Wcześniej relacje budowałam na zasadzie: miły, przystojny, wspaniały, dobry, zaradny, pracowity, wykształcony, ładnie sie wysławia, kocha mnie, ja jego, mamy podobne zainteresowania i tysiąc innych rzeczy i uwaga: NIE WYSZŁO!! Bo po czasie sie okazało, że wyszło wiele rzeczy. I chyba wiele osób tak ma, nie sądzisz Cyngli? Więc może jednak lepsze jest budowanie czegoś powoli zaczynając, ze facet jest właśnie miły, podoba mi się, ja jemu szalenie, że jest dobry dla dzieci, łagodny, nie podnosi głosu, ludzie go lubią, rodzina (bo poznałam) mówi, że to człowiek do życia, tylko nieogarnięty z kasą, nie ma nałogów, nie przeklina. To mało jest? To mam jak księżna szukać ideału? Zastanawiam sie po prostu czy facet sie ogarnie czy nie. Jeśli tak, to mi będzie pasował. Bo reszta mi pasuje. Jedyna rzecz to: NI JEST OGARNIĘTY ŻYCIOWO. Może jest to spowodowane czymś, on mnie zapewnia, że ogarnie się, że będę mogła na nim polegać. Więc niby dlaczego mam coś rzucić nawet nie spróbowawszy?
Medulla - tylko problem w tym, że ja z KAŻDYM czuję ze to nie to
Przed tym spotykałam się (bez dzieci, nic nie wiedziały) z kilkoma facetami, wszyscy chcieli czegoś, każdego spławiłam. Jeden klał i był materialistą, chciał mi dom stawiać, drugi mi sie ni e podobał z wyglądu, trzeci coś tam itd. I dlatego wiem, że swięta też nie jestem i może to jest właśnie coś dobrego co mnie w życiu czeka i może po prostu powinnam dać szansę? Nad tym sie zastanawiam ![]()
Nirvanka, jeszcze raz - BARDZO SŁUSZNIE I prawdziwie piszesz, dziękuję. Bardzo to biorę pod uwagę. Natomiast nie jest tak że on nic z tym nie robi, bo jednak znalazł dodatkową robotę i zostaje te nadgodziny, wczoraj też jak mu powiedziałam, co o tym myślę, że nie zostaje, został. Także on ROBI co trzeba. Pracował całe swoje życie i to ciężko. Nigdy nie był na utrzymaniu kobiety. Mi bardziej chodzi o to, że on takiego kierownictwa wymaga, a ja na to siły i chęci nie mam, bo wolę się na dzieciach skoncentrować, na jego też, bo jak coś robię to robię dobrze i jego dziecko też traktuję jak swoje. A on ma dbać o siebie i o nas, a nie zawracać mi dodatkowo glowę. Ot i tyle. I to mu powiedziałam. I on powiedział, że robi wszystko aby to spełnić. Jak na razie nie wiem co będzie, bo dopiero na stałe wraca za miesiąc i wszystko sie okazę. I właśnie ta decyzja: czy do siebie czy do mnie i próbować to składać.