pies ogrodnika czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pies ogrodnika czy ja przesadzam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: pies ogrodnika czy ja przesadzam?

On, ja i wspólna koleżanka. Określa się mianem jego przyjaciela - on wiem, że uważa ją za znajomą, jakąś koleżankę.
Ona poznała mnie z nim rok temu- widziałam, że mu się podobam, często flirtowaliśmy, nie byłam nachalna, robiłam swoje. Wtedy we trójkę byliśmy singlami. Widziałam, że on czegoś chce ode mnie. Za każdym razem kiedy spotykaliśmy się we trójkę czy w większym gronie ona starała się kontrolować to z kim on tańczy, o czym ze mną rozmawia, kiedy ze mną rozmawia. Nie, nie wkręcam sobie. On tańczył z innymi laskami, takimi z klubu- ona podrywała swojego obecnego faceta. Kiedy zaczynał rozmawiać ze mną, tańczyć, wykazywał zainteresowanie - ona rzucała wszystko i chciała nas rozdzielać. Było wiele takich sytuacji. W końcu między mną a nim coś było- myślałam, że coś z tego będzie. Za każdym razem kiedy się z nim widziałam- ona wiedziała. Pisała do niego i do mnie- wypytywała o wszystko.
Nie wiem dlaczego. Sama ma faceta a była zainteresowana zupełnie kimś innym. Zawsze mi powtarzała: X kiedy będziesz mieć jakiegoś chłopaka, kiedy poderwiesz kogoś. Teraz faceci nie podrywają- my, jako kobiety musimy przejąć tą rolę. Oczywiście się z nią nie zgadzałam. On podrywał mnie od 4-5 miesięcy. Za każdym razem wieszała na nim psy jaki on jest niedobry, jak gra przede mną, że lepiej się z nim nie zadawać...

A sama to robiła i robi. Nawet on mówił mi, że wyjeżdża z nią i ze znajomymi na wypady za miasto- ona nic. A zarzekała się, że jest moją przyjaciółką. Mieliśmy krótki ale intensywny epizod z tym kolegą. KIlka tygodni po nim ona na każdej imprezie odskakiwała ode mnie, nie patrzyła się na mnie, odchodziła ode mnie tak jakbym albo ja jej coś zrobiła albo ona miała coś na sumieniu.

Wcześniej nie zastanawiałam się i nie wypytywałam jej o rady w stosunku do niego. Załatwiałam sprawy sama. A Kiedy ona zauważyła , że między nami coś jest- czy to chemia, czy tylko seksualne przyciąganie tak jakby chciała od początku to popsuć aby żadne z nas nie było ze sobą.

Po pół roku  od tego wydarzenia oczywiście ona jest w jego gronie kumpelskim nadal. Ja się odsunęłam. Stwierdziłam, że nie będę bawić się w jakieś dziwne historie.
Ona poderwała swojego faceta w klubie - on ją olewa, ona za nim lata.
Tego przyjaciela traktuje jak zabawkę- zawsze było tak, że jak ona kiwnęła palcem to gwardia znajomych ( mężczyzn ) leciała do niej.
A kiedy ja zaczęłam kolegować się z jej męskimi kolegami- musiała wszystko wiedzieć. Były awantury o to, że np nie powiedziałam, że spotkałam się na mieście z Y, że wysłałam snapchata do Z a nie do niej. Nie wiem o co chodzi. Tak jakby bała się że zabiorę jej zainteresowanie tej 'męskiej gwardii'.
Nie rozumiem tego zachowania.

Zachowywała się tak na początku jakby chciała mnie odstraszyć od tego chłopaka. Tak jakby chciała przestrzec, że on nie chce nic ode mnie, że on nie chce związku, że on teraz nikogo nie szuka. Na początku jej ufałam bo ona go bardziej zna- od 3-4 lat. Ja od 1.5 roku. Ją znam od 7 lat i zawsze wydawała mi się lojalna.
Jednak straciłam z nią kontakt od 2012 do połowy 2014. Nie byłam na bieżąco- robiłam swoje. Problem tego typu nastąpił, że nie wiedziałam, że się zmieniła. Dowiedziałam się, że straciła wielu kolegów, przyjaciół. Sama mi mówiła, że zostawiała facetów, że oni do niej z pretensjami przychodzili a ona zamykała im drzwi przed nosem.


Nie wiem co mam myśleć o tej sytuacji.
Bo z jednej strony ok. Mogę pogodzić się z tym, że trafiłam na typka, który nic więcej ode mnie nie chciał oprócz zabawy. Mimo,że przy mnie 'zdejmował przysłowiową maskę', był inny, normalny, nie stresował się. Chciał mi zaimponować itp. Ona nawet to zauważyła i też wiele razy mówiła mi, że dziwi się jego zachowaniu bo nigdy w stosunku do niej nie był taki miły i kulturalny. Ok czasem się zdarza, że między ludźmi jest tylko seksualne pociąganie a nic więcej. Może u nas tak było i obydwoje po prostu przeraziliśmy się się tego, albo on stwierdził, że na razie chce się bawić. Ok trudno. Nie będę rozpamiętywać.

