Witam Drogie Panie (i Panów)!
Sam nie wiem co jest ze mną nie tak, ale już powoli tracę wiarę w to, że kiedykolwiek kogoś poznam. Moim największym problemem jest strach przed odrzuceniem, najprawdopodobniej przyczyną takiego stanu rzeczy jest mój brak pewności siebie. Nie potrafię nawiązać kontaktu z żadną kobietą. Nie wiem z czego to wynika, jestem dobrze zbudowany, wysportowany, podobno przystojny (chociaż ja uważam, że jestem średni), dużo czytam, mogę porozamawiać na wiele tematów, dbam o siebie (uprawiam sport, higiena, czyste ubranie). Teoretycznie nie powinienem mieć żadnych kompleksów. Szczerze mówiąc to jedynym mankamentem w moim wyglądzie są włosy, a w zasadzie ich brak (na głowie za mało, na reszcie ciała za dużo
). Zacząłem łysieć jakoś zaraz po maturze (teraz mam 24 lata), golę się na 1 mm, ale jednak czuję się mało pewnie z tego powodu. W sumie to nie wiem czy jest to powód mojego braku pewności siebie. Obstawiam, że po części pewnie ma na to wpływ, jednak gdy chodziłem do liceum i miałem bardzo gęste włosy, też byłem nieśmiały. Wtedy miałem bardzo dużo koleżanek, z którymi miałem bardzo dobry kontakt. Kiedyś na jakimś ognisku słyszałaem nawet, że jestem super facetem, tylko że nieśmiałym
. Po skończeniu szkoły z powodu mniejszej ilości czasu moje życie towarzyskie trochę zubożało. Nadal mam sporo koleżanek jednak nie mam z nimi tak dobrego kontaktu jak w czasach szkoły.
Dzisiaj musiałem załatwić kilka spraw urzędowych i chodząc po mieście kilka razy zauważyłem, jak dziewczyny łapią ze mną kontatk wzrokowy i się uśmiechają. Oczywiście ja ten kontakt wzrokowy i uśmiech odwzajemniłem (z tym akurat nie mam problemów
), jednak nie wykonałem żadnego kroku, żeby poznać te kobiety. W sumie to nie wiem czego od Was oczekuję
Może, żebyście mi doradzili jak sprawić, żebym zaczął poznawać kobiety (jedna mi wystarczy, jestem staroświecki
)
P.S. Przepraszam za ewentualne błędy i za chaotycznie napisany tekst, jestem w pracy ![]()
1 2016-08-19 14:08:57 Ostatnio edytowany przez Brzeszczot92 (2016-08-19 14:58:36)
Skupiasz się na włosach, bądź ich braku, a jeszcze nie spotkałam kobiety, która byłaby, bądź nie była w związku tylko z powodu bujnej, bądź niebujnej czupryny.
Jednomilimetrowe włosy nie są przyczyną braku związku, ale zapewne częściową przyczyną zwątpienia w siebie
Każdy kompleks jakiś ma...
Rzeczywiście nikt tu na forum nie odwali za Ciebie roboty zaakceptowania siebie i oprócz grzecznościowego uśmiechania się do kobiet, zagadania. To już musisz zrobić sam. A raczej nie musisz, bo nikt nikogo nie zmusza do życia towarzyskiego. Chcesz, to do tego dążysz. Nie chcesz, albo boisz się, to znajdujesz wymówki. Wybieraj.
Zawsze możesz sobie powiedzieć, że masz fryzurę na Pazdana ![]()
A z pozostałymi rzeczami - wszystko w Twoich rękach ![]()
Klio, nie skupiam się na włosach, po prostu czuję się mało pewnie od kiedy musiałem się ogolić na łyso. Z resztą zaznaczyłem, że nie wiem czy moja nieśmiałość wynika z rzadkich włósów, gdy miałem włosy też byłem mało pewny siebie. Od razu zaznaczam, że chcę się zmienić, każdego dnia wstaję z łóżka, to obiecuję sobie, że dzisiaj nie będę miał żadnych wymówek, że zrobię to co sobie zaplanowałem, że podejdę do dziewczyny, która nie dość, że mi się podoba, to jeszcze uśmiecha się do mnie. Jednak całe to moje nastawienie mija gdy wyjdę z domu ![]()
allama, podczas Euro żartowałem, że każdy podnieca się Pazdanem, ale to ja mam od dawna taką fryzurę jak Pazdan, a nikt mną się nie zachwyca ![]()
Brzeczot, lubisz siebie chłopaku?
