Zaufanie do męża - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Temat: Zaufanie do męża

Jestem (wydawałoby się) szczęśliwą mężatką. Kochamy się z mężem, jesteśmy ze sobą ponad 8 lat, w małżeństwie 1,5 roku. Mamy prawie 26 lat.Ogólnie w związku nam się układa, nie mogę właściwie na nic narzekać. Mój mąż jest w porządku i wszystko było pięknie do momentu kiedy mój mąż zaczął pracę w nowym miejscu. Wczoraj pojechał na delegację, wraca dziś wieczorem. Pojechał zapoznać się z firmami, które obsługuje i część tych firm przejął od jednej dziewczyny, która pracuje z nim w dziale. Problem polega na tym, że na tę delegację pojechał właśnie z nią. Co prawda dziewczyna jest kilka lat starsza i ma męża, ale jak zobaczyłam jej zdjęcia i filmiki na fb czy instagramie to aż mnie trafia. Dziewczyna typu gwiazda. Sztuczne rzęsy, głośna, lubiąca być w centrum uwagi i na pewno nie skromna. Ja na samą myśl,że spędzili tyle godzin w samochodzie razem,  później noc i cały dzień dzisiaj to dostaje bóli brzucha. Oczywiście pokoje mieli osobne, bo mąż wysłał mi nawet zdjęcie, żebym zobaczyła jaki ma ładny pokój. Niby to tylko dwa dni, ale nie mogę sobie z tym poradzić. Cały czas wyobrażam sobie o czym gadają i jak to dokładnie wygląda i jestem wściekła. Najlepsze jest to, że mąż nigdy nie daje mi powodów do  zazdrości czy podejrzeń. Czy ja jestem chora? Marzę, żeby zrezygnował z tej pracy, bo takie wyjazdy mogą zdarzać się kilka razy w roku. Wieczorem, w przeddzień jego wyjazdu byłam już cała nakręcona i przyczepiałam się o byle co. Właściwie to już w ciągu dnia zaczęłam, ale mój mąż dzielnie to znosił. Powiedział, że słyszał w radio, że jest międzynarodowy dzień przytulania i żebyśmy w takim razie się poprzytulali zamiast złościli. Okej na chwilę mi przeszło, ale jak się pakował, a ja prasowałam mu koszulę to myślałam, że wyjdę z siebie  i w końcu nie wytrzymał i się pokłóciliśmy. Nie dość, że sytuacja jest dla mnie ciężka, bo pierwszy raz gdzieś tak wyjeżdza na delegację to jeszcze z taką dziewczyną.. do tego ta kłótnia. Rano go podwiozłam tam, gdzie się umówił z tą dziewczyną, ale już chłodno się pożegnał. Później napisał dopiero ok 15, że dojechał już na miejsce i idzie na te spotkania. Następnie zadzwonił ok 19, że właśnie zameldował się w pokoju i chcąc rozładować napięcie powiedział, że wyśle mi zaraz zdjęcie jaki ma ładny pokój. Wydawał się zakatarzony, więc zapytałam czy jest przeziębiony, a on na to, że nie przeziębiony a smutny. Chwilę pogadaliśmy, obydwoje żałowaliśmy tej kłótni. Za chwilę mąż powiedział, że coś mi kupił, ale to niespodzianka i zobaczę dopiero jak wróci i wtedy ze szczegółami mi wszystko opowie. Ja oczywiście wcześniej zdążyłam już zgryźliwie zapytać "i jak ci minęła podróż z koleżanką?!". Czy ja przesadzam? A jeśli tak, to co ja mam robić? Nie chcę tak reagować i tak się czuć. Bolący brzuch i bieganie do toalety  z takiego powodu to chyba przesada? Jak pokonać takie wkręcanie sobie, że coś jest nie tak i taką złość, że spędza tyle czasu z tą dziewczyną? Doradźcie coś, bo oszaleję.. Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Pozdrawiam. Ania.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Esthere (2018-02-02 14:49:41)

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Jestem (wydawałoby się) szczęśliwą mężatką. Kochamy się z mężem, jesteśmy ze sobą ponad 8 lat, w małżeństwie 1,5 roku. Mamy prawie 26 lat.Ogólnie w związku nam się układa, nie mogę właściwie na nic narzekać. Mój mąż jest w porządku i wszystko było pięknie do momentu kiedy mój mąż zaczął pracę w nowym miejscu. Wczoraj pojechał na delegację, wraca dziś wieczorem. Pojechał zapoznać się z firmami, które obsługuje i część tych firm przejął od jednej dziewczyny, która pracuje z nim w dziale. Problem polega na tym, że na tę delegację pojechał właśnie z nią. Co prawda dziewczyna jest kilka lat starsza i ma męża, ale jak zobaczyłam jej zdjęcia i filmiki na fb czy instagramie to aż mnie trafia. Dziewczyna typu gwiazda. Sztuczne rzęsy, głośna, lubiąca być w centrum uwagi i na pewno nie skromna. Ja na samą myśl,że spędzili tyle godzin w samochodzie razem,  później noc i cały dzień dzisiaj to dostaje bóli brzucha. Oczywiście pokoje mieli osobne, bo mąż wysłał mi nawet zdjęcie, żebym zobaczyła jaki ma ładny pokój. Niby to tylko dwa dni, ale nie mogę sobie z tym poradzić. Cały czas wyobrażam sobie o czym gadają i jak to dokładnie wygląda i jestem wściekła. Najlepsze jest to, że mąż nigdy nie daje mi powodów do  zazdrości czy podejrzeń. Czy ja jestem chora? Marzę, żeby zrezygnował z tej pracy, bo takie wyjazdy mogą zdarzać się kilka razy w roku. Wieczorem, w przeddzień jego wyjazdu byłam już cała nakręcona i przyczepiałam się o byle co. Właściwie to już w ciągu dnia zaczęłam, ale mój mąż dzielnie to znosił. Powiedział, że słyszał w radio, że jest międzynarodowy dzień przytulania i żebyśmy w takim razie się poprzytulali zamiast złościli. Okej na chwilę mi przeszło, ale jak się pakował, a ja prasowałam mu koszulę to myślałam, że wyjdę z siebie  i w końcu nie wytrzymał i się pokłóciliśmy. Nie dość, że sytuacja jest dla mnie ciężka, bo pierwszy raz gdzieś tak wyjeżdza na delegację to jeszcze z taką dziewczyną.. do tego ta kłótnia. Rano go podwiozłam tam, gdzie się umówił z tą dziewczyną, ale już chłodno się pożegnał. Później napisał dopiero ok 15, że dojechał już na miejsce i idzie na te spotkania. Następnie zadzwonił ok 19, że właśnie zameldował się w pokoju i chcąc rozładować napięcie powiedział, że wyśle mi zaraz zdjęcie jaki ma ładny pokój. Wydawał się zakatarzony, więc zapytałam czy jest przeziębiony, a on na to, że nie przeziębiony a smutny. Chwilę pogadaliśmy, obydwoje żałowaliśmy tej kłótni. Za chwilę mąż powiedział, że coś mi kupił, ale to niespodzianka i zobaczę dopiero jak wróci i wtedy ze szczegółami mi wszystko opowie. Ja oczywiście wcześniej zdążyłam już zgryźliwie zapytać "i jak ci minęła podróż z koleżanką?!". Czy ja przesadzam? A jeśli tak, to co ja mam robić? Nie chcę tak reagować i tak się czuć. Bolący brzuch i bieganie do toalety  z takiego powodu to chyba przesada? Jak pokonać takie wkręcanie sobie, że coś jest nie tak i taką złość, że spędza tyle czasu z tą dziewczyną? Doradźcie coś, bo oszaleję.. Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Pozdrawiam. Ania.

Co zrobić?
Zadbać o swoje poczucie wartości?
I zając się czymś wartościowym żeby nie mieć czasu na takie dywagacje. To niszczy związek. Trochę zaufania też mile widziane.

Czujesz się gorsza od wytapetowanej tipsiary czy męża uważasz aż za takiego prostaka, który leci na plastik?
Sorry za kolokwializmy, ale terapia szokowa czasem pomaga.

3 Ostatnio edytowany przez cwany_gapa (2018-02-02 15:01:53)

Odp: Zaufanie do męża

Robisz wszystko, żeby zapędzić go do wyra innej kobiety.
No bo wiesz...skoro dostaje opierdol za darmo, to w końcu zabawi się, żeby dostać za coś, co rzeczywiście zrobił.

4

Odp: Zaufanie do męża

Sama go na nią nakręcasz.. Teraz patrząc na nią- a przecież widzi codziennie w pracy- nie będzie mógł już myśleć o sprawach służbowych, tylko w uszach będzie miał Twoje słowa- które już zaczęły pracować..
Gdyby mój mąż tak mi naopowiadał o dowolnym koledze z pracy, to chociażby facet nie był dla mnie atrakcyjny- musiałabym na niego spojrzeć w ten sposób, bo miałabym to w głowie.
Poza tym oni nie potrzebują delegacji, gdyby chcieli się spotkać, zrobią to w Twoim mieście, i nawet nie będziesz wiedzieć..
Niegratulacje za głupie zagranie...

5

Odp: Zaufanie do męża
cwany_gapa napisał/a:

Robisz wszystko, żeby zapędzić go do wyra innej kobiety.
No bo wiesz...skoro dostaje opierdol za darmo, to w końcu zabawi się, żeby dostać za coś, co rzeczywiście zrobił.

A niektórzy nie dostają opieprzu, a i tak zdradzają, nie ma reguły.
Autorko, ale Wy sie od razu pokłóciliście, czy przynajmniej mu powiedziałaś o co Ci chodzi? Czy to była sama kłótnia dla kłótni, a  on nawet nie wie, że Ty sie obawiasz zdrady?

6

Odp: Zaufanie do męża
Nirvanka87 napisał/a:

A niektórzy nie dostają opieprzu, a i tak zdradzają, nie ma reguły.

Reguły nie ma, jest za to zdrowy rozsądek.
http://polki.pl/zdrowie/psychologia,sam … d=noscript

Tzn. powinien być.

