Co daje Wam forum?:) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Co daje Wam forum?:)

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 345 z 345 ]

326

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Napisałbym coś mądrego, ale nie mam co big_smile Znałem kiedyś jedną parę, która też bawiła się w swingowanie. Nie mam nic przeciwko. To lepsze niż zdradzanie się. Skoki w bok itd. Ale sam nie wiem, czy bym potrafił.

Wilk:D:D:D:D:D

sie nie dowiesz, jak nie sprobujesz:) ale glowne pytanie czy bys chcial - czy masz  wogole takie pragnienia. I zone, ktora na to przystanie - zakladam u ciebie, ze nie. Ale zawsze moglbys sie mocno zdziwic.... co bys od niej uslyszal. Jesli dobrze pamietam ona unika seksu w ogole - a moze wlasnie ja taki zwykly malzenski seks zwyczajnie nie jara, moze ja znudzil i stad zerowe libido?

musze sie polozyc ledwo zyje
pozdrawiam

Na ile ją znam to żona jest z tych kobiet, którym nawet składanie takich propozycji mogłoby sprawić duży ból. Poza tym nie sądzę, aby to było rozwiązanie naszych problemów małżeńskich. Sprawa nie dotyczy samego seksu. Po prostu coraz bardziej się od siebie oddalamy.
Wiele się zastanawiałem skąd się wzięło jej takie nastawienie do seksu. Odpowiedź, która mi najczęściej przychodzi do głowy to taka, że jesteśmy chyba po prostu całkiem niedopasowani pod tym względem. Dlatego przestała odczuwać potrzebę. Kompletnie tą sferę wyłączyła i nie stanowi to dla niej problem. Ona ma pewien problem z fizycznością tzn. poczuciem fizycznej bliskości. To jest dostrzegalne choćby w jej podejściu do syna, któremu nieraz normalnie odmawiała przytulenia. Jakby go odganiała od siebie.
Ja też mam problem, ale inny.

Zobacz podobne tematy :

327

Odp: Co daje Wam forum?:)
Iceni napisał/a:
vicky85 napisał/a:
Iceni napisał/a:

O, to chociaz ten dylemat mi odpada, bo nie mam męża..

w sensie ktory dylemat?:)

Wilkowy, że nie wie czy by potrafił ;P

No ba... Jedną kobietę zadowolić to sztuka, a dwie to już w ogóle... big_smile

328

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Na ile ją znam to żona jest z tych kobiet, którym nawet składanie takich propozycji mogłoby sprawić duży ból. Poza tym nie sądzę, aby to było rozwiązanie naszych problemów małżeńskich. Sprawa nie dotyczy samego seksu. Po prostu coraz bardziej się od siebie oddalamy.
Wiele się zastanawiałem skąd się wzięło jej takie nastawienie do seksu. Odpowiedź, która mi najczęściej przychodzi do głowy to taka, że jesteśmy chyba po prostu całkiem niedopasowani pod tym względem. Dlatego przestała odczuwać potrzebę. Kompletnie tą sferę wyłączyła i nie stanowi to dla niej problem. Ona ma pewien problem z fizycznością tzn. poczuciem fizycznej bliskości. To jest dostrzegalne choćby w jej podejściu do syna, któremu nieraz normalnie odmawiała przytulenia. Jakby go odganiała od siebie.
Ja też mam problem, ale inny.

Wilczysko, ten problem, o którym piszesz, wygląda tak: najpierw nastąpiło oddalenie EMOCJONALNE w Twoim małżeństwie, a w konsekwencji FIZYCZNE.

Nastawienie Twojej żony do seksu ma swoje przyczyny w przeszłości (wcześniejsze doświadczenia, w tym nie tylko seksualne) oraz teraźniejszości (Wasza sytuacja, gdzie ewidentnie macie problem z komunikacją, bliskością emocjonalną).

Już pisałam na kilku wątkach, kiedy kobieta może nie chcieć bliskości fizycznej - są to sytuacje takie jak: choroba, zmęczenie, stres, BRAK PRZYJEMNOŚCI z seksu. Coś Twojej żonie z tych rzeczy "dolega".

