Witam
Pewnie to zabrzmi dziwnie ale nie potrafię współczuć komuś czegoś. Inni to tak przeżywają dosłownie się wczuwają w ich sytuację ja tak nie potrafię. Ja nic nie czuję jedynie spokój jak by to było normalne może jakąś odrobinę jakiś smutek a może to tylko świadomości że komuś coś się wydarzyło i próbuję mu współczuć ale to nie to samo.
Brak empatii koleżanko - niestety niektórzy z nas tak mają, a z czego co wiem, to możemy reagować logicznie na pewne sytuacje, żeby po prostu podciągać na duchu
3 2016-07-03 22:05:39 Ostatnio edytowany przez La.ranaloca (2016-07-03 22:06:16)
Współczucie to nie to samo co empatia. To nie synonimy.
imienko - może problemem nie jest nieodczuwanie współczucia, a nieumiejętność odczytywania własnych uczuć?
Swoje odczucia mam strach, miłość, stres itp . Więc umiem odróżnić. Empatia może i też nie czuję. Choć zawszę próbuję na miejscu tego kogoś się znaleźć w wyobraźni. Może to jest dlatego że jestem flegmatyczką z natury spokojna cicha zamknięta w sobie kiedyś chodź nad tym pracuję
a komu chcesz współczuć?
Nie współczujesz.
A potrafisz się wczuć w czyjąś sytuację? Jeśli nie, to brak Ci również empatii.
Jeśli bardzo Ci to przeszkadza, możesz się tego nauczyć. Poszukać dobrego terapeuty i to wyćwiczyć.
Badałaś się może kiedyś pod kątem Zespołu Aspergera?
mozesz powiedziec ile masz lat i czy zawsze tak bylo?
ja mam to samo, nie obchodzi mnie los innych ludzi jeśli coś bezpośrednio mnie nie dotyczy , np. jeśli umiera któs bliski ze strony koleżanki, czy znajomych, czy stało się cos złego, to też nie odczuwam współczucia, co innego jeśli coś wydarzy się w gronie najbliższysz. Ogólnie to każda sytuacja z życia dalszych osób nie bardzo mnie nawet interesuje, to kto z kim śpi, ile zarabia, co ma w domu itd. jeśli kogoś spotykam i mówi ;A słyszałaś ten, czy ta miała wypadek, albo tamten zdradził żone, to odpowiadam, aha i nawet nie drąże tematu bo nie wzbudza to we mnie żadnych emocji.
9 2016-07-04 11:33:48 Ostatnio edytowany przez Husky (2016-07-04 11:34:53)
Pytanie, czy nie umiesz wobec ludzi przypadkowych, np kiedy usłyszysz coś tak "abstrakcyjnego" jak istnienie głodu w Afryce, czy doświadczasz takiej znieczulicy na codzień. Czyli, że na twoich oczach ktoś ma wypadek, kona w męczarniach, a ty na to nic.
A masz jakąś chociaż jedną bliską osobę, której samopoczucie Cię interesuje?
nie masz empatii po prostu. Ja umiem współczuć ale dopiero jak ktoś jest dla mnie bliską osobą, inaczej to nie mam nawet potrzeby żeby się wczuć
To ja chyba jestem nienormalna, bo się przejmuję każdym bez wyjątku.
Np. do tej pory martwię się o zaginioną Iwonę Wieczorek, a minęło już prawie 6 lat od tego wydarzenia.
Jak komuś się dzieje krzywda, to też to przeżywam.
Wydaje mi się, że brak współczucia i empatii świadczy o pewnych zaburzeniach. Warto to zbadać i nad sobą pracować.
Ja mam dokładnie tak samo. Nie umiem współczuć komuś nawet śmierci bliskiej osoby. Oczywiście w rodzinie jak się komuś coś przykrego wydarzy, to mam to na uwadze, zapytam, pogadam i nie mogę powiedzieć, że mi to nie leży w żaden sposób, bo oczywiście tak nie jest, ale współczuć nie potrafię. Co to w ogóle da, że ja się jeszcze tym przejmę? Rozwiąże to sytuację w jakiś sposób? Raczej nie. Ktoś potrzebuje pogadania, albo wsparcia, to je dostanie, ale nie jest to u mnie równoznaczne ze współczuciem.
