Nasza Majka jest z nami już 18lat. Od zawsze był to bardzo zajmujący pies. Ostatnimi czasy zauważyłam, że chyba już nie poznaje domowników... przesypia całe dnie ( co jest zrozumiałe dla psów w tym wieku), z trudem chodzi, siusia pod siebie... A w nocy... zamienia się w diabła wcielonego. Już nie pamiętam kiedy udało mi się przespać więcej niż jedną godzinę. Zachowuje się tak jakby nie wiedziała gdzie się znajduje ani co robi... Spędziłam z nią większość życia ale od jakiegoś czasu z rodziną zaczęliśmy się zastanawiać czy nie ulżyć jej i nie poddać eutanazji... Stąd moje pytanie - czy to jest już wystarczający powód, zby uśpić psa?
P.S. Proszę bez hejtu, bo to jest naprawdę bardzo ciężka i trudna decyzja ale żal patrzeć jak ona z dnia na dzień traci siły i nas nie rozpoznaje...
Moja psinka ma nowotwór i też gdzieś w głowie pojawia mi się taki dylemat. Na razie przyjęłam słowa weterynarza, że tak długo jak pies chce żyć, to nie ma powodu by usypiać go... chociaż szczerze powiedziawszy nie wiem, czy jestem zdolna do podjęcia takiej decyzji.
Porozmawiaj z weterynarzem jeśli powodem jest tylko niewygoda, że pies hałasuje nocą to trochę mało jak dla mnie. Jeśli jednak jego zachowanie jest spowodowane podeszłym wiekiem i jakimiś chorobami - to być może warto ulżyć psu.
Swoją drogą, czy ktoś zna jakieś badania, jakieś publikacje o tym jak cierpią zwierzęta? Z tego co znalazłam jak do tej pory wynika, że weterynarza sami za bardzo nie wiedzą, a zwierzęta nie okazują tego aż tak bardzo i potrafią "normalnie" funkcjonować mimo bólu.
Moja Majka miała ponad 12 lat gdy zaatakowała ją padaczka pourazowa. Po kilku miesiącach nieustannej walki (psinka dostawała ataków epileptycznych, potem chodziła w różnych kierunkach nie zważając na przeszkody, miała problemy ze wzrokiem i wiele innych ) i katorgi poddalismy się z rodzicami. Odeszła spokojna, trzymania przeze mnie. Mimo, że wtedy miałem wątpliwości czy dobrze robię, z perspektywy czasu to bardzo dobra decyzja.
Anno a co na to wet?
Wydaje mi się,że przede wszystkim powinnaś to z nim skonsultować.
od jakiegoś czasu z rodziną zaczęliśmy się zastanawiać czy nie ulżyć jej i nie poddać eutanazji....
Ulżyć psu, czy ulżyć sobie, bo opieka nad starym zwierzęciem jest męcząca?
Czy pies ma jakieś dolegliwości bólowe, cierpi? Co robicie, żeby ułatwić suczce codzienne funkcjonowanie i zapewnić większy komfort?
Tak, ma dolegliwości bólowe. Ma bakterie w uszach, od miesiąca dostaje antybiotyki i zastrzyki. Ma zanik mięśni w tylnej łapie, przez co prawie nie może chodzić. Jest praktycznie ślepa, bo po operacji okazało się, że ma alergię na jeden ze składników narkozy i pękła jej źrenica. Więc sorry, ale mimo tego, że się staramy, jej się nie poprawia, więc wypraszam sobie teksty czy chcemy ulżyć sobie. Widzimy, że cierpi. Weterynarz boi się dawać jej silniejsze leki, bo mówi, że serce może już nie wytrzymać. Dodatkowo Majka ma zęby do wyrwania a to wiąże się z narkozą a to oznacza obciążenie serca. Byliśmy już w paru różnych gabinetach ale praktycznie każdy reaguje tak samo jak usłyszy ile ona ma lat i jak dużo już miała operacji...
Ulżyć psu, czy ulżyć sobie, bo opieka nad starym zwierzęciem jest męcząca?
?
Kurcze, tak może napisać ktoś, kto nigdy nie miał czworonożnego przyjaciela w domu.
Nawet nie wie jak trudno podjąć taką decyzję, z jakim stresem to się wiąże. Jaka to przykrość, jaki żal......
Bo jesteś w rozbiciu, chcesz ratować przyjaciela a z drugiej strony widzisz jego cierpienie i wiesz, że tylko będzie gorzej....
Wiem jakie to trudne. Ale Twoja psinka nie ma szans na poprawe jakosci zycia, wiec to juz tylko takie czekanie na najgorsze. Do tego cierpi. Meczy sie w nocy. ...przykro mi to stwierdzic, ale ja bym sie nie zastanawiala. Uspilam dwa psy. Przy pierwszym odwlekalam ten moment w czasie jak sie tylko dalo. Z perspektywy czasu widze,ze tylko zafundowalam mu kilka tygodni w bolu. Szczerze? Po prostu mi bylo latwiej podjac te decyzje, bo byl juz pol przytomny i nie patrzyl mi tymi slodkimi slepiami w oczy. Ale ile on sie wycierpial to jego.
Z drugim psem juz nie popelnilam tego bledu. Nie bylo szans na poprawe, tylko zaczelo go bardziej bolec podjelismy decyzje o uspieniu i to nie bylo latwe, bo chociaz go bolalo mial co jakis czas przeblyski, machal ogonem, oczy mu sie swiecily, chcial wstac, bawic sie, ale cialo nie dawalo rady. I jak tu uspic takiego wesolego psa, ktory chce zyc? A no tak, ze masz swiadomosc ze bardzo bardzo cierpi. I to jest dla niego przysluga, zeby sobie spokojnie zasnal. Gdyby jeszcze w gre wchodzilo jego zycie, ale Twoj pies powoli odchodzi. Chcesz, zeby zyl miesiac dluzej w cierpieniu (bedzie tylko gorzej), czy chcesz mu tego oszczedzic? Tu nie ma nad czym sie zastanawiac, czy cierpi juz wystarczajaco, zeby go uspic? Tu jest tylko kwestia tego, ze Ty nie chcesz sie z nim zegnac i trzymasz go przy zyciu, ktore aktualnie jest dla niego gehenna.
A tak poza tym, to bardzo bardzo mi przykro. Trudno zegnac sie z przyjacielem. Pocieszajace jest, ze dozyl 18 r.ż. to bardzo wiele i zapewne przez caly ten czas mocno o niego dbaliscie.