Są osoby, które nie lubią czyjegoś dotyku, przytulenie kogoś jest dla nich nienaturalne, czują się z tym źle, dotyk jest szorstki, sztywny - okazują to również swoim dzieciom. Oznacza to mniej więcej tyle na moje oko, że ... ich samych nikt dotyku nie nauczył wcześniej. W dzieciństwie i wczesnej młodości skąpiono im czułości. Teraz powielają stare wzorce - syn TEŻ prawdopodobnie będzie miał w przyszłości problem z okazywaniem czułości komuś innemu. hmm

329

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:

Wilczysko, ten problem, o którym piszesz, wygląda tak: najpierw nastąpiło oddalenie EMOCJONALNE w Twoim małżeństwie, a w konsekwencji FIZYCZNE.

Nastawienie Twojej żony do seksu ma swoje przyczyny w przeszłości (wcześniejsze doświadczenia, w tym nie tylko seksualne) oraz teraźniejszości (Wasza sytuacja, gdzie ewidentnie macie problem z komunikacją, bliskością emocjonalną).

Już pisałam na kilku wątkach, kiedy kobieta może nie chcieć bliskości fizycznej - są to sytuacje takie jak: choroba, zmęczenie, stres, BRAK PRZYJEMNOŚCI z seksu. Coś Twojej żonie z tych rzeczy "dolega".

Są osoby, które nie lubią czyjegoś dotyku, przytulenie kogoś jest dla nich nienaturalne, czują się z tym źle, dotyk jest szorstki, sztywny - okazują to również swoim dzieciom. Oznacza to mniej więcej tyle na moje oko, że ... ich samych nikt dotyku nie nauczył wcześniej. W dzieciństwie i wczesnej młodości skąpiono im czułości. Teraz powielają stare wzorce - syn TEŻ prawdopodobnie będzie miał w przyszłości problem z okazywaniem czułości komuś innemu. hmm

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

330

Odp: Co daje Wam forum?:)
vicky85 napisał/a:

Dokladnie tak, spotkamy sie, pogadamy, powspominamy, poczuje sie znow jak 16latka. Ale na drugi dzien CHCE wrocic do domu....

Gary napisał/a:

Ale ta relacja z kolegą się momentalnie wypala? Spotkanie po latach, chwila radości i potem dół?

Nie wiem co miales na mysli piszac: wypala ani "potem dol". Akurat z tym kolega widzimy sie srednio raz  do roku, i tyle starczy:)
......Po spotkaniu z nim, czy kims innym, nie mam dola:) CZuje sie ok, wracam do domu z nowo naladowanymi bateriami. Bez wzgledu na to czy byl seks czy tylko zabawa-gadka-szmatka....

Dokładnie o to chodziło -- twoje odczucie takiej relacji. Małe relacje, co dodają trochę smaku ale jednak głównym posiłkiem życia jest rodzina. Takie, które przydałoby się po latach rozładować (i też nie mówię o seksie).



Nie zapraszalismy go nigdy z mezem do nas, bo oni srednio sie lubia, a kolega jest singlem - a my zazwyczaj robimy imprezy dla zaprzyjaznionych malzenstw\par, wiec on tam nie pasuje zupelnie. Maz tez mial taka znajoma, z dziecistwa sasiadke do gier i zabaw:) ale odkad ona wyszla za maz juz sie nigdy nie spotkali.

Hihihi... smile smile Takie to ludzkie zawiłości smile smile widziane twoimi oczami smile smile


Gary napisał/a:

Hmmm... ja nie czuję się samotnie. Tylko pewne sprawy są jakby niezałatwione z młodości czy dzieciństwa. Dzięki za twoje spojrzenie. smile

Prosze:) Moze i nie czujesz sie samotnie. Ale jest w Tobie cos, co jest tez we mnie - wiedzialam to od poczatku jak zaczelam tylko rozpoznawac twoj nick pod watkami. "Niezalatwione sprawy z dziecinstwa", czymkolwiek sa, one sprawiaja ze gdzies gleboko w srodku, czesc ciebie jest samotna. I kieruje nami bardziej niz cokolwiek innego, choc my sami nie chcemy sie nawet przed soba do tego przyznac.

Hmmm... "część mnie jest samotna"... hmm... niezupełnie tak to czuję. Jak by to ująć... miałem kolegę, z którym bardzo się "kumplowaliśmy", ale też bywały momenty, że praliśmy się "po mordach". On potem wyjechał, raz widziałem się z nim wiele lat temu. Pasowałoby przed końcem życia się spotkać jeszcze i zamknąć tę naszą znajomość wspomnieniami. Koleżanka z klasy, która zawsze była dla mnie intrygująca, ale w szczeniackich latach nie miałem odwagi/warunków/whatever aby ją bliżej poznać (= nie mówię o seksie). W końcu poznałem, spotkaliśmy się, porozmawiali, jakby spaliliśmy "nasze stare drewno", został popiół i relacja się unormowała, teraz się bardzo lubimy. Najwazniejsze tematy z dawnych lat mam "pozamykane"... zostały tylko takie małe kamyczki...



