netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

13 odpowiedzi2 804 wyświetleniazałożony przez izolda3, 04.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Hej, wiem, że mój problem może się wydawać głupi, ale czasem dręczą mnie różne dziwne myśli i nie mogę normalnie funkcjonować. Może ktoś też tak miał i pomoże mi to zrozumieć/powie jak to rozwiązał.
Z moim partnerem poznałam się 3 lata temu i byłam po 4 letnim trudnym związku z toksyczną osobą, która była chorobliwie zazdrosna. Podobała mi się ta zazdrość, ponieważ czułam, że zależy. Dodawało mi to pewności siebie, bo niestety jestem osobą dosyć przewrażliwioną na własnym punkcie. Niestety czułam się zbyt pewnie, bo wiedziałam, że każda bliższa rozmowa z inną osobą spowoduje wybuch zazdrości. Czułam, że jest ode mnie uzależniony, bo jestem taka wspaniała - ego rosło. Niestety wiem jakie to było złudne i w pewnym momencie nie mogłam tańczyć, bawić się ze znajomymi czy chodzić po basenie w kostiumie, bo za dużo pokazuje. Musiałam się rozstać, zdradziłam. Cierpiałam, bo mnie zostawił, ale tak na prawdę tego chciałam. Poniżyłam się przed nim parę razy, ale miałam nadzieję, że i tak mnie zostawi. Po krótkim czasie poznałam obecnego partnera. Trochę za szybko się zaangażowałam, bo chciałam wypełnić pustkę. Ale opanowałam się i związek zaczął toczyć się pozytywnie. Na jednym z pierwszych spotkań powiedziałam partnerowi o moim byłym - krótko - tylko że był chorobliwie zazdrosny i że nienawidzę zazdrości, bo odbierała mi całą niezależność.  Mój partner zakochiwał się powoli, zależało mu i starał się. Ja dla "testu" zaczęłam bliżej rozmawiać z kolegą. On nie okazał zazdrości. Ucieszyłam się i jeszcze bardziej zanegowałam zazdrość - że to straszne uczucie, niszczące. Kiedyś na imprezie jakiś mężczyzna poprosił mnie do tańca i świetnie się bawiliśmy - mój partner ani odrobiny zazdrości. Zaczęłam się bać, że mu nie zależy. Kilkakrotnie prowokowałam go do zazdrości a on nic. Sama wpadłam o obsesyjną zazdrość, że mu nie zależy. Mówił: ufam ci, czemu mam być zazdrosny/ o taniec mam być zazdrosny? fajnie, że się bawisz.
Przez 3 lata kilka razy po jego twarzy widziałam zazdrość, raz trochę wypił i zrobił mała scenę. Czułam jak rośnie mi ego i chciałam więcej. Olewałam go wtedy, żeby pokazał więcej zazdrości.
Winię siebie za to, że na początku powiedziałam mu o byłym i że nie lubię zazdrości. Przez to on się strasznie hamuje. Wiem, że w poprzednich związkach był odrobinę bardziej zazdrosny - dziś mówi, że nie warto było okazywać zazdrości bo tamte kobiety nie były tego warte - oszukiwały go. Bardzo tęsknie za tym uczuciem bycia najważniejszą dla partnera, a zazdrość pokazałaby jego zaangażowanie. Dręczę się tym, że niepotrzebnie mu powiedziałam, że mogłam nic nie mówić, a wtedy on pokazałby prawdziwą twarz, może odrobinę więcej emocji.
Swoim zachowaniem już raz doprowadziłam do tego, że się ode mnie oddalił i zainteresował się koleżanką, o którą robiłam mu sceny zazdrości. Winię za to siebie, chociaż wiem, że to też jego wina, ale po tygodniu oddalenia wrócił do mnie. Przez 2 tygodnie robiłam mu awantury o tamtą kobietę, więc czuję jakbym "pchnęła" go w jej stronę. Nie doszło do zdrady, tak mówi i akurat w tym mu wierzę.
Byłąm u psychologa i stwierdził, że mam prawo oczekiwać większego zaangażowania i zazdrości ze strony partnera, ale to chyba dlatego, że jak opowiadam o tej sytuacji to trochę wyolbrzymiam, że partner się nie angażuje itd. Bo jak spojrzę trzeźwiej to planuje ze mną wspólną przyszłość itd.
Co mam zrobić? Zaczęłam się zastanawiać czy to choroba? Ale psycholog twierdzi, że nie, że mam prawo mieć swoje oczekiwania. Jestem przygnębiona, ten stan pojawia się nagle co kilka miesięcy. Nagle powracają wszystkie złe chwile z obecnym partnerem i zaczynam się na nim wyżywać, nie mogę skupić się na niczym, na pracy. Staram się odgonić te myśli, ale ciągle się obwiniam, że gdybym zachowała się inaczej, nie mówiła o chorobliwej zazdrości byłego, to było by inaczej, lepiej.
Dziękuję za wysłuchanie mnie i jeśli macie jakieś wskazówki, proszę o radę.

