Nie zawsze! Ja nie jestem bajarzem a mnie właśnie spławiają jak mówię poważnie. Jej, dlaczego wszyscy musza sztampowo podchodzić?!
Nie zawsze! Ja nie jestem bajarzem a mnie właśnie spławiają jak mówię poważnie. Jej, dlaczego wszyscy musza sztampowo podchodzić?!
Nigdy z nikim nie byłeś i jednym z powodów dla których z nikim nie byłeś jest właśnie bredzenie o wspólnej przyszłości na pierwszych randkach. Nie znasz człowieka, a już wyciągasz pierścionek zaręczynowy. Robią tak ludzie niedojrzali i/lub zdesperowani. Idealni kandydaci na partnerów ![]()
68 2017-12-20 14:52:39 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-20 14:55:34)
Dobra, dobra nazywaj mnie jak tam chcesz. Różne są percepcje. Jedne bardziej sztampowe, inne mniej. Ograniczone kobiety mnie nie pociągają, więc nie przeszkadza mi brak ich zainteresowania.
I nie przesadzaj: z wyciąganiem pierścionka ani u mnie ani u tego nie było.
Eh, jak człowiek chce coś inaczej zrobić, to się spotyka ciągle z niezrozumieniem i wyśmiewaniem.
Dobra, dobra nazywaj mnie jak tam chcesz. Różne są percepcje. Jedne bardziej sztampowe, inne mniej. Ograniczone kobiety mnie nie pociągają, więc nie przeszkadza mi brak ich zainteresowania.
I nie przesadzaj: z wyciąganiem pierścionka ani u mnie ani u tego nie było.
Eh, jak człowiek chce coś inaczej zrobić, to się spotyka ciągle z niezrozumieniem i wyśmiewaniem.
Nie ma w Tobie i Twoim zachowaniu nic niesztampowego. Gdy przeczytałam pierwszy post Autorki w tym wątku to pomyślałam: prawiczek napalony na związek i seks, bo tak właśnie się zachowują. Nieważne z kim, ale mają już w głowie ideał związku i siebie w tym związku. Chcą ten ideał zrealizować i ponownie: nieważne z kim, bo będzie idealnie. Przy okazji: napaleni są na seks i znowu: nieważne z kim. Prą do realizacji tego celu po trupach. Nie patrzą na drugą osobę prawie wcale, egoistycznie dążą do swoich celów. Tymczasem on podobno w jakichś wieloletnich związkach był, więc pozostaje jedynie opcja makaronu nawijanego na uszy...
Ty jesteś sztampowym prawiczkiem napalonym na związek. Jak najbardziej rozumiem powody Twojego zachowania i zaślepienia.
Podkreślony fragment tylko pokazuje, że każdą, dosłownie każdą kobietę traktujesz jako swój potencjalny target. Weź przestań, bo żałosne to jest. Brrrr....
Jej, chcesz się kłócić i totalnie nie wychodzi: zdecydowanie nie jestem sztampowy.
Przeczytałaś moje zdanie na opak. Rozmowa ma sens?
71 2017-12-20 15:10:40 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-12-20 15:12:15)
Jej, chcesz się kłócić i totalnie nie wychodzi: zdecydowanie nie jestem sztampowy.
Przeczytałaś moje zdanie na opak. Rozmowa ma sens?
Z Tobą rozmowa nie ma sensu, bo to kopanie się ze ślepym koniem. Zero samoświadomości. Cały wątek odnosisz do siebie. Każdą odpowiedź prawie konfrontujesz z sobą i swoją postawą. Bierzesz osobiście wszystko co zostało napisane. Nie przeczytałam zdania na opak, a dokładnie tak jak miało być zrozumiane. Myślisz, że jesteś pierwszym mężczyzną, który wpadł na pomysł, by odrzucać kobiety, które i tak by go odrzuciły?
Twoja postawa spotkała się z „odrzuceniem” z mojej strony, więc sfochowany napisałeś: „Ograniczone kobiety mnie nie pociągają, więc nie przeszkadza mi brak ich zainteresowania.” Wyzwisko i odrzucenie wyprzedzające
Jakby niby w mojej głowie kiedykolwiek miała postać myśl, że chce mieć cokolwiek do czynienia z Hehehem... Obudź się
Każda jest w Twoim targecie... Przykre to.
Sensem forum jest pisanie do ludzi, żeby właśnie skonfrontować się z ich doświadczeniami a nie stereotypami, które powszechnie się zna.
Przecież to Ty pierwsza dałaś do zrozumienia, że nie jesteś mną zainteresowana. Myśl, że nie jesteś mną zainteresowana nie kryła się tak głęboko w Twojej głowie. Pojawiła się w tym, co napisałaś. Nic nie wyprzedzałem. Tylko dość uprzejmie mówię, że jak dla mnie to możesz do woli się jarać jaka niedostępną sztuka jesteś.
73 2017-12-20 15:24:41 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-12-20 15:24:54)
Sensem forum jest pisanie do ludzi, żeby właśnie skonfrontować się z ich doświadczeniami a nie stereotypami, które powszechnie się zna.
A co jeśli jesteś chodzącym stereotypem? ![]()
Przecież to Ty pierwsza dałaś do zrozumienia, że nie jesteś mną zainteresowana. Myśl, że nie jesteś mną zainteresowana nie kryła się tak głęboko w Twojej głowie. Pojawiła się w tym, co napisałaś. Nic nie wyprzedzałem. Tylko dość uprzejmie mówię, że jak dla mnie to możesz do woli się jarać jaka niedostępną sztuka jesteś.
Pierwszy mój post nie był w ogóle o Tobie. Tymczasem wziąłeś go bardzo osobiście. Sam sprowadziłeś rozmowę ze mną na swój tor.
Od początku robisz z tego wątku offtop o sobie. Skończ już waść.
74 2017-12-20 15:28:00 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-20 15:29:34)
A co jeśli Ty jesteś chodzącym stereotypem? ![]()
Co do offtop'u: autorka sama mnie o niego prosiła...
