie nie ubezpiecza. Trzeba ubezpieczyc pracownika sezonowego w krusie.

86 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-08-01 15:44:42)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Mam uronić łezkę, że nie dajesz rady sama zebrać 15 ton owoców, tylko musisz zatrudnić ludzi i im zapłacić?
Trochę było w tym kpiny - bo wiesz, 1 zbiór owoców na cały rok, to przecież bezrobotny w ciągu roku więcej się napracuje jeżdżąc do UP big_smile. Oczywiście, jak kombinujecie i dorabiacie, to płacicie podatki?


Mam koleżankę, która strasznie chciała założyć knajpkę, ale jak policzyła, ile ją będzie kosztować wyposażenie lokalu, zatrudnienie pracowników, którzy gotowaliby, obsługiwali, itp to zrezygnowała, bo uznała, że nie podźwignie tego finansowo. A ty czego oczekujesz - chcesz mieć duży sad i żeby sam zarabiał na siebie... tylko jak???

Wyobraź sobie, że założyłabym firmę produkującą długopisy, żeby mi się zwróciły koszty lokalu, maszyn, pracowników, no i abym jeszcze coś zarobiła to długopis kosztowałby 100 zł. A najlepiej byłoby gdyby ktoś mi zagwarantował, że nie będą sprowadzane chińskie długopisy za złotówkę, i niech jeszcze ktoś mi zagwarantuję zbyt, by nie zalegały, tylko się sprzedawały. Kupiłabyś go w tej cenie, a najlepiej kilka w miesiącu?

Czego oczekujesz od nas? Nie chcesz płacić pośrednikom - to zapakuj swoje owoce i zacznij sprzedawać bezpośrednio na straganie w mieście nie za 0,9zł tylko za 9zł. Wiesz ja też wolałabym płacić za rodzime owoce 5 zł, a nie 2x tyle. Mam jechać do ciebie bezpośrednio po 1 kg wiśni, tracić ileś godzin, zapłacić za paliwo, by kupić nieco taniej - przecież mój czas, mój transport to też są koszty, które sprawiają, że cena w sklepie jest znacząco różna od ceny u rolnika. To takie trudne do ogarnięcia?

87

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Averyl napisał/a:

Mam uronić łezkę, że nie dajesz rady sama zebrać 15 ton owoców, tylko musisz zatrudnić ludzi i im zapłacić?
Trochę było w tym kpiny - bo wiesz, 1 zbiór owoców na cały rok, to przecież bezrobotny w ciągu roku więcej się napracuje jeżdżąc do UP big_smile. Oczywiście, jak kombinujecie i dorabiacie, to płacicie podatki?


Mam koleżankę, która strasznie chciała założyć knajpkę, ale jak policzyła, ile ją będzie kosztować wyposażenie lokalu, zatrudnienie pracowników, którzy gotowaliby, obsługiwali, itp to zrezygnowała, bo uznała, że nie podźwignie tego finansowo. A ty czego oczekujesz - chcesz mieć duży sad i żeby sam zarabiał na siebie... tylko jak???

Wyobraź sobie, że założyłabym firmę produkującą długopisy, żeby mi się zwróciły koszty lokalu, maszyn, pracowników, no i abym jeszcze coś zarobiła to długopis kosztowałby 100 zł. A najlepiej byłoby gdyby ktoś mi zagwarantował, że nie będą sprowadzane chińskie długopisy za złotówkę, i niech jeszcze ktoś mi zagwarantuję zbyt, by nie zalegały, tylko się sprzedawały. Kupiłabyś go w tej cenie, a najlepiej kilka w miesiącu?

Czego oczekujesz od nas? Nie chcesz płacić pośrednikom - to zapakuj swoje owoce i zacznij sprzedawać bezpośrednio na straganie w mieście nie za 0,9zł tylko za 9zł. Wiesz ja też wolałabym płacić za rodzime owoce 5 zł, a nie 2x tyle. Mam jechać do ciebie bezpośrednio po 1 kg wiśni, tracić ileś godzin, zapłacić za paliwo, by kupić nieco taniej - przecież mój czas, mój transport to też są koszty, które sprawiają, że cena w sklepie jest znacząco różna od ceny u rolnika. To takie trudne do ogarnięcia?

Nikt ci plakac nie kaze. Jeden zbior na rok??? O czym ty piszesz? Masz pojecie, co to praca w polu, sadzie? W lipcu mam wisnie, w sierpniu zaczynaja mi sie jesienne maliny, a we wrzesniu jablka. A wiesz, ze praca w sadzie jest takze zima? Nie wiesz zapewne. Nie musisz przyjezdzac do mnie po owoce. Wystarczy, gdy ktos wesprze lokalnego rolnika kupujac u niego. Serio myslisz, ze kazalabym ci jechac iles tam km po kilka kg wisni? No to ja nie mam pytan. W sumie najlepiej by bylo gdyby to rolnictwo pierdyknelo, a ludzie na wsi poszli do miast. Tylko ze pewnie wiesniaki zabraliby prace, a to juz nie byloby fajne, nie? No bo jak? Wiesniaki powietrzem nie zyja??

88

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Snake napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

I tak pewnie raczej nie opłacasz im do tego składek na ZUS, widzisz, a przedsiębiorca musi smile Więc rywalizowanie na polu, kto ma lżej, ci z zusem czy ci z krusem nie za bardzo coś wnosi do Twojego wątku. I nie ma sensu tutaj tego rozpatrywać i atakować się wzajemnie...

Przedsiębiorca musi? To czemu tego nie robi? Przepraszam ale na jakim świecie żyjesz? W gastronomii masz pracowników, którzy nawet książeczki sanepidowskiej nie mają, a co dopiero mówić o umowie z ubezpieczeniem. Jak dobrze pójdzie, to jest podkładka z umową o dzieło przy której żadnych składek zdrowotno - emerytalnych nie trzeba odprowadzać. I to jest stan normalny, a co dopiero mówić o sezonie turystycznym. Na budowach ludzie robili, robią i będą robić "na gębę". Przyjdzie kontrola, to się jakąś dyżurną umowę o dzieło wyciągnie... Rolnik tak samo może zatrudniać pracownika na umowę o dzieło i żadnych składek nie musi mu wtedy opłacać. Dopiero przy umowie zlecenie. Myślisz, że taki pracownik sezonowy jest zainteresowany składkami ubezpieczeniowymi jeśli pomniejszają one kwotę netto, którą dostanie na rękę? Zatrudniając cudzoziemców rolnik musi to zgłosić do starosty i uzyskać zgodę. Wnieść opłatę. Na marginesie to dopiero ten straszny pisowski rząd wprowadził w tej materii ułatwienia.
Ach jakie szczęśliwe żuczki z tych rolników... generalnie nic nie muszą, a inni TAK! Wszystko samo sobie rośnie i jeszcze narzekają, że nie potrafią sami tego zebrać. To po co siali/sadzili? A nie, przepraszam samo się zasiało...

Nigdzie nie napisałam, że rolnicy mają fajnie i różowo, proszę mi nie dopisywać smile Tyle że przedsiębiorcy też nie mają tak fajnie i różowo, jak to się wydaje rolnikom, więc szanujmy się nawzajem...
A rozmowa dotyczyła płatnego urlopu, więc nie wiem, po co Ty mi tłumaczysz, jak życie wygląda... pracującym na czarno tudzież na umowę o dzieło płatny urlop nie przysługuje i nijak się ma to do tematu.

89

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Masz pojecie, co to praca w polu, sadzie? W lipcu mam wisnie, w sierpniu zaczynaja mi sie jesienne maliny, a we wrzesniu jablka. A wiesz, ze praca w sadzie jest takze zima?

Naprawdę pracujesz od stycznia do grudnia, od poniedziałku do piątku, zdumiewające!
Normalnie jak każdy pracujący człowiek! łoł!

A po co mi wiedza na temat rolnictwa, ty masz wiedzę na temat inżynierii? wiesz jak pracuje inżynier?

Dobra zwróciłaś uwagę na swój problem, ale dlaczego pomijasz tych ludzi którzy pracują pomiędzy twoim gospodarstwem, a sklepem?
Wcześniej Troll napisał, że towar się może zepsuć stąd odpowiednio każdy pośrednik, który ryzykuje utratę towaru dolicza sobie za to ryzyko. Jak kierowca płaci za paliwo by przetransportować owoce do sklepu to ma robić za friko?

Masz swój ogródek z brzydkimi, ale nie pryskanymi owocami, warzywami - dla siebie?

Dla mojego organizmu to bez różnicy czy jem owoce z chemią z Polski czy Hiszpanii, ale dla portfela jest różnica.

Niby czym się różni rolnictwo polskie od tego z Ukrainy, Hiszpanii, Holandii? Czemu oni mogą wyhodować taniej i jeszcze przetransportować na dłuższej drodze, tak by produkty się nie popsuły i zrobić to taniej?

Gospodarstwa ekologiczne muszą włożyć dużo pracy, by zapewnić jakość owoców, warzyw - i nie chodzi o wygląd, tylko o m.in. tą chemię. Dla mnie nie jest tożsame polskie to lepsze, widziałam wiele razy jak rolnicy mieli swoje ogródki na swoje potrzeby i pola - na sprzedaż, więc ja nie kupuję bajki, że trzeba płacić za polskie drożej, bo lepsze. Czas jakiś temu czytałam o truskawkach, przebadali je i okazało się, że hiszpańskie mają mniej chemii niż te rodzime.


Ewika99 napisał/a:

Wiesniaki powietrzem nie zyja??

no czym żyją? skoro im źle i muszą dopłacać do interesu i się jeszcze naharować jak wół?
Poza pracą w biedronce i pracą w sadzie umiesz coś jeszcze robić? masz jakieś zdolności by zająć się czymś innym?

90

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Averyl napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Masz pojecie, co to praca w polu, sadzie? W lipcu mam wisnie, w sierpniu zaczynaja mi sie jesienne maliny, a we wrzesniu jablka. A wiesz, ze praca w sadzie jest takze zima?

Naprawdę pracujesz od stycznia do grudnia, od poniedziałku do piątku, zdumiewające!
Normalnie jak każdy pracujący człowiek! łoł!

A po co mi wiedza na temat rolnictwa, ty masz wiedzę na temat inżynierii? wiesz jak pracuje inżynier?

Dobra zwróciłaś uwagę na swój problem, ale dlaczego pomijasz tych ludzi którzy pracują pomiędzy twoim gospodarstwem, a sklepem?
Wcześniej Troll napisał, że towar się może zepsuć stąd odpowiednio każdy pośrednik, który ryzykuje utratę towaru dolicza sobie za to ryzyko. Jak kierowca płaci za paliwo by przetransportować owoce do sklepu to ma robić za friko?

Masz swój ogródek z brzydkimi, ale nie pryskanymi owocami, warzywami - dla siebie?

Dla mojego organizmu to bez różnicy czy jem owoce z chemią z Polski czy Hiszpanii, ale dla portfela jest różnica.

Niby czym się różni rolnictwo polskie od tego z Ukrainy, Hiszpanii, Holandii? Czemu oni mogą wyhodować taniej i jeszcze przetransportować na dłuższej drodze, tak by produkty się nie popsuły i zrobić to taniej?

Gospodarstwa ekologiczne muszą włożyć dużo pracy, by zapewnić jakość owoców, warzyw - i nie chodzi o wygląd, tylko o m.in. tą chemię. Dla mnie nie jest tożsame polskie to lepsze, widziałam wiele razy jak rolnicy mieli swoje ogródki na swoje potrzeby i pola - na sprzedaż, więc ja nie kupuję bajki, że trzeba płacić za polskie drożej, bo lepsze. Czas jakiś temu czytałam o truskawkach, przebadali je i okazało się, że hiszpańskie mają mniej chemii niż te rodzime.


