Hej, sorka jeżeli ten wątek był juz wcześniej poruszony - chciałam sie zapytać jakie są Wasze doświadczenia z rodowitymi Anglikami w gestii związków? Pytam bo często zastanawiam się co właściwie zdarzyło sie w moim życiu -miałam 4 facetów rodowitych białych Anglików z czego 3 było poważnie zwichrowanych na tle uczuciowym (przynajmniej mój punkt widzenia), 4ty był przyjemniejszy ale też sam dla siebie zawsze szukał Polek bo tez rozpoznawał jakaś różnice w ogólnej mentalności. Wertowałam internet szukając jakis poglądów w tym temacie i czasem tylko natknęłam sie na jakies posty Polek, które maja juz np angielskiego narzeczonego czy męża i zachwalają jakie to wspaniałe. Czy my mieszkamy w tej samej Anglii? A może tylko w mojej części kraju są tacy dziwni ludzie (mieszkam w Cambridge) - i nie mówcie, ze czesc kraju nie ma znaczenia bo Anglia jest krajem gdzie akurat ma - patrzcie nawet na różnice akcentów miedzy pobliskimi wioskami.
Moje doświadczenia w związkach z Anglikami były nastepujące:
- mała chęć czy umiejetność wspomagania partnera
- zaabsorbowanie głownie sobą i swoimi aktywnościami
- przesadny nacisk na to jak rzeczy "wyglądają" w sensie nieważne czy robi zle czy dobrze, trzeba zawsze przymknąć oko, nigdy nie wyrażać sie zbyt szczerze czy zbyt emocjonalnie
- praktycznie zerowa emocjonalność
- zachowania niemęskie typu fochy
- słabe poszanowanie dla faktu, ze kobieta to jednak kobieta i czasem warto ją jakos uszanować w tym zakresie
Po wielu nieudanych związkach z nimi znalazłam sobie mojego kochanego narzeczonego Włocha, dogadujemy sie fantastycznie i jesteśmy prawdziwa drużyna - także chyba nie do końca jest ze mną cos nie tak (jak sobie często wmawiałam uprzednio) - czy ktoś jeszcze zauważył jakies udziwnienia w Anglikach i jeżeli tak jak sobie z tym radziliście jeżeli w ogole? Buźki!