historia jakich wiele - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia jakich wiele

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: historia jakich wiele

Witam serdecznie, mam 28 lat, dwie corki, meza od lat 5 natomiast w zwiazku zyjemy od 13 lat. Razem z nim poznalam takze jego przyjaciela, ktory obecnie jest najblizszym przyjacielem naszej rodziny.
13 lat temu ja zakochalam sie w obecnym mezu a owy przyjaciel kochal sie bezskutecznie we mnie jakies 3 lata. Wszystko roztarlo sie po kosciach, natomaist 3 lata temu przyjaciel uczestniczyl w rodzinnej imprezie. Dziecko zostalo z moja mama, wszyscy troche popili, maz poszedl spac a ja zostalam z przyjacielem. Coz, zaczelismy sie calowac. Jeszcze nigdy nikt nie calowal mnie wprost z dusza. Nie kochalismy sie, calowal moje usta, dlonie, lokcie tak jakos inaczej, tak emocjonalnie. Rano obudzilam sie w strachu i z mysla ze to koniec przyjazni.
Przyszedl na nastny dzien i tak przez najblizsze 2 miesiace przychodzil. Jakby zmartwiony, gdy meza nie bylo w domu. Zamyslony, kilka razy sie calowalismy glownie przytulalismy. O dziwo to ja chcialam wiecej, on sie wzbranial, mowil ze nie moze tego zrobic przyjacielowi, ze i tak nie bedziemy razem ale jednoczesnie nie mowil zeczemu w takim razie mnie nawiedza. Nie wiedzialam ile zostalo z jego uczuc ale widzialam jak walczy sam ze soba, czasami nagle uciekal jakby cos go gonilo. Nie potrafie przestac o nim myslec, kilka razy wyslalam mu sms ze ciezko mi z tym ale on zawsze mnie pouczal ze nie mozemy ze on nie zaluje sie nie moze tego zrobic przyjacielowi i ze mi przejdzie. Nigdy nic nie mowi o własnych uczuciach, nie potrafilam tego z niego wydobyc. Ostatnio spedzilam z nim wieczor w ogrodzie, oczywiscie szybko uciekl jakby w poplochu napisalam w nocy ze nie moge zapomniec i ze chyba musialabym go nie wodywac by zapomniec...nagle po sms przychodzil codziennie az do konca urlopu. Chowalam sie w domu, on siedzial w ogrodzie z mezem mysle ze podejrzewal ze uciekam specjalnie. W ostatni dzien wszedl do domu i powiedzial ze chcialby sie tylko pozegnac. Minelo od pierwszego pocalunku 3 lata a ja chyba zakochalam sie jak 16 latka, czuje kazde jego spojrzenie a to uczucie zaczyna mnie juz przytlaczac, jakby brakowalo mi powietrza. On 35 latek, niesmialy, zamkniety w sobie nie wiem co mysli, jakby nie potrafil mowic o uczuciach a ja czuje niesamowita chemie. Nie rozumiem jego zachowania. Czy moze to ja wkrecam sobie ta chemie i uczucie juz sama nie wiem...czy spotkal sie ktos kiedys z takim zachowaniem?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: historia jakich wiele

A co mąż na to?

3

Odp: historia jakich wiele

Być może facet coś czuje ale jest lojalny i broni się przed tym uczuciem. Chcesz zdradzić męża czy rzucić go dla innego?

4

Odp: historia jakich wiele

Jestem w stanie zostawic meza. Mysle ze nigdy mnie nnaprawde nie kochal. Wychodzilam go sobie. Dlugo mnie odrzucal, to byla moja szczenieca milosc. Maz nie ogarnia 2 dzieci, mysle ze nigdy nie pokocha drugiej corki tak jak pierwszej. Kiedy urodzilam 2 dziecko i uslyszalam ze to pomylka przy pracy plus jego slownictwo w klotni do mnie spowodowalo ze nie mam juz wyrzutow sumienia. Lacza nas kredyty i dzieci, mysle ze rozstalibysmy sie w zgodzie gdyby nie te dwie sprawy. Nie chce skupiac sie w poscie nad mezem, moze jest tu jakas dusza co miala podobny problem. Czy warto walczyc a raczej myslec o drugiej znajomosci. Zawsze myslalam ze faceci to typy bezposrednie a tu nie rozumiem nic.

