Nie wiem jak być "zdrowo" samej. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 66 ]

Temat: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Lata toksycznych związków, dziwnych znajomości za mną. Głównie uciekałam przed sobą w jakiekolwiek towarzystwo. Znałam masę ludzi.
Okoliczności, terapia sprawiły, że jestem sama. Głód miłości został niejako opanowany. Takiej, której nie dostałam za dzieciaka a szukałam u dorosłych, jako osoba dorosła.

No i stało się. Jestem sama. Poza mną pies, terapia i dojazdy na nią, praca w miejscu zamieszkania, własna firma i samotny kąt.

Uczę się być sama...

Nie umiem.
Jak robią to osoby zdrowe?
Jest piątek, przede mną samotny weekend.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

hej hej smile a ja wlasnie wrocilam z zajec fitness niedawno - salsation, tak sie nazywaja smile mega niesamite - godzina tanca i smiechu smile mialam jeszcze obejrzec serial przy naleweczce, ale juz nie mam sily wink teraz do snu Franek Kimono, a jutro rano joga, bazarek - trzeba uzupelnic zapas owocow i warzyw, no i kupic produkty na potrawy na bloga, wysprzatac mieszkanie, obejrzec ze dwa filmy, pokolorowac nowe kolorowanki, przesadzic czesc roslin na balkonie, wystawic aukcje na allegro i olx, w tak zwanym miedzyczasie zabawiac kota, zastanawiam sie tez czy nie isc na wyprzedaz garazowa smile a to tylko czesc rzeczy tongue

a teraz na serio:

co lubisz robic? wiesz to?
zastanawialas sie nad tym?
jesli nie, to wlasnie masz cudowna mozliwosc odkryc sama siebie smile

ja wprawdzie wiedzialam, co lubie, ale postanowilam wyjsc ze strefy komfortu i probowac nowych rzeczy.

otworzyli nowy bar mleczny obok mojej pracy? dzis pojechalam na pierogi smile
wyczytalam ze są zajecia salsation? dzis poszlam pierwszy raz smile
a na polce jeszcze leza ksiazki z biblioteki i czekaja na swojs kolej smile

a w przyszlym tygodniu? zajecia z jogi kundalini z koncertem mis tybetanskich i gongow, impreza integracyjna w pracy, a na koniec calodniowa wycieczka do Sandomierza smile

fejsbuk jest zajefajny pod tym wzgledem, bo jak coś polubisz, weźmiesz udzial w jakims wydarzeniu, to potem Ci podsuwa kolejne wink

aaaaa jeszcze jest kino letnie w miescie, ale nie wiem kiedy znajde na to czas smile

próbuj nowych rzeczy, sprawdzaj, co Ci sie podoba, a co nie, co sprawia przyjemnosc, radosc. naucz sie doceniac takie male rzeczy smile bo z nich sklada sie zycie.

mnie jest trochę łatwiej, bo ja jestem introwertyczka i lubie spedzac czas ze soba wink pierwszy raz w życiu mieszkam sama (z kotem) i jest to absolutnie najlepsze uczucie od wielu lat smile

wiec teraz czas na Franka Kimono, a potem dzwonki wietrzne ukolysza mnie do snu wink

3

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Nie wiem, czy łapię się na ten temat, ale od 9ciu lat jestem sama. Tzn. bez faceta, chociaż nie do końca, bo mieszka ze mną młodszy syn lat 25, ale to co innego. Tym bardziej, że praktycznie sie mijamy. Ja pracuje na zmiany 24/48 lub 12/12, on tylko na rano. Ja mam poza tym dodatkową pracę więc w zasadzie nasze kontakty ograniczają się do rozmów przez telefon smile
Faktem jest, że wróciłam do życia dopiero niedawno, po trzech miesiącach spędzonych na terapii. Poznałam świetnych ludzi, dzięki którym znowu złapałam apetyt na życie.

Dwa, trzy razy w tygodniu śmigam na siłownię, uczę się jeździć na rolkach, spotykam się z koleżankami na piwko w naszej ulubionej Banialuce (wszystko po 4zł big_smile ).

A jak mi się zdarzy gorszy dzień, to zagrzebuję się w łóżku otulona moimi dwoma psami i poddaję się dogoterapii smile Poza tym staram się odpędzać myśli, że jestem stara i brzydka, które mnie czasem nękają i mówię sobie, że piękna już byłam, młoda już byłam, a teraz chcę być tylko bogata i ..... lecę puścić totka.

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

4

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

margolcia, bardzo mi się podoba Twoje pierwsze zdanie ze stopki smile

5

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Jestem w podobnej sytuacji, tylko ze mam psa i dwójkę dzieci. Związek rozpadł mi się miesiąc temu i teraz....cisza. Mam przyjaciół ale są daleko (dwa lata temu wróciłam do Polski). Najważniejsze ze by szukać nowych znajomych. Ludzi z którymi można wyjsć na kawkę, zakupy, porozmawiać, jakoś się oderwać od tej rutyny. Tak zrobiłam wcześniej i działa. Skąd jesteś?

6 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-07-16 11:54:19)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Przeszłam i ja swoją drogę krzyżową.
Założyłam tu swego czasu temat pt. "Z moich doświadczeń 'poradnik' dla samotnych". Zajrzyjcie, może znajdziecie coś dla siebie.

