Witam,
to mój pierwszy post na tym forum. Mam 22 lata, a mój chłopak 21. Poznaliśmy się w Sylwestra. On mieszkał 140 km ode mnie. Twierdzi, że jestem miłością jego życia. Było nam ze sobą dobrze. Kiedy to po roku i 4 miesiącach odkryłam,że flirtował z różnymi koleżankami. Myślałam,że to będzie koniec. Strasznie płakał i twierdził,że mnie kocha, a to jego głupie przyzwyczajenia, że to jego pierwszy związek i nie wiedział,że to coś złego. Mówił,że nigdy mnie nie zdradzi. Że ze mną widzi przyszłość. Chce ze mną ślubu i z nikim innym. Wybaczyłam mu,ale teraz nie jest dobrze między nami. Ja nie potrafię o tym zapomnieć i ciągle wypominam mu wszystko, o wszystko się czepiam, sprawdzam go. On usunął fb, przeprowadził się do mnie, znalazł tu pracę. Ale ma jedną znajomą która ma 35 lat ciągle z nią pisze, dzwoni, żali się. Nawet powiedział jej,że jestem o nią zazdrosna. Powiedział,ze nie zerwie z nią kontaktu i kropka. Z nią mu się dobrze rozmawia, mają podobne poglądy. A my? ciągle się kłócimy. On usuwa smsy przede mną i połączenia,żebym tego nie widziała. Ja już nie mam siły. Czy coś ze mną jest nie tak. Wybaczyłam mu, ale takim usuwaniem smsów nie buduje mojego zaufania. Tym bardziej korci mnie do sprawdzania go. Czy ten związek ma wgl sens? Może zbytnio się różnimy, bo on nie uważa nic złego w tym, że usuwa jakieś rzeczy przede mną. A ja? Ja jestem chyba zanadto uczciwa, bo dla mnie głupie pisanie, usuwanie czegoś jest zdradą kogoś kogo się kocha. Może nie zdradą poprzez stosunki, ale inną.
Czekam na jakieś obiektywne opinie.
Chcę się zmienić. Nawet mogę pójść do psychologa byleby moje życie nabrało szczęścia.