Ewika99 napisał/a:

Wiesniaki powietrzem nie zyja??

no czym żyją? skoro im źle i muszą dopłacać do interesu i się jeszcze naharować jak wół?
Poza pracą w biedronce i pracą w sadzie umiesz coś jeszcze robić? masz jakieś zdolności by zająć się czymś innym?

Rolnik to tez normalny pracujacy czlowiek, taka uwaga mala. Nikt nie kwestionuje tego, ze posrednik musi zarobic. Owszem. Ale w tym roku zarobi kazdy, tylko nie plantator. Chyba mi nie powiesz, ze takie marze sa w porzadku? Ty liczysz paliwo posrednika, wiec policz ile kosztuje produkcja rolnika - nawozy, opryski, paliwo. To tez sa koszta. A czysty zysk? 20 gr/ kg wisni.  Dziwnym trafem tez slyszalam o tych badamych truskawkach, tylko ze tam mowili, ze owoce z OBU krajow mialy pozostalosci w normie. Pytasz, czym sie rozni polska malina od ukrainskiej? Np tym, ze pryska sie ja srodkami, ktore w Unii sa niedozwolone. Nikt tych importowanych owocow nie bada. Dopiero teraz.panstwo sie wzielo za kontrole, bo rolnicy podniesli szum. Idac twoim tokiem rozumowania - czym sie rozni polska truskawka od noemieckiej? No wlasnie. Niech zgadne? Tym, ze ma za soba swoich obywateli, dla ktorych ich owoce i rolnicy sa przed tymi z innych krajow? Serio.myslisz, ze.truskawka z.Hiszpnii zostala taniej wyprodukowana niz w Polsce? I jeszcze przejechala do nas pol Europy za polowe ceny? Zreszta, nawet te hiszpanskie owoce takie tanie nie sa. Nie po to zachodni kapital wykupil nasze przetwornir, by wspierac polskich rolnikow. Polska ma byc rynkiem zbytu dla zachodu, ich owoce i warzywa beda trafiac do ICH przetworni, ale w naszym kraju i pieniadz pozostanie w rekach obcokrajowcow.
P.S. Nie znam sie na inzynierii, wiec nie wypisuje bzdur. Na kasie w biedronce tez nigdy nie siedzialam i moze cie to zdziwi, ale z wyksztalcenia.jestem hotelarzem.

91 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2018-08-01 17:05:19)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
Averyl napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Masz pojecie, co to praca w polu, sadzie? W lipcu mam wisnie, w sierpniu zaczynaja mi sie jesienne maliny, a we wrzesniu jablka. A wiesz, ze praca w sadzie jest takze zima?

Naprawdę pracujesz od stycznia do grudnia, od poniedziałku do piątku, zdumiewające!
Normalnie jak każdy pracujący człowiek! łoł!

A po co mi wiedza na temat rolnictwa, ty masz wiedzę na temat inżynierii? wiesz jak pracuje inżynier?

Dobra zwróciłaś uwagę na swój problem, ale dlaczego pomijasz tych ludzi którzy pracują pomiędzy twoim gospodarstwem, a sklepem?
Wcześniej Troll napisał, że towar się może zepsuć stąd odpowiednio każdy pośrednik, który ryzykuje utratę towaru dolicza sobie za to ryzyko. Jak kierowca płaci za paliwo by przetransportować owoce do sklepu to ma robić za friko?

Masz swój ogródek z brzydkimi, ale nie pryskanymi owocami, warzywami - dla siebie?

Dla mojego organizmu to bez różnicy czy jem owoce z chemią z Polski czy Hiszpanii, ale dla portfela jest różnica.

Niby czym się różni rolnictwo polskie od tego z Ukrainy, Hiszpanii, Holandii? Czemu oni mogą wyhodować taniej i jeszcze przetransportować na dłuższej drodze, tak by produkty się nie popsuły i zrobić to taniej?

Gospodarstwa ekologiczne muszą włożyć dużo pracy, by zapewnić jakość owoców, warzyw - i nie chodzi o wygląd, tylko o m.in. tą chemię. Dla mnie nie jest tożsame polskie to lepsze, widziałam wiele razy jak rolnicy mieli swoje ogródki na swoje potrzeby i pola - na sprzedaż, więc ja nie kupuję bajki, że trzeba płacić za polskie drożej, bo lepsze. Czas jakiś temu czytałam o truskawkach, przebadali je i okazało się, że hiszpańskie mają mniej chemii niż te rodzime.


Ewika99 napisał/a:

Wiesniaki powietrzem nie zyja??

no czym żyją? skoro im źle i muszą dopłacać do interesu i się jeszcze naharować jak wół?
Poza pracą w biedronce i pracą w sadzie umiesz coś jeszcze robić? masz jakieś zdolności by zająć się czymś innym?

Rolnik to tez normalny pracujacy czlowiek, taka uwaga mala. Nikt nie kwestionuje tego, ze posrednik musi zarobic. Owszem. Ale w tym roku zarobi kazdy, tylko nie plantator. Chyba mi nie powiesz, ze takie marze sa w porzadku? Ty liczysz paliwo posrednika, wiec policz ile kosztuje produkcja rolnika - nawozy, opryski, paliwo. To tez sa koszta. A czysty zysk? 20 gr/ kg wisni.  Dziwnym trafem tez slyszalam o tych badamych truskawkach, tylko ze tam mowili, ze owoce z OBU krajow mialy pozostalosci w normie. Pytasz, czym sie rozni polska malina od ukrainskiej? Np tym, ze pryska sie ja srodkami, ktore w Unii sa niedozwolone. Nikt tych importowanych owocow nie bada. Dopiero teraz.panstwo sie wzielo za kontrole, bo rolnicy podniesli szum. Idac twoim tokiem rozumowania - czym sie rozni polska truskawka od noemieckiej? No wlasnie. Niech zgadne? Tym, ze ma za soba swoich obywateli, dla ktorych ich owoce i rolnicy sa przed tymi z innych krajow? Serio.myslisz, ze.truskawka z.Hiszpnii zostala taniej wyprodukowana niz w Polsce? I jeszcze przejechala do nas pol Europy za polowe ceny? Zreszta, nawet te hiszpanskie owoce takie tanie nie sa. Nie po to zachodni kapital wykupil nasze przetwornir, by wspierac polskich rolnikow. Polska ma byc rynkiem zbytu dla zachodu, ich owoce i warzywa beda trafiac do ICH przetworni, ale w naszym kraju i pieniadz pozostanie w rekach obcokrajowcow.
P.S. Nie znam sie na inzynierii, wiec nie wypisuje bzdur. Na kasie w biedronce tez nigdy nie siedzialam i moze cie to zdziwi, ale z wyksztalcenia.jestem hotelarzem.

Aha, przeczytaj moje posty uwaznie. Pisalam juz o wlasnym ogrodku i czy warzywa sa tam pryskane, czy nie.
Averyl, masz pretensje, ze rolnicy pryskaja? To ty jako konsument zcaznij kupowac glowa, a nie oczami. Jesli kupujacy odrzuca owoce jak tylko zobaczy malenka niedoskonalosc, to nic dziwnego, ze rolnik musi pryskac. Na eksport owoc musi byc idealny, wtedy dopiero rolnik go.sprzeda. Pretensje do rolnikow? Przeciez dostosowuja sie do wymogow konsumenckich.

92

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Averyl napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Masz pojecie, co to praca w polu, sadzie? W lipcu mam wisnie, w sierpniu zaczynaja mi sie jesienne maliny, a we wrzesniu jablka. A wiesz, ze praca w sadzie jest takze zima?

Naprawdę pracujesz od stycznia do grudnia, od poniedziałku do piątku, zdumiewające!
Normalnie jak każdy pracujący człowiek! łoł!

A po co mi wiedza na temat rolnictwa, ty masz wiedzę na temat inżynierii? wiesz jak pracuje inżynier?

Dobra zwróciłaś uwagę na swój problem, ale dlaczego pomijasz tych ludzi którzy pracują pomiędzy twoim gospodarstwem, a sklepem?
Wcześniej Troll napisał, że towar się może zepsuć stąd odpowiednio każdy pośrednik, który ryzykuje utratę towaru dolicza sobie za to ryzyko. Jak kierowca płaci za paliwo by przetransportować owoce do sklepu to ma robić za friko?

Masz swój ogródek z brzydkimi, ale nie pryskanymi owocami, warzywami - dla siebie?

Dla mojego organizmu to bez różnicy czy jem owoce z chemią z Polski czy Hiszpanii, ale dla portfela jest różnica.

Niby czym się różni rolnictwo polskie od tego z Ukrainy, Hiszpanii, Holandii? Czemu oni mogą wyhodować taniej i jeszcze przetransportować na dłuższej drodze, tak by produkty się nie popsuły i zrobić to taniej?

Gospodarstwa ekologiczne muszą włożyć dużo pracy, by zapewnić jakość owoców, warzyw - i nie chodzi o wygląd, tylko o m.in. tą chemię. Dla mnie nie jest tożsame polskie to lepsze, widziałam wiele razy jak rolnicy mieli swoje ogródki na swoje potrzeby i pola - na sprzedaż, więc ja nie kupuję bajki, że trzeba płacić za polskie drożej, bo lepsze. Czas jakiś temu czytałam o truskawkach, przebadali je i okazało się, że hiszpańskie mają mniej chemii niż te rodzime.


Ewika99 napisał/a:

Wiesniaki powietrzem nie zyja??

no czym żyją? skoro im źle i muszą dopłacać do interesu i się jeszcze naharować jak wół?
Poza pracą w biedronce i pracą w sadzie umiesz coś jeszcze robić? masz jakieś zdolności by zająć się czymś innym?

Jeżeli nie czujesz różnicy jedząc pomidora z marketu, a z krzaka i jest Ci wszystko jedno, to Twoja sprawa. Tylko nie rozumiem dlaczego tak cisniesz po Autorce. Zwróciła uwagę na dość poważny problem dla naszej gospodarki. Wyraziłas juz swoje zdanie na ten temat. Wiedzy nie masz żadnej, więc nie wiem po co wypowiadasz się dalej.
Autorka o inżynierii się nie wypowiada.

I praca na roli jest 7 dni w tygodniu. Nie powiesz kurom, czy świni, że jest niedziela i dzis nie je, bo Ty masz wolne.
Na urlop również nie pojedziesz, bo również zwierzęta nie zrozumieją, że musisz odpocząć.
Ubiegając Twoje pytanie, nie masz ronic na ten temat łez, tylko jak się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj.

93

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Ja mam jedną uwagę tongue
może przestaniemy się przerzucać hasłami 20gr/kg, a zaczniesz normalnie pisać, ile zarabiasz?
Bo pisanie o jednym kg w momencie, kiedy masz czegoś kilkanaście ton jest pisaniem na wzbudzenie litości.

94

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Lady Loka napisał/a:

Ja mam jedną uwagę tongue
może przestaniemy się przerzucać hasłami 20gr/kg, a zaczniesz normalnie pisać, ile zarabiasz?
Bo pisanie o jednym kg w momencie, kiedy masz czegoś kilkanaście ton jest pisaniem na wzbudzenie litości.

Może mieć i 100 ton, tylko przez tą cenę pracownik do niej nie przyjdzie, a sami z mężem nie zdążą urwać wszystkich. Owoce się zmarnują.

95

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

W mojej okolicy w tym roku można było zakupić truskawki za pół ceny tego, co na bazarku, a tym bardziej w sklepie, ale pod warunkiem, że się je sobie samemu zerwało. W ten sposób właściciel plantacji uniknął wysokich kosztów pracy najemnej, sam zarobił znacznie więcej niż otrzymałby w skupie, z kolei nabywcy mieli możliwość mniej wyjąć ze swoich portfeli. Jasne, że przy dużej uprawie taka forma się nie sprawdzi, sami plantatorzy twierdzą, że w ten sposób pozbyli się tylko części zbiorów, ale i tak są zadowoleni.
Być może praktykuje się to już wszędzie, ale tego nie wiem.

