A ja się nie poddaję , mam dopiero 26 lat(koleżanki mówią że wyglądam na 20),nie dam się zaszufladkować.Mimo iż tym Prawiczkiem(jezu ,jak ja nie lubię tego określenia:) nie jestem, to doświadczenia w związku nie mam.Nie wiem do jakiej kategorii mężczyzn nalezę ale mam to gdzieś:).
Moim kompleksem była nadwaga a przez to nieśmiałość i czułem się brzydki, nic nie wart.Ale teraz jest -30 na wadze a pewność siebie z dnia nadzień rośnie.
Dojrzałem też dość późno , dziewczyny mnie do 22rż. nie bardzo interesowały poza koleżeństwem(wpadłem w nałóg gier komputerowych)Potem nieszczęśliwie zakochany przez 2 lata i tak czas poleciał.
A jeszcze to że mieszkam i pracuje na wsi nie pomaga ,dyskotek nie lubię wiec poznać kogoś nowego jest trochę ciężko.Ale znam osoby co poznały się w sklepie ,na weselu czy nawet w kościele wiec trafić na drugą polówkę można wszędzie.Kolega poznał swoją pierwszą i jedyną jak miał 25lat.
Najważniejsze to się nie poddawać bo na to to zawsze jest czas a jak się walczy to można wygrać.Skoro są faceci z wartościami ,to na pewno są i takie kobiety, dla których nie liczy się tylko łóżko.
Nie rozmyślać nad tym niedoświadczeniem bo to nic nie da, nie nadrobisz tego zamartwiając się nad tym a i tylko pogorszysz sprawę.Nie przyznawać się na spotkaniu do tego bo i po co?Jak byłem na kilku(3) spotkaniach to żadna się nie pytała.Mnie nie interesuje czy dziewczyna z którą się spotkałem miała partnerów i doświadczenia.
Być otwartym na nowych ludzi i nowe doznania i rzeczy.Nie szukać ideału.
U mnie wystarczyło pójść na kurs językowy i już poznałem jedną fajną dziewczynę i co dalej wyniknie zobaczymy:)