7

Odp: Zaufanie do męża

Może nie doprecyzowałam. Ja się nie obawiam zdrady.  Mam ból o to, że całe dwa dni musi spędzić z jakąś gwiazdą. Że tyle godzin jazdy w samochodzie to pewnie gadają, żartują, piją kawę.  Wcześniej mieliśmy rozmowę i to taką partnerską, mój mąż widział, że mnie to rusza i sam powiedział : "nawet gdybym był wolny to nie zainteresowałaby mnie ta dziewczyna" ale ja tak jakoś mam dziwnie, że się doszukuję i czepiam. Tyle, że ten temat już był poruszany, oczywiście przeze mnie i moje złośliwe docinki jak wracał z pracy : "i jak tam u twojej koleżanki?!" wiem, wiem to było słabe. Najgorsze jest to, że sama nie wiem dlaczego tak mam, skoro mój K nigdy nie dawał mi żadnych odczuć odnośnie innych kobiet. Nie wiem, może to się bierze z tego, że naoglądałam się jej zdjęc na jej profilu i jakies wyobrażeń swoich sobie nawkręcałam. Dzisiaj rano zauważyłam, że właśnie ona zaczęła mnie obserwować na instagramie, wiec weszłam na jej profil, a tam relacja z wyjazdu w postaci "no i dojechałam" i szybki rzut na pokoj hotelowy, dzis rano zdjecie ze sniadania w hotelu. Przed godziną filmik jak jedzie samochodem na autostradzie - tyle dobrego, że w samochodzie cisza radio gra, wiec sobie pomyslam : o to może tyle nie gadają. Przed chwilą maz napisał, że już za mną teski i to pewnie przez to, ze rozstaliśmy się w kłótni. Ja nie wiem dlaczego ja jestem taka dziwna..

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Może nie doprecyzowałam. Ja się nie obawiam zdrady.  Mam ból o to, że całe dwa dni musi spędzić z jakąś gwiazdą. Że tyle godzin jazdy w samochodzie to pewnie gadają, żartują, piją kawę.  Wcześniej mieliśmy rozmowę i to taką partnerską, mój mąż widział, że mnie to rusza i sam powiedział : "nawet gdybym był wolny to nie zainteresowałaby mnie ta dziewczyna" ale ja tak jakoś mam dziwnie, że się doszukuję i czepiam. Tyle, że ten temat już był poruszany, oczywiście przeze mnie i moje złośliwe docinki jak wracał z pracy : "i jak tam u twojej koleżanki?!" wiem, wiem to było słabe. Najgorsze jest to, że sama nie wiem dlaczego tak mam, skoro mój K nigdy nie dawał mi żadnych odczuć odnośnie innych kobiet. Nie wiem, może to się bierze z tego, że naoglądałam się jej zdjęc na jej profilu i jakies wyobrażeń swoich sobie nawkręcałam. Dzisiaj rano zauważyłam, że właśnie ona zaczęła mnie obserwować na instagramie, wiec weszłam na jej profil, a tam relacja z wyjazdu w postaci "no i dojechałam" i szybki rzut na pokoj hotelowy, dzis rano zdjecie ze sniadania w hotelu. Przed godziną filmik jak jedzie samochodem na autostradzie - tyle dobrego, że w samochodzie cisza radio gra, wiec sobie pomyslam : o to może tyle nie gadają. Przed chwilą maz napisał, że już za mną teski i to pewnie przez to, ze rozstaliśmy się w kłótni. Ja nie wiem dlaczego ja jestem taka dziwna..

Bo jesteś po ludzku zazdrosna. Tyle. Zapewne uważasz, że jesteś mniej atrakcyjna i myślisz, że ona spodoba się Twojemu mężowi. Więcej wiary!
Nie przesadź z tą zazdrością i docinkami o "koleżance z pracy", bo Twój mąż w końcu straci cierpliwość.

9

Odp: Zaufanie do męża

A słyszałaś kiedykolwiek o czymś takim jak kobieca intuicja?
Nigdy jeszcze nie słyszałam o przypadku żeby facet powiedział swojej żonie że leci na koleżankę z pracy...... stały tekst to raczej że nawet gdyby był sam to by się nią nie zainteresował.
Pracowałam w korporacjach i byłam na wielu delegacjach i dla osoby z zewnątrz to byłby szok jakie rzeczy się tam dzieją.

10

Odp: Zaufanie do męża

Moim zdaniem przesadzasz. Jesteś zazdrosna.
Też możesz być "gwiazdą". Zadbaj o siebie i tyle.

11

Odp: Zaufanie do męża

Prawda jest taka, że z wyglądu to raczej faktycznie nie jego typ. Nie uważam, że jestem zaniedbana, wręcz przeciwnie. Jestem szczupła i zadbana, ale nie do tego stopnia, żeby nosić sztuczne rzęsy. Po zdjęciach patrząc to ona nie jest jakoś super szczupła, powiedziałabym, że jest nabita. Różnica między nami z pewnością jest taka, że nosi duże dekolty a styl ubierania raczej nie można porównać do tego, że ma klasę. Ja ubieram się elegancko i praktycznie w ogóle nie noszę dekoltów, raz że nie lubię, dwa że mam mały biust, trzy - jestem prawnikiem i uważam, ze nie przystoi.  Ale tak jak piszecie, ja faktycznie jestem zazdrosna i tu jestem przekonana o własnej atrakcyjności a tu skręca mnie na myśl, że mój ukochany spędza dwa dni z taką lampucerą.

12

Odp: Zaufanie do męża
pannapanna napisał/a:

A słyszałaś kiedykolwiek o czymś takim jak kobieca intuicja?
Nigdy jeszcze nie słyszałam o przypadku żeby facet powiedział swojej żonie że leci na koleżankę z pracy...... stały tekst to raczej że nawet gdyby był sam to by się nią nie zainteresował.
Pracowałam w korporacjach i byłam na wielu delegacjach i dla osoby z zewnątrz to byłby szok jakie rzeczy się tam dzieją.

Nie słyszałam, żeby jakiś facet wprost przyznał się, że leci na koleżankę, ale zawsze można stwierdzić czy ktoś jest dla Ciebie ładny czy nie. z drugiej strony my często jak oglądamy coś to stwierdzamy czasem : 'o ładna dziewczyna" albo "przystojny facet" i z tym nie ma problemu. To tylko fizyczność i wiadomo, że zwracamy uwagę na takie rzeczy. Myślę, że jakby mu się podobała to powiedziałby " nie no ładna jest, ale coś tam coś tam.."
I firma, w której pracuje mąż to nie żadna korporacja, tylko średnia firma w małym miasteczku

13

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Ja się nie obawiam zdrady.  Mam ból o to, że całe dwa dni musi spędzić z jakąś gwiazdą.
Ja nie wiem dlaczego ja jestem taka dziwna..

Jesteś zazdrosna. Trudno w necie wyrokować dlaczego. Być może niska samoocena, być może coś innego.
Nad tym powinnaś popracować, bo inaczej zamienisz Wasze życie w piekło. Przecież mąż nie będzie się zwalniał z każdej pracy, w której pracuje jakaś atrakcyjna kobieta.

14

Odp: Zaufanie do męża

Escandel big_smile fajne te Twoje opisy, powstrzymuję się by nie parskąć śmiechem- sorki- wiem że Ci nie do śmiechu.
Daj dziewczynie spokój, ubiera się jak chce- przy większym biuście nie może zapinać się po szyję, bo to po prostu źle wygląda..
Jej sprawa, jakie ma rzęsy i nie każda kobieta musi chodzić w garniturkach. Widocznie Twój mąż lubi jednak Twój styl, skoro wybrał ciebie.
Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.
Psujesz wasze małżeństwo..

15

Odp: Zaufanie do męża

Szczerze na miejscu meza bardzo bym sie zawiodla Twoja postawa. Bo ja rozumiem gdyby jechal na wyjazd integracyjny z ta pania ale on dostal taka delegacje a Ty zrobilas mu pretensje jakby jechal tam serio dla swej przyjemnosci. Takim zachowaniem paradoksalnie mozesz go dopiero pchnac w ramiona tej czy innej kobiety by miec odskocznie od jedzowatej zony ktora wyzywa sie bo ma zanizone poczucie wlasnej wartosci. Bo moim zdaniem masz wbrew temu co piszesz. Albo meza uwazasz za debila ktory poleci na kobiete ktora mu sie nawet  nie podoba tylko dlatego ze nosi duzy dekolt!?
Sugerowalabym przeprosic meza po powrocie.On i tak w calej tej sytuacji zachowal sie bardzo dojrzale bo caly czas studzil Twe emocje i nie obrazil sie mimo ze bardzo na to pracowalas.

16 Ostatnio edytowany przez ZielonaKama (2018-02-02 16:55:26)

Odp: Zaufanie do męża

Jak maz bedzie chcial Cie zdradzic, to Cie zdradzi, nic nie poradzisz, badz soba. Zazdrosc nie pomoze, ani nie zaszkodzi. Zaszkodzi tylko obrazanie sie o nic. I fochy.

17

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.

Za jakiś czas będą więcej niż o połowę młodsze wink

18 Ostatnio edytowany przez escandel (2018-02-02 17:01:04)

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Escandel big_smile fajne te Twoje opisy, powstrzymuję się by nie parskąć śmiechem- sorki- wiem że Ci nie do śmiechu.
Daj dziewczynie spokój, ubiera się jak chce- przy większym biuście nie może zapinać się po szyję, bo to po prostu źle wygląda..
Jej sprawa, jakie ma rzęsy i nie każda kobieta musi chodzić w garniturkach. Widocznie Twój mąż lubi jednak Twój styl, skoro wybrał ciebie.
Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.
Psujesz wasze małżeństwo..


Być może i masz podstawę do tego, żeby parskać śmiechem. big_smile  Ja sama sobie myślę, że dla kogoś może to być niepoważne. W końcu nie mam juz 15 lat i dla kogoś kto czyta to, moja pisanina może powodować myśli - 'dziewczyno, nie masz innych problemów? ' Najgorsze jest to, że właśnie ja nie chce zepsuc naszego małżeństwa. Nie chce doprowadzić do tego, że mąż będzie musiał się bać kiedy zacznie się temat pracy. Na co dzień coś tam złośliwie dopowiedziałam, ale nie było tak źle, odkąd wyjechał , czyli wczoraj to po prostu sobie nie radzę. Nie wiem, może dlatego że to pierwszy taki wyjazd i w dodatku z kobietą, choć myślę sobie, że gdyby pojechał z jakimś gościem to pewnie miałabym problem z tym, ze wieczorem przykładowo napiłby się z nim piwa. Umówiłam się wczoraj z koleżanką, żeby nie myśleć i się nie nakręcać i dobrze mi to zrobiło, ale myśląc przyszłościowo to wiem, że muszę to pokonać, tylko nie wiem jak.. Za cholerę nie wiem jak..

