Tak jak w tytule wątku. Poznałam faceta, ma 33 lata. Jest z charakteru bardzo fajny, wszystko jest ok, jest jedna wada. Otóż on NIC nie ma. Zaczyna się od tego, że nie ma matury. Skończył liceum, matury nie zrobił. Poszedł do wojska, był tam około 4 lat, potem poznał starszą 10 lat kobietę, pobrali się, mają dziecko. Ponieważ nie mógł znaleźć pracy w PL (rzucił wojsko, bo m.in ona nie chciała mieć męża żołnierza), wyjechali za granicę. Tam on zdobył pracę, gdzie pracował około 7 lat. Praca w jakiejś fabryce. Ona umarła, on się nią przez 4 lata opiekował (rak). Gdy umarła, on się załamał psychicznie. Ponieważ nie dawał rady za granicą sam, dał dziecko do PL do dziadków. Przez rok dziecko było bez niego w PL. On spłacał długi po chorobie żony, poszły na to podobno wszelkie oszczędności, został jeszcze z długami. Około rok po jej śmierci poznał mnie. Tak jak mówię, charakter ma miły, jest porządnym dobrym człowiekiem, bardzo łagodnym itd. Ale jednak bardzo boję się jego niezaradności. Tylko nie wiem już czy ja nie przesadzam? On ciągle tłumaczy się, ze przez chorobę stracił wszystko, że miał dużo oszczędności, że dobrze mu szło za granicą. Ale ja bardzo boję się, że on jest zwyczajnie niezaradny. Wraca teraz do Polski, nie mam pojęcia jaką pracę on chce tu niby mieć, bez wykształcenia?? Od razu mówił, że on będzie szukał takiej, jaka mu będzie odpowiadać, nawet będzie rzucał te które mu nie pasują, ale u licha, co on niby oczekuje?? Bez wykształcenia? Tam nie miał nawet dobrego auta za granicą. On ciągle powtarza, że w życiu liczy sie miłość i dobroć, a nie kasa kasa kasa. Że ja mam wielkie wymagania, że przesadzam. A ja się boję takiego faceta. Ja sama jestem niezależna, mam pracę, mam mieszkanie. On przez ten rok po śmierci żony pospłacał niby długi, ale nadal nie wyszedł na zero, jeszcze cos tam mu zostanie. Ja znam ludzi, którzy wyjechali za granicę i jeszcze przywieźli pieniądze, a on jeszcze możę będzie miał dług, za mieszkanie, które ma spłacać po 100 zł przez 2 lata co miesiąc. Znaczy za czynsz, nie za mieszkanie na własność. Czy z takim facetem w ogóle warto zaczynać cokolwiek? Czy to nieudacznik życiowy? On chce wrócić do Polski do domu swoich rodziców, gdzie mieszkają rodzice i brat z żoną. Jemu mają zrobić jakiś pokój czy dwa i mają tam tak siedzieć. A on też chętny byłby się od razu do mnie wprowadzić. Ja już naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Żeby go jakoś zachęcić do spłty długów, powiedziałam aby teraz tam zdobył jeszcze inną pracę, i faktycznie chodzi, pracuje cały tydzień, nawet w weekendy, na tygodniu bierze nadgodziny, więc pracuje dużo. A dzisiaj mi powiedział, że dzisiaj nadgodzin nie bierze, bo sie zmęczył!!! No u licha jasnego, dziecka nie ma, u dziadków jest, sam mieszka, po pracy może przyjechać do domu i spać i odpoczywać. Ja bym tak zrobiła jakbym miała długi. Powiedzcie mi proszę co myślicie? Szkoda mi z niego zrezygnować, bo jest naprawdę łagodny i dobry, widać, że bardzo ważna jest dla niego rodzina, nie pali, nie pije, nie ma nałogów, lubi ciepło rodzinne, być w domu, ale nie wiem, załamuje mnie to jego podejście takie do życia. i chyba niezaradność? Ja nie chcę mieć dużego dziecka i się jeszcze martwić jego robotą i brakiem czegokolwiek, bo w PL zaczyna w wieku 33 lat od zera....
Tak jak w tytule wątku. Poznałam faceta, ma 33 lata. Jest z charakteru bardzo fajny, wszystko jest ok, jest jedna wada. Otóż on NIC nie ma. Zaczyna się od tego, że nie ma matury. Skończył liceum, matury nie zrobił. Poszedł do wojska, był tam około 4 lat, potem poznał starszą 10 lat kobietę, pobrali się, mają dziecko. Ponieważ nie mógł znaleźć pracy w PL (rzucił wojsko, bo m.in ona nie chciała mieć męża żołnierza), wyjechali za granicę. Tam on zdobył pracę, gdzie pracował około 7 lat. Praca w jakiejś fabryce. Ona umarła, on się nią przez 4 lata opiekował (rak). Gdy umarła, on się załamał psychicznie. Ponieważ nie dawał rady za granicą sam, dał dziecko do PL do dziadków. Przez rok dziecko było bez niego w PL. On spłacał długi po chorobie żony, poszły na to podobno wszelkie oszczędności, został jeszcze z długami. Około rok po jej śmierci poznał mnie. Tak jak mówię, charakter ma miły, jest porządnym dobrym człowiekiem, bardzo łagodnym itd. Ale jednak bardzo boję się jego niezaradności. Tylko nie wiem już czy ja nie przesadzam? On ciągle tłumaczy się, ze przez chorobę stracił wszystko, że miał dużo oszczędności, że dobrze mu szło za granicą. Ale ja bardzo boję się, że on jest zwyczajnie niezaradny. Wraca teraz do Polski, nie mam pojęcia jaką pracę on chce tu niby mieć, bez wykształcenia?? Od razu mówił, że on będzie szukał takiej, jaka mu będzie odpowiadać, nawet będzie rzucał te które mu nie pasują, ale u licha, co on niby oczekuje?? Bez wykształcenia? Tam nie miał nawet dobrego auta za granicą. On ciągle powtarza, że w życiu liczy sie miłość i dobroć, a nie kasa kasa kasa. Że ja mam wielkie wymagania, że przesadzam. A ja się boję takiego faceta. Ja sama jestem niezależna, mam pracę, mam mieszkanie. On przez ten rok po śmierci żony pospłacał niby długi, ale nadal nie wyszedł na zero, jeszcze cos tam mu zostanie. Ja znam ludzi, którzy wyjechali za granicę i jeszcze przywieźli pieniądze, a on jeszcze możę będzie miał dług, za mieszkanie, które ma spłacać po 100 zł przez 2 lata co miesiąc. Znaczy za czynsz, nie za mieszkanie na własność. Czy z takim facetem w ogóle warto zaczynać cokolwiek? Czy to nieudacznik życiowy? On chce wrócić do Polski do domu swoich rodziców, gdzie mieszkają rodzice i brat z żoną. Jemu mają zrobić jakiś pokój czy dwa i mają tam tak siedzieć. A on też chętny byłby się od razu do mnie wprowadzić. Ja już naprawdę nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Żeby go jakoś zachęcić do spłty długów, powiedziałam aby teraz tam zdobył jeszcze inną pracę, i faktycznie chodzi, pracuje cały tydzień, nawet w weekendy, na tygodniu bierze nadgodziny, więc pracuje dużo. A dzisiaj mi powiedział, że dzisiaj nadgodzin nie bierze, bo sie zmęczył!!! No u licha jasnego, dziecka nie ma, u dziadków jest, sam mieszka, po pracy może przyjechać do domu i spać i odpoczywać. Ja bym tak zrobiła jakbym miała długi. Powiedzcie mi proszę co myślicie? Szkoda mi z niego zrezygnować, bo jest naprawdę łagodny i dobry, widać, że bardzo ważna jest dla niego rodzina, nie pali, nie pije, nie ma nałogów, lubi ciepło rodzinne, być w domu, ale nie wiem, załamuje mnie to jego podejście takie do życia. i chyba niezaradność? Ja nie chcę mieć dużego dziecka i się jeszcze martwić jego robotą i brakiem czegokolwiek, bo w PL zaczyna w wieku 33 lat od zera....
Pracuje, ile może, spłaca długi - a nie masz chyba pojęcia, ile można narobić długów przy ciężkiej chorobie... - dlaczego od razu nieudacznik? Że jeden dzień w tygodniu był zmęczony? Cyborga szukasz czy człowieka?
3 2018-06-20 22:54:52 Ostatnio edytowany przez wodusia1 (2018-06-20 22:56:54)
Szukam kogoś odpowiedzialnego. Co mi sie nie podoba: 1. że wywiózł syna do dziadków a sam tam został. Ja bym nigdy sie z dzieckiem nie rozstała. Niby dlatego, że nie mógł sobie poradzić z pracą + dzieckiem, no ok, może i tak, przy takich zarobkach (minimalna krajowa) może i go nie stać było za tgranicą na niańkę. 2. że 7 lat siedząc za granicą nie nauczył sie jezyka ani nie zdobył żadnych kwalifikacji. 3. Że porzucił dobrą praće w wojsku dla widzimisię starszej kobiety 4. że bardzo dużą wagę poświęca na sprawy miłości, rodziny, kochania itd. On nawet jak rozważał zmianę pracy za granicą to patrzył na to czy będzie mógł ze mną w trakcie pracy rozmawiać!!! Przełożony dwa razy już go upominał, że ciągle ze mną gada przez telefon albo na messenger, a on nadal mimo wszystko gada ile wlezie (ale ja to ukróciłam, bo już nie chcę z nim gadać prawie w ogóle) Wiedząc, że ma długi, doładowywał codziennie (!!!) telefon aby ze mną gadać całą noc. Gdy po kilku takich sytuacjach powiedziałam, że jestem zmęczona i nie chcę już tak toczyć dysput, to przykro mu sie zrobiło, bo nie chcę już z nim tyle gadać. Gdy powiedziałam, że nie chcę tyle rozmawiać przez telefon bo mam też swoje życie, on powiedział, że najważniejsze jest spędzanie czasu razem, a nie jakieś swoje hobby i smutne dla niego to jest. Sześć razy był w PL, wtedy nie oszczędzał na niczym, wynajmował drogie auto, kupował bilety, jeździł po całej Polsce po znajomych i jakichś babkach, bo tak chciał kogoś poznać, nie liczył sie za bardzo z kasą, a już długi miał. Zaczął je tak naprawdę spłacać dopiero jak poznał mnie i ja mu powiedziałam, że ja czegoś takiego nie akceptuję i że nie chcę faceta, który nic kompletnie nie ma. I ma takie lajtowe podejście do tematów finansowych. Zresztą on od początku to podkreślał, że ma kompleks co do wykształcenia, że ja jestem on nie, że on szuka kogoś kto nie jest materialistą. Na początku mi sie to podobało, ale teraz wydaje mis ię, że on po prostu nie ma ambicji. Chce świętego spokoju, niby mówi, że w PL kurs jakiś chce zrobić, ale jakieś to takie nieskładne. Ma kurs na prawo jazdy, nawet na instruktora miał, ale to już nieważne jest. Jakiś taki nieogarnięty dla mnie on jest. No i jakie sdziwne dla mnie jest to, że mając małe dziecko (nie ma jeszcze 10 lat) on się zbierał do powrotu do PL, i planował może dopiero we wrześniu, jakoś tak nie zależało mu, natomiast jak mnie poznał, to raz dwa sie ogarnął, kupił bilety, pospłacał większość i raz dwa wraca. Jakieś takie dziwne to dla mnie, żeby facet 33 taks ię zakochał, że do obcej kobiety szybciej niż do własnego dziecka wraca??? Czy ja przesadzam??