2

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

To w końcu facet ma być zazdrosny czy nie? Jesteś strasznie toksyczna i myślę, że niszczysz życie obecnemu partnerowi.

3

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają
iLoveMyLambs napisał/a:

To w końcu facet ma być zazdrosny czy nie? Jesteś strasznie toksyczna i myślę, że niszczysz życie obecnemu partnerowi.

W teorii chciałabym żeby zazdrosny nie był, bo czuję, że to złe, wyniszczające uczucie. Ale jak nie jest to ciągle mam myśli, że mu nie zależy.

4

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

A ja cie tam Izolda bardzo dobrze rozumiem:))

Kazda z nas chce aby Partner byl o nas choc troche zazdrosny i w Jakis sposob nam to pokazywal , te Baby co tak gadaja: "ja to mam fajnie bo moj wogole nie jest zazdrosny" gadaja bzdury, nie wierze ze im fajnie.

Ja jesli bym widziala ze moj Partner wogole nie jest zazdrosny o mnie maialbym watpliwosci czy mnie kocha.

Nie mowie tu o Jakis ekstremalnych jazdach bo tego by nikt nie zniosl na dluzsza mete ale Zazdrosc to tez uczucie , bez zazdrosci nie ma milosci.

Oczywiscie wszytsko ma swoje granice, napisalas ze sama widzialas po partnerze z wyrazu jego twarzy ze tak jest , wiec mysle ze napewno jest o ciebie  zazdrosny.

5

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Dziewczyno zazdrość jest złym uczuciem, jeśli do tego dążysz aby on je pokazał to niszczysz swój związek.
Oczywiście, każdy facet jest zazdrosny o swoją kobietę. Po co ma jej pokazywać, że jest zazdrosny, co to mu da. Nic, jedynie awanturę albo będzie się dręczył. A ty z tą zazdrością to jak szczucie psa, zobaczymy kiedy się rozdrażni aż w końcu cię ugryzie.
A teraz jest jak jest, wszystko się sypie.
Powinnaś zrozumieć, że są granice , jeśli je przekraczasz to facet albo pokaże, że jest zazdrosny i w tym momencie nastąpi burza, albo dojdzie do wniosku, że nie jesteś partnerką z którą chce się związać na stałe.
Związek polega na zaufaniu, jeśli to zaufanie zaczyna być zachwiane wtedy następuje zazdrość, a następnie rozpad związku.

6

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Bez przesady...toksyczna i chorobliwa zazdrość jest chorobą. Natomiast namiastka zazdrości jest konieczna dla związku i moim zdaniem świadczy o uczuciu i zaangażowaniu. Nie wiem czy chciałabym, żeby mój partner nie wykazywał kompletnie zazdrości.

7

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Ja też bym chciała trochę zazdrości, ale chodzi o to, że winię się za to, że powiedziałam mu, że nienawidzę zazdrości i mam wrażenie, że on stosuje się do tego, chce być lepszy od byłego. Waham się czy chodzi o to czy mu nie zależy i się tym zadręczam

8

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają
izolda3 napisał/a:

Ja też bym chciała trochę zazdrości, ale chodzi o to, że winię się za to, że powiedziałam mu, że nienawidzę zazdrości i mam wrażenie, że on stosuje się do tego, chce być lepszy od byłego. Waham się czy chodzi o to czy mu nie zależy i się tym zadręczam

To czy facetowi zależy można sprawdzić w zupełnie inny sposób. Być może trochę winna jesteś sama bo powiedziałaś mu o tym, ze nie znosisz zazdrości to chłopina się stosuje do tego. A Ty się męczysz i zadręczasz. Ja proponuję rozmowę, wieczorkiem przy dobrym winku spróbuj podpytać go co on sądzi o zazdrości. Nie tak prosto z mostu tylko wiesz... tak miedzy wierszami. I dowiesz się.