Gary napisał/a:

Swingować bym nie chciał i nie dał rady, aby nie nadwyrężać relacji duchowej przez fizyczność.

Hmmm. Akurat w twojej sytuacji - z twoja zona, tak racja. Ale nadwyrezasz tak naprawde relacje jeszcze bardziej bedac samotnym w malzenstwie. Masz wiele tajemnic, i nie sa to blahostki typu popalanie w tajemnicy. Nie mozesz otworzyc sie przed zona. nNie mozesz jej pokazac, kim naprawde jestes. Dlatego to nie jest gleboka relacja duchowa... wiesz o tym.
Ja tez wiem o tym dobrze, ze moja relacja duchowa z mezem jest wystawiana na proby i nadwyrezana. Ale przynajmniej jest prawdziwa, w calej okazalosci i rozciaglosci. Dlatego nie sadze, by swing byl bardziej nadwyrezajacy relacje niz klasyczne zdradzanie.

Ok, z zastrzeżeniem, że nigdy nie znamy drugiego człowieka w pełni.

331

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

Aby jakakolwiek terapia miała SENS, to musi go widzieć sama zainteresowana osoba.

Przykro mi to napisać, ale jeśli żona zmianami nie jest zainteresowana, nie zaangażuje się w naprawianie Waszej relacji choćby i z pomocą terapeuty, to ... trzeba będzie się rozstać.

Czułości potrzebują WSZYSCY -dotyku, przytulenia. Rozumiem, dlaczego możesz się czuć dziwnie, ale ten chłopak bardzo potrzebuje ciepła w tym zimnym emocjonalnie domu. Nie odganiaj go. Między facetami też są formy dotyku POZBAWIONE zabarwienia seksualnego. Poklepanie po plecach, uścisk dłoni np., nie widzę też nic złego w tym, że ten chłopiec szuka CIEPŁA, bo to nic więcej nie chodzi, u Ciebie, skoro zewsząd jest go pozbawiony. Ma 16 lat, ale to ciągle dziecko.

332

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Masz rację. Na pewno nastawienie do seksu mojej żony ma przyczyny w przeszłości. Zresztą obserwuję w niej od dawna duże nagromadzenie takich negatywnych emocji, zwłaszcza względem dziecka i to też ma pewnie źródło w przeszłości. Bardzo bym chciał, żeby ona poszła na terapię, bo podejrzewam, że mogłaby jej dużo dać. Ale ona jest z tych osób co zawsze "wiedzą lepiej" i kiedyś zdaje się po rozpadzie związku z ojcem syna była na jakiejś terapii, ale ją to nie przekonało. Jak trafiła na kiepskiego terapeutę to nic dziwnego. Poza tym wtedy miała inny problem.
Wiem, że są osoby, które mają problem z dotykiem, bo sam taki jestem. W domu rodzinnym miałem "zimny chów" i nie było przytulania. A ponieważ nigdy nie miałem powodzenia u dziewczyn to i tego dotyku drugiej osoby też nie było. Straconego czasu się nie da nadrobić. Mnie bardzo brakuje dotyku żony, zwłaszcza, że na początku związku ten dotyk z jej strony był. Teraz nie ma go w ogóle.
Syn na szczęście taki nie jest i mimo tego, że ma już 16 lat to potrafi jeszcze przyjść się do mnie przytulić. I przyznam szczerze, że ja czasami się z tym dziwnie czuję, ale nie odganiam go tak jak żona.

Aby jakakolwiek terapia miała SENS, to musi go widzieć sama zainteresowana osoba.

Przykro mi to napisać, ale jeśli żona zmianami nie jest zainteresowana, nie zaangażuje się w naprawianie Waszej relacji choćby i z pomocą terapeuty, to ... trzeba będzie się rozstać.