Bo mi nie przeszkadza jak się o mnie mówi.
Ale bardzo chętnie skończę mówić o Tobie, więc właśnie kończ.
Miałam do czynienia w życiu z paroma młodymi facetami (nie wyglądam na swój wiek i czasami próbują mnie podrywać) i wszyscy oni są napaleni na to aby z kimś być, nawet jeśli mają dobre intencje. Ten, nazwijmy go Łukasz, też się zachowuje podobnie. Miał jeden wieloletni związek, a drugi paromiesięczny (tak dla ścisłości). Trochę daje mi do myślenia jego ostatnia dziewczyna, która zaczęła go olewać - może też był za bardzo natarczywy i bluszczowaty, a ona to zaczęła wykorzystywać (trochę mi opowiadał o tym związku).
Czy taktyka podrywu typu chick crack, czyli takie nawijanie makaronu na uszy i granie na emocjach nie jest domeną pewnych siebie mężczyzn? Bo ja do tej pory tylko u takich się z tym spotkałam i to zresztą dało się wyczuć od razu.
No to Łukasz albo jest nieśmiałym prawie-prawiczkiem albo jakimś mistrzem podrywu, który do perfekcji opanował udawanie wstydliwego chłopca opowiadającego o swoich marzeniach xD
hehhe - taka wylewność na początku znajomości nie zawsze popłaca jak widać. Musiałbyś trafić na mega ufną dziewczyną z sercem na dłoni, czyli krótko mówiąc trochę naiwną, która akurat miałaby szczęście, że trafiła na ciebie a nie na jakiego bajeranta.
76 2017-12-20 17:08:22 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-12-20 17:08:54)
Czy taktyka podrywu typu chick crack, czyli takie nawijanie makaronu na uszy i granie na emocjach nie jest domeną pewnych siebie mężczyzn? Bo ja do tej pory tylko u takich się z tym spotkałam i to zresztą dało się wyczuć od razu.
Nie. Pewny siebie mężczyzna, pewny swojej atrakcyjności, nie musi stosować takich chwytów poniżej pasa. To on jest Sprite
Nie musi tworzyć iluzji.
Tymczasem mężczyźni tacy jak ten z tego wątku potrzebują jakiejś zanęty, żeby coś złapać na haczyk. Zanętą tego jest wizja wspaniałego związku z nim, wizja jego wrażliwego i nieśmiałego serduszka, pierdzenie tęczą. Tworzenie iluzji i granie na emocjach w taki sposób jest domeną mężczyzn, których rzeczywistość potrzebuje iluzji...
Czy jego egoizm w relacji (jaki jestem w seksie, wizja super związku ze mną itd) wynikają z jego zerowego doświadczenia, czy też po prostu jest egoistycznym dupkiem z doświadczeniem... czy to robi różnicę? ![]()
77 2017-12-20 18:31:53 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-20 18:34:14)
Oczywiście, że robi różnicę. Bycie prawiczkiem to nie jest wada. Każdy się taki rodzi.
Wizja związku z nim to egoizm? Ciekawe. No i ten seks nazywasz egoistycznym nawet jak jest prawiczkiem a przecież wtedy nie tylko to by wypływało z egoizmu właśnie.
witchmoth - w krótkiej perspektywie rzeczywiście jest kłopotliwa, jak pisałem. Jednak nie mam zamiaru się tłumić, bo nie jestem desperatem. Mogłaby być podejrzliwa, bo jakby była fajna, to byłbym wobec niej cierpliwy.
Dlaczego w ogóle zaraz nazywać to taktyką. Czy jak atrakcyjny mężczyzna spotka wyjątkowo kobietę w swoim typie, to musi również wobec niej być chłodny, nie może sobie pozwolić na zapomnienie i oddanie afektowi? Powinien się kontrolować? W młodym wieku, gdy daleko im do desperacji, to tego nie robią. Może starsi się uginają i podchodzą mniej idealistycznie. Nie wiem, bo u mnie się nie zmieniło.
Z jednej strony chcecie faceta, który będzie darzył Was uczuciem a z drugiej w głowie stereotyp mężczyzny, dla którego emocje to coś, co powinien w sobie zabić.
Wizja związku z nim to egoizm? Ciekawe. No i ten seks nazywasz egoistycznym nawet jak jest prawiczkiem a przecież wtedy nie tylko to by wypływało z egoizmu właśnie.
Rzeczywiście ciekawe, bo jedno napisałam, a Ty drugie zrozumiałeś. Taki ciekawy psikus. Wybacz, ale Tobie tłumaczyć mi się nie chce.
Spotkaliśmy się. Po pierwsze zapytałam dlaczego tak szybko dążył do związku. Odpowiedział, że był zapatrzony, bo rzadko zdarza mu się poznać kobietę, z którą czuje się tak swobodnie i przy której tak szybko się otworzył, więc chciał dać się ponieść tym emocjom.
Po drugie - zapytałam o ten seks. Powiedział, że po prostu jest nieśmiały i się krępuje i nie zawsze wie jak ma się zachować. I że czasami robi coś pod wpływem tej nieśmiałości nie zdając sobie sprawy, że może to zostać źle odebrane.
Po trzecie - chciałam wiedzieć co miał na myśli mówiąc, że nie chce mnie skrzywdzić. Odpowiedział, że uświadomił sobie po czasie, że faktycznie szybko to się rozwija i że trochę się przestraszył co będzie, jeśli któreś z nas się mocno zaangażuje, a drugie jednak się nie zakocha i zechce to skończyć. I że lepiej najpierw się bliżej poznać i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie. Tzn. czy oprócz tego wszystkie co już jest (dogadywanie się, to że on mi podobno ufa, że może się otworzyć, że dobrze się ze mną czuje, itd.) dołączy uczucie na podstawie którego można stworzyć związek.
Dodał, że nie chce tracić ze mną kontaktu i że chciałby się ze mną spotykać na zasadzie ,,poznajmy się i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie''.
