witam. Jest to mój pierwszy temat dodawany na stronie kobiecej i wogóle, ponieważ niewiem co mam już zrobić, żeby odzyskać moją żonę!!
opiszę moją historię w skrucie, proszę o poważne porady, dodam że mamy synka5lat, 14lat razem, 7lat małżeństwa.
więc tak mieszkaliśmy za granicą przez jakiś czas, z powodów zdrowotnych dziecka postanowiliśmy wrócić po polski, ale ja zostałem, żeby jeszcze coś odłożyć na dom, co 6tyg zjeżdzam na tydzien, domek wynajmujemy od starej przyjaciołki mojej żony z lat dzieciństwa, która mieszka obok.
zaczeło się psuć między nami jakieś 6 miesięcy temu, kiedy już się poddawałem, niemogłem wytrzymać dłużej bez nich, za każdym razem chciałem żeby żona była przy mnie jak jestem w domu (8razy w roku), niestety oddaliliśmy się od siebie i zamkneliśmy w sobie, niebyło już tak jak kiedyś.
myśl ile jeszcze muszę być z dala od nich żeby odłożyć na dom, dobijała mnie i wpadałem w depresje. takze wiem ze duzo winy leżało po mojej stronie
pokłuciliśmy się i wtedy się zaczeło.
zawsze rozumieliśmy się bez słów ale tym razem nie doszliśmy do porozumienia
cieszyłem się że żona ma wsparcie u przyjaciołki obok
ale niestety ona uświadomiła jej, że nie jest tą samą osoba jaką ona pamięta(czasy kawalerskie, zanim była ze mna)
że powinna kożystać z życia, wychodzić sama(bezemnie) ale z nią np do centum, na imprezy, do kina, na lody bo to jest chore żebyśmy wszędzie razem,według przyjaciółki
na wszystko co powiem do żony odpowiada. jesteś hory powinieneś się leczyć, ludzie się zmieniają, zawsze te same towazystwo, biedaczek nie daje rady. zawsze tylko ty i ty a gdzie ja
muwiąc jej ze jest teraz taka sama jak sąsiadka i że to ona uświadomiła jej ze niebyła sobą przez te całe życie,które była ze mna,
odpowiada: mam swój rozum, niebyłam całkiem sobą przez te 14lat, siedziałam z boku cichutko, teraz czas żebym sie spełniała i miało coś z tego życia.
Najbardziej ranią słowa wypowiedziane z taką łatwością, suche bez emocji, nigdy by mi to przez gardło nieprzeszło, jej tez. a teraz niestety.
mówi mi, że taka będzie i koniec, bo teraz jest dopiero sobą, czy mi to sie podoba czy nie tak będzie i koniec.
oczywiście chodzi cały czas do przyjaciołki obok na rozmowy, tańce ,festyny itd
cięszko nam się nawet zbliżyć do siebie bo ja widzę w niej jej przyjaciółkę,
nic nie zostało z mojej dawnej żony
ona jest nastawiona anty do mnie,jak do wroga
od czasu kłutni kiedy wkroczyła jej przyjaciółka, nie ma mojej żony,
myslałem że poradzimy sobie z tym jak zawsze ale niestety nie tym razem,
wiem że teraz by poszła w ogeń za przyjaciólką
właśnie rzucam prace i wracam zeby odzyskać moją rodzinne bo z dzieckem to niemożna podejmować pochopnych decyzji,
kiedyś spacer, nam wystarczał a teraz!
starałem się opisać całą sytuacje w miare dokładnie żeby ktoś mi doradził,
może ja coś źle robie, nie wiem
proszę o pomoc bo niejest łatwo.
dziękuję z góry
A