Szukam kogoś odpowiedzialnego. Co mi sie nie podoba: 1. że wywiózł syna do dziadków a sam tam został. Ja bym nigdy sie z dzieckiem nie rozstała. 2. że 7 lat siedząc za granicą nie nauczył sie jezyka ani nie zdobył żadnych kwalifikacji. 3. Że porzucił dobrą praće w wojsku dla widzimisię starszej kobiety 4. że bardzo dużą wagę poświęca na sprawy miłości, rodziny, kochania itd. On nawet jak rozważał zmianę pracy za granicą to patrzył na to czy będzie mógł ze mną w trakcie pracy rozmawiać!!! Wiedząc, że ma długi, doładowywał codziennie (!!!) telefon aby ze mną gadać całą noc. Gdy po kilku takich sytuacjach powiedziałam, że jestem zmęczona i nie chcę już tak toczyć dysput, to przykro mu sie zrobiło, bo nie chcę już z nim tyle gadać. Gdy powiedziałam, że nie chcę tyle rozmawiać przez telefon bo mam też swoje życie, on powiedział, że najważniejsze jest spędzanie czasu razem, a nie jakieś swoje hobby i smutne dla niego to jest. Sześć razy był w PL, wtedy nie oszczędzał na niczym, wynajmował drogie auto, kupował bilety, jeździł po całej Polsce po znajomych i jakichś babkach, bo tak chciał kogoś poznać, nie liczył sie za bardzo z kasą, a już długi miał. Zaczął je tak naprawdę spłacać dopiero jak poznał mnie i ja mu powiedziałam, że ja czegoś takiego nie akceptuję i że nie chcę faceta, który nic kompletnie nie ma. I ma takie lajtowe podejście do tematów finansowych. Zresztą on od początku to podkreślał, że ma kompleks co do wykształcenia, że ja jestem on nie, że on szuka kogoś kto nie jest materialistą. Na początku mi sie to podobało, ale teraz wydaje mis ię, że on po prostu nie ma ambicji. Chce świętego spokoju, niby mówi, że w PL kurs jakiś chce zrobić, ale jakieś to takie nieskładne. Ma kurs na prawo jazdy, nawet na instruktora miał, ale to już nieważne jest. Jakiś taki nieogarnięty dla mnie on jest. No i jakie sdziwne dla mnie jest to, że mając małe dziecko (nie ma jeszcze 10 lat) on się zbierał do powrotu do PL, i planował może dopiero we wrześniu, jakoś tak nie zależało mu, natomiast jak mnie poznał, to raz dwa sie ogarnął, kupił bilety, pospłacał większość i raz dwa wraca. Jakieś takie dziwne to dla mnie, żeby facet 33 taks ię zakochał, że do obcej kobiety szybciej niż do własnego dziecka wraca??? Czy ja przesadzam??
Tak do 5 wersu czytałam, potem doszłam do wniosku, że jesteś trollem ![]()
To nie czytaj w takim razie. Może ktoś inny sie wypowie. Czytam to forum i to aż nudne jest, że człowiek ma jakiś problem, chce się komuś zwierzyć io posłuchać opinii kogoś obiektywnego, a tu ciągle "troll". Wyobraź sobie że mam taki problem. I facet jest naprawdę fajny, dobry itd, i szkoda mi byłoby takiego człowieka z góry odrzucić, ale to jest masakra dla mnie, tym bardziej że mam za sobą niezbyt udane związki (dwa, jeden facet był dość podobny, też ma problemy wieczne z kasą i pracą i się już boję)
Po co Ci nieudacznik jak go nazywasz . Życie nie ułożyło mu się w kolorach tęczy tak jak Tobie . Zostaw go w spokoju i uwierz mi ze chłop sobie poradzi nawet bez Ciebie .
7 2018-06-20 23:05:57 Ostatnio edytowany przez Jovanna (2018-06-20 23:09:54)
Nie ładuj się w to. Nie jestes zwyczajnie dla niego. Skrzywdzisz go. Masz inne oczekiwania co do życia. Zbyt restrykcyjnie na niego patrzysz. Facet nie miał łatwo, każde jego małe zwycięstwo to w Twoich oczach porażka. Użyłaś tyle razy słowo nieudacznik, że aż mi szkoda go, że w taki zwiazek sie wrypal. Wyobraź sobie, że bez matury, studiow też można zarobić. Zawalił kilka rzeczy w życiu, kilka rzeczy samo mu się zwaliło na łeb - szacun dla niego, że walczy. Spłaca długi. Pracuje. Ten jeden dzień bez nadgodzin, bardzo by go do spłaty całego długu nie przybliżył. Czasami lepiej wziac jeden dzien wolny, odparowac, niz zajezdzic sie totalnie. Nie do końca okej, że porownujesz czlowieka, ktory walczyl z choroba swojej kobiety, mial masakryczne wydatki, do ludzi, ktorzy jada zagranice tylko dla zarobku i przywoza czysty dochod. Dla mnie to spoko koles. Zostaw go i daj mu życ.
8 2018-06-20 23:12:53 Ostatnio edytowany przez wodusia1 (2018-06-20 23:14:59)
A to, że nie uczy sie na błędach to nie zastanawia was? Zna mnie krótko, kilka mscy, a on jest gotów na jedno moje słowo przyjechać do mnie razem z dzieckiem, poświęcić ewentualnie dobro tego dziecka, które już przeszło śmierć matki, porzucenie przez ojca, bo trak to odczuwa. On do mnie najchętniej wydzwaniałby całe dnie. Nie patrzył na nic, dzwonił naprawdę co 15 minut choćby aby posłuchać mojego głosu. Nie chciałabym być z wiecznym marzycielem, który żyje miłością. Ja chciałabym coś jeszcze w życiu mieć (też jestem po przejściach, straciłam dużo, ale nie pozwoliłam sobie zabrać mieszkania, mam też pracę dobrą od wielu lat). Mieliśmy jechać na wycieczkę jak wróci, to się teraz okazuje, że on nie ma kasy na tą wycieczkę, bo jeszcze jakiś dług mu wyszedł. Podejrzewam, że wszyscy tak współczują ze względu na śmierć żony, ale jakoś nie przeszkadzało mu to pół roku po jej śmierci szukać już kobiety
Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć
Mam się zgodzić aby ze mną zamieszkał i zobaczyć jak mu z tą pracą będzie szło? SZKOda mi trochę dziecka, że się przywiąze, bo ja nie chcę być z kimś, kto się za jakiś czas nie ogarnie.. No i boję się trochę czy on nie szuka po prostu kogoś kto mu zapewni ciepłe gniazdko
Jovanna - ale jak zarobić bez studiów. Trzeba mieć do tego dryg. A on sie nie nadaje. On woli zamiast pracą żyć miłością. Woli w pracy rozmawiać ze mną. Albo pisać romantyczne smsy. On się nie umie koncentrować na pracy, bo ona jest dla niego nieważna. Dla niego najważniejsza jest partnerka. A ja uważam, że balans jest potrzebny. Nie można całe dnie pisać/rozmawiać. On się kilka razy już pomylił w pracy, bo zakochany we mnie co 15 minut wydzwaniał. Już ludzie mu powiedzieli, ze gorąca linia to jego telefon. ![]()
Odpuść raczej, na dłużej nie wypali, jesteście z innej bajki. Chyba, może i naiwnie, chcesz tego co w Nim jest i o wiele więcej - czego w Nim nie ma.