No właśnie ja też tak mam...ogólnie chyba mało emocjonalny ze mnie gość,nie wiem czy są wydarzenia,który wywołałyby u mnie skrajne emocje.Nie potrafię się niczym bezgranicznie zachwycić,ani zasmucić.Jeśli chodzi o śmierć,to przykro mi było,kiedy byłem pierwszy raz na pogrzebie,od tamtej pory,wiem,że śmierć,to naturalna kolej losu i czym tu się martwić...nie wiem jak to będzie w przypadku najbliższych mi osób...
14 2016-07-04 12:30:08 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2016-07-04 12:30:32)
Jak ktoś wcześniej zaznaczył mogą to być objawy Zespołu Aspergera. Inna sprawa, że to cecha idealnego pracownika korporacji i warto w tym kierunku pokierować swoją karierą ![]()
15 2016-07-04 16:28:15 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-07-04 16:29:13)
wiele osób nie potrafi współczuć obcym ludziom ani tym, z którymi nie łączy ich żadna wieź emocjonalna. Nie jesteś więc odosobnionym przypadkiem. Tyle wokół atakuje nas zła, że czasem nawet lepiej się wyłączyć, zeby nie oszaleć.
Ja współczuję głownie zwierzętom, jestem w stanie zaangażować się emocjonalnie bardzo a nawet poświęcić czas, zasoby itp. Ludzie jakoś mniej mnie zajmują.
Ja współczuję głownie zwierzętom, jestem w stanie zaangażować się emocjonalnie bardzo a nawet poświęcić czas, zasoby itp. Ludzie jakoś mniej mnie zajmują.
Zgadzam się. Na ludzi w większości nie warto, aż tak poświęcać się emocjonalnie - dopóki to nie są ludzie, którzy na to zasługują.
jak to mawia pewien mój znajomy - bo ludzie w większosci to ch*je są. Jesteś dobry dla innych to zamiast podziękować, bez skrupołów wykorzystają.
Coś w tym jest. Boleśnie przekonałam się o tym wielokrotnie.
Moim zdaniem empatia i współczucie stały się towarem marketingowym, przez co wiele osób czuje obligatoryjnie, że musi coś odczuwać.
Co dzień, jesteśmy bombardowani różnymi tragediami od tych wielkich, wojny, zamachy, katastrofy, po apele i prośby o pomoc.
Nie da się współczuć i przejmować się tym wszystkim, tak aby zachować równowagę psychiczną. Z czasem, przywykamy do złych wiadomości i wcale nie oznacza to, znieczulicy. Takie zachowanie jest zwykłym, mechanizmem obronnym.
Empatia, tutaj często oznacza pomoc, jesteś empatyczny, pomagasz dzieciom, chorym, zwierzętom i znowu, nie da się pomóc każdemu.
Z obserwacji powiem, że zaobserwowałam przedziwną sprawę, np. na FB wielu moich znajomych laikuje, udostępnia i w komentarzach " wspiera " apele charytatywne. Są tacy empatyczni i współczujący, normalnie serce na dłoni. W rzeczywistości wcale tacy nie są a wręcz, odwrotnie.
Na FB płaczą nad skatowanym pieskiem, ale jak im na posesje wejdzie bezdomna psina, kopa sprzedadzą i kijem pogonią.
Ot, takie podwójne standardy.
Zdecydowanie wolę szczere słowa, niż fałszywą empatie i współczucie.
Zespołu Aspergera tego nie mam w sumie nie mam objawów na ta chorobę. A brak empatii czy współczucia nie oznacza od razu choroby.
Byłam na pogrzebie siostry mojej koleżanki na prawdę smutno mi było na następnym również. Może tak jak mówicie z rzeczy banalnych albo obcych osób nie potrafię współczuć.
diana-1971 Masz wiele racji, nawet nie wpadłam na to. W TV czy gdzieś publicznym miejscu ciągle nas bombardują i mamy tego dość.
Byłam na pogrzebie siostry mojej koleżanki na prawdę smutno mi było na następnym również..
Więc czujesz współczucie i empatię.
W czym problem?
Na przykład jak komuś coś się stanie to nie czuję tego jak by było to normalne
Przyjmujesz sprawy chłodno. Uwierz mi to naturalne zachowanie. Większość ludzi odczuwa silniejsze emocje jedynie w odniesieniu do najbliższych.