Czułości potrzebują WSZYSCY -dotyku, przytulenia. Rozumiem, dlaczego możesz się czuć dziwnie, ale ten chłopak bardzo potrzebuje ciepła w tym zimnym emocjonalnie domu. Nie odganiaj go. Między facetami też są formy dotyku POZBAWIONE zabarwienia seksualnego. Poklepanie po plecach, uścisk dłoni np., nie widzę też nic złego w tym, że ten chłopiec szuka CIEPŁA, bo to nic więcej nie chodzi, u Ciebie, skoro zewsząd jest go pozbawiony. Ma 16 lat, ale to ciągle dziecko.

Zdaję sobie z tego sprawę, że on szuka ciepła. Poza tym jestem świadom, że to już ostatnie chwile i wkrótce mu się zmieni, i nie będzie już się w ogóle chciał do nas przytulać. Taka kolej rzeczy. Zaczął się interesować dziewczynami. Nie chodził jeszcze z żadną, ale w końcu zacznie i będzie się wolał przytulać do dziewczyny, a nie do nas.

Ja ostatnio żonie powiedziałem, że poraża mnie to jak bardzo ignoruje problemy w naszym związku i że jeśli postawiła na nas już krzyżyk to trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, i podjąć pewne decyzje. Stwierdziła, że krzyżyka nie postawiła. Znalazła jakąś terapeutkę dla nas, ale miała wątpliwości, czy stać nas teraz finansowo na tą terapię. Powiedziałem jej, żeby się pieniędzmi nie przejmowała i nad do niej zapisała. Jak będzie trzeba to zrezygnuję ze swojej terapii. Nic od tego czasu nie mówiła. Chyba muszę zapytać ją co z tą terapią. Ostatnio ma problemy w pracy, więc podejrzewam, że tą kwestię odsuwa na bok. Ale tego już nie można dłużej odsuwać.

333

Odp: Co daje Wam forum?:)

Wilczysko, tak będzie z synem. smile Ciesz się, że jeszcze szuka Twojego towarzystwa, taka kolej rzeczy z dziećmi. wink

Ze swojej terapii nie rezygnuj pod żadnym pozorem. Widzę, że Ci bardzo zależy. To się chwali. Dajesz żonie wsparcie, to też na plus. Daj jej jeszcze trochę czasu. Nie można jednak, tak jak piszesz, problemów odsuwać na bok w nieskończoność.

Sama mam takie podejście w życiu, że muszę czuć, że zrobiłam ABSOLUTNIE WSZYSTKO, co w mojej mocy, aby powiedzieć, że dalej się już nie da.
Jednak wiem, że czasami takie sytuacje mają miejsce.

U mnie tak się podziało. Ostatecznie z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolona, ale śpię spokojnie ze względu na powyższe.
Długo trwało zanim doszłam do tego etapu zadowolenia z własnego życia, na którym obecnie jestem.

334

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:

Wilczysko, tak będzie z synem. smile Ciesz się, że jeszcze szuka Twojego towarzystwa, taka kolej rzeczy z dziećmi. wink

Ze swojej terapii nie rezygnuj pod żadnym pozorem. Widzę, że Ci bardzo zależy. To się chwali. Dajesz żonie wsparcie, to też na plus. Daj jej jeszcze trochę czasu. Nie można jednak, tak jak piszesz, problemów odsuwać na bok w nieskończoność.

Sama mam takie podejście w życiu, że muszę czuć, że zrobiłam ABSOLUTNIE WSZYSTKO, co w mojej mocy, aby powiedzieć, że dalej się już nie da.
Jednak wiem, że czasami takie sytuacje mają miejsce.

U mnie tak się podziało. Ostatecznie z takiego obrotu sprawy bardzo zadowolona, ale śpię spokojnie ze względu na powyższe.
Długo trwało zanim doszłam do tego etapu zadowolenia z własnego życia, na którym obecnie jestem.

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

335

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

336

Odp: Co daje Wam forum?:)
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

Po ponad dwóch latach to nie tak łatwo zrezygnować smile Co potem ? To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym. Chyba już mi się nie chce. Czasami potrzebuję tych rozmów. Praktycznie z nikim o tych sprawach nie rozmawiam. Mam jedną tylko taką przyjaciółkę, która wie o mnie prawie tyle samo, ale ona niestety mieszka daleko. Poza tym ma swoje problemy i nie chcę jej zawracać głowę ciągle swoimi.

337

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:

To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym.

To trochę jak początki znajomosci z nową osobą. Kazda pierwsza randka wyglada podobnie big_smile Te same pytania, te same odpowiedzi... niby za kazdym razem inaczej, a jednak tak samo.. ;P Taka cena, którą trzeba zapłacić. To co dobre, przychodzi dopiero pozniej.