random.further - to nie do końca tak. Ja nie chcę dużo. Naprawdę. Chcę żyć spokojnie. Wiem, co w życiu ważne. nie chcę luksusu, nie chcę nie wiadomo czego. Czy wymaganie aby partner miał stałą pracę nawet za minimum krajowe, ale żeby była, żeby można było wziąć jakiś kredyt i domek malutki kupić, żeby gdzieś pojechać na weekend, to naprawdę za dużo? To jakiej kobiety on powinien szukać? Takiej, z którą będą siedzieć i sobie w oczy patrzeć? I się nie przejmować długami które rosną? Ja po raz pierwszy kogoś takiego jak on spotykam, zawsze do tej pory poznawałam ludzi, którzy mają to minimum ogarnięte - auto nawet byle jakie oraz praca, nawet za 2000. A nie peony o miłości przy pustej misce ![]()
random.further - to nie do końca tak. Ja nie chcę dużo. Naprawdę. Chcę żyć spokojnie. Wiem, co w życiu ważne. nie chcę luksusu, nie chcę nie wiadomo czego. Czy wymaganie aby partner miał stałą pracę nawet za minimum krajowe, ale żeby była, żeby można było wziąć jakiś kredyt i domek malutki kupić, żeby gdzieś pojechać na weekend, to naprawdę za dużo? To jakiej kobiety on powinien szukać? Takiej, z którą będą siedzieć i sobie w oczy patrzeć? I się nie przejmować długami które rosną? Ja po raz pierwszy kogoś takiego jak on spotykam, zawsze do tej pory poznawałam ludzi, którzy mają to minimum ogarnięte - auto nawet byle jakie oraz praca, nawet za 2000. A nie peony o miłości przy pustej misce
A teraz zadanie dla Ciebie - poczytaj swoje posty jeszcze raz i znajdź błędy logiczne ![]()
Jasne, Ty to wszystko wiesz, masz plan na siebie i jesteś PRZEKONANA do swojego widzenia codzienności i przyszłości - ok i nic w tym złego. On ma prawdopodobnie inaczej i - ok, nic w tym złego. Ale czy widzisz się z Nim razem za 5 lat ? Już teraz wydaje się, że rozdźwięk jest zbyt duży, będzie Cię wkurzał na każdym kroku albo Cię zmęczy. Nie bardzo wierzę w przemianę dorosłego człowieka a nawet gdyby - to czy taka przemiana byłaby dla Niego do zaakceptowania i do tego do przerobienia ? Jakoś nie wydaje się to realne a Ty - swojego przekonania nie zmienisz jak mi się wydaje. Czy Ty umiałabyś się zmienić 'na Jego kopyto' ? Chyba nie. On pewnie 'na Twoje' też nie.
też mi się na początku wydawało, że troll, ale po tym jak autorka zasugerowała, że wszyscy się nad nim rozczulają po smierci żony to może faktycznie jest coś w tym, że po prostu facet nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. metody jakie stosował wobec żony nie sprawdzają się na autorce. sytuacja też jest inna, wówczas (przed jej chorobą) mógł moze sobie pozwolić na coś na co teoretycznie nie powinien sobie pozwalać w sytuacji gdy chce wyjść z dołka.
ciężko wyczuć autorko o co w tym wszystkim chodzi, ale niezależnie od tego raczej z waszej relacji nic nie będzie bo za mało w tobie zrozumienia i uczuć do niego, a twoja frustracja tą sytuacją zaszła za daleko, moim zdaniem tu nie ma co zbierać.
14 2018-06-20 23:31:14 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-06-20 23:36:58)
Wraca teraz do Polski, nie mam pojęcia jaką pracę on chce tu niby mieć, bez wykształcenia?? Od razu mówił, że on będzie szukał takiej, jaka mu będzie odpowiadać, nawet będzie rzucał te które mu nie pasują, ale u licha, co on niby oczekuje?? Bez wykształcenia? Tam nie miał nawet dobrego auta za granicą. On przez ten rok po śmierci żony pospłacał niby długi, ale nadal nie wyszedł na zero, jeszcze cos tam mu zostanie. Ja znam ludzi, którzy wyjechali za granicę i jeszcze przywieźli pieniądze, a on jeszcze możę będzie miał dług, za mieszkanie, które ma spłacać po 100 zł przez 2 lata co miesiąc. Znaczy za czynsz, nie za mieszkanie na własność. Czy z takim facetem w ogóle warto zaczynać cokolwiek? Czy to nieudacznik życiowy? Żeby go jakoś zachęcić do spłty długów, powiedziałam aby teraz tam zdobył jeszcze inną pracę, i faktycznie chodzi, pracuje cały tydzień, nawet w weekendy, na tygodniu bierze nadgodziny, więc pracuje dużo. A dzisiaj mi powiedział, że dzisiaj nadgodzin nie bierze, bo sie zmęczył!!! No u licha jasnego, dziecka nie ma, u dziadków jest, sam mieszka, po pracy może przyjechać do domu i spać i odpoczywać. Ja bym tak zrobiła jakbym miała długi. .
Ja nie chcę dużo. Naprawdę. Chcę żyć spokojnie. Wiem, co w życiu ważne. nie chcę luksusu, nie chcę nie wiadomo czego. Czy wymaganie aby partner miał stałą pracę nawet za minimum krajowe, ale żeby była, żeby można było wziąć jakiś kredyt i domek malutki kupić, żeby gdzieś pojechać na weekend, to naprawdę za dużo? To jakiej kobiety on powinien szukać? Takiej, z którą będą siedzieć i sobie w oczy patrzeć? I się nie przejmować długami które rosną? Ja po raz pierwszy kogoś takiego jak on spotykam, zawsze do tej pory poznawałam ludzi, którzy mają to minimum ogarnięte - auto nawet byle jakie oraz praca, nawet za 2000. A nie peony o miłości przy pustej misce
Podpowiem - do pracy w PL za minimum nie jest potrzebna matura. Ale żeby kupić na kredyt domek, żeby gdzieś pojechać na weekend, zwłaszcza, jak znajomi przywożą wielką kasę z zagranicy, to już przy minimum może być problem, nawet jak to jest praca stała. Przy okazji - kredyt to też dług.
Lepiej zostaw go w spokoju i daj mu szansę znaleźć prawdziwą kobietę a nie roszczeniową księżniczkę.
Z minimalnej krajowej kredytu na domek nie bedzie. Jesli jestes gotowa w tym zwiazku 'nosic spodnie', jesli chesz wziac sprawwy finansowwe na siebir, jesli On sie zgodzi abys rzadzila finansami w domu to bedzie dobrze. Wyznacz Wam wspolny cel (niech juz bedzir ten domek) zacznijcie oszczedzac, moze jak zobaczy ze cel jest osiagalny to go zmotywuje do lepiej platnej pracy. Pieniadze maja wiecej wspolnego z psychologia niz z matematyka i nie kazdy sobie z nimi radzi. Wspolne konto na ktore wplywa jego wyplata a dyscypliny finansowej pilnujesz Ty.
Z minimalnej krajowej kredytu na domek nie bedzie. Jesli jestes gotowa w tym zwiazku 'nosic spodnie', jesli chesz wziac sprawwy finansowwe na siebir, jesli On sie zgodzi abys rzadzila finansami w domu to bedzie dobrze. Wyznacz Wam wspolny cel (niech juz bedzir ten domek) zacznijcie oszczedzac, moze jak zobaczy ze cel jest osiagalny to go zmotywuje do lepiej platnej pracy. Pieniadze maja wiecej wspolnego z psychologia niz z matematyka i nie kazdy sobie z nimi radzi. Wspolne konto na ktore wplywa jego wyplata a dyscypliny finansowej pilnujesz Ty.
Znają się kilka miesięcy i to na odległość, a mają zaplanować wspólny kredyt, a on już się ma zgadzać na to, żeby ona ma przejęła kontrolę nad jego finansami, wspólne konto itd? No, chyba nie...
Daj sobie spokój. Jaki by ten gościu naprawdę nie był to i tak ma w sobie coś co Ci nie będzie pasowało. Nie wiem dokładnie co i myślę, że tak dokładnie to sama tego nie wiesz, albo wiesz, ale boisz się tego wprost powiedzieć, żeby nie wyjść na zarozumiałą. Facet oczywiście nie jest doskonały. Pewnie faktycznie ma jakiś procent pierdołowatości życiowej. Chociaż z drugiej strony był w wojsku, a tam raczej pierdoły długo nie wytrzymują. Może i jest zbyt emocjonalny. Może nie jest na wyżynach intelektu. Ale życie już dość mocno poznał i to nie tylko z tej głaskającej strony.
Ty chyba potrzebujesz faceta, który by Ci dorównywał pod każdym względem, a pod niektórymi mógłby być nawet lepszy. Potrzebujesz faceta, który byłby Twoją wizytówką.
Facet pracował 7 lat za granicą, więc jakieś wykształcenie ma, czegoś się nauczył. Inaczej byłby dawno temu pogoniony. Jeśli pracuje codziennie fizycznie, to może być zmęczony i czasami chcieć sobie odpuścić, 8 godzin to i tak ciężka praca.
Myślę, że on nie potrafi się rządzić pieniędzmi, które posiada i to jest, oprócz choroby żony, druga poważna przyczyna powstania długów.
Oboje jesteście z innej bajki, według mnie, to jest nie do przeskoczenia.
Daj sobie spokój. Jaki by ten gościu naprawdę nie był to i tak ma w sobie coś co Ci nie będzie pasowało. Nie wiem dokładnie co i myślę, że tak dokładnie to sama tego nie wiesz, albo wiesz, ale boisz się tego wprost powiedzieć, żeby nie wyjść na zarozumiałą. Facet oczywiście nie jest doskonały. Pewnie faktycznie ma jakiś procent pierdołowatości życiowej. Chociaż z drugiej strony był w wojsku, a tam raczej pierdoły długo nie wytrzymują. Może i jest zbyt emocjonalny. Może nie jest na wyżynach intelektu. Ale życie już dość mocno poznał i to nie tylko z tej głaskającej strony.
Ty chyba potrzebujesz faceta, który by Ci dorównywał pod każdym względem, a pod niektórymi mógłby być nawet lepszy. Potrzebujesz faceta, który byłby Twoją wizytówką.
No własnie wizytówką, ona szuka kogoś kim mogłaby się pochwalić, a taki "nieudacznik" to tylko wstyd przynosi. Nie kochasz go, to daj mu spokój. Jak ktoś wcześniej już napisał, On sobie da radę spokojnie i bez Ciebie.
Za bardzo się różnicie a Twoje posty to jedna wielka wątpliwość, do tego na samym początku znajomości. Finanse w związku są ważną sprawą i jeśli nie porozumiecie się, to koniec nadejdzie nieuchronnie.
Po drugie, sprawiasz wrażenie jakbyś czuła się osaczona tym, ile uwagi Tobie poświęca.
Chyba przylecieliście z różnych planet ![]()
Z wojska być może i tak wyleciałby, bo nie raz brali go na stronę aby był ostrzejszy w zachowaniu. Jego ulubiony film to Przełęcz Ocalałych, jemu strasznie ten główny bohater imponuje i on uważa, że on jest taki sam. Jest strasznie łagodny, chyba pierdołowaty, nawet do dziecka.