Podstawowe dla mnie sprawy to:
- niehamowanie uczuć. Wypłakać się, wywkurzać, wysmucić. Złe emocje będą wracać falami, ale coraz rzadziej i słabiej. Nawet po wielu latach mogą się odezwać. To jest NORMALNE, nie ma co się tego bać.
Jak się nic nie chce, tylko wyć z rozpaczy, to sobie na to pozwolić. Dwa-trzy dni wycia i zalegania w pościeli jeszcze nikomu nie zaszkodziły. Niech sobie będzie bałagan, niech sobie będzie pizza z baru na obiad, a Ty daj sobie trochę ulgowej taryfy. Odpocznij.
- świadomość i wiara, że WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY, tylko NIE OD RAZU
- dbanie o siebie jak o najlepszego przyjaciela albo ukochane dziecko. Jak najwięcej przyjemności, radości, choćby to były najdrobniejsze drobiazgi jak zagadanie do sąsiadek czy podarowanie małemu dziecku kamyczka. Może śmiesznie brzmi, ale te małe radości się sumują i dają "kopa" do życia. Dobre jedzonko, ładne ciuchy, basen... co kto lubi. Nie czekać na księcia tylko zrobić samej (samemu) sobie kolację przy świecach smile

Dużo o tym piszemy z koleżankami z innego wątku, więc można poczytać i może się zainspirować. Wszystko jest do odnalezienia po nickach.

Pozdrawiam!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

7

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
_v_ napisał/a:

margolcia, bardzo mi się podoba Twoje pierwsze zdanie ze stopki smile

big_smile a drugie nie ? smile

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

8

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

mam mieszane uczucia co do drugiego tongue

9

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Temat jest mi bliski. -v- podała przykłady na zagospodarowanie samotności, więc i ja się w to pobawię.
Wczoraj kino pod chmurką z sąsiadami. Dziś porządki w domu, pranie, nadrabianie gospodarczych zaległości z zabieganego tygodnia. Staram się znaleźć w tym przyjemność, choć nie są to moje ulubione zajęcia. Rano śniadanie, ale nie byle jakie. Uwielbiam celebrować posiłki. Zrobiłam sobie młodą kapustę z bułką tartą według przepisu zaprzyjaźnionej blogowiczki - pyyycha. Teraz kawka i relaks przed laptopem. Następnie prysznic, pachnące cynamonem mydło otrzymane w prezencie od bratowej (konsultantki firmy kosmetycznej i przezacna dusza). Potem skok na rower, bo to mój ukochany środek lokomocji, i rundka po mieście (dalej się dziś nie wypuszczam, bo deszcz i te słynne "niedyspozycje"): zakupy na obiad i rekonesans w sprawie kijów do nordic walking, na który mam ochotę od dłuższego czasu. Potem gotowanie obiadu: dziś kuchnia serwuje zupę ze świeżego groszku, który podobno już się w warzywniakach pojawił. Obiad gotuję zawsze na 2-3 dni. Następnie dokańczanie domowych prac (zaczęłam rewolucję w szafach - o mamma mia, skąd ja mam tyle ciuchów!?), a w wolnym czasie - wielka improwizacja. Możliwości jest sto: może jakaś impreza w mieście, bo trwa akcja "kulturalne lato" i ciągle coś się dzieje nawet na naszej skromnej prowincji. Może ploteczki przez telefon z przyjaciółką. Może wizyta u siostry. Może pisanie bloga (coś tam skrobię już od 10-u lat). Kilka meili też czeka na odpowiedź. Obowiązkowo jakaś lektura książkowa lub internetowa, bo bez tego żaden mój dzień nie może się obejść.
Życia już mi chyba zabraknie, żeby wreszcie zacząć: robić na drutach, tworzyć biżuterię, systematycznie jeździć na rolkach (niestety, na prowincji nie widuje się 40-latek na rolkach, co mnie dość mocno peszy - a nie powinno!), zapisać się na kurs masażu oraz kroju i szycia (na te ostatnie to i kasy mieć trochę trzeba). Ostatnio coraz częściej słyszę, że mam "podejście" do ludzi i nadawałabym się na psychologa, więc i o tym zaczynam marzyć. O regularnych studiach nie ma mowy, ale jakiś kurs, a potem fajny wolontariat... to by było niezłe... smile
Oprócz tego powinnam bardziej zadbać o zdrowie, bo daje mi o sobie znać, wziąć się za organizowanie sobie mieszkaniowej przyszłości (ileż można wynajmować?). Itede, itepe smile Wystarczy juz tego gadulstwa smile
Tak, że, Poniedziałkowa, jeśli będziesz sama dla siebie wystarczająco ważna, na pewno dobrze samotność wykorzystasz.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

10

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
margolcia napisał/a:
_v_ napisał/a:

margolcia, bardzo mi się podoba Twoje pierwsze zdanie ze stopki smile

big_smile a drugie nie ? smile

A ja czytając to drugie, rechoczę z uciechy. Choć oczywiście sprzeciwiam się całym sercem smile
Kota nie mam, a tak lubię... Ale w tym cały dowcip: nie mam też domu.
Może kiedyś...

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

11

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

P.S. Z książki i blogu pt. "Chustka" zaczerpnęłam sentencję "Celebruj życie". To moim zdaniem klucz do całej sprawy. "Chustka" wycisnęła z moich oczu wiele łez, wstrząsnęła, ale nie tylko tragizmem - przede wszystkim pięknem. Polecam, polecam, polecam! Po prostu podręcznik życia.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

12

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

-v----wszystko fajnie wygląda jak się mieszka w troszkę większym mieście,albo ma możliwość dojazdu. gorzej to wygląda jak się mieszka w malej mieścinie gdzie nie ma takich atrakcji jak aerobik,joga czy tym podobne, a w domu kultury zajęcia jedynie dla dzieci i młodzieży. Do kina, teatru daleko, po seansie,spektaklu nie będę miała jak wrócić do domu. Sąsiedzi- każdy ma swoje sprawy, rodzinę,dzieci i kontakt ogranicza się do dzień dobry i krótkiej wymiany zdań najczęściej na temat pogody. W miasteczku dwa skwery najczęściej oblegane przez miejscowych "pijusów' lub młodzież.Kawiarni brak.
wiem,ze w większych miastach inaczej to wygląda, można iść do kina, teatru, do parku,kawiarni itp.

