Netkobietki chcialam z kims pogadac choc wirtualnie bo w realu nie ma z kim bo kazdy zajety swoimi problemami...
mam 28 lat i przeraza mnie wizja staropapnienstwa. od zawsze bylam sama... kazdy zwiazek konczyl sie po kilku miesiacach znajmosci... dlaczego? nie wiem, szukam w tym winy w sobie. moze za bardzo chcialam za bardzo mi zalezało... ale chyba w milosci i zwiazku o to wlasnie chodzi???
ostatnio czyli nie tak dawno znow bylo tak samo... poznalam przez wspólnch znajomych chlopaka , który ma naklejke "lovelas" a od takich trzymam sie z daleka. ale nie tym razem poznawalam go dlugo az sie przekonalam ze w glebi jest w nim bardzo samotny troche zagubiony cieply facet ktory boi sie milosci i zwiazku przez to ze wiele razy sie sparzyl. Sam przyznal ze kiedys bawilo go rozkochiwanie w sobie lasek i rzucanie ich. dopoki sam sie nie zakochal i nie zostal rzucony . Od tamtej pory trzyma dystans.
Bylismy razem na weselu w mojej rodzinie, ciocie zauroczone ze to taki dobry chlopak i juz dopytuja kiedy nasz slub. sens w tym ze on postawil mi jasno sytuacje...mam sie w nim nie zakochac bo on nie chce zadnych zwiazkow. Istnieje cos takiego jak "nie zakochuj sie we Mnie"" ??? A jesli istnieje jak to zrobic jak serce nie sługa??
Netkobietki chcialam z kims pogadac choc wirtualnie bo w realu nie ma z kim bo kazdy zajety swoimi problemami...
mam 28 lat i przeraza mnie wizja staropapnienstwa. od zawsze bylam sama... kazdy zwiazek konczyl sie po kilku miesiacach znajmosci... dlaczego? nie wiem, szukam w tym winy w sobie. moze za bardzo chcialam za bardzo mi zalezało... ale chyba w milosci i zwiazku o to wlasnie chodzi???
ostatnio czyli nie tak dawno znow bylo tak samo... poznalam przez wspólnch znajomych chlopaka , który ma naklejke "lovelas" a od takich trzymam sie z daleka. ale nie tym razem poznawalam go dlugo az sie przekonalam ze w glebi jest w nim bardzo samotny troche zagubiony cieply facet ktory boi sie milosci i zwiazku przez to ze wiele razy sie sparzyl. Sam przyznal ze kiedys bawilo go rozkochiwanie w sobie lasek i rzucanie ich. dopoki sam sie nie zakochal i nie zostal rzucony . Od tamtej pory trzyma dystans.
Bylismy razem na weselu w mojej rodzinie, ciocie zauroczone ze to taki dobry chlopak i juz dopytuja kiedy nasz slub. sens w tym ze on postawil mi jasno sytuacje...mam sie w nim nie zakochac bo on nie chce zadnych zwiazkow.Istnieje cos takiego jak "nie zakochuj sie we Mnie"" ??? A jesli istnieje jak to zrobic jak serce nie sługa??
Jego opinia nie wzięła się bez powodu, jak widzisz wcale się nie zmienił, potrzebuje kobiety do seksu i niczego więcej.
hmmm... za mało info. Ciężko ocenić. Coś więcej?
HARVEY WIECEJ FAKTÓW... Spotykamy sie, rozmawiamy o wszystkim. szczerze powiedziawszy jakbysmy byli para. ale ot wszystko bez zadnych uczuc z jego strony. bez zadnego zaangazowania po prostu nic. no i ta jasna sytuacja zebym sie nie zakochala... A moze ja sie zakochałam? Może ja nie umiem tak bez zadych uczuc i emocji... ?
Nigdy nie zrozumiem facetów...