19

Odp: Zaufanie do męża
luc napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.

Za jakiś czas będą więcej niż o połowę młodsze wink

Dokładnie Luc big_smile
O tym pomyślałam smile
Zawsze mają 23 lata max smile)

20 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-02-02 17:04:20)

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Escandel big_smile fajne te Twoje opisy, powstrzymuję się by nie parskąć śmiechem- sorki- wiem że Ci nie do śmiechu.
Daj dziewczynie spokój, ubiera się jak chce- przy większym biuście nie może zapinać się po szyję, bo to po prostu źle wygląda..
Jej sprawa, jakie ma rzęsy i nie każda kobieta musi chodzić w garniturkach. Widocznie Twój mąż lubi jednak Twój styl, skoro wybrał ciebie.
Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.
Psujesz wasze małżeństwo..


Być może i masz podstawę do tego, żeby parskać śmiechem. big_smile  Ja sama sobie myślę, że dla kogoś to jest niepoważne. W końcu nie mam juz 15 lat i dla kogoś kto czyta to, moja pisanina może powodować myśli - 'dziewczyno, nie masz innych problemów? ' Najgorsze jest to, że właśnie ja nie chce zepsuc naszego małżeństwa. Nie chce doprowadzić do tego, że mąż będzie musiał się bać kiedy zacznie się temat pracy. Na co dzień coś tam złośliwie dopowiedziałam, ale nie było tak źle, odkąd wyjechał , czyli wczoraj to po prostu sobie nie radzę. Nie wiem, może dlatego że to pierwszy taki wyjazd i w dodatku z kobietą, choć myślę sobie, że gdyby pojechał z jakimś gościem to pewnie miałabym problem z tym, ze wieczorem przykładowo napiłby się z nim piwa. Umówiłam się wczoraj z koleżanką, żeby nie myśleć i się nie nakręcać i dobrze mi to zrobiło, ale myśląc przyszłościowo to wiem, że muszę to pokonać, tylko nie wiem jak.. Za cholerę nie wiem jak..

A czy to takie zle jesli by sie napil tego piwa ? Tak bardzo Cie drazni ze moglby miec mily akcent w trakcie delegacji? Slabo to wyglada jak na kochajaca zone. Moj maz tez czesto wyjezdza i ja mu nie zycze zeby zapitalal tylko od switu do nocy i wracal zmeczony jak kon po westernie. A jak on spedza czas z kolega to ja sie umawiam z kolezanka a nie siedze i zazdroszcze.
Edit: no i dla mnie wywolywanie awantury z kims kto zaraz wsiada za kierownice jest niefajne. Ja bym sie bala ze maz spowoduje np wypadek cos mu sie stanie. Nawet jesli mam jakies pretensje o cos to na czas wyjazdu staram sie byc wspeirajaca i dopytuje czy wsio ok czy dojechal a nie ciosam mu kolki na glowie.

21

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Escandel big_smile fajne te Twoje opisy, powstrzymuję się by nie parskąć śmiechem- sorki- wiem że Ci nie do śmiechu.
Daj dziewczynie spokój, ubiera się jak chce- przy większym biuście nie może zapinać się po szyję, bo to po prostu źle wygląda..
Jej sprawa, jakie ma rzęsy i nie każda kobieta musi chodzić w garniturkach. Widocznie Twój mąż lubi jednak Twój styl, skoro wybrał ciebie.
Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.
Psujesz wasze małżeństwo..


Być może i masz podstawę do tego, żeby parskać śmiechem. big_smile  Ja sama sobie myślę, że dla kogoś może to być niepoważne. W końcu nie mam juz 15 lat i dla kogoś kto czyta to, moja pisanina może powodować myśli - 'dziewczyno, nie masz innych problemów? ' Najgorsze jest to, że właśnie ja nie chce zepsuc naszego małżeństwa. Nie chce doprowadzić do tego, że mąż będzie musiał się bać kiedy zacznie się temat pracy. Na co dzień coś tam złośliwie dopowiedziałam, ale nie było tak źle, odkąd wyjechał , czyli wczoraj to po prostu sobie nie radzę. Nie wiem, może dlatego że to pierwszy taki wyjazd i w dodatku z kobietą, choć myślę sobie, że gdyby pojechał z jakimś gościem to pewnie miałabym problem z tym, ze wieczorem przykładowo napiłby się z nim piwa. Umówiłam się wczoraj z koleżanką, żeby nie myśleć i się nie nakręcać i dobrze mi to zrobiło, ale myśląc przyszłościowo to wiem, że muszę to pokonać, tylko nie wiem jak.. Za cholerę nie wiem jak..

Może przyjąć do wiadomości, że mąż nie jest Twoją własnością? I skupić się na tym żeby między wami było dobrze?
Pracować nad tym, by czuć się 100% kobietą dla swojego faceta?.

Nie wiem, może odezwą się jakieś kobiety które mają podobny problem..
Może pomoże Ci wyobrażenie sobie że sama jedziesz w podróż służbową z atrakcyjnym kolegą?
Jakbyś się czuła, gdyby mąż Ci ciągle robił fochy?
Masz chyba jakiś atrakcyjnych kolegów, Pani prawnik? wink

22 Ostatnio edytowany przez luc (2018-02-02 17:10:14)

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:
luc napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Mój mąż ma wiele studentek, które zawsze już będą o połowę młodsze ode mnie i jakoś sobie z tym radzę.

Za jakiś czas będą więcej niż o połowę młodsze wink

Dokładnie Luc big_smile
O tym pomyślałam smile
Zawsze mają 23 lata max smile)

Znam to z autopsji.
Ale paradoksalnie, im młodsze, tym mniejsze budzą zainteresowanie (nasza córka jest starsza od jego studentek). Przynajmniej tak twierdzi mój mąż - o ile można wierzyć wink

escandel napisał/a:

może dlatego że to pierwszy taki wyjazd i w dodatku z kobietą, choć myślę sobie, że gdyby pojechał z jakimś gościem to pewnie miałabym problem z tym, ze wieczorem przykładowo napiłby się z nim piwa.
wiem, że muszę to pokonać, tylko nie wiem jak.. Za cholerę nie wiem jak..

To masz jeszcze większy problem. Jak kobieta bluszcz. Nieważne z kim Twój mąż by się spotykał (jeśli nie z Tobą), to będzie problem. Jeżeli tego nie zwalczysz, to żaden mężczyzna (no, prawie żaden wink) tego nie zniesie.
Jak? Zaczęłabym od zdiagnozowania przyczyny takich Twoich reakcji.

23

Odp: Zaufanie do męża

A czy to takie zle jesli by sie napil tego piwa ? Tak bardzo Cie drazni ze moglby miec mily akcent w trakcie delegacji? Slabo to wyglada jak na kochajaca zone. Moj maz tez czesto wyjezdza i ja mu nie zycze zeby zapitalal tylko od switu do nocy i wracal zmeczony jak kon po westernie. A jak on spedza czas z kolega to ja sie umawiam z kolezanka a nie siedze i zazdroszcze.
Edit: no i dla mnie wywolywanie awantury z kims kto zaraz wsiada za kierownice jest niefajne. Ja bym sie bala ze maz spowoduje np wypadek cos mu sie stanie. Nawet jesli mam jakies pretensje o cos to na czas wyjazdu staram sie byc wspeirajaca i dopytuje czy wsio ok czy dojechal a nie ciosam mu kolki na glowie.

Kłótnia byłam wieczorem, a rano wyjeżdżał, więc nie było to w wielkich emocjach. Bardziej w ciszy i na zasadzie ' To miłych dwóch dni". Ja zdaję sobie, że moje zachowanie jest szkodliwe, bardzo kocham mojego męża i chce się dla niego zmienić, dlatego też napisałam tutaj, żeby poczytać mądrzejszych od siebie. Uważam, że naprawdę ma do mnie cierpliwość. Dużo rzeczy potrafi obrócić w żart, czego ja nie potrafię tylko mu wypomniam, że nic nie bierze na poważnie.. Muszę się ogarnąć, wiem. Tylko nie wiem jak i od czego w ogóle zacząć. Podziwiam Cię, że nawet jak masz do niego jakieś pretensje to potrafisz przemilczeć. Jak mi coś nie pasuje to z reguły od razu to po mnie widać..

24

Odp: Zaufanie do męża

No to Escandel może dobrym pomysłem byłoby przerobienie sobie tego bez męża, może jakieś konsultacje z psychologiem? Bo teraz mąż ma jeszcze cierpliwość, ale z czasem będzie miał mniej i mniej... zacznij dorastać..

25 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-02-02 18:26:00)

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

A czy to takie zle jesli by sie napil tego piwa ? Tak bardzo Cie drazni ze moglby miec mily akcent w trakcie delegacji? Slabo to wyglada jak na kochajaca zone. Moj maz tez czesto wyjezdza i ja mu nie zycze zeby zapitalal tylko od switu do nocy i wracal zmeczony jak kon po westernie. A jak on spedza czas z kolega to ja sie umawiam z kolezanka a nie siedze i zazdroszcze.
Edit: no i dla mnie wywolywanie awantury z kims kto zaraz wsiada za kierownice jest niefajne. Ja bym sie bala ze maz spowoduje np wypadek cos mu sie stanie. Nawet jesli mam jakies pretensje o cos to na czas wyjazdu staram sie byc wspeirajaca i dopytuje czy wsio ok czy dojechal a nie ciosam mu kolki na glowie.

Kłótnia byłam wieczorem, a rano wyjeżdżał, więc nie było to w wielkich emocjach. Bardziej w ciszy i na zasadzie ' To miłych dwóch dni". Ja zdaję sobie, że moje zachowanie jest szkodliwe, bardzo kocham mojego męża i chce się dla niego zmienić, dlatego też napisałam tutaj, żeby poczytać mądrzejszych od siebie. Uważam, że naprawdę ma do mnie cierpliwość. Dużo rzeczy potrafi obrócić w żart, czego ja nie potrafię tylko mu wypomniam, że nic nie bierze na poważnie.. Muszę się ogarnąć, wiem. Tylko nie wiem jak i od czego w ogóle zacząć. Podziwiam Cię, że nawet jak masz do niego jakieś pretensje to potrafisz przemilczeć. Jak mi coś nie pasuje to z reguły od razu to po mnie widać..