13

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Sunflower, przepraszam, może powinnam być subtelna, delikatna, wyrozumiała, ale powiem Ci jedno: pieprzysz!
Jeśli lubisz być nieszczęśliwa, to proszę bardzo, ale nie dołuj innych.
Mój kolega mieszka na wsi, w każdej wolnej chwili wędruje po jakichś krzaczorach z aparatem fotograficznym, polując na sarny i bażanty. Ma szerokie zainteresowania, lubi też pisać i laski na Facebooku niemal mu się oświadczają.
Można? Można!
Przestać, kurna, jęczeć.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

14

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

sunflower30, moze powiem ostro, ale... zostan lepiej w swoim watku. nie trzeba nam tu marudzenia i wymyslania problemow ;>

15

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Piegowata proszę Cię przestań się wtrącać co chwilę w moje wypowiedzi. To jest forum i każdy ma prawo się wypowiedzieć . Ja przedstawiam swój punkt widzenia. To,że Twój znajomy lata po krzakach i to mu sprawia przyjemność to ok. Mnie to nie interesuje. Akurat to co mnie interesuje jest zbyt daleko ode mnie,abym mogła to robić tak często jak bym chciała.
Przedstawiłam swoja sytuację,a Ty na mnie naskakujesz.

16

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Bo napisałaś kiedyś z pytamiem, jak znaleźć radość, a odrzucasz każdą życzliwą radę.
Masz prawo pisać, ja też mam.
Współczuję Ci, ale ogarnij się. Czy Poniedziałkowej potrzebne jest użalanie się? Chce konstruktywnych podpowiedzi, chce poprawić swoją sytuację, chce żyć lepiej. Pomagasz jej?
Tobie też wielu napisało słowa ciepłe i życzliwe. Odrzuciłaś wszystkich.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

17

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

P.S. A któż Ci każe latać po krzakach? To tylko przyklad, że w każdych warunkach można wyskrobać coś dobrego, coś dla siebie. Jeden warunek: trzeba chcieć.
Nie lubisz krzaków, to wskocz w szpilki i ruszaj na podbój większego miasta smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

18

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Mam trochę wyrzutów sumienia, że tak ochrzaniam Sunflower, ale cholera mnie bierze, gdy obserwuję takie zjawiska. Sama kiedyś za dużo narzekałam, ale przeszłam swoje, spróbowałam coś z tym zrobić i przekonałam się, że jest to możliwe. Trzeba chociaż spróbować, zechcieć. A jeśli ktoś poza narzekaniem i szukaniem dziury w całym nic nie ma do zaoferowania - to widocznie tak lubi. To niech sobie znajdzie podobnych i jęczy razem z nimi.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

19

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Piegowata- oczywiście,ze możesz pisać co chcesz,ale widzę,ze nie potrafisz uszanować tego,ze ktoś ma trochę inny punkt widzenia od Twojego. To,ze ktoś lubi latać po krzakach i robić zdjęcia nie oznacza,ze wszyscy tak muszą. Ja lubię kino,teatr,ale z racji,ze mieszkam w malej mieścinie,a do tego typu rozrywek mam jakieś 60 km nie mogę sobie na to pozwolić, bo nie jestem zmotoryzowana, a środkami publicznymi ciężko,bo zazwyczaj nie mam powrotu ,albo jest tak późno,ze po prostu sama się boje,a i z pkp tez muszę jakoś dojść do domu.Fitness,joga, kurs czegokolwiek(tańca, językowy,komputerowy) tez jest poza moim zasięgiem z racji odległości.  i weekendy spędzam samotnie przed tv i kompem i książką.

20 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-07-16 14:26:17)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

To może warto poszukać pracy w większym mieście i się przeprowadzić?
Ale przecież w małych miasteczkach też można zapisać się na kurs czy jogę.
A może wysilić się trochę, zrobić to prawo jazdy i postarać się o samochód?
Raz na jakiś czas można nawet wyskoczyć do teatru gdzieś dalej, zanocować w hotelu - jaki problem? Mieszkańcy metropolii też nie co dzień chadzają na recitale.
Kombinuj, szukaj sposobu. Innej rady nie ma.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

21 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-07-16 14:25:41)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

W "malej miescinie" zwykle bywa duzo miejsca. Latwo o kawalek ziemi - mozna siezajac ogrodnictwem, mozna  fotografia, mozna znalezc jakieś hobby w rekodzielnictwie, mozna zaczac malowac czy rzezbic.

Nie trzeba byc do tego artystą.

(Albo mozna sie zaczac uczyc jezykow obcych tongue to zabiera mase czasu i daje sporą przyjemnosc big_smile (pozdawiam  mojego native speakera big_smile)

22

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

mam przeszkody zdrowotne jeśli chodzi o prawo jazdy.
Praca.......ogromnie cieszę się,ze wogole jakąś mam ,bo w tej sferze tez swego czasu miałam ogromne problemy. obecna nie jest moim marzeniem (sporo czasu tracę na dojazd,ale ze swojej pensji nie jestem w stanie utrzymać się sama w dużym mieście, nie byłoby mnie stać na mieszkanie,kredyt odpada ,bo go nie dostane) ale  najważniejsze,ze jest. Przeglądam oferty,wysyłam aplikacje,ale jak na razie nic.
nocleg w hotelu--nie stać mnie na takie atrakcje-bilet do kina czy teatru plus koszt doby hotelowej.

23

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Sunflower, ale w tym wątku rozmawiamy o Poniedziałkowej, a nie o Tobie. Z Tobą już przerabiałyśmy. Poniedziałkowa zadała tu pytanie nie o Twoje problemy, tylko co powinna zrobić dla siebie. Uszanuj to.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

24

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Iceni- ucze się języka,ale powoli przestaje mi to sprawiać radość. Uprawa ziemi, robotki ręczne- nie przepadam za tego typu rzeczami.

25

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Ok. zmykam.
Poniedziałkowa- bardzo przepraszam,ze popsułam Ci wątek swoimi wywodami.