Odp: historia jakich wiele

Najpierw w takim razie się rozstań z mężem, skoro Ci z nim tak źle, a potem myśl o nowym facecie...

6 Ostatnio edytowany przez sylwanaK (2016-08-25 15:58:16)

Odp: historia jakich wiele

Byloby zapewne moralnie najbardziej odpowiednie. Maz zarabia znacznie mniej, nie zostawie go z kredytami i pustym mieszkaniem. Odzielamtematy, nie potrzebuje rady czy mam zostawic meza gdy splaci swoje dlugi i bedzie mial gdzie isc sama odejme ta decyzje, niezaleznie od tego czy rozwinie sie inna znajomosc.. nie o tym post.

7

Odp: historia jakich wiele

Ale mąż w tej sprawie ma duże znaczenie bo Twoja miłość nie chce być na razie z Tobą przez wzgląd na niego więc musisz rozwiązać tę sprawę

8 Ostatnio edytowany przez sylwanaK (2016-08-25 16:36:58)

Odp: historia jakich wiele

ZwJa wiem ze maz w tej historii ma znaczenie, jednak Pan P zna i widzi nasze relacje. On wrecz mowi glosno i smieje sie ze tak pewnie wszystkie malzenstwa wygladaja po latach...mowi ze sie dogadamy etc. Temat dalszego malzenstwa jest omawiany na biezaco z samym mezem. Mysle, ze to byloby troche przesada gdybym powiedziala wprost "wiesz sluchaj, nie dosc ze mam juz dosc twoich wyzwisk jak masz zly dzien, to jeszcze czuje cos od 3 lat do dobrze ci znanego Pana P, teraz prosze Cie abys wyprowadzil sie z mojego domu pod most, z pensja 1400  twoim kredytem na samochod 600 zl, abonamentami, kolejnym kredytem 200 zl i prosze cie jeszcze o alimenty ......" i tak ja wlasnie mysle, ze moje uczucie do Pana P jest wtym wypadku mniejszym swinstwem. Jednak nie wali sie takich klod nogi gdy sie czlowiekowi z dnia na dzien dodatkowo posypalo zycie materialne. Bardziej zastanawia mnie myslenie  Pana P, jako kobieta majaca do tej pory jednego faceta nie spotkalam sie jeszcze z tak psychicznie dziwnym podejsciem.

9

Odp: historia jakich wiele

Zaproś męża do trójkąta z przyjacielem w takim razie skoro nie chcesz biedaka zostawiać.
Fuj.

10

Odp: historia jakich wiele
sylwanaK napisał/a:

jako kobieta majaca do tej pory jednego faceta nie spotkalam sie jeszcze z tak psychicznie dziwnym podejsciem.

To znaczy jakim?
Zdziwiona jesteś,że przyjaciel męża nie rzuca Ci się na konstrukcję?Że ma (jeszcze),jakieś normalne odruchy?Że pomimo tego,że trafił na desperatkę level hard,nie chce zostać w oczach Twojego męża frajerem?
Możesz mi to wytłumaczyć jak siedmiolatkowi?

11 Ostatnio edytowany przez allama (2016-08-25 16:48:47)

Odp: historia jakich wiele
sylwanaK napisał/a:

i tak ja wlasnie mysle, ze moje uczucie do Pana P jest wtym wypadku mniejszym swinstwem. Jednak nie wali sie takich klod nogi gdy sie czlowiekowi z dnia na dzien dodatkowo posypalo zycie materialne.