Hebanod - bardzo lubię jak mi ktoś poświęca uwagę. Ale nie kosztem innych rzeczy. Praca to praca, jestem w pracy, nie gadam o romansach tylko pracuję, a on pracuje i chciałby non stop naparzać przez telefon, już mu kilka razy przełożony zwrócił uwagę, że w pracy sie pracuje. A on nadal swoje, bo miłość najważniejsza.
terk - NIE MA wykształcenia. Za granicą przez 7 lat robił w tej samej fabryce, pakuje przesyłki. To jest typowa najmniej płatna praca fizyczna. Ale nawet tam ma najgorszą możliwą umowę, sam mi opowiadał, że koledzy z tego samego działu jeżdżą Audi nowym na raty pobrali, bo jak się tam spokojnie żyje to można nawet w takiej fabryce zarobić i sobie spłacać. A on nawet auta nie miał przez te 7 lat, jakiegoś grata kilkuletniego
Gospodarować kasą nie umie zupełnie. Jak tylko coś ma to zaraz wydaje, zachowuje się jak krezus, płaci za wszystko, a potem ma dług.
Z wojska być może i tak wyleciałby, bo nie raz brali go na stronę aby był ostrzejszy w zachowaniu. Jego ulubiony film to Przełęcz Ocalałych, jemu strasznie ten główny bohater imponuje i on uważa, że on jest taki sam. Jest strasznie łagodny, chyba pierdołowaty, nawet do dziecka.
Hebanod - bardzo lubię jak mi ktoś poświęca uwagę. Ale nie kosztem innych rzeczy. Praca to praca, jestem w pracy, nie gadam o romansach tylko pracuję, a on pracuje i chciałby non stop naparzać przez telefon, już mu kilka razy przełożony zwrócił uwagę, że w pracy sie pracuje. A on nadal swoje, bo miłość najważniejsza.
terk - NIE MA wykształcenia. Za granicą przez 7 lat robił w tej samej fabryce, pakuje przesyłki. To jest typowa najmniej płatna praca fizyczna. Ale nawet tam ma najgorszą możliwą umowę, sam mi opowiadał, że koledzy z tego samego działu jeżdżą Audi nowym na raty pobrali, bo jak się tam spokojnie żyje to można nawet w takiej fabryce zarobić i sobie spłacać. A on nawet auta nie miał przez te 7 lat, jakiegoś grata kilkuletniegoGospodarować kasą nie umie zupełnie. Jak tylko coś ma to zaraz wydaje, zachowuje się jak krezus, płaci za wszystko, a potem ma dług.
Kobieto, po co ty z nim jesteś? Facet jest jaki jest i Ty go nie zmienisz. Chłop się tylko w Tobie bardziej zakochuje z każdym dniem. Po co Ci to? Bawi Cię to? Szukasz uwagi?
Wodusia, a dlaczego Ty z nim w ogóle jesteś, skoro nic Ci nie pasuje?
Nie uważam, żeby był nieudacznikiem, wręcz przeciwnie. Fakt, że opiekował się chorą żoną i wydał na to wszystkie pieniądze świadczy o tym, że można na nim polegać - inny facet może by uciekł?
Z tym zostawieniem dziecka u dziadków - niefajnie, ale życie pisze różne scenariusze, może faktycznie nie miał innego wyjścia wtedy.
Moim zdaniem jesteście z innej bajki. To nie facet dla Ciebie.
26 2018-06-21 08:54:33 Ostatnio edytowany przez wodusia1 (2018-06-21 09:01:04)
Nie szukam uwagi. Uważam, że jestem bardzo dobrą osobą, zresztą i on i wiele innych osób też tak uważa. Gdybym przedstawiła sytuację z innego punktu widzenia może pisalibyście żeby wiać od nieodpowiedzialnego faceta.
Ja też na początku sie w nim zakochałam. Tylko ja nie zakochuję się bez pamięci. Kocham i jestem wierna, ale nigdy nie tracę głowy. Z czasem zaczęły właśnie wychodzić takie rzeczy. I ja się zwyczajnie boję. Mam też swoje dzieci, boję się jakbyśmy sie mieli rozstać jakby to wpłynęło na nie.
Co mi się w nim podoba? No właśnie to że jest dobry, że był przy tej żonie, że można się z nim dobrze dogadać, że rozmawia się na poziomie, a nie krzyczy, tylko normalnie chce rozwiązać konflikt, że jest rodzinny i nie ma nałogów. To chyba wszystko co mi się podoba. Po postu chciałabym mieć dobrego faceta, i patrzę na niego jako na takiego. U mnie miłość przychodzi z czasem, zawsze tak było. Z każdym wspólnym dniem, z każdym pokonanym problemem.
ja nie wiem tak naprawdę jak on to wszystko ogarnie i dlatego zastanawiam sie czy ryzykować. Gdyby nie dzieci zaryzykowałabym, w końcu jesteśmy dorośli, ja do niczego nie zmuszam, ja mu o każdej tej rzeczy jaką wam napisałam powiedziałam. A on nadal chce być ze mną i to za wszelką cenę. Bardzo chce. Nie wiem czy sie zakochał, czy po prostu nie chce mu się dalej szukać, czy co, nie wnikam. Ale uważam, że facet w tym wieku powinien trochę jednak myśleć też głową, a nie tylko bo on się zakochał to już wszystko inne nieważne. On nawet na dziecko nie zwraca tak uwagi, jak jesteśmy razem, to ja sie małym zajmuję i swoimi, on jak zwykle głowa w chmurach. Albo coś przemyśla, albo musi dojść do siebie i wychodzi np. na zakupy (kilka razy dizennie). Chyba faktycznie on mnie irytuje bardziej niż cokolwiek innego.
Jednak chciałabym dać szansę temu związkowi, ale czy jest sens? Też nie chcę być sama, a wiem że bardzo ciężko takiego normalnego dobrego faceta znaleźć. Kręci się koło mnie ktoś zawsze, nawet miałam ze 2 bardzo zamożnych panów, ale nie chciałam bo ja nie chcę kogoś, kto szpanuje bogactwem.
Takiego właśnie normalnego chłopaka z sąsiedztwa chcę. Żeby normalnie spokojnie żyć. Tylko też nie olewusa, którego się pieniądze nie trzymają, a on tylko o miłości, czytaniu cytatów, marzeniach.
Cyngli - nawet z tą żoną. Niby tak ją kochał, wszystko wydał, ale ledwo umarła facet pół roku po pogrzebie już kręcił z nowymi pannami... Mając długi i będąc świeżo po pogrzebie. A wcześniej zanim się żoną opiekował miał ze 3-4 lata aby coś ze swoim życiem zrobić, jakiś kurs, nauczyć się języka. Nie, on wolał "cieszyć sie małżeństwem". Prace rzucał, bo za mało czasu spędzał z żoną, a on chciał 8 godzin, aby wracać do żony i spędzać z nią czas. Dziwaczne to dla mnie. Jakieś takie zaborcze i dziwne. On mi sie teraz jak rzep jakiś wydaje
Do mnie ciągle abym nie zajmowała sie sobą, żebym czas z nim spędzała, nigdzie nie wolno mi samej wyjść, wszędzie z nim, ciągle się chce przytulać i czuć że sie go kocha. Jak wielki dzieciak
Z tego co mi opowiadał co najmniej dwie/trzy babki dały mu kosza właśnie dlatego, że on nie wychodzi z inicjatywą, on sam nie przytuli, tylko czeka aż ktoś go pchnie. Walczyć o związek on tez nie bedzie, czeka jaką decyzję podejmie partnerka. Sam decyzji żadnej też nie podejmie, czeka co druga strona. Żona kazała mu z wojska odejść, więc bez wahania odszedł. Żeby kłótni nie było. Bez planu, bez przemyślenia. Potem próbował po jej śmierci wrócić, nie było szans.
Jednak chciałabym dać szansę temu związkowi, ale czy jest sens? Też nie chcę być sama, a wiem że bardzo ciężko takiego normalnego dobrego faceta znaleźć. .
No to o to chodzi. Ty po prostu nie chcesz być sama, znalazłaś faceta, który zakochał się w Tobie bez pamięci, ale nie jest na Twoim poziomie. Lepszy taki niż nie mieć nikogo.
Wodusia, na Twoim miejscu porozmawiałabym z nim, jak on widzi przyszłość. Wychowywanie dzieci, utrzymanie mieszkania kosztuje, zapytaj jak on to sobie wyobraża. Wiadomo, że pieniądze to nie wszystko, ale nie każdemu, mimo wysiłku się udaje. Facet przeżył coś, co na pewno zostawiło w nim ślad. Może teraz właśnie, po stracie żony, postanowił nie marnować ani jednego dnia i chce kochać swoją kobietę tak,jakby jutro miał się skończyć świat? Może jego wielka miłość jest spowodowana obawą, że może Cię stracić?
28 2018-06-21 09:08:35 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2018-06-21 09:13:21)
@wodusia1 daj mu święty spokój i nie rób mu nadzieji. On nie jest dla ciebie a ty nie jesteś dla niego. Daj mu szansę poznać kogoś, z kim mógłby sobie ułożyć życie. Żaden facet nie lubi jak ktoś mu wytyka życiowe nieudacznictwo. Wiążąc sie z tobą po jakimś czasie wielce prawdopodobne, że on od ciebie to usłyszy.
PS. Ten człowiek jest bardzo zaradny bo pomimo długów, choroby i śmierci żony nie poddał się tylko dalej jakoś żyje. Bierze nagodziny więc jest jak najbardziej ogarniety. Coś się stara przynajmniej ogranąć swoje życie. Poświęcił całą swoją energię i czas na żonę. Ty poświęciłaś swój czas i energie na karierę i dlatego masz mieszkanie itp. No cóż syty głodnego nie zrozumie.
Nie wiem co ludzie mają z tym wykształceniem. To jakiś fetysz jest czy co ? Dzisiaj papierek studiów g..no znaczy. Jak ktoś jest ogarnięty życiowo to bez papierka może dużo zarabiać.