No i co myślicie o tym?
80 2017-12-21 01:03:59 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-21 01:08:57)
Spodziewałem się tego - dalej w to brnie.
Znaczy "brnie" to określenie pasujące do tego, co wymyślał anderstud. Jakkolwiek chyba jeszcze troszkę mniej to realne się wydaje.
A wg mnie fajnie, że dalej się poznajecie... ![]()
Gość przyznaje się do skrępowania w łóżku itd. Ale nadal będziecie podejrzewać go o desperackie (w ocenie autorki mistrzowskie) zabiegi o seks sam?
A co do Klio, to przypomniało mi się, że bardzo lubi ludziom wmawiać desperację. Nie rozumie niesztampowych ludzi. Posądza ich o trollowanie nawet jak tego nie robią. (http://www.netkobiety.pl/t103384.html)
Spotkaliśmy się. Po pierwsze zapytałam dlaczego tak szybko dążył do związku. Odpowiedział, że był zapatrzony, bo rzadko zdarza mu się poznać kobietę, z którą czuje się tak swobodnie i przy której tak szybko się otworzył, więc chciał dać się ponieść tym emocjom.
Po drugie - zapytałam o ten seks. Powiedział, że po prostu jest nieśmiały i się krępuje i nie zawsze wie jak ma się zachować. I że czasami robi coś pod wpływem tej nieśmiałości nie zdając sobie sprawy, że może to zostać źle odebrane.
Po trzecie - chciałam wiedzieć co miał na myśli mówiąc, że nie chce mnie skrzywdzić. Odpowiedział, że uświadomił sobie po czasie, że faktycznie szybko to się rozwija i że trochę się przestraszył co będzie, jeśli któreś z nas się mocno zaangażuje, a drugie jednak się nie zakocha i zechce to skończyć. I że lepiej najpierw się bliżej poznać i zobaczyć czy coś z tego wyjdzie. Tzn. czy oprócz tego wszystkie co już jest (dogadywanie się, to że on mi podobno ufa, że może się otworzyć, że dobrze się ze mną czuje, itd.) dołączy uczucie na podstawie którego można stworzyć związek.
Dodał, że nie chce tracić ze mną kontaktu i że chciałby się ze mną spotykać na zasadzie ,,poznajmy się i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie''.
No i co myślicie o tym?
Myślę to co myślałam: że bajki o związku to jego taktyka podrywu. W rzeczywistości do znajomości i budowania relacji podchodzi bardziej na chłodno niż jego bajki by wskazywały. Początek waszej relacji to wręcz bieg do zacieśnienia. Kiedy już do zacieśnienia doszło to zrobił 10 kroków w tył i pozwala na spokojny rozwój wydarzeń. Teraz te wydarzenia mogą się różnie potoczyć. Ten jego tekst o skrzywdzeniu i jego wytłumaczenie można wziąć jako dobrą monetę, ale można też odczytać go jako otwarta furtkę, którą już zaczął wychodzić... Przyszłość pokaże Ci, które to.
Spodziewałem się tego - dalej w to brnie.
Znaczy "brnie" to określenie pasujące do tego, co wymyślał anderstud. Jakkolwiek chyba jeszcze troszkę mniej to realne się wydaje.
A wg mnie fajnie, że dalej się poznajecie...
Gość przyznaje się do skrępowania w łóżku itd. Ale nadal będziecie podejrzewać go o desperackie (w ocenie autorki mistrzowskie) zabiegi o seks sam?
A co do Klio, to przypomniało mi się, że bardzo lubi ludziom wmawiać desperację. Nie rozumie niesztampowych ludzi. Posądza ich o trollowanie nawet jak tego nie robią. (http://www.netkobiety.pl/t103384.html)
Masz jakiś problem w stosunku do mnie to kieruj go do mnie. Chcesz polemizować w jakiejś kwestii którą poruszyłam? Polemizuj. Tymczasem widzę, że wolisz jakieś skargi na mnie kierować do innych. Klasa
Generalnie co do tamtego wątku nie zmieniam zdania. Ta dziewczyna wykazała się nie lada desperacją w stos. do „przyjaciela”
Ani Ty jak widać, ani ona, nie do końca jesteście w stanie uchwycić właściwe znaczenie używanych wyrazów.
Ponownie zrobiłeś offtop w wątku. Ponownie wyskakujesz z jakąś prywatą. Standard widzę w przypadku tak "nieżenująco" "niesztampowego" człowieka jak Ty, który wcale nie uważa, że świat się kręci wokół niego...
,,poznajmy się i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie''.
No i co myślicie o tym?
Ja myślę dokładnie to samo co na poprzednich stronach. Sprawa jest prosta.
Jeśli ktoś od początku w kółko nawija o związku, domku z ogródkiem, małżeństwie i dzieciach, to:
a) już zdążył się zaangażować w relację na tyle, że nie myśli o takich duperelach jak co będzie dalej
b) koncertowo pali głupa i sadzi głodne kawałki licząc na szybki seks i cała reszta jest nieważna
W przypadku a) nie ma mowy o tym, żeby raptem zaczął się zastanawiać nad tym co to będzie co to będzie,
jeśli któreś z was coś tam coś tam i to drugie zostanie skrzywdzone pierdu pierdu bla bla bla
i że nagle sobie postanowi wyhamować, żeby poobserwować jak to wszystko dalej się ułoży.
Dorośli poważni mężczyźni własne rodziny na pastwę losu zostawiają i odchodzą do swoich kochanek,
a w co bardziej drastycznych historiach mordują swoje żony z zimną krwią, żeby mieć wolną drogę do miłości,
bo facet jest tak skonstruowany i genetycznie zaprogramowany, że nie jest w stanie zapanować nad takimi emocjami,
a Ty mi tutaj i sobie próbujesz wmówić, że młody zakochany szczeniak nagle z dnia na dzień zmienia front o 180 stopni,
bo coś tam sobie przemyślał i z tych przemyśleń mu wyszło, że on jednak się wycofa, bo woli najpierw poobserwować.
