Witam. Zacznę od początku. Jestem z chłopakiem juz prawie 2 lata z tego 1,5 roku było na odległość. Spotykaliśmy się w neutralnym miejscu bo ja tak zadecydowałam gdyż mieszkamy na dwóch końcach Polski. Wcześniej byłam z chłopakiem tez na odległość ale wyniszczał mnie psycicznie a nawet nie chciał sie ze mna spotykać i tak było przez 4 lata. Poznałam obecnego i był czuły, wyrozumialy, kochany, wspierał mnie, chciał bym była szczęsliwa. Dzieki niemu zerwałam kontakt z byłym bo pokazał że mogę być kochana. Aż do teraz. skonczylam studia i przeprowadziłam sie do jego domu gdzie są jego rodzice i dziadek. Wszędzie daleko bo jest to wioska (bez krow itp itd).Mysłałam że podczas studiów jakoś ogarnia naszą przyszłość lecz jednak nic z tych rzeczy. Ciągle teraz są kłótnie bo ja chcialabym wynając kawalerke i w koncu zacząc pracować a przede wszystkim zacząć żyć! Jestem z dala od domu, nie mam pracy bo to zadupie,dzien w dzien siedze w domu sprzatam pomagam jego rodzicą, gotuję jak trzeba, ukladam drewno, plewie...itp itd. Non stop się kłócimy teraz bo jemu jest tak jak jest dobrze. Ja tylko wszystko planuję, organizuję by coś zmienił a on kompletnie nic! Nie czuję się już kochana a nawet czuję się tu już nieszczęsliwa! Ostatnio wypiliśmy sobe i zaczeło mi się krecic w glowie wiec chcialam pochodzic. A on jak na kochajacego przystało powiedzial ze po co tyle pilam i z łaską zlazł na dól i sie nie odzywał.I tak siedziałam samotnie niby z nim a bez niego wiec wróciłam do pokoju. W tym czasie postanowił zadzwonic do mamy i sie ,pochwalic, ze znowu się kłócimy. Potem wrócił jakby nigdy nic i chcial spac wiec ja poszłam spac w innym pokoju. Nic go to nie ruszyło. Mieliśmy jechac na wakacje razem i oczywiscie musialam to ja zorganizowac czas by poszukac czegos a jak mowilam zeby dzwonil to zadzwonil tylko do 1 noclegu i powiedzial ze wiecej nie dzwoni. obrazilam sie a ten ze juz ma dosc moich fochow i znowu rozpetala sie klotnia a tez zaczal przyczec a ja plakac. Moje lzy nic na niego nie dzialaja. Ja tyle poswiecilam dla niego a on nie robi kompletnie nic by miec chociaz swoje 4 katy i byc tylko razem. Nie mamy tu prywatnosci, czuje sie tu jak w kladce bez mozliwosci rozwoju a jak mowie ze jestem tu nieszczesliwa wcale go to nie rusza. stwierdzil ze skoro juz sie klocimy a on ma tylko prace jak narazie to jak wynajmiemy kawalerke a mi sie odwidzi to co on wtedy zrobi.ehhh... a juz nawet nie ma mowy o kupieniu glupiego kwiatka na przeprosiny... o wszystko sie musze prosic. Jak wypijemy to zazwyczaj mnie nie przytula tylko trzyma za rece i tak sie znowu zaczyna klotnia. czuje sie wtedy jak smiec ktorym mozna pomiatac. juz raz tak bylo ze plakalam probowalam sie wyrwac i nic go nie ruszalo. jak juz mi sie udalo znowu mnie zlapal wiec polozylam sie na podlodze wiec znowu chcial mnie podniesc i przytrzymywac jednak nadepnal mi na wlosy a moja glowa walnela o beton. Powiedzialam ze go nienawidze i chce koniec to walnal piescia w sciane co 2 miesiace mu sie potem leczyla i powiedzial ze mnie za bardzo kocha.jakos tego nie widze w zaden sposob. jak są jakies świeta zostawia wszystko na ostatnia chwile.tak naprawde niby jestesmy razem a osobno bo ja sie czuje juz w tym wszystkim samotna. Ja mam plany a on tylko robi wszystko by mnie od nich odwiesc mimo ze juz bardzo duzo dla tego zwiazku poswiecilam. W dodatku chcial zalozyc wlasna firme kolo domu czyli uwiezic mnie tu na stale, bo on ma przeciez tu rodzicow, prace,swoje sprawy teraz mnie wiec co mu wiecej potrzeba? jest jedynakiem a ja mam jeszcze 2 siostry wiec stwierdzil ze jak rodzice cos beda chcieli to on to bedzie robil i sie od nich nie odwroci.a gdzie w tym wszystkim ja?mamy po 24 lata inni maja juz dom dzieci mieszkanie a dla niego łaską jest głupią kawalerke wynając by w koncu życ razem a nie jak jest teraz on z rodzicami i ja jako dodatek! nie wiem juz co mam robic przerasta mnie to juz...