9

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają
paulo71 napisał/a:

Dziewczyno zazdrość jest złym uczuciem, jeśli do tego dążysz aby on je pokazał to niszczysz swój związek.
Oczywiście, każdy facet jest zazdrosny o swoją kobietę. Po co ma jej pokazywać, że jest zazdrosny, co to mu da. Nic, jedynie awanturę albo będzie się dręczył. A ty z tą zazdrością to jak szczucie psa, zobaczymy kiedy się rozdrażni aż w końcu cię ugryzie.
A teraz jest jak jest, wszystko się sypie.
Powinnaś zrozumieć, że są granice , jeśli je przekraczasz to facet albo pokaże, że jest zazdrosny i w tym momencie nastąpi burza, albo dojdzie do wniosku, że nie jesteś partnerką z którą chce się związać na stałe.
Związek polega na zaufaniu, jeśli to zaufanie zaczyna być zachwiane wtedy następuje zazdrość, a następnie rozpad związku.

Typowe podejscie faceta , poco ma pokazywac ze  jest zazdrosny, co to mu da, a no walsnie co to MU da , nie MU a jej ma cos dac przeswiadczenie chociazby ze MU zalezy ot co.

To ja sie tak zastanawiam poco mowic sobie ze sie kocha , poco sie przytuac , poco trzymac sie za reke i calowac co to nam daje????????


Uczucia nalezy sobie okazywac bo zwiazek staje sie nie zwiazkiem bez pokazywania drugiej osobie ze nam zalezy.

10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-04 15:26:47)

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Nie do konca "typowe meskie podejscie" (czyli jak wynika z Twojego postu GORSZE). Lepsze.
Czemu? Ano dlatego, ze milosc mozna wlasnie wyrażac inaczej. Zdrowo. Na tym na czym polega miłość. Na robieniu dobrych rzeczy.
Nie mozna byc troche zazdrosnym, lub srednio zazdrosnym. Albo sie jest zazdrosnym, albo nie. Całe to uczucie jest niszczące i jest skutkiem, albo niskiej samooceny, braku wiary w siebie i egocentryzmu (autorka), albo braku zaufania (trudna niezaleczona przeszłość, lub zawiedzenie zaufania w aktualnym związku - i ten ostatni powód jest jedynym sensownym wytłumaczeniem zazdrości). Nie ma tez kontrolowanej zazdrości. Chyba że udajesz (toksyczne lub zabawne, jesli tylko droczenie), blokujesz to na siłę (męczysz się i tak, więc brak szczęścia i znowu toksyczne).

Jesli uczucia wyrażać ma się ograniczaniem, wszczynaniem kłótni, prowokowaniem bójek może nawet(?) mimo że tak naprawde tego się nie chce (bo po co tanczysz z innym facetem? ano tak, by sprawdzić jego reakcje, pomanipulowac, połechtać ego lub sobie zepsuć humor - to jest 'typowo babskie podejscie' - gorsze) to jednak lepiej byscie  zostawiły tych dobrych facetów i uwikłały się w toksyczny zwiazek - bo taki jest waszym przeznaczeniem i na inny nie dojrzałyście. Chcecie tego, mimo ze nie chcecie. To tak jak chcecie mieć trochę złego faceta, a troche dobrego. Chama, ale czułego itd za daleko na tym nie da się pojechać. Myslicie ze mozecie to wszystko kontrolowac, zmieniać, wymuszać reakcje, testować itd A tutaj brawo, wpadła toksyczna osoba we własne sidła. I jesli partner nie da jej toksycznosci to sama to zrobi. Zdrowa nie jest bo by oczekiwała zdrowych zachowań. Dlatego jeśli to samo co tutaj powiedziałaś psychologowi (że manipulujesz, sprawdzasz i lubisz chełpić ego) to tego psychologowi można pogratulować głębokiej wiedzy (moze sam ma z tym problem, hah).
Nie napisałas kompletnie jak się wam poza zazdrością układa(ło), bo teraz jasnym jest, że nękaniem człowieka się oddala od siebie. Tak jak zazdrością. Ale tak to jest jak sie ma problem z postrzeganiem i siebie i tego czym są uczucia. Dlatego to bardzo ładny przykład jest że tak naprawde toksyczny związek zależy od dwóch osób i często jest PROWOKOWANY. Zły związek w jakis sposob (nieszczęśliwy, trafiasz na krzywdzące osoby) jest także winą osoby która wybiera, np jej niskiej samooceny, podniecaniu się byle czym i usprawiedliwianiu na siłę dużych wad. Ale wróćmy.