HARVEY WIECEJ FAKTÓW... Spotykamy sie, rozmawiamy o wszystkim. szczerze powiedziawszy jakbysmy byli para. ale ot wszystko bez zadnych uczuc z jego strony. bez zadnego zaangazowania po prostu nic. no i ta jasna sytuacja zebym sie nie zakochala... A moze ja sie zakochałam? Może ja nie umiem tak bez zadych uczuc i emocji... ?
Nigdy nie zrozumiem facetów...
A to nie jest tak, że ty bardziej chcesz niż on?
ROZCZAROWANAa napisał/a:HARVEY WIECEJ FAKTÓW... Spotykamy sie, rozmawiamy o wszystkim. szczerze powiedziawszy jakbysmy byli para. ale ot wszystko bez zadnych uczuc z jego strony. bez zadnego zaangazowania po prostu nic. no i ta jasna sytuacja zebym sie nie zakochala... A moze ja sie zakochałam? Może ja nie umiem tak bez zadych uczuc i emocji... ?
Nigdy nie zrozumiem facetów...A to nie jest tak, że ty bardziej chcesz niż on?
TAK DOKŁADNIE... WOLE SIE Z NIM PRZYJAZNIC I MIEC BLISKO NIZ POWIEDZIEC DWA SŁOWA ZA DUZO I STRACIC NA ZAWSZE...
Harvey napisał/a:ROZCZAROWANAa napisał/a:HARVEY WIECEJ FAKTÓW... Spotykamy sie, rozmawiamy o wszystkim. szczerze powiedziawszy jakbysmy byli para. ale ot wszystko bez zadnych uczuc z jego strony. bez zadnego zaangazowania po prostu nic. no i ta jasna sytuacja zebym sie nie zakochala... A moze ja sie zakochałam? Może ja nie umiem tak bez zadych uczuc i emocji... ?
Nigdy nie zrozumiem facetów...A to nie jest tak, że ty bardziej chcesz niż on?
TAK DOKŁADNIE... WOLE SIE Z NIM PRZYJAZNIC I MIEC BLISKO NIZ POWIEDZIEC DWA SŁOWA ZA DUZO I STRACIC NA ZAWSZE...
Więc chcesz przyjaźni, czy miłości?
HARVEY A ISTNIEJE PRZYJAŻN DAMSKO-MĘSKA BEZ ŻADNYCH WIEKSZYCH OCZEKIWAN?
JA W OWA NIE WIERZE I NIE UMIAŁABYM SIE Z PRZYJAZNIC Z KIMŚ CZUJAC DO IEGO COS WIECEJ...
Krzywdzisz się na własne życzenie. On jest uczciwy, bo na wstępie jasno się określił. To Ty zafiksowałaś się na jego osobie, podoba Ci się, pociąga Cię, do tego opinia rodziny (och jaki on wspaniały, a prawdopodobnie na tym weselu był po prostu szarmancki wobec Ciebie, bo nie wypadało inaczej).
Tracisz czas świadomie się raniąc, jednocześnie odbierasz sobie szanse na poznawanie nowych chłopaków.
Jeżeli rola przyjaciółki nie odpowiada Ci, daje tylko chwilową satysfakcję, a na dłuższą metę stres, to nie pozostaje Ci nic innego, jak spojrzeć prawdzie w oczy - nic z tego nie będzie.
Taka walka o miłość jest zupełnie bez sensu.
Możesz postarać się, dla własnego dobra, powoli wygaszać (niczym gimnazja) uczucie do niego, dystansując się, ochładzając kontakty. Jednak jeżeli Tak bardzo zależy Ci na nim, że aż boisz się poruszać trudne tematy, żeby tylko być blisko niego, to niestety trzeba wziąć problem na klatę i rozstać się definitywnie na zasadzie "co z oczu, to i z serca".
JOSZ dziekuje... piekne a zarazem dobitne słowa... Postaram sie złapac do tego dystans, troche zwolnic.
Gdyby tylko serce słuchało tego co mówi rozum wszystko byłoby łatwiejsze...