Mam bardzo dużą rodzinę, jej spora część, notabene zamieszkująca w różnych częściach kraju, zajmuje się rolnictwem, ale już chyba wszyscy stali się elastyczni, nastawiając się na to, że rolnictwo stanowi tylko część ich dochodów. Jednym słowem zabezpieczyli się na takie sytuacje, które mają miejsce obecnie. Swoją drogą zimą mieliśmy duży zjazd rodzinny i nie zauważyłam, aby ktoś narzekał.
Zresztą każdy dobry przedsiębiorca lokuje środki w różne inwestycje, bo rynek ma to do siebie, że warunki lubią się zmieniać, a żeby biznes nie upadł, to kiedy jedna część przestaje być dochodowa, to inne muszą pozwolić w miarę stabilnie przeczekać i ten trudny okres przetrwać. 
I tylko jeden z wujków, który miał dużą hodowlę krów i ponad 100 ha ziemi, zmęczony pracą i niepewnością jutra, po prostu sprzedał połowę swojej roli, a drugą połowę dzierżawi - sam twierdzi, że żyje jak pączek w maśle. Tym niemniej on miał co sprzedać i ma co dzierżawić, a przecież nie wszyscy mają taką ilość hektarów.

96

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Lady Loka napisał/a:

Ja mam jedną uwagę tongue
może przestaniemy się przerzucać hasłami 20gr/kg, a zaczniesz normalnie pisać, ile zarabiasz?
Bo pisanie o jednym kg w momencie, kiedy masz czegoś kilkanaście ton jest pisaniem na wzbudzenie litości.

Nie, tylko nie litosc smile. Nie chodzi konkretnie tylko o mnie, a o wszystkich rolnikow. No jesli w tym roku bedzie okolo 20ton wisni, to jesli je sprzedam po 20 gr (po odjeciu pracownika), to mam na czysto 4 tysiace. Niestety, w tym roku na czesci mlodszych wisni widoczne sa uszkodzenia pogradowe, wiec takie wisnie skupowane sa za 35 gr w tej chwili. A wiec tak, do pracownika musialabym dolozyc. Wiec te wisnie sobie wisza, bo nie oplaci sie ich rwac. Wiec w sumie nawet nie wyszloby mi 4 tys za 20ton,bo czesc musialabym sprzedac po 35 gr. Malin w tym roku nie rwiemy, bo za 20 lubianek (oboje z mezem rwiemy) mielibysmy w NAJLEPSZYM wypadku 120 zl. Zeby bylo jasne - lubianki te duze, 3-kilowe. Od kiedy wprowadzono embargo do Rosji, zamknal nam sie rynek zbytu, wiec chociaz nasze jablka sa ladne, to musimy sprzedawac je na spad, bo zwyczajnie...sa za.malo pryskane. Nikt nie chce kupowac jablek nieidealnych. Na pewno bedzie cos okolo ponad 100 ton. Jesli cena bedzie, o jakiej sie slyszy, czyli 5 gr za kilo, to za 100 ton jablek wezmiemy...5 tys... To tyle, jesli chodzi o zarobki... No ale nie tylko to jest problemem rolnikow. Prawdziwym problemem jest nadmierny import i brak badan w kierunku pozostalosci. Jeszcze raz napisze: mam ciotke, ktora pracuje w przetworni. W nocy przyjezdzaja ogromne ilosci owocow z Ukrainy, ni e badane, nie kontrolowane. Pryskane sa te owoce srodkami, ktorych nie dopuszcza unia, wiec zeby zniwelowac pozostalosci, miesza sie je z.polskimi owocami. Potem, gdy przekroczona jest norma pestycydow, jak myslicice? Na kogo idzie cala wina? Na polskich rolnikow i ich owoce. Proceder jest ogromny. Dziwnym trafem zawsze afery z polskimi owocami wychodza wtedy, gdy rolnicy zaczynaja protestowac. I ten nieszczesny ASF, dlaczego wybija sie rolnikom nieraz wszystkie zdrowe swinie, skoro mieso z tych zarazonych oddaje sie do przetworni na.konserwy? I to wcale nie rolnik robi, tylko ci od " utylizacji". A moja ciotka mowi, ze polskiego miesa prawie w stokrotce ni e ma ( pracuje tam) tylko belgijskie czy holenderskie. Po prostu niszcza nam nasze plony, by swoje nam sprzedawac i zrobic z Polski rynek zbytu. Poki polski rolnik jest dla nich jakas konkurencja, to ceny sa w miare "niskie" . Gdy juz wykoncza polskiego rolnika, wtedy zacznie sie windowanie cen, bo kupic jedzenie bedzie trzeba, nikt sobie kolkiem tylka ni e zabije, za przwproszeniem. To jest ogromny problem. Na razie widza go sami rolnicy, natomiast trzeba uswiadomic cale spoleczenstwo.

97

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Olinka napisał/a:

W mojej okolicy w tym roku można było zakupić truskawki za pół ceny tego, co na bazarku, a tym bardziej w sklepie, ale pod warunkiem, że się je sobie samemu zerwało. W ten sposób właściciel plantacji uniknął wysokich kosztów pracy najemnej, sam zarobił znacznie więcej niż otrzymałby w skupie, z kolei nabywcy mieli możliwość mniej wyjąć ze swoich portfeli. Jasne, że przy dużej uprawie taka forma się nie sprawdzi, sami plantatorzy twierdzą, że w ten sposób pozbyli się tylko części zbiorów, ale i tak są zadowoleni.
Być może praktykuje się to już wszędzie, ale tego nie wiem.

Mam bardzo dużą rodzinę, jej spora część, notabene zamieszkująca w różnych częściach kraju, zajmuje się rolnictwem, ale już chyba wszyscy stali się elastyczni, nastawiając się na to, że rolnictwo stanowi tylko część ich dochodów. Jednym słowem zabezpieczyli się na takie sytuacje, które mają miejsce obecnie. Swoją drogą zimą mieliśmy duży zjazd rodzinny i nie zauważyłam, aby ktoś narzekał.
Zresztą każdy dobry przedsiębiorca lokuje środki w różne inwestycje, bo rynek ma to do siebie, że warunki lubią się zmieniać, a żeby biznes nie upadł, to kiedy jedna część przestaje być dochodowa, to inne muszą pozwolić w miarę stabilnie przeczekać i ten trudny okres przetrwać. 
I tylko jeden z wujków, który miał dużą hodowlę krów i ponad 100 ha ziemi, zmęczony pracą i niepewnością jutra, po prostu sprzedał połowę swojej roli, a drugą połowę dzierżawi - sam twierdzi, że żyje jak pączek w maśle. Tym niemniej on miał co sprzedać i ma co dzierżawić, a przecież nie wszyscy mają taką ilość hektarów.

Masz duzo racji w tym co piszesz. Ale przypuszczam, ze.zima nikt jeszcze nie wiedzial, jak dramatyczne beda ceny tego lata wink, dlatego nie narzekali. reszta, w tamtym roku byl przymrozek, komu sie uchowalo cos na polu, to wzial pieniadze by rok przezyc, a sie napracowal duzo mniej. Poza tym  w dobrej sytuacji sa ci, ktorzy maja po 100 i wiecej ha. Moga czesc sprzedac. Maloobszarowiec tego nie.moze zrobic, bo i tak ma niewiele. W Polsce jest wiekszosc malych gospodarstw i to one nie sa.pewne.jutra. Chociaz duze tez nie, bo znowu maja klopot z pracownikami...

98

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Kolejna, ktora.ulegla propagandzie. Pytanie, czy ty piszesz o.rolnikach, czy o bambrach, bo ja pisze o malych rolnikach, ktorych w Polsce jest njwiecej. O malych rodzinnych gospodarstwach. Tych wielkoobszarowcow nie ma tak duzo. Sprobuj wyzyc z np 5 ha pola za takie ceny, jakie.sa.dzisiaj. I mniej programu rolnik szuka.zony ogladaj.

Może już czas na małych rolników. Nie opłaca się produkcją kilku sztuk w manufakturze, nie opłaca się rolnikowanie na 5ha. Świat się zmienia i aby przetrwać trzeba produkować dużo i tanio. Nie zarobisz na 1ha pszenicy skoro w stanach uprawiana jest na tysiącach hektarów w każdym gospodarstwie. Nikt nie upominał się o PGR y jak upadały. Kupili je Holendrzy, Duńczycy założyli nowoczesne gospodarstwa po kilka tysięcy hektarów. Teraz to oni regulują ceny. Nikt nie płakał po tysiącach polskich firm sprzedanych za grosze. Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

Widzisz, zeby produkowac duzo, trxeba miec wielu pracownikow. W tym roku rolnik moze zaoferowac ludziom jakies 60 zl dniowki. Nikt za te pieniadze nie chce pracowac, co jest zupelnie zrozumiale. U nas jest wielu sadownikow, ktorzy produkuja duzo jablek, postawili chlodnie, przechowalnie i...Co z tego, skoro nie maja ludzi, bo ceny sa drastycznie niskie? I nie sprzedaja wcale do punktow skupu, tylko produkuja deser. Jak myslisz, ile bedzie kosxtowal deser? Max 50 gr. I taki rolnik ma powody do zadowolenia? A przeciez pobudowal chlodnie z agregatami, zdobyl odbiorcow, itd. Ja z mezem produkujemy pierwsza klase wisni. W tym roku daja nam za nia 90 gr. Pracownik chce 70 gr. Mi zostaje 20 gr za kilogram wisni. A gdzie moja praca, nawoz, ciecie drzewek? Maz sam tnie drzewka, by niwelowac koszta. Okazuje sie, ze pracownik bierze wiecej niz rolnik, ktory caly rok dba o uprawy. To jest patologia. Bez wzgledu na to, ile ha pola ma dane gospodarstwo.

No dobra. To teraz z mojego punktu widzenia- rolnik nie płaci ZUS tylko KRUS, czyli 10% tego co ja. Ale emeryturę chcecie mieć taką jak ja. Nie zorganizujcie się w związki/ spółdzielnie czy cokolwiek innego, żeby dyktować ceny. Żądacie kolejnego dofinansowania z podatków, czyli mojej kieszeni. Holendrzy którzy przejęli PGR y nie narzekają na ceny. Produkują, sprzedają, zarabiają. Ty żądasz pomocy od państwa. Jakim prawem? Bo tak?
Komuna zdechła. Czas cen regulowanych odszedł w niebyt razem z nią. Sojusz robotniczo-chłopskiej również. Twoje produkty są lepsze niż marketowe? Zrób coś z tym. Załóżcie wytwórnie soków, kompotów, dżemów. Przez trzydzieści lat wolnej gospodarki siedzicie na dupie i czekacie aż państwo rozwiąże wasze prywatne, osobiste problemy.
Jak Wałęsa obalał komunę toście radośnie klaskali w rączki, że to taki zajefajny gość. Ale to komuna obiecywała dać każdemu szczęście. Nowy, lepszy system polityczno-gospodarczy obiecał, że jak sobie zarobisz, to po zapłaceniu podatku możesz te pieniądze zatrzymać. Ale nikt nie obiecał że zarobisz. Bo kapitalizm i wolny rynek ma to do siebie, że jak nie zarobisz, to wszyscy będą mieli cię w d...e.

