cb napisał/a: ;P ale znam siebie. choćby była chemia i facet robił cuda, to po tygodniu zacznę rozmyślać o tym, co na obiad i kiedy wreszcie skończy.
Przyznam, że ja tego podejscia nie rozumiem... (rozumiem powod, ale nie konsekwencje).
(Zaznaczę, że to, co dalej piszę, nie odnosi sie do autorki cytatu, tylko nawiązuje do kontekstu tego cytatu - sytuacji i podejscia psychicznego do takich układów)
Przeciez jezeli utrzymuje niezobowiazujaca znajomosc, to po pierwsze - nie spotykam sie na tyle czesto by po tygodniu zaczac rozmyslac o czymkolwiek poza seksem, bo sam ten seks zdarza sie rzadziej niz raz w tygodniu (u mnie to jest max 2 razy w miesiacu ) czyli jezeli zaskoczy, to potrzeba kilku miesiecy, zeby sie popsuło, a i tak to bedzie tylko kilka-kilkanascie randek więc siłą rzeczy wciąż bedzie to cos nowego i raczej dalekie od nudy.
I szczerze mowiac to nie wyobrazam sobie utrzymywania takiej znajomosci z seksem kilka razy w tygodniu... ludzie w stałych zwiazkach czesto nie maja czasu by miec seks kilka razy w tygodniu, a co mówić z kims z doskoku
Dlatego dla mnie to jest troche takie teoretyzowanie (na zasadzie: wyobraziłam sobie taką sytuację i WYDAJE mi się, że tak bym się czuła) bo raz, że w luźnym seksie jest taka sama loteria jak w zwiazkach - ktos z zupelnie nieprzystajacym charakterem moze byc swietnym kochankiem, a czlowiek z idealnym charakterem - kochankiem do kitu.
I sorry, ale tak samo najgłębsza milosc nie sprawi, ze kulawy kochanek da nam satysfakcję seksualna! No cudów nie ma!
Z drugiej strony jak sie raz czy dwa razy pojdzie do łóżka z kims nietrafionym i dopisze do tego twierdzenie, że taki seks ZAWSZE tak wyglada to jest to tylko i wylacznie nastawienie a nie fakt.
Dlatego ja V nie zazdroszczę, bo pewnie gdybym nie miała dziecka to robiłabym podobnie. Dziecko jednak mocno ogranicza mozliwosci
Wydaje mi się, że tak naprawdę najbardziej co ogranicza kobiety to nie potrzeba milosci tylko strach. Strach przed nieznanym, przed koniecznością podejmowania decyzji (bo jednak trzeba podjąć ryzyko i iść do lozka z prawie obcą osoba) strach przed nieznaną sytuacją (bo jak juz sie podejmie tę decyzję, to w koncu się stoi nago przed ta osoba, nadal nieznana, i nie ma miejsca na udawanie odwaznej - albo sie jest odwazna, albo nie - i to widac), strach przed byciem oceniana (bo jednak trzeba byc jako-taką kochanka, bo facet to facet, a nie czarodziej i z niedotykalskiej królewny boginii seksu nie wyczaruje) itd.
I stąd zasłanianie się miłością. Bo osoba, ktora kocha nie ocenia, nie stawia wymagan, jest przewidywalna i bezpieczna.
I to jest robienie z siebie (lub też bierne tkwienie w takim stanie) 40-letniej dziewczynki.
("Potrzebuję miłości, opieki, bezpieczenstwa, milej atmosfery itd. itp. bo inaczej seks mnie przeraża, nie chce być tylko "dziurką", nie chcę, żeby mnie "użył")
Bądź kobietą - świadomą swej seksualności. Kobiety, ktore prowadzą wlasne biznesy, wychowują samotnie dzieci, ogarniaja samodzielnie zycie - stają przed facetem i zamieniaja sie w dziewczynki!
Facet Cię nie "uzyje" jezeli nie bedziesz myslala o sobie jako p zabawce dla faceta. Idziesz na taka randke, zeby TOBIE bylo fajnie - on korzysta przy okazji. Nie idziesz tam po to by wywrzec na nim wrazenie. Nie idziesz tam po to, by zastanawiac sie, czy podobaja mu sie twoje cycki.
Nie chcesz być zabawka? Ależ bądź! Tak samo jak on niech bedzie Twoją zabawką!
To jest wlasnie najwazniejsza część tej zabawy - trzeba nauczyć się brać w seksie, a nie tylko czekac na to , co da facet...