Netkobiety pomożcie znowu... Nadal tkwie w tym "nie zobowiazujacym ukłądzie"... Męczy Mnie to juz... Spotkania rozmowy, sms, tel to wszystko daje mi nadzieje nie pozwala odetchnac... Dla niego to tylko spotkania sms tel a dla mnie cos wiecej, kazde spotkanie to moja nadzieja na cos wiecej. A moze po kolejnym nagle sie zakocha?
Ta nadzeija boli najbardziej. Co mam zrobic? Tkiwc w tym ukłądzie lczac na hego odruchy milosci czy przerwac i zgasic moja nadzieje... Tylko jak mam to zrobic jak tak bardzo mi na nim zalezy...??
Po prostu nie bądź desperatką.
28 lat i wizja staropanieństwa - to mówi wszystko.
Poluzuj uścisk szczęki z jego nogawki.
Netkobiety postawcie mnie na ziemie bo znowu mu uległam.. po kilkudniowej przerwie od wszystkiego (po moim sms do niego ze potrzebuje czasy zeby przemyslec i nabrac dystansu) dzis dostałam od Nieego wiadomosc ze przeprasza ze przerwa mi cisze ale sie martrwi czy w wszystko u mnie ok i nie potrzebuje jakiejs pomocy, ze troche mu "dziwnie" bez kontaktu ze mna i troche teskni... ruszylo mnie znowu. No i co ja mam zrobic? Przeciez mnie tez jest dziwnie jak urwałam ten kontakt, tesknie za Nim ale nie moge przeciez dalej tkwic w tym "niezobowiazujacym układzie"...
On się naprawdę może martwić,ale też brakuje mu czasoumilacza jakim byłaś.
Znam to dokładnie,przechodzę przez ten sam syf..walczę żeby nie ulec kolejny raz.
Czy Twój przyjaciel też Ci mówił,że mu na Tobie zależy?
On się naprawdę może martwić,ale też brakuje mu czasoumilacza jakim byłaś.
Znam to dokładnie,przechodzę przez ten sam syf..walczę żeby nie ulec kolejny raz.
Czy Twój przyjaciel też Ci mówił,że mu na Tobie zależy?
Nie nigdy nie mowil ale dal odczuc.. Jak moze zalezec komus dla kogo jestes tylko kolezanka na chwile, poki nie znajdzie inna która tez da sie nabrac...
nie ogarniam...
Widzisz u mnie mówił.. Ale to nie ma znaczenia co mówią bo robią to dla potrzeby chwili.
Nie staraj się go zrozumieć bo to nie ma sensu..
Najważniejsze jest odciąć się definitywnie.
U mnie bylo trochę inaczej bo nasza relacja trwała prawie dwa lata byliśmy jak para tylko nigdy tego nie nazywaliśmy,poznałam nawet jego rodziców i brata,on moich wszystkich znajomych,obchodziliśmy rocznice poznania,ale w pewnym momencie zaczęło do mnie docierać,że my nigdy nie będziemy razem,że on nigdy nie nazwie mnie swoja kobieta nie zamieszkamy razem itd. Odsunęliśmy się od siebie bo ja poczułam się wykorzystana,kończyłam tą znajomość a on za każdym razem urabiał mnie i byliśmy dalej "razem" uprzedzę od jakiegoś czasu nie sypislismy też ze sobą,wiec nie chodziło o seks,poza tym gdyby nie on ta relacja już dawno by umarła,jednak on sie nie poddawał a ja ulegałam. Czemu tak było ? Nie wiem i nigdy sie nie dowiem.
Teraz próbuje wytrwać w postanowieniu i mam nadzieje,że tym razem on odpuści i pozwoli mi odejść.