99

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:
troll napisał/a:

Może już czas na małych rolników. Nie opłaca się produkcją kilku sztuk w manufakturze, nie opłaca się rolnikowanie na 5ha. Świat się zmienia i aby przetrwać trzeba produkować dużo i tanio. Nie zarobisz na 1ha pszenicy skoro w stanach uprawiana jest na tysiącach hektarów w każdym gospodarstwie. Nikt nie upominał się o PGR y jak upadały. Kupili je Holendrzy, Duńczycy założyli nowoczesne gospodarstwa po kilka tysięcy hektarów. Teraz to oni regulują ceny. Nikt nie płakał po tysiącach polskich firm sprzedanych za grosze. Czemu akurat drobni rolnicy mają być tą wyjątkową grupą po której miałbym zapłakać? Dostosujcie się żeby przetrwać.

Widzisz, zeby produkowac duzo, trxeba miec wielu pracownikow. W tym roku rolnik moze zaoferowac ludziom jakies 60 zl dniowki. Nikt za te pieniadze nie chce pracowac, co jest zupelnie zrozumiale. U nas jest wielu sadownikow, ktorzy produkuja duzo jablek, postawili chlodnie, przechowalnie i...Co z tego, skoro nie maja ludzi, bo ceny sa drastycznie niskie? I nie sprzedaja wcale do punktow skupu, tylko produkuja deser. Jak myslisz, ile bedzie kosxtowal deser? Max 50 gr. I taki rolnik ma powody do zadowolenia? A przeciez pobudowal chlodnie z agregatami, zdobyl odbiorcow, itd. Ja z mezem produkujemy pierwsza klase wisni. W tym roku daja nam za nia 90 gr. Pracownik chce 70 gr. Mi zostaje 20 gr za kilogram wisni. A gdzie moja praca, nawoz, ciecie drzewek? Maz sam tnie drzewka, by niwelowac koszta. Okazuje sie, ze pracownik bierze wiecej niz rolnik, ktory caly rok dba o uprawy. To jest patologia. Bez wzgledu na to, ile ha pola ma dane gospodarstwo.

No dobra. To teraz z mojego punktu widzenia- rolnik nie płaci ZUS tylko KRUS, czyli 10% tego co ja. Ale emeryturę chcecie mieć taką jak ja. Nie zorganizujcie się w związki/ spółdzielnie czy cokolwiek innego, żeby dyktować ceny. Żądacie kolejnego dofinansowania z podatków, czyli mojej kieszeni. Holendrzy którzy przejęli PGR y nie narzekają na ceny. Produkują, sprzedają, zarabiają. Ty żądasz pomocy od państwa. Jakim prawem? Bo tak?
Komuna zdechła. Czas cen regulowanych odszedł w niebyt razem z nią. Sojusz robotniczo-chłopskiej również. Twoje produkty są lepsze niż marketowe? Zrób coś z tym. Załóżcie wytwórnie soków, kompotów, dżemów. Przez trzydzieści lat wolnej gospodarki siedzicie na dupie i czekacie aż państwo rozwiąże wasze prywatne, osobiste problemy.
Jak Wałęsa obalał komunę toście radośnie klaskali w rączki, że to taki zajefajny gość. Ale to komuna obiecywała dać każdemu szczęście. Nowy, lepszy system polityczno-gospodarczy obiecał, że jak sobie zarobisz, to po zapłaceniu podatku możesz te pieniądze zatrzymać. Ale nikt nie obiecał że zarobisz. Bo kapitalizm i wolny rynek ma to do siebie, że jak nie zarobisz, to wszyscy będą mieli cię w d...e.

Nie chce miec emerytury takiej jak ty. Gdzie to przeczytales? W pelni akceptuje fakt, ze bede miala ja nizsza, skoro place nizsze stawki. Dofinansowania tez nie chce z twojej kieszeni. Tylko hola hola, jesli rolnik wezmie dotacje z unii to lament, bo i z waszych podatkow idzie... A jak ktos chce wziac dotacje z unii, by otworzyc wlasny biznes, to juz jest ok? Jeszcze raz wyraznie napisze, ze rolnicy nie chca, by rzad im dawal pieniadze, tylko zeby objal kontrola import z zagranicy. Dociera to do ciebie? No jedynie tak moze wplynac na poprawe sytuacji. A ty mi ciagle tu qyjezdzasz z jakas jalmuzna z twoich podatkow. A co do Walesy - odczep sie, jak dzialala Solidarnosc w latach 90 biegalam w pampersie, a raczej w tetrze. Nie mialam wplywu na to, co kto komu i co przyklaskuje. Chetnie zaloze ta przetwornie sokow, tylko jak od 6 lat jestem rolniczka, tak jeszcze nie mialam okazji tyle zarobic, by to otworzyc. Pomimo dorabiania.

100 Ostatnio edytowany przez troll (2018-08-01 19:21:49)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Lady Siggy napisał/a:

Jeżeli nie czujesz różnicy jedząc pomidora z marketu, a z krzaka i jest Ci wszystko jedno, to Twoja sprawa. Tylko nie rozumiem dlaczego tak cisniesz po Autorce. Zwróciła uwagę na dość poważny problem dla naszej gospodarki. Wyraziłas juz swoje zdanie na ten temat. Wiedzy nie masz żadnej, więc nie wiem po co wypowiadasz się dalej.
Autorka o inżynierii się nie wypowiada.

I praca na roli jest 7 dni w tygodniu. Nie powiesz kurom, czy świni, że jest niedziela i dzis nie je, bo Ty masz wolne.
Na urlop również nie pojedziesz, bo również zwierzęta nie zrozumieją, że musisz odpocząć.
Ubiegając Twoje pytanie, nie masz ronic na ten temat łez, tylko jak się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj.

Autorka nie produkuje ekopomidorów na dzialce, a zajmuje się na średnia skalę sadownictwem. Praca w sadownictwie jest sezonowa. Czasem 7 dni w tygodniu, czasem przez miesiąc nic. Nie mówimy o mojej babci która na dwóch hektarach miała zboże, ziemniaki, kapustę, krówkę, kurki i świnkę. Mówimy o sadownictwie.
Zapewne czasy się nieco zmieniły, ale nadal są targi hurtowe, nadal stragany, nadal tzw. drobny handelek. Miałem do czynienia z sadownikami. Jak kupowałem jabłka, to cena hurtowa była niższa od detalicznej o ok. połowę. Czyli jak ja płacę w sklepie 2 zlote za jabłka, to sadownik brał za to zeta. Wierzę że koszty sadownika są spore, bo trzeba wyprodukować, zebrać, zapłacić opakowania, przechowalnie. Ale te przechowalnie przecież wybudował za zarobione pieniądze. Dom to nigdy nie był domek 80m2. To zawsze były chałupy po kilkaset metrów powierzchni. No przecież to nie bierze się z powietrza. I bajki o wiecznym dokładaniu do interesu ja nie kupuje. Raz w życiu widziałem biednego rolnika. Rolnik od którego kupowałem warzywa poczekał aż mu za nie zapłacę, żeby posłać dziecko do sklepu po chleb. Pozostali żyli dużo lepiej ode mnie, a płakali jakby mieli umrzeć z głodu.

101

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Przychodzi mi do głowy w zasadzie jedno - pier…… Hipolicie. Porady typu weź koszyk i sprzedawaj przy drodze... Może Ewika mogłaby i tak zrobić ale reszta kilkuset tysięcy rolników miałaby pójść w ślady za nią? A wy co, zamiast do markeciku po zakupy zasuwalibyście na polskie drogi i ryneczki? Owszem, części rolników udaje się w ten sposób trochę sprzedać ale jak masz 100 ton owoców, sąsiad ma 100 i kolejni po 100 ton, to życzę powodzenia.
Ogólnie wyczuwam tu objawy choroby sierocej po Balcerowiczu i pseudoliberałach z UW i PO, tych od magicznej ręki wolnego rynku i innych podobnych bzdur. Tymczasem za każdą magiczną ręką wolnego rynku tkwi jakiś konkretny kapitał, który nią kieruje. Większość negocjacji, które prowadziła Polska żeby wejść do UE związana była z warunkami jakie nam kraje starej Unii narzucały pod względem ochrony własnego rynku pracy, a w szczególności rolnictwa swoich krajów. To my musieliśmy się ugiąć żeby rolnik francuski czy niemiecki mógł spać spokojnie. Spróbujcie kupić ziemię rolną w krajach starej Unii, powodzenia życzę. Całe rolnictwo UE opiera się na dotowaniu i ochronie swoich rolników. Po co? Przecież można zagonić jakichś zacofanych "murzynów" od brudnej roboty, gdzieś tam w świecie i stamtąd przywozić tanią żywność? Płacić im grosze, a potem wciskać drogie przetwory, produkty którejś z wielu europejskich firm. Aaa, przepraszam "murzynów" można było znaleźć bliżej niż na jakimś zapadłym kontynencie. W dobrej lokalizacji, na przecięciu szlaków komunikacji lądowej. Nie trzeba nic ładować na powolne statki. Poszukajcie jakiejś znanej firmy o polskim rodowodzie zajmującej się przetwórstwem spożywczym, która pozostała w polskich rękach. Część cukrowni udało się utrzymać w polskich rękach. Magiczna ręka wolnego rynku lol Dopiero ten straszny, obecny rząd pod naciskiem protestujących wpadł na pomysł, że rządowe agencje mogą wywierać presje na magiczną rękę wolnego rynku dokonując interwencyjnych skupów i w ten sposób stanowiąc konkurencję i opcję wyboru dla sadowników i plantatorów. Co zresztą o ile wiem państwo robi już od dawna na rynku zbóż.
Cóż, co prawda uważam, że choroba sieroca po Balcerowiczu jest raczej nieuleczalna szczególnie jak idzie w parze z typowo polską zawiścią i dociekliwością "a ile ty zarabiasz i czy nie za dużo". Osobiście jestem przedsiębiorcą na ZUS. Żyję ze zleceń, których nikt mi nie daje i państwo też mi nie da, choćbym się oflagował i urządził głodówkę. Wychowując się od dziecka w sąsiedztwie wsi i mniej więcej znając jej realia w życiu nie wziąłbym się za rolnictwo, bo po prostu nie dałbym rady. To nie na moje siły i nerwy. Codziennie prawie widzę jak zapierniczają w polu. Jak to było? Żywią i bronią...

102 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2018-08-01 19:57:53)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Jeżeli nie czujesz różnicy jedząc pomidora z marketu, a z krzaka i jest Ci wszystko jedno, to Twoja sprawa. Tylko nie rozumiem dlaczego tak cisniesz po Autorce. Zwróciła uwagę na dość poważny problem dla naszej gospodarki. Wyraziłas juz swoje zdanie na ten temat. Wiedzy nie masz żadnej, więc nie wiem po co wypowiadasz się dalej.
Autorka o inżynierii się nie wypowiada.

I praca na roli jest 7 dni w tygodniu. Nie powiesz kurom, czy świni, że jest niedziela i dzis nie je, bo Ty masz wolne.
Na urlop również nie pojedziesz, bo również zwierzęta nie zrozumieją, że musisz odpocząć.
Ubiegając Twoje pytanie, nie masz ronic na ten temat łez, tylko jak się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj.

Autorka nie produkuje ekopomidorów na dzialce, a zajmuje się na średnia skalę sadownictwem. Praca w sadownictwie jest sezonowa. Czasem 7 dni w tygodniu, czasem przez miesiąc nic. Nie mówimy o mojej babci która na dwóch hektarach miała zboże, ziemniaki, kapustę, krówkę, kurki i świnkę. Mówimy o sadownictwie.
Zapewne czasy się nieco zmieniły, ale nadal są targi hurtowe, nadal stragany, nadal tzw. drobny handelek. Miałem do czynienia z sadownikami. Jak kupowałem jabłka, to cena hurtowa była niższa od detalicznej o ok. połowę. Czyli jak ja płacę w sklepie 2 zlote za jabłka, to sadownik brał za to zeta. Wierzę że koszty sadownika są spore, bo trzeba wyprodukować, zebrać, zapłacić opakowania, przechowalnie. Ale te przechowalnie przecież wybudował za zarobione pieniądze. Dom to nigdy nie był domek 80m2. To zawsze były chałupy po kilkaset metrów powierzchni. No przecież to nie bierze się z powietrza. I bajki o wiecznym dokładaniu do interesu ja nie kupuje. Raz w życiu widziałem biednego rolnika. Rolnik od którego kupowałem warzywa poczekał aż mu za nie zapłacę, żeby posłać dziecko do sklepu po chleb. Pozostali żyli dużo lepiej ode mnie, a płakali jakby mieli umrzeć z głodu.