I teraz założymy 2 wyjścia, kiedy udaje Ci sie wymusic wreszcie zazdrość. Tym razem to on sie męczy.
Słuchasz go i przestajesz robić rzeczy które wymuszają takie reakcje - znowu wracacie do punktu wyjscia. Brniesz dalej, bo widzisz że to działa. Jest coraz bardziej i zazdrosny i posłuszny. Tracisz do niego szacunek, oboje sie męczycie, jest duzo kłótni. Oczywiscie na pewno jestes takze zwolenniczką tego, że związek bez kłótni to nie związek i WSZYSTKIE na tym polegają.
So long z takim podejsciem.

PS zazdrosne są osoby niepewne siebie, niestabilne emocjonalne, niedowartościowane. Jeśli to są dla Ciebie cechy pozytywne to szukaj takich.
Checie mieć toksyczny związek to macie, tylko widocznie nie jesteście tego świadome. Jak byście nie miały to nie miałybyście problemów i byście były szczęśliwe. Bo wątek powinien zwać się inaczej - nie jestem szczęśliwa, bo mój facet nie jest toksyczny, nie niszczy mnie i zwiazku! Jak go zmienić!? Ale tak żeby nie do konca zszargał mi nerwy, ale tak maksymalnie 65% i ani troche mniej, ani więcej.

11

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

thepass, masz dużo racji - ja wiem, że mam problem, ale po prostu te myśli są obsesyjne i nie wiem jak się zmienić. Wiem, że jemu zależy, ale nakręcam się, że nie jest zazdrosny więc pewnie mógłby mnie bez problemu zostawić, że tak naprawdę aż tak mu nie zależy. Powiedziałam psychologowi mniej więcej tak jak wam, a on stwierdził, że mam prawo mieć swoje wymagania co do związku, kazał mi wymienić: co partner dobrego dla mnie robi. Wymieniłam kilka rzeczy. Potem miałam wymienić co były - zazdrośnik dla mnie robił - również wymieniłam. Potem zapytał jakie widzę oznaki, że im zależy/zależało. Przy zazdrośniku było więcej oznak, w tym zazdrość, częstsze smsy, większe zainteresowanie tym co robię/pochwały. Ze strony mojego obecnego jest trochę mniej pochwał, wysłuchiwania mnie i dlatego psycholog stwierdził, że widocznie obecny związek nie spełnia moich oczekiwań.
Chciałabym się nie przejmować takimi drobnostkami jak fakt, że nie okazał zazdrości, nie analizować czy mu zależy - bo mówi, że kocha, ale przecież nie słowa a czyny się liczą. Robi trochę dobrego dla mnie, ale rzadko komplementuje, dużo rzeczy krytykuje mówi np. wpieram cię, ale nie podoba mi się twój tekst (piszę różne rzeczy). Albo: doceniam twój styl, ale mnie się on nie podoba. Chyba rzeczywiście mam bardzo niskie poczucie własnej wartości:(