Miałaś zamożnych panów. Teraz chcesz "chłopaka z sąsiedztwa". Dobra dobra masz wymagania. A ty co mu jesteś w stanie zaoferować ?
Jak rzep, bo po 8 godzinach w pracy chciał wracać do żony?
Sorry, ale dla mnie to właśnie Ty nie jesteś materiałem do związku, a nie ten facet.
Daj mu spokój, niech sobie znajdzie kogoś, kto go zaakceptuje.
Pokręcona Owieczka, raczej wydaje mi się, że on z tą żoną miał tak samo. W ogóle on kochliwy jest. Miał trzy długie związki, zaczął mając 16 lat, już miał wtedy stałą dziewczynę i dl aniej olewał szkołę, skończył jak skończył (brak matury). Potem tą żonę, widziałam zdjęcia, on wszędzie w nią wczepiony, zakochany, dziecko z boku... Właśnie to też mnie zastanawia czemu on tak bardzo strasznie jakby potrzebuje tej miłości. Tak jakby nic innego nie istniało. Dla niej on potrafi zrobić wszystko, poświęciłby naprawdę wszystko z tego co widzę. Z jednej strony fajnie dla wybranki, ale z II chciałabym jednak aby kochał bardzo ale też nie zaniedbywał innych rzeczy. Trzeba sie zająć dziećmi, pracą, itd. A on chce aby dzieci jak najszybciej kłaść, żeby mieć czas dla siebie, nawet jak czytam im na dobranoc, on chce siedzieć wtulony we mnie
Dla mnie to chyba za dużo tego dobrego...
Nie chcę być sama, to fakt. Mam za sobą nieudane związki, chciałabym wreszcie normalnie pożyć, jak wiele kobiet żyjących w normalnych ustabilizowanych związkach. Z kimś, kto mnie nie bije, nie pije, nie zdradza. I dlatego zwróciłam uwagę na niego. A miałam już naprawdę duży przekrój facetów, i wiem jak praktycznie niemożliwe jest znalezienie kogoś kto odpowiada choc trochę i mnie, i jest dobry dla dzieci. Ten jest. Lubi moje dzieci, spędza z nimi czas itd. On nie ma w sobie zła, dlatego też chciałabym spróbować.
Owieczka, my rozmawiamy CAŁTY CZAS na ten temat jak on widzi przyszłość. On chce wrócić, znaleźć pracę, najchętniej chce wrócić do wojska lub jakiejś mundurówki, np. policji, bo jest wysportowany, sprawny bardzo i ma szanse. To właściwie jest jego cel. On zawsze chciał pracować w służbach mundurowych, bo to jest praca stała, wie czego sie spodziewać, ma dodatki różne itd. No i on to podobno właśnie lubi. Nie wiem jakie ma szanse, ale ja bym bardzo chciała aby sie udało, bo dla mnie taka praca to marzenie dla faceta. Dopinguję go w tym.
Co do dzieci, to wiem, że on jest bardzo zgodny, spędzaliśmy sporo czasu razem i powiem szczerze, że nadaje sie na ojczyma, chętny jest do zajmowania sie dziećmi itd. Dzieci też go lubią, jego syn też jest za nim.
I to nie jest tak, że tylko on przeżył coś co zostawiło na nim ślad. Uwierzcie mi, że ja przeszłam przez nawet jeszcze gorsze rzeczy, ale nie chcę o tym pisać tu na forum. Mimo wszystko dla dzieci starałam sie zawsze iść do przodu i być twardą. Bo wiem, ze mają tylko mnie i nie mogę sobie pozwolić na momenty słabości. Dlatego teżi tutaj jestem bardzo ostrożna. I dlatego tyle pytań i wątpliwości.
Mordimer, nie chodzi o to aby sie licytować co ja mogę dać czy nie. Nie jestem zarozumiała, ale wiem że jestem wartościową partią. Nie będę tu wymieniać, bo naprawdę nie o to chodzi. Mam zrównoważone zdanie o sobie, wiem że zasługuję na kogoś porządnego, bo sama taka jestem. Do tej pory byłam sama, bo nie chciałam wprowadzać do życia dzieci byle kogo, stąd odrzuciłam naprawdę wielu panów, m.in bogaczy, ktrzy sądzili, że będę z dziećmi ich utrzymanką. Także proszę nie oceniaj. Ja jestem zwykła kobietą, która po prostu nie chce popełnić błędu ze względu na dzieci. Gdybym go spotkała wcześniej, gdy nie było dzieci, nie wahałabym sie spróbować, bo wiem, ze to spokojny człowiek a ja takiego chciałam zawsze. I chciałam sie wspólnie dorabiać, wspólnie budować itd. No własnie, WSPÓLNIE, a nie żebym nie dość , że dziećmi to musiała sie jeszcze nim martwić. Oczekuję, że facet ogarnie MINIMUM, czyli jakąkolwiek spokojną pracę, jak miał mój ojciec, inni znani mi panowie, żyją sobie normalnie, mają tą robotę za nawet 2 tysiące, chodzą codziennie, pracują, wracają, życie szare, nudne, dla mnie własnie fajne i takiego chcę. Nigdy wcześniej, podkreślam, nigdy wcześniej nie miałam problemów ze względu na finanse w związku, z 1 tylko, ale to leser do tej pory. Każdy miał ogarniętą pracę, jakieś auto nawet za 10 tysi ęcy, ale toczące sie. A tu? Jak tu myśleć o stabilizacji? Ja mam go utrzymywać? A jak znowu długów narobi? To moje dzieci będą cierpieć, tak jak już cierpią, bo okazało sie, że planował wycieczkę a jednak ma 4 tysiące do spłaty (minimum) i chce je spłacać po trochu przez nie wiem ile lat. Co mam powiedzieć dzieciom? Dla niego nie ma problemu, bo możemy zostać na urlop w domu, bo będzie MIŁOŚĆ. No ludzie, jak tak można. I mówi, ze to ja jestem materialistka, bo chcę nad jezioro na tydzień wyjechać 300 km od siebie. To jest normalne?
Oczekujesz, że on te wakacje Wam zasponsoruje? Bo wydaje mi się, że w takim przypadku, każde płaci za siebie.
Widzisz, on ma plan na swoje życie zawodowe, Ty twierdzisz, że mu kibicujesz, więc daj mu szansę. Pytanie czy chcesz czekać? Nie wiem ile macie dokładnie lat, bo "po 30-tce" to może być 39 i wątpię by w ogóle istniała szansa przyjęcia go do służby.
Dodam też że dużą wagę przywiązuje do swojego wyglądu, kupuje szampony po 100 zł, odżywia się zdrowym jedzeniem (organiczne), dużo czasu poświeca na temat swojej urody.Moim zdaniem lepiej by zrobił, jakby mniej się na tym koncentrował, a więcej jak facet na życiu ![]()
To mu o tym powiedz. Tylko, że to są jego pieniądze i ma prawo robić z nimi co chce.
z tego co opisujesz to masz świetnego faceta i szukasz dziury w całym
może to ty masz jakiś strach przed bliskością po tych traumatycznych wydarzeniach z przeszłosci?
macie dzieci, w miare ustabilizowane życie, ciesz się miłością i bliskością którą on ci daje, tak naprawdę na końcu tylko to się w życiu liczy.
Owieczka, on ma 33. Ja jestem dwa lata starsza.
Nie chcę aby sponsorował, no co ty. Ja nie jestem wieszająca sie na facecie. Chcę partnera. Ja płacę za siebie i dzieci, on za siebie i swoje dziecko. Ale właśnie on nie ma kasy, więc nie wiem, oczekiwał chyba że ja zapłacę? Jak go pytam o to to on milczy, albo mówi, że na pewno znajdzie pracę. a jak pytam jak on zamierza żyć przez te miesiące jak pracy nie będzie miał, to ciągle powtarza, że na pewno znajdzie. Planu B brak.
Dodam też że dużą wagę przywiązuje do swojego wyglądu, kupuje szampony po 100 zł, odżywia się zdrowym jedzeniem (organiczne), dużo czasu poświeca na temat swojej urody.Moim zdaniem lepiej by zrobił, jakby mniej się na tym koncentrował, a więcej jak facet na życiu
Praktycznie WSZYSTKO Ci w nim przeszkadza. To NIE JEST mężczyzna dla Ciebie.
NIE MA się nad czym zastanawiać.
sosenek - JA mam stabilne życie. Mam pracę, mieszkanie, auto (10 letnie, ale się toczy
). Moje dzieci żyją spokojnie, mimo braku pełnej rodziny. I myślę, że jesteśmy gotowi aby spróbować jednak kogoś dobrego wprowadzić w nasze życie. Ja chcę zgodnego spokojnego związku. Ale właśnie boję się, że moje dzieci sie przywiążą jakby sie miał wprowadzić do mnie, a potem będę musiała go wyrzucić, bo nie stać mnie na utrzymywanie dorosłego mężczyzny i kolejnego dziecka
Zwyczajnie mnie nie stać. Poza tym jestem bardzo pracowita, chciałabym jednak mieć taki zwykły mały domek, czy to źle że mam taki plan? Moje dzieci też marzą o domku, mieliśmy wcześniej, musieliśmy go opuścić i one tęsknią za tym, dlatego też chcę im to zapewnić. Ale sama nie pójdę do domku, bo już kiedyś zostałam sama i prawie sie załamałam, jak musiałam piecem i wszystkim sie zajmować. Dlatego chciałabym być z kimś, z kim będę mogła zrealizować też ten plan, aby dzieci były szczęśliwe, nie chcę naprawdę dużo uważam
Chcę sprzedać mieszkanie, tą cześć włożyć w domek, a resztę dokredytować, więc jak najbardziej jest to w zasięgu pary o nawet niskich ale stałych dochodach. Jak widzicie ja mam jakieś cele, dążę do nich, uważam, że staram sie dobrze kierować i z głową moim życiem.
Owieczka, on ma 33. Ja jestem dwa lata starsza.