Empatia level hard big_smile
Owszem. Lepiej dorobić bogom ducha winnemu mężowi rogi. Tak do kompletu, bo ma razie jest mu w życiu zbyt łatwo.

12 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-08-25 16:57:16)

Odp: historia jakich wiele

Z litości dla niesamodzielnego męża wolę mieć kochanka... tego jeszcze nie grali...
Dobrze, że ten Pan P ma jeszcze odrobinę oleju w głowie...

13

Odp: historia jakich wiele

Tak, oczywiscie. Bardzo się ciesze ze posiada zasady moralne i nie chodzi tutaj o fizyczne zblizenie. Chodzi mi o mozliwosc wypowiedzenia  sie na temat sposobu myslenia tego przyjaciela. Tu nie chodzi o to,  zeby wpadl mi do domu i mnie zgwalcil tylko o to, czy ma racje bytu rozpatrywanie tej znajomosci jako czegos wiecej nie wiem....w przyszlosci. Czy moja osoba s innym moze sobie ze mnie kpic..czy moze ktoś spotkal sie kiedys z podobna sytuacj, czy jak ktos napisal wcześniej, mozliwe zeby i on odwzajemnial moje uczucia mimo trudnej sytuacji i tych dziwnych podchodow.  Moze przez brakcieplych uczuc o lat w moim malzenstwie powoduje ze sobie tylko wkrecam...

Ok,  dalej oceniac moja postawe wzgledem meza jak chcesz temat nie jest o tym. Nie mam  wyrzutow i ich nie jestes w stanie ich obudzic.

14

Odp: historia jakich wiele

No to idź się puknij na lewo i po problemie,bo przecież o to Ci chodzi.

15

Odp: historia jakich wiele
sylwanaK napisał/a:

czy ma racje bytu rozpatrywanie tej znajomosci jako czegos wiecej nie wiem....w przyszlosci.

Nie ma racji bytu. Masz męża. Będzie miało rację bytu rozpatrywanie jak się rozwiedziesz.
Od lat nie ma w związku ciepłych uczuć a trzymasz się męża jak malpa gałęzi.

16 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-08-25 17:35:00)

Odp: historia jakich wiele

SylwanaK, myślisz, że nieśmiały, zamknięty w sobie (jak go określiłaś) facet podejmie „walkę” o żonę przyjaciela czy też kolegi? Takiego wyzwania wiedząc na dodatek, że z tego małżeństwa są dzieci??? Mało który facet i to z silniejszym charakterem by na to poszedł.
To, że całuje inaczej? Wiadomo, skoro mąż jest tym pierwszym i na tej podstawie oceniasz lepsze traktowanie czy uczucie niż to jakie otrzymujesz od męża.
Choć z 2 strony mąż też wydaje się nie być samcem alfa… przepraszam, że to napiszę, ale zarabiać 1400 z kredytami mając 2 dzieci????  To za przeproszeniem facet jest albo niedorajdą, albo nie ma wyobraźni/ambicji…. albo Cię wykorzystuje. I jeszcze wyzywa?!  Gdyby chociaż był facetem „do razy przyłóż", to rozumiem, że wtedy na inne kwestie można przymknąć oko.
I do sedna...Czy uważasz, że z tym ‘przyjacielem’ miałabyś lepsze życie? Czy jest bardziej ogarnięty? Bo jeśli to ten sam typ tylko lepiej całuje, to zostaw Ty najlepiej ich 2 w chol..rę.. albo skup na małżeństwie i podbudowywaniu ambicji mężowi, żeby zmienił pracę na bardziej ambitna, rozwijał się – był przykładem dla dzieci. A jeśli nie to chociaż niech dba o to co ma. Ale czy to możliwe?

