Paulla28 napisał/a:a jak myślicie czy jeśli facet ogląda porno dwa razy w tygodniu to już uzależnienie? bo mój oglada tak właśnie mniej więcej raz, dwa razy w tygodniu. Troche mnie to martwi, ale chyba to też moja wina bo ja w ogóle od paru miesięcy nie mam ochoty na seks i narzeka z tego powodu, ulegam tak raz w tygodniu, kiedy już bardzo naciera. Nie wiem co się ze mną dzieje bo jest bardzo atrakcyjnym facetem i moje uczucia się do niego nie zmieniały, nie choruje i nie biore anytykoncepcji, jesteśmy razem dwa lata.
to normalne wg mnie, jak nie ma możliwości inaczej się zaspokoić przez seks. Nie rozumiem jednak co się u Ciebie zmieniło i myślę, że powinnaś się zastanowić, co się stało i co jest podstawą i dlaczego z nim jesteś.
Ja też mam problem, ale bynajmniej nie z kłamstwami. Mój facet jest bardzo szczery, ja nie jestem też taka, że boję się prawdy i chcę czegoś nie wiedzieć.
Mój facet lubi oglądać pornosy i to nagminnie, czego nie rozumiem, bo ja jestem praktycznie zawsze chętna (może poza 1-2 dniami w miesiącu). Rozumiałam to zupełnie jak mieliśmy związek na odległość. Rozumiem też, jak wyjeżdżam na parę dni. Ale nie jak jestem poza domem może parę godzin. Mamy bardzo podobne libido, co 1-2 dni chce nam się seksu. Wczoraj strasznie się zirytowałam. W bodaj piątek uprawialiśmy seks, w sobotę nie. W niedzielę rano miałam ochotę i on raczej też. Ale chciałam na 10.30 pojechać na ćwiczenia i wrócić do domu o 12.00 i zapytałam, czy może się nie masturbować w tym czasie, to odrzekł, że nie mam mu mówić, kiedy może a kiedy nie może. No i tak też zrobił.
Generalnie seks jest ok, ale ma często problem z dojściem i seks zazwyczaj trwa długo, 30 min do godziny, przy czym on często w ogóle nie próbuje dochodzić, mówi, że mu się nie chce, tylko zajmuje się mną (z erekcją problemu brak). A jak już próbuje, to często po parę razy, bo mu nie wychodzi. A często po godzinie, dwóch staje mu znowu i wtedy chce dojść i się masturbuje albo koło mnie i ja mu pomagam, albo jak nie jesteśmy razem to się masturbuje do pornosów. Od czasu do czasu to jest dla mnie ok, ale na dłuższą metę to jest strasznie frustrujące, że nie może/nie chce we mnie dojść. Czasem dochodzi, nie powiem, że w ogóle.
Ale często mam wrażenie, że muszę go 'ubiegać'. Czyli np. mamy seks załóżmy w poniedziałek rano i jeśli np. we wt. rano nie będziemy się kochać, bo np. nie ma czasu, to on sobie wieczorem zwali, jak będzie mógł - a raczej przed wieczorem, zanim wrócę. Wtedy wieczorem, kiedy jest czas i ja chcę, to jemu się nie chce, bo już sobie zwalił. No i to jest czasem tak, że np. ja wracałam z pracy o 19, on o 17, więc miał trochę czasu dla siebie, zwalił sobie i potem już mnie nie chce, a jak, to tak bardzo z łaski mi palcówkę zrobi. Albo ja miałam do pracy na 9, a on na 10. Albo mówi, że się masturbował i mu się nie chce. I jeśli tego nie 'przypilnuję', żeby ze mną miał seks w standardowych odstępach, to nie uczeka potem pół dnia, a ja potem muszę czekać 24 h żeby mu się zachciało i jeśli znów nie 'upilnuję', to znów sobie zwali do czegoś innego(a czasem to jest po prostu wyjście wieczorem wspólnie do znajomych, wracamy o 1, a na rano do pracy, więc szkoda snu nam obojgu. Ja wstanę do pracy na 9, a on sobie znów zwali, bo ma na 10, i tak się przedłużają dni bez seksu do np. 5 dni).
Jakoś parę miesięcy temu wypłynął ten temat, kiedy naprawdę często tak robił i powiedział wtedy, że mnie kocha i w ogóle, że jestem piękna, ale mam trochę boczki i przez to mu się nie chce, a aktorki porno są bardziej atrakcyjne, ale to nie ma nic wspólnego ze mną, bo mnie kocha i czasem chce się ze mną kochać, ale on chce też widzieć piękniejsze kobiety. I w sumie nie tylko w pornosach, ale też w kręgu jego znajomych są bardziej atrakcyjne, tylko psychicznie niestabilne kobiety. Ale ładne, i by zaliczył, a ja jestem normalna psychicznie i dla niego ważniejsze jest, żeby mieć stabilny związek i jedną kobietę, z którą można dzielić życie, ale to nie znaczy, że nie będzie na inne patrzył i nie będzie się do pornosów masturbował, bo to dla niego wtedy takie ujście. Zabolało mnie to, bo wcześniej było wszystko ok. Jednak przyznałam mu rację - miałam trochę boczki, których wcześniej nie miałam. Nie jestem mega gruba (69 kg przy 168 cm, przy czym mam piersi rozmiaru 75G, rozmiar spodni 40), wtedy też nie przytyłam, ale co prawda - zarzuciłam sport i wcześniej waga rozkładała się bardziej po mięśniach a wówczas poszło bardziej w tłuszcz - mimo wszystko bez zmiany wagi i różnica była, ale wg mnie nie aż taka tragiczna. Poćwiczyłam trochę, mięśnie szybko mi się wyrabiają i po miesiącu puff, znowu miał więcej chęci i tak dalej. Chociaż od czasu do czasu potem się dalej zdarzały takie sytuacje.
Ale teraz problem znowu powraca i nie wiem co mam o tym myśleć, bo to była naprawdę niewielka zmiana w budowie (WAGA SIĘ NIE ZMIENIŁA NAWET O 1 kg W CIĄGU PÓŁ ROKU od zamieszkania razem do wystąpienia problemu, a jak się poznaliśmy 2 lata temu byłam 3 kg grubsza). Co jak w czasie ciąży przytyję? Na to odpowiedział, że to nic, że będzie mnie dalej kochać, ze mną też uprawiać seks, ale będzie więcej pornosów pewnie oglądać, ale na pewno nie zdradzać, bo są rzeczy ważniejsze od seksu i ja jestem mega ważna, blablabla.
Nie wiem co robić. Poza tą kwestią jest naprawdę fajny, jesteśmy ze sobą 2 lata prawie, prawie od roku mieszkamy razem. Chcielibyśmy mieć dzieci, poglądy na wiele rzeczy mamy bardzo podobne, w innych się uzupełniamy. Niestety musiałam też przeprowadzić się do innego miasta (i kraju), bo inaczej się nie dało i mam wrażenie, że przez to też jest mi ciężej zignorować czy tolerować takie zachowania, bo tak naprawdę wszystko tutaj zaczynam od nowa i nie mam za bardzo nikogo tutaj poza nim.