Nie chcę aby sponsorował, no co ty. Ja nie jestem wieszająca sie na facecie. Chcę partnera. Ja płacę za siebie i dzieci, on za siebie i swoje dziecko. Ale właśnie on nie ma kasy, więc nie wiem, oczekiwał chyba że ja zapłacę? Jak go pytam o to to on milczy, albo mówi, że na pewno znajdzie pracę. a jak pytam jak on zamierza żyć przez te miesiące jak pracy nie będzie miał, to ciągle powtarza, że na pewno znajdzie. Planu B brak.
To daj mu spokój, to nie jest Twój problem. Nie jesteście narzeczeństwem, nie ma wobec Ciebie zobowiązań.
Wiem, że będąc w związku, chciałoby się spędzać ze sobą wakacje, ale czasem się nie da.
Ty masz nie tylko problem z tym, że on nie ma pieniędzy, ale również z jego okazywaniem uczuć. Uważasz, że tego jest zbyt dużo, za mocno.
Nie jesteście dopasowani w żaden sposób.
wodusia1 napisał/a:Owieczka, on ma 33. Ja jestem dwa lata starsza.
Nie chcę aby sponsorował, no co ty. Ja nie jestem wieszająca sie na facecie. Chcę partnera. Ja płacę za siebie i dzieci, on za siebie i swoje dziecko. Ale właśnie on nie ma kasy, więc nie wiem, oczekiwał chyba że ja zapłacę? Jak go pytam o to to on milczy, albo mówi, że na pewno znajdzie pracę. a jak pytam jak on zamierza żyć przez te miesiące jak pracy nie będzie miał, to ciągle powtarza, że na pewno znajdzie. Planu B brak.To daj mu spokój, to nie jest Twój problem. Nie jesteście narzeczeństwem, nie ma wobec Ciebie zobowiązań.
Wiem, że będąc w związku, chciałoby się spędzać ze sobą wakacje, ale czasem się nie da.
Ty masz nie tylko problem z tym, że on nie ma pieniędzy, ale również z jego okazywaniem uczuć. Uważasz, że tego jest zbyt dużo, za mocno.
Nie jesteście dopasowani w żaden sposób.
Dokładnie.
wodusia1 napisał/a:Dodam też że dużą wagę przywiązuje do swojego wyglądu, kupuje szampony po 100 zł, odżywia się zdrowym jedzeniem (organiczne), dużo czasu poświeca na temat swojej urody.Moim zdaniem lepiej by zrobił, jakby mniej się na tym koncentrował, a więcej jak facet na życiu
Praktycznie WSZYSTKO Ci w nim przeszkadza. To NIE JEST mężczyzna dla Ciebie.
NIE MA się nad czym zastanawiać.
Niektórzy chyba lubią marudzić i zostawić status quo.
Pokręcona Owieczka - ale on NIE CHCE abym jechała sama z dziećmi! Obraził sie na mnie. Mówi, że musimy razem jechać. On chce wziąć an to pieniądze jakie tam ma ze sprzedaży czegoś, ale wtedy nie będzie miał nic na życie jak zjedzie, no i jeszcze ten dług będzie miał. Więc albo musiałabym powiedzieć, że zrywam zupełnie, czego zrobić nie chcę, bo uważam, że dobry z niego człowiek i może jeszcze sie przekonam do niego, albo muszę sie zgodzić aby zapłacił za siebie na wycieczce, a potem mam też wybór, czy on ma zamieszkać na razie z rodzicami i spotykać się w weekendy i zobaczyć jak mu będzie szło z pracą i ustawieniem się, czy też od razu żeby u mnie zamieszkał i próbować układać to u mnie (mieszkamy w PL 2 godziny drogi od siebie)
sosenek - JA mam stabilne życie. Mam pracę, mieszkanie, auto (10 letnie, ale się toczy
). Moje dzieci żyją spokojnie, mimo braku pełnej rodziny. I myślę, że jesteśmy gotowi aby spróbować jednak kogoś dobrego wprowadzić w nasze życie. Ja chcę zgodnego spokojnego związku. Ale właśnie boję się, że moje dzieci sie przywiążą jakby sie miał wprowadzić do mnie, a potem będę musiała go wyrzucić, bo nie stać mnie na utrzymywanie dorosłego mężczyzny i kolejnego dziecka
Zwyczajnie mnie nie stać. Poza tym jestem bardzo pracowita, chciałabym jednak mieć taki zwykły mały domek, czy to źle że mam taki plan? Moje dzieci też marzą o domku, mieliśmy wcześniej, musieliśmy go opuścić i one tęsknią za tym, dlatego też chcę im to zapewnić. Ale sama nie pójdę do domku, bo już kiedyś zostałam sama i prawie sie załamałam, jak musiałam piecem i wszystkim sie zajmować. Dlatego chciałabym być z kimś, z kim będę mogła zrealizować też ten plan, aby dzieci były szczęśliwe, nie chcę naprawdę dużo uważam
Chcę sprzedać mieszkanie, tą cześć włożyć w domek, a resztę dokredytować, więc jak najbardziej jest to w zasięgu pary o nawet niskich ale stałych dochodach. Jak widzicie ja mam jakieś cele, dążę do nich, uważam, że staram sie dobrze kierować i z głową moim życiem.
Widać, że jesteś ogarniętą osobą, opinia jest Ci raczej nieprzychylna, a Ty się nie schowałaś w skorupę, nie odszczekujesz się. Na pewno znajdziesz kogoś innego, bardziej Ci pasującego. To chyba po prostu nie jest to. Sama sobie odpowiedz na o pytanie. Najlepiej przeczytaj jeszcze raz co napisałaś o nim i tym związku. Praktycznie same negatywy. Z takim podejściem chcesz budować związek?
Więc albo musiałabym powiedzieć, że zrywam zupełnie, czego zrobić nie chcę, bo uważam, że dobry z niego człowiek i może jeszcze sie przekonam do niego
Egoistyczna z Ciebie osóbka. I trochę pies ogrodnika.
Facet Ci nie pasuje pod żadnym względem, ale go nie puścisz wolno.
Ech, szkoda go.
A ja się autorce nie dziwię. Sama kiedyś pogoniłam chłopa, który miał długi a nie umiał ich spłacić od 7 lat. A był to dług około 10 tys.
Moja znajoma wzięła sobie bezrobotnego alimenciarza z długami i komornikiem na karku i co? Właśnie poszła po leki do psychiatry bo wpadła przez to wszystko w depresje.
Daj sobie spokój z nim autorko, bo się wykończysz. Masz swoje potrzeby, on ich nie spełnia.
A ja się autorce nie dziwię. Sama kiedyś pogoniłam chłopa, który miał długi a nie umiał ich spłacić od 7 lat. A był to dług około 10 tys.
Moja znajoma wzięła sobie bezrobotnego alimenciarza z długami i komornikiem na karku i co? Właśnie poszła po leki do psychiatry bo wpadła przez to wszystko w depresje.
Daj sobie spokój z nim autorko, bo się wykończysz. Masz swoje potrzeby, on ich nie spełnia.
No to niech go pogoni, a nie trzyma w obwodzie jak jakieś koło zapasowe. Proste.
Nic z tego nie będzie. To co już Cię teraz w nim drażni, będzie Cię z czasem drażnić coraz bardziej. Szkoda Waszego czasu, emocji, nerwów. Jesteście niekompatybilni.
Medulla napisał/a:A ja się autorce nie dziwię. Sama kiedyś pogoniłam chłopa, który miał długi a nie umiał ich spłacić od 7 lat. A był to dług około 10 tys.
Moja znajoma wzięła sobie bezrobotnego alimenciarza z długami i komornikiem na karku i co? Właśnie poszła po leki do psychiatry bo wpadła przez to wszystko w depresje.
Daj sobie spokój z nim autorko, bo się wykończysz. Masz swoje potrzeby, on ich nie spełnia.
No to niech go pogoni, a nie trzyma w obwodzie jak jakieś koło zapasowe. Proste.
Jestem tego samego zdania. Po co trzymać się czegoś, co nas nie satysfakcjonuje?
Cyngli, ale dlaczego uważasz, że nie puszczam wolno? On o wszystkim tym wie, co wam powiedziałam. Prosi abym dała mu szansę, że on udowodni, ze mam złe zdanie o nim. Dlatego napisałam tutaj, bo nie mam kogo zapytać. Ludzie wokół mnie nie są obiektywni, bo albo im zależy na jego albo na moim dobru, wiec chcę zapytać obcych ludzi jak to widzą. Czy dać mu tą szanse czy nie. on nawet prosi abyśmy sie choc w weekendy widywali, on zrobi wszystko aby jednak było dobrze. To skoro widzę, żę tak mu zależy i sie stara i obiecuje, i mówi, że przed śmiercią żony taki był niby ogarnięty i że przez to mu sie posypało, to się zwyczajnie zastanawiam czy nie dać tej szansy, tym bardziej, że dobrzy faceci sie nie ustawiają w kolejce, przerobiłam już poczet wariatów, moje znajome też. Właśnie wcale sie nie uważam za księżniczkę, patrzę realnie i zwyczajnie nie chcę przepuścić dobrego miłego człowieka.
50 2018-06-21 10:11:04 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-21 10:11:49)
Cyngli, ale dlaczego uważasz, że nie puszczam wolno? On o wszystkim tym wie, co wam powiedziałam. Prosi abym dała mu szansę, że on udowodni, ze mam złe zdanie o nim. Dlatego napisałam tutaj, bo nie mam kogo zapytać. Ludzie wokół mnie nie są obiektywni, bo albo im zależy na jego albo na moim dobru, wiec chcę zapytać obcych ludzi jak to widzą. Czy dać mu tą szanse czy nie. on nawet prosi abyśmy sie choc w weekendy widywali, on zrobi wszystko aby jednak było dobrze. To skoro widzę, żę tak mu zależy i sie stara i obiecuje, i mówi, że przed śmiercią żony taki był niby ogarnięty i że przez to mu sie posypało, to się zwyczajnie zastanawiam czy nie dać tej szansy, tym bardziej, że dobrzy faceci sie nie ustawiają w kolejce, przerobiłam już poczet wariatów, moje znajome też. Właśnie wcale sie nie uważam za księżniczkę, patrzę realnie i zwyczajnie nie chcę przepuścić dobrego miłego człowieka.