A z drugiej strony mam nadal wątpliwości czy ta koleżanka nie jest zwyczajnym psem ogrodnika. Nie mówię, że ludzie różnych płci nie mogą się przyjaźnić. Ja też mam przyjaciół facetów, którzy są w związkach. Ale nigdy nie byłam w stosunku do nich zaborcza. Nigdy nie 'kazałam' im nic. A ona ma taki specyficzny sposób: daj, zrób- jakby kazania.
I coś mi się wydaje  - ona mi tego nigdy nie powie - że mimo, że ma faceta podbudowywują ją psychicznie to że ma przyjaciea, który do niej chodzi na chlanie. Że nie mogła zdzierżyć tego, że ja mu się podobałam- bo jak to? on jest jej przyjacielem a ona moją koleżanką. Poza tym jestesmy obie ładne. Ja ostatnio schudłam- ona przytyła bardzo dużo. Widzę, że koleguje się tylko z 'brzydszymi' laskami. Albo z tymi, które są już w związku.  Jest to idiotyczne co pisze, ale mam wrażenie, że była zazdrosna.
Widzę na portalu społecznościowym, że on i  ona i inni nadal do siebie jeżdżą na filmy, spotykają się. Ona oczywiście mnie nie zaprasza. Bo po co. Chwalą się zdjęciami.
Kiedy on widzi mnie na mieście podchodzi, uśmiecha się ale to ja wewnątrz mam jakąś spinę, dziwnie się czuję.
Nie wiem czy sobie nie wyobrażałam za wiele. Może nie umiem odczytywać męskich znaków, może jestem nadal bardzo naiwna.

Tylko wiem jak się takie przyjaźnie kończą. Mam kolegę w Poznaniu, który bardzo mnie lubi i po pijaku też wiele razy chciał mnie pocałować. Mnie to podbudowywuje psychicznie i ja wiem, że ona czuje to samo w stosunku do niego. Mówiła mi kiedy była singielką, że tamten też chciał kilka razy ją pocałować ale ona nie chciała. A nadal trzyma go w odwodzie.
A kiedy mnie i jemu się nie udało ( nie wiem, może po prostu chciał mnie na chwilę i nic więcej nie chciał) to ją ucieszyło. Bo jak to- jej przyjaciel z którym pisze codziennie podoba się komuś innemu i ktoś inny mu się podoba niż ona.

Czyto jest syndrom psa ogrodnika czy ja przesadzam? I po prostu nie mogę się pogodzić z tym, że on mnie olał ?

Znam ją od 8 lat i poznałam jej dwóch byłych. Z każdym z nich zrywała. Nie była nigdy fair. Kiedy była w związku spotykała się z innymi i pisała do innych. Nie mogła zrozumieć tego, że tamci są zazdrośni. Sama mi mówiła ( pamiętam chyba z 4 lata temu), że nie rozumie że jej pierwszy chłopak był na nią zły. Przecież ona pisała tylko rok z jakimś kolegą. Albo w czasie drugiego związku spotykała się , wychodziła częściej z przyjaciółmi ( facetami) a nie z chłopakiem. Później dziwiła się, że tamten robi jej awantury o zazdrość. To też wiem, bo kiedyś na imprezie się pokłócili przy świadkach.
Więc to, że ona jest w związku teraz dla mnie nic nie znaczy.

Czasem mam wrażenie, że ona bardzo gloryfikuje przyjaźnie z facetami. Bardziej niż z kobietami.
Nie wiem co mam zrobić, bo widzę, że nadal temu facetowi się podobam. Na sylwestrze była znowu 'obczajka' z jego strony tak jak kiedyś. Później spotkanie na mieście - zachowywał się normalnie.
Dla mnie to, że z kimś śpię i spotykam się jakby później przekreśla widmo przyjaźni. Bo później trudno mi jest patrzeć na tą osobę jak na kolegę. Może w tym mam problem. Ale tego nie zmienię.
Ona spała z 3 facetami z grupy. Nadal z nimi się koleguje, oni do niej lgną na imprezach. Wtf.

Albo ja jestem zbyt tradycyjna, albo coś tu jest nie tak. Co sądzicie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: pies ogrodnika czy ja przesadzam?

Moim zdaniem ta dziewczyna chce jednak od niego coś więcej. Zwykła przyjaciółka się tak nie zachowuje. Być może spali kiedyś ze sobą (nie wyczytałam tutaj, czy to się zdarzyło czy nie), ale nie wyszło między nimi nic więcej a ona bardzo by chciała. Możliwe, że ciągle łudzi się, że będą razem, dlatego traktuje tak każdą dziewczynę, która się do niego zbliży. Masz jakieś informacje, czy między nimi było kiedyś coś więcej? Może to ukrywają.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » pies ogrodnika czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024