Może wejdź na tę stronę: https://www.siepomaga.pl/pomocdlalukasza i przeczytaj o Łukaszu albo parę innych historii... są wzruszające, nie można przejść obojętnie.
pozdrawiam
Dusia123 wybacz, ale do potrzebujących chorych, prędzej można poczuć litość, niż współczucie i empatię.
Właśnie taki jest marketing zbierania na chorych.
Od razu zaznaczę, nie chodzi że, potępianie zbiórki, tylko wmawianie uczuć, których większość ludzi nie czuje do obcych, nieznajomych osób.
Gdybyś była w takiej sytuacji diana-1971, zapewne nie mówiłabyś o marketingu zbierania na chorych.
Ja się nie lituję, ja szczerze współczuję, ale też kilkoma złotymi od których nie zbiednieje, być może wywołuje uśmiech na twarzy tego człowieka.
A litość i współczucie to emocje, które stanowią o empatii właśnie!
Pierwsza lesza def. empatii z netu:
Zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza).
Wpłata kilku złotych na walkę człowieka z chorobą, spakowanie dzieciom z ubogiej rodziny prezentu na święta bożego narodzenia to dla mnie NIE LITOŚĆ, pożalenie się nad nim i zrobienie z niego maluczkiego, bo może za chwilę umrzeć i zostawić dwulatka, który nie będzie pamiętał jak wygląda jego ojciec, a wsparcie w walce. Prosić o pomoc, opisywać swoje problemy publicznie to dla wielu chorych bariera, a jednak dzięki takim akcjom czyjaś matka, ojciec, dziecko mogą nadal żyć.
A przy okazji życzliwość dla innych, drobna pomoc (a uważam, że wpłata np. 5 czy 10 zł to drobna pomoc) pozwala nam samym poczuć się szczęśliwymi.
pozdrawiam
A przy okazji życzliwość dla innych, drobna pomoc (a uważam, że wpłata np. 5 czy 10 zł to drobna pomoc) pozwala nam samym poczuć się szczęśliwymi.
pozdrawiam
I to zdanie jest kwintesencją całego bla bla o współczuciu i empatii. Pomagasz, nie z wyższych pobudek wobec chorych, biednych. Pomagasz dla własnego samozadowolenia, podbudowania swojego ego i uciszenia wyrzutów sumienia.
Nie znasz mnie, a zakładasz czy była / nie byłam w danej sytuacji.
Co do definicji:
Zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość (empatia poznawcza)."
Pierdzielenie o Szopenie, ładne słówka z których, nic nie wynika. Jak to mówią, najedzony, głodnego nie zrozumie.
Powiedz mi, jak wybierasz osobę która zasługuje na te 5 - 10 zł ? Dlaczego z tysięcy innych, wspierasz jednego, dwóch, dziesięciu szczęśliwców ? Pytana retoryczne.
Nie da się wspomóc wszystkich, ale można uszczęśliwić siebie świadomością - och, jaka jestem dobra i lepsza od innych.
jest taka teoria w psychologii, że właśnie pomaga się nie z żadnego altruizmu, tylko dla zaspokajania własnych potrzeb.
np. potrzeba bycia uznanym za bohatera i człowieka, który zawsze wszystkich ratuje może nawet doprowadzić do śmierci danej osoby (wskoczenie do wody za topielcem, wejście do płonącego budynku) - taka potrzeba może być silniejsza niż instynkt samozachowawczy.
Nie pamiętam niestety jak ta teoria się nazywa, a nie mam teraz czasu tego sprawadzić.
Droga Diano czytaj ze zrozumieniem to doczytasz się ze uśmiech na twarzy takiego człowieka wywołuje równiez mój uśmiech, to daje mi szczęście
nie lituje się, nie stawiam w lepszej pozycji i uważam że każdej z nas zarówno Tobie jak i mnie może przytulić się to samo. Nie znasz mnie a napisałaś z jakich pobudek pomagam, Wierz mi wpłata tych kilku złotych nie czyni mojego dnia zajebistym, mogę przyczynić się choć trochę do tego by ktoś przeżył to to robię. Prawda jest ze wszystkim nie pomogę, ale gdyby każdy myśl w prezentowany przez Ciebie sposób co do wyboru to większość tych ludzi byłoby dziś na cmentarzu.