No umiem i uwazam ze to cecha ktora warto wykszalcic w sobie. Nie chodzi o to by zamiatac cos na sile pod dywan ale sa sytuacje gdy naprawde nalezy sie ugryzc w jezyk. Jesli maz powie lub zrobi cos nie po Twej mysli w towarzystwie to tez robisz mu dzika awante przy tych ludziach stawiajac siebie jego i ich w niezrecznej sytuacji czy potrafisz poczelac z rozmowa do powrotu do domu? Bo ja owszem. A juz zupelnie nie widze powodu by robic  mu nieuzasadniona awanture gdzie nie mam racji tylko dlatego ze ja mam z czyms (nieuzasadniony)  problem. Jesli pojawiaja sie takie emocje to staram sie je przepracowac a juz na pewno przeprosic.
Edit: Ela ma racje. Dzis maz jeszcze jest jeszcze mega zakochany i cierpliwy ale z uplywem lat coraz gorzej bedzie znosil takie jazdy i zamiast prezentu z podrozy przywiezie Ci ciche dni lub wizje rozwodu

26

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Tylko nie wiem jak i od czego w ogóle zacząć.

Już pisałam - od zdiagnozowania przyczyn takich Twoich reakcji.

27 Ostatnio edytowany przez ulka0011 (2018-02-02 22:44:20)

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Jestem (wydawałoby się) szczęśliwą mężatką. Kochamy się z mężem, jesteśmy ze sobą ponad 8 lat, w małżeństwie 1,5 roku. Mamy prawie 26 lat.Ogólnie w związku nam się układa, nie mogę właściwie na nic narzekać. Mój mąż jest w porządku i wszystko było pięknie do momentu kiedy mój mąż zaczął pracę w nowym miejscu. Wczoraj pojechał na delegację, wraca dziś wieczorem. Pojechał zapoznać się z firmami, które obsługuje i część tych firm przejął od jednej dziewczyny, która pracuje z nim w dziale. Problem polega na tym, że na tę delegację pojechał właśnie z nią. Co prawda dziewczyna jest kilka lat starsza i ma męża, ale jak zobaczyłam jej zdjęcia i filmiki na fb czy instagramie to aż mnie trafia. Dziewczyna typu gwiazda. Sztuczne rzęsy, głośna, lubiąca być w centrum uwagi i na pewno nie skromna. Ja na samą myśl,że spędzili tyle godzin w samochodzie razem,  później noc i cały dzień dzisiaj to dostaje bóli brzucha. Oczywiście pokoje mieli osobne, bo mąż wysłał mi nawet zdjęcie, żebym zobaczyła jaki ma ładny pokój. Niby to tylko dwa dni, ale nie mogę sobie z tym poradzić. Cały czas wyobrażam sobie o czym gadają i jak to dokładnie wygląda i jestem wściekła. Najlepsze jest to, że mąż nigdy nie daje mi powodów do  zazdrości czy podejrzeń. Czy ja jestem chora? Marzę, żeby zrezygnował z tej pracy, bo takie wyjazdy mogą zdarzać się kilka razy w roku. Wieczorem, w przeddzień jego wyjazdu byłam już cała nakręcona i przyczepiałam się o byle co. Właściwie to już w ciągu dnia zaczęłam, ale mój mąż dzielnie to znosił. Powiedział, że słyszał w radio, że jest międzynarodowy dzień przytulania i żebyśmy w takim razie się poprzytulali zamiast złościli. Okej na chwilę mi przeszło, ale jak się pakował, a ja prasowałam mu koszulę to myślałam, że wyjdę z siebie  i w końcu nie wytrzymał i się pokłóciliśmy. Nie dość, że sytuacja jest dla mnie ciężka, bo pierwszy raz gdzieś tak wyjeżdza na delegację to jeszcze z taką dziewczyną.. do tego ta kłótnia. Rano go podwiozłam tam, gdzie się umówił z tą dziewczyną, ale już chłodno się pożegnał. Później napisał dopiero ok 15, że dojechał już na miejsce i idzie na te spotkania. Następnie zadzwonił ok 19, że właśnie zameldował się w pokoju i chcąc rozładować napięcie powiedział, że wyśle mi zaraz zdjęcie jaki ma ładny pokój. Wydawał się zakatarzony, więc zapytałam czy jest przeziębiony, a on na to, że nie przeziębiony a smutny. Chwilę pogadaliśmy, obydwoje żałowaliśmy tej kłótni. Za chwilę mąż powiedział, że coś mi kupił, ale to niespodzianka i zobaczę dopiero jak wróci i wtedy ze szczegółami mi wszystko opowie. Ja oczywiście wcześniej zdążyłam już zgryźliwie zapytać "i jak ci minęła podróż z koleżanką?!". Czy ja przesadzam? A jeśli tak, to co ja mam robić? Nie chcę tak reagować i tak się czuć. Bolący brzuch i bieganie do toalety  z takiego powodu to chyba przesada? Jak pokonać takie wkręcanie sobie, że coś jest nie tak i taką złość, że spędza tyle czasu z tą dziewczyną? Doradźcie coś, bo oszaleję.. Dziękuję, że dotrwaliście do końca. Pozdrawiam. Ania.


Jak sobie z tym poradzic?

To chyba oczywiste: byc piekna, zadbana kobieta, ktora zna swoja wartosc.

Kazdy facet porownuje "to co posiada" z "tym co posiadaja inni", wiec warto jest o siebie dbac.

Z drugiej strony, sama jestem "ta ladna", o ktora inne kobiety sa zazdrosne i wykreca mnie od tego.

Swiata nie widze poza moim mezem, jest calym moim zyciem i wszystkim co ma dla mnie wartosc, wiec podejrzenia ze bylabym zainteresowana jakimkolwiek innym facetem sa absurdalne.

Moja rada: silownia, zdrowa kuchnia i dobra muzyka z kieliszkiem ulubionego alkoholu wieczorem.

Kiedy maz wroci ma zobaczyc wyluzowana, usmiechnieta kobiete, o ktora warto nie przestawac sie starac.

Klotnie? NIE.
Zlosc? NIE
Wymowki, oskarzenia? NIE NIE NIE

Jak bedzie chcial "pojsc na obiad na miescie" to i tak pojdzie, tego nie da sie powstrzymac machaniem palcem przed nosem i krzykami.

Ale jesli to on poczuje zazdrosc o Ciebie... bo taka ladna, wyluzowana, usmiechnieta i pachnaca...

Wierz mi, nie bedziesz mogla sie opedzic od niego i zadna inna babka nie wejdzie do jego glowy.

Madrze kobieto, zachowuj sie madrze.

.

28 Ostatnio edytowany przez escandel (2018-02-03 11:44:49)

Odp: Zaufanie do męża

Dziękuję Wam za wszystkie rady. Szczerze mówiąc to ciężko mi, bo wiem, że zachowuje się destrukcyjnie, a z drugiej strony nie potrafię zapanować nad tymi odczuciami. Nie wiem, może to dlatego że taka sytuacja spotkała nas pierwszy raz. Mąż wrócił w nocy, zapytał czy śpię, po czym dał mi prezent, który mi kupił. Zrobiło mi się miło, podziękowałam i z uśmiechem powiedziałam, że miło że o mnie pomyślał. Mówił, że obok ich kontrahenta jest takie centrum handlowe i wybrali się na godzinkę. Powiedział też, że ta dziewczyna zaangażowała się w poszukiwaniu jakiegoś upominku dla mnie, ale stwierdził że mamy całkiem inny styl. tongue Potem sam zaczął opowiadać jak było i o czym rozmawiał z tą dziewczyną. Jak się okazało dziewczyna faktyczne bardzo otwarta i jak to określił mąż - specyficzna. Mówiła mu, że stara się z mężem o dziecko, ale ma problemy zdrowotne pomimo że pierwszy raz gadali jakoś tak bardziej nie służbowo. Przyznam, że ruszało mnie to pomimo, że zapewniał "ale wiesz kochanie, że możesz być spokojna, prawda?" Potem się przytulaliśmy, ale ja cały czas czuje jakiś niepokój pomieszany z wyrzutami sumienia odnośnie tej kłótni. Dawno tak ciężko się nie czułam, chyba nawet pokuszę się o stwierdzenie, że pierwszy raz od ślubu.. Może wcześniej mi to nie doskwierało, bo nie pracował z kobietami a już tym bardzej nie jeżdził na żadne delegacje.. Jeżeli będzię się to we mnie nasilało to faktycznie pomyśle o wizycie u terapeuty, bo nie chce zniszczyć tego co między nami, bo to jest coś pięknego. Tyle,że zachowam to dla siebie, bo ne chciałabym żeby wiedział, że chodzę do jakiegoś psychologa.

29

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

Jeżeli będzię się to we mnie nasilało to faktycznie pomyśle o wizycie u terapeuty, bo nie chce zniszczyć tego co między nami, bo to jest coś pięknego. Tyle,że zachowam to dla siebie, bo ne chciałabym żeby wiedział, że chodzę do jakiegoś psychologa.



I dobrze, nie musi tego wiedzieć. I o tej Pani też nie rozmawiajcie, nie musisz wiedzieć o jej życiu.

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:
escandel napisał/a:

Jeżeli będzię się to we mnie nasilało to faktycznie pomyśle o wizycie u terapeuty, bo nie chce zniszczyć tego co między nami, bo to jest coś pięknego. Tyle,że zachowam to dla siebie, bo ne chciałabym żeby wiedział, że chodzę do jakiegoś psychologa.



I dobrze, nie musi tego wiedzieć. I o tej Pani też nie rozmawiajcie, nie musisz wiedzieć o jej życiu.