Wystarczylo zeby sie odezwal a ja juz mu uleglam... Nie umiem tego pezerwac definitywniev raz na xawsze. Myslalam ze dam rade alr nie. Cos do niego czuje fascynuje Mnie ale xa chwile przypoinam sobie o naszym ukladzie w ktorym biore udzial i mam sie nie zakochac. Tylko ten uklad jest nie dla mnie. nie umiem na sucho bez uczuc. Jak mam to zakonczyc??Nie chce byc tylko na chwile tylko do rozmow i kilku spotkan. Chce czegos wiecej... I jeszcze te jego dziwne podteksty jakby oczekiwal ode Mnie czegos wiecej. Seks bez zobowiazan i milosci? To chyba nie dla Mnie... Co o tym wdzystkim sadzicie Netkobietki...??
Sadze, ze gdybys naprawde chciala, to bys sie od niego odciela.
Wnioskuje, ze masz straszne parcie. A ja Ci mowie, ze nie warto.
Mam 30 lat i jestem sama. Idac tokiem twojego myslenia, chyba powinnam sie zabic z tego powodu, prawda?
Cala sztuka tkwi w tym, zeby kochac najpierw siebie sama i swoje zycie. Gdy jestes SAMA. Bez myslenia o tym, ze samej zle, ze trzeba kogos miec. Bo z takim przekonaniem, nigdy zaden zwiazek Ci nie wyjdzie. Gwarantuje Ci to.
Sadze, ze gdybys naprawde chciala, to bys sie od niego odciela.
Wnioskuje, ze masz straszne parcie. A ja Ci mowie, ze nie warto.
Mam 30 lat i jestem sama. Idac tokiem twojego myslenia, chyba powinnam sie zabic z tego powodu, prawda?
Cala sztuka tkwi w tym, zeby kochac najpierw siebie sama i swoje zycie. Gdy jestes SAMA. Bez myslenia o tym, ze samej zle, ze trzeba kogos miec. Bo z takim przekonaniem, nigdy zaden zwiazek Ci nie wyjdzie. Gwarantuje Ci to.
Ja jestem jeszcze starsza
i zakończyłam z bólem serca relacje,która już dawno powinna mieć swój koniec.
Girl dobrze mówi,gdybyś naprawdę chciała to byś to zakończyła.
Mam wrażenie,że oczekujesz iż napiszemy Ci będziecie razem on się zakochał tylko nie wie jak Ci to powiedzieć...
Kochana nic z tego nie bedzie szkoda czasu i łez na niego.
ROZCZAROWANA, tak naprawdę są 2 opcje – albo urabia Cię na niezobowiązujący seks, albo być może wyczuwając twoją desperację, chce Cię bliżej poznać bez napinki, presji itd. Dla osoby która się sparzyła na kimś, ale też pewnej siebie ktoś, kto szybko się angażuje jest kompletnie nie atrakcyjny. Tzn na pewno nie w takich kategoriach jakich byś oczekiwała. Z tego co piszesz facet bawił się uczuciami kobiet aż sam trafił na kamień. To może go uświadomiło, że takich rzeczy się nie robi. Gdyby chciał Cię wykorzystać, dawno już by to zrobił. Myślę, że próbuje Cię wybadać, poznać. Z jakim zamiarem? Na pewno nie tylko koleżanki/przyjaciółki. Gdybyś miała silniejszy charakter i była bardziej pewna siebie, możliwe że by coś z tego było. Ale kiedy po jednym pójściu na wesele odczuwasz presję na ślub, bo rodzinka gada.. i w ogóle strach staropanieństwa cię ogarnia.. to marne szanse. Najprawdopodobniej facet wiedząc, że jesteś wolna liczy na jakiś romansik, tylko boi się, że się zaangażujesz. Wcześniej pewnie by się nie zastanawiał, tylko korzystał, ale jak sam dostał po d.pie, to woli sprawy stawiać jasno. Tyle że Ty już się zaangażowałaś, no chyba że rzeczywiście ta desperacja przez Ciebie przemawia. Jedno i drugie działa na twoją niekorzyść. Im dalej tym prawdopodobnie bardziej będziesz cierpieć. I to na własne życzenie.