Dla pocieszenia Ci powiem - wielu moich kolegów też nie ma odwagi podejść do laski na ulicy. Może internety? Może w miejscach gdzie lubisz spędzać czas?
Brzeczot, lubisz siebie chłopaku?
Dla pocieszenia Ci powiem - wielu moich kolegów też nie ma odwagi podejść do laski na ulicy. Może internety? Może w miejscach gdzie lubisz spędzać czas?
Nie wiem do końca co masz na myśli, ale raczej lubię siebie. Niewiele rzeczy bym w sobie zmienił. Gdybym mógł coś poprawić u siebie to na pewno byłoby to: włosy
, lenistwo, nieśmiałość. Wydaje mi się, że reszta jest ok ![]()
Chyba większość facetów boi się zagadywać do dziewczyn, tylko że jakoś kazy jest wstanie znaleźć sobie drugą połówkę ![]()
Miałem kiedyś konto na portalu randkowym, ale nic tam nie zwojowałem.
allama napisał/a:Brzeczot, lubisz siebie chłopaku?
Dla pocieszenia Ci powiem - wielu moich kolegów też nie ma odwagi podejść do laski na ulicy. Może internety? Może w miejscach gdzie lubisz spędzać czas?Nie wiem do końca co masz na myśli, ale raczej lubię siebie. Niewiele rzeczy bym w sobie zmienił. Gdybym mógł coś poprawić u siebie to na pewno byłoby to: włosy
, lenistwo, nieśmiałość. Wydaje mi się, że reszta jest ok
Chyba większość facetów boi się zagadywać do dziewczyn, tylko że jakoś kazy jest wstanie znaleźć sobie drugą połówkę
Miałem kiedyś konto na portalu randkowym, ale nic tam nie zwojowałem.
Niektórzy dają radę zagadać do dziewczyn, ale z brakiem odpowiedniego odzewu. Świat nie jest zero-jedynkowy ![]()
Brzeszczot92 napisał/a:allama napisał/a:Brzeczot, lubisz siebie chłopaku?
Dla pocieszenia Ci powiem - wielu moich kolegów też nie ma odwagi podejść do laski na ulicy. Może internety? Może w miejscach gdzie lubisz spędzać czas?Nie wiem do końca co masz na myśli, ale raczej lubię siebie. Niewiele rzeczy bym w sobie zmienił. Gdybym mógł coś poprawić u siebie to na pewno byłoby to: włosy
, lenistwo, nieśmiałość. Wydaje mi się, że reszta jest ok
Chyba większość facetów boi się zagadywać do dziewczyn, tylko że jakoś kazy jest wstanie znaleźć sobie drugą połówkę
Miałem kiedyś konto na portalu randkowym, ale nic tam nie zwojowałem.Niektórzy dają radę zagadać do dziewczyn, ale z brakiem odpowiedniego odzewu. Świat nie jest zero-jedynkowy
Nie do końca rozumiem. Sugerujesz, że powinienem zagadywac nawet jeśli nie miałbym pozytywnych efektów??
Nie do końca rozumiem. Sugerujesz, że powinienem zagadywac nawet jeśli nie miałbym pozytywnych efektów??
No, ale jak chcesz uzyskać jakikolwiek efekt bez zagadywania? Jak nie zagadasz, nie uzyskasz żadnego efektu
a jak zagadasz, jest szansa na pozytywny ![]()
Brzeszczot92 napisał/a:Nie do końca rozumiem. Sugerujesz, że powinienem zagadywac nawet jeśli nie miałbym pozytywnych efektów??
No, ale jak chcesz uzyskać jakikolwiek efekt bez zagadywania? Jak nie zagadasz, nie uzyskasz żadnego efektu
a jak zagadasz, jest szansa na pozytywny
to ja wiem!!
cały problem w tym, że nie potrafię się przełamać.
11 2016-08-19 21:11:54 Ostatnio edytowany przez Brainless (2016-08-19 21:12:41)
Brainless napisał/a:Brzeszczot92 napisał/a:Nie wiem do końca co masz na myśli, ale raczej lubię siebie. Niewiele rzeczy bym w sobie zmienił. Gdybym mógł coś poprawić u siebie to na pewno byłoby to: włosy
, lenistwo, nieśmiałość. Wydaje mi się, że reszta jest ok
Chyba większość facetów boi się zagadywać do dziewczyn, tylko że jakoś kazy jest wstanie znaleźć sobie drugą połówkę
Miałem kiedyś konto na portalu randkowym, ale nic tam nie zwojowałem.Niektórzy dają radę zagadać do dziewczyn, ale z brakiem odpowiedniego odzewu. Świat nie jest zero-jedynkowy
Nie do końca rozumiem. Sugerujesz, że powinienem zagadywac nawet jeśli nie miałbym pozytywnych efektów??