Ale dlaczego? Zatajenie dość istotnego faktu, może spowodować lawinę, którą ciężko będzie zatrzymać. To nie jest wyskok do dermatologa z opryszczką tylko lekarz, który ma nam pomóc z istotnym problemem w związku. Przecież jej zazdrość jest też jego problemem.
Błędem jest, że Autorka ukrywa przed nim swoje odczucia z obawy, że popchnie go w jej ramiona. Będzie chciał isć to i tak pójdzie, nie ta to inna. Szczerość i zaufanie w związku to podstawa, a tutaj nie ma ani tego ani tego. Jak on się poczuje, że ona wylądowała na kozetce , wydając się by mogło, z jego powodu, a on o tym nie wie.
Ponadto, psycholog na pewno zaleci jakieś sposoby na rozwiązanie problemów i na bank, jej mąż będzie musiał brać w tym udział. A jak miałby to robić, skoro nie ma o tym pojęcia.

W tym małżeństwie zaczyna coś się psuć. Nagle jej bezpieczna przystań zaczęła być atakowana przez coś, z czym sobie nie radzi. Ona przed nim udaje, że sobie radzi a w środku się rozsypuje. Wszczyna kłótnie, kłótnie, które zaraz zaczną go wyprowadzać z równowagi, zacznie się coś, czego żadne z nich nie chciało.

Wg mnie, powinnaś powiedzieć mężowi, że nie radzisz sobie z nową sytuacją i postanowiłaś poradzić się specjalisty. Niech on nie odbiera tego za atak, niech postara się ją zrozumieć i jej pomóc.

31

Odp: Zaufanie do męża

Nie zgadzam się z Tobą Pokręcona Owieczko. Konsultacja to nie długotrwała terapia, bo taka może nie być w ogóle potrzebna. I właśnie autorka niczego nie ukrywała- przeciwnie!.
Nie ma powodu robić afery..

32

Odp: Zaufanie do męża

A ja zgadzam się z Owieczką. Takich rzeczy nie powinno się ukrywać w związku. Bez znaczenia, czy to będzie jednorazowa konsultacja, czy terapia długotrwała.

33

Odp: Zaufanie do męża
Cyngli napisał/a:

A ja zgadzam się z Owieczką. Takich rzeczy nie powinno się ukrywać w związku. Bez znaczenia, czy to będzie jednorazowa konsultacja, czy terapia długotrwała.

Popieram, szczerość w związku przede wszystkim

34

Odp: Zaufanie do męża

Kiedy nie ma się nic sensownego do powiedzenia, czasem lepiej odpuścić sobie wypowiadanie się / IsaBella77

35

Odp: Zaufanie do męża
azazelpazuzu napisał/a:

Zamknij go w klatce, albo uwiąż na sznurku.
Wariatka.

Ale po co od razu obrażać? Przyhamuj trochę.

Wg mnie najlepsza jest metoda Ulki - zadbaj o swoją pewność siebie, o swój wygląd, relaks, winko, by mu się miło spedzało z Tobą czas, a nie że w kółko pretensje i awantury mimo, że nic złego nie zrobił.

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Nie zgadzam się z Tobą Pokręcona Owieczko. Konsultacja to nie długotrwała terapia, bo taka może nie być w ogóle potrzebna. I właśnie autorka niczego nie ukrywała- przeciwnie!.
Nie ma powodu robić afery..

Nie chodzi o robienie afery, tylko o ukrywanie faktu przed najbliższą nam osobą. Zaczyna się od małych sekretów, a potem...Ciekawe jakby zareagowała Autorka, gdyby jej mąż czegoś by jej nie powiedział, coś by przed nią ukrył, to by była afera.
Wg mnie Autorka ma kompleksy, dlatego jest zazdrosna. Wyczuwa niepewność, jakieś zagrożenie i jest to czymś spowodowane. Warto popracować nad tym razem. Jej nie pomaga, że mąż ją zapewnia, opowiada co robił, ile czasu i o czym z kimś rozmawiał.  Mimo tego,  Ona zaraz zacznie dopisywać swoje scenariusze, które tylko wzmocnią jej poczucie strachu. Od tego się zaczyna chorobliwa zazdrość, z której jest bardzo ciężko wyjść.

Odp: Zaufanie do męża
CatLady napisał/a:

Wg mnie najlepsza jest metoda Ulki - zadbaj o swoją pewność siebie, o swój wygląd, relaks, winko, by mu się miło spedzało z Tobą czas, a nie że w kółko pretensje i awantury mimo, że nic złego nie zrobił.

Tak, ale i zmiana myślenia. Bo nie sztuką jest zaaranżowanie miłego wieczoru, kiedy z tyłu głowy jest, że on i tak się spotka z koleżanką w pracy. Ona nie może myśleć o tym, jak o rywalizacji, bo to się nie uda. Musi zmienić swoje podejście do siebie, męża i zaakceptować, że w życiu będą spotykać i mieć kontakt z innymi ludźmi, również przeciwnej płci. I że nie ma w tym niczego złego, ani nie ma powodów do zazdrości.

38

Odp: Zaufanie do męża
Nirvanka87 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

A ja zgadzam się z Owieczką. Takich rzeczy nie powinno się ukrywać w związku. Bez znaczenia, czy to będzie jednorazowa konsultacja, czy terapia długotrwała.

Popieram, szczerość w związku przede wszystkim

Z każdą swoją sprawą biegniesz do męża?
Ma znaczenie, czy to długotrwała terapia, czy jednorazowa konsultacja- tak jak ma znaczenie czy zrobię sobie operację plastyczną czy  wyreguluję brwi..

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Z każdą swoją sprawą biegniesz do męża?
Ma znaczenie, czy to długotrwała terapia, czy jednorazowa konsultacja- tak jak ma znaczenie czy zrobię sobie operację plastyczną czy  wyreguluję brwi..

Ok, pójdzie na konsultacje nie mówiąc o tym mężowi. I co dalej? Uważasz, że już na pierwszym spotkaniu psycholog jej wytłumaczy skąd ten problem? Wydaje mi się to niemożliwe, ale załóżmy że powie jej, że nic niepokojącego nie widzi. Ale to nie rozwiąże jej problemu, bo ona nadal może odczuwać strach.
Jeśli jednak psycholog dopatrzy się czegoś, to nie pomoże jej na jednej wizycie i co? nadal ma nie mówić o tym mężowi? Dla mnie to nie fair.

40 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-02-03 15:49:40)

Odp: Zaufanie do męża
Pokręcona Owieczka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Z każdą swoją sprawą biegniesz do męża?
Ma znaczenie, czy to długotrwała terapia, czy jednorazowa konsultacja- tak jak ma znaczenie czy zrobię sobie operację plastyczną czy  wyreguluję brwi..

Ok, pójdzie na konsultacje nie mówiąc o tym mężowi. I co dalej? Uważasz, że już na pierwszym spotkaniu psycholog jej wytłumaczy skąd ten problem? Wydaje mi się to niemożliwe, ale załóżmy że powie jej, że nic niepokojącego nie widzi. Ale to nie rozwiąże jej problemu, bo ona nadal może odczuwać strach.
Jeśli jednak psycholog dopatrzy się czegoś, to nie pomoże jej na jednej wizycie i co? nadal ma nie mówić o tym mężowi? Dla mnie to nie fair.

jeżeli stwierdzi, że Ona potrzebuje długotrwałej terapii, to oczywiście powinien wiedzieć. Ale nawet parę spotkań by ogarnąć problem, to NIE jest terapia, tylko POMOC PSYCHOLOGICZNA... na forum niestety często jest odbierane jako to samo, błędnie. smile I psycholog nie tłumaczy- to nie szkoła.. smile)

41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2018-02-03 15:51:16)

Odp: Zaufanie do męża

Ela, ze wszystkim, co dotyczy mojego zdrowia lecę do męża.
I nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej. To mój mąż, martwi się o mnie i ma prawo wiedzieć, co mi dolega.

P.S Ależ oczywiście, że psycholog tłumaczy. Np. jak będzie przebiegała terapia.

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

jeżeli stwierdzi, że Ona potrzebuje długotrwałej terapii, to oczywiście powinien wiedzieć. Ale nawet parę spotkań by ogarnąć problem, to NIE jest terapia, tylko POMOC PSYCHOLOGICZNA... na forum niestety często jest odbierane jako to samo, błędnie. smile I psycholog nie tłumaczy- to nie szkoła.. smile)

nadal uważam, że powinien wiedzieć. Nawet jeśli jest to "pomoc psychologiczna", czyli coś, z czym sobie nie radzi i potrzebuje wsparcia. Ja bym powiedziała, Ty nie, Autorka zrobi jak zechce. To jej wybór, ważne by pomoc okazała się skuteczna, czego jej życzę.

43

Odp: Zaufanie do męża

W ogóle nie brakuje szczerości. Zawsze mowimy sobie o swoich odczuciach i tak było tez tym razem. Przed wyjazdem jak rozmawialiśmy to mąż sam zapytał czego się obawiam i co mi nie pasuje. My naprawdę dużo rozmawiamy i staramy się rozwiązywać problemy czasem spokojniej a czasem dość żwawo

44

Odp: Zaufanie do męża

W ogóle nie brakuje szczerości. Zawsze mowimy sobie o swoich odczuciach i tak było tez tym razem. Przed wyjazdem jak rozmawialiśmy to mąż sam zapytał czego się obawiam i co mi nie pasuje. My naprawdę dużo rozmawiamy i staramy się rozwiązywać problemy czasem spokojniej a czasem dość żwawo

45

Odp: Zaufanie do męża

W ogóle nie brakuje szczerości. Zawsze mowimy sobie o swoich odczuciach i tak było tez tym razem. Przed wyjazdem jak rozmawialiśmy to mąż sam zapytał czego się obawiam i co mi nie pasuje. My naprawdę dużo rozmawiamy i staramy się rozwiązywać problemy czasem spokojniej a czasem dość żwawo

46

Odp: Zaufanie do męża

W ogóle nie brakuje szczerości. Zawsze mowimy sobie o swoich odczuciach i tak było tez tym razem. Przed wyjazdem jak rozmawialiśmy to mąż sam zapytał czego się obawiam i co mi nie pasuje. My naprawdę dużo rozmawiamy i staramy się rozwiązywać problemy czasem spokojniej a czasem dość żwawo

47 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2018-02-04 03:54:55)

Odp: Zaufanie do męża

Moim zdaniem skoro Twój mąż Cię nie zawiódł, dba o Waszą relację i nie olewa Cię także jak jedzie na wyjazd służbowy i nie ma żadnych podejrzeń, by Cię zdradzał, to nie powinnaś być zazdrosna. Czasem trzeba jechać na taki wyjazd. Niepotrzebnie porównujesz się do tej kobiety i pewnie też do innych kobiet, za mało wierzysz chyba w swoją atrakcyjność i boisz się, że dla mężczyzny taka kobieta jak ona jest bardzo atrakcyjna. No a przecież nie każdy facet lubi takie kobiety jak ona, dużo sztuczności też według mnie nie jest fajne, ale oczywiście rozumiem, że każdy lubi co innego no i jak mąż Cię kocha i jest wierny, to nie sądzę, by to się zmieniło przy tej kobiecie.