Przyszlo ci do glowy, ze te przechowalnie i chlodnie to na kredyty? Byla koniunktura na rynku, rolnik zarabial, wiec i dom mu postawic wolno bylo. Ale taki rolnik pracowal calutki rok, nie ze przez miesiac nic. Tak, w sadownictwie. Lepiej napisz, jak sie handlowcy, skupujac od rolnikow za grosze, a sprzedajac po cenie...No wlasnie.
Aha, a kryzys w rolnictwie dotyczy nie tylko sadownikow. Dotyczy tez producentow warzyw, zboza, rzepaku (oni nie moga zakontraktowac swojego produktu z kolei, bo handlowcy nie chca, za to chetnie kontraktuja rzepak na Ukrainie), producentow trzody chlewnej, ktorym wybija sie zdrowe zwierzeta i taki rolnik zostaje jednego dnia doslownie z niczym, producentow mleka, bo musza placic w kary, gdy krowa da za duzo mleka... Tak, jedna kobieta dostala 90 tys kary od unii, bo krowy za duzo mleka dawaly. Kryzys dotyczy tez producentow owocow miekkich, bo oni sa w trudnej sytuacji, nie przetrzymaja owocu na krzaku, musza sprzedac.ty jako handlowiec powinienes doskonale o tym wiedziec. To nie jest problem jednej branzy. Tu cale rolnictwo upada.

103

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

104 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-01 20:00:38)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

A całkiem niedawno była afera na Słowacji, że polską marchewkę i coś tam jeszcze przepakowywano i sprzedawano jako słowackie smile

EDIT: O, znalazłam. Artykuł pochodzi z serwisu farmer.pl - a tytuł mówi sam za siebie, na Słowaków polscy rolnicy są za to źli... smile


Czy to obrona przed fałszowaniem żywności, czy już protekcjonizm?

Na stronie internetowej słowackiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi 18 maja opublikowano informację o kontroli warzyw przeprowadzonej w hurtowniach.

Jak podano, w kwietniu inspektorzy żywności przeprowadzili 10 kontroli w hurtowniach, których celem było sprawdzenie, czy ich właściciele nie manipulowali pochodzeniem warzyw, które wysłali do sklepów. Stwierdzono, że polską marchew i pietruszkę operatorzy magazynu kierowali do sklepów jako słowacką. Nieprawidłowości zostały ujawnione przez kontrolerów w dokumentach dostawy, w których brakowało obowiązkowego wskazania kraju pochodzenia.

Warzywa nie trafią na półki sklepowe, a inspektorzy żywności zabronią ich sprzedaży. Hurtownikom grozi grzywna w wysokości do 100 tysięcy euro.

- Warzywa lub owoce pochodzące od słowackich hodowców mają wyższą wartość odżywczą niż owoce, które przemieszczają się tysiące kilometrów i dojrzewają w sztucznych warunkach w magazynach lub na statkach. Niestety okazuje się, że spekulanci nadużywają tego faktu – zacytowano wypowiedź wicepremier i minister Gabrieli Matecnej.

Inspektorzy żywności będą kontynuować kontrole mające na celu sprawdzenie prawdziwego kraju pochodzenia owoców i warzyw przez cały rok. Resort rolnictwa przeprowadził w zeszłym roku około 45 000 inspekcji jakości i bezpieczeństwa żywności – podano.

- To świetne ostrzeżenie dla innych spekulantów, którzy chcą pasożytować na dobrej reputacji słowackich produktów. Będziemy surowo karać tych, którzy w ten sposób szkodzą nie tylko konsumentom, ale także uczciwym słowackim rolnikom - podsumowała minister Gabriela Matecna.

105 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2018-08-01 20:04:01)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

A całkiem niedawno była afera na Słowacji, że polską marchewkę i coś tam jeszcze przepakowywano i sprzedawano jako słowackie smile

Pewnie tak. Ale to przeciez nie rolnicy robia, tylko handlarze. Tyle, ze na Slowacji jest kara cos kolo 500 tys zl za oszustwo, wiec jak juz nakryja handlarzy.na takim procederze,to szybko im sie odechciewa takich zagran. U nas natomiast ta kara wymosi...500 zl. Wiec handlarze wyprawiajaw, co chca.

I wlasnie, wkleilas artykul, gdzie ta kara jest wyluszczona. I bardzo dobrze. Powinni karac handlarzy, bo to oni odpowiadaja za te machloje.

106

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

A całkiem niedawno była afera na Słowacji, że polską marchewkę i coś tam jeszcze przepakowywano i sprzedawano jako słowackie smile

Pewnie tak. Ale to przeciez nie rolnicy robia, tylko handlarze. Tyle, ze na Slowacji jest kara cos kolo 500 tys zl za oszustwo, wiec jak juz nakryja handlarzy.na takim procederze,to szybko im sie odechciewa takich zagran. U nas natomiast ta kara wymosi...500 zl. Wiec handlarze wyprawiajaw, co chca.

Edytowałam poprzedni post. Chodzi mi bardziej nie o same kary, tylko jak to robią inne państwa (ochrona przed fałszowaniem kraju pochodzenia), to polscy rolnicy się oburzają. Czyli jak to naprawdę jest? Dobra taka ochrona, te kary czy nie? Czy jak Kali przepakowywać, to można, a jak Kali nie sprzedać, bo ktoś inny przepakować, to już lament?

107

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Snake napisał/a:

Przychodzi mi do głowy w zasadzie jedno - pier…… Hipolicie. Porady typu weź koszyk i sprzedawaj przy drodze... Może Ewika mogłaby i tak zrobić ale reszta kilkuset tysięcy rolników miałaby pójść w ślady za nią? A wy co, zamiast do markeciku po zakupy zasuwalibyście na polskie drogi i ryneczki? Owszem, części rolników udaje się w ten sposób trochę sprzedać ale jak masz 100 ton owoców, sąsiad ma 100 i kolejni po 100 ton, to życzę powodzenia.
Ogólnie wyczuwam tu objawy choroby sierocej po Balcerowiczu i pseudoliberałach z UW i PO, tych od magicznej ręki wolnego rynku i innych podobnych bzdur. Tymczasem za każdą magiczną ręką wolnego rynku tkwi jakiś konkretny kapitał, który nią kieruje. Większość negocjacji, które prowadziła Polska żeby wejść do UE związana była z warunkami jakie nam kraje starej Unii narzucały pod względem ochrony własnego rynku pracy, a w szczególności rolnictwa swoich krajów. To my musieliśmy się ugiąć żeby rolnik francuski czy niemiecki mógł spać spokojnie. Spróbujcie kupić ziemię rolną w krajach starej Unii, powodzenia życzę. Całe rolnictwo UE opiera się na dotowaniu i ochronie swoich rolników. Po co? Przecież można zagonić jakichś zacofanych "murzynów" od brudnej roboty, gdzieś tam w świecie i stamtąd przywozić tanią żywność? Płacić im grosze, a potem wciskać drogie przetwory, produkty którejś z wielu europejskich firm. Aaa, przepraszam "murzynów" można było znaleźć bliżej niż na jakimś zapadłym kontynencie. W dobrej lokalizacji, na przecięciu szlaków komunikacji lądowej. Nie trzeba nic ładować na powolne statki. Poszukajcie jakiejś znanej firmy o polskim rodowodzie zajmującej się przetwórstwem spożywczym, która pozostała w polskich rękach. Część cukrowni udało się utrzymać w polskich rękach. Magiczna ręka wolnego rynku lol Dopiero ten straszny, obecny rząd pod naciskiem protestujących wpadł na pomysł, że rządowe agencje mogą wywierać presje na magiczną rękę wolnego rynku dokonując interwencyjnych skupów i w ten sposób stanowiąc konkurencję i opcję wyboru dla sadowników i plantatorów. Co zresztą o ile wiem państwo robi już od dawna na rynku zbóż.
Cóż, co prawda uważam, że choroba sieroca po Balcerowiczu jest raczej nieuleczalna szczególnie jak idzie w parze z typowo polską zawiścią i dociekliwością "a ile ty zarabiasz i czy nie za dużo". Osobiście jestem przedsiębiorcą na ZUS. Żyję ze zleceń, których nikt mi nie daje i państwo też mi nie da, choćbym się oflagował i urządził głodówkę. Wychowując się od dziecka w sąsiedztwie wsi i mniej więcej znając jej realia w życiu nie wziąłbym się za rolnictwo, bo po prostu nie dałbym rady. To nie na moje siły i nerwy. Codziennie prawie widzę jak zapierniczają w polu. Jak to było? Żywią i bronią...

No to a propos pierdolicie Hipolicie.
Rynek hurtowy to nie handel przy drodze, a sprzedaż setek kilogramów jednorazowo w miejscu gdzie taki handel się odbywa.

Zasady rolnictwa są w calej unii podobne jeśli nie takie same. Znam rolników którzy wynajmują ziemię bez opłat, żeby tylko utrzymać dotacje. Skoro tak, to na tych wiśniach równie gówniano wychodzą Niemcy, Holendrzy, Francuzi jak i Polacy. Do naszej autorki, czy do zakładów w jej okolicy, jeżdżą nocami całe kolumny tirów z przemytem i nikt nic z tym nie robi. A ja po takiej informacji mam łapać transparent i na wiejską, bo przecież dziewczyna by mnie nie okłamała.
Ty mieszkasz obok wsi, więc jesteś znawcą tematu. Ja za to, po kilku latach współpracy z osobami z tego środowiska, mam syndrom choroby sierocej po Balcerowiczu. Ok.
A jak już chodzi o ten ostatni zarzut o zawiść, to w dupie mam ile to dziewczę zarabia. To ona narzeka że zarabia za mało. Ja tylko, znając nieco to środowisko, uważam że albo kłamie, albo jest wyjątkowo nieogarnięta, bo gdybym miał wyrzucić 15 ton, to sprzedałbym 14 ton za bezcen, a tone (a to w miesiąc kiedy są zbiory jest realne) po 7 złotych w drobnym handlu. To dałoby jej średnio podwójna cenę za kilogram. Albo wręcz zebrał sam tone i sprzedał po te siedem ziko. Mnie roboty, więcej kasy., Ewentualnie można wyciąć te drzewa, posiać żyto i bez żadnej roboty wziąć dofinansowanie z Unii. Parę groszy za uprawę i na czysto też weźmie te trzy tysiące pracując w sumie może z tydzień.

108

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
troll napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:

Jeżeli nie czujesz różnicy jedząc pomidora z marketu, a z krzaka i jest Ci wszystko jedno, to Twoja sprawa. Tylko nie rozumiem dlaczego tak cisniesz po Autorce. Zwróciła uwagę na dość poważny problem dla naszej gospodarki. Wyraziłas juz swoje zdanie na ten temat. Wiedzy nie masz żadnej, więc nie wiem po co wypowiadasz się dalej.
Autorka o inżynierii się nie wypowiada.

I praca na roli jest 7 dni w tygodniu. Nie powiesz kurom, czy świni, że jest niedziela i dzis nie je, bo Ty masz wolne.
Na urlop również nie pojedziesz, bo również zwierzęta nie zrozumieją, że musisz odpocząć.
Ubiegając Twoje pytanie, nie masz ronic na ten temat łez, tylko jak się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj.