Nie. Napisałeś, że duża grupa mężczyzn boi się zagadać do kobiet, ale znajduje sobie drugą połówkę.
To ja piłeczkę odbiłem i powiedziałem Ci, że są faceci, którzy próbują z tym zagadywaniem, w mniejszym lub większym stopniu, ale im nie wychodzi.
A co na dzień dzisiejszy Ci sugeruję? Cóż, również szybko tracę włosy na głowie i na razie staram się walczyć z tym sposobami, na jakie mnie stać (bo na przeszczep jeszcze nie). Co do pozostałych cech, to bez pracy nad sobą i poprawienia swojej samooceny nie ma co startować do kobiet. Przegrasz z kretesem, chyba że będziesz miał olbrzymie szczęście i trafisz na kobietę, która lubi przejmować inicjatywę, kręcą ją nieśmiali faceci. ignoruje ich kompleksy i ma zacięcie opiekuńcze.
Ale ja to z taką bym nie chciał być ![]()
to ja wiem!!
cały problem w tym, że nie potrafię się przełamać.
No to jak nie potrafisz, to nici ze znalezienia partnerki. Albo jakaś się o Ciebie potknie i weźmie przez przypadek do domu, albo nic z tego. Ty się nie potrafisz przełamać i nikt za Ciebie się nie przełamie. To Twój wybór, a nie jakieś obiektywne czynniki zewnętrzne. Albo próbujesz, nawet jeśli po drodze poniesiesz porażkę, albo siedzisz i nie robisz nic.
Brainless, teraz wiem o co chodzi
ja właśnie też bym tak chciał. Chciałbym podchodzić do dziewczyn, nawet jeśli one by mnie odrzucaly, a ja bym się tym nie przejmował. Jednak u mnie sytuacja wyglądałaby inaczej, każda porażkę mocno bym przeżywał i wszystko analizował.
Wiem doskonale, że żadna kobieta nie wykona pierwszego kroku, ale nie oczekuje tego, to ja chce się nauczyć wychodzić z inicjatywą ![]()
Klio, ja naprawdę jestem zdeterminowany, żeby się tego nauczyć. Wcale nie chce, żeby to kobieta do mnie podeszła, oczywiście jakaś wyraźna oznaka zainteresowania nie zaszkodziłaby ![]()
14 2016-08-20 08:33:44 Ostatnio edytowany przez Brainless (2016-08-20 08:41:14)
Brainless, teraz wiem o co chodzi
ja właśnie też bym tak chciał. Chciałbym podchodzić do dziewczyn, nawet jeśli one by mnie odrzucaly, a ja bym się tym nie przejmował.
Tak nie będzie chyba. Nasze charaktery na to nie pozwolą. Chyba, że da się zmienić swój charakter na tyle (poprzez np. pracę z terapeutą), żeby uzyskać efekt nie przejmowania się porażkami.
Jednak u mnie sytuacja wyglądałaby inaczej, każda porażkę mocno bym przeżywał i wszystko analizował.
Ja mam podobnie, w chwili obecnej lepiej mi się żałuje, że czegoś nie zrobiłem
Jest przy tym chujowo, ale stabilnie ![]()
Oczywiście też występuje kupa analiz, zwłaszcza rozważanie różnych scenariuszy podejścia do wybranki ![]()
Poprzednie moje porażki na polu damsko-męskim (zwłaszcza ostatnia, niedawna) zawsze powodowały taki spadek samooceny, że kończyło się to poważnymi
stanami depresyjnymi.
Wiem doskonale, że żadna kobieta nie wykona pierwszego kroku, ale nie oczekuje tego, to ja chce się nauczyć wychodzić z inicjatywą
No i bardzo dobrze, tak trzymać.
Klio, ja naprawdę jestem zdeterminowany, żeby się tego nauczyć. Wcale nie chce, żeby to kobieta do mnie podeszła, oczywiście jakaś wyraźna oznaka zainteresowania nie zaszkodziłaby
Generalnie jeśli kobieta utrzymuje z tobą kontakt wzrokowy w trakcie rozmowy, śmieje się z każdego twojego żartu, nawet w twoim mniemaniu kompletnie nieśmiesznego, dąży do dotyku oraz w trakcie rozmowy pochyla się w Twoją stronę, bawi się włosami albo miętosi coś w ręku, to istnieją wyraźne przesłanki, że jej się podobasz.
Uśmiechanie się też może oczywiście być elementem takiego podobania się.
