Droga Catlady, wszystko co tu napisałem jest na moim własnym przykładzie i problemach. 
Catlady napisał/a:Pomyślałam sobie ostatnio, że wcale nie trzeba kobiecie tego mówić. Ogólnie nie jestem zwolenniczką opowiadania sobie o seksualnej przeszłości, tyou kiedy, z kim, z iloma, ile razy. Jest to zbędne i to samo tyczy się prawiczków. Można się przyznać już po wszystkim. Przeczytałam też zalinkowany artykuł i tym bardziej podtrzymuję zdanie, że nie trzeba nic mówić, zwłaszcza jeśli jest to przygodny seks.
Ja nigdy nie mówię, a kobiety i tak widzą to po mnie, rozumiesz?
Tak samo jak to, że jestem singlem/starym kawalerem (jak kto woli
)
Catlady napisał/a:Można kupić na początek 2 t-shirty, 1xspodnie, 1xbuty i dokupywać stopniowo.
Czy laserowa korekcja wady wzroku jest konieczna? Nie można kupić fajnych oprawek, dopasować ich do stylu? Ja osobiście kocham moje okulary. Operacji dokonałabym tylko gdyby moja wada wzroku była zbyt głęboka.
Jeśli nie siłownia, to można przecież biegać, ćwiczyć w domu razem z youtube - jest od groma różnych filmików. Dla początkującego wystarczy.
Jeśli chodzi o pracę, to nie musi być kurs języka. Nie wiem, co autor teraz robi, ale może firma oferuje kursy doszkalające? Może mógłby spróbować w podobnym zawodzie w innej firmie? Jakieś dodatkowe uprawnienia.
Wyjście zawsze jakieś jest. Rzadko kiedy łatwe, ale nie jesteśmy skazani na kiepską pracę do końca życia.
Nie uważam też, że praca jest tak istotna w nawiązywaniu znajomości. Tak jakby wszystkie kobiety miały super prestiżowe zawody... Czy wszyscy robią kariery? No nie. Większość ludzi ma nudne prace, mało prestiżowe. I jakoś mają przyjaciół i partnerki/-ów. Brak atrakcyjnej pracy to jest tylko wymówka. Nie mam fajnej pracy, więc nie mam dziewczyny. Za mało zarabiam w obecnej pracy, więc nie mam pieniędzy by zrobić cos by zmienić pracę... Ale można i tak.
Co do garderoby zgodzisz się ze mną, że na rok to i tak wychodzi tyle co policzyłem?;) Przecież na koniec wszystko i tak podzieliłem na koszt miesięczny.
Czy ja narzekam, że za mało zarabiam? Jak przeczytasz moje posty to zobaczysz, że jak mi się coś nie podoba to po prostu to zmieniam, w ciągu ostatnich 3 lat dwa razy się przeprowadzałem za pracą, byle tylko mieć lepiej, ale jest pewna granica, powyżej której pracodawcy nie chcą płacić (zobacz co napisałem w temacie "jak można mieć cel w życiu będąc singielką"). Mimo, że jestem odważny to i tak mojemu jednemu kumplowi wiedzie się lepiej ode mnie i robię wszystko by mu dorównać. 
Co do oprawek zwiedziłem pod koniec zeszłego roku mnóstwo optyków i nigdzie nie znalazłem okularów, w których wyglądałbym lepiej niż bez, wszystko pewnie przez tą beznadziejną modę na "kujonki". Niestety nawet w tych co najlepiej w nich wyglądałem, wyglądam gorzej niż bez.
Także dla mnie to mus. 
Cóż w domu ćwiczę od 7 lat i mimo, że mam determinacje i 2 razy zrobiłem szóstkę Weidera, to nadal moje mięśnie są niewidoczne. I to mimo ekstremalnego katowania się na rowerze od kwietnia do października. Co własny trener to trener, poza tym na siłowni możesz ćwiczyć niezależnie od pogody i najlepiej czasowo to wychodzi.
Ja też mam przyjaciół wbrew pozorom.
Tylko mnie nie interesuję życie od pierwszego do pierwszego i ciągłe liczenie czy starczy czy nie, chce rozwijać swoje pasję, robić to co lubię i żyć bez zmartwień, których na zachodzie nie mają. Czy to aż tyle? Zwłaszcza, że na zachodzie z moim zawodem miałbym to bez wysiłku, to musieli nasprowadzać "kolorowego bydła" i zepsuć mi moje plany.
CatLady napisał/a: Czy Ty nie znasz brzydkich ludzi, którzy są w związkach? Żadnych nie widziałeś? Bo ja znam. Znam grubych, kiepsko ubranych, znałam nawet jedną laskę, od której śmierdziało i ona miała faceta. Kwestia też tego, czy autor jest brzydki, czy po prostu przeciętny, ale za to zaniedbany? Może wcale nie jest taki brzydki, ale sam siebie tak widzi, więc i żadnej kobiecie tym podejściem nie zaimponuje. Ja bym nie chciała być nawet obok kogoś, kto w kółko tylko powtarza jaki jest brzydki, jaką ma ciężką pracę i jakie trudne życie i nic z tym nie robi, tacy ludzie dołują i odbierają energię.
Wydatki nie dadzą mu sukcesu, jeśli nawet w najdroższej koszulki i skórzanych butach będzie stał i w kółko narzekał. W głowie niech sobie najpierw poukłada.
No osobiście nie znam, ale na ulicy widuję.
I ciągle się zastanawiam co oni w sobie takiego mieli, że mają partnerkę/partnera, a ja nie? Skoro nie jestem brzydki, głupi, twardo stąpam po ziemi i wbrew pozorom mam całkiem mam poukładane w głowie. Tyle, że dla wielu Pań jestem "za idealny", "za sztywny (ale w kroku to chyba dobrze
) albo "za nudny".
CatLady próbowałem już dwóch ścieżek wzbudzenia zainteresowania kobiety (bądź sobą i bądź tym kogo kobiety chcą) i zero efektu.
Teraz idę drogą środkową trochę tego, trochę tego.
A i na co dzień jestem uśmiechnięty i rzadko narzekam. 