Witam serdecznie
Wiem, że temat wałkowany był milion razy... Zastanawiam się nad sprawą związków "na próbę". Oczywiście w mniejszym lub większym stopniu z góry zakładamy, że może się nie udać i nie dajemy mu szans na rozwój aczkolwiek znam kilka par w swoim otoczeniu, którym udało się przez to przebrnąć
Co o tym myślicie? Pozdrawiam cieplutko ![]()
Co to znaczy "na próbę" ?
Pochodzimy ze sobą bo np. pierwsze spotkanie było średni i zobaczymy czy coś z tego będzie potem. Powiem Ci z doświadczenia że to działa i chyba najbardziej udane związki takie miałem gdzie motyle pojawiały się potem, utrzymywały się długo a nie jak, w tych co były na poczatku, szybko przyszły szybko poszły "odleciały" ja jestem na tak.
4 2016-01-18 23:31:51 Ostatnio edytowany przez kooralik (2016-01-18 23:33:39)
Co to znaczy "na próbę" ?
No nie, Elizabeth! Ty nie wiesz?
No ja też nie wiem, ale chyba chodzi o jazdę próbną.
Elle88 związek "na próbę" to tzw test, na przykład czy będzie nam ze sobą dobrze
Elle88 związek "na próbę" to tzw test, na przykład czy będzie nam ze sobą dobrze
Ha, czyli zgadłem!
Elle88 związek "na próbę" to tzw test, na przykład czy będzie nam ze sobą dobrze
Zrozumiałam, dzięki.
Wobec tego moje zdanie i podejście w tym temacie jest takie, że zamiast "Związku na próbę" wolę dłuższą "próbę" spotykania się ze sobą BEZ związku, a wejście w związek gdy będę pewna, że tego chcę ![]()
Racja. Miałam kiedyś taką sytuację z pewnym znajomym. Spotykaliśmy się dłuższy czas aż któregoś dnia oznajmił, że chce spróbować być ze mną. W pierwszym momencie nie wiedziałam co odpowiedzieć ![]()
Dokładnie, trzeba się poznać a nie oceniać na początku. Powodzenia.
<zapisuje w kajecie sylabizując>
"na-pró-bę czyli związek z założeniem, że może się nie udać" OK
Yena, takie pytanie mam- jak się przedstawia na przykład rodzicom (albo babci) takiego partnera?
Normalnie czy mówi się że jest "próbny" (czy coś takiego)
A "kliknęło" choć na początku?
.
Naprędce czemu pytasz?
Ponieważ nie spotkałem się z tym zjawiskiem, a jestem ciekawy nowych trendów.
Zresztą może i mi się przyda kiedyś tego rodzaju wiedza.
Po prostu to każdego indywidualna sprawa ![]()
W podstawówce było takie coś. Nam nie wyszło ![]()
Dla mnie to nie ta kolejność. Najpierw ktos nam się podoba i jestesmy znajomymi, kolegami itp a dopiero jak cos zaczyna się dziać i czujemy do siebie cos więcej to jest związek.
Takie na próbę to nie dla mnie, nie lubię niepewności.
Na próbę czyli koleżeństwo. Zawsze tak powinno być. W ten sposób można się zaprzyjaźnić.
Dziewczyny robią bardzo nierozsądnie i unikają takiej możliwości. Albo wchodzą pełną parą i się sparzają albo w ogóle nie chcę rozmawiać.
Naprędce czemu pytasz?
Właściwie to uzmysłowiełem sobie, że ja też chyba byłem w takim związku. Po tym jak się rozszedłem z dziewczyną, moja Mama powiedziała mi, że Ex ( obie szybko się polubiły) zapytała ją kiedyś czy będzie mogła się z nią dalej kontaktować nawet jeśli nam się nie uda.
Dla mnie to dośc osobliwe podejście, żeby wiązać się z kimś z wyraźnie wyartykułowanym komunikatem
"To się może nie udać". Z tym, że moją Ex trochę rozumiem. Miała kilka nieudanych związków za sobą i przechodziła dość poważną terapię.
Ale młodzi ludzie?
Czasami bywa tak, że jedna ze stron zaangażuje się zbyt emocjonalnie w taki "związek". Natomiast ta druga osoba nie podchodzi do sprawy poważnie/nie jest do końca pewna. W pewnym momencie uzna, że jej uczucia nie rozwinęły się i czas zakończyć "próbę".
Nie ma osobnego zjawiska, jak "związek na próbę", bo każdy jest na próbę. Jedne się udają, inne nie i tyle. Nie ma co filozofować.