Ps. Zdanie o dowartościowania się przez pomoc jest w moim przypadku nieprawdziwe ![]()
30 2016-07-07 17:20:52 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-07-07 17:30:16)
Nie da się wspomóc wszystkich, ale można uszczęśliwić siebie świadomością - och, jaka jestem dobra i lepsza od innych.
Pełna zgoda.
Często podstawą pozornie empatycznych gestów jest zawoalowana chęć dowartościowania się, poczucia się kimś lepszym, bardziej wartościowym, bo wspomaga się potrzebujących. W rzeczywistości takie zachowanie nie ma nic wspólnego z empatią, bo osoby wspierające potrzebujących nawet przez moment nie współodczuwają cierpienia drugiego człowieka, ale koncentrują się na własnym samopoczuciu, które poprawia im wygospodarowanie paru złotych na szczytny cel. Oczywiście, nie jest to normą, bo wśród udzielających wsparcia innym są osoby, którym rzeczywiście leży na sercu ulżenie i wsparcie innych.
Na forum można zauważyć osoby, które starają się pomóc innym w rozwiązaniu ich problemów, udzielając wsparcia i zrozumienia w trudnych sytuacjach, służąc radą, wiedzą i własnym doświadczeniem. Część z nich z pewnością współczuje i chce pomóc, ale część zwyczajnie karmi swoje ego i podbudowuje poczucie własnej wartości.
Imienko, nie przejmuj się, że nie odczuwasz wyraźnie i zawsze emocji i stanów uczuciowych innych ludzi. Każdy człowiek jest inny i każdy dysponuje określonym poziomem empatii. Jak każda ludzka cecha i empatia ma swój rozkład normalny i większość osób mieści się w "przeciętnej". To prawda, że są osoby zero-empatyczne, ale nie sądzę, żebyś do nich należała, bo wówczas twoje wątpliwości nie pojawiłyby się w tym wątku
Osoby pozbawione empatii to osoby z zespołem aspergera i autyzmem, ale także osoby z zaburzeniami osobowościowymi: narcystycznymi, borderline i psychopatycznymi. Chociaż uwierz mi, że osoby z zaburzeniami osobowościowymi potrafią świetnie maskować swoje braki w empatii emocjonalnej i udawać, że dobro innych leży im na sercu.
Do mnie "wplata kilku zlotych" na szczytne cele zupelnie nie przemawia. Sama wlasnie tak wpłacam nie dlatego, ze jakos komus współczuję, tylko zostałam zhaltowana na ulicy przez dzialaczy danych organizacji. Owszem, organizacj, których dzialalnosc mi sie podoba, ale jedyne moje wsparcie to ustanowienie direct debit na co miesieczny przelew 5 £ i tyle.
Tak samo moglabym te pieniadze wrzucic do czyjejs skarbonki - to naprawde zaden wysilek. I jak dla mnie zadna satysfakcja.
Natomiast podziwiam ludzi, ktorzy potrafia samotna osobe zaprosic na swieta, ktorzy bezinteresownie oddaja krew albo sa na liscie dawcow szpiku, podziwiam ludzi, ktorzy potrafia zatrzymac samochod, wysiasc i pomoc starszej osobie przejsc przez ulice.
I podziwiam osoby, ktore potrafia rozmawiac z bezdomnymi, usmiechac sie do nich i mowic dzien dobry. Podziwiam takie osoby poniewaz wciaz nawet w "żulu" dostrzegaja czlowieka.
Ps. Zdanie o dowartościowania się przez pomoc jest w moim przypadku nieprawdziwe
Nie znam Cię i nie oceniam Twoich pobudek.
Chodzi mi bardziej o fakt, że na hasłach o empatii i współczuciu jest zbudowany ogromny biznes. Na akcjach charytatywnych, fundacjach, stowarzyszeniach zarabia się grube miliony. Bogaci tego świata, nie bawili by się w pomaganie, gdyby nie szło na tym zarobić. Na końcu tego łańcucha, są benefisanci na których idą datki.
Nie myśl, że chcę zniechęcić Ciebie lub kogokolwiek do pomocy, nie w tym rzecz. Uważam tylko, że w dzisiejszych czasach uczucia wyższe, stały się towarem, wyrażanym w złociszach przekazanych na szczytny cel.