Piszesz, że nie boisz się zdrady, ale moim zdaniem tutaj jest zazdrość. No bo inaczej nie przeszkadzałoby Ci to, że z nią pogada. Piszesz, że to takie złe jak dużo będzie z nią gadał, ale dlaczego złe? Może chcieć dobrych, koleżeńskich relacji, a rozmowa to nie zdrada, więc czego się bać? No chyba, że zmierzałoby to w złym kierunku. Według mnie nieważne czy facet pogada i pożartuje tak po koleżeńsku z kolegą czy z koleżanką. Nie uważam tego za nic złego.

48

Odp: Zaufanie do męża

A moim zdaniem problemem Autorki jest nie tylko niskie poczucie wartosci i zazdrosc o kobiete ale rowniez szeroko pojeta zaborczosc i bluszczowatosc. Maz rozmawial z kolezanka z pracy o jej problemach z zajsciem w ciaze. Nie wiem ale dla mnie wyznania jakiejs kobiety o tym ze regularnie wspolzyje z mezem bo chca miec dziecko i ze maja z tym jakies problemy daleko odbiega od propozycji ognistego romansu i raczej jest malo zachecajace dla potencjalnego kandydata na kochanka. A mimo to Autorke juz to zirytowalo, tak samo jak zirytowala ja wizja tego ze maz moglby rownie dobrze byc w tej delegacji z kolega i poza czysta praca moc z nim tez milo spedzic czas na piwku.
Dla mnie problem lezy wiec w calosciowym podejsciu Autorki ktora uwaza ze jest jedyna osoba z ktora powinna laczyc meza jakakolwiek zazylosc, blizsze relacje, z ktora maz ma prawo spedzac swoj wolny czas. Inni ludzie sa dopuszczalni tylko w zakresie koniecznym, wymuszonym np wspolna  praca i zazylosc z nimi nie moze wykraczac poza te ramy.
Mam pytanie do Autorki? Czy Twoj maz ma jakis kumpli z ktorymi czasem wyskakuje na piwo, generalnie ma z nimi jakies swoje tematy/sprawy? Czy spotykacie sie tylko i wylacznie jak juz to razem w parach? Czy Ty sama masz jakies swoje towarzystwo, przyjaciolki , babskie wyjscia na drinka czy na zakupy? Bo cos mi sie wydaje ze niekoniecznie..

49

Odp: Zaufanie do męża

Nie wiem dlaczego moja odpowiedź została dodana kilkukrotnie i w dodatku ucięta. Także pozwolę sobie dodać to, co mi ucięło. A mianowicie : nie uważam, żeby coś psuło się w naszym małżeństwie. W sobotę (czyli po jego przyjeździe w piątek w nocy) leżeliśmy do godziny 13 w łóżku z kawą i rozmawialiśmy. Ja jeszcze raz, że było mi ciężko itd, jednak zapewniłam go, że nie chcę się o takie rzeczy kłócić i próbuje to zrozumieć.Mąż słuchał i widziałam, że chce mnie zrozumieć. Chcę walczyć z tym moim kolokwialnie mówiąc bólem tyłka jaki towarzyszył mi przez te dwa dni kiedy go nie było. I tak jak piszecie właśnie tu mnie boli, bo nigdy wcześniej nie jeździł tak z inną kobietą, że kawa i pogadanki, tak jak ja nie jeździłam bez niego. Zresztą on sam powiedział, że gdybym ja miała jechać na drugi koniec Polski na rozprawę z jakimś młodym, "gwiazdorskim" mężczyzną to też nie byłoby to dla niego komfortowe.  Na szczęście takie wyjazdy nie mają być częste, jednak to nie rozwiąże mojego problemu, który także dzięki Wam forumowicze zaczynam szerzej pojmować. Mąż dodał na koniec, że on czuje że ja mu nie do końca ufam i stwierdziłam, że pomimo że nigdy nie zrobił nic wbrew nam to ten brak zaufania jednak faktycznie przejawia się właśnie w takich moich reakcjach. Zdarzy się też, że zaglądnę sobie do jego telefonu, jednak dla nas to nie jest straszne przewinienie, bo on też czasem zerknie na mój messenger czy sms. NIe mam z tym problemu,  bo wiem że on robi to ot tak, a nie w celach kontroli.  Także jakiś problem na pewno mam, który tak jak piszecie może wynikać z mojej na pozór dobrej, jednak niskiej samooceny. Nie wiem sama co jest przyczyną. Mój K bardzo często mi pokazuje i powtarza jak mu się podobam, także w jego oczach czuję się bardzo atrakcyjna. Poza tym, w łóżku układa nam się baardzo dobrze. Ogólnie cholera jest dobrze, myślimy nawet o maluchu. Co prawda, póki co to on jest bardziej za tym niż ja, jednak temat coraz częściej się pojawia, jednak po tej sytuacji z wyjazdem, wiem, że musimy włożyć trochę pracy, żeby naprawić to, co szwankuje, tj. moja chora podejrzliwość i chęć kontroli...

50

Odp: Zaufanie do męża
feniks35 napisał/a:

A moim zdaniem problemem Autorki jest nie tylko niskie poczucie wartosci i zazdrosc o kobiete ale rowniez szeroko pojeta zaborczosc.
Mam pytanie do Autorki? Czy Twoj maz ma jakis kumpli z ktorymi czasem wyskakuje na piwo, generalnie ma z nimi jakies swoje tematy/sprawy? Czy spotykacie sie tylko i wylacznie jak juz to razem w parach? Czy Ty sama masz jakies swoje towarzystwo, przyjaciolki , babskie wyjscia na drinka czy na zakupy? Bo cos mi sie wydaje ze niekoniecznie..

Przed ślubem mieszkaliśmy w większym mieście i wtedy faktycznie mąż spotykał się dość często z jednym kolegą na piwo na rynku. Zdarzało się, że dwa razy w tygodniu wychodził, czy po pracy po prostu się umówił. Wtedy, pomimo że czekałam na niego w łóżku bo nie mogłam zasnąć dopóki nie wrócił to rozumiałam to i nie było z tym jakiegoś większego problemu.  Spotykał się często z nim sam na sam, ale spotykaliśmy się także w czwórkę ( w sensie ten kolega z narzeczoną i my). Mamy też drugą parę przyjaciół, jednak zawsze jak ja wybierałam się do mojej przyjaciółki to że nasi faceci się lubili (i w sumie nadal lubią smile ) to mój wtedy narzeczony chodził ze mną. Jeśli pytasz o takie kontakt to wierz mi, ze na studiach dużo było takich wyjść i imprez, czasem szłam sama z koleżankami ze studiów a czasem szliśmy w parach. Na dwa miesiące przed ślubem wyprowadziliśmy się z miasta i zamieszkaliśmy w rodzinnej miejscowości. Po ślubie zamieszkaliśmy w rodzinnej miejscowości mojego męża i tak sobie mieszkamy.  Mieszka nam się bardzo dobrze, jednak nie jest to miasto i siłą rzeczy nasze życie towarzyskie  zwolniło, nie jest nam jakoś źle z tego powodu, bo się wyszaleliśmy faktycznie. Jednak teraz nasze spotkania z przyjaciółmi polegają na tym, że jednak spotykamy się w parach, ponieważ i jedni i drudzy też już są po ślubie, więc jak już się  mamy spotkać to planujemy to chwilę wcześniej, żeby każdemu pasowało i wtedy nocujemy u siebie, bo od tego miasta dzieli nas 60km. Ja pierwszy raz od dluższego czasu spotkałam się  z tą koleżanką sam na sam właśnie w czwartek kiedy mąż wyjechał.

51

Odp: Zaufanie do męża

Siedzę i analizuje skąd może mi się to brać. Nie wiem, może dlatego że takie wyjazdy to dla mnie coś abstrakcyjnego. Moi rodzice tworzą udane małżeństwo. tato ma swoją firmę i jak tylko miał jechać gdzieś dalej to zabierał mamę ze sobą. Naprawdę są super parą, rozumieją się wzajemnie i rzadko kłócą.  Ostatnio moja starsza o rok siostra,( która "spantofliła" swojego męża do tego stopnia, że on za niedługo będzie musiał pytać jej czy może iść się wysikać i nie robi nic poza ich małżeństwem. Nawet jak myślał, żeby pracować we własnym fachu tj. przy samochodach i zacząć szukać gdzieś pracy na etacie to od razu sprowadziła go na ziemię, że moze zapomnieć o etacie i ona powiedziała mu jaki ma na niego pomysł. Sprzedaż przez internet i biedak siedzi całe dnie w domu, nie ma żadnego kolegi już od dawien dawna, zajmuje się tylko nią i wystawianiem faktur. Najważniejsze, że jest cały czas w domu, a jak chwilę chce sobie siąść do laptopa to ona od razu oburzona, że nie spędzają razem czasu..) spotengowała we mnie takie odczucia bo zapytała mnie jak tam K po delegacji, na co ja ze bardzo fajnie, ze w tych firmach miał takie ciepłe przyjęcie, dużo się nauczył i ogólnie zachwalałam jego firmę, bo naprawdę jest w porządku to mi odpowiedziała ze ona to się cieszy ze jej Bartek nie musi tak jeździć. Ja odpowiedziałam : a gdzie on mógłby pojechać bez twojej zgody, przecież on tylko siedzi w domu to z zacięciem odpowiedziała mi, że no właśnie całe szczęśćie że siedzi w domu, nawet nie wiesz co dzieje sie na delegacjach, a poza tym to ona bez swojego bartka by nie zasnela, bo od slubu zadnej nocy nie spedzili osobno, a są po ślubie prawie 3 lata. Nie wiem czy chciała mi dogryźć, dla mnie ten wyjazd jak doskonale wiecie i tak był cięzki a ona jeszcze tak mówiła. Podejrzewam, że specjalnie, bo sama nigdy nie pracowała nigdzie, tylko u naszego taty w firmie, a marzy jej sie jakaś kariera, bycie poważaną i szkolenia. Czyta te pisemka o rozwoju i szkoleniach, analizuje firmy a ze moj maz trafil do firmy ktora bardzo przywiazuje uwage do tych rzeczy właśnie to chyba po prostu wlaczyla sie zazdrość. Nie wiem, ale zrobiła mi przykrość. Na szczęście nie dałam się jej sprowokować.