26

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Dzięki, Pietruszka, słuszna uwaga, niepotrzebnie się wciągnęłam w dyskusję z Sun.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

27

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Może  narzekanie na wszystko to też swego rodzaju hobby?  big_smile

28

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Piegowata'76 napisał/a:
margolcia napisał/a:
_v_ napisał/a:

margolcia, bardzo mi się podoba Twoje pierwsze zdanie ze stopki smile

big_smile a drugie nie ? smile

A ja czytając to drugie, rechoczę z uciechy. Choć oczywiście sprzeciwiam się całym sercem smile
Kota nie mam, a tak lubię... Ale w tym cały dowcip: nie mam też domu.
Może kiedyś...

A ja już nie mam kotów sad Nie martw się Piegowata i dom się znajdzie, tylko najpierw musisz przygarnąć kota big_smile one wbrew głupim powiedzonkom przynoszą szczęście.

Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
                                                                                         
Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami...

29

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Warto też spróbować zaakceptować fakt, że żyjemy same. Mówię o akceptacji, że TERAZ, dzisiaj,  jest jak jest, przyjęciu na klatę tej rzeczywistości. Nie tupanie nóżkami i obrażanie się na cały świat, bo to jeszcze bardziej nakręca. Akceptacja smile

30

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Poniedzialkowa napisał/a:

Lata toksycznych związków, dziwnych znajomości za mną. Głównie uciekałam przed sobą w jakiekolwiek towarzystwo. Znałam masę ludzi.
Okoliczności, terapia sprawiły, że jestem sama. Głód miłości został niejako opanowany. Takiej, której nie dostałam za dzieciaka a szukałam u dorosłych, jako osoba dorosła.

No i stało się. Jestem sama. Poza mną pies, terapia i dojazdy na nią, praca w miejscu zamieszkania, własna firma i samotny kąt.

Uczę się być sama...

Nie umiem.
Jak robią to osoby zdrowe?
Jest piątek, przede mną samotny weekend.


Hmmm... co masz na myśli stawiając siebie jako osobę chorą, a ludzi którym bycie singlem po prostu "leży" jako zdrowe? Nie każdy potrzebuje "prawdziwej,głębokiej miłości" do bycia szczęśliwym i zadowolonym, wiele osób nie jest nawet w stanie jej odczuwać - ot, taka konstrukcja psychiczna, mnie zawsze dziwiło ilu ludzi wiąże się ze sobą bardziej ze względów czysto praktycznych niż powodowanych emocjami.

A że masz ten deficyt uczuć, i to już od dzieciństwa, sprawia że jesteś wymarzonym łupem dla wszelkiej maści toksyków, każdemu kto wpada w taką relację czegoś brakuje - miłości, szczęścia, bezpieczeństwa albo piątej klepki. Dobrze że starasz się dawać sobie radę z samotnością, ale nie radziłbym Ci oswajać się z tym stanem - możesz mieć całkiem udane życie, ale to uczucie braku i tak nie odejdzie. Traktuj je jako niechcianego lokatora którego kiedyś będzie można wreszcie wyrzucić na dobre, czego Ci życzę smile

A... i pozdrów psa big_smile

31 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-07-16 22:01:15)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Nigdy się nie zgodzę z tym, że oswajając i akceptując samotność, nie można jednocześnie pragnąć miłości. Nie, nie, nie.
Jest jednak różnica między cierpliwym czekaniem, otwartością na to, co życie przyniesie i cieszeniem się tym, co się ma, a rozpaczliwą, pełną bólu tęsknotą. To drugie jest chore, powoduje cierpienie.
Dodam też, że miłość... jest. Nikomu jej nie zabraknie, tylko przestańmy ją utożsamiać z jednym, jedynym jej rodzajem. Możemy kochać siebie i życie, a nawet powinniśmy, choć oczywiście nie jest to obowiązek.

Popieram swoje wywody cytatem ze świetnego blogu "Szczury i wadery":

"...prawdziwa miłość nie kłamie, nie manipuluje, nie zdradza, nie wykorzystuje (nowa wersja Listu św. Pawła do Koryntian wink. A na dodatek z jej przyjęciem nie trzeba zwlekać ani czekać na Magiczny Piorun. Ona już tu jest i na nas czeka. Jest w każdym życzliwym geście dobrego człowieka, w uśmiechu, serdeczności, bezinteresowności, w oparciu od bliskich, a czasem i obcych ludzi."

Tak jest. Tak po wielu przemyśleniach i ja rozumiem miłość. Z takim podejściem nigdy nie jesteśmy sami.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

32

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
margolcia napisał/a:

A ja już nie mam kotów sad Nie martw się Piegowata i dom się znajdzie, tylko najpierw musisz przygarnąć kota big_smile one wbrew głupim powiedzonkom przynoszą szczęście.

Oj, to muszę poszukać innego mieszkania do wynajęcia. Takiego, którego właściciel pozwoli mi "trzymać" w nim kota smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

33 Ostatnio edytowany przez Ozzy Da Frog (2016-07-16 22:36:48)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Piegowata'76 napisał/a:

Popieram swoje wywody cytatem ze świetnego blogu "Szczury i wadery":

"...prawdziwa miłość nie kłamie, nie manipuluje, nie zdradza, nie wykorzystuje (nowa wersja Listu św. Pawła do Koryntian wink. A na dodatek z jej przyjęciem nie trzeba zwlekać ani czekać na Magiczny Piorun. Ona już tu jest i na nas czeka. Jest w każdym życzliwym geście dobrego człowieka, w uśmiechu, serdeczności, bezinteresowności, w oparciu od bliskich, a czasem i obcych ludzi."

Tak jest. Tak po wielu przemyśleniach i ja rozumiem miłość. Z takim podejściem nigdy nie jesteśmy sami.