W przypadku b) mamy za to do czynienia z całkowicie standardową sytuacją, kiedy znajomość od samego początku
jest prowadzona pod kątem - niezła dupa, nawet fajna z ryja, najpierw ją przelecę, a później ewentualnie coś się zobaczy.
Panie wybaczą niezbyt wyszukane słownictwo, ale nie chcę zajmować miejsca na serwerze owijaniem w sreberka.
No więc pierwszy etap znajomości czyli seks macie już za sobą, a na dalszy rozwój akcji raczej się nie zanosi,
bo kolesiowi coś nie pasuje i to dlatego postanowił się wycofać, a nie dlatego że go raptem na przemyślenia naszło.
Oczywiście nie powie Ci tego wprost, bo raz że byłoby mu głupio zwyczajnie, a dwa to być może nie wyklucza,
że jeszcze kiedyś do Ciebie zadzwoni w wiadomej sprawie, dlatego lepiej nie zrywać kontaktu całkowicie i na zawsze.
Tłumacząc z dziewczyńskiego na nasze to miał na myśli proponując ,,poznajmy się i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie''.
Możemy przeprowadzić teraz szybki quiz z głosowaniem, która wersja jest bardziej prawdopodobna
P.S.
Każda znajomość i każdy związek jest narażony na to, że w którymś momencie zacznie się psuć i wszystko się rozpadnie.
Każdy normalny człowiek zakłada taką ewentualność i każdy się z tym liczy. Ale nikt, powtarzam NIKT nie robi z tego wielkiego halo,
nie zrywa, nie chowa się pod łóżko ani nie wycofuje rakiem z dobrze rokującej relacji tylko dlatego, że kiedyś coś tam może się wydarzyć.
Jak ktoś takie bzdety sadzi, to na 100% ściemnia i nikt mnie nie przekona, a już na pewno nie ma na to szans 27 letni prawiczek ![]()
niemożliwe, że zgadzam się z anderstud ;>
a Ty mi tutaj i sobie próbujesz wmówić, że młody zakochany szczeniak nagle z dnia na dzień zmienia front o 180 stopni,
bo coś tam sobie przemyślał i z tych przemyśleń mu wyszło, że on jednak się wycofa, bo woli najpierw poobserwować.
Sęk w tym, że ja tego nie próbuję wmówić ani sobie ani nikomu. Opisałam tylko nasze spotkanie. A na tym spotkaniu siedziałam, kiwałam głową i myślałam sobie ,,no tak, tak... typowe''.
Ale wiecie co zauważyłam jeszcze? Że on ma taką osobowość mocno neurotyczną. Wczoraj z jednej strony taki biedny misiu, nieśmiały i niewiedzący co ma powiedzieć, a z drugiej chwilami bardzo się frustrował na to co mówię i przeżywał i cały czas mówił, że przeprasza jeśli mnie czymś uraził, mimo że ja rozmawiałam cały czas na luzie. On twierdził, że ja go oceniam.
Ja podeszłam do tego wszystkiego w typowy dla mnie sposób - ot życie. Czasami tak bywa. Otrząsam się i idę dalej. On natomiast, tak jak mówisz anderstad, zrobił z tego wielkie halo.
Irytują mnie tacy niezrównoważeni ludzie.
85 2017-12-21 12:04:43 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-21 12:14:48)
Dorośli poważni mężczyźni własne rodziny na pastwę losu zostawiają i odchodzą do swoich kochanek,
a w co bardziej drastycznych historiach mordują swoje żony z zimną krwią, żeby mieć wolną drogę do miłości,
bo facet jest tak skonstruowany i genetycznie zaprogramowany, że nie jest w stanie zapanować nad takimi emocjami,
a Ty mi tutaj i sobie próbujesz wmówić, że młody zakochany szczeniak nagle z dnia na dzień zmienia front o 180 stopni,
bo coś tam sobie przemyślał i z tych przemyśleń mu wyszło, że on jednak się wycofa, bo woli najpierw poobserwować.
Na pewno ta myśl jest korzystna dla tradycyjnych facetów, bo ich usprawiedliwia. Mówi, że tak jak dawniej to jedyna opcja i nowoczesność to tylko złuda.
Historie z tym mordowaniem żon dla kochanek to nie jest przecież jakieś typowe, tylko niezwykle rzadkie przypadki rozdmuchiwane przez media. Powodzenia dla tych, którzy się w tym odnajdują.
Ja potrafię zapanować nad emocjami. W tamtym przypadku FF to ja sam stwierdziłem, że za szybko szło i postanowiłem przystopować - w wyniku czego jednak do seksu nie doszło, mimo że miał to być FF.
Albo innym razem jak w akademiku weszła mi do mojego jednoosobowego pokoju sąsiadka całkiem pijana, która się we mnie jarała. Uwaliła mi się na łóżko a ja tylko poczekałem aż zabrały ją koleżanki. Pewnie ktoś sobie by to tłumaczył nieśmiałością. Tymczasem absolutnie to nie było tak. Po prostu nie chciałem z pijaną pierwszy raz tego robić zdecydowanie. Z resztą do czego by to prowadziło, jakby facet nie mógł odmawiać? Kobiety by ich sobie owijały wokół palca... Nie dziwię się, że potem tacy tradycyjni buntują się wobec emancypacji. Skoro wydaje im się, że nie mogą odmówić, to emancypacja daje kobietom władzę nad nimi.
Ktoś tu jednak na głowę upadł sugerując, że mężczyźni tylko penisami myślą!
Co do przypadku a) to nie zaczął tego sam z siebie, tylko uruchomiła to chyba autorka.
Co do Klio:
To była skarga? Nie. Wszędzie widzisz klasę... Zapomniałaś, że wmawiałaś jeszcze jej bycie trollem.
86 2017-12-21 12:17:30 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-12-21 12:18:43)
Co do Klio:
To była skarga? Nie. Wszędzie widzisz klasę... Zapomniałaś, że wmawiałaś jeszcze jej bycie trollem.
