Cześć dziewczyny! Na początku chcę Was serdecznie powitać! I poprosić Was o opinie.
Tak jak w temacie. Jutro idziemy na wesele dziewczyny, wielkiej byłej (?) miłości mojego faceta.
Poradziłabym sobie z tą sutuacją, ale gnębią mnie dwie kwestie. Zaznaczę, że od rozstania stale utrzymują ze sobą kontakt. Wspólnie też się spotykamy.
Wypunktuje je, by było bardziej czytelnie.
1. Nie jestem przekonana, czy mój partner nie żywi jeszcze jakiś uczuć do tej kobiety. Wiem, że cierpiał gdy sie rozstawali i jeszcze niedawno (ale przed naszym związkiem), mówił jej, że bedzie jego żoną i wychowywać bedzie jej dzieci (dziewczyna już w tym czasie była w ciąży). Gdy tylko dziewczyna przyjeżdża do naszego miasta,
wszystkimi możliwymi sposobami próbuje się z nią skontaktować (dzwoniąc nawet do jej rodziców). Z jej strony nie widzę takiego zaangażowania w spotkania.
2. Kwestię zazdrości w teorii sobie wyjaśniliśmy. Niestety mój parntner jest dość specyficznym człowiekiem. Także na moje wyznanie, że odczuwam zazdrość wobec ich relacji (dla mnie kompletnie obcej, bo nie przyjaźnie się z żadnym moim byłym facetem), usłyszałam, że nie mam o co i że to mój problem. Co oczywiście, było katalizatorem do ostrzejszej wymiany zdań miedzy nami. W każdym razie w teorii zostało to wyjaśnione.
Chcę napomniec jeszcze raz mojemu partnerowi jak niedyskomfortowa jest dla mnie sytuacja pojawienia się na tym weselu. Boję się jednak znów reakcji typu "to moja sprawa".
Dziewczyny, jak mam się zachować? Bardzo przeżywam to wesele i szczerze mówiąc boje się.