Natrafiłam na blog kobiety podróżującej z małym dzieckiem po drogach i bezdrożach Ameryki Południowej (blog ma tytuł "Somos dos" - polecam
)
I naszła mnie taka refleksja: oprócz podziwu dla odwagi Asi, dla jej samozaparcia, ciekawości świata i chęci jego poznawania z malutkim dzieckiem (w chwili wyruszenia na wyprawę Gaja ma chyba dopiero dwa lata) z tyłu głowy kołacze mi się myśl, czy to rozsądne. Że tak małe dziecko, że trudy podróży, że choroby, niebezpieczeństwa itp.
Jak myślicie - czy warto czasem być nierozsądnym i przeżyć tę swoją przygodę życia?