Tak. Poskarżyłeś się tu. Poskarżyłeś się w innym wątku. A poskarżyć się mamusi nie zapomniałeś?
Nie zgadzasz się z czymś co piszę? Ok. Nie zgadzaj się, napisz własne zdanie i tyle, a nie łaź jak maniak za mną po forum. Zapomniałam, że Ty wiesz na 100% kto tu jest, a kto nie jest trolem. Wyraziłam swoje zdanie w tej kwestii. Ponownie: nie musisz się zgadzać, ale Twoja niezgoda nie musi od razu oznaczać takiego maniakalnego zachowania.
Nie widzę wszędzie klasy. Akurat w Twoim przypadku widzę całkowity jej brak. Jak zwykle napisałam jedno, a Ty drugie zrozumiałeś, dlatego nie mam już zamiaru strzępić na Ciebie klawiatury. Żegnam.
Koniec OT z Tobą.
87 2017-12-21 12:28:38 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-21 12:34:25)
To Ty łazisz za mną jak maniaczka na forum! Wystarczy spojrzeć na to, kto napisał pierwszy w wątku.
Nie, w tamtym przypadku użyłaś klasa, żeby mnie deprecjonować, więc nie to znaczenie!
A jak wtedy to była ta pozytywna klasa, to przyznajesz, że nie deprecjonowałaś mnie? ![]()
Napisałem o Tobie jedną linijkę a Ty maniakalnie na to walisz dużym post'em. ![]()
Historie z tym mordowaniem żon dla kochanek to nie jest przecież jakieś typowe, tylko niezwykle rzadkie przypadki rozdmuchiwane przez media.
Niezwykle rzadkie przypadki, powiadasz.
A wiesz że pierwsze o czym uczą w akademiach policyjnych na całym świecie jest to, że sprawcą morderstwa najczęściej jest jakiś bliski ofiary
i dlatego na przykład w USA standardową procedurą przy wszczynaniu śledztwa w sprawie o morderstwo jest jego rozpoczęcie
od automatycznego wciągnięcia na listę podejrzanych współmałżonka, drobiazgowe prześwietlanie jego prywatności oraz poszukiwanie motywu?
A wiesz że najczęściej spotykanym motywem popychającym do zbrodni jest właśnie romans, albo sprawcy, albo ofiary, albo obojga naraz?
Zakochany człowiek góry przenosi i może zrobić wszystko w imię miłości, bo jest wtedy w takim amoku, że ostatnie o czym myśli, to konsekwencje
i to nie są moje wymysły, tylko mówią o tym kryminalne statystyki, które można sobie samemu znaleźć w google i przejrzeć w wolnej chwili.
Matki porzucają własne dzieci, mężowie zostawiają dorobek życia, jedni drugich mordują żeby mieć wolną drogę, ludziom dosłownie rozum odbiera,
a ja mam uwierzyć teraz w to, że koleś najpierw zakochuje się po uszy w lasce, później roztacza przed nią wizje ich wspaniałej świetlanej przyszłości,
a następnie z dnia na dzień dochodzi do wniosku, że to za szybko się dzieje i chyba jednak wolałby się wycofać, ewentualnie stanąć z boku i obserwować,
akurat dziwnym trafem tuż po tym jak poszli razem do łóżka i to dwukrotnie, żeby było jeszcze zabawniej, bo wtedy nie było mu za szybko, nie no skąd...
Bardzo to wszystko ciekawe, tylko szkoda, że niestety bardzo mało prawdopodobne. Etap początkowej fascynacji, to czas najsilniejszego zauroczenia,
kiedy człowiek nie jest w stanie racjonalnie myśleć ani podejmować racjonalnych decyzji, zwłaszcza gdy nawet nie ma ku temu żadnych powodów,
bo kiedy wszystko się dobrze układa i jest jak w bajce, a na początku zawsze jest, to przecież nikt wtedy nie myśli o rozstaniu "bo co w razie gdyby".
Właśnie dlatego łatwo poznać, kiedy facet lub babka ściemnia, a - nie chcę nikogo ranić, gdyby nam nie wyszło - to najgłupsza wymówka pod słońcem,
więc jeśli kiedyś tobie któraś rzuci tekstem, to nie po to, żebyś się zastanawiał nad głębią przekazu, tylko po to, żebyś się odpierdzielił i dał jej spokój ![]()
No tak, Ty nawet wojny łączysz z seksem, więc napady rabunkowe oczywiście włączasz do tego, mimo że bezpośrednio wiążą się tylko z pieniędzmi. Stwierdzasz pewnie, że chodziło mu czy jej o pieniądze, żeby sfinansować seks.
Przecież to oczywiste, że jak się szuka drugiego dna, to można dojść do wniosku, że jedzenie i oddychanie jest w celu seksu. Przecież wg ewolucji, która nami rządzi, seks (i potomstwo) to cel naszego życia.
Więc tak, jak mamy mówić o oczywistościach, to chodzi mu o seks tak samo jak autorce wątku.
Pewnie będziesz zadowolony z tego zdania, bo pasuje do Twoich wcześniejszych słów jakoby przyczyną założenia wątku przez autorkę był przede wszystkim brak orgazmu.
Piszesz, że człowiek na początku nie może myśleć racjonalnie a podejrzewałeś go o chłodne kalkulowanie.
Znów piszesz jakby od niego samego wyszło przystopowanie a to ona je zainicjowała. Ale pewnie dla Ciebie jedynie do zrozumienia byłoby jakby się nie zgodził. Czegoś pomiędzy ciężej dostrzec niż czarnego lub białego.
,,Zakochany'' to chyba za duże słowo - nie można kogoś kochać po 2 miesiącach znajomości, co najwyżej zafascynować się.
Co będzie to będzie. Moja postawa jest taka, że jeżeli zechce się spotkać to może się z nim spotkam na stopie koleżeńskiej, bo pomijając już to wszystko co zostało powiedziane, ten jego neurotyczny charakter nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość.