Autorka nie produkuje ekopomidorów na dzialce, a zajmuje się na średnia skalę sadownictwem. Praca w sadownictwie jest sezonowa. Czasem 7 dni w tygodniu, czasem przez miesiąc nic. Nie mówimy o mojej babci która na dwóch hektarach miała zboże, ziemniaki, kapustę, krówkę, kurki i świnkę. Mówimy o sadownictwie.
Zapewne czasy się nieco zmieniły, ale nadal są targi hurtowe, nadal stragany, nadal tzw. drobny handelek. Miałem do czynienia z sadownikami. Jak kupowałem jabłka, to cena hurtowa była niższa od detalicznej o ok. połowę. Czyli jak ja płacę w sklepie 2 zlote za jabłka, to sadownik brał za to zeta. Wierzę że koszty sadownika są spore, bo trzeba wyprodukować, zebrać, zapłacić opakowania, przechowalnie. Ale te przechowalnie przecież wybudował za zarobione pieniądze. Dom to nigdy nie był domek 80m2. To zawsze były chałupy po kilkaset metrów powierzchni. No przecież to nie bierze się z powietrza. I bajki o wiecznym dokładaniu do interesu ja nie kupuje. Raz w życiu widziałem biednego rolnika. Rolnik od którego kupowałem warzywa poczekał aż mu za nie zapłacę, żeby posłać dziecko do sklepu po chleb. Pozostali żyli dużo lepiej ode mnie, a płakali jakby mieli umrzeć z głodu.

Przyszlo ci do glowy, ze te przechowalnie i chlodnie to na kredyty? Byla koniunktura na rynku, rolnik zarabial, wiec i dom mu postawic wolno bylo. Ale taki rolnik pracowal calutki rok, nie ze przez miesiac nic. Tak, w sadownictwie. Lepiej napisz, jak sie handlowcy, skupujac od rolnikow za grosze, a sprzedajac po cenie...No wlasnie.
Aha, a kryzys w rolnictwie dotyczy nie tylko sadownikow. Dotyczy tez producentow warzyw, zboza, rzepaku (oni nie moga zakontraktowac swojego produktu z kolei, bo handlowcy nie chca, za to chetnie kontraktuja rzepak na Ukrainie), producentow trzody chlewnej, ktorym wybija sie zdrowe zwierzeta i taki rolnik zostaje jednego dnia doslownie z niczym, producentow mleka, bo musza placic w kary, gdy krowa da za duzo mleka... Tak, jedna kobieta dostala 90 tys kary od unii, bo krowy za duzo mleka dawaly. Kryzys dotyczy tez producentow owocow miekkich, bo oni sa w trudnej sytuacji, nie przetrzymaja owocu na krzaku, musza sprzedac.ty jako handlowiec powinienes doskonale o tym wiedziec. To nie jest problem jednej branzy. Tu cale rolnictwo upada.

Jakoś normalny Nowak i Kowalski mają m2 na 35 lat w kredycie i nikt im tego kredytu nie dotuje. Nikt się nie użala jak ich wyleją z roboty... Sorry życie.

109

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

A całkiem niedawno była afera na Słowacji, że polską marchewkę i coś tam jeszcze przepakowywano i sprzedawano jako słowackie smile

Pewnie tak. Ale to przeciez nie rolnicy robia, tylko handlarze. Tyle, ze na Slowacji jest kara cos kolo 500 tys zl za oszustwo, wiec jak juz nakryja handlarzy.na takim procederze,to szybko im sie odechciewa takich zagran. U nas natomiast ta kara wymosi...500 zl. Wiec handlarze wyprawiajaw, co chca.

Edytowałam poprzedni post. Chodzi mi bardziej nie o same kary, tylko jak to robią inne państwa (ochrona przed fałszowaniem kraju pochodzenia), to polscy rolnicy się oburzają. Czyli jak to naprawdę jest? Dobra taka ochrona, te kary czy nie? Czy jak Kali przepakowywać, to można, a jak Kali nie sprzedać, bo ktoś inny przepakować, to już lament?


Wybacz, ale nie rozumiem cie teraz. Rolnikowi nikt nie mowi, gdzie trafiaja jego owoce. Pierwsze slysze, by polscy rolnicy sie oburzali z tego powodu. Wrecz przeciwnie: mowia, ze panstwo polskie powinno wziac przyklad ze Slowacji i nakladac wieksze kary, bo 500 zl to smieszna kwota.

110

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Na Podlasiu ludzie jeżdżą zbierać  borówkę na Białoruś. Czyli białoruski chłop bogatszy od polskiego?

111 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-01 20:31:11)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Wybacz, ale nie rozumiem cie teraz. Rolnikowi nikt nie mowi, gdzie trafiaja jego owoce. Pierwsze slysze, by polscy rolnicy sie oburzali z tego powodu. Wrecz przeciwnie: mowia, ze panstwo polskie powinno wziac przyklad ze Slowacji i nakladac wieksze kary, bo 500 zl to smieszna kwota.

Zacytowałam artykuł z portalu rolniczego, jego tytuł wyraźnie wskazuje na to, że polscy rolnicy nie są zadowoleni z tych kar na Słowacji. Zastanawiają się, czy to nie jest już protekcjonizm... Ale u nas chcą, żeby były. Dlatego pytam - taka podwójna moralność?

Rolnik ukraiński też nie ma pojęcia, dokąd jadą jego owoce, cieszy się, że sprzedał... A handlowiec - no cóż, taka jego praca, że chce kupić jak najtaniej, a jak najdrożej sprzedać. Jeśli opłaca mu się przywozić z Ukrainy, a nie kupować w Polsce, to kto i co ma na to poradzić?

Mam kolegę, który od lat prowadzi warzywniak i wprost klientom nieraz mówi - pomidory dzisiaj przywiozłem jakieś tam mołdawskie (przykładowo, nie mam pojęcia, skąd te pomidory wtedy były), bo nasze się do niczego nie nadawały. Albo - dziś ziemniaki greckie, bo wczoraj przywiozłem polskie i 200 kilo dziś od razu do wyrzucenia (nie wiem, czy kogoś dziwi, że ziemniaki kupuje za dajmy na to 50 groszy, a sprzedaje po 2 zeta, skoro 200 kilo musi wywalić...). W sezonie truskawkowym sprzedawał piękne truskawki po 8 zeta za kilo, bo znalazł jakiegoś fajnego gościa na giełdzie, podczas gdy obok na osiedlu rozłożył się bezpośrednio straszny rolnik i ciężko był po tygodniu zdziwiony, że nie sprzedają mu się jego zdechłe po 12... z ogórkami teraz tak samo. Więc da się sprzedawać tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

112

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

Widzisz, nie jestem już handlowcem. Moja działalność się nie opłacała, więc się przebranżowiłem.
Nie obchodzi mnie ile zarabiasz. Skoro za mało, to zmień branże i tyle. A jeśli wystarczająco, to rób dalej to co robisz. A to czy marchewki, wiśnie czy arbuzy które kupuje, pochodzą z kraju A czy B mam w nosie. W żarciu które kupujemy jest i tak tyle chemii, że to czy ta chemia pochodzi ze wschodu czy zachodu nic nie zmienia.
Nie działa na mnie reklama "dobre bo polskie", "Äpfel aus Niedersachsen", czy nastojaszczaja russkaja wodka. Oceniam wygląd i smak.

113

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Snake napisał/a:

Przychodzi mi do głowy w zasadzie jedno - pier…… Hipolicie. Porady typu weź koszyk i sprzedawaj przy drodze... Może Ewika mogłaby i tak zrobić ale reszta kilkuset tysięcy rolników miałaby pójść w ślady za nią? A wy co, zamiast do markeciku po zakupy zasuwalibyście na polskie drogi i ryneczki? Owszem, części rolników udaje się w ten sposób trochę sprzedać ale jak masz 100 ton owoców, sąsiad ma 100 i kolejni po 100 ton, to życzę powodzenia.
Ogólnie wyczuwam tu objawy choroby sierocej po Balcerowiczu i pseudoliberałach z UW i PO, tych od magicznej ręki wolnego rynku i innych podobnych bzdur. Tymczasem za każdą magiczną ręką wolnego rynku tkwi jakiś konkretny kapitał, który nią kieruje. Większość negocjacji, które prowadziła Polska żeby wejść do UE związana była z warunkami jakie nam kraje starej Unii narzucały pod względem ochrony własnego rynku pracy, a w szczególności rolnictwa swoich krajów. To my musieliśmy się ugiąć żeby rolnik francuski czy niemiecki mógł spać spokojnie. Spróbujcie kupić ziemię rolną w krajach starej Unii, powodzenia życzę. Całe rolnictwo UE opiera się na dotowaniu i ochronie swoich rolników. Po co? Przecież można zagonić jakichś zacofanych "murzynów" od brudnej roboty, gdzieś tam w świecie i stamtąd przywozić tanią żywność? Płacić im grosze, a potem wciskać drogie przetwory, produkty którejś z wielu europejskich firm. Aaa, przepraszam "murzynów" można było znaleźć bliżej niż na jakimś zapadłym kontynencie. W dobrej lokalizacji, na przecięciu szlaków komunikacji lądowej. Nie trzeba nic ładować na powolne statki. Poszukajcie jakiejś znanej firmy o polskim rodowodzie zajmującej się przetwórstwem spożywczym, która pozostała w polskich rękach. Część cukrowni udało się utrzymać w polskich rękach. Magiczna ręka wolnego rynku lol Dopiero ten straszny, obecny rząd pod naciskiem protestujących wpadł na pomysł, że rządowe agencje mogą wywierać presje na magiczną rękę wolnego rynku dokonując interwencyjnych skupów i w ten sposób stanowiąc konkurencję i opcję wyboru dla sadowników i plantatorów. Co zresztą o ile wiem państwo robi już od dawna na rynku zbóż.
Cóż, co prawda uważam, że choroba sieroca po Balcerowiczu jest raczej nieuleczalna szczególnie jak idzie w parze z typowo polską zawiścią i dociekliwością "a ile ty zarabiasz i czy nie za dużo". Osobiście jestem przedsiębiorcą na ZUS. Żyję ze zleceń, których nikt mi nie daje i państwo też mi nie da, choćbym się oflagował i urządził głodówkę. Wychowując się od dziecka w sąsiedztwie wsi i mniej więcej znając jej realia w życiu nie wziąłbym się za rolnictwo, bo po prostu nie dałbym rady. To nie na moje siły i nerwy. Codziennie prawie widzę jak zapierniczają w polu. Jak to było? Żywią i bronią...

No to a propos pierdolicie Hipolicie.
Rynek hurtowy to nie handel przy drodze, a sprzedaż setek kilogramów jednorazowo w miejscu gdzie taki handel się odbywa.

Zasady rolnictwa są w calej unii podobne jeśli nie takie same. Znam rolników którzy wynajmują ziemię bez opłat, żeby tylko utrzymać dotacje. Skoro tak, to na tych wiśniach równie gówniano wychodzą Niemcy, Holendrzy, Francuzi jak i Polacy. Do naszej autorki, czy do zakładów w jej okolicy, jeżdżą nocami całe kolumny tirów z przemytem i nikt nic z tym nie robi. A ja po takiej informacji mam łapać transparent i na wiejską, bo przecież dziewczyna by mnie nie okłamała.
Ty mieszkasz obok wsi, więc jesteś znawcą tematu. Ja za to, po kilku latach współpracy z osobami z tego środowiska, mam syndrom choroby sierocej po Balcerowiczu. Ok.
A jak już chodzi o ten ostatni zarzut o zawiść, to w dupie mam ile to dziewczę zarabia. To ona narzeka że zarabia za mało. Ja tylko, znając nieco to środowisko, uważam że albo kłamie, albo jest wyjątkowo nieogarnięta, bo gdybym miał wyrzucić 15 ton, to sprzedałbym 14 ton za bezcen, a tone (a to w miesiąc kiedy są zbiory jest realne) po 7 złotych w drobnym handlu. To dałoby jej średnio podwójna cenę za kilogram. Albo wręcz zebrał sam tone i sprzedał po te siedem ziko. Mnie roboty, więcej kasy., Ewentualnie można wyciąć te drzewa, posiać żyto i bez żadnej roboty wziąć dofinansowanie z Unii. Parę groszy za uprawę i na czysto też weźmie te trzy tysiące pracując w sumie może z tydzień.