Oczywiście najlepiej, jak wszystkie te rzeczy zachodzą razem, pojedyncze czynniki z listy o niczym nie świadczą.
Jednak u mnie sytuacja wyglądałaby inaczej, każda porażkę mocno bym przeżywał i wszystko analizował.
Klio, ja naprawdę jestem zdeterminowany, żeby się tego nauczyć.
Bierzesz to za bardzo do siebie coś, (porażkę) co zależy od Ciebie w znacznie mniejszym stopniu niż myślisz. Musisz sobie uświadomić, że nie jesteś "universal sex & mental soldier" dla każdej kobiety i znaczna ich część może Ciebie odrzucić ot tak- bo ma inne preferencje jeśli chodzi o wygląd lub/i sposób bycia.
Nie ma tu też wiele do "nauki"- jeśli chcesz coś zrobić; uśmiechnąć się, zareagować, skomentować jakąś sytuację, odezwać się, -niekoniecznie w celu "zapoznania się"- czyli również do osób, które nie są w obrębie Twojego zainteresowania pod tym względem- to zrób to.
Jeżeli poczujesz, że chcesz to zrobić- nie zastanawiaj sie tylko natychmiast to zrób.
Praca nad samym sobą nie jest łatwa,ale możesz to zrobić sam
lub z pomocą terapeuty,jeśli czujesz,że sam nie dasz rady.
A teraz krótka analiza:
Napisałeś,że największym problemem jest strach przed odrzuceniem.
I wygląda to tak:
Podoba Ci się jakaś dziewczyna,ale nie podejdziesz,nie zagadasz,bo boisz
się dostać kosza,boisz się być odrzucony.
Więc zamiast próbować,wolisz nie robić nic,czyli wkracza lenistwo.
A potem żałujesz,że jednak mogłeś coś zrobić,ale zaraz dochodzi znów
lęk przed odrzuceniem i tak się koło kręci.
Też byłam kiedyś nieśmiała,ale starałam się pracować nad sobą i
przede wszystkim zrozumiałam,że jeśli chcę kogoś poznać,czy nowych
znajomych czy drugą połówkę,to muszę dać też coś od siebie a nie
czekać lata świetlne na cud.
Jak wspomniałam wyżej,praca nad sobą jest ciężka i nieustanna,
ale warto i to bez względu na to czy osiągamy zamierzony efekt
czy też nie. Wiadomo,że można się sparzyć,ale można też mile
się zaskoczyć,jeśli nasza praca przynosi efekty.
Tak samo trzeba pracować nad poczuciem własnej wartości i
pewnością siebie,łatwe nie jest,ale każdy człowiek jest
wartościowy,tylko musi to z siebie wydobyć.
Mnie troszkę pewności siebie podniosła ostatnio zmiana fryzury.
I zrobiłam to na spontana,nie patrząc jaki będzie efekt końcowy,
ale się nie zawiodłam i dzięki temu zyskałam sama dla siebie
parę punktów.
A jeśli ja zyskałam więcej pewności siebie,to inni to widzą i też
inaczej na mnie patrzą,bo jestem bardziej uśmiechnięta,wyluzowana
i staram się zbytnio niczym nie przejmować,bo nie chciałabym popaść w obłęd ![]()
Inni postrzegają Cię tak,jak Ty postrzegasz samego siebie.
Zrób test a sam się zadziwisz jakie zrobisz efekty:P
A i mówiłeś,że codziennie rano masz zamiar coś zmienić,ale jak wychodzisz to zapominasz.
Moja rada? Weź napisz swoje zamierzenia na kartce,albo na ręce,wtedy będziesz pamiętał:)
Życzę powodzenia
)
Brainless, masz teraz kobietę?
Hmmm z tymi oznakami zainteresowania to sam nie wiem. Kontakt wzrokowy dziewczyny często ze mną utrzymują, ale to też chyba zasługa tego, że ja sam lubię patrzeć się w oczy swojemu rozmówcy. Ze śmianiem z żartów to jest różnie, ja jestem raczej wesoły, to ludzie się śmieją w moim towarzystwie, ale nie zauważyłem, żeby jakaś koleżanka robiła to w szczególny sposób. Do kontaktu fizycznego kilka dziewczyn dążyło, jakieś poklepywanie, dotykanie itp. ale robiły to tylko dziewczyny, które jakiś czas już znałem.