Piszesz, że człowiek na początku nie może myśleć racjonalnie a podejrzewałeś go o chłodne kalkulowanie.
Znów piszesz jakby od niego samego wyszło przystopowanie a to ona je zainicjowała. Ale pewnie dla Ciebie jedynie do zrozumienia byłoby jakby się nie zgodził. Czegoś pomiędzy ciężej dostrzec niż czarnego lub białego.
Piszę, że ZAKOCHANY człowiek na początku nie może myśleć racjonalnie i że on ZAKOCHANY nie był, a tylko chłodno kalkulował.
Dostrzegasz subtelną różnicę czy słowo seks w co drugim zdaniu zasłania ci oczy i nie widzisz nic poza tym, bo lecisz tekst po łebkach?
Ona zainicjowała przystopowanie, jasne, ale nie w celu przystopowania, tylko w celu zmuszenia go do poprawy zachowania,
na co ciężko się zdziwiła, kiedy on przytaknął i chętnie przystał na jej propozycję. Od trzech stron tłumaczę to samo jak chłop krowie,
a ten znowu z napadami rabunkowymi wyskakuje, jakby to miało cokolwiek wspólnego z tematem. O wojnach gangów jeszcze nie dopisałeś.
Z amerykańskich badań nad przestępczością wynika, że 99% zabójstw w USA jest dokonywanych na 5% ulic i to jest fakt
z którym oczywiście nie zamierzam dyskutować, ale przecież nie o tym jest rozmowa, tylko o morderstwach we własnych domach.
Co do wojen i mordów na ludności cywilnej w imię ch*j wie czego, to też nigdy nie czytałeś ani nie słyszałeś o żadnym średniowiecznym królu
czy starożytnym władcy, który podbijał i wyrzynał w pień całe miasta, kraje czy narody, przede wszystkim po to właśnie,
żeby się dobrać do majtek jakiejś tam laski, na którą leciał? No to co ja ci powiem, jeszcze dużo czytania przed tobą.
,,Zakochany'' to chyba za duże słowo - nie można kogoś kochać po 2 miesiącach znajomości, co najwyżej zafascynować się.
Co będzie to będzie. Moja postawa jest taka, że jeżeli zechce się spotkać to może się z nim spotkam na stopie koleżeńskiej, bo pomijając już to wszystko co zostało powiedziane, ten jego neurotyczny charakter nie rokuje zbyt dobrze na przyszłość.
A moja postawa jest taka, że oczywiście zechce się spotkać wciskając kolejny zestaw bzdetów dla naiwnych lasek,
którym się wydaje, że to one rozdają karty i mają rację. Tylko im się tak wydaje. Kolegować to chłopaki się kolegują z chłopakami,
a dziewczynom to się tylko wstawia tani kit, żeby je zaciągnąć do łóżka i jedynie w takim celu możecie się spotykać.
Jak Ci pasuje, to proszę bardzo, ale jeśli liczysz na to, że go sobie urobisz na swoją modłę, to możesz się przeliczyć.
Nie lepiej odciąć się całkowicie i znaleźć sobie jakiegoś normalnego gościa z którym nie będzie problemów i rozkmin?
92 2017-12-21 22:48:31 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-21 22:55:19)
Napisałeś, nie że zakochany, ale zauroczony. Dobra, nie ma co wracać do tego. Różnie podejrzewamy.
Zacząłeś temat wojen, to nic dziwnego, że podejmuję go. Wow, jakie precyzyjne dane, szkoda tylko że totalnie oderwane od tematu.
Aa, no tak niektórzy myślą, że królowie mieli władzę absolutną i czy ich rycerze, chłopi mieli kobiety, mieli gdzieś, bo przecież wszystkie kobiety należały do króla i tylko on mógł się rozmnażać. Taa... Z resztą zakładając, że było to prawdą, to walczył nie o majtki jednej, ale tego całego niby haremu, który miał. Wiesz, co najbardziej lubię czytać? O obalaniu królów. ![]()
Kolegować to chłopaki się kolegują z chłopakami,
a dziewczynom to się tylko wstawia tani kit, żeby je zaciągnąć do łóżka i jedynie w takim celu możecie się spotykać.
No tak, w tradycyjnej społeczności nie traktuje się ich partnersko. I tylko tradycyjne są prawdziwe a reszta to omamy zgniłego Zachodu.
I dobrze, że używasz słowa chłopaki, bo pasuje dobrze. Jednak niektórzy mężczyźni dojrzewają.
Nie lepiej odciąć się całkowicie i znaleźć sobie jakiegoś normalnego gościa z którym nie będzie problemów i rozkmin?
Przecież te całe rozkminy są dlatego, bo podejrzewa go o wciskanie kitu. Ty sugerujesz, że każdy tak robi. Słabo jej życzysz.
Napisałeś, nie że zakochany, ale zauroczony. Dobra, nie ma co wracać do tego. Różnie podejrzewamy.
Zacząłeś temat wojen, to nic dziwnego, że podejmuję go. Wow, jakie precyzyjne dane, szkoda tylko że totalnie oderwane od tematu.
Najbardziej oderwany od tematu to jesteś ty i twoje postrzeganie otaczającej rzeczywistości.
Jakiś chłystek zbajerował dziewuchę, żeby sobie poużywać, po czym odstawił i zawinął żagle.
Wszyscy wokół to widzą, nawet autorka już sama do tego doszła, a ty dalej swoje jak katarynka,
bo to nie tak, bo ty byś tak nie zrobił, bo banalna historyjka musi mieć drugie a nawet trzecie dno,
tylko trzeba do niego dotrzeć, no bo przecież to nie może być takie płytkie i proste...
No popatrz, a jednak może.
To Ty tu odnajdujesz kolejne dno.
Szkoda, że Ty nie masz nawet banalnej historyjki do opowiedzenia.
Współczuję nudnego życia.
Tak, niektóre rzeczy nie są proste. A Ty kolejny raz pokaujesz, że jesteś prostakiem.