Ja też jestem od Ciebie kilka l starsza i tak się składa, że widzę tą sytuację z 2 stron. Z Twojej - niestety wplątałam się w taki ‘układ’ tyle że z żonatym. Tzn mniejsza o większość, ale jestem w stanie zrozumieć Twoje rozterki, i drugiej jego – jak facet zbyt szybko się angażuje i mnie osacza to od razu zwiewam, bo widzę tą desperację. Od razu zaproszenia na jakieś uroczystości rodzinne, śluby itd. Czuję się w tym bardzo niekomfortowo. I wiesz co? Poznałam teraz chłopaka i już chyba z przewrażliwienia powiedziałam mu mniej więcej to co ten twój Tobie, tzn że możemy się spotykać, tylko niech nie naciska na coś więcej. Dlaczego tak zrobiłam? Bo widziałam, że mu się podobam i nie chciałam powtórki z desperatami. Poza tym też dotkliwie odczułam co znaczy „złamane serduszko” i urażona duma. Chcę by się to rozwijało swoim tempem. Być fair. Wiem, że mogłabym go owinąć wokół palca, wykorzystać jego zaangażowanie, ale tego nie chcę. Jest dla mnie interesującą osobą, jako człowiek, mężczyzna ale to jeszcze nie zakochanie. Chcę go bliżej poznać na stopie powiedzmy koleżeńskiej .. a nóż się zakochamy w sobie oboje? Oczywiście takiej pewności nie ma. I nikt gwarancji nie da, ale ja teraz też większa uwagę zwracam na uczucia innych… niestety po tym, kiedy sama oberwałam… coś na zasadzie – nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
Moja rada: zdystansuj się, wyluzuj… obserwuj. Jeśli już masz sygnały, że chodzi mu o seks bez zobowiązań – urwij kontakt. Uwierz, potem będzie tylko gorzej. Jeśli jednak jesteś na tyle silna i pewna siebie (niestety z tego co piszesz to nie wynika) to kontynuuj znajomość, nie ograniczając się do niego. Możliwe że on chce zobaczyć w Tobie osobę wartą zaangażowania (choć to wątpliwe), jednak desperacją czy wyznaniami na pewno go nie przekonasz do siebie a wręcz odstraszysz.
Nie wiem czy potrafisz, ale dlaczego jego powiedzmy zainteresowania nie przekujesz na swoją korzyść? Facet (lowelas) pewnie przystojny itd. interesuje się Tobą… nie myśl o „tylko się nie zakochaj”, pomyśl o tym w inny sposób - „patrz byś ty się nie zakochał” … pewność siebie, poczucie własnej wartości, energia jaką masz w sobie.. – to jest magnes który przyciąga ludzi. Nie słuchaj ciotek… chrzań presję na ślub.. itd.
Powodzenia! ![]()
ROXANN, to wszystko prawda co napisałas... Nie umiem (może nawet nie chce) uwolnic sie od Niego. Podoba mi sie, fascynuje ale nie wiem czemu zawsze zapala mi sie w głowie czerwona lampka. Wiem że taki układ nie jest dla MNie. Ja potrzebuje zakochac sie w kims kto pokocha mnie, z kim bede miec pewnosc ze chce spedzic reszte zycia, a w tym przypadku tej pewnosci nie mam. To jest jedyny facet z którym tak dobrze mi sie rozmawia na kazdy zwykły i nie zwykly temat. Jeśli chodzi o seks, miał ku temu wiele okazji ale ich nie wykorzystał jak sam to określil wie ze po tym mogłoby sie wszystko zmienic(nie bardzo roozumiem co)?... Wiem ze najlepszym wyjsciem byłoby sie odciac raz na zawsze, zakonczyc znajomoosc, pewnie z czasem bym zapomniała i zdystansowała... Ale jak zgasic ta iskierke nadziei która gdzies tam jeszcze sie tli...??