Edit: i podpisuje się pod tym co napisała allama.
„Przyjaciel rodziny” natenczas nie podejmie żadnego kroku, zresztą powiedział dlaczego – nie chce tego zrobić przyjacielowi. Pewnie mu się podobasz, kręcisz go.. może wyposzczony więc to też go „jara”, ale nic poza tym. Bynajmniej nie przesądzam jego uczuć, bo to co czuje do Ciebie tylko on wie, ale wydaje się być za słaby by udźwignąć odpowiedzialność w każdej płaszczyźnie odnoszącej się do twojego małżeństwa, bo przecież nie tylko o męża (przyjaciela) chodzi ale i dzieci, rodzinę itd. 
Ja rozumiem, że chciałabyś uzyskać od niego zapewnienie, że kocha i będzie z Tobą jak odejdziesz od męża, ale takiej gwarancji nie otrzymasz. I uwierz, nie ma co rozkminiać dlaczego, bo stracisz wiele czasu.

17

Odp: historia jakich wiele

28-13= big_smile

Czy tylko ja się śmieję z tej historyjki?

18

Odp: historia jakich wiele
Safari napisał/a:

28-13= big_smile

Czy tylko ja się śmieję z tej historyjki?

Wcześnie zaczęli. Stąd rozbudowana empatia podmiotu lirycznego tongue

19

Odp: historia jakich wiele
allama napisał/a:
Safari napisał/a:

28-13= big_smile

Czy tylko ja się śmieję z tej historyjki?

Wcześnie zaczęli. Stąd rozbudowana empatia podmiotu lirycznego tongue

big_smile
Oj tam,przecież i tak nie o niego się tutaj rozchodzi.To tylko drugi plan,se jest tongue

20

Odp: historia jakich wiele
sylwanaK napisał/a:

Nie rozumiem jego zachowania. Czy moze to ja wkrecam sobie ta chemie i uczucie juz sama nie wiem...czy spotkal sie ktos kiedys z takim zachowaniem?

Widzę przynajmniej kilka potencjalnych wyjaśnień zachowania pana P. Ale najbardziej do mnie przemawiające jest to, że facet może i by cię chętnie bzyknął na boku, ale obawia się konsekwencji:
- utraty przyjaciela
- problemu z babą na karku, która nie dość, że dzieciata, to jeszcz z wiernością i lojalnością ma problemy.
To po co ma sobie problem brać na głowę big_smile

21

Odp: historia jakich wiele
majkaszpilka napisał/a:
allama napisał/a:
Safari napisał/a:

28-13= big_smile

Czy tylko ja się śmieję z tej historyjki?

Wcześnie zaczęli. Stąd rozbudowana empatia podmiotu lirycznego tongue

big_smile
Oj tam,przecież i tak nie o niego się tutaj rozchodzi.To tylko drugi plan,se jest tongue

Nawet taki "miszcz" drugiego planu
big_smile

22

Odp: historia jakich wiele
sylwanaK napisał/a:

Mysle, ze to byloby troche przesada gdybym powiedziala wprost "wiesz sluchaj, nie dosc ze mam juz dosc twoich wyzwisk jak masz zly dzien, to jeszcze czuje cos od 3 lat do dobrze ci znanego Pana P, teraz prosze Cie abys wyprowadzil sie z mojego domu pod most, z pensja 1400  twoim kredytem na samochod 600 zl, abonamentami, kolejnym kredytem 200 zl i prosze cie jeszcze o alimenty ......"

A ja myślę, że skoro mąż tak "źle" Cię traktuje to to właśnie byłoby fair. Wbicie komuś noża w plecy w postaci  zdrady to na pewno nie jest lepsze wyjście...


sylwanaK napisał/a:

i tak ja wlasnie mysle, ze moje uczucie do Pana P jest wtym wypadku mniejszym swinstwem.

Mylisz się. Nie ma większego świństwa niż to, które fundujesz mężowi.


sylwanaK napisał/a:

Jednak nie wali sie takich klod nogi gdy sie czlowiekowi z dnia na dzien dodatkowo posypalo zycie materialne.