Co niby może?
Ona zainicjowała przystopowanie, jasne, ale nie w celu przystopowania, tylko w celu zmuszenia go do poprawy zachowania,
na co ciężko się zdziwiła, kiedy on przytaknął i chętnie przystał na jej propozycję.
Przystopowałam właśnie w celu przystopowania. Spójrz.. jeśli podejdziesz bardzo blisko do obrazu to nagle możesz dostrzec w nim coś, co ci się nie spodoba, ale w dalszym ciągu to będzie tylko jego fragment. Żeby zobaczyć całość musisz się oddalić i spojrzeć z dystansu na całokształt. Przecież nie będę płakać nad rozlanym mlekiem, że doszło do seksu, bo nie ma nad czym, ale jeśli coś wzbudza moje podejrzenia to raczej robię krok w tył i obserwuję dalszy ciąg wydarzeń. Jego reakcja nie tyle co mnie zdziwiła (to chyba złe słowo) co podtrzymała w podejrzeniach. Tłumaczę ci to od początku, ale dalej upierasz się przy swoim. Nie kwestionuję twojego zdania na temat tego gościa, ale wybacz.. jeśli chodzi o mnie sama wiem co myślę ![]()
A moja postawa jest taka, że oczywiście zechce się spotkać wciskając kolejny zestaw bzdetów dla naiwnych lasek,
którym się wydaje, że to one rozdają karty i mają rację. Tylko im się tak wydaje.
Yyyyy... skoro już mam swoje podejrzenia i pogląd na sytuację, to z jakiej paki miałabym temu ulec? Poza tym... to byłoby ekstremalnie nielogiczne z jego strony - wycofanie i nagle wciskanie kitu od nowa? Śmiać się czy bardzo śmiać?
Kolegować to chłopaki się kolegują z chłopakami,
a dziewczynom to się tylko wstawia tani kit, żeby je zaciągnąć do łóżka i jedynie w takim celu możecie się spotykać.
Jak Ci pasuje, to proszę bardzo, ale jeśli liczysz na to, że go sobie urobisz na swoją modłę, to możesz się przeliczyć.
Nie lepiej odciąć się całkowicie i znaleźć sobie jakiegoś normalnego gościa z którym nie będzie problemów i rozkmin?
Nie widzę powodu dla którego chciałabym go urabiać. Od początku nie taki był mój cel, aby znaleźć faceta na siłę. To, że się z nim spotkam raz czy dwa na kawę i poobserwuję go sobie (z czystej ciekawości co będzie zamierzał zrobić z naszą znajomością), nie wyklucza znalezienia normalnego gościa.
Co niby może?
Przynudzasz chłopcze i nie chce mi się z tobą gadać.
anderstud napisał/a:Ona zainicjowała przystopowanie, jasne, ale nie w celu przystopowania, tylko w celu zmuszenia go do poprawy zachowania,
na co ciężko się zdziwiła, kiedy on przytaknął i chętnie przystał na jej propozycję.Przystopowałam właśnie w celu przystopowania. Spójrz.. jeśli podejdziesz bardzo blisko do obrazu to nagle możesz dostrzec w nim coś, co ci się nie spodoba, ale w dalszym ciągu to będzie tylko jego fragment. Żeby zobaczyć całość musisz się oddalić i spojrzeć z dystansu na całokształt. Przecież nie będę płakać nad rozlanym mlekiem, że doszło do seksu, bo nie ma nad czym, ale jeśli coś wzbudza moje podejrzenia to raczej robię krok w tył i obserwuję dalszy ciąg wydarzeń. Jego reakcja nie tyle co mnie zdziwiła (to chyba złe słowo) co podtrzymała w podejrzeniach. Tłumaczę ci to od początku, ale dalej upierasz się przy swoim.
Oczywiście że będę się dalej upierał, bo czytając cały wątek od początku, zwłaszcza pierwsze dwie strony, zanim nasz erotoman gawędziarz dołączył,
jasno i wyraźnie czarno na białym widać, że wszystko było ładnie pięknie i cudownie, aż do tego nieszczęsnego seksu, kiedy to zawalił na całej linii.
Powiem tak, niejedno w życiu widziałem i niejedną kobietę w życiu spotkałem, także wydaje mi się że chyba jednak lepiej od Ciebie wiem o co chodzi ![]()
Bo ja tu przyszłam, żeby w zawoalowany sposób dowiedzieć się jak zmusić faceta do orgazmu pod przykrywką zdrowej relacji.. yhmmm, masz rację, wydaje ci się.
98 2017-12-22 23:58:09 Ostatnio edytowany przez cwany_gapa (2017-12-22 23:58:58)
Dobry wieczór. To mój pierwszy post na netkobietach, będę zatem delikatny acz stanowczy! ;-)
Mym skromnym zdaniem Łukaszek to miś o nieśmiałym ale dobrze_wiedzącym_czego_chce usposobieniu ;-) Tak gładko przyjąć propozycję przystopowania relacji i tak elegancko ją skontrować potrafią raczej zawodnicy doświadczeni. W tej kwestii skłaniam się ku opinii anderstuda raczej niż kolegi 27_lat_bez_gola. Sorry winetu! ;-)
Pan Łukasz po prostu wie, jak rozmawiać z kobietami. Nieśmiałość uspokaja wiele kobiet, autorkę uspokoiła na tyle, że z pewną nieśmiałością poszła do łóżka szybciej, niż kiedykolwiek wcześniej (o ile dobrze pamiętam) ;-)
Taki jest fakt a mężczyzna prawdziwie nieśmiały, taki jak ja, musi poznać kobietę nieco lepiej, niż w miesiąc, zanim legnie w alkowie ;-)
99 2017-12-23 00:32:26 Ostatnio edytowany przez hehheh (2017-12-23 00:34:50)
Tak, dobrze pamiętasz, że wcześniej poszła z nim niż kiedykolwiek.