Tyle że jeśli dobrze rozumiem Autorkę, jej brakuje nie miłości w sensie metafizycznym, tylko takim banalno-ludzkim. Sorry, ale tego że nie masz do kogo się przytulić o pierwszej nad ranem nie załatwi to że o siódmej rano uśmiechnie się do ciebie pani ze spożywczaka. Może nawet będzie to szczery, serdeczny uśmiech, może i będzie tych uśmiechów i gestów mnóstwo na każdym kroku, ale TEJ JEDNEJ OSOBY to nie zastąpi - to jak konstruowanie Rolls-Royce'a z kawałków złomu znalezionych na poboczu.

34

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Wiem, wiem, ale nie chcemy chyba zgorzknieć na amen z tego powodu. Też mam czasem ochotę wyjść na ulicę z transparentem PRZYTUL MNIE smile Ale ostatecznie mogę się przytulić do kogoś bliskiego bez tych wszystkich damsko - męskich konotacji i jakoś tę potrzebę dotyku, bliskości zrekompensować. Niedawno koleżanka, zresztą mężatka i to całkiem szczęśliwa poskarżyła mi się, że jest okropnie spięta i zestresowana (ciężka choroba w rodzinie), że aż ją boli kark i ramiona. Zapronowałam jej pomasowanie szyi, pleców i ramion. Była mi bardzo wdzięczna.
Zaraz powie mi ktoś o seksie. To też da się zrobić bez ucieczki w pierwsze lepsze ramiona, choć na pewno ramiona są bardziej atrakcyjne.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

35

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Ale odbiegamy od tematu wątku. Chodzi przecież o "zagospodarowanie" czasu spędzanego samotnie, o uczynienie tego czasu znośnym, a nawet wartościowym i przyjemnym.
Z doświadczenia wiem, że to możliwe.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

36

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Ozzy Da Frog napisał/a:

Sorry, ale tego że nie masz do kogo się przytulić o pierwszej nad ranem nie załatwi to że o siódmej rano uśmiechnie się do ciebie pani ze spożywczaka. Może nawet będzie to szczery, serdeczny uśmiech, może i będzie tych uśmiechów i gestów mnóstwo na każdym kroku, ale TEJ JEDNEJ OSOBY to nie zastąpi - to jak konstruowanie Rolls-Royce'a z kawałków złomu znalezionych na poboczu.

Pewnie, że masz rację. I ta siódma rano nie zastąpi pierwszej rano... I pani ze spożywczaka nie zastąpi...
Sęk w tym, żeby nie zafiksować się na tej pierwszej rano i tym, że to tylko pani ze spożywczaka... a odnaleźć radość w zupełnie teoretycznie innych sytuacjach - szczerze? ja, jak wychodzę przed dom i widzę, że mam na szybie auta niespodziankę od ptaszka jakiegoś, to się cieszę big_smile kurde, do mnie przyleciał,  a nie do sąsiada big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

37

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Piegowata'76 napisał/a:

Wiem, wiem, ale nie chcemy chyba zgorzknieć na amen z tego powodu. Też mam czasem ochotę wyjść na ulicę z transparentem PRZYTUL MNIE smile Ale ostatecznie mogę się przytulić do kogoś bliskiego bez tych wszystkich damsko - męskich konotacji i jakoś tę potrzebę dotyku, bliskości zrekompensować.

No możesz smile I każdy może sobie jakieś luki w swoim życiu rekompensować smile Tylko że kompensowanie nie jest tym samym co zaspokojenie. Mogę sobie brak Harleya rekompensować Yamahą. Ale nie będzie to nigdy Harley. Dlatego zbieram na Harleya big_smile big_smile big_smile

38

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

To może być kwestia czy chcesz zagłuszyć to od czego uciekałaś czy być może czy chcesz się temu przyjrzeć.
Zagłuszyć - zająć się byle czym , przyjrzeć to bardziej tak jakby posłuchać.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

39

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Ozzy Da Frog napisał/a:

No możesz smile I każdy może sobie jakieś luki w swoim życiu rekompensować smile Tylko że kompensowanie nie jest tym samym co zaspokojenie. Mogę sobie brak Harleya rekompensować Yamahą. Ale nie będzie to nigdy Harley. Dlatego zbieram na Harleya big_smile big_smile big_smile

No, to są te słynne wybory smile Mógłbyś też tymczasowo popylać komarkiem wink
Ja na przykład jestem sama, a propozycji na jedną lub kilka nocy od czasu rozstania z byłym mi nie brakowało. Miałabym do kogo się przytulić, tylko co mi z tego, skoro to tylko na chwilę i bez głębszego uczucia? Chcę czegoś więcej od życia, więc cierpliwie sobie czekam, a czas czekania umilam na różne sposoby.
Pietruszka, ja przedwczoraj w g...o wlazłam smile Hurrraaaa, będę bogata!!! big_smile Wreszcie sobie kupię chałupę! big_smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

40

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Piegowata'76 napisał/a:

No, to są te słynne wybory smile Mógłbyś też tymczasowo popylać komarkiem wink
Ja na przykład jestem sama, a propozycji na jedną lub kilka nocy od czasu rozstania z byłym mi nie brakowało. Miałabym do kogo się przytulić, tylko co mi z tego, skoro to tylko na chwilę i bez głębszego uczucia? Chcę czegoś więcej od życia, więc cierpliwie sobie czekam, a czas czekania umilam na różne sposoby.
Pietruszka, ja przedwczoraj w g...o wlazłam smile Hurrraaaa, będę bogata!!! big_smile Wreszcie sobie kupię chałupę! big_smile


Na razie przymierzam się do 125-tki, Harley to niestety dopiero za 2-3 lata będzie dopiero w zasięgu big_smile Śmieszne jest to, że nie miałem ciągoty do motocykli od 16. roku życia kiedy się w nich na moment zakochałem na amen. A krótko po tym wpadłem w łapska czegoś co moja psycholog nazwała "depresją recydywną". Się z tego poskudztwa wyleczyłem, może nie w stu procentach, ale jednak jest o niebo lepiej niż kilka miesięcy temu. I w tym samym czasie ta młodzieńcza miłość wróciła smile Powiedziała mi że jedno może mieć związek z drugim.