Nie uważasz się za księżniczkę, ale księżniczkujesz.
Facet Ci nie odpowiada, praktycznie na żadnej płaszczyźnie.
Ale nie chcesz z niego zrezygnować, bo... jest miły.
Przecież to zwyczajny egoizm i bycie psem ogrodnika.
Ludzie wokół Ciebie nie są obiektywni, ale forumowicze nie znają Ciebie i napisali Ci wprost - z tej mąki chleba nie będzie.
Napisała Ci chociaż jedna osoba, że ta relacja ma sens? NIE.
P.S Puścić kogoś wolno, to mu powiedzieć, że nie ma na co liczyć, rozstać się i pozwolić mu ODEJŚĆ.
Wodusia, ale weź się zastanów. Tobie nie chodzi o jego status materialny tylko o całokształt! To złe, tamto złe, tu za dużo, tu za mało.
Nikt Ci nie powie co masz zrobić, bo decyzja należy do Ciebie. Jeśli nie czujesz się w tym związku dobrze, to po co przeciągać? Chociaż, tak sobie myślę, że Ty już podjęłaś decyzję. Nie chcesz z nim być, tylko boisz się, że nikogo innego ne znajdziesz. Spokojnie, znajdziesz, tylko nic na siłę.
Owieczka masz racje. Gdyby był zaradny to nawet gdyby miał dług, to ja bym zrozumiała, bo bym wiedziała, że da radę, przyjedzie, weźmie sprawy w swoje ręce i ogarnie to. Tak było m.in z moim ojcem. Nie miał wykształcenia, a ogarniał życie bardzo dobrze. Zresztą dziadek też. Znam też kilku innych panów, którzy nie mieli nic, a sprytem i sensem doszli do czegokolwiek. A tutaj dalej głowa w chmurach ![]()
I masz rację. Boję się, ze będę sama
Bo nie potrafię wziąć kogokolwiek, a naprawdę mało kto mi odpowiada
Ten jeszcze najprędzej. Inni albo klną, albo piją, albo są brzydcy, albno kłamią, albo zdradzają, i tak wiecznie coś
Nie umieme złapać pierwszego lepszego, a nie chcę też być wiecznie sama, mam już tego dość. I nie wiem czy tego nie zaakceptować jaki jest, może faktycznie znajdzie tą pracę w policji np i będzie spokojnie siedział? Ja dużo nie oczekuję, aby tylko mieć do kogo buzię otworzyć, aby była ta pełna rodzina, z kim pojechać na urlop. No i oczywiście aby nie dźwigać finansowo..
A nie przyszło Ci do głowy, że on chce się związać z miłości, a nie ze strachu przed samotnością?
Jesteś BARDZO nie w porządku wobec niego. Nieszczera.
Jak boisz się samotności to siedź z nim i się męcz.
Owieczka masz racje. Gdyby był zaradny to nawet gdyby miał dług, to ja bym zrozumiała, bo bym wiedziała, że da radę, przyjedzie, weźmie sprawy w swoje ręce i ogarnie to. Tak było m.in z moim ojcem. Nie miał wykształcenia, a ogarniał życie bardzo dobrze. Zresztą dziadek też. Znam też kilku innych panów, którzy nie mieli nic, a sprytem i sensem doszli do czegokolwiek. A tutaj dalej głowa w chmurach
I masz rację. Boję się, ze będę samaBo nie potrafię wziąć kogokolwiek, a naprawdę mało kto mi odpowiada
Ten jeszcze najprędzej. Inni albo klną, albo piją, albo są brzydcy, albno kłamią, albo zdradzają, i tak wiecznie coś
Nie umieme złapać pierwszego lepszego, a nie chcę też być wiecznie sama, mam już tego dość. I nie wiem czy tego nie zaakceptować jaki jest, może faktycznie znajdzie tą pracę w policji np i będzie spokojnie siedział? Ja dużo nie oczekuję, aby tylko mieć do kogo buzię otworzyć, aby była ta pełna rodzina, z kim pojechać na urlop. No i oczywiście aby nie dźwigać finansowo..
Brzmisz egoistycznie. Nie liczy się dla ciebie partner jako człowiek tylko jako zapchajdziura.
56 2018-06-21 10:49:30 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2018-06-21 10:51:04)
Oj naskoczyliście trochę na Autorkę. Myślę, że gdyby opisała to innymi słowami, nie pisząc o tym, że jest silna, zaradna, ma pracę i utrzymuje sama dzieci to byście jej doradzali, zostaw tego lamusa, on bedzie na tobie żerował, facet bluszcz, oczekujący słodkich słówek itp.
No ale "niestety" Autorka wie czego chce, jest ogarniętą, logicznie myślącą osobą, dlatego można po niej pojeżdzić, ze taka zła i niedobra.
Ja ją rozumiem, jest z tym facetem nie dlatego, że nie chce być sama, tylko dlatego, ze chce być z miłym facetem, a nie jakimś podrywaczem. wiem, że ona materialnie ogarnie, a potrzebuje wsparcia emocjonalnego, jednakze tutaj facet znowu w druga stronę przesadza. Olewa finanse, a przesadza w okazywaniu uczuć, on na serio jest facetem bluszczem, a ja bym nawet podejrzewała, że trochę sępem.
W moim odczuciu facet nie potrafi być sam, po śmierci żony od razu rzucał się w wir nowych znajomości, dziecko poszło w odstawkę, praca i kasa były tylko po to by wyrwać kolejną laskę (postaw się a zastaw się), potem staje się facetem bluszczem i coby partnerka mu nie mówiła, czy spokojnie, czy w kłótni, on będzie skomlał o to by z nią być. Jego "pechem" jest to, ze trafia na ogarnięte kobiety, które z nim zrywały, mógłby sobie znaleźć jakąś laske, która żyje z dnia na dzień i też dla niej najważniejsze byłaby "miłość" a nie to czy ma się co do garnka włożyć.
Autorka nie jest materialistką, ona po prostu jest ODPOWIEDZIALNA za siebie i swoje dzieci, nie chce sobie brać strupa na dupę i być matką dla dorosłego faceta. Powiecie, zeby zerwała, ok, przecież ona napisała tutaj żeby się poradzić czy ten związek ma szanse, czy zerwać. Po prostu ona teraz nie neguje kwestii zerwania, tylko neguje (moim zdaniem słusznie) Wasze "oskarżenia", że to ona jest ta zła i niedobra, podła materialistka.
Droga Wodusio, moim zdaniem ten związek nie ma sensu, nie dlatego, że Ty jesteś zła i niedobra, czy, ze on jest zły i niedobry. Po prostu Ty jesteś odpowiedzialna, a on to jakis niebieski ptak, nie dogadacie się. Wiem, ze dla Ciebie priorytetem jest by mieć miłego faceta, który nie skrzywdzi ani Ciebie, ani dzieci pod względem emocjonalnym (wiem, ze jestes silna i z kazdym innym aspektem sobie poradzisz: praca, finanse, opieka nad dziećmi, zainteresowania swoje i dzieci itp), ale on Cię irytuje, zawsze będą między Wami niesnaski, zawsze będziesz czuła, ze coś Cię uwiera, będzie to rodziło konflikty i finalnie nie będziesz sczęśliwa. A jak Ty nie będziesz szczęśliwa to i Twoje dzieci nie będą. LEpiej wychować dzieci samotnie, niż z miłym, ale irytującym nas ojczymem.
Cyngli, nie wiem skąd ty masz te informacje i czy ty w ogóle czytasz co ja piszę. MÓWIĘ mu o wszystkim. O wszystkim wie. To co powiedziałam tutaj WIE. Mimo to mówi, że ON kocha mnie tak bardzo, że z czasem może i ja go bardzo pokocham. I on prosi aby dać mu szansę. Więc gdzie ja jestem nie w porządku? Sama też mam nadzieję, ze może za jakiś czas jak sie ogarnie to może nabiorę do niego mniej dystansu. To nie jest tak, zę on mi sie nie podoba, bo jest bardzo przystojny i ma zalety. Nie zwracam uwagi na mężczyzn, którzy mi sie na starcie nie podobają. Ten podobał mi się od razu i wszystko na początku było ok. Dopiero z czasem okazały sie te długi. Ale może jeśli faktycznie udowodni, że umie nie tylko dbać o swój wygląd i kobietę, ale też o życiowe sprawy, pokocham go. U mnie zawsze miłość przychodzi z czasem, bo ja nie kocham za nic, tylko za to jak przeżywa sie każdy dzień wspólnie.
58 2018-06-21 10:54:27 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-21 10:56:08)
Cyngli, nie wiem skąd ty masz te informacje i czy ty w ogóle czytasz co ja piszę. MÓWIĘ mu o wszystkim. O wszystkim wie. To co powiedziałam tutaj WIE. Mimo to mówi, że ON kocha mnie tak bardzo, że z czasem może i ja go bardzo pokocham. I on prosi aby dać mu szansę. Więc gdzie ja jestem nie w porządku? Sama też mam nadzieję, ze może za jakiś czas jak sie ogarnie to może nabiorę do niego mniej dystansu. To nie jest tak, zę on mi sie nie podoba, bo jest bardzo przystojny i ma zalety. Nie zwracam uwagi na mężczyzn, którzy mi sie na starcie nie podobają. Ten podobał mi się od razu i wszystko na początku było ok. Dopiero z czasem okazały sie te długi. Ale może jeśli faktycznie udowodni, że umie nie tylko dbać o swój wygląd i kobietę, ale też o życiowe sprawy, pokocham go. U mnie zawsze miłość przychodzi z czasem, bo ja nie kocham za nic, tylko za to jak przeżywa sie każdy dzień wspólnie.
Tak, wie?
A powiedziałaś mu, że go nie kochasz, ale będziesz z nim, bo nie trafił się nikt lepszy?
NIGDY w życiu w to nie uwierzę, że mu to powiedziałaś i on to zaakceptował.
To, co opisujesz, to dla mnie nie jest miłość, tylko układ.
