Nie zrozumiale...pomocy. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie zrozumiale...pomocy.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Nie zrozumiale...pomocy.

Witam,Jak poradzic sobie po 2 latach zwiazku?wydawalo by sie udanego i szczesliwego.Poznalem moja Milosc w pracy,spotykalismy sie 3 miesiace i postanowilismy ze soba zamieszkac.Czulem sie jakbym zlapal Pana Boga za nogi,uwazalem sie za wyjatkowego i najszczesliwszego faceta na ziemii.Po zamieszkaniu razem wszystko bylo cudownie,mimo iz pracujemy na zmiany i praktycznie sie zmieniamy to zawsze znalezlismy chwile dla Nas,film,wspolna kapiel,czy po prostu rozmowa przy lampce wina.Czas plynal milo i przyjemnie,wspolne wyjscia do klubu,spotkania u rodziny,kino,zakupy,nawet zwykle domowe zajecia byly przyjemnoscia.Ja lat 30 Ona 25 wydawalo mi sie ze dojzala na taki zwiazek,byla odpowiedzialna i chyba szczesliwa.Kazdy Nam powtarzal ze jestesmy sobie chyba pisani.Ona madra,sliczna,ja rowniez nie jestem glupim ani brzydkim mezczyzna.Dbalismy o Nasz zwiazek,pielegnowalismy go wspolnie i postanowilismy w te wakacje ze zalozymy Rodzine.Po paru probach udalo sie ,wyszly 2 kreski ,2 najwspanialsze kreski na swiecie.Moze przez natlok pracy, zajec, nie okazywalem tego mocno, ale cieszylem sie jak wariat ze bedziemy mieli dziecko.Po 2 tygodniach okazalo sie niestety ,poronienie,wspieralem Ja ,w szpitalu spedzilem z Nia caly pobyt.Powiedzielismy sobie ze jak bedzie mozna to znow sprobujemy.Mijaly dni ,troche sie klocilismy,lecz po minucie lecialem przepraszac bo strasznie ja kochalem.Z reszta kazda nasza klotnia byla o pierdoly i zawsze byly szybkie przeprosiny.Pod koniec sierpnia pojechala do siostry blizniaczki zeby posiedziec z jej dziecmi bo Ona musiala wyjechac na dzien.Oczywiscie nie podobalo mi sie to gdyz byly to ostatnie dni urlopu i chcialem je milo spedzic we dwoje.Na drugi dzien miala wrocic,napisala sms ze nie moze bo siostry jeszcze nie ma...wyrazilem swoje zdanie ze nie podoba mi sie znikanie na pare dni ,gdy ma swoje zycie i Nas.Na drugi dzien nie odzywala sie ,napisalem kiedy bedzie w domu, to napisala ze nie wie, bo musi sobie wszystko przemyslec,ze ma dosc klotni.To nie naciskalem jej,dalem jej odetchnac i po 4 dniach bez kontaktu z jej strony,ja pisalem dzwonilem bez skutku,napisala SMS ze to koniec ze ma dosyc naszych klotni i chce sie wyprowadzic...Swiat mi sie zawalil,nie prosilem jej o powrot,nie robilem wyrzutow ,napisalem ok ...dziekuje za wspaniale dni i pa.Mieszkanie wspolne ale na nia wziete,wiec musielismy dogadac sprawe wyprowadzki ,nie chciala sie ze mna spotkac,twierdzac ze nie ma czasu...Ja zabralem pare ciuchow wynioslem sie do Rodzicow,a Ona miala sie w tym czasie wyniesc.Spotkalismy sie w pracy,stwierdzila ze nie chce klotni i nie moze sie ze mna spotkac porozmawiac gdyz boi sie ze zmieknie...ja powiedzialem ze nie zostawie tego wszystkiego tak,ze bede walczyl o Nas,odpowiedziala ze nie ma sensu,podjela decyzje i mam ja uszanowac.Wiec wynioslem sie z mieszkania,ale zostaly kwestie finansowe,uregulowanie zobowiazan,czynsz,oplaty itd.wiec wypisywala mi ze musze dac jej pieniadze na to bo wspolnie mieszkalismy i mam to oplacic.Dalem jej ta kase,przyjechala pod moj dom i z taka obojetnoscia odpowiadala na moje pytania jak sobie radzi.Nie mogla spojrzec mi w oczy,ja czulem sie fatalnie chcialem ja przytulic,porozmawiac ,ale udawalem twardego ze nie mam pretensji i zyje mi sie dobrze.Po tej sytuacji przeplakalem cala noc,nie poszedlem do pracy bo nie nadawalem sie do tego.Dzis mija 2 miesiace od rozstania,znaczy od smsa o koncu zwiazku!Nie potrafie dojsc do siebie,mam tam pasje ktora dawala mi sile,ale od miesiaca nic mi nie pomaga,piwo ze znajomymi nie wypala,siesze zamyslony i nie moge znalezc tematu.Rodzina i znajomi pocieszaja mnie,ale to rowniez nie pomaga,teksty typu tego kwiatu pol swiatu nie dzialaja, skoro ten moj kwiat juz mialem,a teraz zostalem sam.
Nie wydzwanialem,nie pisalem na Nasz temat Jej,nie chcialem byc nachalny.Pokasowalem zdjecia,smsy,ale to nic nie daje.Nie moge zrozumiec jak mozna kogos kogo sie Kocha,z kim chce sie spedzic reszte zycia zostawic,i to przez sms,bez wyjasnien....rozmowy...
Dziekuje za kazda opinie.

