Zaraz po tej forumowej batalii wyslalem wiadomosc. Po 15 minutach przyszla odpowiedz, ze : bardzo sie cieszy, ze to zrozumialem, przeprasza mnie za to, ze zamiast probowac mnie zrozumiec, za szybko naburmuszyla sie i poddala bez walki. Zaluje, ze nie poznalismy sie 20lat temu, wtedy wszystko byloby prostsze a ona nie musialaby przechodzic tego co przeszla, a teraz wszystko wymaga wiekszej cierpliwosci i zrozumienia. Powiedziala, ze nie odzywala sie dlatego, ze miala do mnie zal, ze nie uwierzylem, ze jej rowniez zalezy na tym zwiazku. Zapewnila ze zalezy i ze mysli o mnie zawsze, a uczuciowa jak ja nie jest i moze inaczej uczucia rozumie albo nie umie ich nazwac.
Mysle, ze wiecej tu dodawac nie trzeba i mozna sprawe zamknac, zaarchiwizowac, jednak komentarze czy pytania teraz mile widziane. Dziekuje za uwage.