I przechodząc po tej dygresji gładko do tematu wątku, to może to być dobry pomysł dla Autorki; poświęcić czas na zrealizowanie jakiegoś wielkiego marzenia, kupienie czegoś "specjalnego" na co trzeba będzie długo pracować; auta, łodzi żaglowej albo kilkumiesięcznej wycieczki dookoła świata. Jest jednak ten jeden wielki plus w byciu singlem - możliwość realizowania "głupich i dziecinnych" marzeń big_smile

41

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Piegowata'76 napisał/a:

Pietruszka, ja przedwczoraj w g...o wlazłam smile

Gratuluję !!! big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

42 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-07-17 15:12:09)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Ozzy Da Frog napisał/a:

Na razie przymierzam się do 125-tki, Harley to niestety dopiero za 2-3 lata będzie dopiero w zasięgu big_smile

Najlepsza będzie Shadow albo, za te samą cenę a o połowę młodszy, Aquila gv,  koników prawie 14, dwucylindrowa V-ka, oba  masywne i dostojne jak na tę pojemność smile  szczęśliwie mnie fiksacja na Harley'a ominęła, znajomy kupił sobie Fat Boya, nie powiem, wrażenie robi, ale pucować te chromy...nie dla mnie smile

I popieram pomysł znalezienia sobie pasji i zaangażowania w nią całej energii i wolnego czasu. I serca oczywiście smile  to też może być świetną okazją do poznania fajnych ludzi.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

43

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
gagatka0075 napisał/a:

Najlepsza będzie Shadow albo, za te samą cenę a o połowę młodszy, Aquila gv,  koników prawie 14, dwucylindrowa V-ka, oba  masywne i dostojne jak na tę pojemność smile  szczęśliwie mnie fiksacja na Harley'a ominęła, znajomy kupił sobie Fat Boya, nie powiem, wrażenie robi, ale pucować te chromy...nie dla mnie smile

Gagatka, dzięki za radę, zastanawiałem się między Shadow a Virago, choć od tej drugiej odrzucały mnie jej rozmiar i niemrawość, nie chcę być wyprzedzany przez tiry wink Ten Hyosung wygląda naprawdę zachęcająco, ułatwiłaś mi wybór.

A o chromy mnie się nie rozchodzi tylko o "duszę" tych maszyn big_smile Też nie mam ochoty pucować, moim marzeniem jest Night Rod. Wygląda jak pełne zaćmienie słońca na dwóch kołach, sam Sauron mógłby jeździć czymś takim big_smile

44

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Dziękuję Wam za tyle odpowiedzi.
Sprawia ulgę, że nie jestem sama w takiej sytuacji.
Oj, zainteresowań mam masę. Doba mogłaby być dłuższa. Jednak gdy się jest samemu, nie ma z kim dzielić tych radości. Muszę dać sobie czas na zalezienie nowych. Nie będzie to tym prostsze, bo przez terapię już nie ciągnie mnie do marud, toksyków, smutasów - choć sama miewam jeszcze podobne stany. Mój teraz, spowodowany jest chorobą afektywną dwubiegunową. Po prostu jak mózg mi szaleje, to lecę w dół i pasje, miłość do życia idą w odstawkę.
I w takim momencie napisałam ten wątek.
Dziś już jest nieco lepiej. W czwartek lekarz, będzie musiał pokombinować z lekami.
Przejrzę polecane przez Was blogi.
A teraz... lecę malować! smile

Dziękuję Wam.
Pies też Was pozdrawia smile

45 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-07-17 16:27:43)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Ozzy Da Frog napisał/a:

A o chromy mnie się nie rozchodzi tylko o "duszę" tych maszyn big_smile Też nie mam ochoty pucować, moim marzeniem jest Night Rod. Wygląda jak pełne zaćmienie słońca na dwóch kołach, sam Sauron mógłby jeździć czymś takim big_smile

Mnie też Night Rod urzekł najbardziej smile
Ale zmuszona jestem poprzestać na miłości platonicznej,  bo w tym kraju,  mając rodzinkę i zdroworozsadkowe podejście, nie będzie mnie na niego nigdy stać smile stąd moje poszukiwania w markopodobnych. Polecam jeszcze ewentualnie Daelima Daystar,  też niczego sobie.

Autorko, może jakieś zajęcia grupowe, choćby sportowe, w klubach fitness,  zumba, czy jak wspomniała _v_ , salsa. Rewelacyjne dla ciała i dla duszy smile Albo, jeśli malowanie, to jakiś kurs, na przykład nauka rysowania aktów,  z żywym modelem smile

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

46

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Teraz mam terapię grupową dla kobiet kochających za bardzo. Uwielbiam siłownię, którą rzuciłam dwa tyg. temu. Saunę. Książki, spacery z psem. Z wykształcenia jestem malarką, wyszywam obrazy z cekinów. Prowadzę firmę, mam terapię indywidualną. Na prawdę mam tyle pięknych rzeczy do zaoferowania sobie.
Tylko ta choroba...
A już było tak dobrze.
Po prostu po przeprowadzce odezwały się stare schematy. Lęk przed samotnością, chęć bycia z byle kim, byle by był.
Staram się kontrolować chorobę, lekarz musi mi pogrzebać w lekach i terapeutka wesprzeć i pomóc mi zrozumieć skąd to teraz się wzięło.