Większej kłody pod nogi niż Twoja nielojalność już rzucić nie mogłaś. Uwierz mi. To go zaboli jak nic nigdy. Żadne pieniądze nie są w stanie  tego zadośćuczynić.


sylwanaK napisał/a:

Bardziej zastanawia mnie myslenie  Pana P, jako kobieta majaca do tej pory jednego faceta nie spotkalam sie jeszcze z tak psychicznie dziwnym podejsciem.

A ja się Panu P nie dziwię. Po co mu problemy. Straci przyjaciela (choć i tak nie był wobec niego fair, to tyle jego, że jeszcze resztki współczucia dla niego ma) i zyska partnerkę, która z wiernością ma na bakier...


Bądź szczera sama ze sobą. Nie trzyma Cię przy mężu litość nad jego sytuacją materialną. Boisz się zostać z ręką w nocniku. Bez męża i Pana P. Sama napisałaś wcześniej "Jestem w stanie zostawić męża.". Nie mydlij sobie więc oczu pozorną troską o jego finanse. Przecież ostawiłabyś go gdyby Pan P rzuciłby Ci się do nóg i wtedy nie miałabyś problemu z jego kredytami i alimentami?...Pytam czysto retorycznie. Odpowiedz wyczytałam już wyżej.

23

Odp: historia jakich wiele

Całkowicie rozumiem przyjaciela. NA jednej szali wieloletni przyjaciel, na drugiej zwykła puszczalska latawica. Większość facetów nie miałaby większych wątpliwości kogo wybrać,

24

Odp: historia jakich wiele
Safari napisał/a:

28-13= big_smile

Czy tylko ja się śmieję z tej historyjki?

Akcja dzieje się w Zimbabwe... wink

25

Odp: historia jakich wiele

To samo sobie pomyślałam big_smile

26

Odp: historia jakich wiele

Roxann dziekuje za Twój post, jako jedyny sensowny, zdrowy i rozsadny. Pewnie, ze ta swiadomosc bylaby dla mnie bardzo zadowalajaca.
Maz zarabial znacznie wiecej, niestety firma sie przebrazowila i pozostala mu tylko pierwsza lepsza praca "na szybkosci". Plus dla niego, ze nie siedzial w domu..Nadmiar "kryzysow" spowodowal, ze relacje sa ozieble i wlasnie jego niepochamowane slownictwo w klotnie spowodowalo, ze stalam sie odporna nie tylko na jego slowa ale tez na niego. Jednak wolalabym temat relacji z mezem juz zostawic.
Zdaje sobie sprawe, ze rozni sa ludzie, jednak nie spotkalam sie wczesniej z mezczyzna, ktory jednoczesnie ma jakas slabosc do mnie - ucieka- nagle wraca jakby nigdy nic jako przyjaciel rodziny- doradza i chce zeby ulozylo nam sie z mezem i jednoczesnie widze ze chyba nie jestem mu obojetna.
Byc moze to sentyment spowodowany tym, ze pan p kochal sie we mnie wiele lat temu. Nie wiem.
Latawica to Wy sobie mozecie nazywac osoby ktore puszczaja sie w malzenstwie i sa w tym wyrachowane. Nie wiem czemu jest tez zabawny fakt, ze z mezem jestem od 15 r zycia, to takie straszne ze mialam jednego faceta ? Rozumiem, ze tak zachowuja sie latawice wg Was.
Jesli miedzy mna a panem P nie ma nic powaznego nie mam zamiaru nikogo o tym informowac, gdyz zyjemy w wspolnym otoczeniu przyjaciol i wlasnych rozdzicow. Napisalam tu tylko po to aby dowiedziec sie, czy to mozliwe aby Pan P czul cos do mnie mimo ze MOWI ze moedzy nami nic nie bedzie, jednoczesnie jego zachowaniw czasami mowi cos innego. Dla Waszej informacji Pan P nie ma mnie za latawice, nigdy nie mial i miec nie bedzie.
:-)

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » historia jakich wiele

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024