Witam, mam taki problem. Kilka miesięcy temu na imprezie poznałam faceta, dobrze nam się rozmawiało, wpadł mi w oko. Ja mam 19 lat, on 25. Po tej i imprezie zaczęliśmy pisać i on nie proponował ze do mnie przyjedzie, tylko pytał zawsze kiedy będę w jego mieście (studiuje tam gdzie mieszka, dojeżdżam, do domu mam jakieś 30 km). Ale to jakoś nie wzbudziło we mnie podejrzeń. Spotkaliśmy się kilka razy kiedy zostałam po zajęciach, ale mimo że on był autem to nie bardzo wykazywal chęć chociażby podjechania pod moją uczelnie, a miał dosłownie 2 km, chciał się spotkać u niego na osiedlu gdzie mieliśmy iść na spacer. Dopiero jak powiedziałam ze nie znam aż tak miasta to przyjechał. Zawsze spacerowalismy, gadaliśmy on mówił ze nigdy na pierwszej randce nie płaci za dziewczynę tylko każe rozbijać rachunek na pół (wręcz szczycil się tym). Ale spotykaliśmy się dalej no i zaczął do mnie przyjeżdżać gdzie zawsze spacerowalismy a to po parku a to po mieście a to w aucie siedzieliśmy. Kiedy szedł do sklepu kilka razy chciałam żeby kupił mi piwo czy sok i oczywiście dawałam te 3 zł to wyciągał lapska za każdym razem i brał a jak ja raz szłam to chciał żebym kupiła mu piwo i zaczął niby szukać kasy w kieszeni ale ja mówię że nie trzeba no i kupilam bo to dla mnie nie problem. Chcial zebym jechala polowe drogi busem i on polowe, bo juz szkoda mu bylo tych 15 km wiecej zeobic. Spotykaliśmy się jakieś 8 miesięcy, za każdym razem było to samo, a on pracuje w rodzinnej firmie i nie ma problemu z kasa, tym bardziej chwali się ile kasy nie wydał ile po sklepach chodził, nigdy żadnego kwiatka ani na dzień kobiet ani nawet na urodziny nic żywcem. Spotykałam sie dalej bo to nie jest najważniejsze, ale on nawet potrafi mi wspominać ile to km nie narobi jak chce gdzieś z nim jechać i się zawsze wykreca, podejrzewam ze chce żebym dołożyla na wache. Skończyłam ta znajomość ale nie wiem czy dobrze zrobiłam, doradźcie proszę? Nie jestem materialstka i nie chce żeby ktoś za mnie płacił itp ale czy to nie jest lekka przesada z jego strony?
Ty jeszcze się pytasz?
. Oczywiście, że jest. Uciekaj jak najszybciej, bo niedługo każe ci płacić za czas spędzony z nim. Pamiętaj, jeśli mężczyzna jest zakochany w kobiecie, to chce dawać: obdarowywać ukochaną, dzielić się tym co ma, tak aby miała się jak najlepiej.
Bez przesady, no kurde brać 3zł na sok. Kina nie postawić czy coś, masakra. Uciekaj widzisz takiego męża, od którego nigdy nic nie dostaniesz ;]
Dziewczyno... to nie facet, to sknera... mało tego, nie podwieźć dziewczynę do domu, czy po nią nie podjechać, to jakieś chore...
Wiesz, to ja robiłem 25 km, jechałem do znajomej ja uczyć jeździć samochodem, jeździło się kilka godzin i pieniędzy nie chciałem.... a tu 3 zł, czy 20 zł , to po prostu śmiech... jeszcze szczyci się, że ma kasę.... straszne. Uciekaj od palanta.
Jeśli szacunek nie jest dla ciebie najważniejszy to co jest??
Dobrze zrobiłaś kończąc tę relację, bo ten facet, nawet jesli nie jest chytry (a jest chytry, podejrzewam że jest też i chciwy, bo te dwie urocze przywary często ida w parze), to na pewno jest buraczanym kmiotem.
Absolutnie niczego sobie nie wyrzucaj- dobrze postąpiłas.
Dobrze zrobiłaś, że się z nim rozstałaś. Osiem miesięcy to i tak za długo na takiego typka.