47

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Oj, nie daj się! Wiem, jak czasem kuszą stare nawyki.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

48 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-07-17 16:55:41)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Podobno takie choroby bywają ceną posiadania artystycznej duszy smile, bo za tym idzie ogromna wrażliwość.  I nie lubią rewolucji w życiu, to fakt. Ale dzięki Ci cywilizacjo za farmakologię. Pomyśl,  co by było, gdyby nie było skutecznych leków. Mam nadzieję,  że uda się szybko i szczęśliwie je dobrac i poprawić Ci nastrój smile

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

49

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Tia, dodktorek mi to uświadamiał, że artyści często tak miewają. Terapeutka daje mi nadzieje na wyzdrowienie, bo jej wydaje mi się, że ta moja choroba to raczej schematy z domu niż w pełni taka biologiczna natura - w moim przypadku. I całe szczęście, że są leki właśnie. Bardzo dobre. bo już funkcjonowałam świetnie. Dzięki nim i terapii w 4 miesiące uciekłam z toksycznego związku, założyłam firmę, stanęłam na nogi, przestałam się nienawidzić. Bardzo zmieniło mi się postrzeganie rzeczy w wielu sprawach.
W remoncie nowego mieszkania pomaga mi mój toksyczny ojciec, który bił, pił, wyzywał od maleńkości.
Jestem pewna, że to przez jego ciągłą obecność u mnie, wpadłam w to gówno z powrotem. Z każdym dniem czułam jakby wysysał ze mnie energię, chcąc mi ustawiać mieszkanie po swojemu. Zaczynając od wyboru koloru miednicy, po meble. Zwoził jakieś stare rupiecie bo jest rupieciarzem. Zamiast pomagać przeszkadzał.
Jestem pewna, że to przez to.
Terapeutka pewnie to potwierdzi.
Widać leki nie przetrzymują wszystkiego.

50 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-07-17 17:16:40)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Bo leki łagodzą nastroje, ale nie dodają hartu ducha i nie leczą psychiki na tyle, by mieć dużo pewności siebie i mieć.wyrabane na to, jaki jest ojciec i nie dać się jego rządom. Na to pomaga głównie terapia,  i to sporo chyba jeszcze przed Tobą.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

51

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

No właśnie.
Gdyby zrobiły ze mnie kukłę z sercem z kamienia, nie odczuwałabym po nich radości, zachwytu i smutku. A tak właśnie jest.
Po prostu nie uniosłam ciężaru jakim jest mój ojciec. Wiesz on już nie ma nikogo praktycznie. Gdyby nie to, że jest moim ojcem i czasami muszę spędzić z nim czas - lub nie muszę, byłaby to dla mnie osoba w którą stronę, nie chciałabym nawet spojrzeć.
Zawalczyłam o siebie ile mogłam. Kazałam mu tu więcej nie przychodzić. Powiedziałam, że nie powinnam ze względu na moją chorobe przebywać tak często w jego towarzystwie. I żeby nie przychodził nie zapraszany. A jak chce mi pomóc przy remoncie to niech wezwie hydraulika. A nie sam robi bo tylko pieprzy i się to przeciąga.
Niestety zrobiłam to dość późno, jak już ból wszedł i spanie po pracy, zero energii.
Powinnam wcześniej, jak już zauważałam spadek.

52

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Poniedzialkowa napisał/a:

W remoncie nowego mieszkania pomaga mi mój toksyczny ojciec, który bił, pił, wyzywał od maleńkości.
Jestem pewna, że to przez jego ciągłą obecność u mnie, wpadłam w to gówno z powrotem. Z każdym dniem czułam jakby wysysał ze mnie energię, chcąc mi ustawiać mieszkanie po swojemu. Zaczynając od wyboru koloru miednicy, po meble. Zwoził jakieś stare rupiecie bo jest rupieciarzem. Zamiast pomagać przeszkadzał.
Jestem pewna, że to przez to.
Terapeutka pewnie to potwierdzi.
Widać leki nie przetrzymują wszystkiego.


Też mam toksycznego "ojca", choć mój to raczej typ manipulatora niż przemocowca. Zawsze jak mi się wiodło, to się łasił, chyba tylko po to żeby swoim żałosnym znajomym zaimponować jakiego to ma fajnego i mądrego syna. Ale wystarczyło że podwinęła mi się noga to był zawsze pierwszy żeby wbić szpilę, tudzież kopnąć w de... Od ponad trzech lat nie mam z gadem żadnego kontaktu, na jego maile nie odpowiadam, nawet ich nie czytam, aktualnego numeru tel. do mnie nie ma. Cieszę się że nie wdałem się w niego.

Też polecam Ci się całkowicie odciąć, Dla takich ludzi każdy pretekst jest dobry żeby po raz kolejny komuś dokopać. Udaje że Ci pomaga żeby móc Cię dręczyć. Przykre jest mieć kogoś takiego za ojca, ale chyba lepiej jest się odizolować, mimo że to niby najbliższa rodzina, kontakt z nim Ci wyraźnie nie służy.

53

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Problem w tym, że zastępuje mnie w firmie raz w tyg. kiedy jadę do innego miasta na terapię. On siedzi w tym samym zawodzie. I zawsze, ale to zawsze wtedy, przed moim wyjazdem musi sie do czegoś dopier..olić! I zawsze wyjeżdzam w złym nastroju, a na terapii zasiadam rozedrgana, rozjuszona, mózg z waty i ciało jakby przygotowane na atak lwa.
Ten człowiek jak już otworzy twarz to żeby tylko coś dopier...olić, pretensjami rzucać, lub drwić i poniżać.
Zauważyłam, że przy nim zmieniam się w niego. Kiedyś, przed terapią nie umiałabym tak. I jakas eskalacja mi się włącza. Mówię mu jaki jest tępy, nic nie umie normalnie zrobić. Że jest brudasem i bałaganiarzem. Kur..a, zaczęłam się mścić na nim, traktować go jak gówno, bo już mogę. Odblokowuje się we mnie cała złość którą latami zbierałam i trzymałam, a która doprowadziła mnie do chorób.
Moje pierwsze wspomnienie z dzieciństwa: Leżę przy matce na podłodze a on ją kopie po brzuchu. Krzyczę "Nie rób tak, a jakby ktoś ci tak robił?!".
Jak mnie poychał, szarpał bił, wyzywał.
Nie umiem tego cżłowieka szanować.