ROZCZAROWANA rozumiem Cię doskonale. Jak to mówią nadzieja umiera ostatnia. Ty tak naprawdę poza tym jego „żebyś tylko się nie zakochała” nie masz pewności o co mu tak naprawdę chodzi. Wy nie macie romansu jako takiego. Oboje jesteście wolni. Czy on do tego dąży? Prawdopodobnie tak, tylko jak sama napisałaś, miał wiele okazji których nie wykorzystał, bo wie, że potem wszystko się zmieni. Skomplikuje. Ten facet nie jest jakąś memrą co to nie wie jak się wziąć za kobietę, wręcz przeciwnie – ma dość spore doświadczenie w tym temacie, niezbyt chlubne. W końcu i jemu utarto nosa. Może dlatego nie chce teraz wchodzić w bliższe relacje? Zdaje sobie jednak sprawę jak działa na kobiety i nie chce/woli byś się nie zaangażowała za szybko. Póki wasza relacja jest powiedzmy „czysta” to wydaje się, że nie ma problemu. Tzn jest, są nim twoje uczucia do niego. Póki co to jednak twój problem, nie jego.
Gdyby ci powiedział wprost, że chodzi mu o niezobowiązujący romans to byś miała jasność, a tak? Może zwyczajnie Cię lubi i chce mieć w Tobie koleżankę? Choć wiadomo, że takie przyjaźnie są raczej niemożliwe, szczególnie kiedy przynajmniej jednej osobie zależy.
Chcesz się przekonać? To kontynuuj znajomość, tylko miej świadomość tego, że najprawdopodobniej nic z tego nie będzie. Nie rób jednak żadnych desperackich kroków, żadnych wyznań itd. Pytanie, czy tak potrafisz – zachować dystans i zimną krew? Jeżeli nie to wprost mu powiedz, że nie jesteś w stanie się z nim przyjaźnić bo czujesz, że się możesz za bardzo zaangażować i lepiej będzie jak przestaniecie się kontaktować/spotykać. Ty już jednak musisz sama siebie posłuchać, ocenić z jednej strony swoje uczucia a z drugiej jego intencje. Nie radzę jednak za długo żyć w niepewności czy tworzyć sobie iluzję interpretując jakieś gesty na swoją korzyść (nie jest taki zły, przyjcież miał wiele okazji itd.). Bo potem będzie jeszcze gorzej, ciężej… raz to skończyć, a dwa poradzić sobie ze swoimi uczuciami/emocjami.
Netkobiety ogłaszam wszem i wobec że Od dzis zaden facet nie wywoła u MNie zadnych łez(no chyba ze wzruszen).. KOniec z facetami, miloscia zaangazowaniem...
Zamierzam teraz bawic sie uczuciami jak i ONI(jeszcze nie wiem czy umiem ale sie naucze).
Ktos tu napisał ze trzeba pokochac siebie sama i swoje zycie zeby potem pokochac drugiego człowieka i tak wlasnie zamierzam zrobic...
ŻYJE W PRZESWIADCZENIU ZE MOJE ZYCIE BEZ FACETA JEST BEZSENSU, ZE TYLKO Z KIMS MOJE ZYCIE BEDZIE MIALO SeNS , UZALEZNIŁAM SWOJE ZYCIE OD POSIADANIA FACETA. GARDZIŁAM SWOIM SAMOTNYM ZYCIEM BO PRZECIEZ WE DWOJE TO ZAWSZE INACZEJ...
i chodz jeszcze nie wiemJAK ale koncze z tym... ZAMIERZAM ZYC SAMA ZE SOBA , POKOCHAC SWOJE ZYCIE SINGLA TAKIM JAKIE JEST... kONIEC Z FACETAMI, BEZ Z NICH TEZ MOZNA BYC SZCZESLIWY( ??)... mUSZE SOBIE TO POWTARZAC AZ TO DO MNIE DOTRZE...
a WIECIE SKAD SIE TO WZIEŁO?? BO WŁASNIE ZAKONCZYŁAM DEFINITYWNIE UKŁAD Z NIM... aLBO SIE Z KIMS JEST ALBO NIE, NIE MA NIC POŚRODKU. wiec skoro z mojej strony było zangazowanie a z jego nic, to ktos musiał to przerwac, i on BYŁ OSTATNIM PRZEZ KTOREGO TERAZ PLACZE, NASTEPNEGO NIE BEDZIE.