52

Odp: Zaufanie do męża

Zobacz, Twoja mama jeździła z ojcem na delegacje- ja nie uważam,że to norma- raczej wyraz kontroli.
Siostra kontroluje męża? - ciekawe skąd jej się to wzięło? może jej mąż to uwielbia, a może ma już jej dość
Ale Ty możesz być mądrzejsza-  przepracujesz to sobie i zyskasz przy sobie faceta, a nie kogoś na kimś będziesz coś wymuszać. No chyba że Twój mąż jest w głebi duszy pantoflarzem i tego właśnie potrzebuje.. Ale Ty nie czujesz się z tym dobrze, wiec to już jest powód, by to zmienić.

53

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Zobacz, Twoja mama jeździła z ojcem na delegacje- ja nie uważam,że to norma- raczej wyraz kontroli.
Siostra kontroluje męża? - ciekawe skąd jej się to wzięło? może jej mąż to uwielbia, a może ma już jej dość
Ale Ty możesz być mądrzejsza-  przepracujesz to sobie i zyskasz przy sobie faceta, a nie kogoś na kimś będziesz coś wymuszać. No chyba że Twój mąż jest w głebi duszy pantoflarzem i tego właśnie potrzebuje.. Ale Ty nie czujesz się z tym dobrze, wiec to już jest powód, by to zmienić.

Zgodzę się i jedynie dodam, ze kontrola i tak nie ma sensu, bo czy sie kontroluje faceta, czy nie, i nie ważne czy to pantoflarz, czy casanova, to jak będzie chciał zdradzić to i tak zdradzi. Zawsze znajdzie sposób. Brak kontroli przynajmniej nie tworzy złej i napiętej sytuacji w domu.

54 Ostatnio edytowany przez escandel (2018-02-05 15:30:18)

Odp: Zaufanie do męża

Ela210, u mojego taty to działało inaczej. On sam jest sobie szefem i jak miał jechać do klienta np do Francji to sam mowil mamie, zeby z nim jechała. Ich małżeństwo jest naprawdę udane i zdrowe. Każdy ma swoją przestrzeń, a tato może oddawać się swojej pasji bez kontroli i ma dużo do powiedzenia w tym związku. Czego nie mogę powiedzieć o małżeństwie mojej siostry, mój szwagier już dawno przepadł. Tylko praca, dom i żona czyli moja siostra. Mój mąż kiedyś nawet zagadywał, że może umówią się gdzieś we dwóch. Nawet do głupiej pizzerii na piwo, ja powiedziałam, że mogę po nich potem przyjechać, na co moja siostra mało co zawału nie dostała, ale oczywiście nie pokazała tego po sobie. Tak zagrała, że wyszło ze to szwagier nie chce, choć widziałam że miał w końcu ochotę się na chwilę wyrwać, ona niby wyrozumiała - on wyuczony że bez jej zgody nie ma prawa mieć ochoty wyjść gdziekolwiek. I tak od 3 lat żyją w małżeństwie właśnie takim pod dyktando mojej siostry. Jakby patrząc z boku wyglądają naprawdę na szczęśliwych, jednak dla mnie i mojego męża to chore i u nas z pewnością tak nie ma. Zastanawiam sie czy już zawsze tak będzie, że chłopak w ogóle nie będzie miał swojego życia i będzie tańczył tak jak siostra mu zagra czy któregoś dnia powie dość. Mój  mąż to facet, który jest mi oddany i bardzo liczy się z moim zdaniem, jednak nie pozwoliłby sobie tak wejść na głowę.  Ma przestrzeń dla siebie i jeśli ma na coś ochotę np. pograć sobie w playstation to nie robię mu z tego powodu wyrzutów, że nie spędzamy czasu razem, bo to normalne że każdy potrzebuje chwili dla siebie. No może każdy poza moim szwagrem tongue

55

Odp: Zaufanie do męża

A może Twój szwagier coś nawywijał w związku i żona go teraz kontroluje, na co on się zgadza, bo wie, ze inaczej ona od niego odejdzie. Ludzie nie zawsze sie "chwalą" zdradami, czy problemami w związku.

56

Odp: Zaufanie do męża
Nirvanka87 napisał/a:

A może Twój szwagier coś nawywijał w związku i żona go teraz kontroluje, na co on się zgadza, bo wie, ze inaczej ona od niego odejdzie. Ludzie nie zawsze sie "chwalą" zdradami, czy problemami w związku.

Nie, nie. Absolutnie nie!  Jestem z nimi dość blisko. Mój szwagier to ogólnie bardzo dobry człowiek, kiedyś nawet miał kolegów, jeździł simsonem, lubił rocka i wyjazdy na woodstock, ale potem w wieku 22 lat związał się z moją siostrą, która stopniowo odcinała go od kolegów, bo jej się nie spodobali, bo po prostu nie byli pantoflarzami. Zresztą, mnóstwo osób mówiło nam, że nie poznaje Bartka, że kiedyś był otwarty a teraz taki kapeć się z niego zrobił. Teraz jest na etapie wciśnięcia mu, że jego rodzice czyli jej teściowie też chcą dla niego źle, a ona jako jedyna chce jego szczęścia. Pomimo, że teściowe mają swoje za uszami i czasami mieli potyczki to jednak pomagali im no i najważniejsze, przecież to rodzice. Jego rodzeństwo też wkurza moją siostrę, ona ma na wszystko teorie,a on twierdzi ze skoro ona tak twierdzi to tak jest lub tak ma być.
Oni nie mają prawie w ogóle znajomych, jakąś jedną parę, ale to oczywiście od strony mojej siostry, bo to dziewczyna z czasów studiów dlatego jakby ktoś miał się przyczepić to niby mają ich, ale że mieszkają od siebie 200 km to bardzo rzadko się spotykają.  Nawet jak organizowałam jej wieczór panieński to powiedziała, że wolałaby mieć wspólny wieczór panieńsko-kawalerski, żeby mieć go na oku, choć jestem pewna, że Bartek nic by nie nawywijał. I taki faktycznie mieli, organizowaliśmy im wspólny wieczór panieńsko -kawalerski razem z mężem, jednak nie całkowicie bo przez chwilę jego koledzy wpadli na pomysł, żeby zabrać go do kasyna i gdzieś tam, a potem miało być to co pierwotnie zakładane było, czyli wspólna impreza. Jaka ona była zła, tylko nie mogła tego pokazać bo to był spontaniczny pomysł chłopaków, więc zacisnęła zęby, ale jak nie odbierał telefonu jak z nimi poszedł to myślałam, że go rozszarpię. Potem do mnie mówiła, że "bartek sie tam pewnie popisuje przed chłopakami, że będzie pił itd". Patrzymy z mężem na ich związek i czasem łapiemy się za głowę i wierzcie mi, że moje małżeństwo w niczym nie przypomina ich...Ja po prostu miałam problem z tym wyjazdem męża, a dzięki Wam forumowiczom widzę więcej i staram się teraz to przepracować, bo wiem że ta praca jest dla mojego męża ważna, a ja chcę żeby był spełniony i żeby się rozwijał, także uczę się cały czas i pracuje nad tym, aby jak sytuacja z wyjazdem miałaby się powtórzyć być już spokojniejszą..

57

Odp: Zaufanie do męża

No cóż, szkoda Bartka sad. Ale Ty, Autorko całe szczęście widzisz różnice w waszych związkach i chore zachowanie siostry, wiesz co jest dobre dla Waszego związku, dzięki czemu masz na czym budować i na czym opierać rozwiązywanie swojego problemu.

58

Odp: Zaufanie do męża

Opieram się na tym, co napisałaś sama:  "jak tylko miał jechać gdzieś dalej to zabierał mamę ze sobą" - nie wiem czy sam z siebie chciał, czy wiedział, że będzie afera jak sam pojedzie.  Nie wiem też, czy jego hobby wymaga spotykania się z kobietami, czy nie i mama nie czuła zagrożenia...
Ale oczywiście to tylko moje spekulacje.. Jak spojrzy się na Twoją siostrę, to mozna mieć wrażenie, że każdy zwiazek będzie wyglądał na pełen wolności na takim patologicznym tle, więc lepiej może nie porównywać się do nich?

59

Odp: Zaufanie do męża
Ela210 napisał/a:

Jak spojrzy się na Twoją siostrę, to mozna mieć wrażenie, że każdy zwiazek będzie wyglądał na pełen wolności na takim patologicznym tle, więc lepiej może nie porównywać się do nich?

Zdecydowanie! Jak patrzę na jej związek to wiem, że moj mąż nie przeżyłby w takim układzie, zresztą sama nigdy nie chciałabym być tak postrzegana jak postrzegam moją siostrę.

60

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jak spojrzy się na Twoją siostrę, to mozna mieć wrażenie, że każdy zwiazek będzie wyglądał na pełen wolności na takim patologicznym tle, więc lepiej może nie porównywać się do nich?

Zdecydowanie! Jak patrzę na jej związek to wiem, że moj mąż nie przeżyłby w takim układzie, zresztą sama nigdy nie chciałabym być tak postrzegana jak postrzegam moją siostrę.

Chyba zle zinterpretowalas intencje Eli. Moim zdaniem ona napisala wyraznie ze na tle masakrycznego modelu malzenstwa Twej siostry kazde inne malzenstwo bedzie wydawalo sie calkiem normalne nawet jesli takowe nie bedzie  - czytaj Twoje wlasne. No i  zastanawiam sie czy wlasnie po to nie przyrownujesz swojego malzenstwa do tego siostry by zagluszyc wewnetrzne wyrzuty sumienia ze zle postepujesz ze swoim mezem tylko pocieszyc sie i wybielic ze oto prosze ja to nie jestem taka zla, moj szwagier to ma dopiero przerabane ze swoja kobita. A rzecz w tym bys porownywala sie do par gdzie te relacje sa zdrowe i istnieje zaufanie miedzy partnerami bo na ich tle zobaczysz wlasne deficyty w tym zakresie i moze poczujesz potrzebe pracy nad soba. Porownujac sie do siostry dzialasz w ta druga strone, zagluszasz poczucie ze cos jest  nie tak bo przeciez inni maja jeszcze gorzej. Nie tedy droga.