54 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-07-17 17:54:27)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

A ja właśnie nie do końca się z taką teorią odcięcia zgadzam. Ale fakt, po toksycznej matce, oprócz kiepskiego charakteru,  mam też tzw. "twardą d**pę,  która pozwala mi na utrzymanie z nią kontaktów z jednoczesnym brakiem wrażliwości na jej gorzkie żale i próby manipulacji.
Ona też ma tylko mnie i siostrę,  w sumie może nawet robię to bardziej dla siory, beze mnie wszystko, czyli  opieka, lekarze, zakupy i fanaberie upiększające matki  spadlyby na nią, a to nie byłoby fair.
Ale w stanie,  jakim jesteś, Poniedziałkowa, do czasu wzmocnienia się, też lepiej by chyba było, byś ten kontakt zminimalizowala. Stanie się taką jak on też nie jest dobre. Najlepszy jest spokój i obojętność.

"Gdy się kogoś kocha, to kocha się całego człowieka, takiego jaki jest, a nie takiego, jakim by się go mieć chciało."
Lew Tołstoj

55

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
gagatka0075 napisał/a:

A ja właśnie nie do końca się z taką teorią odcięcia zgadzam. Ale fakt, po toksycznej matce, oprócz kiepskiego charakteru,  mam też tzw. "twardą d**pę,  która pozwala mi na utrzymanie z nią kontaktów z jednoczesnym brakiem wrażliwości na jej gorzkie żale i próby manipulacji.
Ona też ma tylko mnie i siostrę,  w sumie może nawet robię to bardziej dla siory, beze mnie wszystko, czyli  opieka, lekarze, zakupy i fanaberie upiększające matki  spadlyby na nią, a to nie byłoby fair.
Ale w stanie,  jakim jesteś, Poniedziałkowa, do czasu wzmocnienia się, też lepiej by chyba było, byś ten kontakt zminimalizowala. Stanie się taką jak on też nie jest dobre. Najlepszy jest spokój i obojętność.


Nie wiem o żadnej teorii odcięcia się, u mnie to była czysta praktyka big_smile Po prostu stwierdziłem że nie warto tracić czasu na osobnika który nigdy się mną nie interesował ani nie szanował. Rozumiem że opiekujesz się matką żeby nie zwalać wszystkiego na siostrę, też bym się gadem zajął gdyby była taka sytuacja, też bym nie podchodził do tego emocjonalnie. Na szczęście gad ma drugą żonę, niech się ona martwi w razie czego.

Poniedziałkowa - niestety "twardej de" nie masz, a Twój ojciec to wie, wyczuwa, i wali w czułe miejsca. Niedobrze że jesteś od niego zależna w jakiś tam sposób a na dodatek ma w rękawie kartę pt. "nikt mi już nie został". Podtrzymuję to co napisałem - odetnij się, w obecnym stanie to Cię ten człowiek tylko niszczy. Nie mówię że masz go już nigdy nie zobaczyć, ale najpierw musisz się doprowadzić do stanu równowagi. Nie można niestety podchodzić do pewnych spraw "na zimno" od tak, na zawołanie.

56

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Ozzy taka prawda, twardo odcinać. Tak staram się robić.
Przecież jak ja jeszcze z nimi mieszkałam przez rok czasu, 3 lata temu to ja praktycznie z łóżka nie wstawałam. Nie wiedziałam czemu, wiedziałam tylko, że depresja.
Jak wyjechałam do innego miasta, to zorientowałam się dzięki terapii i po tym, gdy zadzwonił to przez 3 dni odchorowywałam zwykły telefon. Zero siły, leżenie i bóle ciała.
W ogóle niesłychane to jest jak to moje ciało i psycha na niego reagują.

57

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Dobrze że się odciąłeś, dobrze zrobiłeś. Uratowałeś się dzięki temu.

58 Ostatnio edytowany przez Ozzy Da Frog (2016-07-17 20:04:32)

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.
Poniedzialkowa napisał/a:

Dobrze że się odciąłeś, dobrze zrobiłeś. Uratowałeś się dzięki temu.

U mnie nie było nawet w przybliżeniu takich hardkorowych sytuacji jak u Ciebie, uratowaniem się bym tego nie nazwał, raczej zadbaniem o własny komfort psychiczny. Mój ojciec to po prostu wampir energetyczny, bardzo nieprzyjemny ale w gruncie rzeczy niegroźny - jak komar.  Twój  jest za to naprawdę ciężkim przypadkiem, więc Ty musisz się ratować.

Przepraszam jeśli będzie to zbyt bezpośrednie, ale muszę o to spytać - czy Ty boisz się że mógłby zrobić Ci coś złego albo stać się jeszcze bardziej napastliwy jeśli zaczęłabyś całkowicie go unikać?

59

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Przestałam bać się że jeszcze raz mnie uderzy trzy lata temu, kiedy za namową grupy terapeutycznej, po kolejnej agresywnej fizycznie akcji, poszłam na policję i załatwiłam dzielnicowego i kuratora. On się boi tylko mocniejszych rangą. Pizdą do tej pory mnie nazywa, a jak mu się odwdzięczam podobnymi epitetami to mówi mi że mi jebnie, i to w moim domu mi to mówi. Spróbowałby tylko. Od razu dzwonię na policję. Nie dzwoniłam całe dzieciństwo bo mi matka nie pozwalała.
Czego się boję?
...
Że będę potrzebowała jego łaski jeśli chodzi o firmę. Jakąś pomoc. Staram się robić tak, żeby we wszystkim być samodzielną. Od załatwiania spraw z ZUSem po szpachlowanie dziur w ścianach.

60

Odp: Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Starzy wychowywali mnie w lęku - że ludzie źli, że sobie bez nich nie poradzę. I terapia robi robotę bo się odpępawiam. Problem w tym, że to oni nie chcą się odpępowić ode mnie.

Posty [ 1 do 60 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Nie wiem jak być "zdrowo" samej.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021