Jak ktoś tutaj zauważył, łatwiej jest wziąć udział w jakiejś zbiórce, niż dostrzec potrzebującego w swoim otoczeniu.
Co robić aby nie było to wykryte przez innych?
Tak jak inni "potrafią świetnie maskować swoje braki w empatii emocjonalnej i udawać, że dobro innych leży im na sercu."
Jeżeli interesuje Cię maskowanie to obserwacja i powielanie wzorca. Trzymasz się utartego schematu, jesteś w tym konsekwentna. Nie wywyższaj się w działaniu przy tym, jedynie delikatnie okazuj, niby mimo chodem, że również jesteś aktywną uczestniczką danego zachowania ale nieco na mniejszą, stonowaną skalę.
Imienko, mam wrazenie, ze konstruujesz sobie jakis problem.
Chcesz odpowiadac jakims wzorcom, o ktorych wydaje Ci sie, ze sa od Ciebie oczekiwane.
Nie tedy droga do siebie i swoich uczuc! To zaprowadzi Cie z calkowita pewnoscia na manowce. Przyjmiesz jakas role, zeby odpowiadac wyobrazeniom otoczenia i swoim wlasnym i bedziesz ja grac, oddalajac sie coraz bardziej od siebie.
Emocjonalne wybuchy, cierpienie, gdy cierpia inni, wylewanie lez, itd. nie jest zadna empatia tylko wyrazem niezrownowazenia emocjonalnego.
Nie trzeba wcale czuc smutku, jesli innym zdarzy sie cos zlego, nie trzeba z nikim cierpiec. Skad to wyobrazenie?
Empatia to nie jest emocjonalnosc! Empatia to glebokie zrozumienie uczuc innego czlowieka, co nie znaczy, ze sie je samemu musi czuc. To nawet byloby szkodliwe dla wlasnej zdolnosci pomocy w trudnych sytuacjach, bo jesli jest sie samemu silnie zaangazowanym emocjonalnie, to nie ma sie mozliwosci trzezwego ocenienia sytuacji. Emocje zazwyczaj wypaczaja nasza ocene rzeczywistosci.
Empatia nie oznacza rowniez, ze trzeba koniecznie cos robic, ustawiac se w pozycji ratujacego.
No i jak juz tu napisano, nie jest empatia dawanie datkow, zeby ulzyc swojemu sumieniu. Nie trzeba tez wiecznie przejmowac sie calym swiatem, a przede wszystkim nie tym, co nam serwuja media.
Wiesz co najbardziej pomaga innym ludzim, gdy nie daja sobie rady z wlasnymi emocjami? Po prostu bycie przy nich, nawet bez slowa, ale z tym zrozumieniem ich cierpienia i otwartym sercem, co nie powoduje wlasnego cierpienia i trudnych emocji, tylko czucie i akceptowanie emocji i uczuc innych. W pierwszym momencie wytrzymanie tego, ze ktos cierpi! Zaakceptowanie tego, co jest - bez potrzeby natychmiastowej zmiany uczuc innego czlowieka. Bycie z z tymi emocjami drugiego, pozwolenia na ich przeplyniecie.
Nie mowie oczywiscie o sytuacjach, gdzie potrzebna jest natychmiastowa reakcja, zeby zapobiec jakims szkodom. Nikt empatyczny nie bedzie sie przeciez bezczynnie przygladal, gdy na jego oczach jest katowane zwierze czy dziecko.
Potrzeba natychmiastowego lagodzenia cierpienia innych wskazuje raczej na to, ze ma sie w sobie wlasne jeszcze nie rozwiazane bolesne emocje, ktore moga byc uruchomione przez te sytuacje u innych i czemu chce sie zapobiec, starajac sie zlikwidowac te emocje u innych.
Nie ma zadnych standartow, co i kiedy powinnas czuc. Akceptuj to, co jest u Ciebie. Jesli cos czujesz, jest ok, jesli nic nie czujesz, to tez jest w porzadku. Nasze emocje maja swoja wlasna logike i zazwyczaj, jesli nie sa wypaczone, sa bardzo szczere i wskazowka dla oceny sytuacji.