12

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

I to przynajmniej stawia jakieś inne światło na to wszystko. Widocznie nie jest Tobą na każdy sposób zachwycony i odczuwasz, że powinno być inaczej. Tyle że tak - nad poczuciem własnej wartości tylko Ty mozesz pracować, nikt inny. Do tego musisz mieć przeświadczenie że ludzie sie zmieniają, więc nie zawsze będą 100% zadowoleni z nas i komplementowali wszystko z góry do dołu, nawet jak się coś robi źle. Przecież gdyby był nieszczery i powiedział że coś mu się podoba, gdy nie podoba (ubiór pamiętaj że to nie Ty, takie myślenie faceta) i bys wyczuła to w jego mowie ciała, to bys też mogła wywołać awanturę. Wiesz w jaki sposób? big_smile
Kochanie podobam Ci sie w tej sukience?
Nie. (osz ty chamie! jak mogłeś! nie kochasz mnie!)
Tak.(osz ty chamie, co taki oschły jesteś? na odczepnego to powiedziałeś!)
Tak, jestes piękna w tym blablbala, podkresla to Twoje niesamowite oczy, a kolor ktory dobrałaś świadczy o niesamowitym smaku i guście, srele morele (nie jestes szczery, kłamiesz, przecież wiem jak wyglądam!).

Co innego jak krytykuje by skrytykować (sam z siebie, bez pytania np), próbuje zmieniać, ustawiać, nie szanuje. Akurat krytyka "tekstów" to tak średnio wygląda dla mnie, ale masz prawo czuć się gorzej po czyms takim, bo to przecież Twoje słowa. Ale zastanow się. Moze rzeczywiscie palniesz coś głupiego wink ?
Dlatego ważne jest pytanie czy związek spełnia oczekiwania ale w tych dobrych rzeczach. Nie w wyobrażaniu sobie i wmawianiu, że on kłamie, nie kocha, odejdzie. Bo tak naprawde to Ty masz obsesję, a chcesz by też on ją miał.

Poza tym, Ty go komplementujesz, że wymagasz? To z Ciebie to wychodzi czy czujesz sie kobieco, a komplementy NIE ŚWIADCZĄ o traktowaniu Cie jak kobiety. Są różne typy facetów i różnie okazują uczucia. Można by było powiedzieć, że nie ten typ który Ci się podoba, ale z drugiej strony sama przyznajesz się do niskiej wartości i niszczących zachowań. Jeżeli na ten moment potrzebujesz komplementów bardziej niż jego obecności - to wiesz co robić.
Bo nawet jakby była jakaś lekka zazdrość, to ona gdzieś jest usprawiedliwiana na początku, ludzie sie nie znają, jest mniej powodów, pokazują sie z lepszej strony itp nigdy od początku nie ma tej obsesyjnej, bo od razu zniszczona zostałaby atrakcyjność i relacja by nie wypaliła. Mozna nawet sie uzależnić od wahan nastrojów, bo inaczej 'ego sie nudzi'. Chcesz byc marionetką w jego grze, gdzie on ustala jej zasady, czujesz sie rządzona, czy on w Twojej jak próbowałaś wymusić i sie nie udało? To jest główny problem.

Bo popatrz też tak. Co by było gdyby był idealny? Starał się, organizował, pomagał, wyznawał uczucia, był romantyczny, miły, czuły, komplementował, interesował się, pytał itd mogłabyś drugie dno byś znalaźć, że pewnie jest nieszczery, pewnie ma na boku inną, a Tobie "wynagradza" bys sie nie skapnęła, a w ogóle to za dobry jest, przytłacza, nie zasługujesz, bo przecież za co te komplementy i za co tak wielka miłość jak sama siebie nie kochasz? Myslisz sobie, jak mozna oceniać tak paskudną osobe jak ja? I koniec koncow mogłoby wyjsc 'nie pasujemy do siebie' i to tylko za to, że ktoś naprawde Cie kocha, a nie toksycznie.

13

Odp: Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Dziękuję za wypowiedź. Muszę to jeszcze przemyśleć wszystko. Co do krytyki moich tekstów to chodziło o moją pracę. Piszę różne rzeczy do reklam itd. i jak go pytam o zdanie to albo mówi zdawkowe "ok" i zmienia szybko temat albo mówi, że mu się nie podoba. Rozmawiałam z nim i pytałam czemu mnie krytykuje ciągle. Krytykuje też, że często zmieniam prace - ale zawsze mam pieniądze, więc nie chodzi o to, że się martwi o zarobki. Mówi, że nie umiem się na nic zdecydować. I że nie będzie udawał, że mu się to podoba, że woli być szczery. Czasem mam wrażenie, że lubi mnie krytykować żeby wywyższyć siebie...

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Myśli, które co jakiś czas mnie przytłaczają

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026