61

Odp: Zaufanie do męża
feniks35 napisał/a:
escandel napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jak spojrzy się na Twoją siostrę, to mozna mieć wrażenie, że każdy zwiazek będzie wyglądał na pełen wolności na takim patologicznym tle, więc lepiej może nie porównywać się do nich?

Zdecydowanie! Jak patrzę na jej związek to wiem, że moj mąż nie przeżyłby w takim układzie, zresztą sama nigdy nie chciałabym być tak postrzegana jak postrzegam moją siostrę.

Chyba zle zinterpretowalas intencje Eli. Moim zdaniem ona napisala wyraznie ze na tle masakrycznego modelu malzenstwa Twej siostry kazde inne malzenstwo bedzie wydawalo sie calkiem normalne nawet jesli takowe nie bedzie  - czytaj Twoje wlasne. No i  zastanawiam sie czy wlasnie po to nie przyrownujesz swojego malzenstwa do tego siostry by zagluszyc wewnetrzne wyrzuty sumienia ze zle postepujesz ze swoim mezem tylko pocieszyc sie i wybielic ze oto prosze ja to nie jestem taka zla, moj szwagier to ma dopiero przerabane ze swoja kobita. A rzecz w tym bys porownywala sie do par gdzie te relacje sa zdrowe i istnieje zaufanie miedzy partnerami bo na ich tle zobaczysz wlasne deficyty w tym zakresie i moze poczujesz potrzebe pracy nad soba. Porownujac sie do siostry dzialasz w ta druga strone, zagluszasz poczucie ze cos jest  nie tak bo przeciez inni maja jeszcze gorzej. Nie tedy droga.

exactly... smile

62 Ostatnio edytowany przez ManiM (2018-02-05 21:45:09)

Odp: Zaufanie do męża

Traktujesz męża jak szczoteczkę do zębów. Teraz wkurza cię to, że ktoś może tej szczoteczki użyć. Mąż to nie rzecz no i ma rozum. Czy będzie użyty czy nie, to już jego decyzja. Ty już zaczynasz powoli upodabniać się do siostry. Mąż był z tobą,  ok. Teraz musi wyjechać i szalejesz. Wasz ojciec naprawdę miał przestrzeń? Skoro zabierał ze sobą mamę, to kontrola tez była. A może twój mąż ma cię dość i postanowił zabawić się. Zdjęcie pokoju o niczym nie świadczy. Masz pewność, ze spędzał czas sam w swoim pokoju, bo wysłał ci zdjęcie. Jesteś zazdrosna i dlatego tak się czujesz, a twój mąż chyba ma to gdzieś. Dobrze się bawi i nic mu nie zrobisz. Nie jest twoim niewolnikiem. Daj mu przestrzeń, pozwól mu podejmować samodzielnie decyzje, jak cię kocha, to czego się boisz?

63

Odp: Zaufanie do męża
ManiM napisał/a:

Traktujesz męża jak szczoteczkę do zębów. Teraz wkurza cię to, że ktoś może tej szczoteczki użyć. Mąż to nie rzecz no i ma rozum. Czy będzie użyty czy nie, to już jego decyzja. Ty już zaczynasz powoli upodabniać się do siostry. Mąż był z tobą,  ok. Teraz musi wyjechać i szalejesz. Wasz ojciec naprawdę miał przestrzeń? Skoro zabierał ze sobą mamę, to kontrola tez była. A może twój mąż ma cię dość i postanowił zabawić się. Zdjęcie pokoju o niczym nie świadczy. Masz pewność, ze spędzał czas sam w swoim pokoju, bo wysłał ci zdjęcie. Jesteś zazdrosna i dlatego tak się czujesz, a twój mąż chyba ma to gdzieś. Dobrze się bawi i nic mu nie zrobisz. Nie jest twoim niewolnikiem. Daj mu przestrzeń, pozwól mu podejmować samodzielnie decyzje, jak cię kocha, to czego się boisz?

Sorry, ale ten komentarz to bzdura. Nie będę tłumaczyła relacji moich rodzicow, ale jeżeli Cię to interesuje to nie za każdym razem moja mama jechała z tata, a jak już jechała to sam chciał i mówił, żeby pojechali razem. Dziwne, ze od razu zakładasz ze poszedł się zabawić, bo ma mnie dość. Nie, nie ma mnie dość.wrecz przeciwnie, jest miedzy nami naprawdę dobrze i czule i zdziwiłbyś się jak często mąż powtarza mi jaka jestem cudowna. W gruncie rzeczy jesteśmy naprawdę udanym małżeństwem, a to co opisałam tu na forum to zlepek różnych sytuacji, które przedstawiają właśnie moje słabe punkty i głupie zachowania, ale takie przecież każdy ma. Niektóre są bardziej szkodliwe inne mniej, a ja po to się tu odezwałam, żeby zdać sobie jeszcze bardziej sprawę z problemu i zacząć nad tym pracować. W ogóle nie upodabniam się do siostry. Jesteśmy skrajnie różne, a to ze wspomniałam o jej zachowaniu to dlatego ze zastanawiałam się skąd we mnie takie pobudki i potem pomyślałam, ze w okol mnie mam takie ekstremalne przypadki i chce być jak najdalej od takich zachowań. Kolejny raz muszę Cię rozczarować, ale nie - mój mąż nie miał mnie gdzieś jak byłam zazdrosna podczas jego wyjazdu.

64

Odp: Zaufanie do męża

Co do odpowiedzi Eli to napisałam o przypadku mojej siostry nie po to, żeby jakos się podbudować, ze ja nie jestem taka „terrorystka” jak moja siostra. Wierzcie mi, że nigdy nie chciałabym taka być. Napisałam o tym, żeby zastanowić się skąd moje zapędy. Najpierw próbowałam dotrzeć do miejsca skad mogły wziąć się te zapędy. Jednak jak patrzy się na taki model malzenstwa to coś tam przechodzi na nas, a dzięki temu ze to wiem, będę potrafiła to właśnie przepracować, choć pewnie moja siostra będzie znowu mi coś insynuować i patrzeć ze zdziwieniem jak tak mogę nie pilnować i dac mu wolność. Ja nie zabraniam mężowi spędzać wolnego czasu tak jak on chce, nie odpowiadam za niego jak ktoś o coś go pyta, rozumiem to ze czasem ma potrzebę pograć czy zrobic coś dla siebie. Jak spotykamy się w grupie i wychodzi na zewnątrz z kolega to nie biegnę za nim. Nabrało to tu na forum większych rozmiarów niż w rzeczywistości jest. Widzę jak zachowuje się moja siostra i cały czas mam się na baczności, żeby nie zachowywać się choćby w małej części tak jak ona. Widzę też to i tak jak ktoś wcześniej napisał mam możliwość to przepracować, żeby całkiem wyplewić te moje problematyczne zachowania. Nie myśle w sposób, ze mogę się dzięki temu usprawiedliwiać. Nie, nie. Co ma ich małżeństwo do naszego ?nic! A ja chce, żeby nasze było naprawdę wysokojakosciowe dlatego będę próbować opanować te uczucia gniewu i zazdrości jak mąż będzie miał jechać na delegacje i tak się składa, ze będę miała okazje już niedługo, bo w czwartek jedzie do Warszawy i wraca w piątek. Spróbuje sama na początek, wiec jeśli macie jakieś praktyczne rady to chętnie poczytam. Jak sama nie dam rady to pomyśle o wizycie u specjalisty.

Odp: Zaufanie do męża
escandel napisał/a:

A ja chce, żeby nasze było naprawdę wysokojakosciowe dlatego będę próbować opanować te uczucia gniewu i zazdrości jak mąż będzie miał jechać na delegacje i tak się składa, ze będę miała okazje już niedługo, bo w czwartek jedzie do Warszawy i wraca w piątek. Spróbuje sama na początek, wiec jeśli macie jakieś praktyczne rady to chętnie poczytam. Jak sama nie dam rady to pomyśle o wizycie u specjalisty.

Małżeństwo to nie są zawody. Ściganie się i udowadnianie wszystkim, że jesteśmy Hiper Super Team. Ty odbijasz nasz "atak", pokazując jak inni mają gorzej. Że Twoje małżeństwo to jest generalnie cudowne, ćwierkacie sobie przy kawce, gdzie kręcisz noskiem mówiąc mu, że Tobie to nie podobają się jego wyjazdy i on ma to zrozumieć. Bzdura. Ty masz to zaakceptować, bo to jest jego praca i jego kariera.
Teraz szykujesz się do kolejnej walki, szukasz poradników i robisz plany, bo Twój mąż wyjeżdża na JEDEN (!!!!!) DZIEŃ! Dziewczyno! Co z Tobą? Ocknij się, bo on nie wytrzyma Twojej nieuzasadnionej zazdrości i zaborczości.

Zostałaś chyba wychowana w rodzinie, gdzie rodzice wszystko robili razem. Wyjazd służbowy - razem, wyjazd na zakupy - razem, wyjście do lekarza - razem...To nie jest normalne, to jest złota klatka, trzymanie kogoś na własność i ograniczenie wszystkiego. Próbujesz zrobić to samo ze swoim małżeństwem. Nam piszesz, że nie chcesz by ono wyglądało, jak u Twojej siostry, ale małymi, wstrętnymi kroczkami, doprowadzisz do tego, że sama będziesz chciała mieć męża pod pantoflem. Mam nadzieję, że jest on na tyle inteligenty, że się nie da i po ludzku Cię zostawi. Bo tak się nie da żyć.

Zaczynasz wpadać w paranoję, specjalista to jest baaardzo dobry pomysł.
Mąż wyjeżdża? Świetnie, możesz poczytać książki, pooglądać filmy, iść na siłownię, na noc do koleżanki, masz wachlarz możliwości. Weź się za siebie, zanim będzie za późno.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024