Ja czesto miewam sytuacje, ze nie czuje zadnego wspolczucia w sytuacjach, gdy moze inni by tego oczekiwali. Malo tego, zdarza mi sie nawet wtedy czuc irytacje. Najczesciej zdarza mi sie to w sytuacjach, gdzie to cierpienie innych jest forma manipulacji emocjonalnej, gra ego, ktore dodaje sobie waznosci poprzez ustawianie sie w cierpietniczej pozycji.
Na zewnatrz mozesz oczywiscie prezentowac konwencjonalne zachowania, jakich sie ogolnie oczekuje. Ja twierdze, ze wiekszosc ludzi tak robi i nawet sobie z tego nie zdaje sprawy. To taka gra spoleczna, ktora ma nawet swoja racje, bo przez to swiat jest dla nas bardziej obliczalny. To zaspokaja nasza potrzebe spolecznej stabilnosci. Ale nie przesadzaj z tym, zebys nie zaczela sama wierzyc w role, ktora grasz.
Ty jestes na tyle swiadoma, ze zauwazasz to, ze niekoniecznie zawsze odpowiadasz konwencjom. To bardzo dobry znak. Zostan szczera w stosunku do siebie, na zewnatrz zaspokajaj potrzeby Twojego otoczenia na tyle, na ile pozwala to jeszcze unikac jakichs atakow i wymowek z jego strony, bo po co sobie komplikowac zycie. Czyli powiedz czy zrob cos, czego inni oczekuja, ale nie musisz przy tym oczekiwac od siebie, ze ma za tym stac jakies mocne uczucie.
Co robić aby nie było to wykryte przez innych?
Tak jak inni "potrafią świetnie maskować swoje braki w empatii emocjonalnej i udawać, że dobro innych leży im na sercu."
Nic nie robić. Bądź sobą. Dlaczego chcesz nakładać maskę i udawać współczucie? Nie ma chyba nic gorszego jak fałsz, zwłaszcza tam, gdzie już dzieje się krzywda.
Do mnie "wplata kilku zlotych" na szczytne cele zupelnie nie przemawia. Sama wlasnie tak wpłacam nie dlatego, ze jakos komus współczuję, tylko zostałam zhaltowana na ulicy przez dzialaczy danych organizacji. Owszem, organizacj, których dzialalnosc mi sie podoba, ale jedyne moje wsparcie to ustanowienie direct debit na co miesieczny przelew 5 £ i tyle.
Tak samo moglabym te pieniadze wrzucic do czyjejs skarbonki - to naprawde zaden wysilek. I jak dla mnie zadna satysfakcja.
Natomiast podziwiam ludzi, ktorzy potrafia samotna osobe zaprosic na swieta, ktorzy bezinteresownie oddaja krew albo sa na liscie dawcow szpiku, podziwiam ludzi, ktorzy potrafia zatrzymac samochod, wysiasc i pomoc starszej osobie przejsc przez ulice.
I podziwiam osoby, ktore potrafia rozmawiac z bezdomnymi, usmiechac sie do nich i mowic dzien dobry. Podziwiam takie osoby poniewaz wciaz nawet w "żulu" dostrzegaja czlowieka.
Tylko widzisz, czasem dla kogoś te kilka złotych jest cenniejsze niż wszystkie słowa świata - kiedy właśnie od pieniędzy zależy czy ktoś podejmie się jego leczenia, a pośrednio ratowania życia, czy też nie.
Z drugą częścią Twojego posta zgadzam się w pełni. Gest, który wymaga poświęcenia swojego czasu, uwagi, poddania się procedurze dawstwa szpiku czy oddanie krwi - to nigdy nie jest czymś, co można nazwać pójściem na łatwiznę. Powiedzieć można wszystko, ale to nie słowa, a czyny pozwalają nam poznać człowieka.
To teraz zrozumiałam że nie jest to jakieś złe i jest to nawet normalne.
Ostatnio była taka sytuacja jak nowy znajomy zwierzył mi się z czymś oczywiście nie zbyt dobrego a ja się uśmiechałam. Cieszyłam się że mi mówi takie rzeczy jednak ma do mnie zaufanie, niestety inni to odbierają że z tej ich sytuacji się cieszę. Nawet nie za uwarzyłam tego że się uśmiecham.