Nirvanka87, napisałaś to co jest najbliższe prawdy, dziękuję. Właśnie tak jest jak piszesz. Tego wlasnie sie obawiam, ze on jest jak jakiś bluszcz, i to że tak szybko się rzucił w wir poszukiwań, faktycznie, to wygląda jakby nie mógł bez kogoś żyć, nieważne kto, jak. Chociaż niby on twierdzi, ze to on zrywał, ale jedna leciała tylko na jego ciało, bo chciała seksu od razu, on zrezygnował, druga też sie brała podobno od razu do całowania, a on chciał powoli, do tego był na nią zamknięty i gadka się im nie kleiła, kolejną zostawił, bo była miła, ale bardzo brzydka, a jeszcze kolejna rzuciła jego, bo ich poglądy religijne były różne.
Muszę dobrze to wszystko przemyśleć. Chyba najprędzej jednak chcę aby on przyjechał, mieszkał sam, zobaczymy jak sie ogarnie z pracą i dzieckiem, a dopiero jeśli po czasie będzie ok to wpuszczę go do swojego mieszkania. Tak będzie najbezpieczniej chyba.
Oj naskoczyliście trochę na Autorkę. Myślę, że gdyby opisała to innymi słowami, nie pisząc o tym, że jest silna, zaradna, ma pracę i utrzymuje sama dzieci to byście jej doradzali, zostaw tego lamusa, on bedzie na tobie żerował, facet bluszcz, oczekujący słodkich słówek itp.
No ale "niestety" Autorka wie czego chce, jest ogarniętą, logicznie myślącą osobą, dlatego można po niej pojeżdzić, ze taka zła i niedobra.
Ja ją rozumiem, jest z tym facetem nie dlatego, że nie chce być sama, tylko dlatego, ze chce być z miłym facetem, a nie jakimś podrywaczem. wiem, że ona materialnie ogarnie, a potrzebuje wsparcia emocjonalnego, jednakze tutaj facet znowu w druga stronę przesadza. Olewa finanse, a przesadza w okazywaniu uczuć, on na serio jest facetem bluszczem, a ja bym nawet podejrzewała, że trochę sępem.W moim odczuciu facet nie potrafi być sam, po śmierci żony od razu rzucał się w wir nowych znajomości, dziecko poszło w odstawkę, praca i kasa były tylko po to by wyrwać kolejną laskę (postaw się a zastaw się), potem staje się facetem bluszczem i coby partnerka mu nie mówiła, czy spokojnie, czy w kłótni, on będzie skomlał o to by z nią być. Jego "pechem" jest to, ze trafia na ogarnięte kobiety, które z nim zrywały, mógłby sobie znaleźć jakąś laske, która żyje z dnia na dzień i też dla niej najważniejsze byłaby "miłość" a nie to czy ma się co do garnka włożyć.
Autorka nie jest materialistką, ona po prostu jest ODPOWIEDZIALNA za siebie i swoje dzieci, nie chce sobie brać strupa na dupę i być matką dla dorosłego faceta. Powiecie, zeby zerwała, ok, przecież ona napisała tutaj żeby się poradzić czy ten związek ma szanse, czy zerwać. Po prostu ona teraz nie neguje kwestii zerwania, tylko neguje (moim zdaniem słusznie) Wasze "oskarżenia", że to ona jest ta zła i niedobra, podła materialistka.
Droga Wodusio, moim zdaniem ten związek nie ma sensu, nie dlatego, że Ty jesteś zła i niedobra, czy, ze on jest zły i niedobry. Po prostu Ty jesteś odpowiedzialna, a on to jakis niebieski ptak, nie dogadacie się. Wiem, ze dla Ciebie priorytetem jest by mieć miłego faceta, który nie skrzywdzi ani Ciebie, ani dzieci pod względem emocjonalnym (wiem, ze jestes silna i z kazdym innym aspektem sobie poradzisz: praca, finanse, opieka nad dziećmi, zainteresowania swoje i dzieci itp), ale on Cię irytuje, zawsze będą między Wami niesnaski, zawsze będziesz czuła, ze coś Cię uwiera, będzie to rodziło konflikty i finalnie nie będziesz sczęśliwa. A jak Ty nie będziesz szczęśliwa to i Twoje dzieci nie będą. LEpiej wychować dzieci samotnie, niż z miłym, ale irytującym nas ojczymem.
Nirvanko, a chciałabyś być na miejscu tego faceta, żeby Cię ktoś traktował jak koło zapasowe?
Autorka temu mężczyźnie nie oferuje ani miłości, ani wsparcia, ani zaangażowania. Za to wszystkiego wymaga. Z jakiej racji?
61 2018-06-21 11:01:13 Ostatnio edytowany przez wodusia1 (2018-06-21 11:01:58)
Cyngli - mi się trafiali lepsi
pod względem finansowym. Za to nie lepsi jeśli chodzi o życiową dobroć.
Ja już miłość w życiu miałam kilka razy. Wyszło mi to bokiem. Teraz patrzę odpowiedzialnie. Mam sie rzucić w wir miłości, a dzieci gdzie?? Jak to twoim zdaniem ma wyglądać Cyngli? Mam kochać człowieka nieważne jaki jest bo kochać? Ja mam prawie 40 lat! Stąd potem są kłopoty bo ludzie KOCHAJĄ, a po czasie wychodzi, że jest zadłużony, albo alkoholi, albo przemocowiec. Więc ja wolę jednak ewentualnie budować związek zaczynając od tego, zę ktoś jest dobry, powoli może sie zakocham mocniej. Nie sądzisz że to mądrzejsze? Przecież ten facet mi sie podoba, to nie jest tak, żę to jakiś koszmarek, a ja na siłę go chcę bo jest dobry. Facet jets wręcz bardzo przystojny, trenował sztuki walki kiedyś, grał w piłkę, dobrze pływa itd. A ze nie rzucam sie na niego na łeb na szyję, tylko MYŚLĘ, to źle? Jakbym tu napisała, że się zakochałam a w trakcie dysusji wyszłoby że ma długi, zalożę sie że pisałabyś, że jestem bezmyślna i nieodpowiedzialna, bo sie zakochałam i nie zwracam uwagi na niepokojące sygnały.
Edit: No i patrz Cyngli, nic mu tak nie daję, a facet sie za mnie dałby pokroić, i jak to jest pani Ekspert?
Nie słychaj Cyngli - jest zbyt emocjonalna. Nirvanka ma dojrzałe spojrzenie na sprawę. Autorko przestań się tłumaczyć innym ludziom.
Czujesz, że to nie to.
63 2018-06-21 11:05:40 Ostatnio edytowany przez Medulla (2018-06-21 11:05:51)
Cyngli, autorka powinna myśleć o sobie a nie o nim, facecie - bluszczu.
64 2018-06-21 11:07:29 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-06-21 11:13:39)
Nie słychaj Cyngli - jest zbyt emocjonalna.
Och, dziękuję Pani Wyrocznio.
Przecież napisałam to, co wszyscy inni.
To nie facet dla niej.
To Autorka chce próbować związku z tym facetem NA SIŁĘ, mimo, że nic jej w nim nie odpowiada, poza tym, że jest miły i przystojny. Na tym chce budować relacje?
Jak to twoim zdaniem ma wyglądać Cyngli? Mam kochać człowieka nieważne jaki jest bo kochać?
Idealnie byłoby budować związek z osobą, która Ci opowiada pod względem charakteru, zaradbodci, dojrzałości, wyglądu. To NIE JEST ten facet. Przykro mi. A skoro to nie ten, którego szukasz, to nie robić mu nadziei.
Przypuszczam, że nie chciałabyś być dla kogoś ostatnią możliwą opcją czy kołem zapasowym, więc innym też tego nie funduj.
Nirvanko, a chciałabyś być na miejscu tego faceta, żeby Cię ktoś traktował jak koło zapasowe?
Autorka temu mężczyźnie nie oferuje ani miłości, ani wsparcia, ani zaangażowania. Za to wszystkiego wymaga. Z jakiej racji?
Ja nie byłabym na miejscu tego faceta, bo niewyobrażam sobie, że mogłabym żyć jego trybem.
Sorry, ale Autorka mówi mu, że jej nie pasuje to czy tamto, a on zamiast to zmienić, albo co byłoby sensowniejsze z jego punktu widzenia, skoro on chce tak żyć- powiedzieć, sorry, ja tak żyje mi to odpowiada, jak tobie nie odpowiada to się rozstańmy. Ale tutaj Autorka mu mówi, że nie widzi tego, a on skomle "daj mi szansę, ja się zmienie" i ani się nie zmienia, ani nie odchodzi.
Wiem, teraz napiszecie, to niech ona zerwie, a ile jest kobiet, które siedzą z przemocowcami i nie zrywają? To nie jest takie łatwe, bo facet też ma istotną dla Autorki zaletę- daje bezpieczeństwo emocjonalne, dla kobiety oszukanej, wcześniej moze zdradzonej, po przejściach związkowych to jest bardzo ważna cecha u mężczyzny (kobiety oczywiście też, ale ten wątek dotyczy faceta)
A i nie zgodzę się, że ona niczego nie oferuje, ona chce go wesprzeć i z tego co zrozumiałąm wspiera w tym, zeby wrócił do Polski, zaistniał w branży "mundurowej", no ale litości nie będzie go przecież sponsorować, żeby spełnił swoje marzenia.
Byłam z takim facetem, z tym, ze ja go wykopałam, on był ze mna z wygody, bo mieszkał u mnie, pisałam wielokrotnie że nie mogłam go wykopać, a jego argumentami było, no przeciez jest wszystko ok, to Ty masz problem itp. Tutaj facet Autorki tak samo się broni, ona jego zdaniem jest materialistką bo chce zapewnić swoim dzieciom wyjazd wakacyjny, a on nie chce żeby jechała sama z dziećmi. Serio?
Równie dobrze to jemu można odparować, to Ty jesteś facetem bluszczem, żyjącym z dnia na dzień bo nie liczysz się z tym, czy zapewnisz dziecku to czego potrzebuje, ważne, zebyś miał szampon za 100zł i kobietę wokół której się owiniesz