Znajdz kogoś, stawiającego Cię na pierwszym miejscu a nie swoich rodziców, to taki melepeta, który chciałby spędzić życie przy rodzinie, zwiewaj puki dzieci nie ma.
Nie rozumiem , poświęciłaś się' sama z własnej woli dla typa, który Cię nie szanuje i jest osoba gwałtowną.. No ok, twój wybór, prawda ? Dlaczego nas pytasz, co masz robić? To Twoje zycie, skoro tkwisz przy kims, z kim non stop sie kłócisz i widzisz, że wam się cele zyciowe rozjeżdżają, organizujesz, niby starasz się , a może on to widzi inaczej? może on widzi, że ty non stop wymagasz od niego tego, czego on nie chce? Ja nie rozumiem, prawie dwa lata, to nie wiecznosc, chcesz tak zyc do końca swojego zycia? Półtora roku zyliście " na odległosć" - czyli ergo to świezy związek, ale wy już macie wieczne kłótnie ? W takim okresie związku to powinien być miód cud i orzechy, a nie kłótnie.. Jesteś sfrustrowana, czujesz sie niekochana, klócicie sie, widzisz że wam nie po drodze, ale nadal w tym tkwisz, bo co? nie macie hordy dzieci, kredytu na mieszkanie, rat do spłacania, jesteście młodzi, po co w ogóle się tak szarpiecie? Bo ty chcesz " być w związku" ? Po co się tak umartwiasz?? Do kogo masz pretensje? A moze on to widzi inaczej- kłócicie się , ty ciagle czegoś chcesz, ciągle sie czepiasz, nic ci nie pasuje, powkurzam sie, może ona w końcu sama odejdzie?
Toksyczne uczucie...bedzie gorzej. ..a im dłużej będziesz sie uzależniac od niego ,tym trudniej bedzie Tobie odejść.
Co Ty w ogóle planujesz? Tkwić w tym-czy odejść?
chcialabym to ratowac ale jak?jak ciagle ja tylko powtarzam to samo a dalej nic do niego nie dociera. Już mi się nudzi gadanie w kółko to samo bo to jego inicjatywa też powinna być by razem życie układać a nie tylko moja. Ma prace ale co z tego jak na czarno i jak dalej to niby ciagnac?nie mozna nawet przez to nic zaplanowac powazniejszego bo nie dostaniemy kredytu. Pewnie rzucenie tej pracy i znalezienie normalnej tez nastapi za milion lat.A jak narazie to ja jestem wypalana od środka bo siedzę w marnym punkcie.Ani sie starania jego i jedyne co wklada w ten zwiazek to pieniadze ale przeciez nawet jak mnie nie bylo to robil dokladnie to samo. Mam nadzieje ze se przemysli bo za dlugo tak nie pociągnę. Chcialabym dostać róze bez okazji a jak milion razy sie upominalam to bylo ,to po co wypominasz i, a jak juz jestesmy w sklepie i cos zobaczy to ja juz nie chce bo chce niespodziewanie a nie przy mnie. To takie trudne wziac zajechac po pracy kupic cholerna jedna roze i juz? W moim idealnym swiecie chcialabym juz prawdziwy swoj dom z ogrodkiem i dziecko a nawet o minimalnym zyciu razem jak narazie to tylko marzenie.