DRZWI DO MOJEGO SERCA ZOSTAŁY ZAMKNIETE, ZA CZĘSTO JE OTWERAŁAM NIEWŁASCIWYM OSOBOM...
a W TYM SZYSTKIM NAJGORSZA JEST MOJA UTRACONA NADZIEJA BO WŁASNIE DEFINTYWNIE ZGASŁA...
Netkobiety ogłaszam wszem i wobec że Od dzis zaden facet nie wywoła u MNie zadnych łez(no chyba ze wzruszen).. KOniec z facetami, miloscia zaangazowaniem...
Zamierzam teraz bawic sie uczuciami jak i ONI(jeszcze nie wiem czy umiem ale sie naucze).
Ktos tu napisał ze trzeba pokochac siebie sama i swoje zycie zeby potem pokochac drugiego człowieka i tak wlasnie zamierzam zrobic...
ŻYJE W PRZESWIADCZENIU ZE MOJE ZYCIE BEZ FACETA JEST BEZSENSU, ZE TYLKO Z KIMS MOJE ZYCIE BEDZIE MIALO SeNS , UZALEZNIŁAM SWOJE ZYCIE OD POSIADANIA FACETA. GARDZIŁAM SWOIM SAMOTNYM ZYCIEM BO PRZECIEZ WE DWOJE TO ZAWSZE INACZEJ...
i chodz jeszcze nie wiemJAK ale koncze z tym... ZAMIERZAM ZYC SAMA ZE SOBA , POKOCHAC SWOJE ZYCIE SINGLA TAKIM JAKIE JEST... kONIEC Z FACETAMI, BEZ Z NICH TEZ MOZNA BYC SZCZESLIWY( ??)... mUSZE SOBIE TO POWTARZAC AZ TO DO MNIE DOTRZE...
a WIECIE SKAD SIE TO WZIEŁO?? BO WŁASNIE ZAKONCZYŁAM DEFINITYWNIE UKŁAD Z NIM... aLBO SIE Z KIMS JEST ALBO NIE, NIE MA NIC POŚRODKU. wiec skoro z mojej strony było zangazowanie a z jego nic, to ktos musiał to przerwac, i on BYŁ OSTATNIM PRZEZ KTOREGO TERAZ PLACZE, NASTEPNEGO NIE BEDZIE.
DRZWI DO MOJEGO SERCA ZOSTAŁY ZAMKNIETE, ZA CZĘSTO JE OTWERAŁAM NIEWŁASCIWYM OSOBOM...
a W TYM SZYSTKIM NAJGORSZA JEST MOJA UTRACONA NADZIEJA BO WŁASNIE DEFINTYWNIE ZGASŁA...
Egzaltacja i wyolbrzymianie godne gimnazjalistki.
Kobieto nie Ty piersza i nie ostatnia cierpisz przez nieudana relacje. Jak Ci w pracy nie wyjdzie to tez rzucisz i nigdy nie podejmiesz następnej? Po co takie wielkie słowa i deklaracje skoro wiadomo ze jak kurz opadnie i negatywne emocje wygasną to otworzysz sie na kolejne znajomosci. Troche komiczne a juz dziecinne na bank.
25 2016-09-10 23:27:04 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-10 23:27:29)
@Feniks :* Hehe, to samo chciałam napisać w świeżutkim i równie egzaltowanym na maxa wątku autorki w innym dziale ![]()
28 lat i podejście do związków i relacji jak licealistka.
Ach, oh, aaaaaah - się na mnie popaczau! oooh, 8 lat tylko jego jedynego kochałam!! uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu ...aaaaaa...oooo
jprd..28 lat, baba
Elle... Ja przepraszam, ale musze to z siebie wyrzucic... hahahaahahahahhahaha!
Trafilas w sedno. W ogole uwielbiam twoje posty ![]()
Autorko, przeczytaj swojego posta jeszcze raz i zobacz, jakie bzdury wypisujesz.