2

Odp: Nie zrozumiale...pomocy.

Jeśli między Wami naprawdę było tak dobrze jak piszesz, a kłótnie faktycznie były błahe i o głupoty, to nie oszukujmy się - poznała innego.
Skoro wspólnie ustaliliście że będziecie starać się o drugie dziecko, a ona nagle bez powodu zrywa z Tobą przez SMS, jest oschła i wredna, to musi chodzić o innego faceta.

3

Odp: Nie zrozumiale...pomocy.

Rzeczywiście brzmi to wszystko jakby usilnie szukała powodu do zerwania...
Jeżeli potrzebujesz rozmowy, to myślę, że ten wątek może Ci pomóc, bo spotkasz tam ludzi, którzy znajdują się obecnie w podobnej sytuacji: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … &p=193

4

Odp: Nie zrozumiale...pomocy.

Dziekuje za odpowiedz,nie chce mi sie wierzyc ze jest  czy juz byl inny...ale wszystko jest mozliwe.Pracujemy w tej samej firmie ,ale na szczescie ,nie widujemy sie poprzez rozne zmiany.Pare dni temu ja spotkalem to powiedziala czesc z usmiechem jakby nigdy nic...Nie chce jej pytac wprost,zeby nie byc natretem ,czy ma kogos,bo w sumie to nie powinno mnie obchodzic jak sie rozstalismy.Ale zrzera mnie tesknota,tlumie to wszystko w sobie i pekam wieczorami jak jestem sam.

5 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-10-23 21:40:21)

Odp: Nie zrozumiale...pomocy.

Moim zdaniem nie jest możliwe by kobieta która mieszka z facetem, wiąże z nim swoją przyszłość, planuje z nim dzieci, jest z nim związana emocjonalnie i finansowo, nagle jak za pstryknięciem palców się w nim odkochuje, wyprowadza się i nie chce z nim nawet rozmawiać, a spotkana przypadkowo jest uśmiechnięta i szczęśliwa - i by w tym chodziło tylko o jakieś wydumane błahe kłótnie.
To naprawdę wydaje się wręcz oczywiste że chodzi o kogoś innego.

Nie pytaj jej, nie zagaduj. Moim zdaniem świetnie zrobiłeś że wyszedłeś z tego z twarzą, nie błagałeś, nie żebrałeś, a płakałeś w samotności. Wielki plus dla Ciebie. Bo uwierz - to i tak nic by nie dało, a teraz miałbyś do siebie tylko wielki niesmak. Zachowałeś się z klasą, puściłeś ją wolno. Ona nie wróciła, bo już miała Cię głęboko gdzieś. Nie miała nawet cywilnej odwagi żeby spotkać się z Tobą i zerwać po ludzku, twarzą w twarz. Zwykła przyzwoitość i szacunek do tego co przeszliście razem przez 2 lata tego by wymagały.

Jesteś dopiero 2 miesiące po rozstaniu, to bardzo świeża sprawa, masz prawo jeszcze rozpaczać i tęsknić, to trochę potrwa. Tym bardziej że tak naprawdę to był szok, powody rozstania są dla Ciebie niejasne, wszystko stało się nagle.
Sam popatrz na forum że spotkało to wiele osób, poczytaj, pisz, da Ci to jakąś ulgę.
Największą ulgę da Ci jednak czas. Pozwól by upłynął.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie zrozumiale...pomocy.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018