Czy Ty uważasz, że szybkość, z jaką kobieta wchodzi do łóżka z facetem jest uzależniona wyłącznie od niego? Od tego czy jest jakimś "zawodowcem", jak to nazywasz? Bo tak sugerujesz w paru miejscach mimo krótkiego post'a. Oczywiście niektórym się wydaje, że kobiety wszystkie są bierne. Jednak to jest oczywiście nieprawda. Niektóre myślą. Niektóre nawet od tego myślenia uzależniają swoją zgodę. Niektóre nie chcą być ogrywane jak Wy ciągle sugerujecie. Ona właśnie nie chce. I wg mnie wcale nie poszła z nim, bo ją ogrywał, tylko bo przeciwnie uznała na początku, że nie grał. Ale uprzedzona pewnie takimi parszywymi osobnikami jak Wy, jednak doszukała się czegoś, co wzbudziło w niej niepokój.
Taki jest fakt a mężczyzna prawdziwie nieśmiały, taki jak ja, musi poznać kobietę nieco lepiej, niż w miesiąc, zanim legnie w alkowie ;-)
Nieprawda. Ja niby nieśmiały jestem a jak pisałem nie raz dziewczyna szybko inicjowała wręcz ze mną zbliżenie. Po prostu zawsze odmawiałem. Chociaż raz poszło całkiem daleko, ale nie do penetracji.
Autorka nie raz pisała tutaj na forum, że ma słabość do nieśmiałych. Inne kobiety też.
Więc jak nieśmiały poszedł z kobietą do łóżka szybko to wcale nie musi być bajka.
Kto kobiecie zabroni?
I jeszcze może spytam: ile razy Ty nie dawałeś się kobiecie? Czy jesteś desperatem, który tak rzadko spotyka chętną, że nie zdarzyło Ci się?
Ale uprzedzona pewnie takimi parszywymi osobnikami jak Wy
Obraziłem się.
Bo ja tu przyszłam, żeby w zawoalowany sposób dowiedzieć się jak zmusić faceta do orgazmu pod przykrywką zdrowej relacji.. yhmmm, masz rację, wydaje ci się.
Nic mi się nie wydaje i zauważ że wszyscy inni poza jednym osobnikiem na całym forum, widzą dokładnie to samo co ja, dziwne co?
Jasne. Jedyne co jest tutaj dziwne, to że przychodzisz na forum z pytaniem i nie przyjmujesz do wiadomości tego co Ci ludzie piszą,
bo przecież wiesz wszystko lepiej, no to skoro wiesz lepiej, po co zakładać ten wątek i jeszcze go ciągnąć bez sensu w nieskończoność?
Tak masz rację, trafiłaś na nieśmiałego, zakompleksionego i zdesperowanego bidulka, który teraz siedzi od dwóch tygodni i się zastanawia
jak by tu kogoś nie skrzywdzić w przyszłości... bajerując na jakimś portalu cztery laski jednocześnie i czekając tylko która połknie haczyk.
A ten tu wyżej nieśmiały, ostatni uczciwy i prawiczek do kompletu, to myślisz, że po co na to forum przylazł i w jakim celu się tutaj udziela?
Bo ja na przykład wiem bardzo dobrze. A Ty? Wiesz?
Nic mi się nie wydaje i zauważ że wszyscy inni poza jednym osobnikiem na całym forum, widzą dokładnie to samo co ja, dziwne co?
Ci "wszyscy inni" to Ty, cwany_gapa, Klio no i powiedzmy, że pannapanna częściowo też pisała jak Ty. Oczywiście pomijając fakt, że Twojej zabawnej hipotezy nie podzielał nikt inny. Z jakim uporem nadal wmawiasz witchmoth, że wiesz lepiej co sama myśli..
Natomiast prawda jest taka, że nie tylko ja współczuję temu facetowi i uważam, że autrka się dużo przejmuje. Oprócz mnie feniks35, Ela210, Qibytsu.
Pomijając marakujka, która nie wypowiedziała się wyraźnie, ale też go usprawiedliwiała.
Jasne. Jedyne co jest tutaj dziwne, to że przychodzisz na forum z pytaniem i nie przyjmujesz do wiadomości tego co Ci ludzie piszą,
bo przecież wiesz wszystko lepiej, no to skoro wiesz lepiej, po co zakładać ten wątek i jeszcze go ciągnąć bez sensu w nieskończoność?
Żeby poznać opinię takich ludzi jak ja, feniks35, Ela210, Qibytsu.
Ale się wzburzasz, że nasze głosy też do niej docierają. ![]()
A ten tu wyżej nieśmiały, ostatni uczciwy i prawiczek do kompletu, to myślisz, że po co na to forum przylazł i w jakim celu się tutaj udziela?
Bo ja na przykład wiem bardzo dobrze. A Ty? Wiesz?
Bo prawdę mówiąc jestem ateistą, nie chodzę do kościoła jak większość Polaków, więc inaczej spędzam święta i niedziele. ![]()
A po co Ty przylazłeś na to forum?
Ależ ja każdą wypowiedź biorę pod uwagę. I dociera do mnie, że nieśmiały misiu może wcale nie być taki niewinny - nigdy tego nie negowałam, zwyczajnie czytam sobie wasze opinie i rozważam i myślę nad nimi. Nie zgadzam się natomiast aby ktokolwiek mówił mi, co ja myślę i jakie są moje intencje, bo to wiem tylko ja, więc jeśli ktoś ma ochotę grzebać w mojej głowie to może minął się z powołaniem? ![]()
Witam Byłem z kobietą 2 lata bylismy zareczeni.Wyhechala do pracy za granice.Od tego czasu zaczelo sie miedzy nami psuc zaxzelismy sie klocic i zostawila mnie.Napisala mi ze to koniec 3 miesiace temu i ze mam dac jej spokoj.Nie piszemy,nie dzwonimy.Wyslalem jej zyczenia odpisala.,Zależy mi na niej.Co mam zrobic?
Załóż nowy wątek. Dlaczego napisałeś tutaj? Temat tego jest inny.