Jesli sie nie zorientowales to pisze o.wszystkich rolnikach. Nie tylko o sobie. Klamie? Z.zarobkami? To.se.kuzwa wejdz na strone np ekosady, zobaczysz ile oferuja.za kg wisni. Na.pierwszej stronie pisze. Albo na MD Macierzynski. Linkow.wklejac.nie.mozna, wiec tego nie.robie. Ha ha, sprzedalbys 14 ton za bezcen, ale czy ty nie rozumiesz, ze za.bezcen.nie.ma ludzi do zbioru??? Jak mam to zebrac? Myslisz, ze ludzie nie sprzedaja na rynkach u nas? Jada do Sandomierza jakies 60 km i sprzedaja na gieldzie. Tylko ile wezmie kg rolnik w samochod? Wiecej jak 100 kg dziennie nie wezmie. Na gieldzie wisnia po 3 zl. Zarobi wiec 300 zl, w tym paliwo, oplata placowa i zostanie mu ile? A moze ciagnikiem ma jechac do tego Sandomierza? Jezdza tez do Krasnika, 30 km. Ile tego nasprzedaja, jak myslisz?

114

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Wybacz, ale nie rozumiem cie teraz. Rolnikowi nikt nie mowi, gdzie trafiaja jego owoce. Pierwsze slysze, by polscy rolnicy sie oburzali z tego powodu. Wrecz przeciwnie: mowia, ze panstwo polskie powinno wziac przyklad ze Slowacji i nakladac wieksze kary, bo 500 zl to smieszna kwota.

Zacytowałam artykuł z portalu rolniczego, jego tytuł wyraźnie wskazuje na to, że polscy rolnicy nie są zadowoleni z tych kar na Słowacji. Zastanawiają się, czy to nie jest już protekcjonizm... Ale u nas chcą, żeby były. Dlatego pytam - taka podwójna moralność?

Rolnik ukraiński też nie ma pojęcia, dokąd jadą jego owoce, cieszy się, że sprzedał... A handlowiec - no cóż, taka jego praca, że chce kupić jak najtaniej, a jak najdrożej sprzedać. Jeśli opłaca mu się przywozić z Ukrainy, a nie kupować w Polsce, to kto i co ma na to poradzić?

Mam kolegę, który od lat prowadzi warzywniak i wprost klientom nieraz mówi - pomidory dzisiaj przywiozłem jakieś tam mołdawskie (przykładowo, nie mam pojęcia, skąd te pomidory wtedy były), bo nasze się do niczego nie nadawały. Albo - dziś ziemniaki greckie, bo wczoraj przywiozłem polskie i 200 kilo dziś od razu do wyrzucenia (nie wiem, czy kogoś dziwi, że ziemniaki kupuje za dajmy na to 50 groszy, a sprzedaje po 2 zeta, skoro 200 kilo musi wywalić...). W sezonie truskawkowym sprzedawał piękne truskawki po 8 zeta za kilo, bo znalazł jakiegoś fajnego gościa na giełdzie, podczas gdy obok na osiedlu rozłożył się bezpośrednio straszny rolnik i ciężko był po tygodniu zdziwiony, że nie sprzedają mu się jego zdechłe po 12... z ogórkami teraz tak samo. Więc da się sprzedawać tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

Wprost przeciwnie. Z tego, co sie orientuje, a rozmawiam z rolnikami to przyklaskuja Slowacji. Twierdzisz, ze praca handlowca polega na wprowadzaniu konsumenta w blad, to wybacz, ale nie masz racji. Niech sobie beda ukrainskie maliny w Polsce, niech sobie bedzi e polska marchewka na Slowacji, ale niech wyrazne zaznacza, skad towar pochodzi. Pierwotnie, a nie po przepakowaniu.

115

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Zreszta, jako handlowiec, widze ze zgrabnie odwracasz uwage od procederow przepakowywania zagranicznych towarow i sprzedawania ich jako nasze, od procederu skupowania po cenach dumpingowanych, itd.czepiajac sie zawziecie krusu i tych horrendalnych niby zarobkow.

Widzisz, nie jestem już handlowcem. Moja działalność się nie opłacała, więc się przebranżowiłem.
Nie obchodzi mnie ile zarabiasz. Skoro za mało, to zmień branże i tyle. A jeśli wystarczająco, to rób dalej to co robisz. A to czy marchewki, wiśnie czy arbuzy które kupuje, pochodzą z kraju A czy B mam w nosie. W żarciu które kupujemy jest i tak tyle chemii, że to czy ta chemia pochodzi ze wschodu czy zachodu nic nie zmienia.
Nie działa na mnie reklama "dobre bo polskie", "Äpfel aus Niedersachsen", czy nastojaszczaja russkaja wodka. Oceniam wygląd i smak.

Ty nie rozumiesz. Piszesz, ze masz w nosie, ale wielu nie ma. Zeby jeszcze pochodzily te owoce czy warzywa z tego kraju, ktory pisze. Problem w tym, ze nie pochodza. Dlatego polskie rolnictwo tak czy siak upadnie, bo Niemcowi, czy Francuzowi nie jest wszystko jedno, a Polakowi tak.

116

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

W sumie jakby mój mąż nad czymś pracował przez 8 miesięcy i zysk z tego wyniósłby 2000 PLN to kazałabym mu znaleźć sobie mniej czasochłonne hobby.

117 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-08-01 20:52:30)

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Wybacz, ale nie rozumiem cie teraz. Rolnikowi nikt nie mowi, gdzie trafiaja jego owoce. Pierwsze slysze, by polscy rolnicy sie oburzali z tego powodu. Wrecz przeciwnie: mowia, ze panstwo polskie powinno wziac przyklad ze Slowacji i nakladac wieksze kary, bo 500 zl to smieszna kwota.

Zacytowałam artykuł z portalu rolniczego, jego tytuł wyraźnie wskazuje na to, że polscy rolnicy nie są zadowoleni z tych kar na Słowacji. Zastanawiają się, czy to nie jest już protekcjonizm... Ale u nas chcą, żeby były. Dlatego pytam - taka podwójna moralność?

Rolnik ukraiński też nie ma pojęcia, dokąd jadą jego owoce, cieszy się, że sprzedał... A handlowiec - no cóż, taka jego praca, że chce kupić jak najtaniej, a jak najdrożej sprzedać. Jeśli opłaca mu się przywozić z Ukrainy, a nie kupować w Polsce, to kto i co ma na to poradzić?

Mam kolegę, który od lat prowadzi warzywniak i wprost klientom nieraz mówi - pomidory dzisiaj przywiozłem jakieś tam mołdawskie (przykładowo, nie mam pojęcia, skąd te pomidory wtedy były), bo nasze się do niczego nie nadawały. Albo - dziś ziemniaki greckie, bo wczoraj przywiozłem polskie i 200 kilo dziś od razu do wyrzucenia (nie wiem, czy kogoś dziwi, że ziemniaki kupuje za dajmy na to 50 groszy, a sprzedaje po 2 zeta, skoro 200 kilo musi wywalić...). W sezonie truskawkowym sprzedawał piękne truskawki po 8 zeta za kilo, bo znalazł jakiegoś fajnego gościa na giełdzie, podczas gdy obok na osiedlu rozłożył się bezpośrednio straszny rolnik i ciężko był po tygodniu zdziwiony, że nie sprzedają mu się jego zdechłe po 12... z ogórkami teraz tak samo. Więc da się sprzedawać tak, żeby wszyscy byli zadowoleni.

Wprost przeciwnie. Z tego, co sie orientuje, a rozmawiam z rolnikami to przyklaskuja Slowacji. Twierdzisz, ze praca handlowca polega na wprowadzaniu konsumenta w blad, to wybacz, ale nie masz racji. Niech sobie beda ukrainskie maliny w Polsce, niech sobie bedzi e polska marchewka na Slowacji, ale niech wyrazne zaznacza, skad towar pochodzi. Pierwotnie, a nie po przepakowaniu.

Gdzie ja stwierdziłam, że praca handlowca polega na wprowadzaniu ludzi w błąd??? Podałam przykład handlowca, który właśnie tłumaczy ludziom, skąd dokładnie pochodzi towar, który sprzedaje - i dodatkowo tłumaczy im, dlaczego. On to mówi klientom, nie do mnie z tyłu sklepu... i jakoś ludziom nie przeszkadzają te greckie ziemniaki czy francuski czosnek, bo mają do niego zaufanie i wiedzą, że skoro nie przywiózł polskich, to znaczy, że się nie nadawały do jedzenia. Albo jakość była niezbyt (lekko powiedziane) adekwatna do ceny. Truskawki sprzedawał nasze, tylko że udało mu się trafić na inteligentnego rolnika, któremu się podobało, ze ktoś o 4 rano od niego wszystko weźmie hurtem, to i cenę obniżył - opłacalne dla obu stron, zamiast czekać do wieczora na zbawienie, bo może ktoś kupi drożej - ale jakby te truskawki nie były ładne, to zapomnij, że ten mój kolega by się tak dogadywał... Niektórzy rolnicy przywożą mu towar prosto do kiosku, nie musi kupować na giełdzie - np. właśnie wiśnie - więc też się obu stronom opłaca. No, przykro mi.

118

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:

Ewentualnie można wyciąć te drzewa, posiać żyto i bez żadnej roboty wziąć dofinansowanie z Unii.

Rozumiem, że to oferta wobec autorki? Przyjedziesz z Reichu, za darmo jej wykarczujesz drzewa, zaorasz, zawapniujesz, dobry niemiecki nawóz za darmo przywieziesz i rozpylisz. Dobre, niemieckie ziarno na obsiew też za darmo będziesz miał i w urlop posiejesz. Potem będziesz brał urlop i będziesz wpadał z dobrym, niemieckim środkiem na chwasty. Na koniec wpadniesz na żniwa i dobrym, niemieckim kombajnem raz, dwa jej te plony zbierzesz i załadujesz naczepy. Potem resztę urlopu spędzisz w kolejce do punktu skupu i na koniec przywieziesz jej gotówkę do ręki, a talon na pieniądze ze skupu weźmiesz sobie do Niemiec i będziesz grzecznie czekał aż kasa spłynie. Za wszystko powiesz jedyne skromne - a co to dla mnie, zrobiłem to dla przyjemności i odpoczynku!

A propos dobrych, niemieckich kombajnów i ciągników. Hurra jesteśmy w UE, krainie szczęścia i wolnego rynku. Swobody przepływu kapitału, ludzi i handlu. Polski producent ciągników pomyślał sobie - o Niemcy to bogaty kraj, bogaci rolnicy, otworzę tam przedstawicielstwo i będę sprzedawał dobre, polskie ciągniki! A guzik z pętelką! Każdy urząd i instytucja jaka tylko mogła uniemożliwiała mu sprzedaż w Niemczech polskich ciągników. Sprawa oparła się o prośbę, o interwencję polskiego premiera w rządzie niemieckim, że jak to tak? Jest wolny rynek czy nie? Magiczna ręka wolnego rynku...