@Girl_full_of_dreams, czasem można tylko wybuchnąć śmiechem
Inaczej osoba pokroju Autorki gotowa pomyśleć, że naprawdę ma jakiś problem z kim innym niż sama ze sobą.
Egzaltacja jest charakterystycznym stadium dla osób z niewielkim lub zerowym doświadczeniem w relacjach z płcią przeciwną. Thats for sure.
Ps. Zachęcam Cię do wypowiedzenia się w nowym wątku Autorki w dziale Miłość.
Tym razem wyje do księżyca za byłym sprzed 8 lat..
Chyba piernę z wrażenia.. ![]()
@Girl_full_of_dreams, czasem można tylko wybuchnąć śmiechem
Inaczej osoba pokroju Autorki gotowa pomyśleć, że naprawdę ma jakiś problem z kim innym niż sama ze sobą.
Egzaltacja jest charakterystycznym stadium dla osób z niewielkim lub zerowym doświadczeniem w relacjach z płcią przeciwną. Thats for sure.
Ps. Zachęcam Cię do wypowiedzenia się w nowym wątku Autorki w dziale Miłość.
Tym razem wyje do księżyca za byłym sprzed 8 lat..Chyba piernę z wrażenia..
Elle Dziubku :* bo my jedno serce i jeden mozg.. i tak samo sie nam czasem lasuje jak czytamy takie wynurzenia. Tu tylko zabraklo cyjanku i piosenki z gramofonu...ta ostatnia niedzieeeela jutro sie rozstaniemyyyy na wieczny czaas. ![]()
Dziewczyny a ja myśle,że jak bedzie chciał to ją urobi i wrócą do siebie
kwestia czy bedzie chciał bo to,że można ją urobić jestem pewna ![]()
Dziewczyny a ja myśle,że jak bedzie chciał to ją urobi i wrócą do siebie
kwestia czy bedzie chciał bo to,że można ją urobić jestem pewna
Oczywiscie ze można. Autorka jest bardzo naiwna i jak napisała Elle mało doświadczona jesli chodzi o związki dlatego tak teatralnie reaguje na niepowodzenia. Wystarczy ze ten facet rowniez odpowiednio "odegra" swoją role i okaże sie ze to jednak jednak jest przeznaczenie i milosc zapisana w gwiazdach. ![]()
Moze troche wredne ze sie tak nabijam ale razi mnie niemiłosiernie ze 28letnia kobita zachowuje sie jak nastolatka ![]()
Ja mysle, ze chyba musialaby naprawde dostac mocna, bolesna lekcje, zeby zrozumiec pewne kwestie i przestac tak teatralnie reagowac i byc tak naiwna.
Kubel zimnej wody na glowe zawsze pomaga.
Feniksie :* <3 yeeeessa! Tak mamy.
A wracając.. No jacha, że gość tylko pstryknie palcem i Autorka zapomni z marszu o swoich wiekopomnych wnioskach i 'zarzekaniach'.
Ba! Przylezie tu i jakby nigdy nic napisze: "och dziewczynki, no tak się porobiło wiecie.. napisał, chicał przyszedł.. no i wiecie, hihihhi.. no ale teraz boli mnie serduszko..buuuuu
Cio zlobić? Mam dopiero 28 latek, ja nie wiedzieć
"
W sumie to gość musi mieć niezłą bekę z niej.
Zamierzam teraz bawic sie uczuciami jak i ONI(jeszcze nie wiem czy umiem ale sie naucze).
Kobieto, o co ci chodzi? Chcesz krzywdzić niewinnych za własną głupotę? Sama się świadomie pchałaś w relację z lowelasem, który jasno stawiał sprawę, to ty się pchałaś ze swoimi mrzonkami jak ćma do ognia. Nikt nie ma obowiązku ani nawet możliwości, by automatycznie cię pokochać, bo sobie tego zażyczyłaś, tu i teraz.