Tu nie ma czego ratować. Ten związek jest już martwy i gnijąc zatruwa ci życie.
A ja tak z innej beczki.Jakie studia ukończyłaś Autorko?
Ja tyle poswiecilam dla niego ...
...mówią osoby bluszcze, leniwe, bez charakteru.
Nie poświęciłaś się tylko uwiesiłaś się na nim bo ci się nie chciało samodzielnie pracować, walczyć o byt, wynajmować mieszkania itp. Myślałaś że wbijesz do mieszkania rodziców obcego faceta i juz on załatwi.
I dalej tak myślisz
tylko ci nie pasuje ze skoro stałaś się jego własnością to on robi z tobą co chce.
I ma prawo, bo raz ze mu pozwalasz a dwa, że on cię utrzymuje.
A ja tak z innej beczki.Jakie studia ukończyłaś Autorko?
pewnie chodzi ci o bledy w pisowni? dla twojej swiadomosci skonczylam studia techniczne inzynierskie a jakie nie powiem. nie zwracam uwagi na bledy w pisaniu bo nie mialam za wiele czasu by to opowiedziec gdyz kreci sie tu bardzo duzo osob heh ![]()
niezapominajks92 napisał/a:Ja tyle poswiecilam dla niego ...
...mówią osoby bluszcze, leniwe, bez charakteru.
Nie poświęciłaś się tylko uwiesiłaś się na nim bo ci się nie chciało samodzielnie pracować, walczyć o byt, wynajmować mieszkania itp. Myślałaś że wbijesz do mieszkania rodziców obcego faceta i juz on załatwi.
I dalej tak myślisztylko ci nie pasuje ze skoro stałaś się jego własnością to on robi z tobą co chce.
I ma prawo, bo raz ze mu pozwalasz a dwa, że on cię utrzymuje.
hahaha to mnie rozsmieszylas dziewczyno. czytac to chyba cie nie nauczyli ale napisze jak krowie na rowie. chce pracowac, chce miec mieszkanie (najlepiej willa z basenem i ogrodem) ale w ostatecznosci wole miec swoje 4 katy z chlopakiem niz zadne, walczylam o byt non stop i o ten zwiazek by nie byl na odleglosc bo to byla katorga dla nas obydwoje.u mnie jest praca taka po moim zawodzie ale pierw staz,potem zanim by sie cos wymyslilo to by wyszlo ze tylko by byly spotkania 2 tyg w roku.super dla zwiazku co nie?
pierw przeczytaj literka po literce a potem komentuj kolezank...
Każdy z problemami z pisownią to nagle inżynier :-D.
Każdy z problemami z pisownią to nagle inżynier :-D.
po cos sie na te studia chodzilo co nie? dobra prosze administratora o zamkniecie tematu już lepiej z ścianą sobie pogadac niz z ludzmi z neta bo masakra co sie tu dzieje.
Jacenty89 napisał/a:Każdy z problemami z pisownią to nagle inżynier :-D.
po cos sie na te studia chodzilo co nie? dobra prosze administratora o zamkniecie tematu już lepiej z ścianą sobie pogadac niz z ludzmi z neta bo masakra co sie tu dzieje.
Po problemy z pisownią? To takie mocno nowatorskie podejście.
Od początku zrobiłaś źle bo poznać należy chłopaka który mieszka blisko. Kontakt korespondencyjny półtora roku to błąd. Przecież dziewczynie jest bardzo łatwo poznać chłopaka, czemu nie zakręcisz się koło jakiegoś w pobliżu? Wybierz spokojnego sympatycznego. Znajdziesz pretekst do rozmowy, zaproś do miasta, a na koniec zapytaj czy ma kogoś. Nie angażuj się szybko!!!