119

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Snake napisał/a:
troll napisał/a:

Ewentualnie można wyciąć te drzewa, posiać żyto i bez żadnej roboty wziąć dofinansowanie z Unii.

Rozumiem, że to oferta wobec autorki? Przyjedziesz z Reichu, za darmo jej wykarczujesz drzewa, zaorasz, zawapniujesz, dobry niemiecki nawóz za darmo przywieziesz i rozpylisz. Dobre, niemieckie ziarno na obsiew też za darmo będziesz miał i w urlop posiejesz. Potem będziesz brał urlop i będziesz wpadał z dobrym, niemieckim środkiem na chwasty. Na koniec wpadniesz na żniwa i dobrym, niemieckim kombajnem raz, dwa jej te plony zbierzesz i załadujesz naczepy. Potem resztę urlopu spędzisz w kolejce do punktu skupu i na koniec przywieziesz jej gotówkę do ręki, a talon na pieniądze ze skupu weźmiesz sobie do Niemiec i będziesz grzecznie czekał aż kasa spłynie. Za wszystko powiesz jedyne skromne - a co to dla mnie, zrobiłem to dla przyjemności i odpoczynku!

To ci tak się wyrwało apropos zawiści?

Każdy musi sobie radzić w życiu sam. Czemu to niby ja miałbym jej zapewniać źródło dochodu?
Kobieta twierdzi że z kilku hektarów upraw ma kilkutysięczne dochody. Domaga się żeby rząd to zmienił. Ja natomiast wiem, że kwoty o których ona wspomina są mniejsze niż dotacje do upraw zbożowych. No to po cholerę robi to co jej się nie opłaca, skoro na tej samej ziemi może mniejszym wysiłkiem osiągnąć porównywalny dochód?
No ale przyszedł snake i zrobił z tego wojnę ideologiczną. Pojechał łamaną polszczyzną, wyjechał z reichem, żeby okazać pogardę dla Niemców, bez przytaczania konkretnych faktów rzuca jakieś demagogiczne hasła. Brawo dla pana w berecie.

120

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

W jednym poscie wypominasz rolnikom dotacje, a w drugim kazesz je brac? Wez sie zastanow. Ty chyba naprawde myslisz, ze praca rolnika polega na braniu doplat i pierdzeniu w fotel. Brawo ty. Jeszcze raz ci napisz, mam nadzieje, ze jasno i wyraznie: NIkT nie chce, by panstwo doplacalo czy ustalalo ceny, rolnicy chca, by rzad bardziej dbal o rodzimy rynek, tak jak robia to kraje zachodnie, i by bardziej kontrolowano towar przywozony do Polski. Nie wiem, jak ci to prosciej przedlozyc. Swoja droga, jak chodzi o kupno od poslkiego rolnika, to beee,b za duzo pryskaja, bla bla, a jesli chodzi o kupno z zagranicy to niech bedzie bo w sumie mi wszystko jedno, a chemia jest wszedzie.

121

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
czekoladazfigami napisał/a:

W sumie jakby mój mąż nad czymś pracował przez 8 miesięcy i zysk z tego wyniósłby 2000 PLN to kazałabym mu znaleźć sobie mniej czasochłonne hobby.

No. W sumie powinni tak postapic wszyscy, co sie rolnictwem zajmuja. Wszyscy. A ty bys jadla, to co ci zaserwuja wielkie fermy. Na pewno ekologiczne to nie jest.

122

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
troll napisał/a:
Snake napisał/a:
troll napisał/a:

Ewentualnie można wyciąć te drzewa, posiać żyto i bez żadnej roboty wziąć dofinansowanie z Unii.

Rozumiem, że to oferta wobec autorki? Przyjedziesz z Reichu, za darmo jej wykarczujesz drzewa, zaorasz, zawapniujesz, dobry niemiecki nawóz za darmo przywieziesz i rozpylisz. Dobre, niemieckie ziarno na obsiew też za darmo będziesz miał i w urlop posiejesz. Potem będziesz brał urlop i będziesz wpadał z dobrym, niemieckim środkiem na chwasty. Na koniec wpadniesz na żniwa i dobrym, niemieckim kombajnem raz, dwa jej te plony zbierzesz i załadujesz naczepy. Potem resztę urlopu spędzisz w kolejce do punktu skupu i na koniec przywieziesz jej gotówkę do ręki, a talon na pieniądze ze skupu weźmiesz sobie do Niemiec i będziesz grzecznie czekał aż kasa spłynie. Za wszystko powiesz jedyne skromne - a co to dla mnie, zrobiłem to dla przyjemności i odpoczynku!

To ci tak się wyrwało apropos zawiści?

Każdy musi sobie radzić w życiu sam. Czemu to niby ja miałbym jej zapewniać źródło dochodu?
Kobieta twierdzi że z kilku hektarów upraw ma kilkutysięczne dochody. Domaga się żeby rząd to zmienił. Ja natomiast wiem, że kwoty o których ona wspomina są mniejsze niż dotacje do upraw zbożowych. No to po cholerę robi to co jej się nie opłaca, skoro na tej samej ziemi może mniejszym wysiłkiem osiągnąć porównywalny dochód?
No ale przyszedł snake i zrobił z tego wojnę ideologiczną. Pojechał łamaną polszczyzną, wyjechał z reichem, żeby okazać pogardę dla Niemców, bez przytaczania konkretnych faktów rzuca jakieś demagogiczne hasła. Brawo dla pana w berecie.

Kolejna Twoja wtopa....nie ma dotacji do zboża w PL od co najmniej 2 lat.


PS Ewika, szkoda zdrowia na tą dyskusję z byle....   serio.

123

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Napisałeś, że coś można wziąć bez żadnej roboty, to myślałem, że tą robotę za kogoś odwalisz. No ale jednak nie... to tylko kolejna ze złotych porad internetowych. Ha, a ja głupi sprzedałem taką żyłę złota!

124

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
Ewika99 napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

W sumie jakby mój mąż nad czymś pracował przez 8 miesięcy i zysk z tego wyniósłby 2000 PLN to kazałabym mu znaleźć sobie mniej czasochłonne hobby.

No. W sumie powinni tak postapic wszyscy, co sie rolnictwem zajmuja. Wszyscy. A ty bys jadla, to co ci zaserwuja wielkie fermy. Na pewno ekologiczne to nie jest.

Ekologiczne to są pomidorki na gnoju u baci pod warunkiem że przy szosie nie rosną. A jakby mój chłop 2000 po po 8 miesiącach przyniósł, to bym powiedziała, żeby  do roboty normalnej się wziął. Sorry ale ma dziecko, które zaraz idzie na studia. Trzeba dziewczynie przyszłość zapewnić... Skoro wam się te 5 ha nie opłaca moze warto pomyśleć o czymś innym...

125

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Nie chodzi mi o to, zeby sie pozalic, ile ja zarabiam. Problem maja wszyscy rolnicy. Rozwiazalby sie, gdyby panstwo bardziej dbalo o rodzimy rynek, bardziej kontrolowalo towar, jaki przywozony jest do Polski. A nie, drogi trollu,, dawalo mi dotacje.z.twoich podatkow. W nosie je mam. Za dotacje chleba nie kupie, co najwyzej nawoz, a jego jesc nie bede. Chcialam zwrocic.uwage na ogromny proceder w Polsce, na wyzysk ludzi. Widocznie niektorym wszystko jedno, kogo beda dorabiac, byle by to rodak nie byl... Ogromne pieniadze.na tym zbijaja nieuczciwi handlowcy. A placi.za.to konsument. Jesli natomiast zainterosowalam ludzi/pobudzilam do dyskusji/ czy w jakikolwiek inny sposob uswiadomilam, to dobrze zeobilam piszac tutaj. Ktos tak pelen ignorancji jak Czekoladazfigami moze nie wiedziec, co sie dzieje z.rolnictwem, tym.bardziej podburzana zlotymi
myslami bylego handlowca, ale ktos/ kto chociaz odrobine sie orientuje w sytuacji, wie, ze napisalam prawde. Czy poruszylam wazny problem? To.sie tak naprawde okaze za.kilka /nascie lat, gdy ni e bedziemy mieli nie tylko stoczni, czy gornictwa, ale tez rolnictwa.

126

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
czekoladazfigami napisał/a:
Ewika99 napisał/a:
czekoladazfigami napisał/a:

W sumie jakby mój mąż nad czymś pracował przez 8 miesięcy i zysk z tego wyniósłby 2000 PLN to kazałabym mu znaleźć sobie mniej czasochłonne hobby.

No. W sumie powinni tak postapic wszyscy, co sie rolnictwem zajmuja. Wszyscy. A ty bys jadla, to co ci zaserwuja wielkie fermy. Na pewno ekologiczne to nie jest.

Ekologiczne to są pomidorki na gnoju u baci pod warunkiem że przy szosie nie rosną. A jakby mój chłop 2000 po po 8 miesiącach przyniósł, to bym powiedziała, żeby  do roboty normalnej się wziął. Sorry ale ma dziecko, które zaraz idzie na studia. Trzeba dziewczynie przyszłość zapewnić... Skoro wam się te 5 ha nie opłaca moze warto pomyśleć o czymś innym...

Toz ci tu pisza wszyscy, ze prawie wszyscy rolnicy dorabiaja, bo nie wyzyja w.roku takim jak ten. Co ty? Czytac ze.zrozumieniem nie potrafisz? Pewnie gdyby na wsiach byly jakies fabryki, kina, restauracje, ewentualnie inne miejsca.pracu, to niejeden by pieprznal ta robote na polu. Nie uwazasz?

127

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Łaaa... wtedy wszyscy wszystko pieprzniemy i pojedziemy se do Reichu...

128

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

No to trzymaj się tej gospodarki, grzeb w ziemi i miej sobie wiśnie, których nikt nie chce... Twoja sprawa. Niestety, od siedzenia na forum  kasy nie przybywa. Przynajmniej nie na tym...

129

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!

Obawiam sie, ze juz niedlugo wink No nic nie dano rady wojnami, to gospodarczo nas wykoncza. W sumie to genialne. Zachodni kapital kupil nasze przetwornie, wprowadzil swoje markety i sprzedaje swoje towary, ktore trafiaja do tychze nie naszych marketow na naszej ziemi. Jak potrzeba wiecej surowca, to zniesie sie cla z taniej Ukrainy i towar bedzie trafial do zachodnich przetworni, a potem do zachodnich marketow w Polsce. A Polacy niech sie martwia - wolny rynek wszak. A ze juz Niemcy ograniczyli od razu import ukrainskich malin 40 %, jak tylko unia cla zniosla to szczegolik w tym "wolnym rynku". Im wolno. Polsce nie. Bo my mamy wolny rynek.

130

Odp: Niszcza polskie rolnictwo!
czekoladazfigami napisał/a:

No to trzymaj się tej gospodarki, grzeb w ziemi i miej sobie wiśnie, których nikt nie chce... Twoja sprawa. Niestety, od siedzenia na forum  kasy nie przybywa. Przynajmniej nie na tym...

Nie kochana, wyjezdzam za granice. Wiec przezyje. Bez twoich podatkow, podkreslam. Niesmowite, co? Wisnie to akurat zaklady chca, tak jak i jablka. Caly ambarans tkwi w tym, ze oni chca of rolnika za darmo niemal. Gwarantuje ci, ze beda skupowac do ostatniej pesteczki. Tyle ze chca za darmo. A tu figa. Wielu rolnikow zostawilo na drzewach. I jeszcze po raz chyba setny mowie, ze problemem nie jest moj brak zarobku, no nikt ni e chce kupic, tylko zla polityka panstwa i zlodziejskie procedery, machloje. To jest problem.

Posty [ 66 do 130 z 240 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Niszcza polskie rolnictwo!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024