338

Odp: Co daje Wam forum?:)
wilczysko napisał/a:
I_see_beyond napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Nie wiem czy udźwigniemy dwie terapie finansowo. Nie przelewa nam się. Ja jeśli chodzi o swoją terapię i tak już doszedłem chyba do takiego punktu, że nie wiele już z niej wycisnę. Często już jest tak, że przychodzę i nie wiem co mówić. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć.

Rozumiem.

Wilczysko, pamiętaj, że to terapeuta jest dla pacjenta, nie pacjent dla terapeuty.

Przychodzi taki moment, że się czuje, że nie ma sensu ciągnąć czegoś dalej, w tym terapii, małżeństwa, jakiejś znajomości, uczestnictwa w forumowych wątkach, itp.

Jeśli CZUJESZ, że już więcej nie masz nic do dodania, zrezygnuj.

Po ponad dwóch latach to nie tak łatwo zrezygnować smile Co potem ? To nie jest moja pierwsza terapia. Niby zawsze można do tego wrócić. Nowa terapia to znowu od nowa mówienie o tym samym. Chyba już mi się nie chce. Czasami potrzebuję tych rozmów. Praktycznie z nikim o tych sprawach nie rozmawiam. Mam jedną tylko taką przyjaciółkę, która wie o mnie prawie tyle samo, ale ona niestety mieszka daleko. Poza tym ma swoje problemy i nie chcę jej zawracać głowę ciągle swoimi.

Ja myślę że szkoda każdego dnia.bo samo się nic nie zmieni. Jeżeli zona ma duże problemy ze sobą to lepsza jednak może być terapia indywidualna. bo na wspólnej się nie otworzy.
Czy to co się działo na.Twojej terapii miało wpływ na Wasze małżeństwo?

339

Odp: Co daje Wam forum?:)
Ela210 napisał/a:

Ja myślę że szkoda każdego dnia.bo samo się nic nie zmieni. Jeżeli zona ma duże problemy ze sobą to lepsza jednak może być terapia indywidualna. bo na wspólnej się nie otworzy.
Czy to co się działo na.Twojej terapii miało wpływ na Wasze małżeństwo?

Ciężko mi to ocenić. Kwestia relacji z żoną była jednym z dominujących tematów na terapii, więc pewnie miała ona jakiś wpływ na to.

340

Odp: Co daje Wam forum?:)

Hmm.. Jeżeli po dwóch latach cięzko powiedzieć o zmianie to może jednak warto zmienić terapeute?  Trudno to oczywiście ocenić z zewnątrz. Terapia mojego męża robiła rewolucję w naszym związku chociaż z tego co mówił mąż bez szczegółów w małym stopniu skupiała się na naszym małżeństwie a w wielkim na nim samym. Przez to co się z nim działo ja czułam się dotykana ręką tej terapii więc chyba mieliśmy 2 terapie za 100 zł. wink

341

Odp: Co daje Wam forum?:)

Ja jestem tu właściwie tylko z jednego powodu. Na razie nikt nie wie z jakiego, dlatego świetnie się sprawdza.

342

Odp: Co daje Wam forum?:)

To nie mów, bo zapeszysz..

343

Odp: Co daje Wam forum?:)
Ela210 napisał/a:

To nie mów, bo zapeszysz..

A wszyscy umierają po prostu z ciekawości big_smile

344

Odp: Co daje Wam forum?:)
Ela210 napisał/a:

To nie mów, bo zapeszysz..

Pewnie, że nie powiem. Gojka to na pewno umiera ...
nie jak chciała wszystkim wmówić, tylko właśnie z ciekawości.

345 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2017-12-12 20:54:04)

Odp: Co daje Wam forum?:)
iryd napisał/a:
Ela210 napisał/a:

To nie mów, bo zapeszysz..

Pewnie, że nie powiem. Gojka to na pewno umiera ...
nie jak chciała wszystkim wmówić, tylko właśnie z ciekawości.

Nosz chciała wszystkim wmówić ale się nie udało.Szok i niedowierzanie smile
Wystarczy mu pierwszych 10 słów, 5 pierwszych gestów jakiegokolwiek koleżki, i już wie smile
Pasuje do Iryda jak usypał.

Posty [ 326 do 345 z 345 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Co daje Wam forum?:)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024