Kurcze...sam już nie wiem, czy podobam się kobietom, czy tylko tak mi się wydaję ![]()
Naprędce, to nie jest tak, że jak unikam kontaktu z ludźmi, często zdarza mi się rozmawiać z nieznajomymi, powiedzieć coś do kogoś na ulicy, uśmiechnąć się etc. ale nie potrafię wykazać się jakąś inicjatywą w kierunku kobiet, nie potrafię wykonać pierwszego kroku. Nawet z koleżankami tak mam, rozmawiam z nimi swobodnie, ale nawet jeśli jakaś podoba mi się jako kobieta, to nie potrafię jej tego okazać.
koteczek1215, zgadzam się w 100% co do pierwszej części Twojego wpisu.
Wiem też doskonale, że muszę nad sobą pracować, tylko że nie wiem jak mam to robić. Kaśdy mi to radzi, ale nie mówi co mogę zrobić.
Gratuluję fryzury
mi trochę pomogło to, że schudłem 30 kg, z leniwego grubaska, stałem się naprawdę wysportowany. Jednak w moim przypadku, ani kaloryfer na brzuchu, ani 42cm biceps, nie pomoogły w kontaktach z kobietami. Co prawda, teraz już bez stresu przemawiam przed tłumem, bo jeszcze w czasach liceum pociłem sie gdy miałem coś powiedzieć przed całą klasa, jednak wciąż boję sie kobiet ![]()
O jakim tescie mówisz????
To nie jest tak, że zapominam co sobie postanowiłem. Ja doskonale o tym pamiętam cały dzień, tylko że cały czas mam jakieś wymówki, żeby tego nie robić.
18 2016-08-22 18:55:13 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-08-22 18:57:28)
Nawet z koleżankami tak mam, rozmawiam z nimi swobodnie, ale nawet jeśli jakaś podoba mi się jako kobieta, to nie potrafię jej tego okazać.
Żeby posunac się dalej musisz włożyc w rozmowę trochę więcej życia, wigoru, entuzjazmu, zadziorności, ironii, żartów, aluzji, podtekstów i sprowadzić ją z rzeczowej, logicznej i grzecznej do mniej poważnej, ale bardziej żywej, emocjonującej i przede wszystkim bardziej jakby spersonalizowanej- nakierowaną na nią- obserwuj co mowi, czego nie, jak sie zachowuje itp. i reaguj na bieżąco na to.
Jeżeli będziecie się przy tym dobrze bawić to poproś na koniec o numer telefonu (przypadkowo poznana), lub zaproś za którymś razem babke na kawę, koncert itp. (jeżeli mówimy o znanej już koleżance).
Wracając do tego co nie skomentowałeś z mojej poprzedniej wypowiedzi- dla mnie Twoja porażka jest wtedy, kiedy nie probujesz- czyli przegrywasz na starcie i to jest w 100% Twoja porażka bo zależy w 100% od Ciebie. Natomiast jesli spróbujesz a "nie wyjdzie" to podchodź do tego jak do wielu innych mało znaczących niepowodzeń w innych sferach życia. Na przykład- jeżeli powinie ci się noga w pracy, albo przegrasz mecz w nogę, to zadręczasz się tym w nieskończoność? Chyba nie? A przecież ciągle podejmujesz wyzwania- idziesz na mecz, albo robisz wiele różnych rzeczy (wstaw odpowiednie dla Ciebie) ze świadomością że możesz "przegrać".
Dzięki wielkie za rady
Wczoraj pierwszy raz w życiu jako pierwszy uśmiechnąłem się na ulicy
Idziemy naprzeciw siebie, nasze spojrzenia się spotkały, kilka sekund patrzymy sobie w oczy i odważyłem się uśmiechnąć
Dziewczyna od razu odwzajemniła uśmiech. Niestety nie odważyłem się jej zatrzymać i porozmawiać (czego bardzo żałuje), ale gdy mineliśmy się, to odwróciłem się za nią i ku mojemu zaskoczeniu, ona tez to to zrobiła ![]()
20 2016-08-23 22:29:39 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-08-23 22:30:02)
Mogło byc lepiej, ale dobre i to. Tak trzymać i poszerzać zdobyte przyczółki szeregowy!
Tfu- starszy szeregowy ;)
Mogło byc lepiej, ale dobre i to. Tak trzymać i poszerzać zdobyte przyczółki szeregowy!
Tfu- starszy szeregowy
Wiem, że następnym razem będzie lepiej
gdy teraz jakas dziewczyna będzie się do mnie uśmiechać, to na 100% do niej podejmę, może mnie nie pobije ;p
Na razie ograniczę się do dziewczyn, które dają mi jakieś oznaki zainteresowania, w przyszłości spróbuję tez z tymi początkowo nie zainteresowanymi ![]()